Drodzy,
Pierwszy raz tu jestem Opisze Wam problem i prosilabym o rady / pomoc.
Ja 29l, on 29l, zarabiamy dobrze, edukacja wyższa, w zwiazku od 2011 roku.
Btlismy na terapii - nie pomogla Pani, wiecej nie szlismy.
Ja rozpoczynam terapie.
W czym problem..
10 lat zwiazku, po 7 latach super zarececzyny, podroz .. i slubu nie ma. Rozmowy tez nie.
Mieszkamy na drugim koncu Polski, w 2011 wyprowadzilismy sie i mieszkamy w mieszkaniu jego rodzicow. Jak przyjezdzaja.. czuje sie jak gosc. Panosza sie. Czuje dyskomfort.
Po zareczynach otwieral firme, nie poszla zbytnio bo covid i duzo problemow.. ja wtedy postanowilam kupic swoje mieszkanie - on mnie w ogole nie wspieral. Ja go w jego celach tak, kosztem swojego czasu itd.
Kupilam mieszkanie, stan deweloperski ... on byl na 'nie' mimo, ze ma mnostwo kawalerek na wynajem, mieszkan, jego rodzice maja etc. to ja nie moglam ale postawilam na swoim. Co dalej.. wiedzia, ze kupuje mieszkanie, na wklad dostalam czesciowo od rodzicow, sama wybralam bo on nie byl zainteresowany, i jak kupilam to mu powiedzialam. byla straszna awantura wyrzucil mnie w nocy z jednej z kawalerek itd. pozniej jakos sie dogadalismy. no prawie..
problem w tym, ze on jest bardzo agresywny momentami, wulgarny, a pozniej to przechodzi. taki chwiejny. do tego puszcza fochy. obraza sie. jak cos kupie za swoje pieniadze to mi wyrzuca, ze za drogo kupilam stroj kapielowy, wycieczka itd. on mnie nie sponsoruje, placi za obiad czasem jak idziemy, ale znowu ja glownie gotuje. za mieszkanie on placi ale mamy tylko czynsz ok 500zl wiec przy jego zarokach to znikoma kwota, wiec tak zostalo ustalone i jestesmy z tym ok.
w czym problem?
1. ja nie chce mieszkac w mieszkaniu jego rodzicow, chce w swoim - on nie chce. ja koncze remont naprawde ladnie wykanczam mieszkanie i on jest na nie
2. chcialabym slub, jakies plany itd. a tu nic nie ma, po zareczynach nigdzie nie bylismy
3. robi awantury drze sie na mnie powiedzial do mnie raz: wulgaryzm ... ostanim razem tak powiedzial w 2013 r. potrafi mowic zebym sie wyprowadzila, 'pomysl o wyproadzacce' 'powiedz kiedy sie wyprowadzisz' 'masz paskudny charakter' 'jestes nie do zniesienia' 'ja nie chce tak zyc' 'masz luki w mysleniu' ... cos dyskutujemy ja powiem cos co sie nie podoba i slysze ' wulgaryzm ' pozniej mu przechodzi i udaje ze jest ok, zdarzylo sie po wulgaryzm ze przeprosil
4. on wszystko ustala z mama np. kupil mieszkania inwestycjnie na siebie i mamie pokazal, a mi nie bo to takie mieszkanie co nie ma kluczy dziwny uklad, ale trzeba sie zapowiedziec wczesniej
5. moi rodzice widzac to nie wspieraja tego, a teraz im nie powiedzialam, ze do niego wrocilam nawet..
6. nie przepadam za jego rodzicami bo czuje, ze matka jego sie wtraca i wymadrza i z nia omawia wiele spraw
7. mieszkanie jego rodzicow jest w starym budynku, bez parkingu, windy, maly balkon na ulice, halas, dosc nowe remont 7 lat temu, dobra lokalizacja, smierdzi troche; moje dalej od centrum, wiesze o 10m2, 2 tarasy, 2 miejsca parkingowe (jedno jemu kupilam..), super patio, ladne nowe osiedle, winda i nikt mnie nie wyrzuca z mojego mieszkania
do tego.. ja go raz zostawilam rok temu, po miesiacu wrocilam, znowu awantury, po 3 miesiacach sie rozeszlismy ja sie wyprowdzilam wynajelam kawalerke, pozniej po 6msc napisalam i w czerwcu sie zeszlismy znowu i wrocilam do niego z czescia rzeczy. chcialam sie przeprowadzic z mieszkania jego rodzicow do swojego ale on nie chce i koniec i ja mam wynajac swoje i od razu jest awantura.
Prawde mowiac nie wiem co o tym myslec. Czuje sie jak materliastka co chce mieszkac w swoim mieszkaniu. ze zalezy mi na tarasie windzie i nie chce oszczedzac i wynajmowac i mieszkac u jego rodzicow... i ze chce miec swoje kafelki, swoja podloge, a nie cos zaprojektowanego przez jego mame. do tego zle sie czuje, ze on sie o cos kloci naprawde o bzdury mam wrazenie.. i po prostu jest takie slownictwo. a nie potrafie odejsc, zamknac drzwi i zapomniec. a chcialabym