problem z twarzą - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » problem z twarzą

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27 ]

Temat: problem z twarzą

Chciałabym opisać problem, jaki gryzie mnie od ponad dwóch dekad. Nie liczę, że ktoś powie mi, co z tym zrobić. Ale może macie na ten temat jakieś przemyślenia, które będą dla mnie inspiracją. Może ktoś miał podobnie?

Chodzi o to, że nie cierpię swojej twarzy. Zaczęło się, kiedy miałam ok. 13 lat, teraz zbliżam się do czterdziestki. To coś więcej niż kompleks. Nie mogę zaakceptować nosa, brody, żuchwy i ogólnie całego kształtu głowy. Moje rysy koło regularnych to nawet nie stały. Jednocześnie mam świadomość, że nie jestem jakimś totalnym straszydłem i ludzie nie wytykają mnie palcami na ulicy. Jest we mnie strach, że bez włosów wyglądałabym jak stary chłop. Po prostu tak strasznie nie jestem w swoim typie, że jest to dla mnie przyczyną silnej udręki psychicznej. Porównałabym moje życie w tym stanie do chodzenia w niewygodnych butach – niby można gdzieś dojść, ale do d… z takim chodzeniem. Marnuję na te kompleksy mnóstwo energii, szkoda życia po prostu.

Oglądanie moich zdjęć jest dla mnie silną udręką. Staram się unikać jak mogę, ale w dzisiejszych czasach to nie zawsze jest możliwe. Po tym, jak obejrzę zdjęcie łapię doła. Ostatnio musiałam wziąć udział w sesji zdjęciowej i jak zobaczyłam się na zdjęciu to potem dosłownie wpadłam w histerię i długo płakałam.

Marzę o operacji plastycznej, konsultowałam się z kilkoma chirurgami. Problem w tym, że panicznie boję się narkozy (nigdy nie miałam). Jest to strach, którego od dwóch dekad nie potrafię przezwyciężyć. Przez to dodatkowo zaczynam źle myśleć o swoim charakterze – myślę sobie, że jestem tchórzem, któremu brak odwagi i w ogóle jestem głupia, że przez ponad dwie dekady nie potrafię rozwiązać tego problemu. Jestem w jakimś klinczu psychicznym. W kwestii operacji dodatkowo mam wątpliwości, czy one faktycznie poprawiłyby mój wygląd. Bo u mnie tak nic do siebie nie pasuje, że nawet nie wiem, czy operacja jest w stanie to zmienić.

Jestem świadoma, czym jest dysmorfofobia. Jednocześnie jestem prawie pewna, że jej nie mam. Sporo czytałam o takich przypadkach, oglądałam dokumenty o ludziach z tym zaburzeniem i te przypadki wydają mi się jakieś bardzo odległe. Nie odnajduję siebie w tych osobach. Jak oni opowiadają o swojej chorobie o tym, jak się z tym czują, to ja myślę: „O co mu/jej chodzi w ogóle?”

Już nie raz chciałam iść z tym do psychologa albo psychiatry. Tylko a) jak wyżej – uważam, że to nie dysmorfofobia b) nawet jeśli na to choruję, to absolutnie nie wierzę, że jakiekolwiek leczenie jest w stanie mnie  z tego wyciągnąć.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez cześka8 (2021-10-24 21:29:20)

Odp: problem z twarzą

winona... troche rozumiem Ciebie, ja akurat tak jak facjata jakotaka, to nie cierpie swojego ciala, troche mi to utrudnia funkcjonowanie, tez w zwiazku - niestety nie mija mi z wiekiem (wrecz sie poglebia).. . bylam jyz u psychologow, psychoseksuologa i zostalam odeslana do psychiatry.. a tego nie widze... takze narazie stopuje....
Fajne dalas porownanie do tych butow - bardzo trafne... smile..
Napisz cos wiecej, masz przyjaciol, rodzine, partnera, jak pomimo tego swojego problemu (ktory widze dosc dobrze rozpracowalas) odnajdujesz sie w zyciu?? Zauwaz ze Ty jestes postrzegana jaka jestes (zakrywanie maseczka sie nie liczy tongue), ja sie musze mocno kryc, uwazac.. dobrze ze zima... wiem ze dla reszty swiata to pierdoly, glupoty wobec innyxh waznych spraw ale strasznie mnie to ogranicza.. szkoda zycia, niby tak, niestety nie potrafie tego przezwyciezyc... sad
Pewnie zaraz sypna sie rady o psychoterapii.. probowalam, ale nie trafilam, psychiatra to chemia, a nie chce sie faszerowac - wole chyba alkohol w postaci... likieru.. wlasnie sączę, moze jednak sprobujesz?? Psychoterapii oczywiscie...  smile

3

Odp: problem z twarzą

Zgadzam się, że to nie przechodzi z wiekiem. Terapii w sumie mogę spróbować, co mi szkodzi. Po prostu na maksa nie wierzę w jej skuteczność w moim przypadku. Na leki też bym się nie zdecydowała. Rozumiem stan, w którym już nie da się normalnie funkcjonować, czasem trzeba brać leki. Ale ja jakoś funkcjonuję od ponad dwóch dekad, po prostu mam dużo mniejszą satysfakcję z życia.

Ja akurat mam ładną figurę i bardzo ja lubię. Ale żyję w przekonaniu, że twarz jest ważniejsza, a figura to taki dodatek. A co konkretnie nie podoba Ci się w Twoim ciele? Bo ja czasem myślę sobie (może naiwnie), że gdybym miała problem z ciałem, to poprawiłabym je ćwiczeniami. A przy twarzy to zostaje mi tylko poważna operacja i to mnie dołuje.

To prawda, że jestem postrzegana taka, jaka jestem, no bo twarzy nie zakrywa się ubraniami. Natomiast dla mnie takim ubraniem trochę są włosy. Boje się bardzo sytuacji, kiedy się zamoczą, albo kiedy na basenie muszę założyć czepek itp., bo w takich przylizanych włosach wyglądam fatalnie.
Pamiętam, jak kiedyś bardzo dawno temu mój chłopak pod prysznicem powiedział mi, że brzydko mi takiej przylizanej. No racja, już wcześniej to wiedziałam, ale mega smutno mi się zrobiło, chociaż on mówił mi dużo komplementów i ogólnie był kochany. Z kolei inny mój chłopak powiedział kiedyś, że przypominam mu jedną znaną osobę. Dla mnie ona jest strasznie brzydka i już wcześniej zauważyłam podobieństwo. No i wtedy płakałam chyba z godzinę (tak, żeby nie widział). No więc co tu dużo gadać – na związki też to wpływa.

Maseczki to jest dla mnie raj! Jak kazali nosić, to wszyscy byli raczej źli, a ja wniebowzięta smile Nie przepuściłam żadnej okazji, żeby założyć. Swoją drogą ostatnio byłam na randce z chłopakiem i w autobusie musieliśmy założyć maseczki, a on do mnie: „Do twarzy Ci w maseczce”. Chyba nie miał nic złego na myśli, ale w sumie ciężko to uznać za komplement. Facet i tak mi się nie podobał, więc nawet nie zrobiło mi się przykro, bardziej mnie to ubawiło.

U mnie w życiu na żadnym polu nie jest ciekawie. Nie mam swojej rodziny, ani faceta. Pracę mam, nie najgorszą, ale nie daje mi ona satysfakcji. Zawsze byłam osobą raczej lubianą. Ostatnio trochę odsunęłam się od ludzi. Być może moje kompleksy tez mają na to wpływ.

4

Odp: problem z twarzą

.. no to trafili sie faceci z wyczuciem, niestety wiekszosc panow najpierw mowi potem mysli (albo.. roznie to tam).. wazne chyba miec taka twarz jak masz niz taki mozg jak oni?
Ja mam rodzine, dzieci, meza bo to bylo za starych dobrych czasow, a teraz to mam najlepsza figure chyba w zyciu ale po 2ciazy podczas porodu troche mnie uszkodzili (i cialo i seks juz nie jest jak dawniej), poza tym zgubilam kilka kg a to uwidocznilo inny moj cielesny kompleks... ale... wazne jest wnetrze winona, gdzie tam twarz czy cialo, zgadza sie?? ... i owszem wiem, ze zdrowie najwazniejsze no ale... te buty takie niewygodne...
Operacja... nigdy nie wiesz jaki bedzie efekt koncowy, narkoza nie taka straszna wszystko dla ludzi i czasem jesli ma poprawic samopoczucie to czemu nie, z tymze nikt Ci nie zagwarantuje efektu koncowego, zawsze jest ten promil powiklan i nie wiadomo czego.. trudna kosztowna decyzja...

5

Odp: problem z twarzą

Miałam szczęście nagrać sobie program "Kto nam każe kupować" na kanale BBC i potem kilka razy go oglądałam. W czołówce było znamienne zdanie "nauczono nas nie lubić siebie". Po co? żeby zmusić nas do wydawania pieniędzy. Z reklam i programów telewizyjnych, z radia i prasy, na każdym kroku jesteśmy bombardowani  informacjami jakie stawia się nam wymagania co do wyglądu, ubioru, naszego domu i sposobu w jaki powinniśmy żyć. Ten przekaz nie ma nic wspólnego z normalnym życiem, z przeciętną urodą czy stanem posiadania, ten przekaz ma na celu wykazać, że jesteśmy dalece niewystarczająco dobrzy, wybrakowani wręcz, technicznie zacofani i ubodzy. No ale...zawsze możesz wziąć kredyt albo  złotą kartę kredytową i starać doszlusować do nieistniejącego ideału. Gdy skorzystasz z pomocy speców od chirurgii plastycznej, stylisty, ekspertów od wizerunku, dekoratorów wnętrz, możesz nieco zbliżyć się wyimaginowanego celu, oczywiście tylko na chwile bo od czego jest przecież moda. Dzisiaj jest modna wielka pupa a za kilka lat może wrócić moda na chłopczyce - operacja plastyczna czy inny specjalista typu trener personalny, fryzjer albo  dentysta od uśmiechu zawsze gotowi (za odpowiednim wynagrodzeniem), pomóc gonić króliczka.

6 Ostatnio edytowany przez cześka8 (2021-10-24 22:48:43)

Odp: problem z twarzą

tak oczywisvie... najlepiej kochac siebie takim jakim sie jest autorko, to takie proste - niestety zycie nie jest sprawiedliwe i... syty glodnego nie zrozumie i.. jego butow.
Najprosciej byloby zaakceptowac stan jak jest.. bo moze sie pogorszyc (mam olbrzymi zal do lekarzy ze mnie uszkodzili, tego nie widac ale zle mi z tym, dziecko tez mi uszkodzili - dobrze ze wiecej nic sie nie stalo, powinnam dziekowac ze dziecko zyje bo moglo sie gorzej skonczyc)... zycie nie jest sprawiedliwe, trzeba kochac to co sie ma, bo mozna stracic, pokochajmy.. swoje buty... Ale autorko chyba jestes podobna do rodziny? Mamy, dziadka, siostry?? Jakbys zmienila swa twarz nie czula bys sie zle ze jestes "niepodobna"??
Oczywiscie jak masz taki problem to jak nie operacja to moze chociaz psychoterapia - to tez jest modne...

7

Odp: problem z twarzą

Idź na terapię i powiedz, że wiesz, że nie przyniesie ona żadnego pozytywnego efektu.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

8

Odp: problem z twarzą

Wielokropku i co wg Ciebie zrobi psychoterapeuta? Znaczy dobry terapeuta? I jak takiego spotkac? Szukalam po opiniach w necie ale to chyba malo... jak znalezc takiego ktory do nas trafi?

9

Odp: problem z twarzą
winona_rider napisał/a:

Chodzi o to, że nie cierpię swojej twarzy. Zaczęło się, kiedy miałam ok. 13 lat, teraz zbliżam się do czterdziestki. To coś więcej niż kompleks. Nie mogę zaakceptować nosa, brody, żuchwy i ogólnie całego kształtu głowy. Moje rysy koło regularnych to nawet nie stały.

Co się wtedy stało? Zaczęłaś się do kogoś porównywać, zauważyłaś coś, co wcześniej nie miało znaczenia, ktoś sprawił Ci bardzo dużą przykrość?

winona_rider napisał/a:

Jednocześnie mam świadomość, że nie jestem jakimś totalnym straszydłem i ludzie nie wytykają mnie palcami na ulicy.

No właśnie - problem jest w Tobie i tylko w Tobie - nikt Cię nie wytyka, ludzie na ulicy nie przyglądają się bardziej niż innym, a nawet podobasz się, o czym świadczą pojawiający się w Twoim życiu mężczyźni, którzy raczej nie byli z Tobą wbrew sobie.

Załóżmy, że zrobisz tę wymarzoną operację, operacja się powiedzie - jak sądzisz, co się w Twoim życiu zmieni?
I jeszcze jedno pytanie: czy lekarze (chirurdzy plastyczni), z którymi się konsultowałaś, nie zauważali problemu z Twoją psychiką? Pytali jaki jest powód rozważania przez Ciebie tak radykalnej zmiany?

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy status to już historia, niestety na ten moment technicznie niemożliwy do zmiany]

10 Ostatnio edytowany przez winona_rider (2021-10-25 06:34:18)

Odp: problem z twarzą
Olinka napisał/a:

Co się wtedy stało? Zaczęłaś się do kogoś porównywać, zauważyłaś coś, co wcześniej nie miało znaczenia, ktoś sprawił Ci bardzo dużą przykrość?

Była to czas, kiedy dziecięca twarz zmieniła się w dorosłą i moje nowe dorosłe rysy przestały mi się podobać. Dodatkowo jeden uraz w tym okresie nie przysporzył mi urody. Potem już całe życie porównywałam się do innych. Co ciekawe, kilka lat wcześniej, jak jeszcze miałam dziecięca twarz, spotkało mnie coś, co chyba można nazwać prześladowaniem z powodu wyglądu. Ale wtedy rozumiałam, że te dzieciaki mówią to, bo są złośliwe, a nie dlatego, że jestem brzydka, bo wtedy jeszcze podobało mi się to, co widzę w lustrze. Potem w życiu co jakiś czas słyszałam negatywne komentarze, ale mam wrażenie, że większość osób takie czasem słyszy. Np. kiedyś wykrzywiły mi się noski od okularów słonecznych, a mój głupi kolega: nie martw się, na krzywym nosie nie widać. Tego typu akcje.

Olinka napisał/a:

nawet podobasz się, o czym świadczą pojawiający się w Twoim życiu mężczyźni

Każda potwora znajdzie swego amatora. Ktoś tam się pojawił, ale generalnie przez większość życia jestem sama. 

Olinka napisał/a:

Załóżmy, że zrobisz tę wymarzoną operację, operacja się powiedzie - jak sądzisz, co się w Twoim życiu zmieni?

Przestanę wpadać w histerię na widok swoich zdjęć. Miałabym też nadzieję na coś w rodzaju ulgi psychicznej, właśnie takie pozbycie się niewygodnych butów. Miałabym więcej energii i czasu na inne konstruktywne rzeczy, bo teraz sporo go poświęcam na dołowanie się. Jeśli kiedyś trafi mi się jeszcze jakiś chłopak, to nie będę czuła dyskomfortu, jeśli z bliska będzie przyglądać się mojej twarzy. Jeszcze parę lat  temu liczyłabym na większe powodzenie u facetów. Teraz już bym nie liczyła, bo w tym wieku to i ładne mają pod górkę.


Olinka napisał/a:

I jeszcze jedno pytanie: czy lekarze (chirurdzy plastyczni), z którymi się konsultowałaś, nie zauważali problemu z Twoją psychiką?

Nie, nie sugerowali tego. Konsultowałam się z siedmioma. Pięciu zakwalifikowało mnie do operacji. Jeden powiedział, że faktycznie widzi problem, natomiast jego metody nie są do końca dla mnie i lepiej, żebym poszukała innych rozwiązań/poszła na konsultację do innego lekarza (podał nazwisko kolegi). Jeden z tych siedmiu powiedział, żeby nie ruszać, bo nie warto. Co ciekawe, jeden z tych lekarzy bardzo precyzyjnie opisał moja twarz. Dokładnie tak, jak ja sama to widzę, tylko nie używał wartościujących słów (typu ładne/brzydkie itp). Dosłownie jakby moje myśli mówił na głos. To chyba znak, że nie wymyśliłam sobie defektów. Oczywiście inna machnęłaby na nie ręką i żyła pewna siebie, a mnie to dołuje od lat.

Dziękuję Wam bardzo za odpowiedzi. Co do psychologa i terapii, to mam wrażenie, że  ciężko o dobrego specjalistę.

11

Odp: problem z twarzą

Po pierwsze, samodiagnoza to żadna diagnoza. Większość ludzi z powaznym problemem psychicznym, w ogóle go u siebie nie widzi. Nie byłoby tylu desperatów latajacych po chirurgach plastycznych operacja za operacja, gdyby faktycznie mieli w siebie wgląd. Idź do dobrego psychiatry za miast gdybać czy coś masz czy nie.

Również zainteresuj się terapią, bo to jak o sobie myślisz za bardzo pozytywne nie jest i pewnie się przyczynia do tej obsesji na punkcie twarzy.

12

Odp: problem z twarzą

Ty nie potrzebujesz operacji, tylko terapii. Takie przypadki jak Twój są opisywane przez terapeutów. Operacja nigdy nie rozwiązuje sprawy, za to powoduje dodatkowe problemy z identyfikacją. Mogłabyś mieć i 100 operacji, a nigdy nie byłabyś z siebie zadowolona.
Tu to tylko terapeuta może cokolwiek zrobić.

Cześka, dla Ciebie też. Twoje problemy porozrzucane są po forum w różnych miejscach. Zatroszcz się w końcu o siebie i idź na terapię. Nikt za Ciebie tego nie zrobi.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

13

Odp: problem z twarzą

... przeciez napisałam że probowałam poki co bez efektu, a na chemie psychiatryczną narazie nie mam ochoty, ale dziękuje za rady które juz znam i probuje wdrożyc w życie.. bardzo pomocne.. smile
Forum jest chyba takze po to by osoby z podobnym problemem mogly podzielić się doswiadczeniem, a tu co rusz idz na terapie - koniec tematu, może jednak odezwie się ktoś kto mial operację i jest zadowolony (może takie osoby nie łażą po forach), albo nie jest..   Operacja lub inna ingerencja czasem jest rozwiązaniem sprawy, zależnie co to za sprawa, podyskutować można.. no chyba nie mozna bo ...terapia potrzebna, rozmowa czasami jest równie ważna a chyba też po to jest to forum?
Autorko trafic na dobrego terapeute.. dla mnie to loteria.... nie mniej może spróbuj - powodzenia

14

Odp: problem z twarzą
cześka8 napisał/a:

... przeciez napisałam że probowałam poki co bez efektu, a na chemie psychiatryczną narazie nie mam ochoty, ale dziękuje za rady które juz znam i probuje wdrożyc w życie.. bardzo pomocne.. smile
Forum jest chyba takze po to by osoby z podobnym problemem mogly podzielić się doswiadczeniem, a tu co rusz idz na terapie - koniec tematu, może jednak odezwie się ktoś kto mial operację i jest zadowolony (może takie osoby nie łażą po forach), albo nie jest..   Operacja lub inna ingerencja czasem jest rozwiązaniem sprawy, zależnie co to za sprawa, podyskutować można.. no chyba nie mozna bo ...terapia potrzebna, rozmowa czasami jest równie ważna a chyba też po to jest to forum?
Autorko trafic na dobrego terapeute.. dla mnie to loteria.... nie mniej może spróbuj - powodzenia

Jak ktoś idzie na terapię z założeniem, że się nie uda, to taka terapia ma zero sensu. Nawet najlepszy terapeuta nic nie zdziała jezeli dana osoba nad soba nie chce pracować.

I chyba lepiej sprawdzić najpierw czy faktycznie defekty wyglądu są realne, a nie jedynie wytworem zaburzonego postrzegania swojego ciała, a nie zakladać od razu, że chirurgia to jedyne rozwiązanie.

15

Odp: problem z twarzą

... czyli co po nafaszerowaniu się chemią może zmieni się założenie? tak wygląda terapia? czy dobry psychoterapeuta nie probuje najpierw przekonać ...niewierzącego?? nie szuka alternatyw tylko idz do kolegii niech zapisze leki a potem wróc?...
Autorko - chyba jestes podobna rysami do rodziny? czy się jakoś specjalnie wyróżniasz? co oni na to? są rózne typy urody - masz inne atuty na których się trzeba skupić, a te mniej atrakcyjne dla Ciebie trzeba .. polubić, ideałów nie ma.. to takie proste
nie wierzysz w terapię (o zgrozo - nie ma ona chyba zatem sensu), ale nie masz nic przeciw sprobowaniu... co Ci szkodzi, może się przekonasz...

16 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-10-25 12:36:34)

Odp: problem z twarzą

"Ja akurat mam ładną figurę i bardzo ja lubię. Ale żyję w przekonaniu, że twarz jest ważniejsza, a figura to taki dodatek."

Nad tym właśnie przekonaniem mogłabyś popracować z terapeutą albo sama. Bo to jest coś co ci szkodzi i powoduje twoje udręczenie.
Nie patrz na innych, na to co piszą, co dla innych ważne. Jesteś sobą i masz swoje ciało i swoje cechy i jedne rzeczy można skorygować a inne nie bardzo. To czego nie da się zmienić, lub koszty (nie tylko pieniądze, ale np ryzyko zdrowotne, ryzyko, że się nie uda osiągnąć efektu, stres) przeważają potencjalne zyski, lepiej zaakceptować. Spróbować z tego zrobić jakiś swój atut, cechę charakterystyczną.
Tym bardziej, że jak mówisz nie doświadczałaś nigdy prześladowania ze strony innych, ale sama siebie gnębisz za swój wygląd. To jest coś co od Ciebie na szczęście zależy.

Ja też mam twarz niezbyt ładną wg ogólnie pojętych kanonów a do tego płaski biust. Ale w sumie mam ładną figurę i tyłek. Też jako nastolatka płakałam, ale później stwierdziłam, że mam to gdzieś. Wyglądu nie możemy sobie wybrać jak sukienki w sklepie. Nie ma co z tym walczyć. Polubiłam swoje odbicie w lustrze, chociaż nadal raczej nie lubię zdjęć z bliska, fotogeniczna nie jestem. Na szczęście robienie sobie zdjęć w dzisiejszych czasach nie kosztuje, można zrobić kilka i sobie jakieś znośne od razu wybrać, a resztę usunąć.
Przesunęłam swoje priorytety gdzie indziej, inne rzeczy uznałam za ważne, bo na bycie misspolonią i tak nie było szansy :-)

W życiu mamy to co mamy. Bycie nieszczęśliwym często jest wynikiem porównywania i przekonań gdzieś zasłyszanych, wyczytanych w necie. Unieszczęśliwiamy się często sami stawiając sobie nierealne wymagania, ulegając złudzeniu, że to jest jakiś standard do którego koniecznie musimy doskoczyć. Na takim instagramie np napatrzymy się na ideały. Może czasem jednak warto spojrzeć też w stronę tego nieidealnego świata, realnych ludzi, którzy mają trudną sytuację, realne problemy. Zainteresować się jak te osoby sobie z tym radzą, a niektórzy sobie radzą bardzo dobrze. Po to, żeby odzyskać równowagę, przewartościować trochę co jest istotne. Można też przy okazji podpatrzeć, zastanowić się jakim cudem, ktoś kto ma zupełnie pokręconą sylwetkę na skutek choroby, albo częściowo jest niesprawny jest pogodzony z tym, szczęśliwy i znalazł sposób na to by realizować się w życiu. Wcale nie musimy być idealni.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

17

Odp: problem z twarzą
cześka8 napisał/a:

... czyli co po nafaszerowaniu się chemią może zmieni się założenie? tak wygląda terapia? czy dobry psychoterapeuta nie probuje najpierw przekonać ...niewierzącego?? nie szuka alternatyw tylko idz do kolegii niech zapisze leki a potem wróc?...
Autorko - chyba jestes podobna rysami do rodziny? czy się jakoś specjalnie wyróżniasz? co oni na to? są rózne typy urody - masz inne atuty na których się trzeba skupić, a te mniej atrakcyjne dla Ciebie trzeba .. polubić, ideałów nie ma.. to takie proste
nie wierzysz w terapię (o zgrozo - nie ma ona chyba zatem sensu), ale nie masz nic przeciw sprobowaniu... co Ci szkodzi, może się przekonasz...

Przede wszystkim, terapia nie polega na "faszerowaniu lekami". Owszem, leki mogą być częścią tego procesu, ale polega on przede wszystkim na wglądzie w siebie, na konfrontacji ze swoimi schematami myślenia i ze swoimi lękami. Nie każdy psychiatra zreszta jest też terapeutą- niewielu jest- także najlepsze rozwiązanie to znalezienie najpierw lekarza, który prawidlowo potrafiłby Cię zdiagnozować i w razie uznania przepisać leki, a potem terapeutę, który będzie pracowal z Tobą.

I wcale też nie jest powiedziane, że jakiekolwiek leki będą potrzebne, bo problem może nie jest wcale wynikiem jakiegoś poważnego zaburzenia (depresja, zaburzenia obsesyjno kompulsywne, dysmorfofobia itp), ale wylącznie ma swoje korzenie w niskim poczuciu wartości i kompleksach. Ludzie naprawdę są w stanie wmówić sobie wiele krzywdzacych opinii na swój temat.

18

Odp: problem z twarzą
cześka8 napisał/a:

Wielokropku i co wg Ciebie zrobi psychoterapeuta? Znaczy dobry terapeuta? I jak takiego spotkac? Szukalam po opiniach w necie ale to chyba malo... jak znalezc takiego ktory do nas trafi?

Co zrobi? Wróżką nie jestem, ale być może zapyta autorkę o to, po co przyszła, skoro wie, że niczego dobrego z terapii dla niej nie wyniknie. smile
Ujawnienie lęków, obaw jest istotne dla terapii. Ważnym jest, by klient zrozumiał, że to on jest najważniejszą osobą w terapii a psychoterapeuta wbrew niemu niczego nie zrobi. Psychoterapeuta nie jest cudotwórcą, nie pstryknie palcami, nie wypowie magicznych formułek, dzięki którym nastąpi zmiana myślenia jego klienta. Przerzucanie odpowiedzialności na psychoterapeutę jest częstym zjawiskiem, ale warto zdać sobie sprawę z własnej sprawczości, decyzyjności i odpowiedzialności za swe życie, także podczas terapii. Powtarzam od lat, że brak decyzji też jest decyzją.

Jak wybrać dobrego psychoterapeutę? Poszukać nazwisk na listach certyfikowanych psychoterapeutów, m.in. Polskiego Towarzystwa Psychologicznego czy Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, warto przy okazji szukania zapytać o to, czy jego praca jest superwizowana.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

19 Ostatnio edytowany przez winona_rider (2021-10-25 13:35:38)

Odp: problem z twarzą

Zdecydowałam, że pójdę do specjalisty. Zaszkodzić nie zaszkodzi. Oczywiście będę szczera, że moim zdaniem, to mi nie pomoże na mój główny problem. Co nie znaczy, że nie mogę poprawić pewnych kwestii w myśleniu o sobie. Jak myślicie, powinnam iść w pierwszej kolejności do psychologa czy do psychiatry?

W kwestii chirurgii plastycznej - nie jest tak, ze każda osoba, która przejdzie operację ma zaburzenia psychiczne. Czasem ludzie robią jedną lub dwie operacje i kompleks znika. A czasem nie znika. Co człowiek to historia.


"Autorko - chyba jestes podobna rysami do rodziny? czy się jakoś specjalnie wyróżniasz? co oni na to?"

Rodzeństwa nie mam. Od rodziców i dziadka pozbierałam ich najgorsze defekty. Oni mają po jednym, ja mam trzy. Rodzice chcieliby mi pomóc, ale co niby mają zrobić? Przez lata bagatelizowali temat. Teraz widzą, że sprawa jest poważna. Uważają, ze już lepiej się operować, bo najgorzej zadać się z psychiatrami. To ich zdaniem prosta droga do "wariatkowa". Inne pokolenie, nie mają świadomości istnienia zaburzeń i metod ich leczenia.

Jeszcze tylko dodam (bo przewijał się tu wątek reklamy, social mediów i konieczności bycia idealnym), że mój problem zaczął się w głębokich latach 90. Reklamy wtedy były typu: "Ojciec prać?", social mediów nikt jeszcze nie przewidywał nawet w największych koszmarach, internetu nie było, nawet nie wiem, czy było już mtv. Czasem może Bravo się kupiło. Czas spędzałam na podwórku grając w gumę w ortalionowym dresie. Źródła mojego problemu leżą gdzie indziej.

20

Odp: problem z twarzą

Diagnozy może udzielić psychiatra lub psycholog. Ja wolalabym się jednak udać do renomowanego psychiatry, szczególnie takiego, który specjalizuje się w zaburzeniach postrzegania swojego ciała.

21

Odp: problem z twarzą

dziękuję za wyjaśnienia.. może jeszcze kiedyś spróbuje..  poszukać lepiej kogos z.. Towarzystwa.. :]
co nie zmienia faktu, że swoje nastawienie do sprawy trzeba zmienić samemu (albo z pomocą specjalisty), zaakceptować pewne rzeczy to najprostsze i najtrudniejsze..  też uważam podobnie co do tych operacji.. wszystko dla ludzi i psychoterapie i zabiegi jesli tylko mogą poprawić komfort życia - kwestia podejscia (kasy) i jakiegos rozsądku, no ale o tym można dyskutować i dyskutować...

22 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2021-10-25 13:41:27)

Odp: problem z twarzą

Oczywistym jest, że pod wpływem psychoterapii nikt nie zmieni kształtu twarzy, choć efektem poradzenia sobie z kompleksami, zaakceptowania siebie jest rozjaśnienie i wygładzenie twarzy. Od osób pewnych siebie bije blask. smile

W ramach NFZ-u nie potrzeba skierowania od lekarza pierwszego kontaktu, by umówić się z psychiatrą, do psychologa skierowanie jest potrzebne. I psycholog i psychiatra może wystawić skierowanie na psychoterapię. Poza NFZ-em możesz od razu szukać psychoterapeuty.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

23

Odp: problem z twarzą
Wielokropek napisał/a:

W ramach NFZ-u nie potrzeba skierowania od lekarza pierwszego kontaktu, by umówić się z psychiatrą, do psychologa skierowanie jest potrzebne.

Z uwagi na to, że żyjemy w dobie pandemii, na ten moment nie trzeba skierowania także do psychologa. Uznano, że pandemia jest czynnikiem na tyle stresogennym, wzmagającym poczucie lęku i niepokoju, że łatwiejszy dostęp do wsparcia psychologicznego jest konieczny, a na pewno co najmniej potrzebny. Przypuszczam, że nie ma tu znaczenia, że problem Autorki nie jest nowy i raczej nie jest bezpośrednio związany z obecną sytuacją.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy status to już historia, niestety na ten moment technicznie niemożliwy do zmiany]

24 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-10-25 14:31:14)

Odp: problem z twarzą

"Znaczy dobry terapeuta? I jak takiego spotkac? "
Ja bym patrzyła jakie ma doświadczenie, gdzie zdobywał, jaka uczelnia, kursy. No i sposób w jaki się opisuje plus opinie o tej osobie w internecie.

"Jeszcze tylko dodam (bo przewijał się tu wątek reklamy, social mediów i konieczności bycia idealnym), że mój problem zaczął się w głębokich latach 90. Reklamy wtedy były typu: "Ojciec prać?", social mediów nikt jeszcze nie przewidywał nawet w największych koszmarach, internetu nie było, nawet nie wiem, czy było już mtv. Czasem może Bravo się kupiło. Czas spędzałam na podwórku grając w gumę w ortalionowym dresie. Źródła mojego problemu leżą gdzie indziej."
Pamiętam, pamiętam. 13 lat to czas dorastania i czas kiedy wygląd się zmienia. I ja też miałam z tym problem. Bo jak się zobaczyłam na zdjęciu klasowym to się popłakałam. I w ogóle rozczarowałam się, bo spodziewałam się, że wyrosnę na ładniejszą kobietę. Po prostu. Dluższy czas trudno mi się było pogodzić z wyglądem i czekalam, że może moje ciało jeszcze się zmieni. Nie nastąpiło to, ale przynajmniej pryszcze w końcu zniknęły, ale nastąpiło to dopiero na studiach XD.

Zakładam jednak, że te nowsze zjawiska też jakoś mogą oddzialywać na bieżące samopoczucie.
Ja bym raczej poszła do psychoterapeuty niż psychiatry w takiej sytuacji, tak mi intuicja podpowiada. Zapytałabym się ew. czy uważa, że powinnam się skonsultować z psychiatrą (chociaż myślę, że w razie potrzeby chyba sam powinien powiedzieć)

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

25 Ostatnio edytowany przez Yazoo (2021-10-25 14:19:55)

Odp: problem z twarzą

Nie podobasz się sama sobie i jest to przekonanie na tyle już silne i utrwalone że rodzi kolejne przekonanie o bezskuteczności jakiejkolwiek terapii. Z drugiej strony piszesz, że:

"W kwestii operacji dodatkowo mam wątpliwości, czy one faktycznie poprawiłyby mój wygląd. Bo u mnie tak nic do siebie nie pasuje, że nawet nie wiem, czy operacja jest w stanie to zmienić."

Czyli pat. Czujesz to, prawda? Z góry zakładasz że nie powiedzie się żaden sposób rozwiązania problemu. Ani w obszarze psychiki ani w obszarze rzeczywistej zmiany wyglądu.

Dobry lekarz chirurg przed operacją plastyczną dokonuje wizualizacji. A przynajmniej powinien. Mogłabyś zatem ocenić potencjalnie oczekiwany wynik operacji. Wszystkie jednak wątpliwości kończą się w głowie. Bo jeśli zakładając, że zobaczysz komputerową wizualizację wyniku operacji plastycznej i nadal nie wiesz czy to zadziała, to znaczy że problem w tkwi w głowie a nie w twarzy która Ci się u siebie nie podoba.

Ja tu widzę problem, że Ty sama nie wiesz co jest Twoim problemem, a niezadowolenie z wyglądu twarzy najprawdopodobniej jest tylko jego objawem, a nie przyczyną.

Dlatego chociażby, z czystej ciekawości, warto pogadać z dobrym psychiatrą lub psychologiem. Co oni na to. Otwórz się na zwykłą rozmowę. Na poszukiwanie.

26

Odp: problem z twarzą

Ja tu widzę problem, że Ty sama nie wiesz co jest Twoim problemem, a niezadowolenie z wyglądu twarzy najprawdopodobniej jest tylko jego objawem, a nie przyczyną.

zgadzam się w stu procentach - autora sama nie do końca wie co jest problemem ale zamknęła się w swojej głowie w błędnym kole w którym trwa od 20 lat.
Zgooglowałam defekty twarzy i to co mi się pokazało nie było nawet wielkim defektem - po czym znalazłam jakiś artykuł na temat tego ze jakaś babeczka ma defekt twarzy ( chociaż patrząc na jej zdjęcia to ma po prostu dziwny nos) i pomyślałam sobie ze ostatnimi czasy prócz kultu ciała coraz więcej pojawia się w social mediach ludzi którzy pokazują się takimi są naprawdę i bardzo mi się to podoba ( za 'gruby' , z poorana cera itp).
Druga myśl która mi przyszła do głowy to fakt ze defekty na twarzy są często oznaka chorób genetycznych z którymi się rodzimy. W przypadku autorki to chyba jedna odpada bo tutaj problem jest inny - autorka swoim własnym uporem wmówiła sobie ze ma defekty a jacyś chirurdzy plastyczni ( którzy zarabiają grube pieniądze na ludziach o niskim poczuciu wartości) potwierdzili jej słowa ( i tez nie wszyscy)
Zgadzam się z przedmówczyniami ze najpierw terapia żeby z sama sobą dojść do ładu i składu. Z tego co piszesz to tak naprawdę w życiu nic innego cię nie interesuje ( związki, satysfakcjonująca praca) bardziej od twojego własnego wyglądu. Smutne to
ta babeczka o której wcześniej pisałam to Ilka Bruehl, polecam sprawdzić Instagram, piękne zdjęcia !!

27 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-10-28 09:20:22)

Odp: problem z twarzą

Normalnie napisalabym chyba: idź na terapię. 
Ale przypomniała mi się znajoma którą nie cierpiała swojej twarzy i zrobiła operację nosa: to najbardziej  zmienia ogólny wizerunek.
I mimo że kosztowało to trochę bólu i wyrzeczeń my sie poznalysmy w trakcie gdy jeszcze odwiedzala kontrolnoe chirurga to nigdy nie zalowala.
Nie wiem jaki nos miała wcześniej ale mówiła że jak jej żle to patrzy na swoje stare zdjęcie i w lustro i od razu jej lepiej.
Więc jeśli to ma autorkę uszczęśliwić to proponuję  oswajac strach przed  narkozą. I zmienić ten nos.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

Posty [ 27 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » problem z twarzą

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021