Witam, poznałem pewną kobietę, piszemy spotykamy się ponad rok czasu, wycieczki, trzymanie za rękę, całowanie, zdążyłem między czasie poznać jej rodziców. Polubili mnie i za każdym razem jak gadamy czy sie spotykamy to mnie pozdrawiają. Wszystko było ładnie póki nie poszedłem krok dalej i powiedziałem jej ze pojawiło się u mnie jakieś uczucie wobec niej.
Ona odpowiedziała ze nie jest w stanie kogoś pokochać póki nie pokocha siebie i woli mieć narazie znajomych niż ma się z kimś wiązać na siłe i czasami nie wie czego tak naprawdę chce od życia, po tym co powiedziała zacząłem podchodzić do niej z dystansem, zaczęła pisać niemal codziennie jak tylko wstanie, dostaje od niej wiadomości typu: „fajnie ze jesteś” „trochę tęsknie” czy „ brakuje mi twojej pozytywnej energii i czuje ze gasne” No i proponuje spotkania i pisze ze brakuje jej mnie.
Dziwne uczucie bo niby cos chce ale nie chce się związać. Jak traktować ta relacje? W jaki sposób postawić sprawę jasno i jak postąpić wobec niej ? Co jej powiedzieć ?
Jesteś betaorbiterem.
Fajny chłopak, ale to nie to.
Nie marnuj swojego czasu.
3 2022-09-30 08:25:38 Ostatnio edytowany przez Legat (2022-09-30 08:26:09)
Panna ma bardzo poważne problemy ze sobą, o czym swoim językiem ci powiedziała. Chcesz się bawić w ratownika, wal jak w dym. Ale na końcu tej drogi czeka cię kopniak od niej.
Jeżeli chcesz normalnego związku, to nie ta droga.
Wszystko było ładnie póki nie poszedłem krok dalej i powiedziałem jej ze pojawiło się u mnie jakieś uczucie wobec niej.
A sex był? No właśnie… Zasada: najpierw sex, później wyznania miłości.
Jesteś jej czasoumilaczem, nie daj się wkręcić w friendzone, powiedz jej, że niech nie liczy na przyjaźń, bo to będzie niewypał i dlatego musicie zerwać znajomość.
No to widzę ze mój pomysł bycia przy niej i czekania aż będzie gotowa na związek jest kompletnie do bani.
Zakończenie znajomosci przez komunikator będzie okej czy jednak lepiej w twarz jej to powiedzieć ?
Nie, nie chce związku.
Chce koła zapasowego, po które może w każdej chwili sięgnąć.
No to widzę ze mój pomysł bycia przy niej i czekania aż będzie gotowa na związek jest kompletnie do bani.
Zakończenie znajomosci przez komunikator będzie okej czy jednak lepiej w twarz jej to powiedzieć ?
a ile Ty masz lat?
No to widzę ze mój pomysł bycia przy niej i czekania aż będzie gotowa na związek jest kompletnie do bani.
Zakończenie znajomosci przez komunikator będzie okej czy jednak lepiej w twarz jej to powiedzieć ?
Serio rozważasz komunikator? To super masz mniemanie o niej, skoro uważasz, że nawet na rozmowę nie zasługuje.
Nie jesteś orbiterem ani nie jesteś we friend zone, bo takie pojęcia nie istnieją. Kolegow nie trzyma sie na orbicie, to po prostu koledzy, mezczyzni stworzyli pojecie "irbiterow" ze niby jak nie bedzie innego, to jest zapasowy na orbicie-ale to jest zawsze tylko kolega, kolega to nie partner, wiec pojecie jest z gruntu falszywe.
Jesteś po prostu kolegą z którym spędza czas (są osoby które uważają, że lepsze to niż nic, nie chcą być same). Problemy ze soba-pewnie ma tyle co inni, po prostu nie jesteś jej mężczyzna, tak to wygląda.
no nie wiem, ja tam się z kolegami nie całuję
no nie wiem, ja tam się z kolegami nie całuję
A ona się całuję, jednocześnie sprzedając teksty, że "nie wie czego chce". Proszę Cię.
13 2022-09-30 12:47:19 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-09-30 13:01:03)
(...)
Ona odpowiedziała ze nie jest w stanie kogoś pokochać póki nie pokocha siebie (...)
Czyli powiedziała Ci, że Cię nie kocha.
Dziwne uczucie bo niby cos chce ale nie chce się związać. Jak traktować ta relacje?
Jako niezobowiązującą.
W jaki sposób postawić sprawę jasno i jak postąpić wobec niej ? Co jej powiedzieć ?
To zależy, jakie uczucie pojawiło się u Ciebie do niej...
Jak widzisz, wbrew pozorom i temu co niektórzy tutaj twierdzą jak najbardziej można z kimś być, całować się z nim nic do niego nie czując (w każdym razie nie miłość) , ani nawet nie planując z nim przyszłości. Dlatego, owszem istnieją takie pojęcia jak "orbiter" oraz "friendzone" czy bardziej staromodnie po prostu "facet" lub "kochanek".
no nie wiem, ja tam się z kolegami nie całuję
No, ja też nie, ale z facetem który mi się podoba, oraz który mnie pociąga i z którym z tego powodu spotykałabym się, to już tak ...
Czasem naprawdę dziwi mnie jak proste i oczywiste relacje międzyludzkie potrafią byś kompletnie niezrozumiałe.
14 2022-09-30 13:06:34 Ostatnio edytowany przez Legat (2022-09-30 13:09:37)
A ona się całuję, jednocześnie sprzedając teksty, że "nie wie czego chce". Proszę Cię.
Jak to bywa ogólnie i u ciebie, naginasz rzeczywistość, bo ona też pisze "tęsknię trochę". W ten sposób bierze od niego maxa, co można zabrać od kogoś kto jest w niej zadurzony, nie dając prawie nic poza nadzieją i złudzeniami - a to już jest orbitowanie.
Serio rozważasz komunikator? To super masz mniemanie o niej, skoro uważasz, że nawet na rozmowę nie zasługuje.
Bo nie zasługuje.
Nic nie jest jej winien.
15 2022-09-30 13:11:04 Ostatnio edytowany przez rossanka (2022-09-30 13:12:07)
rossanka napisał/a:A ona się całuję, jednocześnie sprzedając teksty, że "nie wie czego chce". Proszę Cię.
Jak to bywa ogólnie i u ciebie, naginasz rzeczywistość, bo ona też pisze "tęsknię trochę". W ten sposób bierze od niego maxa, co można zabrać od kogoś kto jest w niej zadurzony, nie dając prawie nic poza nadzieją i złudzeniami - a to już jest orbitowanie.
Ale ona mu nie daje nadziei. Powiedziała, że nie wie czego chce i tak dalej. To grzeczna forma "lubię Ciebie, jako przyjaciela (w odwrotnej wersji jak kolezanke), ale z tej mąki ślubu nie będzie.
A że piszę, że tęskni, to ja mogę koleżance, siostrze czy wujkowi napisać. I to też będzie prawda, a niekoniecznie chce z nimi budować związek.
Legat napisał/a:rossanka napisał/a:A ona się całuję, jednocześnie sprzedając teksty, że "nie wie czego chce". Proszę Cię.
Jak to bywa ogólnie i u ciebie, naginasz rzeczywistość, bo ona też pisze "tęsknię trochę". W ten sposób bierze od niego maxa, co można zabrać od kogoś kto jest w niej zadurzony, nie dając prawie nic poza nadzieją i złudzeniami - a to już jest orbitowanie.
Ale ona mu nie daje nadziei. Powiedziała, że nie wie czego chce i tak dalej. To grzeczna forma "lubię Ciebie, jako przyjaciela (w odwrotnej wersji jak kolezanke), ale z tej mąki ślubu nie będzie.
A że piszę, że tęskni, to ja mogę koleżance, siostrze czy wujkowi napisać. I to też będzie prawda, a niekoniecznie chce z nimi budować związek.
Gdyby chciała być fair to powiedziałby wprost, że w grę wchodzi tylko koleżeństwo.
“Nie wie czego chce” - to nie jest grzeczna forma czegokolwiek tylko perfidne nie określenie się, chociaż tak naprawdę dobrze wie czego chce - raczej czego nie chce: jego.
Jakby mi koleżanka lub wujek napisał że za mną... tęskni, to bym się poczuła co najmniej nieswojo, ale jakby mi to napisał były partner, facet lub inny kochanek, to wiedziałabym przynajmniej że ta tęsknota wynika z tego, że coś nas kiedyś łączyło, nawet jeśli to było wyłącznie spotykania się.
18 2022-09-30 13:18:44 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2022-09-30 13:19:32)
No to widzę ze mój pomysł bycia przy niej i czekania aż będzie gotowa na związek jest kompletnie do bani.
Zakończenie znajomosci przez komunikator będzie okej czy jednak lepiej w twarz jej to powiedzieć ?
Spotykaliście się rok na wycieczkach i była taka relacja więcej niż przyjacielska, a teraz ona się wycofuje mówiąc, że nie wie, bo z samą sobą nie doszła do ładu czyli ma wątpliwości co do ciebie, ale przyzwyczaiła się do twojej obecności.
Najlepiej ochłodzić tę znajomość i nie odpisywać, samo się powinno unormować. Znajomości jako znajomości można nie przekreślać, chyba, że tak bardzo chcesz i przeszkadza ci coś takiego, to możesz oficjalnie zakończyć na spotkaniu z nią. Tak bym to ja widziała, ale zrobisz jak zechcesz.
rossanka napisał/a:Legat napisał/a:Jak to bywa ogólnie i u ciebie, naginasz rzeczywistość, bo ona też pisze "tęsknię trochę". W ten sposób bierze od niego maxa, co można zabrać od kogoś kto jest w niej zadurzony, nie dając prawie nic poza nadzieją i złudzeniami - a to już jest orbitowanie.
Ale ona mu nie daje nadziei. Powiedziała, że nie wie czego chce i tak dalej. To grzeczna forma "lubię Ciebie, jako przyjaciela (w odwrotnej wersji jak kolezanke), ale z tej mąki ślubu nie będzie.
A że piszę, że tęskni, to ja mogę koleżance, siostrze czy wujkowi napisać. I to też będzie prawda, a niekoniecznie chce z nimi budować związek.
Gdyby chciała być fair to powiedziałby wprost, że w grę wchodzi tylko koleżeństwo.
“Nie wie czego chce” - to nie jest grzeczna forma czegokolwiek tylko perfidne nie określenie się, chociaż tak naprawdę dobrze wie czego chce - raczej czego nie chce: jego.
Haha, ja się podsmiewam, po kiedyś usłyszałam takie same słowa. To jest ta grzeczna forma, bo wprost by bylo: wiesz co poki nie ma nikogo innego, to możesz być, bo nie jest źle, ale to też nie to czego oczekuje.
To jest ta grzeczna forma, bo wprost by bylo: wiesz co poki nie ma nikogo innego, to możesz być, bo nie jest źle, ale to też nie to czego oczekuje.
I to by było uczciwe. A tak czyste orbitowanie i ruchy aby, go tam utrzymać typu "tęsknię trochę", "myślę trochę", "sikam trochę" i tego typu bzdety.
21 2022-09-30 13:24:42 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-09-30 13:26:31)
O Jezu, no ale tak jest. Nie mówi się wprost "nie kocham Cię", tylko mówi się "kocham innego". Ma to też wymiar praktyczny, bo konsekwencją "kocham innego" jest całkowite ucięcie dyskusji na tematy typu "daj mi/nam szansę", "może pokochasz mnie z czasem" itp.
No chyba będąc z kimś wyczuwa się jego zamiary, intencje. Niezdecydowanie, czy brak zdecydowania jest zazwyczaj oczywisty. Przecież jest coś takiego jak intuicja, oprócz zdrowego rozsądku.
rossanka napisał/a:To jest ta grzeczna forma, bo wprost by bylo: wiesz co poki nie ma nikogo innego, to możesz być, bo nie jest źle, ale to też nie to czego oczekuje.
I to by było uczciwe. A tak czyste orbitowanie i ruchy aby, go tam utrzymać typu "tęsknię trochę", "myślę trochę", "sikam trochę" i tego typu bzdety.
No byłoby było, tylko mało kto się na to zdobywa, piszę i o kobietach i o mężczyznach.
To jest akurat czarno białe i nie da się tu dorabiać ideologii. Albo chcesz z kimś być albo nie chcesz.
23 2022-09-30 13:28:19 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-09-30 13:32:59)
. Albo chcesz z kimś być albo nie chcesz.
Problem polega na tym, aby ludzie chcieli być ze sobą z tych samym przyczyn, dla tego samego celu, a nie żeby albo chcieli albo nie chcieli. A gdzie intencje?, gdzie motywacje? Bo ludzie właśnie czasami są ze sobą a dopiero po czasie okazuje się że ich intencje były odmienne.
Ona z kimś była bo go pokochała, chciała związku a on bo pragnął kobiety, towarzystwa, ale nie planował nigdy przyszłości. I jedno i drugie chciało.
Problemem nie jest to czy ktoś chce, ale dlaczego chce, i czy jest to to samo pragnienie, które ma druga strona. Dlatego znajomości/związki rozczarowują po czasie/rozpadają się.
O Jezu, no ale tak jest. Nie mówi się wprost "nie kocham Cię", tylko mówi się "kocham innego". Ma to też wymiar praktyczny, bo konsekwencją "kocham innego" jest całkowite ucięcie dyskusji na tematy typu "daj mi/nam szansę", "może pokochasz mnie z czasem" itp.
"kocham innego" - to też komunikat wprost, w odróżnieniu bzdetów typu: "nie jestem gotowa", "nie wiem czego chcę", "nie potrafię teraz nikogo pokochać".
25 2022-09-30 13:34:11 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2022-09-30 13:34:36)
Witam, poznałem pewną kobietę, piszemy spotykamy się ponad rok czasu, wycieczki, trzymanie za rękę, całowanie, zdążyłem między czasie poznać jej rodziców. Polubili mnie i za każdym razem jak gadamy czy sie spotykamy to mnie pozdrawiają. Wszystko było ładnie póki nie poszedłem krok dalej i powiedziałem jej ze pojawiło się u mnie jakieś uczucie wobec niej.
Ona odpowiedziała ze nie jest w stanie kogoś pokochać póki nie pokocha siebie i woli mieć narazie znajomych niż ma się z kimś wiązać na siłe i czasami nie wie czego tak naprawdę chce od życia, po tym co powiedziała zacząłem podchodzić do niej z dystansem, zaczęła pisać niemal codziennie jak tylko wstanie, dostaje od niej wiadomości typu: „fajnie ze jesteś” „trochę tęsknie” czy „ brakuje mi twojej pozytywnej energii i czuje ze gasne” No i proponuje spotkania i pisze ze brakuje jej mnie.
Dziwne uczucie bo niby cos chce ale nie chce się związać. Jak traktować ta relacje? W jaki sposób postawić sprawę jasno i jak postąpić wobec niej ? Co jej powiedzieć ?
Na tytułowe pytanie odpowiedź jest raczej jasna i klarowna: ona NIE CHCE ZWIĄZKU Z TOBĄ.
Ale pewnie możesz krążyć wokół niej i dawać jej swoją uwagę, bo to ego booster mieć pod ręką kogoś wpatrzonego jak w obrazek. Dlatego wysyła Ci co raz wiadomości, żeby podtrzymywać Twoje zainteresowanie.
Gdyby choć trochę jej na Tobie zależało, nawet nie jako na facecie, ale człowieku, to zamiast grzać się w promieniach Twojego zaangażowania, to po Twoim wyznaniu odsunęła by się od Ciebie wiedząc, że nie może Cię obdarzyć uczuciem symetrycznym, żebyś nie robił sobie nadziei, żebyś szybciej zapomniał, żebyś nie miotał się.
Ale nie ma co zajmować się jej intencjami. Lepiej zajmij się swoimi. Kluczowe są Twoje własne. Lubisz masochizm? Jak nie, to uprzejmie wycofaj się z wszelkich kontaktów z nią.
26 2022-09-30 13:35:32 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-09-30 13:41:38)
KoralinaJones napisał/a:O Jezu, no ale tak jest. Nie mówi się wprost "nie kocham Cię", tylko mówi się "kocham innego". Ma to też wymiar praktyczny, bo konsekwencją "kocham innego" jest całkowite ucięcie dyskusji na tematy typu "daj mi/nam szansę", "może pokochasz mnie z czasem" itp.
"kocham innego" - to też komunikat wprost, w odróżnieniu bzdetów typu: "nie jestem gotowa", "nie wiem czego chcę", "nie potrafię teraz nikogo pokochać".
Jest już pozamiatane
(...)Ona odpowiedziała ze nie jest w stanie kogoś pokochać póki nie pokocha siebie(...)
kogoś = autora
póki nie pokocha siebie = tekst na otarcie łez (czy bzdet, czy prawda - mniejsza o to)
No to widzę ze mój pomysł bycia przy niej i czekania aż będzie gotowa na związek jest kompletnie do bani.
Zakończenie znajomosci przez komunikator będzie okej czy jednak lepiej w twarz jej to powiedzieć ?
Dokładnie, do bani...
Zrywaj jak uważasz, jeśli bezpośrednio, to przygotuj się na tłumaczenia... Bo ona tak lubi mieć wielbicieli... Tego Ci nie powie, ale będzie przekonywać, żebyś był... Bo może... Kiedyś...
póki nie pokocha siebie = tekst na otarcie łez (czy bzdet, czy prawda - mniejsza o to)
Akuratnie nie. To ważna informacja, że ona ma problemy ze sobą, wg niej czasowe. Ale nic z tymi problemami nie robi, nie pracuje nad sobą, więc nie są czasowe. A on jest tylko po to, by udawać związek i brać od niego ile się da.
29 2022-09-30 13:54:35 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-09-30 13:57:01)
KoralinaJones napisał/a:póki nie pokocha siebie = tekst na otarcie łez (czy bzdet, czy prawda - mniejsza o to)
Akuratnie nie. To ważna informacja, że ona ma problemy ze sobą, wg niej czasowe. Ale nic z tymi problemami nie robi, nie pracuje nad sobą, więc nie są czasowe. A on jest tylko po to, by udawać związek i brać od niego ile się da.
Napisałam wyraźnie, że mniejsza o to, czy to bzdet czy prawda. W konsekwencji jest na "nie" w stosunku do tego, co on chce/mógłby chcieć od niej. The end of story.
KoralinaJones napisał/a:póki nie pokocha siebie = tekst na otarcie łez (czy bzdet, czy prawda - mniejsza o to)
Akuratnie nie. To ważna informacja, że ona ma problemy ze sobą, wg niej czasowe. Ale nic z tymi problemami nie robi, nie pracuje nad sobą, więc nie są czasowe. A on jest tylko po to, by udawać związek i brać od niego ile się da.
Musiała coś podać jako usprawiedliwienie.
A on jest po to pewnie, by nie udawać, tylko nie chce być sama, ale spokojnie wielu mężczyzn też tak robi, nie puści jednej gałęzi póki nie ma innej na horyzoncie.
31 2022-09-30 16:32:39 Ostatnio edytowany przez cisza to ja (2022-09-30 16:34:05)
Witam, poznałem pewną kobietę, piszemy spotykamy się ponad rok czasu, wycieczki, trzymanie za rękę, całowanie, zdążyłem między czasie poznać jej rodziców. Polubili mnie i za każdym razem jak gadamy czy sie spotykamy to mnie pozdrawiają. Wszystko było ładnie póki nie poszedłem krok dalej i powiedziałem jej ze pojawiło się u mnie jakieś uczucie wobec niej.
Ona odpowiedziała ze nie jest w stanie kogoś pokochać póki nie pokocha siebie i woli mieć narazie znajomych niż ma się z kimś wiązać na siłe i czasami nie wie czego tak naprawdę chce od życia, po tym co powiedziała zacząłem podchodzić do niej z dystansem, zaczęła pisać niemal codziennie jak tylko wstanie, dostaje od niej wiadomości typu: „fajnie ze jesteś” „trochę tęsknie” czy „ brakuje mi twojej pozytywnej energii i czuje ze gasne” No i proponuje spotkania i pisze ze brakuje jej mnie.
Dziwne uczucie bo niby cos chce ale nie chce się związać. Jak traktować ta relacje? W jaki sposób postawić sprawę jasno i jak postąpić wobec niej ? Co jej powiedzieć ?
Tomku,
zwróć uwagę na pogrubioną przeze mnie Twoją wypowiedź.
Takie określenie, że najpierw chce pokochać siebie, może świadczyć o tym, że była
uwikłana w jakiś trudny związek, w którym doznawała poniżenia i braku szacunku.
Stwierdzenie to bowiem ma wydźwięk przede wszystkim terapeutyczny.
Może właśnie jest uczestniczką jakiejś terapii po silnych, poniżających przeżyciach
i teraz ostrożnie do tematu podchodzi?
Nie jesteś Jej obojętny, bo jak twierdzisz stara się być miła, wprost pisze, że
fajnie, że jesteś czy też, o Twojej pozytywnej energii, która Jej się udziela.
Moim zdaniem powinieneś odważyć się na szczerą rozmowę, spokojną i otwartą, bez żadnych niedomówień i podtekstów. Rozmowy w cztery oczy.
Nie masz przecież nic do stracenia, a wiele może się wyjaśnić.
Poniżej wkleję link do tematu, z którego wiele się dowiesz.
Możesz wpisać w Google hasło pokochać siebie i sporo Ci wyskoczy propozycji.
Może tu właśnie znajdziesz klucz do rozwiązania swoich wątpliwości?
Powodzenia
https://www.poradnikzdrowie.pl/psycholo … -75p4.html
No dajcie mu troche oddechu. Widac ze jej zalezy skoro Tak pisze/mowi.
Może zle to odbieram ale widzę ze jej zależy, bez powodu nie zapraszała by mnie na obiad z rodzina, nie była zazdrosna o kazde moje wyjście ze znajomymi, nie spamowala wiadomościami jak jej w przeciągu 2/3 h nie odpisze.
Takich rzeczy się nie robi wobec przyjaciela czy kolegi, a ze tak się zachowuje a niczego nie chce to kompletnie zbiło mnie z tropu.
Ma za sobą toksyczny związek od którego minelo już ponad dwa lata i mam wrażenie ze to jej nadal siedzi w głowie … ciężko mi jest zrozumieć jej intencje
Może zle to odbieram ale widzę ze jej zależy, bez powodu nie zapraszała by mnie na obiad z rodzina, nie była zazdrosna o kazde moje wyjście ze znajomymi, nie spamowala wiadomościami jak jej w przeciągu 2/3 h nie odpisze.
Takich rzeczy się nie robi wobec przyjaciela czy kolegi, a ze tak się zachowuje a niczego nie chce to kompletnie zbiło mnie z tropu.
Ma za sobą toksyczny związek od którego minelo już ponad dwa lata i mam wrażenie ze to jej nadal siedzi w głowie … ciężko mi jest zrozumieć jej intencje
Takie rzeczy się robi wobec kolesia, którego spoko jest mieć na orbicie, ale niezbyt chce się z nim być na poważnie.
Wiesz, zawsze jest się do kogo odezwać, z kim pójść do kina czy na imprezę, ale jak się pojawi facet, który jej faktycznie zawróci w głowie, to szybko pójdziesz w odstawkę.
Takie rzeczy się robi wobec kolesia, którego spoko jest mieć na orbicie, ale niezbyt chce się z nim być na poważnie.
Wiesz, zawsze jest się do kogo odezwać, z kim pójść do kina czy na imprezę, ale jak się pojawi facet, który jej faktycznie zawróci w głowie, to szybko pójdziesz w odstawkę.
To napisała kobieta, więc Tomek przemyśl swoje podejście.
Juz wiem ze nie będzie z tej mąki chleba, tylko pytanie co dalej, friendzone czy poporstu powiedzieć jej ze ta przyjaźń to będzie nie wypal ? Mam mentlik w głowie, nie wiem jaka decyzje podjąć bo tal świetnie się nie dogadywałem ze swoją byłą jak z nią i jest mi szkoda to stracić ale z drugiej strony czuje ze cierpię i się przy niej nie rozwijam tak jakbym chciał.
Juz wiem ze nie będzie z tej mąki chleba, tylko pytanie co dalej, friendzone czy poporstu powiedzieć jej ze ta przyjaźń to będzie nie wypal ? Mam mentlik w głowie, nie wiem jaka decyzje podjąć bo tal świetnie się nie dogadywałem ze swoją byłą jak z nią i jest mi szkoda to stracić ale z drugiej strony czuje ze cierpię i się przy niej nie rozwijam tak jakbym chciał.
Po prostu wygaś znajomość.
Juz wiem ze nie będzie z tej mąki chleba, tylko pytanie co dalej, friendzone czy poporstu powiedzieć jej ze ta przyjaźń to będzie nie wypal ?
Ale po co masz jej to mówić? Wg mnie masz złe podejście do kobiet. Takie z dziwną troską i przesadną odpowiedzialnością. Martw sie przede wszystkim o siebie. Od początku widzisz i czujesz, że coś tu jest nie tak. Jej słowo "trochę" tu jest jak symbol. U niej nie ma pełnego inwestowania. Jest tylko korzystanie z układu jaki macie.
Jest poważne niebezpieczeństwo, że przy braku jej pełnego zaangażowania. Jesteś kimś na określony czas, na przeczekanie trudnego okresu po poprzednim związku. I gdy tylko trafi się ktoś dla niej ekscytujący, ty pójdziesz na boczny tor.
39 2022-10-01 08:34:16 Ostatnio edytowany przez Apogeum (2022-10-01 08:47:54)
Problemem nie jest to czy ktoś chce, ale dlaczego chce i czy jest to to samo pragnienie, które ma druga strona. Dlatego znajomości/związki rozczarowują po czasie/rozpadają się.
Ważna uwaga. Prawda, prawda i jeszcze raz prawda. W mojej opinii to jedno z ważniejszych zdań, które padły nie tylko w tym wątku, lecz w ogóle na tym forum.
Na tytułowe pytanie odpowiedź jest raczej jasna i klarowna: ona NIE CHCE ZWIĄZKU Z TOBĄ.
Ale pewnie możesz krążyć wokół niej i dawać jej swoją uwagę, bo to ego booster mieć pod ręką kogoś wpatrzonego jak w obrazek. Dlatego wysyła Ci co raz wiadomości, żeby podtrzymywać Twoje zainteresowanie.
Gdyby choć trochę jej na Tobie zależało, nawet nie jako na facecie, ale człowieku, to zamiast grzać się w promieniach Twojego zaangażowania, to po Twoim wyznaniu odsunęła by się od Ciebie wiedząc, że nie może Cię obdarzyć uczuciem symetrycznym, żebyś nie robił sobie nadziei, żebyś szybciej zapomniał, żebyś nie miotał się.
Ale nie ma co zajmować się jej intencjami. Lepiej zajmij się swoimi. Kluczowe są Twoje własne. Lubisz masochizm? Jak nie, to uprzejmie wycofaj się z wszelkich kontaktów z nią.
Tomek124512 napisał/a:Może zle to odbieram ale widzę ze jej zależy, bez powodu nie zapraszała by mnie na obiad z rodzina, nie była zazdrosna o kazde moje wyjście ze znajomymi, nie spamowala wiadomościami jak jej w przeciągu 2/3 h nie odpisze.
Takich rzeczy się nie robi wobec przyjaciela czy kolegi, a ze tak się zachowuje a niczego nie chce to kompletnie zbiło mnie z tropu.
Ma za sobą toksyczny związek od którego minelo już ponad dwa lata i mam wrażenie ze to jej nadal siedzi w głowie … ciężko mi jest zrozumieć jej intencjeTakie rzeczy się robi wobec kolesia, którego spoko jest mieć na orbicie, ale niezbyt chce się z nim być na poważnie.
Wiesz, zawsze jest się do kogo odezwać, z kim pójść do kina czy na imprezę, ale jak się pojawi facet, który jej faktycznie zawróci w głowie, to szybko pójdziesz w odstawkę.
Dziewczyny wyczerpały temat, wiec nie będę się powtarzać. Dodam jedynie, ze ona może się nawet kiedyś zdecydować na związek z Tobą, jeśli poczuje, ze jest w stanie wziąć od Ciebie więcej. Ale nie licz, ze dostaniesz od niej to, czego pragniesz. Ewentualny związek potrwa dopóty, dopóki nie spotka kogoś, do kogo zabije jej serce. Ona Ciebie używa. Robi to z pobudek egoistycznych. Nie na tym polega przyjaźń i nie na tym polega miłość. Drugi powód jest taki, ze jej na to pozwalasz. Sam sobie odpowiedz na pytanie, czy ochłapy, które od niej dostajesz, są warte tego, by dać się używać kolejny rok.
Juz wiem ze nie będzie z tej mąki chleba, tylko pytanie co dalej, friendzone czy poporstu powiedzieć jej ze ta przyjaźń to będzie nie wypal ? Mam mentlik w głowie, nie wiem jaka decyzje podjąć bo tal świetnie się nie dogadywałem ze swoją byłą jak z nią i jest mi szkoda to stracić ale z drugiej strony czuje ze cierpię i się przy niej nie rozwijam tak jakbym chciał.
albo odpuść albo dąż prosto do sexu a jak będzie opór w tej materii to odpuść.
Jak wszyscy wyżej.
Wygaś tą znajomość, rozumiem że pewnie obawiasz się, że Ty się odsuniesz a "coś z tego mogło być".
Jeżeli "może być" to ona pójdzie za Tobą, przynajmniej będzie szukała przyczyny dlaczego się odsunąłeś.
Ułóż sobie w głowie, że to była/jest taka relacja i odpuść.
Uwierz mi, jeżeli jej będzie zależało na czymś więcej to ona będzie szukała kontaktu.
Juz wiem ze nie będzie z tej mąki chleba, tylko pytanie co dalej, friendzone czy poporstu powiedzieć jej ze ta przyjaźń to będzie nie wypal ? Mam mentlik w głowie, nie wiem jaka decyzje podjąć bo tal świetnie się nie dogadywałem ze swoją byłą jak z nią i jest mi szkoda to stracić ale z drugiej strony czuje ze cierpię i się przy niej nie rozwijam tak jakbym chciał.
Powiem tak, jako kobieta i zapewne wywołam zaraz lawinę zaprzeczeń i protestów innych kobiet, ale to nic. Wyparcie to mocna strona kobiecego świata
Jesteś mężczyzną, czy ciepłą bułą? Bo ja widzę rozlazłą, ciepłą bułę, która chcąc kobiety, od roku bawi się w bycie "psiapsi" i rękaw do wypłakiwania w nadziei, że kiedyś laska się obudzi i zobaczy w Tobie partnera, a nie kumpla. No błagam! Skoro nie podszedłeś do niej od razu konkretnie, nie powiedziałeś czego chcesz tylko czaisz się i nie zamierzasz przestać, to nie dziw się, że dostajesz takie teksty, że "ona nie wie czego chce", "nie potrafi pokochać" i inne tego typu bujdy na resorach, które się sprzedaje miłym frajerom.
Najgorsze, co mężczyzna może zrobić, to czaić się na kobietę, której chce i wchodzić w przyjaźnie, kumpelstwo i inne bzdury tego typu. Nawet jeśli Wasza znajomość rozpoczęła się od zwykłej znajomości i absolutnie nigdy nie chciałeś z nią być tylko to się pojawiło nagle (w co szczerze wątpię, bo mężczyźni nie przyjaźnią się z kobietami bez powodu, ot tak, od kumplowania się mają kumpli), to jeśli chcesz zmienić dynamikę tej relacji i wpłynąć na myślenie tej dziewczyny choć trochę, musisz zmienić swoją energię.
Idziesz do niej i mówisz: słuchaj mała, już się nakumplowaliśmy, ale ja chcę więcej. Jesteś fajną dziewczyną, piękną, zabawną, seksowną (wstaw dowolne, zmiękczające serce określenia) i chcę Ciebie całą, na wyłączność. Jeśli Ty nie chcesz i jesteś tego pewna, ok, mówi się trudno. Miło było poznać, dzięki za wspólnie spędzony czas, życzę Ci wszystkiego, co najlepsze, ale moim celem jest znalezienie odpowiedniej dla mnie kobiety, która będzie dla mnie w 100%. Miłego życia.
I tyle! Zostawiasz ją z parującym mózgiem. Nie odzywasz się, nie piszesz, nie reagujesz na zaczepki, rzewne teksty o przyjaźni i "utracie przyjaciela", nic, zero, null, nada.
Jeśli faktycznie absolutnie nic do Ciebie nie czuje i jesteś jej obojętny to ta znajomość się skończy i ona to zrozumie, nie będzie Cię napastować. Przewiduję jednak, że dopiero się zacznie jak pokażesz, że masz jaja, jesteś konkretny i postawisz na swoim
Bo poczuje trochę testosteronu i zacznie myśleć, wyrwiesz jej z ręki wszystkie sznurki za które pociągała i zrobi się dla niej ciekawie ![]()
Tomek124512 napisał/a:Juz wiem ze nie będzie z tej mąki chleba, tylko pytanie co dalej, friendzone czy poporstu powiedzieć jej ze ta przyjaźń to będzie nie wypal ? Mam mentlik w głowie, nie wiem jaka decyzje podjąć bo tal świetnie się nie dogadywałem ze swoją byłą jak z nią i jest mi szkoda to stracić ale z drugiej strony czuje ze cierpię i się przy niej nie rozwijam tak jakbym chciał.
Powiem tak, jako kobieta i zapewne wywołam zaraz lawinę zaprzeczeń i protestów innych kobiet, ale to nic. Wyparcie to mocna strona kobiecego świata
![]()
Jesteś mężczyzną, czy ciepłą bułą? Bo ja widzę rozlazłą, ciepłą bułę, która chcąc kobiety, od roku bawi się w bycie "psiapsi" i rękaw do wypłakiwania w nadziei, że kiedyś laska się obudzi i zobaczy w Tobie partnera, a nie kumpla. No błagam! Skoro nie podszedłeś do niej od razu konkretnie, nie powiedziałeś czego chcesz tylko czaisz się i nie zamierzasz przestać, to nie dziw się, że dostajesz takie teksty, że "ona nie wie czego chce", "nie potrafi pokochać" i inne tego typu bujdy na resorach, które się sprzedaje miłym frajerom.
Najgorsze, co mężczyzna może zrobić, to czaić się na kobietę, której chce i wchodzić w przyjaźnie, kumpelstwo i inne bzdury tego typu. Nawet jeśli Wasza znajomość rozpoczęła się od zwykłej znajomości i absolutnie nigdy nie chciałeś z nią być tylko to się pojawiło nagle (w co szczerze wątpię, bo mężczyźni nie przyjaźnią się z kobietami bez powodu, ot tak, od kumplowania się mają kumpli), to jeśli chcesz zmienić dynamikę tej relacji i wpłynąć na myślenie tej dziewczyny choć trochę, musisz zmienić swoją energię.
Idziesz do niej i mówisz: słuchaj mała, już się nakumplowaliśmy, ale ja chcę więcej. Jesteś fajną dziewczyną, piękną, zabawną, seksowną (wstaw dowolne, zmiękczające serce określenia) i chcę Ciebie całą, na wyłączność. Jeśli Ty nie chcesz i jesteś tego pewna, ok, mówi się trudno. Miło było poznać, dzięki za wspólnie spędzony czas, życzę Ci wszystkiego, co najlepsze, ale moim celem jest znalezienie odpowiedniej dla mnie kobiety, która będzie dla mnie w 100%. Miłego życia.I tyle! Zostawiasz ją z parującym mózgiem. Nie odzywasz się, nie piszesz, nie reagujesz na zaczepki, rzewne teksty o przyjaźni i "utracie przyjaciela", nic, zero, null, nada.
Jeśli faktycznie absolutnie nic do Ciebie nie czuje i jesteś jej obojętny to ta znajomość się skończy i ona to zrozumie, nie będzie Cię napastować. Przewiduję jednak, że dopiero się zacznie jak pokażesz, że masz jaja, jesteś konkretny i postawisz na swoimBo poczuje trochę testosteronu i zacznie myśleć, wyrwiesz jej z ręki wszystkie sznurki za które pociągała i zrobi się dla niej ciekawie
Nie zgadzam się jedynie z punktem o rozmowie. Dziewczynom nie mówi się że chce się czegoś więcej tylko to się bierze
Rozmowy później.
Tomek124512 napisał/a:Juz wiem ze nie będzie z tej mąki chleba, tylko pytanie co dalej, friendzone czy poporstu powiedzieć jej ze ta przyjaźń to będzie nie wypal ? Mam mentlik w głowie, nie wiem jaka decyzje podjąć bo tal świetnie się nie dogadywałem ze swoją byłą jak z nią i jest mi szkoda to stracić ale z drugiej strony czuje ze cierpię i się przy niej nie rozwijam tak jakbym chciał.
Powiem tak, jako kobieta i zapewne wywołam zaraz lawinę zaprzeczeń i protestów innych kobiet, ale to nic. Wyparcie to mocna strona kobiecego świata
![]()
Jesteś mężczyzną, czy ciepłą bułą? Bo ja widzę rozlazłą, ciepłą bułę, która chcąc kobiety, od roku bawi się w bycie "psiapsi" i rękaw do wypłakiwania w nadziei, że kiedyś laska się obudzi i zobaczy w Tobie partnera, a nie kumpla. No błagam! Skoro nie podszedłeś do niej od razu konkretnie, nie powiedziałeś czego chcesz tylko czaisz się i nie zamierzasz przestać, to nie dziw się, że dostajesz takie teksty, że "ona nie wie czego chce", "nie potrafi pokochać" i inne tego typu bujdy na resorach, które się sprzedaje miłym frajerom.
Najgorsze, co mężczyzna może zrobić, to czaić się na kobietę, której chce i wchodzić w przyjaźnie, kumpelstwo i inne bzdury tego typu. Nawet jeśli Wasza znajomość rozpoczęła się od zwykłej znajomości i absolutnie nigdy nie chciałeś z nią być tylko to się pojawiło nagle (w co szczerze wątpię, bo mężczyźni nie przyjaźnią się z kobietami bez powodu, ot tak, od kumplowania się mają kumpli), to jeśli chcesz zmienić dynamikę tej relacji i wpłynąć na myślenie tej dziewczyny choć trochę, musisz zmienić swoją energię.
Idziesz do niej i mówisz: słuchaj mała, już się nakumplowaliśmy, ale ja chcę więcej. Jesteś fajną dziewczyną, piękną, zabawną, seksowną (wstaw dowolne, zmiękczające serce określenia) i chcę Ciebie całą, na wyłączność. Jeśli Ty nie chcesz i jesteś tego pewna, ok, mówi się trudno. Miło było poznać, dzięki za wspólnie spędzony czas, życzę Ci wszystkiego, co najlepsze, ale moim celem jest znalezienie odpowiedniej dla mnie kobiety, która będzie dla mnie w 100%. Miłego życia.I tyle! Zostawiasz ją z parującym mózgiem. Nie odzywasz się, nie piszesz, nie reagujesz na zaczepki, rzewne teksty o przyjaźni i "utracie przyjaciela", nic, zero, null, nada.
Jeśli faktycznie absolutnie nic do Ciebie nie czuje i jesteś jej obojętny to ta znajomość się skończy i ona to zrozumie, nie będzie Cię napastować. Przewiduję jednak, że dopiero się zacznie jak pokażesz, że masz jaja, jesteś konkretny i postawisz na swoimBo poczuje trochę testosteronu i zacznie myśleć, wyrwiesz jej z ręki wszystkie sznurki za które pociągała i zrobi się dla niej ciekawie
Zgadzam się, to jak ona się zachowuje nie jest istototne, bo czymś musi Ciebie przy sobie trzymać. Tracisz czas.
45 2022-10-01 10:41:53 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2022-10-01 10:46:57)
Tylwyth Teg napisał/a:Tomek124512 napisał/a:Juz wiem ze nie będzie z tej mąki chleba, tylko pytanie co dalej, friendzone czy poporstu powiedzieć jej ze ta przyjaźń to będzie nie wypal ? Mam mentlik w głowie, nie wiem jaka decyzje podjąć bo tal świetnie się nie dogadywałem ze swoją byłą jak z nią i jest mi szkoda to stracić ale z drugiej strony czuje ze cierpię i się przy niej nie rozwijam tak jakbym chciał.
Powiem tak, jako kobieta i zapewne wywołam zaraz lawinę zaprzeczeń i protestów innych kobiet, ale to nic. Wyparcie to mocna strona kobiecego świata
![]()
Jesteś mężczyzną, czy ciepłą bułą? Bo ja widzę rozlazłą, ciepłą bułę, która chcąc kobiety, od roku bawi się w bycie "psiapsi" i rękaw do wypłakiwania w nadziei, że kiedyś laska się obudzi i zobaczy w Tobie partnera, a nie kumpla. No błagam! Skoro nie podszedłeś do niej od razu konkretnie, nie powiedziałeś czego chcesz tylko czaisz się i nie zamierzasz przestać, to nie dziw się, że dostajesz takie teksty, że "ona nie wie czego chce", "nie potrafi pokochać" i inne tego typu bujdy na resorach, które się sprzedaje miłym frajerom.
Najgorsze, co mężczyzna może zrobić, to czaić się na kobietę, której chce i wchodzić w przyjaźnie, kumpelstwo i inne bzdury tego typu. Nawet jeśli Wasza znajomość rozpoczęła się od zwykłej znajomości i absolutnie nigdy nie chciałeś z nią być tylko to się pojawiło nagle (w co szczerze wątpię, bo mężczyźni nie przyjaźnią się z kobietami bez powodu, ot tak, od kumplowania się mają kumpli), to jeśli chcesz zmienić dynamikę tej relacji i wpłynąć na myślenie tej dziewczyny choć trochę, musisz zmienić swoją energię.
Idziesz do niej i mówisz: słuchaj mała, już się nakumplowaliśmy, ale ja chcę więcej. Jesteś fajną dziewczyną, piękną, zabawną, seksowną (wstaw dowolne, zmiękczające serce określenia) i chcę Ciebie całą, na wyłączność. Jeśli Ty nie chcesz i jesteś tego pewna, ok, mówi się trudno. Miło było poznać, dzięki za wspólnie spędzony czas, życzę Ci wszystkiego, co najlepsze, ale moim celem jest znalezienie odpowiedniej dla mnie kobiety, która będzie dla mnie w 100%. Miłego życia.I tyle! Zostawiasz ją z parującym mózgiem. Nie odzywasz się, nie piszesz, nie reagujesz na zaczepki, rzewne teksty o przyjaźni i "utracie przyjaciela", nic, zero, null, nada.
Jeśli faktycznie absolutnie nic do Ciebie nie czuje i jesteś jej obojętny to ta znajomość się skończy i ona to zrozumie, nie będzie Cię napastować. Przewiduję jednak, że dopiero się zacznie jak pokażesz, że masz jaja, jesteś konkretny i postawisz na swoimBo poczuje trochę testosteronu i zacznie myśleć, wyrwiesz jej z ręki wszystkie sznurki za które pociągała i zrobi się dla niej ciekawie
Zgadzam się w 100 % ; ]
Też się zgadzam.
Tylko wydaje się, że autor to nie typ faceta, który swoje sprawy bierze w swoje ręce, ale osoba, która lubi karmić się nadziejami, bo ona przedstawiła, bo ona zaprosiła, to musi coś znaczyć.
Jeszcze jeden, co woli posmęcić na kobiecym forum zamiast zadbać o własny interes.
Zatem obawiam się, że nawet jak tu przez nas pushowany autor ruszy do dzieła, to dziewczyna szybko w kilku słowach obróci w pył w mig całą jego sztuczną pewność siebie i za jakiś czas wróci znów posmęcić.
46 2022-10-01 11:00:44 Ostatnio edytowany przez cisza to ja (2022-10-01 11:18:03)
Ma za sobą toksyczny związek od którego minelo już ponad dwa lata i mam wrażenie ze to jej nadal siedzi w głowie … ciężko mi jest zrozumieć jej intencje
A może wspólna terapia?
Ten sposób uratował wiele par.
Juz wiem ze nie będzie z tej mąki chleba, tylko pytanie co dalej
Jeśli już teraz wiesz, że... to po prostu to przerwij.
Zdecydowanie i nie rób sobie i Jej nadziei.
Czas wyleczy rany.
/./
Nie zgadzam się jedynie z punktem o rozmowie. Dziewczynom nie mówi się że chce się czegoś więcej tylko to się bierze
Rozmowy później.
Czyżbyś proponowała gwałt?
Nie zgadzam się jedynie z punktem o rozmowie. Dziewczynom nie mówi się że chce się czegoś więcej tylko to się bierze
Rozmowy później.
No tak, ale on możliwość, aby wziąć i nie pytać ma już dawno za sobą, więc teraz zostało mu powiedzenie tego wprost i zachowywanie adekwatne do sytuacji
Tylko wydaje się, że autor to nie typ faceta, który swoje sprawy bierze w swoje ręce, ale osoba, która lubi karmić się nadziejami, bo ona przedstawiła, bo ona zaprosiła, to musi coś znaczyć.
Jeszcze jeden, co woli posmęcić na kobiecym forum zamiast zadbać o własny interes.Zatem obawiam się, że nawet jak tu przez nas pushowany autor ruszy do dzieła, to dziewczyna szybko w kilku słowach obróci w pył w mig całą jego sztuczną pewność siebie i za jakiś czas wróci znów posmęcić.
No cóż, jakby to już nie mój problem
Jak chce być frajerem i zostać miękką bułą, to kimże my jesteśmy, żeby mu tego zakazywać?
Chce żyć w świecie złudzeń, w krainie "Co by było, gdyby", to niech sobie żyje. Nie chce brać spraw w swoje ręce, to niech nie bierze ![]()
M!ri napisał/a:Nie zgadzam się jedynie z punktem o rozmowie. Dziewczynom nie mówi się że chce się czegoś więcej tylko to się bierze
Rozmowy później.
No tak, ale on możliwość, aby wziąć i nie pytać ma już dawno za sobą, więc teraz zostało mu powiedzenie tego wprost i zachowywanie adekwatne do sytuacji
Nigdy nie jest za późno aby zaprosić ją na kwadrat i przejść do rzeczy. Jej reakcja da mu jasną sytuację.
Tylwyth Teg napisał/a:M!ri napisał/a:Nie zgadzam się jedynie z punktem o rozmowie. Dziewczynom nie mówi się że chce się czegoś więcej tylko to się bierze
Rozmowy później.
No tak, ale on możliwość, aby wziąć i nie pytać ma już dawno za sobą, więc teraz zostało mu powiedzenie tego wprost i zachowywanie adekwatne do sytuacji
Nigdy nie jest za późno aby zaprosić ją na kwadrat i przejść do rzeczy. Jej reakcja da mu jasną sytuację.
Niee, to najgłupsze co mógłby zrobić. Ona nie postrzega go jako obiekt seksualny tylko krem na jej ego. Żeby zaczęła go postrzegać jako obiekt seksualny, to trzeba ją uruchomić i wywołać uczucia. A żeby ją uruchomić i wywołać uczucia, należy wzbudzić w niej emocje, najlepiej gwałtowne, ale nie fizyczne. U kobiet wszystko zaczyna się w głowie, zawsze.
M!ri napisał/a:Tylwyth Teg napisał/a:No tak, ale on możliwość, aby wziąć i nie pytać ma już dawno za sobą, więc teraz zostało mu powiedzenie tego wprost i zachowywanie adekwatne do sytuacji
Nigdy nie jest za późno aby zaprosić ją na kwadrat i przejść do rzeczy. Jej reakcja da mu jasną sytuację.
Niee, to najgłupsze co mógłby zrobić. Ona nie postrzega go jako obiekt seksualny tylko krem na jej ego. Żeby zaczęła go postrzegać jako obiekt seksualny, to trzeba ją uruchomić i wywołać uczucia. A żeby ją uruchomić i wywołać uczucia, należy wzbudzić w niej emocje, najlepiej gwałtowne, ale nie fizyczne. U kobiet wszystko zaczyna się w głowie, zawsze.
I te emocje ma wywołać rozmowa? ![]()
Tylwyth Teg napisał/a:M!ri napisał/a:Nigdy nie jest za późno aby zaprosić ją na kwadrat i przejść do rzeczy. Jej reakcja da mu jasną sytuację.
Niee, to najgłupsze co mógłby zrobić. Ona nie postrzega go jako obiekt seksualny tylko krem na jej ego. Żeby zaczęła go postrzegać jako obiekt seksualny, to trzeba ją uruchomić i wywołać uczucia. A żeby ją uruchomić i wywołać uczucia, należy wzbudzić w niej emocje, najlepiej gwałtowne, ale nie fizyczne. U kobiet wszystko zaczyna się w głowie, zawsze.
I te emocje ma wywołać rozmowa?
No, a co? Włożenie jej ręki pod bluzkę? To na pewno wywoła emocje, ale nie takie, jakie by Autor chciał
Konkret, kurde, konkret! Rozmowa, czyli oznajmienie jak sprawa wygląda, powiedzenie jej wprost "bujaj się mała", nie chcesz całości, to kawałka też nie dostaniesz. Zniknięcie, ignorowanie. To wywołuje emocje i zamęt
Można jeszcze wspomnieć mimo chodem o powrocie na rynek i chęci randkowania na nowo, umawiania się. Nic tak kobiety nie rusza jak coś, co miała za pewnik nagle jest niedostępne i nieosiągalne ![]()
No, a co?
Dotyk (nie mylić z molestowaniem), flirt, ekscytujące zajęcia.
Można jeszcze wspomnieć mimo chodem o powrocie na rynek i chęci randkowania na nowo, umawiania się. Nic tak kobiety nie rusza jak coś, co miała za pewnik nagle jest niedostępne i nieosiągalne
Nawet dziecko przejrzałoby te gierki.
Tylwyth Teg napisał/a:No, a co?
Dotyk (nie mylić z molestowaniem), flirt, ekscytujące zajęcia.
Tylwyth Teg napisał/a:Można jeszcze wspomnieć mimo chodem o powrocie na rynek i chęci randkowania na nowo, umawiania się. Nic tak kobiety nie rusza jak coś, co miała za pewnik nagle jest niedostępne i nieosiągalne
Nawet dziecko przejrzałoby te gierki.
Dotyk i flirt już były, ona dostawała to od niego przez cały okrągły rok i umieściła go sobie w szufladce "plaster na ego". Ma wszystko, co chce mieć i nie zamierza się zaangażować ani nawet o tym pomyśleć. Dlatego terapia szokowa jest wskazana.
Ale po co ma grać w gierki? Ma zrobić to, co mówi, czyli zacząć poznawać inne kobiety i chodzić z nimi na randki. Ma się odciąć od niej i zacząć żyć, a teraz niech ona sobie porozkminia trochę.
Dotyk i flirt już były,
To są tylko Twoje założenia, ale znając jaki typ mężczyzn pisze na forum, zupełnie błędne. Na 99% utknął w roli psiapsi z penisem i nie wykonał żadnego zdecydowanego kroku w kierunku łóżka.
Tylwyth Teg napisał/a:Dotyk i flirt już były,
To są tylko Twoje założenia, ale znając jaki typ mężczyzn pisze na forum, zupełnie błędne. Na 99% utknął w roli psiapsi z penisem i nie wykonał żadnego zdecydowanego kroku w kierunku łóżka.
To nie są moje założenia, tylko pierwsze zdanie Autora:
Witam, poznałem pewną kobietę, piszemy spotykamy się ponad rok czasu, wycieczki, trzymanie za rękę, całowanie, zdążyłem między czasie poznać jej rodziców.
Więc dotyk był i flirt na pewno był, bo dziewczyny nie dają się całować ot tak, z nudów. Musiała czuć do niego mięte przez rumianek choć w małym stopniu, aby do tego wszystkiego doszło i na to pozwoliła. Zatrzymała go jednak w bezpiecznej strefie, gdzie ma flirty i uczucia, a nie ma zagrożenia łóżkiem właśnie i zobowiązania. Czy chciała kiedyś tego łóżka? Nie wiem, ale wiem, że teraz na pewno go nie chce i wszelkie kroki w tym kierunku z jego strony to gwóźdź do trumny.
M!ri napisał/a:Tylwyth Teg napisał/a:Dotyk i flirt już były,
To są tylko Twoje założenia, ale znając jaki typ mężczyzn pisze na forum, zupełnie błędne. Na 99% utknął w roli psiapsi z penisem i nie wykonał żadnego zdecydowanego kroku w kierunku łóżka.
To nie są moje założenia, tylko pierwsze zdanie Autora:
Tomek124512 napisał/a:Witam, poznałem pewną kobietę, piszemy spotykamy się ponad rok czasu, wycieczki, trzymanie za rękę, całowanie, zdążyłem między czasie poznać jej rodziców.
Więc dotyk był i flirt na pewno był, bo dziewczyny nie dają się całować ot tak, z nudów. Musiała czuć do niego mięte przez rumianek choć w małym stopniu, aby do tego wszystkiego doszło i na to pozwoliła. Zatrzymała go jednak w bezpiecznej strefie, gdzie ma flirty i uczucia, a nie ma zagrożenia łóżkiem właśnie i zobowiązania. Czy chciała kiedyś tego łóżka? Nie wiem, ale wiem, że teraz na pewno go nie chce i wszelkie kroki w tym kierunku z jego strony to gwóźdź do trumny.
Jak facet pisze, że spotykali się ROK czasu i było trzymanie za rączki to świadczy to o wysokim poziomie przeromantyzowania i białorycerzenia. To nie jest dotyk który prowadzi do intymnych sytuacji. Dlatego nie dowierzam, że były tam namiętne! pocałunki, no nie.
Tylwyth Teg napisał/a:M!ri napisał/a:To są tylko Twoje założenia, ale znając jaki typ mężczyzn pisze na forum, zupełnie błędne. Na 99% utknął w roli psiapsi z penisem i nie wykonał żadnego zdecydowanego kroku w kierunku łóżka.
To nie są moje założenia, tylko pierwsze zdanie Autora:
Tomek124512 napisał/a:Witam, poznałem pewną kobietę, piszemy spotykamy się ponad rok czasu, wycieczki, trzymanie za rękę, całowanie, zdążyłem między czasie poznać jej rodziców.
Więc dotyk był i flirt na pewno był, bo dziewczyny nie dają się całować ot tak, z nudów. Musiała czuć do niego mięte przez rumianek choć w małym stopniu, aby do tego wszystkiego doszło i na to pozwoliła. Zatrzymała go jednak w bezpiecznej strefie, gdzie ma flirty i uczucia, a nie ma zagrożenia łóżkiem właśnie i zobowiązania. Czy chciała kiedyś tego łóżka? Nie wiem, ale wiem, że teraz na pewno go nie chce i wszelkie kroki w tym kierunku z jego strony to gwóźdź do trumny.
Jak facet pisze, że spotykali się ROK czasu i było trzymanie za rączki to świadczy to o wysokim poziomie przeromantyzowania i białorycerzenia. To nie jest dotyk który prowadzi do intymnych sytuacji. Dlatego nie dowierzam, że były tam namiętne! pocałunki, no nie.
Żaden dotyk nie będzie działał jeśli najpierw nie jest dobrze ustawiona jej głowa. Czy doszło do przeromantyzowania? Na pewno tak, bo inaczej nie trafił by do worka z napisem "plaster na ego". Jeśli były pocałunki to nie musiały być namiętne, ale na pewno musiałabyć iskra, bo inaczej nie dałaby się pocałować.