Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 50 ]

Temat: Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.

Chciałabym się wygadać, a być może i uzyskać pomoc w ocenie mojej sytuacji. Chodzi o moją babcię, która ma dwóch synów, a mieszka z moją mamą, która jest jej byłą synową.

Od kilku lat mieszkam na swoim, moja mama została przy babci. W międzyczasie babcia podupadła na zdrowiu na tyle, że nie wychodzi z domu, więc zakupy i inne obowiązki domowe spadły na moją mamę.
Babcia ma też dwóch synów. Dzwonią do niej raz na dwa tygodnie i generalnie nie angażują się mocno w jej życie. Odkąd babcia zaczęła wymagać więcej uwagi, to śmielej prosiła ich, a to żeby pojechali z nią do urzędu czy banku. Oczywiście synom średnio to na rękę, bo przyzwyczajeni są do tego, że nikt nic od nich nie wymaga, ale dla świętego spokoju spełniają prośby babci,choć potem między sobą przepychają się który co powinien zrobić. W pewnym momencie nawet próbowali przerzucić zadania na mnie, bo jestem młoda i to w końcu moja babcia... Zaczęło mi to przeszkadzać, więc stałam się bardziej asertywna i odmawiałam. Oczekiwali na przykład, że pojadę autobusem z babcią na cmentarz, gdzie babcia ledwo chodzi i wyprawa zajęłaby nam pół dnia- oni obydwaj mają samochody, ja nie mam, tylko czasu im szkoda.
Mąż trochę zmienił moje myślenie, bo kiedyś dla świętego spokoju bym się zgodziła, bo to babcia, ale dał mi do myślenia tym, że synowie babci uwielbiają odsuwać zajęcia jak najdalej od siebie i im na rękę, że mną się wysłużą podczas gdy to przede wszystkim ich obowiązek, nie mój.
Co jakiś czas powraca też temat wyprawy do banku- babcia co jakiś czas chce iść do banku sprawdzić stan konta czy uregulować jakieś zaległości jak ma- oczywiście najlepiej by było, gdybym wzięła sobie wolne i poszła z babcią, a jeszcze lepiej, jak zasugerował mój ojciec, żebym została upoważniona do konta babci i jak babcia chce coś z banku to żebym brała wolne w pracy i szła w jej imieniu. W ogóle mój ojciec wiele rzeczy by na mnie przerzucił, byleby sam miał spokój ("bo tak być nie może, że babcia co chwila coś wymyśla i go angażuje") i tłumacząc, że to mój obowiązek.

Jak tak poobserwowałam zachowanie obu synów, to narastać zaczął we mnie bunt. Mimo tego, że pracuję dzwonię do babci codziennie, raz w tygodniu przychodzę do niej i przy okazji sprzątam jej trochę. A jeśli chodzi o synów to jeden aktualnie nie pracuje, siedzi w domu i nie znajdzie czasu, żeby wpaść do babci chociaż raz w tygodniu na herbatę czy żeby do niej zadzwonić. Drugi- mój ojciec- mieszka 80 km od mojego miasta, stąd rozumiem, że ma nerwy, kiedy wujek przerzuca jakąś sprawę babci na niego, jednak wydaje mi się, że mimo wszystko też powinien czasem dla równowagi coś zrobić dla babci. Z nich dwóch to wujek częściej jest angażowany, bo mieszka 15min samochodem od babci, ale jak już trzeba coś załatwić, to robi przede wszystkim za kierowcę, nie skupia się na tym, żeby sprawę załatwić raz, a porządnie. Dobrym przykładem jak pomaga była sytuacja, kiedy babci zepsuł się telewizor (kwestia poszukania w menu odpowiedniej funkcji, bo coś wcisnęła niechcacy i nie miała obrazu i dźwięku), zadzwoniła do wujka, a on, wiedząc, że to jedyna rozrywka babci w ciągu dnia, powiedział, że dziś to jest zmęczony i może za dwa dni.
Babcia angażuje ich raczej do "większych" akcji typu wyprawa do banku czy urzędu, do mniejszych i często upierdliwych angażuje głównie moją mamę, rzadziej mnie.

Wiecie, ja nikogo nie krytykuję. Rozumiem, że wiele zachowań babci wynika z wieku, szanuję to, co mama dla niej robi, bo ja już dawno bym się wyprowadziła zmuszając tym samym synów do wzięcia odpowiedzialności w końcu. Mam żal do nich, że tak mało angażują się w sprawy babci, mam jeszcze większy żal do ojca, że oczekuje, że będę za niego spełniać jej zachcianki, prośby, z drugiej strony mam wyrzuty sumienia, że odmawiam, bo myślę o sobie, swoich nerwach, które mocno oberwały przez lata grania roli dobrej wnuczki,która spełniała każde życzenie w imię świętego spokoju. Aha,wujek też ma córkę, ale ona wpada tylko na święta i dzwoni też raz na rok.

Z babcią nie będzie lepiej. Do tego dochodzą kwiatki typu grzanie wody w czajniku elektronicznym postawionym na gazie, dzwonienie do mnie i pretensje, że odebrałam ja, a nie np wujek. Finalnie dojdzie do tego, że będzie wymagała opieki, nie tylko doglądania przez mamę, kiedy 9h nie ma jej w domu. Sygnalizowałam to wielokrotnie, bez odzewu.

Zabrzmi brutalnie, ale im by pomógł kubeł zimnej wody w postaci wyprowadzki mojej i mamy do innego miasta, byle jak najdalej, żeby w końcu nie mieli w razie czego kim się wysługiwać. Wtedy by musieli przestać kręcić, przerzucać się kto ma jakie obowiązki i może w końcu zainteresowali by się babcią.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.

A czyje jest mieszkanie, w którym mieszka babcia?

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

Konto zawieszone.

3 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2022-01-17 14:53:56)

Odp: Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.

Można zatrudnić opiekunkę do babci w godzinach dziennych. Taka osoba zajmie się babcią, pójdzie z nią na spacer czy do banku. Koszty (choćby częściowe) takiej opieki powinni wziąć na siebie najbliżsi z rodziny., tj. synowie i twoja mama jesli mieszka w domu babci. Babcia jak sama zauważyłaś nie może przebywać sama w domu, bo prędzej czy później skończy się to jakimś wypadkiem.

4

Odp: Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.
Lady Loka napisał/a:

A czyje jest mieszkanie, w którym mieszka babcia?

Babci

5

Odp: Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.
Salomonka napisał/a:

Można zatrudnić opiekunkę do babci w godzinach dziennych. Taka osoba zajmie się babcią, pójdzie z nią na spacer czy do banku. Koszty (choćby częściowe) takiej opieki powinni wziąć na siebie najbliżsi z rodziny., tj. synowie i twoja mama jesli mieszka w domu babci. Babcia jak sama zauważyłaś nie może przebywać sama w domu, bo prędzej czy później skończy się to jakimś wypadkiem.

Babcia w życiu się nie zgodzi, ma bardzo trudny charakter i przekonanie, że jest w świetnej formie. Z kolei synowie udają, że problemu nie ma.

6

Odp: Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.
Barnabka napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

A czyje jest mieszkanie, w którym mieszka babcia?

Babci

No to skoro babcia wymaga opieki, to mieszkanie przepisuje komuś w ramach dożywocia i ta osoba głównie się babcią zajmuje. Inaczej to każdy i nikt, jak widać teraz.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

Konto zawieszone.

7

Odp: Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.
Barnabka napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Można zatrudnić opiekunkę do babci w godzinach dziennych. Taka osoba zajmie się babcią, pójdzie z nią na spacer czy do banku. Koszty (choćby częściowe) takiej opieki powinni wziąć na siebie najbliżsi z rodziny., tj. synowie i twoja mama jesli mieszka w domu babci. Babcia jak sama zauważyłaś nie może przebywać sama w domu, bo prędzej czy później skończy się to jakimś wypadkiem.

Babcia w życiu się nie zgodzi, ma bardzo trudny charakter i przekonanie, że jest w świetnej formie. Z kolei synowie udają, że problemu nie ma.

Tylko że samo przekonanie babci o tym, że jest w świetnej formie nie spowoduje, że babcia kiedyś np. mieszkania nie spali, jesli zdarza jej się elektryczny czajnik na gazie położyć.

Jeśli synowie udają, że problemu nie ma to chyba nikt ich do końca nie uświadomił jak sprawy naprawdę wyglądają.

8

Odp: Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.
Lady Loka napisał/a:
Barnabka napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

A czyje jest mieszkanie, w którym mieszka babcia?

Babci

No to skoro babcia wymaga opieki, to mieszkanie przepisuje komuś w ramach dożywocia i ta osoba głównie się babcią zajmuje. Inaczej to każdy i nikt, jak widać teraz.

Tak by było najlepiej.

9

Odp: Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.

"Tak by było najlepiej."

To też niczego nie gwarantuje i nie jest proste w waszej sytuacji.
Na synach głównie leży obowiązek zapewnienia opieki, ale jest jak jest i pozostaje się dogadywać w rodzinie.

Asertywność też się przyda, bo np. nie ma sensu jeździć do banku, skoro babcia dostaje wyciągi.
Jak będzie potrzebna całodobowa opieka, to synowie powinni zatrudnić opiekunkę.

Ale my tu tylko możemy sobie pogadać.

10

Odp: Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.
wieka napisał/a:

"Tak by było najlepiej."

To też niczego nie gwarantuje i nie jest proste w waszej sytuacji.
Na synach głównie leży obowiązek zapewnienia opieki, ale jest jak jest i pozostaje się dogadywać w rodzinie.

Asertywność też się przyda, bo np. nie ma sensu jeździć do banku, skoro babcia dostaje wyciągi.
Jak będzie potrzebna całodobowa opieka, to synowie powinni zatrudnić opiekunkę.

Ale my tu tylko możemy sobie pogadać.

Znam babcię na tyle, że wiem, że notariusz to ostateczność. Kiedyś chciała przepisać mieszkanie na mnie, bardzo jej zależało, wtedy nie wiedziałam z czym to się może w przyszłości wiązać, więc powiedziałam ok, potem jak przyszło co do czego to naczytała się Super Expressu czy innych pism i były teksty, że ona nie umiera, nic za życia nikomu nie przepisze, bo wszyscy są dobrzy dopóki czyhają na spadek, a jak już podpis złożony, mieszkanie przepisane to można człowieka z domu wyrzucić...
Uprzedzając pytania, nie chcę mieszkania w zamian za opiekę.

11

Odp: Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.

W sumie babcia rację, różnie  bywa.
Poza tym, miałabyś  kłopot, bo mieszkanie po babci dziedziczy Twój ojciec i wujek, po śmierci babci, należałby im się zachowek, a to nie są małe pieniądze

Dlatego najlepiej pomagaj na tyle, na ile mówi Ci rozum i serce i nie żyj pretensjami do ojca i wuja, bo to nic nie da. Nie przejmuj się za nich.
Babcia niech sobie z nimi radzi z wzajemnością.

12

Odp: Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.
wieka napisał/a:

W sumie babcia rację, różnie  bywa.
Poza tym, miałabyś  kłopot, bo mieszkanie po babci dziedziczy Twój ojciec i wujek, po śmierci babci, należałby im się zachowek, a to nie są małe pieniądze

Dlatego najlepiej pomagaj na tyle, na ile mówi Ci rozum i serce i nie żyj pretensjami do ojca i wuja, bo to nic nie da. Nie przejmuj się za nich.
Babcia niech sobie z nimi radzi z wzajemnością.

Masz dużo racji. Nie chcę mieć kłopotu z ewentualną spłatą, ani też nie czuję się psychicznie na siłach, żeby w zamian za mieszkanie poświęcić się sprawom babci. Szczególnie, że gdyby rzeczywiście przepisała mieszkanie to synowie już całkiem mieliby zielone światło, żeby nie robić nic... Tak to chociaż sumienie ich czasem ruszy, a jeśli babcia przepisałaby mieszkanie na mnie, to już jakieś kwasy by były.

Drugi akapit Twojej wypowiedzi bardzo do mnie trafił, poczułam się nieco "usprawiedliwiona", że mogę odmawiać i nie czuć się z tym źle. Dziękuję smile

13

Odp: Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.

Zacznijmy od tego, że to chore że babcia ma 3 dzieci, a mimo to jeszcze wnuczka musi częściej niż okazyjnie włączać się do opieki.  Czy dzieci Twoich wujków też tak włączają się do opieki nad babcią?
Najrozsądniejszym rozwiązaniem w takiej sytuacji jest opieka naprzemienna, takie dyżury nad babcią. Codziennie lub co tydzień inne z dzieci zajmuje się sprawami babci. Nie daj sobie wmówić jakiegoś obowiązku, wnuki nie mają obowiązku opieki nad dziadkami, jeśli żyją dzieci tych dziadków a ich rodzice.

14 Ostatnio edytowany przez Ewe131 (2022-01-18 11:36:21)

Odp: Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.

Z tego, co piszesz masz największe wyrzuty sumienia, a nie powinnaś ich mieć wcale ....
Według mnie możesz pomagać na tyle, na ile TY masz czas, ochotę i możliwości, nic ponad to, to nie Twoje obowiązki, masz swoje życie, pracę i męża.
Babci można wynająć opiekunkę - synowie, jeśli nie mają ochoty pomagać swojej mamie to powinni płacić osobie trzeciej za sprawowanie niezbędnej opieki nad ich mamą.
Powinnaś być bardziej stanowcza i asertywna. I nie dać sobie wmówić, że Ty „musisz”, jak możesz i chcesz to super, ale jak nie możesz to odmawiasz i się tym nie zadręczasz.

Wydaje mi się jednak, że najbardziej uwikłana jest Twoja mama, o której niewiele wspominasz. Z tego co zrozumiałam - jest BYŁĄ synową, jednakże mieszka w mieszkaniu należącym do babci, siłą rzeczy najpewniej najwiecej babci pomaga (chociażby posprząta dom, pewnie coś ugotuje, upierze, zrobi zakupy, dotrzyma czasem towarzystwa), a co będzie jak babci zabraknie?

Jeśli chodzi o sprawy bankowe to nie lepiej, by przy kolejnej wyprawie do banku babcia upoważniła Twoja mamę do swojego konta i założyły dostęp online? Przecież naprawdę wszystkie rzeczy można ogarniać z domu. Kartę do konta tez można wyrobić i raz na jakiś czas wypłacić pieniądze w najbliższym bankomacie, wtedy babcia nie musi fatygować się do banku.
Jeśli babcia ma już mniej sił to pewne rzeczy trzeba upraszczać. Jestem dużo młodsza, a w banku (fizycznie) byłam ponad rok temu.
Wyprawy do urzędów raczej nie zdarzają się zbyt często, to już synowie powinni mamę autem zawieźć.

15

Odp: Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.

Opieka nad osobą starszą w pewnym momencie może całkowicie pochłonąć i być wyczerpującą pracą 24/7, do tego może trwać to dobrych kilka lat.
Póki mama mieszka z babcią i obie mają z tego tytułu korzyści (towarzystwo, mniejsze koszty, mieszkanie za pomoc w niektórych czynnościach to ok). Kiedy zacznie być potrzebna opieka w dużym zakresie to synowie powinni pomyśleć jak to rozwiązać. Opłacić opiekunkę, zapłacić mamie jeśli się zgodzi zajmować babcią lub jakieś inne rozwiązanie. Decyzja będzie należała do nich. Spadek też pewnie oni odziedziczą. Coś za coś.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

16

Odp: Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.
Jacenty89 napisał/a:

Zacznijmy od tego, że to chore że babcia ma 3 dzieci, a mimo to jeszcze wnuczka musi częściej niż okazyjnie włączać się do opieki.  Czy dzieci Twoich wujków też tak włączają się do opieki nad babcią?
Najrozsądniejszym rozwiązaniem w takiej sytuacji jest opieka naprzemienna, takie dyżury nad babcią. Codziennie lub co tydzień inne z dzieci zajmuje się sprawami babci. Nie daj sobie wmówić jakiegoś obowiązku, wnuki nie mają obowiązku opieki nad dziadkami, jeśli żyją dzieci tych dziadków a ich rodzice.

Babcia ma dwójkę dzieci, a mieszka z moją mamą, czyli jej byłą synową. Mój wujek ma córkę, 3 lata starszą ode mnie, która już w ogóle angażuje się z doskoku i to była akcja w stylu wyszukanie i zamówienie babci dywanu online. A tak to tylko telefon na święta czy dzień babci.

17

Odp: Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.
Ewe131 napisał/a:

Z tego, co piszesz masz największe wyrzuty sumienia, a nie powinnaś ich mieć wcale ....
Według mnie możesz pomagać na tyle, na ile TY masz czas, ochotę i możliwości, nic ponad to, to nie Twoje obowiązki, masz swoje życie, pracę i męża.
Babci można wynająć opiekunkę - synowie, jeśli nie mają ochoty pomagać swojej mamie to powinni płacić osobie trzeciej za sprawowanie niezbędnej opieki nad ich mamą.
Powinnaś być bardziej stanowcza i asertywna. I nie dać sobie wmówić, że Ty „musisz”, jak możesz i chcesz to super, ale jak nie możesz to odmawiasz i się tym nie zadręczasz.

Wydaje mi się jednak, że najbardziej uwikłana jest Twoja mama, o której niewiele wspominasz. Z tego co zrozumiałam - jest BYŁĄ synową, jednakże mieszka w mieszkaniu należącym do babci, siłą rzeczy najpewniej najwiecej babci pomaga (chociażby posprząta dom, pewnie coś ugotuje, upierze, zrobi zakupy, dotrzyma czasem towarzystwa), a co będzie jak babci zabraknie?

Jeśli chodzi o sprawy bankowe to nie lepiej, by przy kolejnej wyprawie do banku babcia upoważniła Twoja mamę do swojego konta i założyły dostęp online? Przecież naprawdę wszystkie rzeczy można ogarniać z domu. Kartę do konta tez można wyrobić i raz na jakiś czas wypłacić pieniądze w najbliższym bankomacie, wtedy babcia nie musi fatygować się do banku.
Jeśli babcia ma już mniej sił to pewne rzeczy trzeba upraszczać. Jestem dużo młodsza, a w banku (fizycznie) byłam ponad rok temu.
Wyprawy do urzędów raczej nie zdarzają się zbyt często, to już synowie powinni mamę autem zawieźć.

Co do mamy, to dokładnie tak jak piszesz. Wcześniej dokładała babci do mieszkania niemałą sumę, aktualnie robi dla niej zakupy, sprząta. Babcia gotuje sobie sama, jak ktoś jej coś ugotuje, to krytykuje, że niedobre i woli sama. Nie wiem co będzie jak babci zabraknie. Obstawiam, że synowie będą się bić o mieszkanie, a mama sobie coś wynajmie.
Babcia mamie na pewno nie da dostępu do konta, prędzej synowi. Inna sprawa, że babcia tak potrafi namącić w rodzinie, że mama nie pisze się na nic, co ma związek z pieniędzmi babci- tu jej się w ogóle nie dziwię. Kartę do konta babcia ma, czasem syn-wujek jej wypłaca (nie wiem po co, bo nie wychodzi, pewnie tak tylko, żeby mieć). Najlepsze, że po świętach wujek był wypłacić, wziął ten wydruk z saldem, ale babcia i tak chciała iść osobiście dowiedzieć się ile ma na koncie- nie wnikam już w to naprawdę, bo próżno dostrzec tu sens lub chociaż logikę i opłacić rachunki (choć większość strącają jej z konta dzięki mnie)- tu nie wiem co chciała załatwić.

18

Odp: Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.
Barnabka napisał/a:
Jacenty89 napisał/a:

Zacznijmy od tego, że to chore że babcia ma 3 dzieci, a mimo to jeszcze wnuczka musi częściej niż okazyjnie włączać się do opieki.  Czy dzieci Twoich wujków też tak włączają się do opieki nad babcią?
Najrozsądniejszym rozwiązaniem w takiej sytuacji jest opieka naprzemienna, takie dyżury nad babcią. Codziennie lub co tydzień inne z dzieci zajmuje się sprawami babci. Nie daj sobie wmówić jakiegoś obowiązku, wnuki nie mają obowiązku opieki nad dziadkami, jeśli żyją dzieci tych dziadków a ich rodzice.

Babcia ma dwójkę dzieci, a mieszka z moją mamą, czyli jej byłą synową. Mój wujek ma córkę, 3 lata starszą ode mnie, która już w ogóle angażuje się z doskoku i to była akcja w stylu wyszukanie i zamówienie babci dywanu online. A tak to tylko telefon na święta czy dzień babci.

To jeszcze bardziej kuriozalne niż myślałem.  Ewakuuj się z tej sytuacji jak najszybciej i spróbuj przekonać do tego mamę. Wy nie macie wobec babci żadnych zobowiązań, a za swoje dobre serce dostaniecie tylko ostro po dupie jak zazwyczaj jest w takich sytuacjach.

19

Odp: Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.
Jacenty89 napisał/a:
Barnabka napisał/a:
Jacenty89 napisał/a:

Zacznijmy od tego, że to chore że babcia ma 3 dzieci, a mimo to jeszcze wnuczka musi częściej niż okazyjnie włączać się do opieki.  Czy dzieci Twoich wujków też tak włączają się do opieki nad babcią?
Najrozsądniejszym rozwiązaniem w takiej sytuacji jest opieka naprzemienna, takie dyżury nad babcią. Codziennie lub co tydzień inne z dzieci zajmuje się sprawami babci. Nie daj sobie wmówić jakiegoś obowiązku, wnuki nie mają obowiązku opieki nad dziadkami, jeśli żyją dzieci tych dziadków a ich rodzice.

Babcia ma dwójkę dzieci, a mieszka z moją mamą, czyli jej byłą synową. Mój wujek ma córkę, 3 lata starszą ode mnie, która już w ogóle angażuje się z doskoku i to była akcja w stylu wyszukanie i zamówienie babci dywanu online. A tak to tylko telefon na święta czy dzień babci.

To jeszcze bardziej kuriozalne niż myślałem.  Ewakuuj się z tej sytuacji jak najszybciej i spróbuj przekonać do tego mamę. Wy nie macie wobec babci żadnych zobowiązań, a za swoje dobre serce dostaniecie tylko ostro po dupie jak zazwyczaj jest w takich sytuacjach.

Tu też warto wspomnieć, że od dzieciństwa byłam zżyta z dziadkami, tamta wnuczka kiedyś powiedziała niby żartem, że ja to takie oczko w głowie byłam, a ona zawsze z boku. Może ma żal, kto wie. Faktem jest, że do tej sytuacji sama dopuściłam, pewnie przez to, że czułam się zobowiązana do pomocy przez wzgląd na więź z babcią, która z czasem stała się coraz słabsza, dopiero jak wujek z ojcem zaczęli mocniej cisnąć, czułam się przymuszana niejako, do tego mój mąż zwrócił uwagę na to, że przesadzają i tak być nie może.
Przecież nie odetnę się całkowicie od babci. Babcia kiedyś pozwalała sobie na więcej wobec mnie, potrafiła obrazić się o byle co, że nie jest jak ona chce, lubiła mnie pouczać, karcić jak dziecko, którym dawno nie jestem. Z czasem zaczęłam się dystansować, odmawiać, wymyślać wymówki w razie czego i od ponad 1,5 roku mam względny spokój, no poza tymi okresowymi zachciankami angażującymi minimum dwóch członków rodziny...

Dziś była z moim ojcem w banku, to jeszcze jej powiedział, że nie chcę babci pomóc (bo odmówiłam, żeby dała mi upoważnienie do konta, żeby na mojej głowie spoczywały sprawy bankowe babci).

20

Odp: Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.

Ja to nawet zapomniałam po co się chodzi do banku bo dawno nie chodzę big_smile

Nic się nie stanie synowi jak mamę raz  w miesiącu zawiezie do banku, rozumiem, że babcia nie ma do niego zaufania, ale to ich sprawa.
Ciebie rodzina też by mogła oskarżyć o nieuczciwość, również babcia, jak jej się coś w głowie pomiesza, dlatego nie dziwię się, że nie chcesz.

21

Odp: Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.

Nie czytałam wszystkich wypowiedzi więc przepraszam jeśli ktoś to już napisał, ale czemu nie pokażecie babci jak działa internet? Może w ten sposób sprawdzać stan swojego konta i - po zamówieniu karty - płacić kartą w sklepach.
Skoro ma się wciąż za młodą duchem i sprawną, to może chciałaby się nauczyć podstawowych rzeczy na komputerze?
Starsi ludzie często się przed tym wzbraniają, ale gdy jednak ulegną i nauczą się, to mówią "dlaczego ja nie korzystałem z tego wcześniej? ale byłem głupi!"

22 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-01-18 22:08:39)

Odp: Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.
madoja napisał/a:

Nie czytałam wszystkich wypowiedzi więc przepraszam jeśli ktoś to już napisał, ale czemu nie pokażecie babci jak działa internet? Może w ten sposób sprawdzać stan swojego konta i - po zamówieniu karty - płacić kartą w sklepach.
Skoro ma się wciąż za młodą duchem i sprawną, to może chciałaby się nauczyć podstawowych rzeczy na komputerze?
Starsi ludzie często się przed tym wzbraniają, ale gdy jednak ulegną i nauczą się, to mówią "dlaczego ja nie korzystałem z tego wcześniej? ale byłem głupi!"

Skoro babcia potrafi czajnik elektryczny, postawić na gazie, to raczej internetu nie ogarnie, dlatego o tym nawet nie wspominaliśmy.

23

Odp: Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.
wieka napisał/a:
madoja napisał/a:

Nie czytałam wszystkich wypowiedzi więc przepraszam jeśli ktoś to już napisał, ale czemu nie pokażecie babci jak działa internet? Może w ten sposób sprawdzać stan swojego konta i - po zamówieniu karty - płacić kartą w sklepach.
Skoro ma się wciąż za młodą duchem i sprawną, to może chciałaby się nauczyć podstawowych rzeczy na komputerze?
Starsi ludzie często się przed tym wzbraniają, ale gdy jednak ulegną i nauczą się, to mówią "dlaczego ja nie korzystałem z tego wcześniej? ale byłem głupi!"

Skoro babcia potrafi czajnik elektryczny, postawić na gazie, to raczej internetu nie ogarnie, dlatego o tym nawet nie wspominaliśmy.

Dokładnie. Babcia ma 80 lat, nigdy nie była fanką nowinek, do tej pory nie potrafi napisać smsa na telefonie dla seniora. Nauka obsługi komputera to czysta abstrakcja.

24

Odp: Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.
Barnabka napisał/a:
Jacenty89 napisał/a:
Barnabka napisał/a:

Babcia ma dwójkę dzieci, a mieszka z moją mamą, czyli jej byłą synową. Mój wujek ma córkę, 3 lata starszą ode mnie, która już w ogóle angażuje się z doskoku i to była akcja w stylu wyszukanie i zamówienie babci dywanu online. A tak to tylko telefon na święta czy dzień babci.

To jeszcze bardziej kuriozalne niż myślałem.  Ewakuuj się z tej sytuacji jak najszybciej i spróbuj przekonać do tego mamę. Wy nie macie wobec babci żadnych zobowiązań, a za swoje dobre serce dostaniecie tylko ostro po dupie jak zazwyczaj jest w takich sytuacjach.

Tu też warto wspomnieć, że od dzieciństwa byłam zżyta z dziadkami, tamta wnuczka kiedyś powiedziała niby żartem, że ja to takie oczko w głowie byłam, a ona zawsze z boku. Może ma żal, kto wie. Faktem jest, że do tej sytuacji sama dopuściłam, pewnie przez to, że czułam się zobowiązana do pomocy przez wzgląd na więź z babcią, która z czasem stała się coraz słabsza, dopiero jak wujek z ojcem zaczęli mocniej cisnąć, czułam się przymuszana niejako, do tego mój mąż zwrócił uwagę na to, że przesadzają i tak być nie może.
Przecież nie odetnę się całkowicie od babci. Babcia kiedyś pozwalała sobie na więcej wobec mnie, potrafiła obrazić się o byle co, że nie jest jak ona chce, lubiła mnie pouczać, karcić jak dziecko, którym dawno nie jestem. Z czasem zaczęłam się dystansować, odmawiać, wymyślać wymówki w razie czego i od ponad 1,5 roku mam względny spokój, no poza tymi okresowymi zachciankami angażującymi minimum dwóch członków rodziny...

Dziś była z moim ojcem w banku, to jeszcze jej powiedział, że nie chcę babci pomóc (bo odmówiłam, żeby dała mi upoważnienie do konta, żeby na mojej głowie spoczywały sprawy bankowe babci).

Są 3 wyjścia. Po pierwsze odcięcie się, po drugie utrzymanie status quo i po trzecie wyznaczanie jasnych i przejrzystych granic. Pierwszego i trzeciego nie potrafisz zrobić, więc zostaje drugie a przy okazji sobie pomarudzić tutaj.

25

Odp: Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.

Uważam, że najlepsze wyjście to jest takie, żeby babcia napisała testament.
Jak się wyprowadzicie, będziecie wrogami numer 1.
Albo niech mama zatrudni się dodatkowo jako opiekunka babci.

26

Odp: Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.

Wydaje mi się, że odmawianie, szczególnie w kwestiach związanych z finansami, jest formą stawiania granic?

27

Odp: Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.
Barnabka napisał/a:

Wydaje mi się, że odmawianie, szczególnie w kwestiach związanych z finansami, jest formą stawiania granic?

Jest.

Testament też nic nie rozwiaże, chociażby dlatego, że na drugi dzień można napisać inny.

28

Odp: Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.
Tamiraa napisał/a:

Uważam, że najlepsze wyjście to jest takie, żeby babcia napisała testament.
Jak się wyprowadzicie, będziecie wrogami numer 1.
Albo niech mama zatrudni się dodatkowo jako opiekunka babci.

Testament niczego nie rozwiążę, bo po pierwsze można go w każdej chwili zmienić, a po drugie jakby go nie napisać to i tak zawsze ktoś będzie niezadowolony.
I tak będą i tak będą wrogami numer 1, o ile nie będą robić za frajerki, a przynajmniej wyprowadzając się zadbają o siebie.
Już widzę jak ktokolwiek będzie płacił mamie za to zatrudnienie.

29

Odp: Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.

Myśle, że w Twoim zasięgu są takie proste czynności jak odwiedzenie babci, rozmowa, może spacer w ciepłe dni raz na jakiś czas, coś Jej możesz sprzątnąć, coś przynieść po drodze ze sklepu, coś prostego ogarnąć online/na telefon.
Wtedy kiedy Ty masz czas i ochotę.

A wszelkie wyjazdy do banku/urzędu/lekarza to już synowie z autem powinni się włączać, a nie Ty z 80letnią babcia autobusami... kosmos.

Zdrowa asertywność Autorko.

Powiedz swojemu ojcu, że będziesz się nim podobnie opiekować jak zniedołężnieje na
Starość jak on swoją matka teraz big_smile

30 Ostatnio edytowany przez Barnabka (2022-01-19 14:39:46)

Odp: Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.

Testament dużo nie zmieni, jedynie przepisanie mieszkania i obarczenie obdarowanego opieką, a to nie wchodzi w grę.

Ewe131 napisał/a:

Myśle, że w Twoim zasięgu są takie proste czynności jak odwiedzenie babci, rozmowa, może spacer w ciepłe dni raz na jakiś czas, coś Jej możesz sprzątnąć, coś przynieść po drodze ze sklepu, coś prostego ogarnąć online/na telefon.
Wtedy kiedy Ty masz czas i ochotę.

A wszelkie wyjazdy do banku/urzędu/lekarza to już synowie z autem powinni się włączać, a nie Ty z 80letnią babcia autobusami... kosmos.

Zdrowa asertywność Autorko.

Powiedz swojemu ojcu, że będziesz się nim podobnie opiekować jak zniedołężnieje na
Starość jak on swoją matka teraz big_smile

I właśnie to robię smile Synowie po prostu myśleli, że przerzucą część spraw na mnie, no chociażby mój ojciec usprawiedliwia się tym, że ma daleko, bo mieszka w innym mieście i że to niepodobne do niczego, żeby jechał tyle kilometrów jak jest drugi syn czy ja niemal pod ręką.
A co do ostatniego zdania, to to samo mówi mi mąż big_smile Żeby powiedzieć, że daje mi "dobry" przykład jak się nim zająć na starość smile

31

Odp: Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.

Obarczenie opieką - jak to przeczytałam to aż mnie zmroziło.

Widać jak Wam na babci wszystkim zależy, że opiekę nad nią uważacie za obarczenie. W mojej rodzinie obie babcie i dziadkowie przepisywali mieszkania za opiekę i to jest naturalna opcja, bo tej opieki potrzebowali. Nikt nie traktował tego jako obarczenie.
Jak dziadek przestał wstawać z łóżka, to były dyżury, żeby zawsze ktoś z nim był. Jak babcia wylądowała w szpitalu, to wszyscy się zmieniali, żeby codziennie ktoś ją odwiedził, chociaż cały pobyt w szpitalu była nieprzytomna pod respiratorem.
Jak trzeba babcię gdzieś zawieźć, przywieźć, zrobić zakupy, to się je robi i tak samo nikt nie narzeka.
To się nazywa rodzina po prostu. Tak jak Wy traktujecie starszych, tak sami będziecie w przyszłości traktowani, bo takiego podejścia nauczycie swoje dzieci.
A tu widać, że babcia wszystkim przeszkadza. Masakra. Ja mogłabym mieć babcię stawiającą czajnik na gazie i przyjechałabym z drugiego konca miasta jej pomóc, gdyby jeszcze żyła.

Babci w końcu zabrakniez a Wy zaczniecie się momentalnie żreć o jej mieszkanie. Za życia jak najdalej, po śmierci jak najbliżej.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

Konto zawieszone.

32

Odp: Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.
Lady Loka napisał/a:

Obarczenie opieką - jak to przeczytałam to aż mnie zmroziło.

Widać jak Wam na babci wszystkim zależy, że opiekę nad nią uważacie za obarczenie. W mojej rodzinie obie babcie i dziadkowie przepisywali mieszkania za opiekę i to jest naturalna opcja, bo tej opieki potrzebowali. Nikt nie traktował tego jako obarczenie.
Jak dziadek przestał wstawać z łóżka, to były dyżury, żeby zawsze ktoś z nim był. Jak babcia wylądowała w szpitalu, to wszyscy się zmieniali, żeby codziennie ktoś ją odwiedził, chociaż cały pobyt w szpitalu była nieprzytomna pod respiratorem.
Jak trzeba babcię gdzieś zawieźć, przywieźć, zrobić zakupy, to się je robi i tak samo nikt nie narzeka.
To się nazywa rodzina po prostu. Tak jak Wy traktujecie starszych, tak sami będziecie w przyszłości traktowani, bo takiego podejścia nauczycie swoje dzieci.
A tu widać, że babcia wszystkim przeszkadza. Masakra. Ja mogłabym mieć babcię stawiającą czajnik na gazie i przyjechałabym z drugiego konca miasta jej pomóc, gdyby jeszcze żyła.

Babci w końcu zabrakniez a Wy zaczniecie się momentalnie żreć o jej mieszkanie. Za życia jak najdalej, po śmierci jak najbliżej.

Spodziewałam się i takich komentarzy. Nie zamierzam się tłumaczyć czy usprawiedliwiać, kocham babcię, ale wszystko ma swoje granice, kiedy ktoś na siłę próbuje wmówić co jest Twoim obowiązkiem. Widocznie taki wzorzec "opieki" został mi wpojony za młodu. A co do mieszkania, to dużo bardziej cenię sobie święty spokój, jakkolwiek ciężko to zrozumieć.

33

Odp: Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.

No ja rozumiem potrzebę spokoju, zresztą opieka jest w pierwszej kolejności na dzieciach, a nie wnukach, tylko może pora orzestać traktować babcię jak coś co przeszkadza i zacząć traktować jak człowieka, który potrzebuje pomocy?

Jest Was sporo w tej rodzinie, spokojnie możecie sobie zrobić dyżury przy babci.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

Konto zawieszone.

34

Odp: Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.

Lady Loka problem w tym, że to nie autorka ma problem z opieką nad babcią tylko babci synowie, którzy w razie czego będą pierwsi do spadku.

35

Odp: Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.

Dzwonię do babci codziennie, pytam co u niej, opowiadam co u mnie, żeby miała jakąś rozrywkę, jestem u niej raz w tygodniu i to nie jak mój wujek, że wpada jak po ogień, bo babcia prosiła o np wykupienie leków to przychodzi, zostawia je i pa, tylko parzę nam herbatę, w międzyczasie ogarniam w pokoju czy gdzie trzeba i rozmawiam z nią. Nie jestem potworem, który widzi babcię jako kłopot.
Mnie po prostu strasznie wkurza to, że jak jakaś większa akcja typu opłaty, bank, to najlepiej według synów, żebym ja to zrobiła. Może to nieistotne, ale nie mam samochodu, a babcia ma mało siły, więc logiczne, że lepiej jak ktoś ją zawiezie... Zresztą wydaje mi się, że w dużej mierze zaspokajam inne potrzeby, może nawet cenniejsze niż zawiezienie czy zrobienie przelewu. Buntuję się przeciwko temu, że chcą zwalić na mnie sprawy, które powinni wziąć na siebie, choćby z przyzwoitości, bo to ich matka. Dla mnie słabe jest to, że dzwonią do babci rzadko, przyjeżdżają jeszcze rzadziej, za to ode mnie oczekują więcej niż daję czy chcę dać.

36 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2022-01-19 18:00:12)

Odp: Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.
Jacenty89 napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Uważam, że najlepsze wyjście to jest takie, żeby babcia napisała testament.
Jak się wyprowadzicie, będziecie wrogami numer 1.
Albo niech mama zatrudni się dodatkowo jako opiekunka babci.

Testament niczego nie rozwiążę, bo po pierwsze można go w każdej chwili zmienić, a po drugie jakby go nie napisać to i tak zawsze ktoś będzie niezadowolony.
I tak będą i tak będą wrogami numer 1, o ile nie będą robić za frajerki, a przynajmniej wyprowadzając się zadbają o siebie.
Już widzę jak ktokolwiek będzie płacił mamie za to zatrudnienie.

Uważam, że w  testamencie ustali dokładnie spadkobierców. A zmienić się tak łatwo nie da zapisów u notariusza.
Wrogami  to dopiero będą po jej śmierci.
Chodzi o to, żeby prawnie ustanowić opiekuna nad babcią.
To jasne, że babcia nie chce nikogo obcego do domu wpuszczać, bo z obcymi różnie bywa, niech więc nim będzie ktoś z rodziny ustalony przez sąd lub u notariusza. To samo z pełnomocnictwem do konta bankowego.
Jeżeli Twoja mama jest byłą synową i tylko mieszka w tym samym domu powinna  się prawnie zabezpieczyć, żeby przypadkiem nie musiała czegoś płacić ani nikomu oddawać po śmierci babci.

Może się mylę, ale odnoszę wrażenie, że ty wszystkiego nie wiesz, jakie rodzina miała ustalenia, a  tylko rodzina by chciała, żebyś jak najwięcej pomagała, ponieważ z nią mieszkasz - nie doczytałam czy w tym samym domu czy niedaleko.

37 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2022-01-19 22:05:12)

Odp: Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.
Tamiraa napisał/a:
Jacenty89 napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Uważam, że najlepsze wyjście to jest takie, żeby babcia napisała testament.
Jak się wyprowadzicie, będziecie wrogami numer 1.
Albo niech mama zatrudni się dodatkowo jako opiekunka babci.

Testament niczego nie rozwiążę, bo po pierwsze można go w każdej chwili zmienić, a po drugie jakby go nie napisać to i tak zawsze ktoś będzie niezadowolony.
I tak będą i tak będą wrogami numer 1, o ile nie będą robić za frajerki, a przynajmniej wyprowadzając się zadbają o siebie.
Już widzę jak ktokolwiek będzie płacił mamie za to zatrudnienie.

Uważam, że w  testamencie ustali dokładnie spadkobierców. A zmienić się tak łatwo nie da zapisów u notariusza.
Wrogami  to dopiero będą po jej śmierci.
Chodzi o to, żeby prawnie ustanowić opiekuna nad babcią.
To jasne, że babcia nie chce nikogo obcego do domu wpuszczać, bo z obcymi różnie bywa, niech więc nim będzie ktoś z rodziny ustalony przez sąd lub u notariusza. To samo z pełnomocnictwem do konta bankowego.
Jeżeli Twoja mama jest byłą synową i tylko mieszka w tym samym domu powinna  się prawnie zabezpieczyć, żeby przypadkiem nie musiała czegoś płacić ani nikomu oddawać po śmierci babci.

Może się mylę, ale odnoszę wrażenie, że ty wszystkiego nie wiesz, jakie rodzina miała ustalenia, a  tylko rodzina by chciała, żebyś jak najwięcej pomagała, ponieważ z nią mieszkasz - nie doczytałam czy w tym samym domu czy niedaleko.

Nie bardzo rozumiem Tamiraa
Cyt. "Jeżeli Twoja mama jest byłą synową i tylko mieszka w tym samym domu powinna  się prawnie zabezpieczyć, żeby przypadkiem nie musiała czegoś płacić ani nikomu oddawać po śmierci babci."


Mogłabyś sprecyzować, co miałaś na myśli?

Do tego osoba 80 letnia, w początkowej fazie demencji właśnie rodzinę najczęściej oskarża o niecne zamiary. Jeśli nawet w tym przypadku nie jest tak, to testament niczego nie załatwi. Po pierwsze. Testament nie powoduje wpisu do Księgi Wieczystej, a tym samym można póżniej po  śmierci takiego kogoś latami sądzić się czy testament był ważny itd.

Moim zdaniem, jeśli synowie są prawnymi spadkobiercami po babci i nikt tego nie kwestionuje, to niech tak zostanie. Jednak niech synowie wezmą na siebie chociaż  koszty opieki nad babcią przynajmniej z moralnego  obowiązku. Do tej pory udaje im się "ślizgać" jakoś i z tego korzystają. Była synowa mieszka więc załatwia wiele spraw, a do tego wnuczka czuje się w obowiązku więc żyć nie umierać i tylko czekać na spadek. Ktoś powinien nimi mocno potrząsnąć, łącznie właśnie z tym, że babcia przepisze mieszkanie nawet na obcą osobę, jeśli ta zapewni jej minimum opieki na starość.

38

Odp: Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.
Salomonka napisał/a:
Tamiraa napisał/a:
Jacenty89 napisał/a:

Testament niczego nie rozwiążę, bo po pierwsze można go w każdej chwili zmienić, a po drugie jakby go nie napisać to i tak zawsze ktoś będzie niezadowolony.
I tak będą i tak będą wrogami numer 1, o ile nie będą robić za frajerki, a przynajmniej wyprowadzając się zadbają o siebie.
Już widzę jak ktokolwiek będzie płacił mamie za to zatrudnienie.

Uważam, że w  testamencie ustali dokładnie spadkobierców. A zmienić się tak łatwo nie da zapisów u notariusza.
Wrogami  to dopiero będą po jej śmierci.
Chodzi o to, żeby prawnie ustanowić opiekuna nad babcią.
To jasne, że babcia nie chce nikogo obcego do domu wpuszczać, bo z obcymi różnie bywa, niech więc nim będzie ktoś z rodziny ustalony przez sąd lub u notariusza. To samo z pełnomocnictwem do konta bankowego.
Jeżeli Twoja mama jest byłą synową i tylko mieszka w tym samym domu powinna  się prawnie zabezpieczyć, żeby przypadkiem nie musiała czegoś płacić ani nikomu oddawać po śmierci babci.

Może się mylę, ale odnoszę wrażenie, że ty wszystkiego nie wiesz, jakie rodzina miała ustalenia, a  tylko rodzina by chciała, żebyś jak najwięcej pomagała, ponieważ z nią mieszkasz - nie doczytałam czy w tym samym domu czy niedaleko.

Nie bardzo rozumiem Tamiraa
Cyt. "Jeżeli Twoja mama jest byłą synową i tylko mieszka w tym samym domu powinna  się prawnie zabezpieczyć, żeby przypadkiem nie musiała czegoś płacić ani nikomu oddawać po śmierci babci."


Mogłabyś sprecyzować, co miałaś na myśli?

Do tego osoba 80 letnia, w początkowej fazie demencji właśnie rodzinę najczęściej oskarża o niecne zamiary. Jeśli nawet w tym przypadku nie jest tak, to testament niczego nie załatwi. Po pierwsze. Testament nie powoduje wpisu do Księgi Wieczystej, a tym samym można póżniej po  śmierci takiego kogoś latami sądzić się czy testament był ważny itd.

Moim zdaniem, jeśli synowie są prawnymi spadkobiercami po babci i nikt tego nie kwestionuje, to niech tak zostanie. Jednak niech synowie wezmą na siebie przynajmniej koszty opieki nad babcią przynajmniej z moralnego  powodu. Do tej pory udaje im się "ślizgać" jakoś i z tego korzystają. Była synowa mieszka więc załatwia wiele spraw, a do tego wnuczka czuje się w obowiązku więc żyć nie umierać i tylko czekać na spadek. Ktoś powinien nimi mocno potrząsnąć, łącznie właśnie z tym, że babcia przepisze mieszkanie nawet na obcą osobę, jeśli ta zapewni jej minimum opieki na starość.

Salomonka, już ci wyjaśniam. Jeśli teraz synowie nie bardzo się kwapią do opieki, a na co dzień zajmuje się  była synowa i wnuczka, t to przecież w chwili spadku dziedziczą synowie, a  była synowa co? Zostanie wyeksmitowana, czy może dalej mieszkać  w tym domu? Uważam, że należałoby to ustalić przed śmiercią babci. Testament nie powoduje wpisu do księgi wieczystej, ale zapobiegnie ewentualnym kłótniom. Owszem można podważyć testament, tak samo poddać w wątpliwość  czy spadkobiercy są godni spadku (nie pamiętam, jak się to nazywa  w języku prawniczym). Może się okazać, że na przykład mieszkanie albo część nie jest wyłączną własnością babci, dlatego najlepiej mieć czarno na białym.

39

Odp: Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.
Tamiraa napisał/a:
Salomonka napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Uważam, że w  testamencie ustali dokładnie spadkobierców. A zmienić się tak łatwo nie da zapisów u notariusza.
Wrogami  to dopiero będą po jej śmierci.
Chodzi o to, żeby prawnie ustanowić opiekuna nad babcią.
To jasne, że babcia nie chce nikogo obcego do domu wpuszczać, bo z obcymi różnie bywa, niech więc nim będzie ktoś z rodziny ustalony przez sąd lub u notariusza. To samo z pełnomocnictwem do konta bankowego.
Jeżeli Twoja mama jest byłą synową i tylko mieszka w tym samym domu powinna  się prawnie zabezpieczyć, żeby przypadkiem nie musiała czegoś płacić ani nikomu oddawać po śmierci babci.

Może się mylę, ale odnoszę wrażenie, że ty wszystkiego nie wiesz, jakie rodzina miała ustalenia, a  tylko rodzina by chciała, żebyś jak najwięcej pomagała, ponieważ z nią mieszkasz - nie doczytałam czy w tym samym domu czy niedaleko.

Nie bardzo rozumiem Tamiraa
Cyt. "Jeżeli Twoja mama jest byłą synową i tylko mieszka w tym samym domu powinna  się prawnie zabezpieczyć, żeby przypadkiem nie musiała czegoś płacić ani nikomu oddawać po śmierci babci."


Mogłabyś sprecyzować, co miałaś na myśli?

Do tego osoba 80 letnia, w początkowej fazie demencji właśnie rodzinę najczęściej oskarża o niecne zamiary. Jeśli nawet w tym przypadku nie jest tak, to testament niczego nie załatwi. Po pierwsze. Testament nie powoduje wpisu do Księgi Wieczystej, a tym samym można póżniej po  śmierci takiego kogoś latami sądzić się czy testament był ważny itd.

Moim zdaniem, jeśli synowie są prawnymi spadkobiercami po babci i nikt tego nie kwestionuje, to niech tak zostanie. Jednak niech synowie wezmą na siebie przynajmniej koszty opieki nad babcią przynajmniej z moralnego  powodu. Do tej pory udaje im się "ślizgać" jakoś i z tego korzystają. Była synowa mieszka więc załatwia wiele spraw, a do tego wnuczka czuje się w obowiązku więc żyć nie umierać i tylko czekać na spadek. Ktoś powinien nimi mocno potrząsnąć, łącznie właśnie z tym, że babcia przepisze mieszkanie nawet na obcą osobę, jeśli ta zapewni jej minimum opieki na starość.

Salomonka, już ci wyjaśniam. Jeśli teraz synowie nie bardzo się kwapią do opieki, a na co dzień zajmuje się  była synowa i wnuczka, t to przecież w chwili spadku dziedziczą synowie, a  była synowa co? Zostanie wyeksmitowana, czy może dalej mieszkać  w tym domu? Uważam, że należałoby to ustalić przed śmiercią babci. Testament nie powoduje wpisu do księgi wieczystej, ale zapobiegnie ewentualnym kłótniom. Owszem można podważyć testament, tak samo poddać w wątpliwość  czy spadkobiercy są godni spadku (nie pamiętam, jak się to nazywa  w języku prawniczym). Może się okazać, że na przykład mieszkanie albo część nie jest wyłączną własnością babci, dlatego najlepiej mieć czarno na białym.

Tylko tutaj ani slowo nie padło na ten temat, czy była synowa ma zamiar mieszkać w tym domu po śmierci teściowej. Ani jedno słowo na temat, że ona chce to mieszkanie/dom odziedziczyć. I jak to się ma do tego, że ma coś po jej śmierci komuś płacić czy oddawać? Chyba że masz na myśli zachowek, ale to jest po prawnym przejęciu spadku, a tu ani chęci ani nawet prób nie było aby go przejąć.

I to akurat może być jakąś kartą przetargową w negocjacjach z synami, aby się bardziej matką zajęli, bo inaczej ona nieruchomość przepisze na tego kogoś, kto się nią opiekuje. Pisałam o tym wcześniej. Tylko właściwie nic nie wiemy, jakie plany względem tego wszystkiego ma była synowa.

40

Odp: Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.

Takie kombinacje niestety mają to do siebie, że zazwyczaj wychodzi się na tym jak Zabłocki na mydle jak się samemu o siebie prawnie nie zadba. Synów babci nie zmobilizujesz do niczego jeśli nie chcą. Jesteście w patowej sytuacji a oni żerują na Waszej dobroci. Jak już napisałem w poprzednim poście możesz sobie tutaj pomarudzic i nic więcej.

41

Odp: Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.
Tamiraa napisał/a:
Jacenty89 napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Uważam, że najlepsze wyjście to jest takie, żeby babcia napisała testament.
Jak się wyprowadzicie, będziecie wrogami numer 1.
Albo niech mama zatrudni się dodatkowo jako opiekunka babci.

Testament niczego nie rozwiążę, bo po pierwsze można go w każdej chwili zmienić, a po drugie jakby go nie napisać to i tak zawsze ktoś będzie niezadowolony.
I tak będą i tak będą wrogami numer 1, o ile nie będą robić za frajerki, a przynajmniej wyprowadzając się zadbają o siebie.
Już widzę jak ktokolwiek będzie płacił mamie za to zatrudnienie.

Uważam, że w  testamencie ustali dokładnie spadkobierców. A zmienić się tak łatwo nie da zapisów u notariusza.
Wrogami  to dopiero będą po jej śmierci.
Chodzi o to, żeby prawnie ustanowić opiekuna nad babcią.
To jasne, że babcia nie chce nikogo obcego do domu wpuszczać, bo z obcymi różnie bywa, niech więc nim będzie ktoś z rodziny ustalony przez sąd lub u notariusza. To samo z pełnomocnictwem do konta bankowego.
Jeżeli Twoja mama jest byłą synową i tylko mieszka w tym samym domu powinna  się prawnie zabezpieczyć, żeby przypadkiem nie musiała czegoś płacić ani nikomu oddawać po śmierci babci.

Może się mylę, ale odnoszę wrażenie, że ty wszystkiego nie wiesz, jakie rodzina miała ustalenia, a  tylko rodzina by chciała, żebyś jak najwięcej pomagała, ponieważ z nią mieszkasz - nie doczytałam czy w tym samym domu czy niedaleko.

Da się zmienić testament i wcale nie musi być notarialnie. Nie mówiąc już o tym, że po śmierci babci można latami bujać się po sądach bo ktoś będzie podważał testament albo każdy będzie miał swoją wersję. W takich sytuacjach prawne ustanowienie opiekuna nic nie pomoże, bo synowie nie będą tego chcieli, a spadek chętnie przyjmą. Nie mówiąc już o tym, że była synowa oczywiście nic nie dostanie poza eksmisja. Jak to mówią masz miękkie serce to musisz mieć twardą dupe.

42

Odp: Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.

Moja mama liczy się z tym, że nic jej się nie należy i nie oczekuje, że po śmierci będzie dalej mieszkać w tym mieszkaniu. Zresztą znając życie to po śmierci babci będą się synowie kłócić, finalnie pewnie mieszkanie sprzedadzą i podzielą się kasą. Babcia pisała kiedyś odręczny testament, taki bez notariusza, bo chciała przepisać mieszkanie na mnie. Generalnie wiem, że taki testament łatwo podważyć, nic nie zyskuję w świetle prawa, więc odwiodłam babcię od tego mówiąc, że nie chcę kłótni jak przyjdzie co do czego.

Ja sobie ponarzekam, jeżeli kogoś to razi, to niech już nie czyta wątku, ale odpowiedzi naprawdę pomagają mi oswoić się z myślą l, że to nie ja jestem ta zła, która nie chce pomóc babci w codziennych sprawach. Pisząc tu chciałam się wygadać, poznać opinie obcych, postronnych ludzi, żeby łatwiej ocenić moją sytuację, być może dostrzec coś nowego.

43

Odp: Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.

"Babcia pisała kiedyś odręczny testament, taki bez notariusza, bo chciała przepisać mieszkanie na mnie. Generalnie wiem, że taki testament łatwo podważyć, nic nie zyskuję w świetle prawa, więc odwiodłam babcię od tego mówiąc, że nie chcę kłótni jak przyjdzie co do czego."
To nie do końca prawda. Testament odręczny nie jest mniej ważny niż notarialny czy pisany na komputerze. Kluczowe jest data, obowiązujący jest ostatni testament bez względu na to czym i w jakich warunkach był napisany.  Taki testament jest nie do podważenia, jeśli po pierwsze jest podpis spadkodawcy, po drugie po nim nie został sporządzony kolejny testament.  Minusem jest to, że mimo testamentu i tak musiałabyś spłacić zachowek dla obu synów (po 1/4 wartości spadku).

Odp: Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.
Lady Loka napisał/a:

Obarczenie opieką - jak to przeczytałam to aż mnie zmroziło.

Widać jak Wam na babci wszystkim zależy, że opiekę nad nią uważacie za obarczenie. W mojej rodzinie obie babcie i dziadkowie przepisywali mieszkania za opiekę i to jest naturalna opcja.

Bez jaj. Opieka nad starszą i niedołężną osobą to CIĘŻKA i WYCZERPUJĄCA praca. Tak fizycznie jak i psychicznie.
24 godziny na dobę. Oczywiście zależy to od stanu starszej osoby.
Możesz kochać ....ale w pewnym momencie nie wytrzymasz....zwłaszcza jak jesteś sama i własną rodzinę na utrzymaniu.

Mieszkanie powinno być rekompensata za finansowe i fizyczne nakłady. I to notarialnie zabezpieczone. Bo często tak w życiu jest, że ci co są nieskłonni do pomocy są pierwsi do spadku.
Kochajmy się jak bracia .....i liczmy się jak Żydzi.

45

Odp: Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.
zwyczajny gość napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Obarczenie opieką - jak to przeczytałam to aż mnie zmroziło.

Widać jak Wam na babci wszystkim zależy, że opiekę nad nią uważacie za obarczenie. W mojej rodzinie obie babcie i dziadkowie przepisywali mieszkania za opiekę i to jest naturalna opcja.

Bez jaj. Opieka nad starszą i niedołężną osobą to CIĘŻKA i WYCZERPUJĄCA praca. Tak fizycznie jak i psychicznie.
24 godziny na dobę. Oczywiście zależy to od stanu starszej osoby.
Możesz kochać ....ale w pewnym momencie nie wytrzymasz....zwłaszcza jak jesteś sama i własną rodzinę na utrzymaniu.

Mieszkanie powinno być rekompensata za finansowe i fizyczne nakłady. I to notarialnie zabezpieczone. Bo często tak w życiu jest, że ci co są nieskłonni do pomocy są pierwsi do spadku.
Kochajmy się jak bracia .....i liczmy się jak Żydzi.

I myślisz, że ja o tym nie wiem? Jeżeli przeczytałeś mój post to chyba doczytałeś, że zajmowaliśmy się dziadkami i babciami. Teraz została już tylko jedna babcia i jak trzeba coś u niej zrobić, to się idzie i robi. I oczywiście, że to ciężka praca. Jak dziadka trzeba było podnosić i przebierać i zmieniać prześcieradła pod nim to też było ciężko. Ale nigdy nie było tak, żeby któreś z nich było zostawione samo sobie.

A pamiętam takie dni, gdzie na obiad jedliśmy pizzę w niedzielę, bo rodzice jechali z którymś do szpitala nagle i siedzieli tam pół dnia bo taka była potrzeba. Życie. Tylko u nas robi się to, bo się jest rodziną. I robi się to nawet, kiedy mieszkanie jest przepisane za opiekę na innego członka rodziny. Po prostu wszyscy się sobą opiekujemy. Tak maluchami, jak i starszymi. I nie wyobrażam sobie innego modelu życia rodzinnego, kiedy nie można na innych polegać.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

Konto zawieszone.

46

Odp: Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.
Lady Loka napisał/a:
zwyczajny gość napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Obarczenie opieką - jak to przeczytałam to aż mnie zmroziło.

Widać jak Wam na babci wszystkim zależy, że opiekę nad nią uważacie za obarczenie. W mojej rodzinie obie babcie i dziadkowie przepisywali mieszkania za opiekę i to jest naturalna opcja.

Bez jaj. Opieka nad starszą i niedołężną osobą to CIĘŻKA i WYCZERPUJĄCA praca. Tak fizycznie jak i psychicznie.
24 godziny na dobę. Oczywiście zależy to od stanu starszej osoby.
Możesz kochać ....ale w pewnym momencie nie wytrzymasz....zwłaszcza jak jesteś sama i własną rodzinę na utrzymaniu.

Mieszkanie powinno być rekompensata za finansowe i fizyczne nakłady. I to notarialnie zabezpieczone. Bo często tak w życiu jest, że ci co są nieskłonni do pomocy są pierwsi do spadku.
Kochajmy się jak bracia .....i liczmy się jak Żydzi.

I myślisz, że ja o tym nie wiem? Jeżeli przeczytałeś mój post to chyba doczytałeś, że zajmowaliśmy się dziadkami i babciami. Teraz została już tylko jedna babcia i jak trzeba coś u niej zrobić, to się idzie i robi. I oczywiście, że to ciężka praca. Jak dziadka trzeba było podnosić i przebierać i zmieniać prześcieradła pod nim to też było ciężko. Ale nigdy nie było tak, żeby któreś z nich było zostawione samo sobie.

A pamiętam takie dni, gdzie na obiad jedliśmy pizzę w niedzielę, bo rodzice jechali z którymś do szpitala nagle i siedzieli tam pół dnia bo taka była potrzeba. Życie. Tylko u nas robi się to, bo się jest rodziną. I robi się to nawet, kiedy mieszkanie jest przepisane za opiekę na innego członka rodziny. Po prostu wszyscy się sobą opiekujemy. Tak maluchami, jak i starszymi. I nie wyobrażam sobie innego modelu życia rodzinnego, kiedy nie można na innych polegać.

No to chwała Ci i całej rodzinie za to. Ja ze swoją nie jestem zżyta, każdy sobie żyje, tylko od święta trzeba się pouśmiechać do siebie,nie ma poczucia jedności, wspólnej odpowiedzialności. Każda rodzina jest inna i wydaje mi się, że to, że u Ciebie to naturalne, że pielęgnuje się bliskich bez słowa skargi nie znaczy to, że w każdej rodzinie tak powinno być. To znaczy może i powinno, ale nie jest i co? Nie każdy jest tak silny, żeby wziąć na klatę taką sytuację, szczególnie kiedy każdy członek rodziny usilnie walczy o swój święty spokój. Inna sprawa, że ja tego po prostu nie czuję, nie chcę poświęcać swojego życia, komfortu, żeby osoby, które powinny czuć odpowiedzialne za babcię mogły mieć wszystko gdzieś, a wiadomo, że teraz byle dalej, a po śmierci babci zlecą się jako pierwsi. Mogę być postrzegana jako potwór bez serca, bo nie chcę robić za jelenia, którym można się wyręczać. Żal mi babci, ale muszę myśleć też o sobie.

47

Odp: Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.

Jak starszemu człowiekowi pomaga grupa, rodzina, jest podział - kto, kiedy i co, to wydaje mi się, ze jest łatwiej, jest poczucie wspólnoty, ze w grupie lżej ogarnąć chorobę starszej osoby.
A tutaj synowie, kuzynka (wnuczka babci) nie poczuwają się za bardzo do pomocy, obciążona jest była synowa i są usilne próby zrzucenia tego co można na Autorkę. Nie dziwie się jej, ze się buntuje. Jak widać - akurat Ona robi co może według swoich możliwości.
To byśmy musieli sobie z synusiami porozmawiać, a nie z Autorka big_smile

48

Odp: Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.

Otóż to właśnie. Tam wszystko stoi na głowie. Najmniej zobowiązana robi najwięcej, a najbardziej zobowiązani znaleźli sobie jeleni do roboty za nich.

49 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2022-01-20 15:04:59)

Odp: Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.
Salomonka napisał/a:
Tamiraa napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Nie bardzo rozumiem Tamiraa
Cyt. "Jeżeli Twoja mama jest byłą synową i tylko mieszka w tym samym domu powinna  się prawnie zabezpieczyć, żeby przypadkiem nie musiała czegoś płacić ani nikomu oddawać po śmierci babci."


Mogłabyś sprecyzować, co miałaś na myśli?

Do tego osoba 80 letnia, w początkowej fazie demencji właśnie rodzinę najczęściej oskarża o niecne zamiary. Jeśli nawet w tym przypadku nie jest tak, to testament niczego nie załatwi. Po pierwsze. Testament nie powoduje wpisu do Księgi Wieczystej, a tym samym można póżniej po  śmierci takiego kogoś latami sądzić się czy testament był ważny itd.

Moim zdaniem, jeśli synowie są prawnymi spadkobiercami po babci i nikt tego nie kwestionuje, to niech tak zostanie. Jednak niech synowie wezmą na siebie przynajmniej koszty opieki nad babcią przynajmniej z moralnego  powodu. Do tej pory udaje im się "ślizgać" jakoś i z tego korzystają. Była synowa mieszka więc załatwia wiele spraw, a do tego wnuczka czuje się w obowiązku więc żyć nie umierać i tylko czekać na spadek. Ktoś powinien nimi mocno potrząsnąć, łącznie właśnie z tym, że babcia przepisze mieszkanie nawet na obcą osobę, jeśli ta zapewni jej minimum opieki na starość.

Salomonka, już ci wyjaśniam. Jeśli teraz synowie nie bardzo się kwapią do opieki, a na co dzień zajmuje się  była synowa i wnuczka, t to przecież w chwili spadku dziedziczą synowie, a  była synowa co? Zostanie wyeksmitowana, czy może dalej mieszkać  w tym domu? Uważam, że należałoby to ustalić przed śmiercią babci. Testament nie powoduje wpisu do księgi wieczystej, ale zapobiegnie ewentualnym kłótniom. Owszem można podważyć testament, tak samo poddać w wątpliwość  czy spadkobiercy są godni spadku (nie pamiętam, jak się to nazywa  w języku prawniczym). Może się okazać, że na przykład mieszkanie albo część nie jest wyłączną własnością babci, dlatego najlepiej mieć czarno na białym.

Tylko tutaj ani slowo nie padło na ten temat, czy była synowa ma zamiar mieszkać w tym domu po śmierci teściowej. Ani jedno słowo na temat, że ona chce to mieszkanie/dom odziedziczyć. I jak to się ma do tego, że ma coś po jej śmierci komuś płacić czy oddawać? Chyba że masz na myśli zachowek, ale to jest po prawnym przejęciu spadku, a tu ani chęci ani nawet prób nie było aby go przejąć.

I to akurat może być jakąś kartą przetargową w negocjacjach z synami, aby się bardziej matką zajęli, bo inaczej ona nieruchomość przepisze na tego kogoś, kto się nią opiekuje. Pisałam o tym wcześniej. Tylko właściwie nic nie wiemy, jakie plany względem tego wszystkiego ma była synowa.

Słowo nie padło, ale  nie wiem czy się orientujesz, że niektóre rodziny w obliczu spadku zachowują się jak wilki. Może chodzić o pralkę, lodówkę, drobną darowiznę, cokolwiek. Jeżeli była synowa zrezygnuje z mieszkania, to bracia  mogą się dochodzić dosłownie o wszystko, co w tym domu jest. Nie będzie dowodu zakupu, nie będzie sprzętu i innych rzeczy. Może być oskarżona  na przykład o kradzież biżuterii i różne inne drobiazgi.Nie myślałam o zachowku lecz o wyposażeniu mieszkania i kosztach z nim związanych.
Moim zdaniem wszystko powinno być prawnie ustalone, to, kto jest odpowiedzialny za opiekę  i kto dziedziczy, a kto dostanie zachowek, jeśli dostanie.dostanie. Przedstawiłam tylko swoje zdanie, nie musisz się z nim zgadzać:)

50

Odp: Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.
Barnabka napisał/a:

Moja mama liczy się z tym, że nic jej się nie należy i nie oczekuje, że po śmierci będzie dalej mieszkać w tym mieszkaniu. Zresztą znając życie to po śmierci babci będą się synowie kłócić, finalnie pewnie mieszkanie sprzedadzą i podzielą się kasą. Babcia pisała kiedyś odręczny testament, taki bez notariusza, bo chciała przepisać mieszkanie na mnie. Generalnie wiem, że taki testament łatwo podważyć, nic nie zyskuję w świetle prawa, więc odwiodłam babcię od tego mówiąc, że nie chcę kłótni jak przyjdzie co do czego.

Ja sobie ponarzekam, jeżeli kogoś to razi, to niech już nie czyta wątku, ale odpowiedzi naprawdę pomagają mi oswoić się z myślą l, że to nie ja jestem ta zła, która nie chce pomóc babci w codziennych sprawach. Pisząc tu chciałam się wygadać, poznać opinie obcych, postronnych ludzi, żeby łatwiej ocenić moją sytuację, być może dostrzec coś nowego.

Barnabko,
podoba mi się Twoja postawa i mam szacunek także dla Twojej mamy,
bo w sumie na Was spadło wszystko, a liczyć na nic nie możecie, bo nie jest Wasze.
Przez jakiś czas dorabiałam sobie jako pomoc przy opiece nad 85-letnią niesprawną
już Panią i wiem z autopsji jak to wygląda, ale chcę powiedzieć, że Opieka Społeczna
jest w stanie pomóc, bo może przydzielić w Waszej sytuacji opiekunki do pomocy, a kosztami opieki obciążyć pracujących synów babci. Wówczas Twoja mama byłaby odciążona i miałaby trochę czasu wyłącznie dla siebie.
Pani, o której wspomniałam miała każdego dnia dwa wejścia opiekunek, bez weekendów.
I to byłoby sprawiedliwe, bo obowiązek wobec matki mają przede wszystkim jej
dzieci.
Jesteś młodą kobietą i masz prawo układać swoje życie po swojemu.
I żyj po swojemu smile

Posty [ 50 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Babcia, podejście jej synów i oczekiwania wobec mnie.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021