Samotność w wieku 19 lat. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Samotność w wieku 19 lat.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

Temat: Samotność w wieku 19 lat.

Cześć. Przyszłam aby się wyżalić i dostać jakieś wsparcie. Jestem samotna w tak fajnym wieku jak 19 lat. Nie mam żadnej koleżanki. Zerwałam 2 miesiące temu dość słaby związek który był niedojrzały z dwóch stron ( sami nawet mi tak pisaliście w tamtym temacie) i wiedziałam, że jak go będę dalej kontynuować to oboje będziemy się tylko męczyć, bo wiecznie były kłótnie. Miałam wtedy kontakt z chłopakiem z neta. Spotkaliśmy się i było fajnie, pojechaliśmy nawet razem nad morze na którymś tam spotkaniu, bo była okazja. No, ale nad morzem jednak poszłam do wniosku, że chyba to nie to i wybuchnęłam. Adriana mój wybuch bardzo zabolał i nie chce być w tak bliskiej relacji jak byliśmy, stwierdził, że jesteśmy teraz znajomymi i możemy się spotykać, ale raz na jakiś czas. Ja sama nie wiem czy czułam się przy nim jakoś bardzo dobrze czy spotykałam się bardziej na zasadzie, bo byłam samotna i lęk przed samotnością zdecydował, że brnęłam w relację w której jak on chciał bliskości to ja też, ale kompletnie nie umiem sobie odpowiedzieć na pytanie czy naprawdę coś czułam czy robiłam tak aby nie być sama. Nic to chyba nie zmienia, bo i tak doszło do wybuchu a dla niego to była przeginka i nie do przejścia i się do mnie zraził więc nawet nie mogę kontynuować tej relacji aby zobaczyć czy faktycznie dobrze się przy nim czuje czy to lęk przed samotnością mnie pchał w tą relację. Jednak mimo wszystko skoro wybuchłam to chyba nie było mi aż tak dobrze, ale też nie wiem czy nie jest to spowodowane niekontrolowaniem emocji, brak mówienia o potrzebach. Chce też często aby było po mojej myśli a jak nie jest to się denerwuję i przeżywam bardzo trudne emocje które eksplodują. Nie umiem chyba w normalny sposób komunikować swoich potrzeb tylko robię to po pierwsze za późno kiedy już negatywne emocje się we mnie nazbierają i kiedy już są za długo we mnie to jak zdecyduję się powiedzieć co bym chciała i jak druga osoba mnie nie rozumie to bardzo trudno jest się mi uspokoić i wtedy histeryzuje i płaczę mimo, że dla tej drugiej strony problemu nie ma i go nie widzi albo jest na tyle zrozumiały i błahy, że taka reakcje jest przesadzona i oczywiście jak mówię w emocjach coś przykrego to potem osoba nie jest w stanie zrozumieć, że byłam zła i pod wpływem emocji tak mówiłam i niekoniecznie tak myślę jak emocje miną. Umiem przemyśleć sobie potem całą sytuację i sama dostrzegam, że nie był to na tyle problem aby tak przeżywać. Chodzi głównie, że pojawiła się mi takie emocje dość trudne, bo partner nie chciał zrobić to co ja chciałam i czuje się wtedy olana, odrzucona, najgorsza więc chyba niska samoocena też tu odgrywa znaczącą role.

Nie wiem już sama mam taki mętlik w głowie. Może wy mi pomożecie bardziej to zrozumieć?. Widziałam, że na wielu wątkach potrafią niektóre osoby bardzo doradzić i mają fajną wiedzę życiową.

Żałuje, że wybuchnęłam wtedy, bo tak to odebrałam sobie fajną znajomość która mogła się dalej rozwijać tylko też jak faktycznie nie czułam się przy nim jakoś bardzo dobrze to też może dobrze, że to się skończyło, bo mogłabym go dalej ranić, moje ogólnie toksyczne zachowania.
Tylko mega też żałuje, bo był dla mnie kochany, chciał mnie wyciągać do swoich znajomych, na sylwestra też mieliśmy razem z jego znajomymi jechać. Bardzo mi się to podobało. Od zawsze marzyłam aby sylwestra spędzić na wyjeździe wśród znajomych i chłopaka. No ale cóż tak wyszło i znowu zostałam sama...

Poznawałam tych chłopaków w necie... w realu też nie mam gdzie poznawać chłopaków, bo koleżanek nie mam które mogłyby zapoznawać mnie z jakimiś kolegami, czy na domówki też nie mam gdzie chodzić, bo nie mam znajomych. Siedzę tylko w domu i się uczę, trenuje i dzięki treningom też chce mi się żyć, bo mam jakiś cel. No, ale mega brakuje mi spotkań towarzyskich tylko nie wiem jak poznawać nowe osoby. W klasie się nie udało, na zajecia dodatkowe nie chodziłam przez ostatnie lata. Klasa to nie koniec świata, nie trzeba mieć tam przyjaciół, ale w takim razie gdzie tych przyjaciół znaleźć?. Bo jak poznam kilka osób z które bede też chciały ze mna wychodzic to w taki sposob moge poszerzać kręg znajomych i w końcu bym trafiła na jakiegoś chłopaka który mi by się spodobał i ja jemu heh. Tylko problem jest taki, że nie mam  w ogóle znaj i nie wiem gdzie i jak ich znaleźć.

Chodzę do psychologa i dał mi dwa zadania domowe. Jedno sam powiedział bardziej hardcorowe aby zapisać się na jakieś zajęcia które sa organizowane w moim mieście. Mogą być jakieś sportowe. Pomyślałam od razu o pole dance, ale brakuje mi odwagi. Powiedziałam psychologowi, że czuje się samotna to stwierdził, że nic tak nie łączy ludzi jak wspólna pasja więc mogę nawet zapisać się na kilka zajęć aby sprawdzić jakie mi najbardziej odpowiadają, że nauczę się chociaż obycia wśród ludzi i zobaczę coś nowego niż życie tylko w klasie.

Proszę napiszcie co możecie mi doradzić, jestem otwarta na każdą radę jak i też krytykę.

Mam lęki, że zostanę sama do końca życia, że już tak będzie zawsze, że nawet jak pójdę do pracy, na studia to nic się nie zmieni.
Jest jeszcze alternatywa w tym necie żeby kogoś poznać znowu, ale związki chce sobie na jakiś czas odpuścić aby sobie przepracować swoje błędy i odkryć bardziej siebie. Jakbym siebie nieco naprawiła to można spróbować znowu w internecie poszukać, ale szczerze wolałabym wychodzić ze swojej strefy komfortu w realu i w taki sposób poznać przyjaciół bądź chłopaka.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Istotka6 (2021-10-30 21:38:54)

Odp: Samotność w wieku 19 lat.

Witaj.  Nie jestem dobra we wspieraniu,  podpowiem co możesz zrobić, czyli działać.  Przede wszystkim,  pokochaj siebie.  Na ten temat  są świetne książki,  polecam.  Zmień sposób myślenia,  skup się na sobie.  Sugeruję znaleźć  pracę,  jeśli nie masz.  Praca  jest naprawdę  potrzebne dla zdrowia psychicznego,  do tego daje możliwości  poznania ludzi,  uczy  otwartosci na ludzi i budowania relacji.  Zajęcia to dobry pomysł.  Może jakieś spotkania pod kątem wspólnych zainteresowań?

Edit,  przestań  przeżywać  relacje z tym chłopakiem,  swoje szczęście uzależniasz od kogoś zamiast od siebie.

Nie ma rewolucji, jeśli nie ma buntu.

3

Odp: Samotność w wieku 19 lat.

Pocieszę Cię. Jeśli z tym chłopakiem (z netu) wciąż miałaś wątpliwości czy nie robisz tego żeby nie być samotną, to właśnie dlatego to robiłaś. Przy właściwym facecie nie będziesz się zastanawiać "po co to robię". I dobrze że to urwaliście.
Skoro był fajny i mieliście plany, ale Ty nie byłaś do niego przekonana, to zgaduję że po prostu Cie nie pociągał, nie podobał Ci się jakoś bardzo. Jeśli tak, to nie czuj się winna, bo w związku powinnaś pożądać faceta i to kolejny dowód że to nie było to.

Ja na Twoim miejscu dalej bym szukała w necie (np. ja poznałam tak męża). Jeśli pragniesz poznać koleżanki, to będzie trochę trudniej. Musiałabyś albo iść do pracy albo na studia, chociaż można też poznać w necie. Podam swój przykład - po przeprowadzce z mężem, nie mieliśmy żadnych znajomych, dosłownie zero. Zdesperowana założyłam temat na forum tej miejscowości (a naprawdę mała, 20 tys mieszkańców) pod tytułem "jak poznać znajomych?". Napisało do mnie ok. 20 ludzi, część z partnerami (szukali pary do spotkań i wyjazdów, broń Boże nic erotycznego), ale tez samotne dziewczyny które nie mają przyjaciółki. Nawet tutaj na forum, bodajże w dziale "Samotność" dziewczyny szukają koleżanek. Moja najdłuższa przyjaźń z dziewczyną z netu trwała 6 lat. Czyli da się!

Ale przede wszystkim - nie wymagaj od siebie żebyś miała wielkie grono przyjaciół. Na serio wystarczy nawet jedna koleżanka czy facet, a jeśli oni mają swoich znajomych, to do nich dołączysz.

Wczoraj przeczytałam gdzieś "w tym oceanie jest pełno rybek, ale żeby znaleźć właściwą musisz po prostu pływać". Czyli musisz szukać, spotykać się z netu, nie odmawiać spotkań towarzyskich. Bo nikt Cię sam nie znajdzie.

4

Odp: Samotność w wieku 19 lat.

Ja od siebie polecę ci rozwijanie się - przez robienie tego co cię interesuje, co lubisz.
Mogą to być fora tematyczne, grupy, jakieś zajęcia. Siłą rzeczy nawiążesz tam kontakt z osobami o którymi będzie o czym rozmawiać. Coś z nimi porobić. '
Ja tak poznałem fajną dziewczynę teraz.

5

Odp: Samotność w wieku 19 lat.
zrzutekranu napisał/a:

Ja od siebie polecę ci rozwijanie się - przez robienie tego co cię interesuje, co lubisz.
Mogą to być fora tematyczne, grupy, jakieś zajęcia. Siłą rzeczy nawiążesz tam kontakt z osobami o którymi będzie o czym rozmawiać. Coś z nimi porobić. '
Ja tak poznałem fajną dziewczynę teraz.

A mógłbyś podać jakie to mogą być grupy, zajęcia??
No i na jakie zajęcia chodziles gdzie poznales ta fajna dziewczynę?

6 Ostatnio edytowany przez zrzutekranu (2021-11-01 01:52:25)

Odp: Samotność w wieku 19 lat.

Co cię interesuje - od gotowania, przez taniec, po sporty, rowery.
Ja właśnie na rowerach poznałem. Lubię jeździć ale samemu to mi się nie chce. I taką grupą sobie pojechaliśmy ostatnio, z okolic, kolega mnie zaprosił bo wiedział, że dużo jeżdżę. On to jakoś na facebookach znalazł. Dziewczyna miała na plecaczku naszywkę którą kojarzyłem, zaczęliśmy gadać i gadanina się przeniosła poza rowery na spotkania na innym gruncie.
Tylko ja tam szedłem by się rozerwać, pojeździć i polecam takie nastawienie. Nie spinasz się.

7

Odp: Samotność w wieku 19 lat.

.. moze jezykowe jakies?? Ja na takich tez poznalam mase fajnych ludzi, przy okazji podnioslam kwalifikacje do pracy... cokolwiek smile

8

Odp: Samotność w wieku 19 lat.

nie moge edytować wiec dopiszę... na jednym z takich kursów poznałam fajną dziewczynę, z którą potem bardzo się zaprzyjazniłyśmy (i przyjaznimy do dzis) i razem potem chodzilysmy w rozne miejsca - nie nastawialam się na jakies tylko męskie znajomosci.. także probuj, w studenckich może kołach takie kursy jesli masz w swoim miescie (zawsze to troche taniej)..

9

Odp: Samotność w wieku 19 lat.
madoja napisał/a:

Pocieszę Cię. Jeśli z tym chłopakiem (z netu) wciąż miałaś wątpliwości czy nie robisz tego żeby nie być samotną, to właśnie dlatego to robiłaś. Przy właściwym facecie nie będziesz się zastanawiać "po co to robię". I dobrze że to urwaliście.
Skoro był fajny i mieliście plany, ale Ty nie byłaś do niego przekonana, to zgaduję że po prostu Cie nie pociągał, nie podobał Ci się jakoś bardzo. Jeśli tak, to nie czuj się winna, bo w związku powinnaś pożądać faceta i to kolejny dowód że to nie było to.

Ja na Twoim miejscu dalej bym szukała w necie (np. ja poznałam tak męża). Jeśli pragniesz poznać koleżanki, to będzie trochę trudniej. Musiałabyś albo iść do pracy albo na studia, chociaż można też poznać w necie. Podam swój przykład - po przeprowadzce z mężem, nie mieliśmy żadnych znajomych, dosłownie zero. Zdesperowana założyłam temat na forum tej miejscowości (a naprawdę mała, 20 tys mieszkańców) pod tytułem "jak poznać znajomych?". Napisało do mnie ok. 20 ludzi, część z partnerami (szukali pary do spotkań i wyjazdów, broń Boże nic erotycznego), ale tez samotne dziewczyny które nie mają przyjaciółki. Nawet tutaj na forum, bodajże w dziale "Samotność" dziewczyny szukają koleżanek. Moja najdłuższa przyjaźń z dziewczyną z netu trwała 6 lat. Czyli da się!

Ale przede wszystkim - nie wymagaj od siebie żebyś miała wielkie grono przyjaciół. Na serio wystarczy nawet jedna koleżanka czy facet, a jeśli oni mają swoich znajomych, to do nich dołączysz.


Wczoraj przeczytałam gdzieś "w tym oceanie jest pełno rybek, ale żeby znaleźć właściwą musisz po prostu pływać". Czyli musisz szukać, spotykać się z netu, nie odmawiać spotkań towarzyskich. Bo nikt Cię sam nie znajdzie.

Teraz jestem w ostatniej klasie technikum i chce się skupić na maturze i egzaminie zawodowym. To jest dla mnie najważniejsze więc nie mam czasu aby chodzić do pracy, bo w weekendy w moim mieście rzadko kiedy przyjmują uczniów szkoły średniej no chyba, że ktoś ma znajomości. Mieszkam w dość małym miasteczku. Nie wiem co z studiami, bo interesują mnie dwa rozbieżne kierunki. Pierwszy to logistyka (wiem, że jest przyszłościowy i dużo by było na takim kierunku facetów tak mi się przynajmniej wydaje) a drugi kierunek to pedagogika ( tam 90% kobiet). No i tak logistyka jest mega przyszłościowa i lepsza zarobkowo a pedagogika już mniej no chyba, że bym założyła swoją działalność jakiś żłobek czy ośrodek. No i też wiem, że lepiej jest na dziennych studiach jeśli chodzi o towarzystwo, bo jakby sobie przedłużam jeszcze młodość i jest więcej młodych osób niż na zaocznych. Na zaoczne jednak ciągle planowałam iść, bo chciałam zacząć pracować na jakimś magazynie (mój kierunek w technikum jest z tym związany). Jednak pewna osoba mi uświadomiła, że na zaocznych będzie trudniej kogoś poznać (chodzi o znajomych) niż na takich dziennych. No i też wiem, że na dziennych można pracować w jakimś sklepie w niektóre dni w tygodniu jako student. No ale właśnie wiem, że lepsza zarobkowa jest praca na magazynie i od pon do piątku. Jakbym miała chłopaka i znajomych stałych to bym wybrała studia zaoczne i praca na magazynie, ale że jestem sama jak palec i chce kogoś poznać to już jestem bliżej tych dziennych. Mimo wszystko i tak nie wiem co zrobić czym się kierować czy patrzeć aż tak na te znajomości czy aby mi było lepiej ale wtedy mogłabym być samotna. Wiem, że w pracy też można kogoś poznać, ale właśnie sęk w tym, że jakbym wybrała logistykę gdzie jest większość facetów i magazyn gdzie też pracują faceci to na koleżanki nie mam co liczyć tylko może na faceta czy kolegów big_smile. Trudne wybory życiowe, bo nie wiem co lepsze.

Widzę też pewną zależność jakby nie wyszła ta znajomość z tym chłopakiem co opisywałam go na początku to nie zapisałabym się na zajęcia z pole dance na które już jestem zapisana i mam zacząć od 19 listopada. Też nieco psycholog mnie namówił na jakieś zajęcia więc może to też miało wpływ ale myślę, że ta znajomość z chłopakiem najwięcej, że jakby się udała to bym nie powiedziała psychologowi, że skupiam się na sobie i nie dałby mi takiego zadania domowego tylko bym żyła znajomością i bym nie rozwijała pasji. Choć też mi bardzo szkoda tej znajomości, bo nie mam co robić na sylwestra a gdyby nie ten mój wybuch w którym go uraziłam to by mnie zabrał na sylwestra w góry na 4 dni ze znaj, bo takie były plany. Tylko właśnie co miałam udawać, że jestem zadowolona i jestem w nim zakochana i na siłę wszystko aby tylko do sylwestra. Chciałam też zbudować z nim koleżeńską relację, ale się nie da. Jako koleżankę ma mnie gdzieś, tylko ja pisałam, zaczynałam rozmowy a druga strona mało. Nie zmuszę nikogo do znajomości więc sama przestałam pisać i od 3 dni milczy więc wszystko jasne, nie chce i jak widze jego nastawienie to tez odechciewa mi się pisać..

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Samotność w wieku 19 lat.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021