Kredyt zaufania/nieufności wobec autora. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » KULTURA » Kredyt zaufania/nieufności wobec autora.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 31 ]

1

Temat: Kredyt zaufania/nieufności wobec autora.

Czy są tacy autorzy, że sięgnęlibyście po ich książkę nawet nie wiedząc, o czym ona jest - ot po prostu, widzicie nazwisko, tytuł, którego jeszcze nie znacie i wiecie, że chcecie przeczytać? A tacy, których na pewno już nie chcecie poznawać i niezależnie od tego, o czym napiszą, macie do nich tak silną niechęć, że odpadają z marszu?

U mnie jest trochę nazwisk w obu kategoriach.
Sięgnę w ciemno po książkę np. Terry'ego Pratchetta, którego satyryczne fantasy uwielbiam, Neila Gaimana, japońską autorkę Natsuo Kirino, dramatopisarkę, niestety już nieżyjącą, Sarah Kane, poetę i pisarza Charles'a Bukowskiego, steampunkowego autora China Mieville'a, Cormaca McCarthy'ego od czasu jego fenomenalnej, postapokaliptycznej "Drogi" i garść klasyków oczywiście - Dostojewski, Nabokov, Blake etc.

Natomiast poznałam, obrzydziłam sobie i teraz jak ognia unikam książek Paolo Coelho, Stephanie Meyer (Zmierzch), E L James (Gray). Z naszych polskich autorów zohydziłam sobie Katarzynę Michalak, która pisze bardzo dużo i za każdym razem bardzo, bardzo źle.

A jak jest u Was?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Kredyt zaufania/nieufności wobec autora.

A czy można się odnieść też do kinematografii czy to temat stricte książkowy jest?

3

Odp: Kredyt zaufania/nieufności wobec autora.

musierowicz, siesicka, graham masterton, dan brown, dean koontz

4 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-08-06 16:53:00)

Odp: Kredyt zaufania/nieufności wobec autora.

Wlasnie sie usmiałam, bo po przeczytaniu wstepu przyszly mi dwa nazwiska na mysl: Terry Pratchett i Coelho big_smile

Oczywiscie mam wielu takich, którym ufam bezgranicznie - John Irving to taki moj number one.
Pierwsza jego książka to był " Swiat wedlug Garpa", potem "Modlitwa za Owena" a potem juz wiedziałam, że muszę przeczytac absolutnie wszystko jego autorstwa. Zostały mi jeszcze 3 powiesci i nadzieja, że napisze nowe.

Mnostwo autorow czytam po prostu calosciowo - cala klasyka SF to wiadomo, a oprocz tego co najmniej kilkunastu autorow, ktorych czytam wszystko co wydaja albo wydali. Bo wiekszosc dobrych pisarzy ma jakos tę wadę, że nie żyje.

Takich anty-ulubiencow jest pewnie cala masa, tyle że nie lubie ich az tak, ze nawet nazwisk nie pamietam big_smile

5

Odp: Kredyt zaufania/nieufności wobec autora.

poza tym Pilipiuk zawsze mile mnie zaskakuje smile

6

Odp: Kredyt zaufania/nieufności wobec autora.
Metyl napisał/a:

A czy można się odnieść też do kinematografii czy to temat stricte książkowy jest?

W sumie myślałam o książkach, bo jak mi temat przyszedł do głowy, to pisałam o książkach, ale masz rację - do filmów czy spektaklów też można, jasne. smile

7

Odp: Kredyt zaufania/nieufności wobec autora.

No to jak tak to ja mógłbym chyba już na ślepo oglądać filmy von Triera i Smarzowskiego. Nieco dalej Finchera i Nolana.

8

Odp: Kredyt zaufania/nieufności wobec autora.

W ciemno: Patterson, Coben, Daniken, King, Poe, Grisham

Zdecydowanie nie: rodzima twórczość

9

Odp: Kredyt zaufania/nieufności wobec autora.
assassin napisał/a:

W ciemno: Patterson, Coben, Daniken, King, Poe, Grisham

Zdecydowanie nie: rodzima twórczość

king, w sumie coben tez, pisza podobnie jak koontz. czytasz moze?

10

Odp: Kredyt zaufania/nieufności wobec autora.
sophie2 napisał/a:
assassin napisał/a:

W ciemno: Patterson, Coben, Daniken, King, Poe, Grisham

Zdecydowanie nie: rodzima twórczość

king, w sumie coben tez, pisza podobnie jak koontz. czytasz moze?

Nie, ale z pewnością poszukam... dzięki wink

Do w ciemno dorzucę jeszcze Mankella.

11

Odp: Kredyt zaufania/nieufności wobec autora.
assassin napisał/a:
sophie2 napisał/a:
assassin napisał/a:

W ciemno: Patterson, Coben, Daniken, King, Poe, Grisham

Zdecydowanie nie: rodzima twórczość

king, w sumie coben tez, pisza podobnie jak koontz. czytasz moze?

Nie, ale z pewnością poszukam... dzięki wink

Do w ciemno dorzucę jeszcze Mankella.

zapomnialam dodac, ze zdecydowanie przebija ich (wg mnie) graham masterton. moze troche mniej prawdolodobne przypadki ale fajnie pisze wink

12

Odp: Kredyt zaufania/nieufności wobec autora.
sophie2 napisał/a:
assassin napisał/a:
sophie2 napisał/a:

king, w sumie coben tez, pisza podobnie jak koontz. czytasz moze?

Nie, ale z pewnością poszukam... dzięki wink

Do w ciemno dorzucę jeszcze Mankella.

zapomnialam dodac, ze zdecydowanie przebija ich (wg mnie) graham masterton. moze troche mniej prawdolodobne przypadki ale fajnie pisze wink

No tak, widzę, że spotkali się miłośnicy sensacji... smile

Odnośnie kina: również zdecydowane nie dla większości rodzimej twórczości, chociaż tu są pewne wyjątki...

13

Odp: Kredyt zaufania/nieufności wobec autora.
assassin napisał/a:
sophie2 napisał/a:
assassin napisał/a:

Nie, ale z pewnością poszukam... dzięki wink

Do w ciemno dorzucę jeszcze Mankella.

zapomnialam dodac, ze zdecydowanie przebija ich (wg mnie) graham masterton. moze troche mniej prawdolodobne przypadki ale fajnie pisze wink

No tak, widzę, że spotkali się miłośnicy sensacji... smile

Odnośnie kina: również zdecydowane nie dla większości rodzimej twórczości, chociaż tu są pewne wyjątki...

poza tym jeszcze fantastyka glownie Pilipiuk wink ostatnio kupilam troche ksiazek sensacyjnych ale nie mam czasu zeby wszystko teraz przeczytac big_smile
filmy lubie glownie katastroficzne o todnadach ale wiekszosc ma beznadziejne efekty specjalne

14

Odp: Kredyt zaufania/nieufności wobec autora.

Co do książek, to lubie twórczość, choć przyznam się ze dużo ich ksiazek nie czytałam, ale wszystko przede mna, ale każdy ich utwor jest dobry: King, Tolkien, Dostojewski. Uwielbiam ,,Na wschod od Edenu,, czytałam już wszystkie 3 części 4 razy w zyciu, za każdym razem znajdując cos nowego. Ogólnie to dużo czytam, był taki czas ze czytałam jedna ksiazke w dzień, dwa, ale już od kilku lat nie mam czasu na to, a w bibliotece bylam dwa lata temu i musze się wreszcie wybrać. Co do filmu to lubie twórczość Polańskiego, no i ta duma ze jest Polakiem a tak dużo osiągnął. Nie wnikam w jego życie osobiste, bo to dwie różne rzeczy:)

15

Odp: Kredyt zaufania/nieufności wobec autora.

Co do książek, to sięgnę na pewno w ciemno po Monikę Szwaję i Wojciecha Cejrowskiego.
Jeżeli chodzi o film, to jeszcze nie rozczarowałam się żadnym filmem produkcji czeskiej.

16 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2014-08-07 22:27:29)

Odp: Kredyt zaufania/nieufności wobec autora.

Udaję mi się intuicyjnie dobierać, więc rzadko kiedy tak bardzo się rozczaruję. Dlatego u mnie bardziej kredyt zaufania. Takowy mam wobec Charlotte Link, Hakana Nessera, Jo Nesbo, Tess Gerritsen, od niedawna też S. J Bolton, której czytałam na razie 2 rewelacyjne thrillery i trzeci podobno też jest świetny, na pewno niedługo przeczytam, Maxime Chattam (francuski pisarz thrillerów, rewelacja dla mnie), Cobena też lubię, ale nie każda jego książka mnie na razie zachwyca, Dean Koontz (lubię jego styl, fabuły, dużo się dzieje, jest ciekawie moim zdaniem), Yrsa Sigurdardóttir (islandzka autorka, podobają mi się jej zarówno kryminały, jak i horror jaki napisała "Pamiętam Cię", moim zdaniem bardzo klimatyczny i miałam czasem ciarki, dobrze napisane, na pewno sięgnę po jej inne książki na ślepo już, Jodi Picoult, Joy Fielding (ona ma może jakieś gorsze książki moim zdaniem, ale ogólnie bardzo ją lubię i generalnie mogę brać w ciemno). Wszystkich tych autorów bardzo lubię, piszą książki psychologiczne thrillery, kryminały jak widać zwłaszcza skandynawskie, ale nie tylko, obyczajowe, różne gatunki, ale to takie moje szczególnie ulubione gatunki (a najbardziej to już thriller, kryminał i psychologiczne lubię, lubię też horrory, ale w książkach może mniej, je akurat wolę w filmach) no i ich mogę brać w ciemno i często tak robię. Po prostu zawsze podobają mi się ich pozycje, mniej lub bardziej, bo wiadomo, zawsze tak jest, że pewnie któraś mniej, ale żadna mnie nie rozczarowała, każda w moim guście smile Stephena Kinga np też lubię, ale są też jego książki, które na razie mi nie podeszły i ciężko mi się czytało, więc z nim tak różnie mam, jego nie wezmę w ciemno, np uwielbiam jego "Misery", "Carrie", "Dolores Claiborne"i parę innych, a np teraz męczę się z "To", po którym spodziewałam się więcej, dla mnie mocno przegadane w wielu momentach niepotrzebnie no i na razie dla mnie średnio, czasem ciekawie, ale ogólnie średnio. No więc z Kingiem to różnie mam.\

Z filmów, to ciężko tak powiedzieć mi tutaj. Lubię je, ale wolę książki po prostu. Niemniej, tutaj właśnie też uwielbiam horrory, thrillery np i np rzadko rozczarowują mnie azjatyckie horrory, tak samo hiszpańskie, USA pół na pół, zależy oczywiście. Wielka Brytania do tej pory co widziałam miała do tej pory też nawet ciekawe horrory, takie bardziej klimatyczne od tych z USA do tej pory z tego co widziałam (tylko nie pytajcie o tytuły, bo ich mniej oglądałam i teraz nie pamiętam). Za to thrillery kanadyjskie są zwykle kiepskie dla mnie, takie telewizyjne mocno i nie trzymają w napięciu mnie, nudne tongue Z polskich filmów mogę np w ciemno obejrzeć filmy Smarzowskiego, na razie na żadnym się nie zawiodłam i podobają mi się. Czasem też dobry aktor podnosi moim zdaniem wartość filmu i dla niego już dobrze się ogląda film, dla mnie takim jest np Marian Dziędziel z polskich aktorów w tym wypadku starszego pokolenia. Moim zdaniem jest świetny w swoich rolach. Produkcji USA lubię komedie romantyczne jako lekkie, proste, a lubię też te bardziej klimatyczne np francuskie, tak samo lubię czasem te lekkie komedie z USA, a czasem te francuskie, gdzie humor nie jest już taki prosty, ale nadal bardzo zabawne i ten klimat właśnie smile Z czeskich filmów za bardzo jeszcze nie oglądałam, ale słyszałam wiele dobrego, chętnie nadrobię.

Odp: Kredyt zaufania/nieufności wobec autora.

Vian mogę napisać o kredycie zaufania/nieufności muzycznym? Jeżeli nie, przerobię (brzydkie słowo) swój post.
Zaufanie: Lidija Bacic, Ivana Kovac, Doris Dragović, Maya Sar, Anita Kralj, Melita Golob, Simona Weiss, Ana Rucner, Goran Karan, Mladen Grdović, Marko Tomasović, Djani Stipanicev, Ivan Mikulić, Tomislav Ivcic, Vinco Coce, Vlado Kalember.
Nieufność muzyczna: Dorota Rabczewska (Doda), Lady Gaga, The Cure, Pink Floyd, Kobranocka.
Mógłbym tak wymieniać godzinami, ale kto miałby cierpliwość te "wypociny" potem czytać?

18

Odp: Kredyt zaufania/nieufności wobec autora.

Jedyną autorką, której książki mogłabym kupować w ciemno jest chyba Lucy Maud Montgomery big_smile
Grishama czytywałam i uwielbiałam jako 12-latka i tak: lubię jego styl, ale prawnicza tematyka jednak mnie po jakimś czasie znużyła.
Milan Kundera; przejechałam się jedynie na "Nieśmiertelności".
Jednak Lucy M.M. big_smile ....

19

Odp: Kredyt zaufania/nieufności wobec autora.

Gabriel Garcia Marquez - zawsze mi sprawiał przyjemność wink smile
Szkoda, że już więcej nie napisze nic.

A z ulubionymi autorami tak już jest, że jeśli nawet jakiegoś gniota wyprodukują, to i tak lubimy ich za to, że stylem, kreśleniem postaci, humorem itp. nawiązują do tych najlepszych książek.

20

Odp: Kredyt zaufania/nieufności wobec autora.

Odświeżam.

Dla mnie w ciemno Stephen King smile duży kredyt zaufania ma też Koontz.

Nieufna jestem co do Masłowskiej, którą znam mało, ale jest w niej coś odpychającego, ze nie mogę się przemóc, by sięgnąć i przeczytać całość.

21

Odp: Kredyt zaufania/nieufności wobec autora.

Sięgnę po każda książkę Irvinga i Bukowskiego. Bez mrugnięcia okiem!

22 Ostatnio edytowany przez Excop (2018-04-06 23:55:57)

Odp: Kredyt zaufania/nieufności wobec autora.
Vian napisał/a:

Czy są tacy autorzy, że sięgnęlibyście po ich książkę nawet nie wiedząc, o czym ona jest - ot po prostu, widzicie nazwisko, tytuł, którego jeszcze nie znacie i wiecie, że chcecie przeczytać? A tacy, których na pewno już nie chcecie poznawać i niezależnie od tego, o czym napiszą, macie do nich tak silną niechęć, że odpadają z marszu?

U mnie jest trochę nazwisk w obu kategoriach.
Sięgnę w ciemno po książkę np. Terry'ego Pratchetta, którego satyryczne fantasy uwielbiam, Neila Gaimana, japońską autorkę Natsuo Kirino, dramatopisarkę, niestety już nieżyjącą, Sarah Kane, poetę i pisarza Charles'a Bukowskiego, steampunkowego autora China Mieville'a, Cormaca McCarthy'ego od czasu jego fenomenalnej, postapokaliptycznej "Drogi" i garść klasyków oczywiście - Dostojewski, Nabokov, Blake etc.

Natomiast poznałam, obrzydziłam sobie i teraz jak ognia unikam książek Paolo Coelho, Stephanie Meyer (Zmierzch), E L James (Gray). Z naszych polskich autorów zohydziłam sobie Katarzynę Michalak, która pisze bardzo dużo i za każdym razem bardzo, bardzo źle.

A jak jest u Was?

Podobnie, nie lubię Coelho, który powiela oryginał, Millera, w różnych odcieniach. Gość wiele nie wie, jak jest w istocie, choć udaje, że jest inaczej. smile
Dostojewskiego również nie lubię. Może przez jego "zaprzaństwo", co do przyjęcia świadomości swego pochodzenia."Zbrodnia i kara", nikogo jednak (kto po to sięgnie), nie pozostawia obojętnym, bo to arcydzieło wręcz. Ale - nie lubię i już. smile
O autorze "50 twarzy Grey'a" i kontynuacjach naczytałem się wcześniej. I postanowiłem darować sobie.
Natomiast, uwielbiam beletrystykę w wykonaniu Harlan'a Coben'a. Zwłaszcza, "Niewinnego".
Świetna robota w opracowaniu intrygi sensacyjno-kryminalnej zamykającej się w  "efekcie domina".
Inne "Nie mów nikomu", czy "Ostatni szczegół", również bardzo dobre, ale to pierwsze - majstersztyk. smile

23 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-09-12 09:14:23)

Odp: Kredyt zaufania/nieufności wobec autora.

Michalak przekartkowałam z racji swojej pracy i gdy przeczytałam o "krowie pieprzniętej na punkcie niejadalnego", wiedziałam, że po jej książki nie sięgnę. Recenzje, które zdarza mi się czytać, potwierdzają zasadność mojego uprzedzenia.
Ostatnio trafiłam też na książkę - nie pamiętam ani tytułu, ani autorki - której bohaterka, lwowianka zamiast "Ta joj" (typowo lwowskie powiedzonko, znane i używane również na moim Podkarpaciu) mówiła "Tak joj". Zaproponowałam na FB, by autorka podszkoliła się przed napisaniem kolejnej bzdury. Dzisiejsze pisarki nie dość, że często piszą straszne pier...ły, piszą bez znajomości tematu, co często zarzucane jest pani Michalak.
Zawsze natomiast sięgnę po Katarzynę Miller. W ciemno! Wiem, że raczej (bo jednak najlepszym zdarzają się słabsze dokonania) nie zawiodę się na Croninie, Remarque'u, Caldwellu, Wiechercie czy Kazantzakisie - ale to już pisarze o uznanej pozycji. Ze współczesnych trudno mi wymienić, bo... Patrz poniżej [dopisuję po edycji].

Od kilku lat jakoś znacznie słabiej idzie mi czytanie książek. Minął chyba czas szaleńczego pożerania, takiej pasji.
Zauważyłam też, że poszłam w stronę niebeletrystyki. Czytuję psychologię, wspomnienia, pamiętniki, wiele artykułów w prasie (głownie z psychologii).
Czytuję, niestety, często jakby na siłę, a winię za to - co tu kryć - internet, który po pierwsze oferuje mi wciąż coś interesującego do czytania, a po drugie - w sposób istotny i zauważalny pogarsza koncentrację uwagi. Wciąż sobie obiecuję więcej uwagi poświęcić ukochanej literaturze i tym wszystkim nieprzeczytanym jeszcze książkom i jakoś mi, kurrrna, nie wychodzi.
W życiu przeczytałam mnóstwo i nie tylko dyrdymałów, ale Dostojewski nietknięty, a mam ambicję się z nim zapoznać.
Nie tknę raczej tych wszystkich Kingów i Pratchetów, nie lubię fantastyki, sensacji i thrillerów.

P.S. Ale, ale... Jak mogłam ze współczesnych zapomnieć o Kazimierzu Orłosiu?!

24

Odp: Kredyt zaufania/nieufności wobec autora.

Bez żadnych obaw sięgnę po ksiazke, na której zobaczę nazwisko Gaimana lub Sapkowskiego.

25

Odp: Kredyt zaufania/nieufności wobec autora.
Vian napisał/a:

Czy są tacy autorzy, że sięgnęlibyście po ich książkę nawet nie wiedząc, o czym ona jest - ot po prostu, widzicie nazwisko, tytuł, którego jeszcze nie znacie i wiecie, że chcecie przeczytać? A tacy, których na pewno już nie chcecie poznawać i niezależnie od tego, o czym napiszą, macie do nich tak silną niechęć, że odpadają z marszu?


Oczywiście. smile

26

Odp: Kredyt zaufania/nieufności wobec autora.

Autorem ktorego czytam wszsytko jest Stanislaw Lem. mam wszystko -lacznie z "Czasem nieutraconym" do ktorego sie autor nie przyznawal i bylo jedno wydanie.
Czytam wlasciwie od dziecka, "Astronautow" czytalam w pierwszej klasie, wiec w wieku szesciu lat.
Kolega wiedzac ze go czytam, na zasadzie "ona czyta fantastyke" kupil mi Tolkiena. Nie przebrnelam. Nudne, przewidywalne, drewniane jakies. Bezmyslne.
Potem do Tolkiena podchodzilam kilka razy, do filmu tez. Po angielsku tez -jakby ktos zwalal na przeklad. Wole czytac ksiazke telefoniczna.
Podobnie mam z Lewisem, z tej samej parafii. Nie do przejscia. Musialam przeczytac "A greif observed" bo koledze polecil to jego przyjaciel-psycholog. Katusze. Nudne, pospolite i chore -facet chyba specjalnie sie zwiazal z umierajaca kobieta by swoje stany wewnetrzne opisywac. Nie cierpie takiego wywlekania flakow.
Lem teraz czytam "Boli tylko gdy sie smieje" -Stanislaw Lem, Ewa Lipska, Tomasz Lem. Listy. Ale Lem nawet piszac o dzdzownicach potrafi zainteresowac.

27

Odp: Kredyt zaufania/nieufności wobec autora.
femte napisał/a:

Autorem ktorego czytam wszsytko jest Stanislaw Lem. mam wszystko -lacznie z "Czasem nieutraconym" do ktorego sie autor nie przyznawal i bylo jedno wydanie.
Czytam wlasciwie od dziecka, "Astronautow" czytalam w pierwszej klasie, wiec w wieku szesciu lat.

Absolutnie nie czytałem wszystkiego Lema aczkolwiek panowie Pirx, Ijon Tichy, Hal Bregg ukształtowali moje jestestwo. Jaki chłopak nie śmiał się czytając jak Pirx umilał sobie czas oczekiwania na koniec zajęć rozmyślaniem o zapomnianej monecie, która czeka na niego w kieszeni spodni, w domu?
Natomiast miałem kiedyś przygodę z książką, której nie mogłem ruszyć. Zabierałem się do niej z kilkanaście razy, a była to powieść braci Arkadija i Borysa Strugackich "Ślimak na zboczu". Błąd polegał stanowczo na tym, że szczylem będąc, była to moja pierwsza styczność z nimi. Podchodziłem, podchodziłem i w końcu dałem radę. Potem czytałem ją wielokrotnie. Następna była już "Trudno być bogiem" i wtedy wsiąkłem w świat Don Rumaty i Araty Garbatego zwanego kiedyś Pięknym czyli młodego komunarda niosącego idee humanizmu między spuchłe pająki i gnidy fundamentalistycznego średniowiecza. Szlachetny pan trafiony w piętę i ten archetyp pięknej i aseksualnej wiecznej przyjaciółki Aneczki tongue Potem "Piknik na skraju drogi" czyli pierwowzór szaleństwa jakie ogarnęło młodych dekady później pod nazwą S.T.A.L.K.E.R. No i cały luźno ze sobą związany osobą Maksyma Kammerera cykl "Przenicowany Świat", "Żuk w mrowisku", "Pora deszczów", "Daleka Tęcza", "Fale gaszą wiatr". Kolejność dowolna wink
Ogólnie nie mam jednak literatury, która mnie odrzuca. Skoro gdzieś tak w wieku komunijnym przebrnąłem przez "Poemat pedagogiczny" Makarenki, to przeżyję wszystko. Tak swoją drogą jest coś niesamowitego, że ci goście obrzygani ideami komunizmu potrafili pisać świetne teksty. Tak jak dziś czytałem wspomnienie Nienackiego, gość przecież pisał niesamowicie chwytliwe książki. Jeśli jakaś książka mnie brzydzi, to najlepiej zabrać ją na urlop. Pod koniec pierwszego dnia zrobię wszystko żeby nie leżeć bezmyślnie plackiem więc czytam wszystko co mi wpadnie w ręce.
Dziś tylko taki mam problem, że przeglądam książki w księgarni, luźno przekartkuje i to mi wystarcza, już wiem co, jak, kto, kogo. Okropnie to teraz pisze większość autorów zalegających półki. Sięgam obecnie po biografie i pozycje historyczne. Kusi mnie teraz jakaś pozycja o carycy Katarzynie, a druga o wojnie dwóch róż. Obie przyjemnie grube.

28

Odp: Kredyt zaufania/nieufności wobec autora.

Fajny temat ktoś odkopał. W ciemno mogę sięgnąć po Murakamiego. Wprawdzie nic nie przyćmi wrażenia po przeczytaniu "Kroniki ptaka nakręcacza", ale uważam, że nie napisał nic kiepskiego.

29

Odp: Kredyt zaufania/nieufności wobec autora.

Snake
tez lubie Strugackich. Oni brali udzial w wojnie, wiec ich teksty maja jakas prawdziwosc.
Jest dobra ekranizacja "Przenicowanego Swiata" - moim zdaniem bije na glowe amerykanskie sci-fi typu Awatar. Co prawda byla mocno krytykowana. Ja ogladalam na yt z podpisami angielskimi, co nie zrozumialam po rosyjsku to doczytalam. Inahabited Island, english subtitles. Po polsku chyba nie ma.
Na sympatycznym gryzoniu jest Troyanta "Katarzyna Wielka. Nienasycona zadza zycia i wladzy". Dobre. Jest tez jakas polska, musiala bym poszukac, w kazdym razie obczailam z naszej strony, bo byla nielubiana.
A, byl na yt Stalker Tarkowskiego, ale to specyficzny film, niewiele ma wspolnego z ksiazka.

niepodobna
"Ptaka nakrecacza"zmeczylam, bo do konca liczylam ze cos sie wydarzy. jakas rewelacja, tajemnica. Rozczarowalam sie. Nie jestem az taka milosniczka japonszczyzny zeby sam klimat mi wystarczyl.

30

Odp: Kredyt zaufania/nieufności wobec autora.
femte napisał/a:

Snake
tez lubie Strugackich. Oni brali udzial w wojnie, wiec ich teksty maja jakas prawdziwosc.

Plus specyficzna, słowiańska dusza w języku. Anglosasi tego nie mają.

femte napisał/a:

Jest dobra ekranizacja "Przenicowanego Swiata" - moim zdaniem bije na glowe amerykanskie sci-fi typu Awatar. Co prawda byla mocno krytykowana. Ja ogladalam na yt z podpisami angielskimi, co nie zrozumialam po rosyjsku to doczytalam. Inahabited Island, english subtitles. Po polsku chyba nie ma.

Widziałem ale tylko część pierwszą, a przynajmniej była to wersja 2-częściowa. Z polskimi napisami. Kammerer jako blond cherubin trochę mnie rozbawił ale fakt, film realizacyjnie imponujący. Taka 13 kompania s-f. Stalker Tarkowskiego jest niezjadliwy. Zrobił z króciutkiej książki, w zasadzie nowelki nudną na śmierć dysputę filozoficzną paru kolesi. Podobnie zrobił z Solaris choć tu akurat materiał książki bardziej do tego prowokował. Całkiem niedawno trafiłem nocą na powtórkę. Film ma przepiękne zdjęcia, sowieccy chłopi pewnie głodowali żeby dla niego starczyło na prima sort taśmę filmową wink Niestety z punktu widzenia współczesnego, młodego widza film nie do obejrzenia. Pod tym względem wersja Soderbergha jest dużo lepsza.

femte napisał/a:

Na sympatycznym gryzoniu jest Troyanta "Katarzyna Wielka. Nienasycona zadza zycia i wladzy". Dobre. Jest tez jakas polska, musiala bym poszukac, w kazdym razie obczailam z naszej strony, bo byla nielubiana.


Chętnie poszukam, interesuje mnie szczególnie w kontekście naszego króla jełopa. Chociaż teraz zaczynam mieć fazę na szukanie czegoś o Piłsudskim. Byłem niedawno na filmie i ogólnie rozczarowujący. Wycieczki szkolne będą chodzić tongue Mimo, to nawet z tego głupawego filmu wychodzi brudna prawda, że Dziadek był niezłym sk….elem. Wszelkie porównania z Hitlerem i Stalinem jak najbardziej uzasadnione, szkoda tylko, że nie miał do swojej dyspozycji takiego aparatu jak oni. Z drugiej strony kto jak nie tacy zostają Mieszkami Pierwszymi? lol

31

Odp: Kredyt zaufania/nieufności wobec autora.

Tak samo jak femte  - Lem. Na razie przeczytałam tak z 11 pozycji, i o każdej mogę powiedzieć że trzyma wysoki poziom i  była w stanie mnie zainteresować ( w większości przypadków
- w dużym stopniu).

Posty [ 31 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » KULTURA » Kredyt zaufania/nieufności wobec autora.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024