ETYKA W TERAPI - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » ETYKA W TERAPI

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

Temat: ETYKA W TERAPI

Witam,
chciałabym zapytać o jedną kwestię, która wywołuje we mnie dość sprzeczne uczucia a mianowicie: mój partner uczęszcza na terapię indywidualną. W dniu dzisiejszym dowiedziałam się że na życzenie Pani terapeutki czyta tudzież opisuje jej swoimi słowami smsową korespondencję ze mną w której ja dzielę się z nim naprawdę osobistymi przemyśleniami w zakresie naszej relacji. Powiem szczerze że jak dowiedziałam się o tym to zdębiałam. Jest mi bardzo przykro że moje prywatne odczucia wyciągane są na forum bez mojej zgody i wiedzy. Mój partner skwitował to słowami "powiedziałem jej jedynie jakie są Twoje odczucia". Nie wiem co do końca miałaby wnieść do terapii analiza mojej osoby i moich odczuć. Uważam że kwestie pomiędzy nami powinniśmy załatwiać miedzy sobą a jeżeli nie to ewentualnie  przy pomocy psychologa w ramach terapii par. Tutaj wychodzi na to ze mój partner chętnie dzieli się spostrzeżeniami na temat naszego związku z terapeutką lub ze swoim najlepszym przyjacielem a ze mną na temat nas nie potrafi sam z siebie pogadać. Szczerze to nie mam pojęcia czy przesadzam czy też nie ale wywołało to w moim odczuciu ogromny dyskomfort i strach ze każde wypowiedziane słowo może być poddawane analizie na terapii mojego faceta.
Nurtuje mnie też pytanie czy ze strony psychoterapeutki prośba o udostępnienie treści naszej korespondencji bez mojej zgody to nie jest przekroczenie pewnych granic, których psychoterapeuta przekraczać nie powinien.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Misinx (2021-10-26 14:47:42)

Odp: ETYKA W TERAPI

Błędnie do tego podchodzisz. Tu nie chodzi o analizę Ciebie, tylko tego co on jak on odbiera Wasz związek. Równie dobrze zamiast cytować wprost te smsy mógłby po prostu o nich opowiadać i efekt byłby ten sam. Wyobraź sobie np. sytuację, że Twój partner doszukuje się w Twoich smsach podtekstów, których tam nie ma. I w tym terapia może pomóc.
Na terapii mówi się o bardzo intymnych sprawach, które są powiązane w jakiś sposób z bliskimi osobami. Gdyby np. miał do czynienia z problemami natury seksualnej w relacji z Tobą, to ma o nich nie mówić ?

Zgniłe jajko wink (nie JAJKA)

3 Ostatnio edytowany przez Miss_you (2021-10-26 14:52:37)

Odp: ETYKA W TERAPI
Misinx napisał/a:

Błędnie do tego podchodzisz. Tu nie chodzi o analizę Ciebie, tylko tego co on jak on odbiera Wasz związek. Równie dobrze zamiast cytować wprost te smsy mógłby po prostu o nich opowiadać i efekt byłby ten sam. Wyobraź sobie np. sytuację, że Twój partner doszukuje się w Twoich smsach podtekstów, których tam nie ma. I w tym terapia może pomóc.
Na terapii mówi się o bardzo intymnych sprawach, które są powiązane w jakiś sposób z bliskimi osobami. Gdyby np. miał do czynienia z problemami natury seksualnej w relacji z Tobą, to ma o nich nie mówić ?


Rozumiem to ale zawsze wydawało mi się że kwestie komunikacji miedzy partnerami rozwiązuje się na terapii par a nie indywidualnej. Skąd terapeutka ma wiedzieć co smsem chciałam przekazać skoro na oczy mnie nie widziała a naszą relacje zna tylko z subiektywnych opisów mojego partnera?

4 Ostatnio edytowany przez Gary (2021-10-26 15:12:34)

Odp: ETYKA W TERAPI

On chodzi do pani na terapii i to jest jego świat. Częścią tego świata jesteś Ty. On mówi o Tobie, o waszym związku, o swojej dziewczynie. Przypuszczam, że terapeutka nie bada twoich odczuć, nawet pewnie jej to nie interesuje. Czyli swoje negatywne zaskoczenie na temat tego, że chłopak nie utrzymał w dyskrecji waszego pisania zignoruj. To nic groźnego. Szkoda psuć waszej relacji przez twoje odczucia.

Jest sobie dziewczyna i chłopak. Dziewczyna ma przyjaciółkę, od dzieciństwa... bardzo bliską... I one ze sobą rozmawiają, ona mówi swojej przyjaciółce o swoim chłopaku, mówi jak się czuje, jaki mieli seks, jakie mają zwarcia, draki... Czy to jest już zdrada? Bycie bardziej poufnym z przyjaciółką niż z własnym chłopakiem? Niekoniecznie. Najważniejsze, aby przyjaciółka była dyskretna -- tylko takie niebezpieczeństwo.

Mąż i żona... Żona ma świetne relacje z własną matką, od dziecińśtwa. I mówi matce o wszystkim... czy to jest już nielojalność wobec męża? Niekoniecznie... byle matka była dyskretna i wyrozumiała i nie niszczyła związku.

Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie bywa kolorowe, ale w większości jest szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinnaś odnajdować szczęście. "Chciałabym to znowu poczuć... to antidotum na śmierć duchową, znowu czuć że żyję...".

5

Odp: ETYKA W TERAPI

nic nie wniesie. bo musialaby porozmawiac z toba. nie da sie na odleglosc.



swoja droga dodam, ze dla PSYCHOLOGOW TO TYPOWE. np jezeli jakies dziecko kogos ze znajomych bylo diagnozowane, np na prosbe szkoly (wiec trzaby bylo to i szkole potem pokazac) to czesto gesto ci psychologowie skupiali sie na rodzicach, np przyczynach rozwodu, krotko po tym, jak  ow dziecko ejszcze sie pojawilo, wiec NIE MOGLO miec na dziecko wplywu, bo albo juz mieszkali osobno, zreszta i tak nic by nie pamietalo. i wez pokazuj tak prywatne rzeczy obcym osobom, co ich to obchodzi. zreszta w diagnozie bylo wiecej o rodzicach niz dziecku. <smiech>.

zreszta mozna by opisac o wiele wiecej perelek o zbytnie wtracanie sie w sfere prywatna bliskich pacjentow.

6 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-10-26 15:39:44)

Odp: ETYKA W TERAPI

Czy powiedział o tym bo pytałaś o czym rozmawia na terapii? Dla mnie bardziej zastanawiający jest opór jaki wobec tego czujesz.
Terapeutę obowiązuje tajemnica i rozmawia sie z nim o bardzo osobistych i ważnych rzeczach z których duża część dotyczy też innych ludzi, relacji interakcji. Człowiek nie żyje w próżni.
Trochę wydajesz sie kontrolującą osobą.

blueangel napisał/a:

swoja droga dodam, ze dla PSYCHOLOGOW TO TYPOWE. np jezeli jakies dziecko kogos ze znajomych bylo diagnozowane, np na prosbe szkoly (wiec trzaby bylo to i szkole potem pokazac) to czesto gesto ci psychologowie skupiali sie na rodzicach, np przyczynach rozwodu, krotko po tym, jak  ow dziecko ejszcze sie pojawilo, wiec NIE MOGLO miec na dziecko wplywu, bo albo juz mieszkali osobno, zreszta i tak nic by nie pamietalo. i wez pokazuj tak prywatne rzeczy obcym osobom, co ich to obchodzi. zreszta w diagnozie bylo wiecej o rodzicach niz dziecku. <smiech>.

zreszta mozna by opisac o wiele wiecej perelek o zbytnie wtracanie sie w sfere prywatna bliskich pacjentow.

Mnie wcale nie dziwi, że psycholog interesował się rodzicami, bo to ma ogromny wpływ na dziecko, które jest zależne od rodziców.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

7 Ostatnio edytowany przez Miss_you (2021-10-26 16:26:24)

Odp: ETYKA W TERAPI
aniuu1 napisał/a:

Czy powiedział o tym bo pytałaś o czym rozmawia na terapii? Dla mnie bardziej zastanawiający jest opór jaki wobec tego czujesz.
Terapeutę obowiązuje tajemnica i rozmawia sie z nim o bardzo osobistych i ważnych rzeczach z których duża część dotyczy też innych ludzi, relacji interakcji. Człowiek nie żyje w próżni.
Trochę wydajesz sie kontrolującą osobą.


Nie, nie pytam mojego partnera o czym dyskutuje na terapii. Często sam przy naszych innych rozmowach informuje mnie o pewnych faktach. On ma tendencję do zbyt dużej szczerości i naprawdę przy nim dogłębnie zrozumiałam znaczenie przysłowia "im mniej wiesz tym lepiej śpisz". Opór odczuwam z tego powodu że na tapetę wpadł akurat sms który bardzo ciężko było mi napisać, w którym zawarłam moje bardzo osobiste przemyślenia o których cholernie trudno było mi napisać. To wszystko dotarło do osoby którą nie ja wybrałam na powiernika swoich sekretów. 
Czy jestem kontrolująca? Nie wiem, nie mnie oceniać. Mam straszny mętlik w głowie od dłuższego czasu. Wiem na pewno że cechuje mnie duża lojalność wobec moich partnerów i zawsze staram się nasze problemy rozwiązywać pomiędzy nami bez mieszania w to osób trzecich. Mój partner kilkukrotnie natomiast pokazał się od strony której poznać nigdy nie chciałam. Mówię tu sytuacjach naprawdę olbrzymiego kalibru po których tak naprawdę praktycznie od niego odeszłam. Dlaczego tego nie zrobiłam? Bo jak o wszystkim się dowiedziałam to równocześnie okazało się że jestem w ciąży.
Ten wątek jest chyba wynikiem tego ze mam już dość bycia wobec niego lojalna w zamian będąc co chwile zaskakiwana jakimiś newsami, które czasami są błahostką jak być może ta sprawa a czasem są czymś po czym spod nóg usuwa się cały grunt.

8

Odp: ETYKA W TERAPI

On analizuje swoje życie, a Ty jesteś jego częścią. Nie potrzebuje Twojej zgody na ujawnianie takiej korespondencji.
terapeutę natomiast obowiązuje tajemnica  zawodowa.

Gdy wieje wiatr historii, Ludziom jak pięknym ptakom Rosną skrzydła, natomiast Trzęsą się portki pętakom.?

9 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-10-26 18:26:10)

Odp: ETYKA W TERAPI
Miss_you napisał/a:

Nie, nie pytam mojego partnera o czym dyskutuje na terapii. Często sam przy naszych innych rozmowach informuje mnie o pewnych faktach. On ma tendencję do zbyt dużej szczerości i naprawdę przy nim dogłębnie zrozumiałam znaczenie przysłowia "im mniej wiesz tym lepiej śpisz". Opór odczuwam z tego powodu że na tapetę wpadł akurat sms który bardzo ciężko było mi napisać, w którym zawarłam moje bardzo osobiste przemyślenia o których cholernie trudno było mi napisać. To wszystko dotarło do osoby którą nie ja wybrałam na powiernika swoich sekretów. 
Czy jestem kontrolująca? Nie wiem, nie mnie oceniać. Mam straszny mętlik w głowie od dłuższego czasu. Wiem na pewno że cechuje mnie duża lojalność wobec moich partnerów i zawsze staram się nasze problemy rozwiązywać pomiędzy nami bez mieszania w to osób trzecich. Mój partner kilkukrotnie natomiast pokazał się od strony której poznać nigdy nie chciałam. Mówię tu sytuacjach naprawdę olbrzymiego kalibru po których tak naprawdę praktycznie od niego odeszłam. Dlaczego tego nie zrobiłam? Bo jak o wszystkim się dowiedziałam to równocześnie okazało się że jestem w ciąży.
Ten wątek jest chyba wynikiem tego ze mam już dość bycia wobec niego lojalna w zamian będąc co chwile zaskakiwana jakimiś newsami, które czasami są błahostką jak być może ta sprawa a czasem są czymś po czym spod nóg usuwa się cały grunt.

Wynika z tego, że on ma coś za uszami, jakieś problemy ze sobą, ale chodzi na terapię, po to by sobie coś poukładać i to chyba dobrze? Tylko niepotrzebnie opowiada Tobie szczegóły i Cię niepokoi. Traktowanie jego pracy z terapeutą jako nielojalności jest błędem. Terapeuta bardziej skłania do własnych przemyśleń i wniosków, jest bardziej jak lustro niż jak kumpel czy teściowa.

Ogólnie to nie jestem też fanką kontrolowania o czym z kim się rozmawia. Moja mama miała obsesję na tym punkcie i odczuwałam to jako opresyjne. Najchętniej kontrolowałaby o czym myślę. Człowiek czasem potrzebuje pogadać z drugim człowiekiem o relacji czy ważnych rzeczach w życiu. Nie mówię, żeby wszystkie sekrety wyjawiać, ale robienie z wielu rzeczy sekretów moim zdaniem sprzyja utrwalaniu się jakichś chorych zachowań.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

10

Odp: ETYKA W TERAPI

Może to pora na to, aby o trudnych rzeczach rozmawiać, a nie smsować?

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

Konto zawieszone.

11 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-10-26 18:57:08)

Odp: ETYKA W TERAPI

Jeżeli jednym z problemów Twojego faceta jest problem komunikowania się z Tobą to prawdopodobnie na terapii jest to jedno z zadań do nauki i przećwiczenia ,terapia nie jest tożsama z maglem i nie pierze się tak w potocznym znaczeniu brudów choć oczyszcza się w pewnym sensie z urazów jeżeli są .
Czujesz się jak czujesz ,moim zdaniem trochę na wyrost szukasz powodów do konfliktu.
Nie wiem jaki problem ma Twój partner ze sobą ,ale jak napisano wyżej Ty jesteś z nim w relacji a on z Tobą więc to jego życie i problemy.terapia to nie hipnoza (choć czasem w terapii używa się tego narzędzia.
Największymi trudnościami i problemami są te w związku z innymi ludźmi więc nic nie ma dziwnego w tym że on opowiada o swoich uczuciach oraz reakcjach na Twoje uczucia ,terapia to praca nad uczuciami właśnie ponieważ uczucia to życie.
Nie masz za bardzo się czego obawiać jeżeli chodzi o etykę terapeutki to nie jest baba z magla tylko i wyłącznie ciekawska i rozpowiadająca innym ploty skandale ,sensacje.Nie wszystkie kłopoty urazy żale pretensje od razu natychmiast trzeba koniecznie rozstrzygać z partnerem partnerką ,dobrze jest najpierw poradzić sobie z emocjami ,tego też uczy się na terapii ,nieumiejętności w tym prowadzą do barier w komunikacji a nie rozwiązania problemu.
Ty jednakże bardziej podpadasz pod osobę uległą a nie ściśle rzecz biorąc lojalną .

"Cichociemny na paralotni" big_smile
Za każdym rogiem jest niebezpiecznie, lecz u mnie okay

12 Ostatnio edytowany przez Miss_you (2021-10-26 19:53:56)

Odp: ETYKA W TERAPI
aniuu1 napisał/a:
Miss_you napisał/a:

Nie, nie pytam mojego partnera o czym dyskutuje na terapii. Często sam przy naszych innych rozmowach informuje mnie o pewnych faktach. On ma tendencję do zbyt dużej szczerości i naprawdę przy nim dogłębnie zrozumiałam znaczenie przysłowia "im mniej wiesz tym lepiej śpisz". Opór odczuwam z tego powodu że na tapetę wpadł akurat sms który bardzo ciężko było mi napisać, w którym zawarłam moje bardzo osobiste przemyślenia o których cholernie trudno było mi napisać. To wszystko dotarło do osoby którą nie ja wybrałam na powiernika swoich sekretów. 
Czy jestem kontrolująca? Nie wiem, nie mnie oceniać. Mam straszny mętlik w głowie od dłuższego czasu. Wiem na pewno że cechuje mnie duża lojalność wobec moich partnerów i zawsze staram się nasze problemy rozwiązywać pomiędzy nami bez mieszania w to osób trzecich. Mój partner kilkukrotnie natomiast pokazał się od strony której poznać nigdy nie chciałam. Mówię tu sytuacjach naprawdę olbrzymiego kalibru po których tak naprawdę praktycznie od niego odeszłam. Dlaczego tego nie zrobiłam? Bo jak o wszystkim się dowiedziałam to równocześnie okazało się że jestem w ciąży.
Ten wątek jest chyba wynikiem tego ze mam już dość bycia wobec niego lojalna w zamian będąc co chwile zaskakiwana jakimiś newsami, które czasami są błahostką jak być może ta sprawa a czasem są czymś po czym spod nóg usuwa się cały grunt.

Wynika z tego, że on ma coś za uszami, jakieś problemy ze sobą, ale chodzi na terapię, po to by sobie coś poukładać i to chyba dobrze? Tylko niepotrzebnie opowiada Tobie szczegóły i Cię niepokoi. Traktowanie jego pracy z terapeutą jako nielojalności jest błędem. Terapeuta bardziej skłania do własnych przemyśleń i wniosków, jest bardziej jak lustro niż jak kumpel czy teściowa.

Ogólnie to nie jestem też fanką kontrolowania o czym z kim się rozmawia. Moja mama miała obsesję na tym punkcie i odczuwałam to jako opresyjne. Najchętniej kontrolowałaby o czym myślę. Człowiek czasem potrzebuje pogadać z drugim człowiekiem o relacji czy ważnych rzeczach w życiu. Nie mówię, żeby wszystkie sekrety wyjawiać, ale robienie z wielu rzeczy sekretów moim zdaniem sprzyja utrwalaniu się jakichś chorych zachowań.

Ja się autentycznie tej jego terapeutki boję. W momencie kiedy się dowiedziałam co mój partner wyczynia za moimi plecami dosłownie zostawiłam go z dnia na dzień będąc w 5 tygodniu ciąży. Chciałam dokonać aborcji. Byłam już na nią absolutnie zdecydowana. Błagał mnie o przebaczenie. Mówił że zrobi wszystko dla mnie i dla dziecka, że pójdzie na terapię. Poszedł ale wcześniej zarobiiłam jeszcze od niego kilka takich emocjonalnych kopów że  dosłownie nie wiedziałam gdzie stoję. Potrafił powiedzieć mi że jak jego była dowie się o dziecku to się go wyrzeknie. Że jak jej powiem i jej coś się stanie to będę miała ją na sumieniu. Że mogę nawet usunąć dziecko a on i tak jej nic nie powie. Jego terapeutka o wszystkim wie i stwierdziła iż: mój partner cacka się ze mną, jak z dzieckiem, że najprawdopodobniej jest z niewłaściwą kobietą, że za bardzo się poświęca. Mi po prostu ręce opadają jak to słyszę. Mam wrażenie że wszystko w tej relacji to moja wina bo skoro terapeutka mówi mu takie rzeczy to chyba coś musi w tym być. Ja już mając tego dość w pewnym momencie niewytrzymałam popłakałam się i powiedziałam mu żeby ode mnie odszedł skoro aż tak jest nieszczęśliwy. On natomiast ani myśli o zostawieniu mnie. Ja mam już naprawdę ogromny mętlik w głowie. Nie staram się go kontrolować. Staram się w tym jakoś odnaleźć bo naprawdę 3 pierwsze miesiące ciąży to była dla mnie walka o przeżycie.

Dodam jeszcze tylko że mój partner uważa że jestem chodzącym ideałem i tu cytuje: nawet jak chciałbym się doczepić do Twojego zachowania to nie ma o co.
Tym bardziej dziwi mnie ze ta terapeutka wyciąga takie wnioski - tak naprawdę o mnie, nigdy nawet na oczy mnie nie widząc.

13

Odp: ETYKA W TERAPI
Miss_you napisał/a:
aniuu1 napisał/a:
Miss_you napisał/a:

Nie, nie pytam mojego partnera o czym dyskutuje na terapii. Często sam przy naszych innych rozmowach informuje mnie o pewnych faktach. On ma tendencję do zbyt dużej szczerości i naprawdę przy nim dogłębnie zrozumiałam znaczenie przysłowia "im mniej wiesz tym lepiej śpisz". Opór odczuwam z tego powodu że na tapetę wpadł akurat sms który bardzo ciężko było mi napisać, w którym zawarłam moje bardzo osobiste przemyślenia o których cholernie trudno było mi napisać. To wszystko dotarło do osoby którą nie ja wybrałam na powiernika swoich sekretów. 
Czy jestem kontrolująca? Nie wiem, nie mnie oceniać. Mam straszny mętlik w głowie od dłuższego czasu. Wiem na pewno że cechuje mnie duża lojalność wobec moich partnerów i zawsze staram się nasze problemy rozwiązywać pomiędzy nami bez mieszania w to osób trzecich. Mój partner kilkukrotnie natomiast pokazał się od strony której poznać nigdy nie chciałam. Mówię tu sytuacjach naprawdę olbrzymiego kalibru po których tak naprawdę praktycznie od niego odeszłam. Dlaczego tego nie zrobiłam? Bo jak o wszystkim się dowiedziałam to równocześnie okazało się że jestem w ciąży.
Ten wątek jest chyba wynikiem tego ze mam już dość bycia wobec niego lojalna w zamian będąc co chwile zaskakiwana jakimiś newsami, które czasami są błahostką jak być może ta sprawa a czasem są czymś po czym spod nóg usuwa się cały grunt.

Wynika z tego, że on ma coś za uszami, jakieś problemy ze sobą, ale chodzi na terapię, po to by sobie coś poukładać i to chyba dobrze? Tylko niepotrzebnie opowiada Tobie szczegóły i Cię niepokoi. Traktowanie jego pracy z terapeutą jako nielojalności jest błędem. Terapeuta bardziej skłania do własnych przemyśleń i wniosków, jest bardziej jak lustro niż jak kumpel czy teściowa.

Ogólnie to nie jestem też fanką kontrolowania o czym z kim się rozmawia. Moja mama miała obsesję na tym punkcie i odczuwałam to jako opresyjne. Najchętniej kontrolowałaby o czym myślę. Człowiek czasem potrzebuje pogadać z drugim człowiekiem o relacji czy ważnych rzeczach w życiu. Nie mówię, żeby wszystkie sekrety wyjawiać, ale robienie z wielu rzeczy sekretów moim zdaniem sprzyja utrwalaniu się jakichś chorych zachowań.

Ja się autentycznie tej jego terapeutki boję. W momencie kiedy się dowiedziałam co mój partner wyczynia za moimi plecami dosłownie zostawiłam go z dnia na dzień będąc w 5 tygodniu ciąży. Chciałam dokonać aborcji. Byłam już na nią absolutnie zdecydowana. Błagał mnie o przebaczenie. Mówił że zrobi wszystko dla mnie i dla dziecka, że pójdzie na terapię. Poszedł ale wcześniej zarobiiłam jeszcze od niego kilka takich emocjonalnych kopów że  dosłownie nie wiedziałam gdzie stoję. Potrafił powiedzieć mi że jak jego była dowie się o dziecku to się go wyrzeknie. Że jak jej powiem i jej coś się stanie to będę miała ją na sumieniu. Że mogę nawet usunąć dziecko a on i tak jej nic nie powie. Jego terapeutka o wszystkim wie i stwierdziła iż: mój partner cacka się ze mną, jak z dzieckiem, że najprawdopodobniej jest z niewłaściwą kobietą, że za bardzo się poświęca. Mi po prostu ręce opadają jak to słyszę. Mam wrażenie że wszystko w tej relacji to moja wina bo skoro terapeutka mówi mu takie rzeczy to chyba coś musi w tym być. Ja już mając tego dość w pewnym momencie niewytrzymałam popłakałam się i powiedziałam mu żeby ode mnie odszedł skoro aż tak jest nieszczęśliwy. On natomiast ani myśli o zostawieniu mnie. Ja mam już naprawdę ogromny mętlik w głowie. Nie staram się go kontrolować. Staram się w tym jakoś odnaleźć bo naprawdę 3 pierwsze miesiące ciąży to była dla mnie walka o przeżycie.

Wszystko to wiesz od ....partnera ? Znaczy że on już taki zdrowy i nowiutki "nawrócony"  ,bo jak na terapii to już zawsze prawdę mówi.
Jest hazardzistą - narobił długów ?
Jeżeli tak jest to zasłaniając się terapeutką dalej Tobą manipuluje na moje oko ,albo terapeutka jest idiotką .

"Cichociemny na paralotni" big_smile
Za każdym rogiem jest niebezpiecznie, lecz u mnie okay

14

Odp: ETYKA W TERAPI

Nic z tego nie rozumiem co ten twój partner robi. Pewnie też miałabym mętlik w głowie. Nie lepiej byłoby się trochę od niego odsunąć i na spokojnie tę ciążę donosić (jeśli masz taką możliwość)? Szkoda, że w takich nerwach chodzisz w ciąży. Dziecku to raczej nie służy.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

15 Ostatnio edytowany przez Miss_you (2021-10-26 20:24:09)

Odp: ETYKA W TERAPI
paslawek napisał/a:
Miss_you napisał/a:
aniuu1 napisał/a:

Wynika z tego, że on ma coś za uszami, jakieś problemy ze sobą, ale chodzi na terapię, po to by sobie coś poukładać i to chyba dobrze? Tylko niepotrzebnie opowiada Tobie szczegóły i Cię niepokoi. Traktowanie jego pracy z terapeutą jako nielojalności jest błędem. Terapeuta bardziej skłania do własnych przemyśleń i wniosków, jest bardziej jak lustro niż jak kumpel czy teściowa.

Ogólnie to nie jestem też fanką kontrolowania o czym z kim się rozmawia. Moja mama miała obsesję na tym punkcie i odczuwałam to jako opresyjne. Najchętniej kontrolowałaby o czym myślę. Człowiek czasem potrzebuje pogadać z drugim człowiekiem o relacji czy ważnych rzeczach w życiu. Nie mówię, żeby wszystkie sekrety wyjawiać, ale robienie z wielu rzeczy sekretów moim zdaniem sprzyja utrwalaniu się jakichś chorych zachowań.

Ja się autentycznie tej jego terapeutki boję. W momencie kiedy się dowiedziałam co mój partner wyczynia za moimi plecami dosłownie zostawiłam go z dnia na dzień będąc w 5 tygodniu ciąży. Chciałam dokonać aborcji. Byłam już na nią absolutnie zdecydowana. Błagał mnie o przebaczenie. Mówił że zrobi wszystko dla mnie i dla dziecka, że pójdzie na terapię. Poszedł ale wcześniej zarobiiłam jeszcze od niego kilka takich emocjonalnych kopów że  dosłownie nie wiedziałam gdzie stoję. Potrafił powiedzieć mi że jak jego była dowie się o dziecku to się go wyrzeknie. Że jak jej powiem i jej coś się stanie to będę miała ją na sumieniu. Że mogę nawet usunąć dziecko a on i tak jej nic nie powie. Jego terapeutka o wszystkim wie i stwierdziła iż: mój partner cacka się ze mną, jak z dzieckiem, że najprawdopodobniej jest z niewłaściwą kobietą, że za bardzo się poświęca. Mi po prostu ręce opadają jak to słyszę. Mam wrażenie że wszystko w tej relacji to moja wina bo skoro terapeutka mówi mu takie rzeczy to chyba coś musi w tym być. Ja już mając tego dość w pewnym momencie niewytrzymałam popłakałam się i powiedziałam mu żeby ode mnie odszedł skoro aż tak jest nieszczęśliwy. On natomiast ani myśli o zostawieniu mnie. Ja mam już naprawdę ogromny mętlik w głowie. Nie staram się go kontrolować. Staram się w tym jakoś odnaleźć bo naprawdę 3 pierwsze miesiące ciąży to była dla mnie walka o przeżycie.

Wszystko to wiesz od ....partnera ? Znaczy że on już taki zdrowy i nowiutki "nawrócony"  ,bo jak na terapii to już zawsze prawdę mówi.
Jest hazardzistą - narobił długów ?
Jeżeli tak jest to zasłaniając się terapeutką dalej Tobą manipuluje na moje oko ,albo terapeutka jest idiotką .

Nie jest hazardzistą. Jeżeli już to kłamcą. Kłamał mnie od początku naszej relacji. Spotykał się z ex partnerką równocześnie nadal pisząc z dziewczyną którą zostawił dla mnie ( nie wiedziałam o tym. Mi powiedział że skończył to zanim mnie poznał). Wydało się jak już byłam w ciąży. Zrobił że mie totalną idiotkę. Później błagał o powrót a jak uwierzyłam to stwierdził że kocha swoją była i to z nią chce być ale mnie nigdy nie zostawi bo nie zrobi że mnie samotnej matki. Z nią długo nie chciał zerwać relacji bo niby czuł się za nią odpowiedzialny. Ja do teraz nie wiem dlaczego wtedy nie odeszłam. Bałam się. Teraz się unormowało, stwierdził że ma że mną wszystko ale ja w tym wszystkim pozostałam w takim szoku że dalej nie mogę się otrząsnąć. Plus jak slucham co ta terapeutka mu mówi to mam wrazenie że cała ta sytuacja to jest moja wina.

16 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-10-26 20:32:08)

Odp: ETYKA W TERAPI

terapie zwykle przebiegaja tak, ze na poczatku terapeuta potakuje i parafrazuje a pacjent się cieszy jaki to wspaniały.
Póżniej zaczynają się schody i terapeuta robi sie zbyt dociekliwy jak dla pacjenów, dochodzimy do etapu ichj przewinień. I wtedy wielu klentów sie zmywa z terapii. i jej nie kończy..
Coś Ci poradzę, bo dobrze Cie rozumiem- zobacz na jeden z moich tematów tutaj wink jak partner jest dla Ciebie podły, a Ty jesteś w ciąży- pod pretekstem popmocy mamy, siostry itd wyprowadz sie na jakiś czas- bo teraz to Ty będziesz bębnem do bicia- chcesz być?
powiedz że się mozecie widywać w weekend, na spacerze, na obiedzie- ze potrzebujesz spokoju.
zobaczysz jak rozwinie się sytuacja- a moze różnie. ale Ty nie rób za zderzak. On ma bałagan w głowie i musi to sobie poustawiać. Czy była jakaś inna przyczyna terapii?
w każdym razie Ty zasługujesz na stabilny prosukt a nie takie roztrzęsione portki niezdecydowane. jeżeli twój chłopak pozostanie na terapii do końca, to moze do jakiś wniosków dojdzie. A Ty potem zdecydujesz czy chcesz z nim, być. Bo wcale nie musisz.

Gdy wieje wiatr historii, Ludziom jak pięknym ptakom Rosną skrzydła, natomiast Trzęsą się portki pętakom.?

17

Odp: ETYKA W TERAPI
Ela210 napisał/a:

terapie zwykle przebiegaja tak, ze na poczatku terapeuta potakuje i parafrazuje a pacjent się cieszy jaki to wspaniały.
Póżniej zaczynają się schody i terapeuta robi sie zbyt dociekliwy jak dla pacjenów, dochodzimy do etapu ichj przewinień. I wtedy wielu klentów sie zmywa z terapii. i jej nie kończy..
Coś Ci poradzę, bo dobrze Cie rozumiem- zobacz na jeden z moich tematów tutaj wink jak partner jest dla Ciebie podły, a Ty jesteś w ciąży- pod pretekstem popmocy mamy, siostry itd wyprowadz sie na jakiś czas- bo teraz to Ty będziesz bębnem do bicia- chcesz być?
powiedz że się mozecie widywać w weekend, na spacerze, na obiedzie- ze potrzebujesz spokoju.
zobaczysz jak rozwinie się sytuacja- a moze różnie. ale Ty nie rób za zderzak. On ma bałagan w głowie i musi to sobie poustawiać. Czy była jakaś inna przyczyna terapii?
w każdym razie Ty zasługujesz na stabilny prosukt a nie takie roztrzęsione portki niezdecydowane. jeżeli twój chłopak pozostanie na terapii do końca, to moze do jakiś wniosków dojdzie. A Ty potem zdecydujesz czy chcesz z nim, być. Bo wcale nie musisz.

To jest bardzo sensowne co napisałaś. Bardzo dziękuję za tą poradę.

18

Odp: ETYKA W TERAPI
Ela210 napisał/a:

terapie zwykle przebiegaja tak, ze na poczatku terapeuta potakuje i parafrazuje a pacjent się cieszy jaki to wspaniały.

A interpretacje słów terapeuty pod wpływem uwierzenia w tę wspaniałość przez jakiś czas u pacjenta powodują to że nawykowo odruchowo siłą rozpędu obwinia innych i szuka w innych problemów nie w sobie ,czasem tak przekręcając to co terapeuta powiedziała że włosy na głowie się jeżą .Znam to smile

"Cichociemny na paralotni" big_smile
Za każdym rogiem jest niebezpiecznie, lecz u mnie okay

19

Odp: ETYKA W TERAPI
paslawek napisał/a:
Ela210 napisał/a:

terapie zwykle przebiegaja tak, ze na poczatku terapeuta potakuje i parafrazuje a pacjent się cieszy jaki to wspaniały.

A interpretacje słów terapeuty pod wpływem uwierzenia w tę wspaniałość przez jakiś czas u pacjenta powodują to że nawykowo odruchowo siłą rozpędu obwinia innych i szuka w innych problemów nie w sobie ,czasem tak przekręcając to co terapeuta powiedziała że włosy na głowie się jeżą .Znam to smile

Ja właśnie teraz odnoszę takie wrażenie że mój partner uważa się za najbardziej zrównoważonego człowieka świata a ja stanowię główny problem.

20 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-10-26 21:17:20)

Odp: ETYKA W TERAPI

Niebawem zobaczysz nowego "doktora Miczurina" psychologi polskiej w partnerze ,psychologię będzie mieć w małym palcu smile
Niestety będziesz jego pierwszą klientką nie wiedząc o tym.

"Cichociemny na paralotni" big_smile
Za każdym rogiem jest niebezpiecznie, lecz u mnie okay

21

Odp: ETYKA W TERAPI

"Ja się autentycznie tej jego terapeutki boję. W momencie kiedy się dowiedziałam co mój partner wyczynia za moimi plecami dosłownie zostawiłam go z dnia na dzień będąc w 5 tygodniu ciąży. Chciałam dokonać aborcji. Byłam już na nią absolutnie zdecydowana. Błagał mnie o przebaczenie. Mówił że zrobi wszystko dla mnie i dla dziecka, że pójdzie na terapię. Poszedł ale wcześniej zarobiiłam jeszcze od niego kilka takich emocjonalnych kopów że  dosłownie nie wiedziałam gdzie stoję. Potrafił powiedzieć mi że jak jego była dowie się o dziecku to się go wyrzeknie. Że jak jej powiem i jej coś się stanie to będę miała ją na sumieniu. Że mogę nawet usunąć dziecko a on i tak jej nic nie powie. Jego terapeutka o wszystkim wie i stwierdziła iż: mój partner cacka się ze mną, jak z dzieckiem, że najprawdopodobniej jest z niewłaściwą kobietą, że za bardzo się poświęca. Mi po prostu ręce opadają jak to słyszę. Mam wrażenie że wszystko w tej relacji to moja wina bo skoro terapeutka mówi mu takie rzeczy to chyba coś musi w tym być. Ja już mając tego dość w pewnym momencie niewytrzymałam popłakałam się i powiedziałam mu żeby ode mnie odszedł skoro aż tak jest nieszczęśliwy. On natomiast ani myśli o zostawieniu mnie. Ja mam już naprawdę ogromny mętlik w głowie. Nie staram się go kontrolować. Staram się w tym jakoś odnaleźć bo naprawdę 3 pierwsze miesiące ciąży to była dla mnie walka o przeżycie.

Dodam jeszcze tylko że mój partner uważa że jestem chodzącym ideałem i tu cytuje: nawet jak chciałbym się doczepić do Twojego zachowania to nie ma o co.
Tym bardziej dziwi mnie ze ta terapeutka wyciąga takie wnioski - tak naprawdę o mnie, nigdy nawet na oczy mnie nie widząc."







nie boj sie i nie wyciagaj wnioskow. kazdy terapeuta wydaje osad jedynie na podstawie tego, co mu opowiada pacjent. a ze on ma nierowno pod sufitem to chyba wiesz, po to na te terapie poszedl.  terapeuta nie wie, jak jest naprawde. wybierz sie ktoregos razu na te terapie z nim i powiedz jak tow yglada z twojej strony.

22

Odp: ETYKA W TERAPI
Miss_you napisał/a:
Misinx napisał/a:

Błędnie do tego podchodzisz. Tu nie chodzi o analizę Ciebie, tylko tego co on jak on odbiera Wasz związek. Równie dobrze zamiast cytować wprost te smsy mógłby po prostu o nich opowiadać i efekt byłby ten sam. Wyobraź sobie np. sytuację, że Twój partner doszukuje się w Twoich smsach podtekstów, których tam nie ma. I w tym terapia może pomóc.
Na terapii mówi się o bardzo intymnych sprawach, które są powiązane w jakiś sposób z bliskimi osobami. Gdyby np. miał do czynienia z problemami natury seksualnej w relacji z Tobą, to ma o nich nie mówić ?


Rozumiem to ale zawsze wydawało mi się że kwestie komunikacji miedzy partnerami rozwiązuje się na terapii par a nie indywidualnej. Skąd terapeutka ma wiedzieć co smsem chciałam przekazać skoro na oczy mnie nie widziała a naszą relacje zna tylko z subiektywnych opisów mojego partnera?

Owszem, kwestię komunikacji między partnerami rozwiązuje się na terapii par. Terapia indywidualna stanowi czasem preludium, wstęp do tego, że warto właśnie iść razem na terapię dla par. Ale na każdej terapii indywidualnej porusza się swoje problemy w jakimś ważnym dla siebie kontekście. Jeśli dla Twojego faceta wasz związek jest ważny i on czuje w tym jakiś problem, to absolutnie nic dziwnego nie ma w tym, że omawia to na terapii, a omawiając naświetla cały kontekst sytuacyjny, który w tym przypadku dla niego oznacza cytowanie smsów.

Zgniłe jajko wink (nie JAJKA)

23

Odp: ETYKA W TERAPI
Miss_you napisał/a:

Ja właśnie teraz odnoszę takie wrażenie że mój partner uważa się za najbardziej zrównoważonego człowieka świata a ja stanowię główny problem.

Jak się jest okazem zdrowia psychicznego bez trupów w szafie, to się nie chodzi na terapie. Ciekawe, że ten Twój men chodzi na terapię uważając się za zdrowego człowieka. Ta terapia na pewno istnieje? Z takim podejściem do sprawy to powinien raczej Ciebie wysyłać na terapię.

Ten sms to może być analizowany pod kątem, jakie uczucia wzbudza w twoim partnerze, itd. Poważny terapeuta będzie patrzył co to robi w nim, a nie jaka ty jesteś. Żaden poważny terapueta nie będzie używał sms czy opowiadań pacjenta do tego, żeby diagnozować jakąś nieznaną sobie osobę. To byłoby nie profesjonalne jakby tak robił. Opowiadać tego co usłyszał też nie może, więc wyluzuj.

24

Odp: ETYKA W TERAPI

A mnie jedna rzecz zastanawia. Skoro partner jest patologicznym kłamcą, to jaką masz gwarancję, że to są faktycznie słowa terapeutki? Jeśli faktycznie tak mówiła, to dla mnie jest niedopuszczalne. Ale jednak wydaje mi się mało prawdopodobne, bardziej Twój partner 'koloryzuje'.

Michałek 06.01.2017 smile

25

Odp: ETYKA W TERAPI

Albo to jego interpretacja słów terapeutki.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » ETYKA W TERAPI

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021