Witajcie
mam okropny mętlik w głowie. Liczę, że trochę mi pomożecie to uporządkować. Otóż poznałem dziewczynę całkiem przypadkiem można powiedzieć. Otóż szedłem ze spaceru i zaczęła mi się przyglądać, uśmiechać itp. Tak się poznaliśmy. Zaczęliśmy ze sobą pisać i po 4 dniach pierwsze spotkanie - był to dwugodzinny spacer. Były różne tematy dużo śmiechu itp. Po spacerze a to była niedziela, powiedziała, że w środę mogę do niej wpaść na kawę. Wpadłem na kawę. Rozmawialiśmy itp, ale inicjowałem dotyk. Zaczęliśmy się nakręcać i poszło. Było naprawdę mega. Niestety zachowałem się źle bo zamiast po seksie zostać z nią to pocałowałem ją i powiedziałem, że muszę iść. Bardzo złe zachowanie z mojej strony za co ją przeprosiłem. Faktycznie tego dnia musiałem wyjść ale nie ma na to żadnego usprawiedliwienia bo poczuła się na pewno fatalnie. Przyjęła przeprosiny. Zaprosiłem ją do kina na sobotę. Zgodziła się. Pojechałem po nią, ale miałem prezent więc wszedłem do środka. Kazała usiąść bo mieliśmy jeszcze trochę czasu. No i tym sposobem do kina nie poszliśmy ponieważ zaczęły się pocałunki itp i poszło. No właśnie. Byłem mega podniecony ale zdarzyło mi się coś co już raz wiele lat temu też - podczas stosunku po 10 minutach spadło powietrze i nie mogłem kontynuować. Przeprosiłem ją bo była cała nakręcona i usiadłem zażenowany. Była dłuuuga cisza między nami. Oznajmiłem jej, że coś dziś ze mną jest nie tak. Zadała pytanie czy to nie jej wina. Powiedziałem że absolutnie nie, ponieważ jest mega atrakcyjna i strasznie mnie kręci. Cisza była dojmująca. Powiedziałem jej, że jest świetną dziewczyną a ja niestety to zepsułem. Odpowiedziała, że nic się nie stało, ale czy aby na pewno? Po ponad połowie godziny siedzenia (byłem strasznie zły i smutny), powiedziała, że czas zakończyć spotkanie i zebrać myśli. Wyszedłem, przeprosiłem pocałowałem ją i dodałem, że bardzo mi na niej zależy.
napisałem do niej dzień później czy jest szansa jeszcze dla nas a ona na to, że muszę jej dać czas na przemyślenia. Co teraz? wariuje mimo, że znamy się z nią raptem dwa tygodnie i mieliśmy tylko 3 spotkania to coś ze mną się stało. Szaleje i nie mogę się na niczym skupić. Bardzo się męczę w tej sytuacji. Tu chyba wszystko poszło źle od początku prawda? Poznaliśmy się w magiczny sposób a teraz zamiast magii jest cisza. Chcę to naprawić, ale czuję, że już mi nie pozwoli. 5 lat byłem sam po ostatnim rozstaniu i straciłem nadzieję, że kogoś poznam a teraz kiedy ona się zjawiła chyba za bardzo w to wszedłem. Chyba nie umiem postępować już z kobietami i spaliłem temat.
co mam zrobić?
dziękuję
Podobne tematy
Co ty się tak ciągle za wszystko biczujesz? Wyluzuj. Bo startujesz do wszystkiego w roli kogoś kto musi się starać na pochwałę, akceptację, jakieś wybaczenie nie wiadomo czego.
Co ty się tak ciągle za wszystko biczujesz? Wyluzuj. Bo startujesz do wszystkiego w roli kogoś kto musi się starać na pochwałę, akceptację, jakieś wybaczenie nie wiadomo czego.
Sam już nie wiem. Zawsze chce wszystkich zadowalać nie patrząc na siebie
4 2021-09-27 12:45:35 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2021-09-27 12:45:49)
(...) Zawsze chce wszystkich zadowalać nie patrząc na siebie
I to jest problem.
Ajko napisał/a:Co ty się tak ciągle za wszystko biczujesz? Wyluzuj. Bo startujesz do wszystkiego w roli kogoś kto musi się starać na pochwałę, akceptację, jakieś wybaczenie nie wiadomo czego.
Sam już nie wiem. Zawsze chce wszystkich zadowalać nie patrząc na siebie
Czas na tym popracować. Uwierz mi łatwiej jest zadowalać innych jak umiesz być wyrozumiałym i dobrym dla siebie. Co do niedyspozycji nic się nie stało. Babki wiele razy mają niedyspozycję tylko u nich można to ukryć. Babki żyją w niewiedzy, że niedyspozycja faceta zazwyczaj wynika ze zmęczenia, albo stresu. W tej niewiedzy, niewłaściwie, mogą odebrać niedyspozycję mężczyzny jako ich winę, np nieatrakcyjność. Szkoda, że przez takie pierdoły, tak czesto ludzie rezygnują być może z czegoś fajnego. Nie czekaj jak zbity pies na łaskę pana tylko działaj dalej.
martino87n napisał/a:Ajko napisał/a:Co ty się tak ciągle za wszystko biczujesz? Wyluzuj. Bo startujesz do wszystkiego w roli kogoś kto musi się starać na pochwałę, akceptację, jakieś wybaczenie nie wiadomo czego.
Sam już nie wiem. Zawsze chce wszystkich zadowalać nie patrząc na siebie
Czas na tym popracować. Uwierz mi łatwiej jest zadowalać innych jak umiesz być wyrozumiałym i dobrym dla siebie. Co do niedyspozycji nic się nie stało. Babki wiele razy mają niedyspozycję tylko u nich można to ukryć. Babki żyją w niewiedzy, że niedyspozycja faceta zazwyczaj wynika ze zmęczenia, albo stresu. W tej niewiedzy, niewłaściwie, mogą odebrać niedyspozycję mężczyzny jako ich winę, np nieatrakcyjność. Szkoda, że przez takie pierdoły, tak czesto ludzie rezygnują być może z czegoś fajnego. Nie czekaj jak zbity pies na łaskę pana tylko działaj dalej.
W jaki sposób dalej działać? Masz na myśli z nią czy dac sobie spokój?
Oczywiście, że z nią. Nie czekaj na jej działanie tylko pokaż, że sobie radzisz z emocjami. Umów się na coś fajnego, niekoniecznie seks, chociaż seksem może się zakończyć jak bedzie miła atmosfera.
Na przyszłość, wytłumacz kobiecie, że tak bardzo ci się podoba, ze aż masz z tego takie podniecenie razem ze stresem, że organizm nie wydolił
. I zawsze można się popieścić, albo tylko przytulić. Odstresować. No i nie działaj z poziomu winnego za całe zło tego świata i przepraszacza, bo czlowiek wtedy się czuje winny za twoje kajanie
, wchodzi w podobne schematy.
Oczywiście, że z nią. Nie czekaj na jej działanie tylko pokaż, że sobie radzisz z emocjami. Umów się na coś fajnego, niekoniecznie seks, chociaż seksem może się zakończyć jak bedzie miła atmosfera.
Na przyszłość, wytłumacz kobiecie, że tak bardzo ci się podoba, ze aż masz z tego takie podniecenie razem ze stresem, że organizm nie wydolił. I zawsze można się popieścić, albo tylko przytulić. Odstresować. No i nie działaj z poziomu winnego za całe zło tego świata i przepraszacza, bo czlowiek wtedy się czuje winny za twoje kajanie
, wchodzi w podobne schematy.
Tak tylko że wczoraj napisała że musi przemyśleć i potrzebuje czasu. Jak będę naciskał to pewnie pogorsze sprawę. Tym bardziej że napisałem jej że jest fantastyczną dziewczyną i że chce z nią spędzać każdą wolną chwilę. To chyba ją odstraszy ode mnie . Obiecałem sobie że się szybko nie zaangażuję a tu cios od razu i jestem pozamiatany
moze z poczuciem humoru: Jak tam przemyślenia, może gdzieś wyjdziemy myśleć razem?
moze z poczuciem humoru: Jak tam przemyślenia, może gdzieś wyjdziemy myśleć razem?
Chyba się na to zdecyduje ale najpierw ją przetrzymam jeszcze. Tylko nie wiem jak długo
11 2021-09-27 15:56:36 Ostatnio edytowany przez Gary (2021-09-27 16:02:12)
...zaczęła mi się przyglądać, uśmiechać itp. Tak się poznaliśmy. Zaczęliśmy ze sobą pisać i po 4 dniach pierwsze spotkanie - był to dwugodzinny spacer. Były różne tematy dużo śmiechu itp. Po spacerze a to była niedziela, powiedziała, że w środę mogę do niej wpaść na kawę. Wpadłem na kawę. Rozmawialiśmy itp, ale inicjowałem dotyk. Zaczęliśmy się nakręcać i poszło. Było naprawdę mega.
Hoho... ale świetna przygoda i podryw. Jak w filmie. Brawo.
Niestety zachowałem się źle bo zamiast po seksie zostać z nią to pocałowałem ją i powiedziałem, że muszę iść. Bardzo złe zachowanie z mojej strony za co ją przeprosiłem. Faktycznie tego dnia musiałem wyjść ale nie ma na to żadnego usprawiedliwienia bo poczuła się na pewno fatalnie. Przyjęła przeprosiny. Zaprosiłem ją do kina na sobotę. Zgodziła się.
To była gafa faktycznie. Lepiej takie rzeczy że musisz iść przed seksem powiedzieć, bo potem głupio wychodzi, jak u prostytutki. Zrobił swoje i poszedł.
... do kina nie poszliśmy ponieważ zaczęły się pocałunki itp i poszło. No właśnie. ... podczas stosunku po 10 minutach spadło powietrze i nie mogłem kontynuować. ...
Ok, zdarza się. Zobacz wątek obok:
https://www.netkobiety.pl/t126576.html
"Jak się zachować gdy mi opada"
Przeprosiłem ją bo była cała nakręcona i usiadłem zażenowany. Była dłuuuga cisza między nami. Oznajmiłem jej, że coś dziś ze mną jest nie tak. Zadała pytanie czy to nie jej wina. Powiedziałem że absolutnie nie, ponieważ jest mega atrakcyjna i strasznie mnie kręci.
No właśnie... dziewczyny od razu biorą to do siebie. Niemniej bardzo dobrze wybrnąłeś z tego.
Cisza była dojmująca. Powiedziałem jej, że jest świetną dziewczyną a ja niestety to zepsułem. Odpowiedziała, że nic się nie stało, ale czy aby na pewno?
I to był moment, aby kontynuować seks...
Była penetracja, penis opadł, okej... trudno... jest wtopa... Ta zabawa nie wyszła fajnie.
No to zmiana zabawy -- jak było w chowanego, to teraz w kotka i myszkę, czy kalambury... i dalej się bawicie.
Zgodnie z kanonami społecznymi i w mediach -- aby seks był udany to on MUSI mieć orgazm (= zob reklamy po godz 23-ciej), a ona NIE MUSI (= np. bravo girl, cosmopolitan, czy inne). Dlatego jak on nie ma orgazmu, to kończymy ze smutnymi minami. Dlatego najłatwiej jak się sam będziesz dotykał, a ona Cię popieści, będziesz miał orgazm, a oboje uśmiech na twarzy.
Seks to nie tylko penetracja. Zwłąszcza jak móœisz, że ona była bardzo podniecona. To trzeba ją było pieścić do orgazmu. Mozę by sama się dotykała. Minetka, różne pozycje. Jest całe mnóstwo fajnych erotycznych oddziaływań na siebie.
Po ponad połowie godziny siedzenia (byłem strasznie zły i smutny), powiedziała, że czas zakończyć spotkanie i zebrać myśli. Wyszedłem, przeprosiłem pocałowałem ją i dodałem, że bardzo mi na niej zależy.
Problemem nie jest, że nie miałeś erekcji.
Problemem to, co robiliście (oboje!) po takiej wpadce.
napisałem do niej dzień później czy jest szansa jeszcze dla nas a ona na to, że muszę jej dać czas na przemyślenia.
Dżizas! Chłopie! Nie od erekcji zależy relacja. I przestań robić smutne oczy. Weź się w garść.
Przeczytaj Ian Kerner "Jej orgazm najpierw".
Co teraz? wariuje mimo, że znamy się z nią raptem dwa tygodnie i mieliśmy tylko 3 spotkania to coś ze mną się stało. Szaleje i nie mogę się na niczym skupić. Bardzo się męczę w tej sytuacji.
Super zauroczenie, super seks. ... no z jedną wpadką. Proszę kontynuować relację i uprawiać dużo seksu.
Tu chyba wszystko poszło źle od początku prawda? Poznaliśmy się w magiczny sposób a teraz zamiast magii jest cisza.
Poszło wszystko dobrze. Były dwie wpadki:
-- twoja ewakuacja po pierwszym seksie
-- i wasze grobowe miny w połowie seksu
Chcę to naprawić, ale czuję, że już mi nie pozwoli.
Bo nie tak się to załatwia. Dziewczyna nie widzi Cię jako penisa w erekcji, tylko jako człowieka. Faceci tego nie czają i dlatego wysyłają na portalach kobietom penisy.
...... a teraz kiedy ona się zjawiła chyba za bardzo w to wszedłem.
Macie baaardzo, bardzo dobry początek! SErio!
Od razu seks, od razu tyle emocji.
Chyba nie umiem postępować już z kobietami i spaliłem temat.
co mam zrobić?
......
Tak tylko że wczoraj napisała że musi przemyśleć i potrzebuje czasu.
Ona tak działa, bo TY tak postawiłeś temat.
Opadł penis? O rany! Ale dramaaaa!
Jak będę naciskał to pewnie pogorsze sprawę.
Zależy jak będziesz naciskał...
Jak to będzie biadolenie w stylu "Ojej! Misiu płacze... Czy przygarniesz mnie jeszcze? Czy zasłużyłem na Ciebie? Chociaż pozwól siedzieć blisko..."
to pewnie dziewczyna się zdystansuje.
Tym bardziej że napisałem jej że jest fantastyczną dziewczyną
Bardzo dobrze powiedziałeś.
...i że chce z nią spędzać każdą wolną chwilę.
A tutaj stalkujesz... "Ja chcę..." "ja, ja..." "każdą chwilę"
... co mam zrobić?
Napisz jej "list ostatniej szansy"..., bo jak ona to zrobi pierwsza, to będzie w stylu "ok... ostatecznie możemy próbować", albo "już nie chcę Cię widzieć".
Nie pisz jak stalker. Nie oczekuj, nie wymagaj. Daj na luz. Nie bądź proszącym pieskiem. Bardziej pisz o sobie.
"Hej cześć! Dawno nie byłem w związku, dawno nie miałem seksu, wtedy poznałem Ciebie, szybko poszliśmy na seks, to był świetny seks, zauroczyłem się Tobą, a na naszym drugim seksie przytrafiła mi się wpadka z erekcją... szkoda, że nie podjąłem wtedy dalszej zabawy, przecież mogłem Cię zadowolić pieszczotami, minetką, ale mnie to zaskoczyło. Męska niemoc się zdarza, na początku znajomości, zwłaszcza wtedy, gdy na dziewczynie mi najbardziej zależy, gdy dziewczyna mi się podoba i mam do niej uczucia. Chcę Cię dalej poznawać, chcę się spotykać, podobasz mi się, zauroczyłem się w Tobie, bez przerwy o Tobie myślę. (*) Jeśli Ci smutno samej myśleć co dalej z nami, to daj znak i przyjdę abyśmy razem mogli myśleć... "
(*) -- dobre zakończenie listu wg Ajko.
za bardzo się spinasz i to gadanie ''bardzo mi zależy'' , chłopie ledwo ją znasz, fajny seks to jeszcze nie kobieta na całe życie, nawet jak zdarza się wpadka to można sytuację załagodzić a ty z tego zrobiłeś pogrzeb to co miała zrobić, dołączyła do niego
A według mnie to nie wina autora a tej dziewczyny. W sensie, nie, ze kłopoty z erekcja to jej wina, a ta cała sytuacja.
Nie rozumiem, czy opadnięcie penisa jest aż tak istotne, by musieć cokolwiek po tym przemyśleć?
Opadł? Trudno. Może i z seksu nici, ale posiadamy, pogadajmy, idźmy na spacer, cokolwiek, co się robi tez po udanym seksie.
Przecież to nie był żaden dramat, żeby musieć coś przez to przemyśleć.
Dla mnie albo dziewczyna nastawiona była tylko na seks, albo już sobie szykuje poletko do manipulacji i testuje granice.
Jak ja znowu przeprosisz za nic (bo nie oszukujmy się, to było nic), jak przyjdziesz na kolanach błagać o wybaczenie, to będzie wiedziała, ze ma cię w garści i wtedy przepadłeś.
Powiem tak - wiem, ze to trudne, ale odpuść. Niech sobie rozmyśla i wieki. Jeśli sama do ciebie nie wróci z jakaś informacja, to znaczy, ze nie była ciebie warta. Serio.
Może i ja już jestem stara, ale żeby robić drame o opadnietego penisa (gdzie jeszcze nie jest się w związku dodatkowo), to dla mnie jest nie do ogarnięcia. No ale 33lata na karku zmieniają perspektywę pewnie
@Gary
podoba mi się to jak analizujesz wszystko krok po kroku. Myślę, że skorzystam ostatecznie z Twojej podpowiedzi napisania wiadomości do niej
@kamiloo86
masz rację. Niestety jest już po fakcie
@Niena1
ja mam 34 lata. Ona jest starsza ode mnie. Może dla niej sfera seksualna jest bardzo ważna i boi się, że problem będzie się powtarzał?
ja mam 34 lata. Ona jest starsza ode mnie. Może dla niej sfera seksualna jest bardzo ważna i boi się, że problem będzie się powtarzał?
Z punktu widzenia kobiety powiem, że jeśli ona ma obawy, że problem będzie się powtarzał, to nie widzi go raczej w samej erekcji czy jej braku (chwilowym dodajmy), tylko w Twojej reakcji. Problemy z erekcją naprawdę się zdarzają i nie ma w tym nic strasznego, o ile oczywiście nie jest to problem który ciągle się powtarza. Mogliście trochę odczekać, mogliście zabawić się w inny sposób a nie zachowywać się jakby był koniec świata.
martino87n napisał/a:ja mam 34 lata. Ona jest starsza ode mnie. Może dla niej sfera seksualna jest bardzo ważna i boi się, że problem będzie się powtarzał?
Z punktu widzenia kobiety powiem, że jeśli ona ma obawy, że problem będzie się powtarzał, to nie widzi go raczej w samej erekcji czy jej braku (chwilowym dodajmy), tylko w Twojej reakcji. Problemy z erekcją naprawdę się zdarzają i nie ma w tym nic strasznego, o ile oczywiście nie jest to problem który ciągle się powtarza. Mogliście trochę odczekać, mogliście zabawić się w inny sposób a nie zachowywać się jakby był koniec świata.
źle postąpiłem. Teraz wiem jak powinienem się zachować. Teraz po fakcie. Chyba zbyt późno. Ktoś napisał wyżej że wcale jej nie znam. To prawda. Jednak ciągnie mnie do niej strasznie i męczę się z tym kolejny dzień
17 2021-09-28 09:27:08 Ostatnio edytowany przez Gary (2021-09-28 09:29:46)
Mogliście trochę odczekać, mogliście zabawić się w inny sposób a nie zachowywać się jakby był koniec świata.
Tak -- można było nie robić "dramy"
Nie rozumiem, czy opadnięcie penisa jest aż tak istotne, by musieć cokolwiek po tym przemyśleć?
Może chce przemyśleć, czy takie spotkania są dla niej korzystne, skoro tyle negatywnych emocji wynikających z braku erekecji -- czyli nie chodzi o brak erekcji, tylko te smutne miny i milczenie.
Nie da się "zagadać" braku erekcji, trudno "Wiesz... podobasz mi się, ale się rozkojarzyłem", bo ona i tak czuje się niekomfortowo. Można uratować seks innymi pieszczotami -- minetka jeśli ona lubi, albo zrobi loda jeśli lubi, albo, albo... .
Jednak ciągnie mnie do niej strasznie i męczę się z tym kolejny dzień
Ona powinna o tym wiedzieć.
ona ma obawy, że problem będzie się powtarzał, to nie widzi go raczej w samej erekcji czy jej braku (chwilowym dodajmy), tylko w Twojej reakcji.
Tak, tak... właśnie chodzi o tę reakcję. Nikt nie chce siedzieć na randce w milczeniu z posępną miną i nie wiedzieć co zrobić.
Roxann napisał/a:martino87n napisał/a:ja mam 34 lata. Ona jest starsza ode mnie. Może dla niej sfera seksualna jest bardzo ważna i boi się, że problem będzie się powtarzał?
Z punktu widzenia kobiety powiem, że jeśli ona ma obawy, że problem będzie się powtarzał, to nie widzi go raczej w samej erekcji czy jej braku (chwilowym dodajmy), tylko w Twojej reakcji. Problemy z erekcją naprawdę się zdarzają i nie ma w tym nic strasznego, o ile oczywiście nie jest to problem który ciągle się powtarza. Mogliście trochę odczekać, mogliście zabawić się w inny sposób a nie zachowywać się jakby był koniec świata.
źle postąpiłem. Teraz wiem jak powinienem się zachować. Teraz po fakcie. Chyba zbyt późno. Ktoś napisał wyżej że wcale jej nie znam. To prawda. Jednak ciągnie mnie do niej strasznie i męczę się z tym kolejny dzień
Może odezwij się do niej proponując spotkanie ale nie u niej tylko choćby to zaległe kino. Takie szybkie przejście do seksu ma swoje plusy ale też minusy. Tak jak piszesz, Wy się wcale nie znacie, może dlatego nastała krępująca cisza, kiedy z seksu nic nie wyszło. Ludzie, którzy się dobrze znają nie robią z tego dramy, szczególnie kiedy zdarza się to raz na jakiś czas. Kobiety też czasem przykładowo są "suche" przez co mogą się czuć z niekomfortowo, jednak nie sądzę by w normalnych okolicznościach facet i/lub kobieta uznali to to za coś strasznego i obwiniali siebie nawzajem albo rozstawali z tego powodu.
poszło - pozamiatane
napisała do mnie dziś w takim tonie:
"Hej, przemyślałam wszystko i chciałabym jakoś przekazać to co myślę, mam nadzieje, ze mi się uda w miarę. Bo tak naprawdę to co się stało to nie było nic takiego, zdarza się i generalnie uważam, że nie to zepsuło wieczór, a cała otoczka. Spokojnie było można wybrnąć z sytuacji i uratować wieczór. Wystarczyło tylko :sorry, nie mój dzień i jakoś rozładować, nie wiem zamówić cos do jedzenia na przykład, cokolwiek i by się potoczyło. A Ty stworzyłeś mega niezręczna atmosferę. Tak dla przykładu, włączyłam wczoraj ba zajęciach stary kawałek z zeszłego roku , bo mi się wydawało, że pamiętam układ, a w trakcie okazało się, że jednak srednio, pomyliłam kroki i generalnie zawaliłam ten układ. No i co z tego ? Moglabym lamentować i się użalać, że zepsułam zajęcia, one zaplacily, ze więcej nie przyjdą, bo coś zepsułam. No ale po co? Powiedziałam, sorry, pomyliłam wszystko, obróciłam w zart i nadrobiłam kolejnymi. Ja rozumiem, ze po jakimś toksycznym związku ma się obniżoną pewność siebie itd., ale to było mega niezręczne i bardzo mnie zniechęciło. Ja też naprawdę dużo przeszlam w życiu i gdybym sie użalała nad każdym niepowodzeniem to pewnie bym juz dawno wylądowała w psychiatryku. Zawsze można wybrnąć i na luzie uratować sytuację i wieczór mógł być barfzo udany, bo tak jak mówię nie to coś się stało go zepsuło, a cała reszta. Ja potrzebuję faceta,który będzie budował poczucie pewności i bezpieczeństwa, a nie takiej niezreczności z byle powodu"
moja odp była taka:
"masz 100% racji. Dotarło to do mnie ale zbyt późno. Sporo o tym myślałem i doszedłem do wniosku, że największym moim błędem było lamentowanie nad sobą zamiast skupić się na Tobie i Twoich potrzebach w tym momencie. Tak - bardzo złe zachowanie. Byłem tym bardzo przejęty ponieważ takie rzeczy mi się nie zdarzają a dodatkowo Ty strasznie mnie podniecasz i na mnie działasz i tym bardziej byłem w szoku że nie mogę tego doprowadzić do końca tak jak zaplanowałem. Skupiłem się na swoim lamentowaniu ponieważ w tej chwili sądziłem, że przekreślasz mnie jako mężczyznę i nakręcałem się dalej zamiast zająć się rozładowaniem atmosfery pogrzebowej tak naprawdę. 5 lat nie byłem z kobietą, teraz poznałem Ciebie, nie dość, że mega atrakcyjną to do tego jeszcze mającą coś w sobie co mnie do Ciebie przyciąga i chyba za bardzo wczułem się w rolę jakiejś misji by wszystko grało i buczało no ale dałem ciała. Wiem, ze już czasu nie cofnę. Nie dziwię się Tobie, że jesteś zniechęcona mną, ale może jest jeszcze szansa na to by to poukładać? może wyjdziemy do kina? ale tym razem do kina w sensie faktycznym. Znamy się tylko dwa tygodnie tak naprawdę , z czego były 3 spotkania, ale ja chciałbym to kontynuować. Ty nie?"
odpisała coś takiego:
"Przepraszam, ale nie. I nie z powodu tamtej sytuacji, a całej reszty, o której pisałam."
koniec.
nie będę się już zadręczał. Popełniłem błąd. Dziewczyna ma rację, że ma mnie w czterech literach. Czasu nie cofnę. Nie da się naprawić tego. No ale jest mi jakoś źle.
Martino, przykro mii ale rzeczywiście w tym momencie wygląda, że już pozamiatane. Potraktuj to jednak jak cenne doświadczenie, które może zaprocentować w przyszłości.
Popatrz, reakcja tej kobiety i rzeczywisty powód jej zniechęcenia był przez wypowiadające się w tym wątku osoby do przewidzenia. Poza tym to co potem jej odpisałeś też było w dużej mierze dalszym ciągiem użalaniem się nad sobą i według mnie trochę niepotrzebnie się tłumaczyłeś. Niefortunne było przypominanie, że przez 5 lat nie byłeś z kobietą i te peany jak ona bardzo na Ciebie działa i jak to Cię przybiło, że nie dokończyłeś tego co zaplanowałeś bo zabrzmiało to trochę tak, jakbyś traktował ją wyłącznie jako obiekt seksualny i możliwość do zaspokojenia swoich potrzeb.
Tu już Ci pisano, że mitem jest jakoby kobiety oceniały męskość faceta przez pryzmat penisa i jego zdolności seksualnych. Oczywiście jest to ważna sfera ale myślę, że dla większości kobiet komfort psychiczny czyli sfera emocjonalna jest ważniejsza. Ona to bardzo ładnie i jasno Ci wytłumaczyła podając przykład z tym układem. Nikt nie chce sobie dokładać zmartwień czy rozpoczynać znajomości od rozwiązywania czyichś problemów. A Twoje zachowanie musiało być naprawdę słabe skoro nie dostałeś kolejnej szansy.
Ja wiem, że faceci dość często są przewrażliwieni na punkcie swojej "męskości". Jednak kobiety zwykle bardziej interesuje jak sobie facet radzi w trudnych czy niezręcznych sytuacjach, również emocjonalnie. Ty nie zdałeś tym razem egzaminu ale to nie oznacza, że następnym razem popełnisz ten sam błąd.
Głowa do góry!
Co się stało to nie było nic takiego, zdarza się ... nie to zepsuło wieczór, a cała otoczka.
Dokładnie to miałeś powiedziane na grupie.
Fajnie, że szczerze odpowiedziała.
A twoja odpowiedź... przeanalizujmy...
"masz 100% racji.
Dobrze zacząłeś. "M" duże... ale to nic...
Dotarło to do mnie ale zbyt późno. Sporo o tym myślałem i doszedłem do wniosku, że największym moim błędem było lamentowanie nad sobą zamiast skupić się na Tobie i Twoich potrzebach w tym momencie. Tak - bardzo złe zachowanie. Byłem tym bardzo przejęty ponieważ takie rzeczy mi się nie zdarzają
Takie rzeczy mogłeś pisać wcześniej. NIEEEE jako odpowiedź. NIEEEE jako obronę.
Mistrz mawiał: 1. nie atakuj 2. nie broń się 3. nie argumentuj
Takie coś tylko jeszcze gorzej Cię pogrąża.
a dodatkowo Ty strasznie mnie podniecasz i na mnie działasz
To jest dobre... szkoda że to jest "dodatkowe" a nie "przede wszystkim".
i tym bardziej byłem w szoku że nie mogę tego doprowadzić do końca tak jak zaplanowałem.
"nie mogę doprowadzić do końca" ... brzmi zadaniowo
"zaplanowałem" ... plan nie wykonany
Znowuż są to myśli, które na nią nie wpływają. To obrona.
Skupiłem się na swoim lamentowaniu
I dalej to robisz... lamentujesz.
Ja rozumiem potrzebę wyjaśnienia, obgadania.
Ale kobiety to wszystko wiedzą.
ponieważ w tej chwili sądziłem, że przekreślasz mnie jako mężczyznę i nakręcałem się dalej zamiast zająć się rozładowaniem atmosfery pogrzebowej tak naprawdę. 5 lat nie byłem z kobietą,
Ufff... Był na to czas wcześniej.
... teraz poznałem Ciebie, nie dość, że mega atrakcyjną to do tego jeszcze mającą coś w sobie co mnie do Ciebie przyciąga
Bardzo dobrze.
i chyba za bardzo wczułem się w rolę jakiejś misji by wszystko grało i buczało no ale dałem ciała. Wiem, ze już czasu nie cofnę.
Lament.
Nie dziwię się Tobie, że jesteś zniechęcona mną,
Kobieta myśli "Uff... dobrze, że sam się skreślił".
Lament.
.. ale może jest jeszcze szansa na to by to poukładać?
Postawa proszącego pieska. Obniżenie swojej wartości.
może wyjdziemy do kina? ale tym razem do kina w sensie faktycznym. Znamy się tylko dwa tygodnie tak naprawdę , z czego były 3 spotkania, ale ja chciałbym to kontynuować. Ty nie?"
Kino to krok wstecz.
Powinien być seks.
Chyba bym tak odpisał:
Tak, wiem, że źle wyszło. Widzę Cię jako atrakcyjną kobietę, którą chciałbym poznać, nie tylko w seksie. Wiem, że źle się czułaś ostatnio, ale wcześniej było przecież świetnie. Dlatego umówmy się na kolejne spotkanie... Nie musi być szybko...
"Przepraszam, ale nie. I nie z powodu tamtej sytuacji, a całej reszty, o której pisałam."
Cóż... ona robi pewien błąd... Błąd, którego młodzi ludzie nie robią -- nie ucieka się od razu jak jest niepowodzenie. Ale jak się jest starszym, to oczywiście się wie, "co akceptuję", a "czego nie akceptuję".
Ona nie akceptuje słabego mężczyzny, który lamentuje, gdy erekcja padła...
Ale to jest tylko jedna mała sytuacja, kiedy zobaczyła jego słabość.
Ona jednak jak wyrocznia orzekła, iż jest to rzecz, której nie akceptuje.
nie będę się już zadręczał. Popełniłem błąd. Dziewczyna ma rację, że ma mnie w czterech literach. Czasu nie cofnę. Nie da się naprawić tego. No ale jest mi jakoś źle.
Zepsułeś atmosferę.
A ona robi błąd, nie poznając Cię lepiej.
Ty się czegoś nauczyłeś i możesz próbować kogoś nowego poznać.
dziękuję Wam za komentarze. Sprawa zamknięta niestety. Chcę wyciągnąć z tego wnioski na przyszłość. Mam dziwne myśli typu - a może to była moja ostatnia szansa w ogóle na jakąś relację z kobietą? 34 lata mam na karku więc chyba czasu niewiele a nie chcę stać się desperatem i teraz szukać na siłę
dziękuję Wam za komentarze. Sprawa zamknięta niestety. Chcę wyciągnąć z tego wnioski na przyszłość. Mam dziwne myśli typu - a może to była moja ostatnia szansa w ogóle na jakąś relację z kobietą? 34 lata mam na karku więc chyba czasu niewiele a nie chcę stać się desperatem i teraz szukać na siłę
Dlaczego uważasz, że masz czasu niewiele? Jakiś wyrok czy co?
Wiek może nawet działać na korzyść.
To nie on jest/może być problemem ale Twój brak wyczucia, co może wynikać z braku czy niewielkiego doświadczenia.
Jednak sam fakt w jaki sposób poznałeś tą dziewczynę i że przynajmniej początek był fajny, dobrze rokuje. Wystarczy więcej luzu i będzie dobrze ![]()
Nie wiem czy tutaj zaglądasz, ale jestem dumna z ciebie, że odpisałeś
na jej list. Na pewno popracuj np. na terapii nad swoim poczuciem własnej wartości, bo twoja potrzeba ciągłego biczowania siebie za mało istotne rzeczy bardzo ci utrudnia życie.
Nie wiem czy tutaj zaglądasz, ale jestem dumna z ciebie, że odpisałeś
na jej list. Na pewno popracuj np. na terapii nad swoim poczuciem własnej wartości, bo twoja potrzeba ciągłego biczowania siebie za mało istotne rzeczy bardzo ci utrudnia życie.
Dziękuję. Nadal nie mogę przestać myśleć o niej. Obsesja. Każdy kolejny dzień to samo. Kobieta miała prawo tak postąpić bo może uważa że jestem w każdej sytuacji slabeuszem skoro w takiej nie wyszedłem obronną ręką. Może gardzi takimi i nie chce wcale dawać szans na udowodnienie że się myli
No niestety, kobiety w głowie posiadają druga cipe i to jest ich organ odpowiedzialny za myślenie. A że z jakiegoś powodu wola durniow, to będziesz mieć przejebane do końca życia
27 2021-10-07 16:30:00 Ostatnio edytowany przez KoloroweSny (2021-10-07 16:30:20)
Czy moderacja zrobi cos z powyższym autorem? W każdym poście wypowiada się strasznie odnośnie kobiet, obraża innych użytkowników, stosuje wulgaryzmy ...