netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Problemy w związku, a zbliżające się Święta

28 odpowiedzi2 686 wyświetleńzałożony przez forsen, 18.12.2022

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Problemy w związku, a zbliżające się Święta

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 29 ]

1

Temat: Problemy w związku, a zbliżające się Święta

Nie wiem od czego zacząć i w ogóle czego oczekuję od pisania wątku na forum...
Od blisko 3lat jestem w związku z kilkanaście lat starszym mężczyzną. Mieszkamy razem 1.5roku u niego w mieście, w jego mieszkaniu.  Mój ostatni temat był pisany kilka lat wcześniej. Od tego czasu wiele się zmieniło. Wyszłam finansowo na prostą. Zapracowałam w pracy na awans, pospłacałam zobowiązania, by kupić swoje mieszkanie, które po wyprowadzce do faceta wynajęłam. Ale dziś nie o tym... Czas w związku dzielę na przed i po zamieszkaniu. Decyzja o wspólnym życiu była świadoma, przemyślana. Poznawaliśmy się powoli, jak ja to mowie: Uważnie się obwachiwalismy. Wcześniej nie żyło mi się źle samej, ale przy nim jeszcze bardziej cieszyło mnie życie. Cudownie było budzić się i moc przygotować śniadanie dla dwojga, planować dzień. Podobało mi się, że łączyło nas wiele: światopogląd, plany na przyszłość, priorytety: takie jak rodzina, dzieci. Mój facet ma 2 doroslych już dzieci, z wcześniejszego małżeństwa, ja dzieci nie mam. Jeśli idzie o seks, to było rozowo: kochaliśmy się po kilka razy dziennie, seks za kazdym razem był jakimś nowym, niesamowitym doświadczeniem.
Mam nadwagę, miałam ją kiedy się poznaliśmy. Mimo to, jestem bardzo zadbaną kobieta: mam ładna buzię, zadbaną cerę, włosy, paznokcie, ubieram się elegancko. Otoczenie często mówi mi komplementy: zarówno na temat mojego charakteru, jak i wyglądu. Piszę to nie odbiegając od tematu, zaraz się wyjaśni po co o tym opowiadam.
Tak jak pisałam, nasze życie zmieniło się o 180stopni wraz z datą mojej przeprowadzki do faceta. To nie był proces, to był strzał od razu. Do dziś pamiętam tę datę i moje zdziwienie, że tej nocy się nie kochaliśmy. Pomyślałam, pewnie jest zmęczony, długa podróż, przewożenie i wnoszenie rzeczy. Jutro też jest dzień. Ale nadeszło jutro, pojutrze, z czasem seks był raz w tygodniu, raz na parę tygodni... Pod koniec roku dotarło do mnie, że nadeszła kolejna miesiączka, a więc seksu nie było 6tygodni. Powoli usychałam seksualnie. Najpierw były moje prośby, później usilne próby zmiany, wygadywanie mu ze się nie kochamy. Zaczął mówić że to nie jest normalne u kobiety, że chyba jestem jakąś nimfomanka, że potrzebuję seksu, że tylko go tym gadaniem odstraszam od seksu. Spasowalam. Postanowiłam już go nie nagabywać. Zaczęłam być subtelna, starałam się kusić bez słów, np. kuszącą bielizną. Nic to nie dawało. Kochaliśmy się kiedy on chciał. Po paru miesiącach kupiłam wibrator, by "nie chodzić po ścianach". Któregoś dnia go znalazł. Myślałam, że to nim jakoś wstrząśnie, obudzi go, ale nie. Tylko usłyszałam, że miał rację, że jestem niewyzyta nimfomanka. I to by było na tyle w sferze seksu. Dziś zbliżenia wyglądają tak, że przestałam inicjować jakąkolwiek bliskość. Kochamy się tylko wtedy kiedy on chce. Nigdy nie miałam z nim orgazmu (z innymi facetami tak). On podoba mi się fizycznie, ale w łóżku czuję się jak kukielka. Jak on ma ochotę, to kocha się ze mną 5razy dziennie, aż ja mam dość. A kiedy mu się odwidzi, możemy nie kochać się miesiąc, półtora.
Zaczęłam tak naprawdę od drugiej strony, bo seks jest ważny, ale nie najważniejszy. Największy problem mamy z komunikacją. Początkowo spędzaliśmy czas robiąc wspólnie wiele rzeczy. Uwielbialam nasze wspólne, weekendowe śniadania, planowanie dnia, wspólne, niedalekie wycieczki. Fajny czas, z którego mam tysiące zdjęć. Dziś każdy dzień wygląda tak samo. Ja wracam późnym wieczorem po pracy, on nawet nie napisze mi w ciągu dnia smsa, co u mnie. Ostatnio ciągle kłócimy się o to, bo on postawił mi warunek, abyśmy się zaczęli starać o dziecko. Powiedzial, że muszę schudnac żeby tak się stało, bo w ciąży na pewno przytyje a on nie chce grubej baby. Tak mnie to boli. Nie rozmawiamy ze sobą kilka dni. Wczoraj bardzo się pokłóciliśmy o to. Nie jestem jakąś grubą babą, aby kazać mi schudnac. Zresztą, on nie podawał jako argumentu faktu, że zależy mu na moim zdrowiu, chodzi tylko i wyłącznie o wygląd. Boję się, że zaczynam wpadać w jakąś pułapkę żywieniową. Nie znosze jeść z nim posiłków. On ciągle mówi, że za dużo jem. Bywa, że odnoszę talerz do kuchni, biorę łyżkę i dojadam jedzenie, żeby się dojeść (przy nim jem tyle, żeby mi nie mówił że dużo zjadłam). Zdarza mi się uporczywie myśleć o jedzeniu. Kiedyś miałam z nim gdzieś jechać. Powiedzialam, że źle się czuję, a kiedy pojechał sam, zjadłam paczkę ciastek z wyrzutami sumienia. Ciastka, o których kilka godzin kompulsywnie myślałam, choć wcale nie byłam głodna.
Ida Święta, on ostatnio wykrzyczał mi, że ma wyj... na Święta, na grudzień, na kosciol i najchętniej wziąłby synów którzy do nas przyjeżdżają w te Święta, i wyjechał na wieś, do swoich rodziców i siostry.
W piątek zrobiłam duże zakupy świąteczne, aby ugościć jego synów. Zaplanowałam potrawy. Wydałam kupę kasy. Dzień później on poinformowal mnie ze w piątek przed Świętami jedziemy na wieś do jego rodziny. Powiedzialam: No to jedźcie, a on: Jak to?! A Ty z nami nie jedziesz? Niepotrzebnie powiedziałem siostrze, że będziesz.
Czuję się podle. Chyba Święta spędzę samotnie, nawet bez choinki. Jest mi bardzo smutno, bo liczyłam że będziemy razem. Przepraszam za mega chaotyczny wpis. Targają mną emocje. Jeszcze do niedawna uchodzilismy za super parę. Ostatnio tak bardzo oddaliliśmy się od siebie. Uwierzcie mi, że próbowałam coś zmieniać, poprawiać, inicjować. Na wszystko ma 1 odpowiedź : schudnij. Mowie: pojedzmy do spa, slysze: zamierzasz wystąpić w stroju kapielowym? Mowie: nigdy nie byłam zimą w górach, może pojedziemy? Slysze: na góry to trzeba mieć kondycję, musiałabyś schudnac. Gdzie Ty zamierzasz po górach chodzić? Nawet ostatnio jak zapytałam, czemu nie chodzimy razem na spacer, czy kijki, to mi odpowiedzial że nie dorównałabym jemu tempa... Więc chyba jego zdaniem nie potrafię nawet chodzić... Moi wtajemniczeni znajomi pukają się w czoło. Mówią, że jestem kobietą jakiej ze świeca szukać. Nowopoznane osoby dają mi około 6lat mniej niż mam. Mimo to, straciłam radość życia. Już nic nie inicjuję. Słyszę, ze benzyna droga więc on nie będzie tracił kasy. Kawiarnia, wspólny drink, obiad na mieście odpadają. Chyba już bardziej wolałam być sama.

2

Odp: Problemy w związku, a zbliżające się Święta

A czemu właściwie się od niego nie wyprowadzisz?

3

Odp: Problemy w związku, a zbliżające się Święta
Lady Loka napisał/a:

A czemu właściwie się od niego nie wyprowadzisz?

Bo uczę się, by nie uciekać od problemów, jak się pojawiają. Jeszcze wierzę, że uda nam się to jakoś poskładać. Z drugiej strony, przeraża mnie od nowa szukanie faceta i jak za parę lat miałoby się okazać, że znowu coś nie zagra. Najbardziej wkurza mnie to, że inni ludzie mierzą się z prawdziwymi problemami: choroby, zdrada, utrata pracy, brak pieniędzy, nałogi partnera/ki. My tak naprawdę moglibyśmy mieć cudowne życie, jeśli tylko on by to zauważał.

4 Ostatnio edytowany przez paslawek (2022-12-19 00:55:50)

Odp: Problemy w związku, a zbliżające się Święta
forsen napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

A czemu właściwie się od niego nie wyprowadzisz?

Bo uczę się, by nie uciekać od problemów, jak się pojawiają. Jeszcze wierzę, że uda nam się to jakoś poskładać. Z drugiej strony, przeraża mnie od nowa szukanie faceta i jak za parę lat miałoby się okazać, że znowu coś nie zagra. Najbardziej wkurza mnie to, że inni ludzie mierzą się z prawdziwymi problemami: choroby, zdrada, utrata pracy, brak pieniędzy, nałogi partnera/ki. My tak naprawdę moglibyśmy mieć cudowne życie, jeśli tylko on by to zauważał.

Ty chcesz rozwiązać nie swój problem Forsen z obawy przed swoim problemem którym pewnie jest nie tylko obawa przed samotnością,
niechęć do wysiłku w poszukiwaniu nowego faceta, ale wydaje się że obawa do powrotu życia w ciągłym zadłużeniu jak bywało w przeszłości
Schudnij najpierw tak jak pan sobie życzy ,najprawdopodobniej nic to nie zmieni w postawie Twojego faceta wymysli nowąsztuczkę do tresowania
ponieważ ten facet Ciebie nie akceptuje i nie szanuje,nie jest partnerem, tylko Ciebie wychowuje kontrolując i wzbudzając różne dotkliwe negatywne nieprzepracowane poczucia w Tobie.Jesteś dla niego tak w 1/16 kobietą i partnerką-ulegasz jak zastraszone wpędzone w poczucie winy i gorszości dziecko dla jakichś pokrętnych iluzorycznych korzyści emocjonalnych.Trzyma Cię bo się przydajesz   
Ty chcesz zmieniać jego on chce zmieniać Ciebie  zbyt wielki rozjazd
Kwestia seksu jest ważna racja tu też się rozmijacie dość radykalnie.
Proponuje nie żyć problemami innych ludzi takimi które Ciebie nie dotykają - przestaniesz się wkurzać i uciekać przed
Swoim osobistym problemem.

5

Odp: Problemy w związku, a zbliżające się Święta
forsen napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

A czemu właściwie się od niego nie wyprowadzisz?

Bo uczę się, by nie uciekać od problemów, jak się pojawiają. Jeszcze wierzę, że uda nam się to jakoś poskładać. Z drugiej strony, przeraża mnie od nowa szukanie faceta i jak za parę lat miałoby się okazać, że znowu coś nie zagra. Najbardziej wkurza mnie to, że inni ludzie mierzą się z prawdziwymi problemami: choroby, zdrada, utrata pracy, brak pieniędzy, nałogi partnera/ki. My tak naprawdę moglibyśmy mieć cudowne życie, jeśli tylko on by to zauważał.

Czasami warto rozważyć czy to byłaby ucieczka czy racjonalne i mądre wyjście.
Ja tu u Ciebie nie widzę nawet cienia szansy na to, żeby sytuacja się poprawiła. Pogarsza się już dłuższy czas. Facet ma Cię gdzieś, ma gdzieś pracę nad związkiem, najlepiej mu mówić, że wszystko to Twoja wina.
To co Ty tu chcesz poskładać?

Faktycznie lepiej Ci z takim niż bez niego? Ty się ciesz, że tego wspólnego dziecka nie macie, bo byś miała gorzej.

Nie moglibyście mieć cudownego życia, bo on ma Cię gdzieś. Rozumiem, że jakby zdradzał, to miałabyś ułatwioną decyzję, ale cóż. Życie. Sama decyduj czy chcesz być męczennicą, czy jednak żyć samej w spokoju.

6 Ostatnio edytowany przez blueangel (2022-12-19 02:39:27)

Odp: Problemy w związku, a zbliżające się Święta

to nie jest uciekanie od problemow. ten czlowiek nie nadaje sie do dzielenia z nim zycia.
okej, to zostan i marnuj czas, ktory nikt ci nie zwroci.
i mi tez byloby lepiej bez niego.
poza tym musisz z kim byc? nie mozesz pobyc samsa?

7

Odp: Problemy w związku, a zbliżające się Święta

Wydaje mi sie, ze tutaj duzy problem lezal w oczekiwaniach, ktore sobie zbudowalas odnosnie wspolnego zycia.

Co dobrze ukazuje twoje zdziwienie po przeprowadzce:

forsen napisał/a:

Tak jak pisałam, nasze życie zmieniło się o 180stopni wraz z datą mojej przeprowadzki do faceta. To nie był proces, to był strzał od razu.

Trudno aby bylo inaczej.
Nie zawsze to jest taka gwaltowna zmiana, ale mieszkanie razem to zupelnie inny tryb budowy zwiazku niz spotykanie sie na weekend.

Ja nikogo nie winie, ale wyglada na to, ze zaliczyliscie falstart i to Ty bylas zrodlem dramatow i toksycznosci, ktora doprowadzila do obecnego stanu wrogosci.
Zamieszkalas z nim nie rozumiejac, ze to jest kompletna zmiana i chcialas nadal kontynuowac lub wrecz rozwijac dynamiki sprzed przeprowadzki.

Jak czlowiek zaczyna ze soba mieszkac to sie zaczyna bardzo spokojnie budowac fundamenty.
Powaznie do tematu trzeba podejsc, odstawic emocje na bok, to jest sporo pracy - delikatnych ruchow, bycia czulym na energie drugiej osoby.
Bo nagle mamy dwie osoby, ktore maja swoje nawyki, preferencje, dyspozycje i dziwnosci, ktore zaczynaja dzielic ta sama przestrzen probujac pogodzic budowanie wiezi, zaspokojenie podstawowych funkcji zyciowych, prace, samorozwoj i radzenie sobie z wlasnym stresem jednoczesnie.
Na kazdym kroku jest ryzyko doprowadzenia do jakiegos nieporozumienia czy niezrozumialej wrogosci.

Spokojnym i systematycznym procesem dochodzi sie do synergii, w ktorej zbudowane sa optymalne zasady wspolzycia pozwalajace pracowac, rozwijac sie, budowac wspolne wiezi i cieszyc sie zyciem majac czas na wspolna rozrywke jednoczesnie.

W tym co napisalas nie widac spokoju, przygotowania do tej systematycznej pracy, powagi w podejsciu do tematu.
Widac probe budowania czegos na podstawie historii i wyobrazen o romantycznym zwiazku.

8

Odp: Problemy w związku, a zbliżające się Święta

Tylko nie pchaj się z nim w dziecko bo całkiem życie sobie spieprzysz, i dziecku przy okazji też

9

Odp: Problemy w związku, a zbliżające się Święta

Podsumuj sobie co napisałaś i zastanów się czy jest od czego uciekać czy nie.
Moim zdaniem Twój facet ma problemy z erekcją i obwinia Ciebie o nie.
Dobrze byłoby szczerze porozmawiać, ale On nie chce Tobie tej rozmowy dać,
Nie napisałaś po ile macie lat, czy przegapilam?

10 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-12-19 10:20:34)

Odp: Problemy w związku, a zbliżające się Święta

Taaa, 5x dziennie, tak było, bo nie mógł dojść i podchodził kilka razy...wiek też robi swoje, choć wszystko zależy od temperamentu, a u niego już krucho z libido.
Piszesz, że tak było cudownie, dalej zauważasz, że nigdy nie miałaś orgazmu...
Sfera seksu więc leży i nic już jej nie podniesie.

Druga sprawa, on wpędzi Cię w bulimię i anoreksję, wymuszając schudnięcie, tłumacząc chęcią posiadania dziecka, a tak naprawdę dziecko ma Ci zastąpić jego bliskość.
Niby nic w tym złego, skoro chce mieć rodzinę, a nie do końca sprawdza się w sprawach intymnych, będzie miał spokój, bo zajmiesz się dzieckiem i nie będziesz myślała o seksie...choć to mylne myślenie.

Ja nie widzę sensu tkwienia w takiej niesatysfakcjonujacej relacji.

Co do Świąt, to jedź z nimi, zapomnij na ten czas o wszystkim, albo pojedź do swojej rodziny, nie siedź w domu sama.

11

Odp: Problemy w związku, a zbliżające się Święta
JohnyBravo777 napisał/a:

Wydaje mi sie, ze tutaj duzy problem lezal w oczekiwaniach, ktore sobie zbudowalas odnosnie wspolnego zycia.

Co dobrze ukazuje twoje zdziwienie po przeprowadzce:

forsen napisał/a:

Tak jak pisałam, nasze życie zmieniło się o 180stopni wraz z datą mojej przeprowadzki do faceta. To nie był proces, to był strzał od razu.

Trudno aby bylo inaczej.
Nie zawsze to jest taka gwaltowna zmiana, ale mieszkanie razem to zupelnie inny tryb budowy zwiazku niz spotykanie sie na weekend.

Ja nikogo nie winie, ale wyglada na to, ze zaliczyliscie falstart i to Ty bylas zrodlem dramatow i toksycznosci, ktora doprowadzila do obecnego stanu wrogosci.
Zamieszkalas z nim nie rozumiejac, ze to jest kompletna zmiana i chcialas nadal kontynuowac lub wrecz rozwijac dynamiki sprzed przeprowadzki.

Jak czlowiek zaczyna ze soba mieszkac to sie zaczyna bardzo spokojnie budowac fundamenty.
Powaznie do tematu trzeba podejsc, odstawic emocje na bok, to jest sporo pracy - delikatnych ruchow, bycia czulym na energie drugiej osoby.
Bo nagle mamy dwie osoby, ktore maja swoje nawyki, preferencje, dyspozycje i dziwnosci, ktore zaczynaja dzielic ta sama przestrzen probujac pogodzic budowanie wiezi, zaspokojenie podstawowych funkcji zyciowych, prace, samorozwoj i radzenie sobie z wlasnym stresem jednoczesnie.
Na kazdym kroku jest ryzyko doprowadzenia do jakiegos nieporozumienia czy niezrozumialej wrogosci.

Spokojnym i systematycznym procesem dochodzi sie do synergii, w ktorej zbudowane sa optymalne zasady wspolzycia pozwalajace pracowac, rozwijac sie, budowac wspolne wiezi i cieszyc sie zyciem majac czas na wspolna rozrywke jednoczesnie.

W tym co napisalas nie widac spokoju, przygotowania do tej systematycznej pracy, powagi w podejsciu do tematu.
Widac probe budowania czegos na podstawie historii i wyobrazen o romantycznym zwiazku.

Johnny, litości, gdzie Ty widzisz jej toksyczność?
Bo chciała, żeby razem spędzali czas i żeby uprawiali seks?

No masakryczna toksyczność, faktycznie. Wymagania jak z kosmosu.

12

Odp: Problemy w związku, a zbliżające się Święta

A księciunio dlaczego jest po rozwodzie?

13

Odp: Problemy w związku, a zbliżające się Święta
Lady Loka napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:

Wydaje mi sie, ze tutaj duzy problem lezal w oczekiwaniach, ktore sobie zbudowalas odnosnie wspolnego zycia.

Co dobrze ukazuje twoje zdziwienie po przeprowadzce:

forsen napisał/a:

Tak jak pisałam, nasze życie zmieniło się o 180stopni wraz z datą mojej przeprowadzki do faceta. To nie był proces, to był strzał od razu.

Trudno aby bylo inaczej.
Nie zawsze to jest taka gwaltowna zmiana, ale mieszkanie razem to zupelnie inny tryb budowy zwiazku niz spotykanie sie na weekend.

Ja nikogo nie winie, ale wyglada na to, ze zaliczyliscie falstart i to Ty bylas zrodlem dramatow i toksycznosci, ktora doprowadzila do obecnego stanu wrogosci.
Zamieszkalas z nim nie rozumiejac, ze to jest kompletna zmiana i chcialas nadal kontynuowac lub wrecz rozwijac dynamiki sprzed przeprowadzki.

Jak czlowiek zaczyna ze soba mieszkac to sie zaczyna bardzo spokojnie budowac fundamenty.
Powaznie do tematu trzeba podejsc, odstawic emocje na bok, to jest sporo pracy - delikatnych ruchow, bycia czulym na energie drugiej osoby.
Bo nagle mamy dwie osoby, ktore maja swoje nawyki, preferencje, dyspozycje i dziwnosci, ktore zaczynaja dzielic ta sama przestrzen probujac pogodzic budowanie wiezi, zaspokojenie podstawowych funkcji zyciowych, prace, samorozwoj i radzenie sobie z wlasnym stresem jednoczesnie.
Na kazdym kroku jest ryzyko doprowadzenia do jakiegos nieporozumienia czy niezrozumialej wrogosci.

Spokojnym i systematycznym procesem dochodzi sie do synergii, w ktorej zbudowane sa optymalne zasady wspolzycia pozwalajace pracowac, rozwijac sie, budowac wspolne wiezi i cieszyc sie zyciem majac czas na wspolna rozrywke jednoczesnie.

W tym co napisalas nie widac spokoju, przygotowania do tej systematycznej pracy, powagi w podejsciu do tematu.
Widac probe budowania czegos na podstawie historii i wyobrazen o romantycznym zwiazku.

Johnny, litości, gdzie Ty widzisz jej toksyczność?
Bo chciała, żeby razem spędzali czas i żeby uprawiali seks?

No masakryczna toksyczność, faktycznie. Wymagania jak z kosmosu.

Za rok nawet za pół Autorka, też będzie "toksyczna" jak zostanie w tym układzie
niestety wygląda na to że ma predyspozycje do emocjonalnego uzależnienia
cienka czerwona linia do przekroczenia pomiędzy wymaganiami,oczekiwaniami a żądaniami i walką we wzajemnym zmienianiu się .

14

Odp: Problemy w związku, a zbliżające się Święta

Masz prawo wymagać od swojego partnera, zarówno spędzania wspólnie czasu,jak i uprawiania sexu.
Jeżeli on na każde próby merytorycznej rozmowy z twojej strony,zwala CAŁA odpowiedzialność na ciebie, i rozwiązanie problemu zrzuca na twoje barki, w stylu "weź COŚ z tym zrób, bo to TWOJA wina"
To nie widzę jakichkolwiek szans na poprawę sytuacji.
Związek gdzie to ty masz sie dostosować we wszystkim,wszystko robić pod jego dyktando, to nie związek, tylko terror, w tym przypadku psychiczny.

Nawet nie myśl o dziecku z tym człowiekiem, bo zycie będziesz miec zniszczone, bez szans na stworzenie jakichkolwiek partnerskich relacji opartych na szacunku i miłości w przyszłości.
Moja rada: Zakończ to jak najszybciej.

15

Odp: Problemy w związku, a zbliżające się Święta

Ok, dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Podziękuję zbiorczo, bo trudno tak każdemu z osobna odpisać. Nie jestem toksyczną osobą. Moje oczekiwania, że stworzę rodzinę, też nie są z kosmosu. Mam 36lat. Plotki, jakoby mój facet miał problemy z erekcją, obalam. I tak, uważam, że mogę mieć udany seks nie mając orgazmu. Nadal rozkminiam, czy jechać na Święta i robić dobrą minę do złej gry, czy zostać samej w domu. Nie mam gdzie pojechać, musiałabym wtedy zostać sama w domu.
Ktoś spytał o powód rozwodu z żoną. Po ślubie wyszło, że żona nie odcięła pępowiny od mamusi i chciała by zamieszkali razem, w innym mieście, u teściowej pod pantoflem. Mój się nie chciał na to zgodzic
Chciał układać sobie życie z żoną a nie z jej matką.

16

Odp: Problemy w związku, a zbliżające się Święta
forsen napisał/a:

Ok, dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Podziękuję zbiorczo, bo trudno tak każdemu z osobna odpisać. Nie jestem toksyczną osobą. Moje oczekiwania, że stworzę rodzinę, też nie są z kosmosu. Mam 36lat. Plotki, jakoby mój facet miał problemy z erekcją, obalam. I tak, uważam, że mogę mieć udany seks nie mając orgazmu. Nadal rozkminiam, czy jechać na Święta i robić dobrą minę do złej gry, czy zostać samej w domu. Nie mam gdzie pojechać, musiałabym wtedy zostać sama w domu.
Ktoś spytał o powód rozwodu z żoną. Po ślubie wyszło, że żona nie odcięła pępowiny od mamusi i chciała by zamieszkali razem, w innym mieście, u teściowej pod pantoflem. Mój się nie chciał na to zgodzic
Chciał układać sobie życie z żoną a nie z jej matką.

Powinnaś rozkminiać to, czy jest sens z takim gościem dalej tkwić w relacji, a nie czy zagryźć zęby i jechać na święta.

Ale coś wyczuwam związkową męczennicę.
Więc napiszę Ci to, co usłyszysz tu jak wrócisz za rok, dwa czy pięć pisząc, że on dalej jest jaki jest i co masz zrobić - on się nie zmieni. Wiej od niego i nie marnuj sobie życia.

17 Ostatnio edytowany przez paslawek (2022-12-19 12:07:20)

Odp: Problemy w związku, a zbliżające się Święta
Lady Loka napisał/a:

Ale coś wyczuwam związkową męczennicę.
Więc napiszę Ci to, co usłyszysz tu jak wrócisz za rok, dwa czy pięć pisząc, że on dalej jest jaki jest i co masz zrobić - on się nie zmieni. Wiej od niego i nie marnuj sobie życia.

No dokładnie i będzie jak z Aśką z tego wątku https://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?id=126170 może tylko bez alkoholu w tle, wirusa, zdrad, ale kto wie co będzie dalej ?

18 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2022-12-19 12:24:20)

Odp: Problemy w związku, a zbliżające się Święta
Lady Loka napisał/a:

Johnny, litości, gdzie Ty widzisz jej toksyczność?

Nie widzisz, ze autorka ma problem z zarzadzaniem oczekiwaniami i odczlowiecza swojego partnera?
Rozumiesz roznice pomiedzy dynamikami na etapie randkowania a zamieszkania ze soba gdy obie osoby pracuja?

Spojrz na sposob w jaki ona rozwiazuje problemy:

forsen napisał/a:

Najpierw były moje prośby, później usilne próby zmiany, wygadywanie mu ze się nie kochamy.

Prosby, usilne proby zmiany, wygadywanie - identycznie jak dziecko ktore najpierw tupa nozka, pozniej placze a pozniej bije - gdzie tutaj proba zrozumienia partnera, jakie on czuje emocje, jakie ma na sobie wplywy?
W normalnym zwiazku dokonuje sie analizy calej sytuacji i w oparciu o zrozumienie, ktorego analiza dostarcza szuka sie wspolnych rozwiazan na problemy u zrodla - problemy drugiej osoby, ktore wplywaja na jej zachowanie przez co sa problemami dla nas.

forsen napisał/a:

... że tylko go tym gadaniem odstraszam od seksu. Spasowalam. Postanowiłam już go nie nagabywać ... starałam się kusić bez słów

Autorka nie rozumie jak ciagle robienie czegokolwiek gdy druga osoba nie czuje checi wplywa na jej jeszcze wieksza niechec do tego.
Zero wnikliwosci w to co jest problemem - za to pelna ofensywa aby zmusic druga osobe by sie ugiela do autorki preferencji niezaleznie od wewnetrznego stanu - jak nagabywanie nie dalo rady to "kuszeniem".

forsen napisał/a:

Największy problem mamy z komunikacją.
Nie rozmawiamy ze sobą kilka dni.

W calym wpisie nie ma sladu aby autorka kiedykolwiek "rozmawiala" z partnerem zamiast rzucac mu liste swoich oczekiwan i go do nich "nagabywac".
Calkowite odczlowieczenie drugiego czlowieka poprzez wylaczne zainteresowanie swoim stanem emocjonalnym i calkowity brak zainteresowania stanem emocjonalnym partnera.

forsen napisał/a:

Ja wracam późnym wieczorem po pracy, on nawet nie napisze mi w ciągu dnia smsa, co u mnie

I hipokryzja, ze facet nie jest zainteresowany jej stanem emocjonalnym w ciagu dnia.

Zamiast rozmawiac o uczuciach, dogadywac zasady bycia ze soba to dziewczyna ucieka w dojadywanie lyzka w kuchni.

Kiedys ulle zalozyla temat z fake'owego konta i jak napisalem autorce prawde, ulle mnie atakowala "z konta ulle".
Twoje odpowiedzi w tym temacie wykazuja podobna tendencje.
Mam nadzieje, ze w tym przypadku jest inaczej.

19

Odp: Problemy w związku, a zbliżające się Święta

To jednak nie był dobry pomysł, żeby pisać tutaj. Nie umiem jakoś składnie przelać myśli, żeby wyjaśnić jak bardzo się mylicie. Nie zliczę, ile razy próbowałam rozmawiać, bezskutecznie. I to nie jest tak, że unikam krytyki tutaj, bo wiem, że zawsze w związku każdy ma swoje racje. Mi nie pomoże, że osoby, które mnie nie znają, nazwą mnie: męczennica, toksyczna, z wymaganiami. Znam swoją wartość, wiem ile wysiłku włożyłam w to, żeby pracować, aby w związku było dobrze. Ale wiem też, że sama nie jestem w stanie ciągnąć związku za dwoje. Muszą chcieć tego 2strony. Faktycznie, schudnę, dla siebie samej, nie- dla niego. Zabawne, że nie było mnie na forum parę lat, a odpisują ciągle te same osoby smile Widać, jak bardzo udane macie własne życie.

20

Odp: Problemy w związku, a zbliżające się Święta
JohnyBravo777 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Johnny, litości, gdzie Ty widzisz jej toksyczność?

Nie widzisz, ze autorka ma problem z zarzadzaniem oczekiwaniami i odczlowiecza swojego partnera?
Rozumiesz roznice pomiedzy dynamikami na etapie randkowania a zamieszkania ze soba gdy obie osoby pracuja?

Spojrz na sposob w jaki ona rozwiazuje problemy:

forsen napisał/a:

Najpierw były moje prośby, później usilne próby zmiany, wygadywanie mu ze się nie kochamy.

Prosby, usilne proby zmiany, wygadywanie - identycznie jak dziecko ktore najpierw tupa nozka, pozniej placze a pozniej bije - gdzie tutaj proba zrozumienia partnera, jakie on czuje emocje, jakie ma na sobie wplywy?
W normalnym zwiazku dokonuje sie analizy calej sytuacji i w oparciu o zrozumienie, ktorego analiza dostarcza szuka sie wspolnych rozwiazan na problemy u zrodla - problemy drugiej osoby, ktore wplywaja na jej zachowanie przez co sa problemami dla nas.

forsen napisał/a:

... że tylko go tym gadaniem odstraszam od seksu. Spasowalam. Postanowiłam już go nie nagabywać ... starałam się kusić bez słów

Autorka nie rozumie jak ciagle robienie czegokolwiek gdy druga osoba nie czuje checi wplywa na jej jeszcze wieksza niechec do tego.
Zero wnikliwosci w to co jest problemem - za to pelna ofensywa aby zmusic druga osobe by sie ugiela do autorki preferencji niezaleznie od wewnetrznego stanu - jak nagabywanie nie dalo rady to "kuszeniem".

forsen napisał/a:

Największy problem mamy z komunikacją.
Nie rozmawiamy ze sobą kilka dni.

W calym wpisie nie ma sladu aby autorka kiedykolwiek "rozmawiala" z partnerem zamiast rzucac mu liste swoich oczekiwan i go do nich "nagabywac".
Calkowite odczlowieczenie drugiego czlowieka poprzez wylaczne zainteresowanie swoim stanem emocjonalnym i calkowity brak zainteresowania stanem emocjonalnym partnera.

forsen napisał/a:

Ja wracam późnym wieczorem po pracy, on nawet nie napisze mi w ciągu dnia smsa, co u mnie

I hipokryzja, ze facet nie jest zainteresowany jej stanem emocjonalnym w ciagu dnia.

Zamiast rozmawiac o uczuciach, dogadywac zasady bycia ze soba to dziewczyna ucieka w dojadywanie lyzka w kuchni.

Kiedys ulle zalozyla temat z fake'owego konta i jak napisalem autorce prawde, ulle mnie atakowala "z konta ulle".
Twoje odpowiedzi w tym temacie wykazuja podobna tendencje.
Mam nadzieje, ze w tym przypadku jest inaczej.

A zauważyłeś to, że Autorka zaczęła prosić, bo sytuacja zmieniła się diametralnie? I to z winy faceta?
No nie powiesz mi, że jak ludzie ze sobą zamieszkają, to nagle seks może odpaść, a czasu się razem nie spędza i że to jest normalne, a Autorka wymyśla.

Ja mam tylko jedno konto. I nie odpowiadam za Twoje doszukiwanie się wszędzie rozmawiających ze sobą multikont. Ty mnie wielokrotnie atakowałeś, następnym razem też popatrzę na to z tej strony. Może jesteś przewrażliwiony, bo sam tak robisz. Kij tam wie.

21

Odp: Problemy w związku, a zbliżające się Święta
forsen napisał/a:

To jednak nie był dobry pomysł, żeby pisać tutaj. Nie umiem jakoś składnie przelać myśli, żeby wyjaśnić jak bardzo się mylicie. Nie zliczę, ile razy próbowałam rozmawiać, bezskutecznie. I to nie jest tak, że unikam krytyki tutaj, bo wiem, że zawsze w związku każdy ma swoje racje. Mi nie pomoże, że osoby, które mnie nie znają, nazwą mnie: męczennica, toksyczna, z wymaganiami. Znam swoją wartość, wiem ile wysiłku włożyłam w to, żeby pracować, aby w związku było dobrze. Ale wiem też, że sama nie jestem w stanie ciągnąć związku za dwoje. Muszą chcieć tego 2strony. Faktycznie, schudnę, dla siebie samej, nie- dla niego. Zabawne, że nie było mnie na forum parę lat, a odpisują ciągle te same osoby smile Widać, jak bardzo udane macie własne życie.

No i co masz zamiar zrobić, skoro sama widzisz, że on te rozmowy ma gdzieś? Schudniesz dla siebie, zrobicie sobie dziecko, a on jak bucem jest, tak bucem zostanie.

Tak, robisz z siebie męczennicę związkową. Bo nie umiesz zobaczyć, że czasami nie ma sensu tkwić w jakiejś relacji i jej naprawiać tylko po to, żeby z kimś być. Zwłaszcza, kiedy druga strona uważa, że powinnaś naprawiać coś w sobie, bo on nie ma sobie nic do zarzucenia.
To jest naprawdę bardzo typowy schemat.

Nie, nie dasz rady ciągnąć związku za dwie osoby. I co z tym zrobisz poza zagryzaniem zębów?

22 Ostatnio edytowany przez paslawek (2022-12-19 12:59:27)

Odp: Problemy w związku, a zbliżające się Święta
forsen napisał/a:

To jednak nie był dobry pomysł, żeby pisać tutaj. Nie umiem jakoś składnie przelać myśli, żeby wyjaśnić jak bardzo się mylicie. Nie zliczę, ile razy próbowałam rozmawiać, bezskutecznie. I to nie jest tak, że unikam krytyki tutaj, bo wiem, że zawsze w związku każdy ma swoje racje. Mi nie pomoże, że osoby, które mnie nie znają, nazwą mnie: męczennica, toksyczna, z wymaganiami. Znam swoją wartość, wiem ile wysiłku włożyłam w to, żeby pracować, aby w związku było dobrze. Ale wiem też, że sama nie jestem w stanie ciągnąć związku za dwoje. Muszą chcieć tego 2strony. Faktycznie, schudnę, dla siebie samej, nie- dla niego. Zabawne, że nie było mnie na forum parę lat, a odpisują ciągle te same osoby smile Widać, jak bardzo udane macie własne życie.

A co Ci pomoże?Jak już wiesz co Ci nie pomoże to polowa sukcesu znaczy z górki.
Czego oczekiwałaś od niedobrych, omylnych nieszczęśliwych użytkowników, użytkowników takich samych jak Ty ani lepszych ani gorszych?

Cudownych czarów, magii, uroków,zaklęć
skutecznych łatwych szybkich prostych sposobów i metod jak wpłynąć  na tego faceta
nie ma takich cudów

To na różne sposoby próbowano Tobie przekazać i sama to wiedziałaś już wcześniej :
"Ale wiem też, że sama nie jestem w stanie ciągnąć związku za dwoje. Muszą chcieć tego 2strony. Faktycznie, schudnę, dla siebie samej, nie- dla niego"
lepiej nie będzie
ważne co z tym zrobisz
Skąd Twój foch i obraza na forumowiczów skoro tak znasz swoją wartość ? smile

23

Odp: Problemy w związku, a zbliżające się Święta
paslawek napisał/a:
forsen napisał/a:

To jednak nie był dobry pomysł, żeby pisać tutaj. Nie umiem jakoś składnie przelać myśli, żeby wyjaśnić jak bardzo się mylicie. Nie zliczę, ile razy próbowałam rozmawiać, bezskutecznie. I to nie jest tak, że unikam krytyki tutaj, bo wiem, że zawsze w związku każdy ma swoje racje. Mi nie pomoże, że osoby, które mnie nie znają, nazwą mnie: męczennica, toksyczna, z wymaganiami. Znam swoją wartość, wiem ile wysiłku włożyłam w to, żeby pracować, aby w związku było dobrze. Ale wiem też, że sama nie jestem w stanie ciągnąć związku za dwoje. Muszą chcieć tego 2strony. Faktycznie, schudnę, dla siebie samej, nie- dla niego. Zabawne, że nie było mnie na forum parę lat, a odpisują ciągle te same osoby smile Widać, jak bardzo udane macie własne życie.

A co Ci pomoże?Jak już wiesz co Ci nie pomoże to polowa sukcesu znaczy z górki.
Czego oczekiwałaś od niedobrych, omylnych nieszczęśliwych użytkowników ?
Cudownych czarów, magii, uroków,zaklęć
skutecznych łatwych szybkich prostych sposobów i metod jak wpłynąć  na tego faceta

to na różne sposoby próbowano Tobie przekazać i sama to wiedziałaś już wcześniej
"Ale wiem też, że sama nie jestem w stanie ciągnąć związku za dwoje. Muszą chcieć tego 2strony. Faktycznie, schudnę, dla siebie samej, nie- dla niego"
lepiej nie będzie ważne co z tym zrobisz
Skąd Twój foch i obraza na forumowiczów skoro tak znasz swoją wartość ? smile

To nie foch. I tak dziękuję za poświęcenie czasu na przeczytanie i skomentowanie. Często jednak obcy ludzie z Internetu, łatwo wygłaszają epitety, a wiadomo, że w paru zdaniach nie idzie sklecić całego, 3letniego związku. Napisałam, bo mam problem. Rozkminki co z tym związkiem, co z Świętami.  Nie potrzebuję dokopywania. Raczej nie miałam z kim pogadać. Spróbuję, zamiast pożytkować energię, na pisanie w Internecie, spożytkować ją na zadbanie o swoje zdrowie i dobre samopoczucie. Dlatego uważam, że niepotrzebnie tu napisałam, ale to była chwila słabości.

24

Odp: Problemy w związku, a zbliżające się Święta
forsen napisał/a:

Ok, dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Podziękuję zbiorczo, bo trudno tak każdemu z osobna odpisać. Nie jestem toksyczną osobą. Moje oczekiwania, że stworzę rodzinę, też nie są z kosmosu. Mam 36lat. Plotki, jakoby mój facet miał problemy z erekcją, obalam. I tak, uważam, że mogę mieć udany seks nie mając orgazmu. Nadal rozkminiam, czy jechać na Święta i robić dobrą minę do złej gry, czy zostać samej w domu. Nie mam gdzie pojechać, musiałabym wtedy zostać sama w domu.
Ktoś spytał o powód rozwodu z żoną. Po ślubie wyszło, że żona nie odcięła pępowiny od mamusi i chciała by zamieszkali razem, w innym mieście, u teściowej pod pantoflem. Mój się nie chciał na to zgodzic
Chciał układać sobie życie z żoną a nie z jej matką.

Wybacz ale nie kupuję winy byłej żony co do powodu rozwodu.
Jemu tak bardzo przeszkadzał fakt że nie przecięła pępowiny że dorobili się dwójki dzieci.

Na Twoim miejscu nie jechałbym z nim do jego rodziny na święta bo uczysz go że może Ciebie nie szanować.
I nie widzę powodu dla którego Ty nie możesz jechać do swojej rodziny.

Oraz odmawiałbym seksu.
Nie pozwalaj się poniżać.

Wybacz ale nie będziesz z nim szczęśliwa.

25 Ostatnio edytowany przez madoja (2022-12-19 13:56:18)

Odp: Problemy w związku, a zbliżające się Święta
Ela210 napisał/a:

Moim zdaniem Twój facet ma problemy z erekcją i obwinia Ciebie o nie.

To samo mi do głowy przyszło smile

Ogólnie szok, facet wredny i bezczelny! Za teksty o schudnięciu odgryź się niby z troską, że każdy ma jakieś wady - Ty nadwagę, on małego penisa.

Ja nie wiem baby, ze też wy pozwalacie tak po sobie jeździć. Znałam kiedyś laską z nadwagą której facet wciąz dopieprzał:prosiaku, świniaku, wieprzu, brzydzę się tobą. A gdy zszokowana spytałam dlaczego ona się na to zgadza, ona z pokorą powiedziała "zasługuję na to, bo przecież jestem gruba". No ręce opadają.

A u Ciebie autorko pewnie dojdzie kiedyś do wieprzy i świniaków.

26 Ostatnio edytowany przez madoja (2022-12-19 14:06:04)

Odp: Problemy w związku, a zbliżające się Święta

Doczytałam że jesteś kilkanaście lat młodsza. On zamiast docenić to, że ma młodą, babkę, to ciągnie Cię na dno. Stary pryk.
A Ty chcesz mieć dziecko z nim?!

NAPRAWDĘ ZAKOŃCZ TO.

27

Odp: Problemy w związku, a zbliżające się Święta
forsen napisał/a:

Chyba już bardziej wolałam być sama.

To już sobie sama chyba odpowiedziałaś, co jest dla Ciebie najlepsze.

Dobry związek to taki, w której czujesz się lepiej niż w pojedynkę. Zupełnie naturalnie przychodzi nam bycie sobą w najlepszym wydaniu i vice versa, więc nie trzeba nikogo prosić, ani błagać (jak Ty) czy uciekać się do manipulacji (jak Twój facet).
Jeśli jednak Twój związek powoduje, że Twoje samopoczucie (poczucie wartości, godności, atrakcyjności) spada systematycznie, a realne próby zmiany sytuacji choćby poprzez rozmowę, niczego nie wnoszą poza frustracją i poczuciem niezrozumienia, to oznacza, że przeoczyłaś moment, w którym Twoja relacja ciągnięta jest już tylko przez Ciebie.
Możesz to ciągnąć aż padniesz z wycieńczenia. Tylko po co? Bo zainwestowałaś 3 lata, to stracisz kolejne 3? Bez sensu, ale jak tam uważasz. Masz to na co godzisz się.

28

Odp: Problemy w związku, a zbliżające się Święta

Słabo to wyglada, autorko.
Ja bym nie jechała z nim na zadne Swieta, spędzila jakos fajnie, nawet sama, a niezaleznie obmyslała plan ewakuacji z takiego związku. Nie warto tkwić w czymś takim. Sama go nie "naprawisz"/

29

Odp: Problemy w związku, a zbliżające się Święta
forsen napisał/a:

To jednak nie był dobry pomysł, żeby pisać tutaj. Nie umiem jakoś składnie przelać myśli, żeby wyjaśnić jak bardzo się mylicie. Nie zliczę, ile razy próbowałam rozmawiać, bezskutecznie. I to nie jest tak, że unikam krytyki tutaj, bo wiem, że zawsze w związku każdy ma swoje racje. Mi nie pomoże, że osoby, które mnie nie znają, nazwą mnie: męczennica, toksyczna, z wymaganiami. Znam swoją wartość, wiem ile wysiłku włożyłam w to, żeby pracować, aby w związku było dobrze. Ale wiem też, że sama nie jestem w stanie ciągnąć związku za dwoje. Muszą chcieć tego 2strony. Faktycznie, schudnę, dla siebie samej, nie- dla niego. Zabawne, że nie było mnie na forum parę lat, a odpisują ciągle te same osoby smile Widać, jak bardzo udane macie własne życie.

Bardzo dawno mnie tu nie było, ale chyba poczułam się lekko dotknięta aluzją o nieudanym życiu forumowiczów. Moje ostatnio jest dość udane. smile Mogę powiedzieć, że czasem droga do szczęścia jest wyboista i długa, oznacza ciężką pracę nad samym sobą, czasem lata terapii, zanim się dostrzeże różne schematy, które stoją za naszymi wyborami, i za cierpieniem, które ono przynosi. Myślę, że jest tu wiele osób, które przeszły tę drogę, i które chciały Ci pokazać takie aspekty sytuacji, które są oczywiste dla kogoś, kto podjął trud takiej głębokiej pracy nad sobą, i które są w gruncie rzeczy psychologicznie prawdziwe. Potrafię zrozumieć, jak może być ważne dla Ciebie poczucie bezpieczeństwa wynikające z faktu bycia w związku, jak bardzo jesteś przywiązana do tego nie zawsze dobrego, ale jednak pewnego "ładu" i przewidywalności, jaką niesie bycie z Twoim partnerem. Przewidywalność polega na tym, że on jest, jest dla Ciebie realny, masz poczucie przynależności, poczucie, że jak jutro się obudzisz, to będzie tak samo (Ale właśnie jak? Jaki to rodzaj przewidywalności? Co jest zawsze takie samo? Dlaczego właśnie to wydaje Ci się bezpieczne?). Ja w sumie zamiast Cię oceniać chciałabym Cię skłonić do refleksji. Czy było już tak w Twoim życiu kiedykolwiek, że miałaś wrażenie, że zabiegasz o kogoś, o czyjąś uwagę, miłość, akceptację, a ta osoba Cię odrzucała? Jak się wtedy czułaś? I czy Twoje zabiegi wpłynęły jakkolwiek na sytuację? Pytam, bo czasami jest tak w życiu, że odtwarzamy nieświadomie jakieś schematy, próbujemy "naprawić" to, co nie udało nam się w przeszłości. Tylko nie rozumiemy, że to się nie może udać. Nie z osobą, która być może ma cechy innych naszych "modelowych" relacji z przeszłości. To oczywiście tylko hipoteza, myślę jednak, że niezależnie od tego, czy jest trafna, czy nie, warto patrzeć na swoje relacje głębiej, starać się dostrzec w nich jakiś wspólny mianownik. Na podstawie tego, co piszesz, widzę w Tobie kogoś, kto naprawdę cierpi. Jeśli jest prawdą to, co piszesz, że masz swoje poczucie wartości, to co powinna zrobić osoba, która naprawdę to czuje, że zasługuje na wszystko, co najlepsze? Co poradziłabyś najlepszej przyjaciółce? Zostawiam Cię z tymi pytaniami. Widzę, że jest w Tobie sporo refleksji, że jesteś zdolna do obserwacji własnych emocji, nie tłumisz ich całkowicie. Postaraj się je poczuć do końca, bez uciekania od nich, ani bez negacji wszystkiego, co przeczytałaś też tu na forum. Nie chodzi o to, co inni myślą, mogą nie znać do końca Twojej sytuacji, - chodzi o to, co sama czujesz. Kiedy pozwalamy naszym emocjom dojść do głosu, to one nas skłaniają do działania. Z etymologii słowa emocje (movere) wynika, że to jakiś ruch, zmiana. Pozwól sobie poczuć, aby powolutku móc coś zmienić. W swoim życiu, nie w cudzym, bo wpływ masz tylko na siebie. Może zobacz w sobie małe, bezbronne dziecko. Czasem je trzeba utulić z miłością. A jeśli to dla Ciebie trudne -polecam psychoterapię. Spróbuj...Zobacz, czy to coś przynosi. Tam można nauczyć się bezpiecznych stylów przywiązania, co pomaga w tworzeniu bliskich relacji. Posyłam mnóstwo dobrej energii. Jesteś wystarczająca taka, jaka jesteś, zasługujesz na szczęście. Mocno Ci tego życzę. Trzymaj się.:)  Pozdrawiam.

Posty [ 29 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Problemy w związku, a zbliżające się Święta

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026