Nie wiem czy przesadzam, potrzebuje porady. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Nie wiem czy przesadzam, potrzebuje porady.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1 Ostatnio edytowany przez kertoiP (2021-07-22 23:31:40)

Temat: Nie wiem czy przesadzam, potrzebuje porady.

Dzień dobry, ogólnie nie wiem jak zacząć, ale postaram się z mostu i krótko. Jestem z dziewczyną od ponad roku, znamy się 4 lata. Osobiście ja sam nie lubię blokad w związku (tych z kategorii przesadnych) i lubię raz na jakiś czas spotkać się z przyjaciółką czy to piweczko czy tylko spacer, z kumplami również czasami gdzieś wyjdę. Przechodząc w stronę mojego problemu... Ja od zawsze wiedziałem, że Ona poznała w internecie swojego przyjaciela i znają się też mniej więcej 4-5 lat, z tego co wiem raz albo dwa się spotkali i tyle. Niestety albo stety dzieli ich duża odległość, więc rozmawiają ze sobą tylko przez internet na kamerkę lub pisząc. W związku z nadchodzącymi wakacjami (Ona się jeszcze uczy, On pracuje) umówili się że przyjaciel weźmie urlop i przyjedzie do nas do miasta na parę dni. Z ich planów na tą chwile wiem tylko o jednym dniu, że  zabierze ją 100 km do większego miasta aby iść na kluby i tam się wyszaleć. Ogólnie wiem też tyle, że jej koleżka jest imprezowym typem człowieka. O innych dniach nie wiem, ale łatwo się domyślić, że na zwykłym zobaczeniu się przyjacielskim typu gdzieś przejść lub napić się nie skończy, co najwyżej podejrzewam, że razem pójdą do kina. Na końcu dochodzi problem taki, że ona chce go przenocować u siebie. Jeszcze zanim napiszę jak nasza rozmowa na ten temat wyglądała, opisze jedną sytuację, która miała miejsce parę dni temu a rozmowa o tej sytuacji z nią wyglądała tak samo jak z tą wyżej, no więc...

Gdy byłem u niej oznajmiła mi, że wieczorem wychodzi z kolegami, trochę mnie to zirytowało że powiedziała mi o tym 1.5h wcześniej co jej oznajmiłem. Na pytanie gdzie wychodzi, gdzie jadą i o której planuje wrócić dostałem odpowiedź nie wiem, co w sumie mnie zdenerwowało bo umawia się a nie wie co będzie robić ale ch** odpuściłem bo nie miałem ochoty na dyskusję. Gdy koledzy przyjechali zauważyłem, że bierze koc, na pytanie po co go bierze usłyszałem, że bierze jakby mieli jechać nad wodę to żeby się ogrzać. Myślę okej... ogólnie w torebce skitrała tablet o którym mi nie powiedziała, ale tego dowiedziałem się następnego dnia, więc przechodząc do niego wstałem rano i na mediach zobaczyłem, że do domu wróciła przed 4 rano. Poczekałem aż wstanie i zapytałem gdzie była, co robiła więc opowiedziała: Jak kolega po mnie przyjechał pojechaliśmy po następnego kolegę, gdzieś trochę pojeździliśmy, a ogólnie umówiliśmy się na oglądanie filmu w samochodzie na tablecie, ale ten drugi kolega sobie pojechał i zostaliśmy sami we dwójkę, więc pojechaliśmy na jakieś zadupia i tam oglądnęliśm film i wróciłam. No jak ja to usłyszałem to mnie to zdenerwowało nie wiem czy słusznie ale mi się to kompletnie nie spodobało! Jedyny plus jaki tu widziałem to to, że nie ukrywając tego powiedziała mi o tym. Jednak rozmowa jak dla mnie się musiała odbyć. Na tą sytuację zareagowałem typu: co ty sobie wyobrażasz, czy ty widzisz jak to wygląda? W odpowiedziach na moje pretensje powiedziała, że jak z nim oglądała film i w trakcie pisania tego, kompletnie tego tak nie spostrzegła i dopiero jak ja zwróciłem uwagę widzi, że bardzo źle to wygląda. Ja powiedziałem jej jeszcze, że to że była możliwość oglądnięcia to spoko ale to że się zgodziłaś to błąd i że nie patrzy na to przez pryzmat naszego związku. Skracając te rozmowę na końcu mi powiedziała, że to się nie powtórzy i na następny raz będzie lepiej planować wyjścia tak, żeby nie zostawać w takich chwilach sam na sam z kolegą.

Wracając do tamtej sytuacji z przyjacielem oznajmiłem, że mi się to nie podoba, że w związku są chyba jakieś zasady... tak jak pasuje mówić dzień dobry, do widzenia chociaż nie musisz, to tak samo w związku są pewne reguły/zasady, których owszem możesz nie przestrzegać ale wtedy budujesz między nami złe napięcie.

Więc nasze rozmowy wyglądają tak, że np ja mówię niema mowy żeby pojechała do klubów z nim do innego miasta, że nie podoba mi się to, że będziecie spali w jednym pokoju, to obrywa mi się tekstami że jej nie ufam, że ja tylko myślę o tym że ona chce mnie zdradzić, a ona tak naprawdę chcę się tylko pobawić, że nie dogaduję się ze swoją płcią i ma tylko kolegów i powinienem jej wypady traktować jak spotkanie z koleżankami itp. no w takich sytuacjach ciężko jest podważyć jej zdanie bo wtedy wychodzi się rzeczywiście na tego złego bo jej "nie ufam". Ogólnie ona jest taka że dla niej takie spotkania to normalka i nie powinienem się denerwować, również jej starsze rodzeństwo (bez związku) mówi że ja przesadzam zawsze i nie widzą w tym nic złego... Ja sam na końcu takich dyskusji mówię, że ja ci nie bronie, ja ci oznajmiam że mi się to nie podoba a trzymać na smyczy cię nie będę, ale powinnaś wziąć pod uwagę moje zdanie i patrzeć przez pryzmat naszego związku.

Proszę o radę? Jak z nią rozmawiać w takich sytuacjach? I czy rzeczywiście to ja przesadzam?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nie wiem czy przesadzam, potrzebuje porady.

Nigdy nie rozumiem związków, w których pojawia się pozwalanie, zakazywanie, pilnowanie, wypytywanie... to po co ze sobą być, jeśli osoba nie zasługuje na zaufanie lub jeśli samemu się nie jest w stanie zaufać - przecież to męczarnia, paranoja gwarantowana, wszędzie widać tylko zdrady i okazje.

Związek partnerski kończy się w momencie, kiedy zamiast serdecznych pytań: "co robiłaś, jak było, co o tym myślisz, jak uważasz" pojawia się "nie ma mowy, żebyś..." i "powinnaś".
Nie masz takiej mocy, żeby innej dorosłej osobie czegoś zakazać. Lub nakazać. A bardzo byś chciał.

Rada? Rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać. Pytać, jak ona to widzi, mówić o swoich uczuciach. Trzymać się z daleka od moralizowania, nakładania zasad, chyba że są rzeczy dla Ciebie nieprzekraczalne - informujesz o granicach i gdy są przekroczone, rozchodzicie się. To też jest fair, gdy wiesz, że jest dla Ciebie nie do przyjęcia, żeby nocowała z facetem w pokoju. Ona może się do tego odnieść, Ty możesz jasno powiedzieć, że Twoje granice zostały przekroczone i do widzenia.

Myślę, że powinieneś więcej jej posłuchać, jak ona mówi o tych kolegach. Da się wyczuć, czy opowiada jak o koleżance, której się pół nocy zwierzała z myśli, czy jak o interesującym mężczyźnie... Posłuchać CO mówi, bo na razie usłyszałeś kawałek i wyciągnąłeś wnioski... a prawdę zna tylko ona.

If you can be anything, be kind.

3

Odp: Nie wiem czy przesadzam, potrzebuje porady.

Myślę  że jak każdy,  masz prawo chcieć takiego związku w jakim byś  chciał być i wyobrażać go sobie na swoją miarę, to że określisz swoje granice nie znaczy że pragniesz kontroli, Ty zrobiłeś to bardzo asertywnie i jeśli Twoja dziewczyna to zlekceważy to będzie znaczyło że nie jesteś aż tak ważny dla niej, piszesz że ona się jeszcze uczy więc wnioskuję że to młoda osoba i i uczy się dojrzałości, wszystko przed wami, może też się okazać że bardzo się różnicie w oczekiwaniach od związku i wtedy nic na siłę, ja skłaniam się ku Twojemu podejściu Autorze i jeśli potrafisz tak rozmawiać jak napisałeś to brawo, wolność to cenna rzecz ale jak śpiewa Poniedzielski..." a wolność czasami jest po to aby z niej wcale nie skorzystać"  smile i ja się z nim zgadzam

4 Ostatnio edytowany przez jjbp (2021-07-23 13:17:50)

Odp: Nie wiem czy przesadzam, potrzebuje porady.

Z jednej strony nie zabraniasz ale z drugiej mówisz że nie ma mowy że gdzieś pójdzie. To się trochę wyklucza. No ale mniejsza z tym.

Ja uważam że macie inną granice co w związku można a co nie. Ja osobiście bardziej widzę się po stronie tej dziewczyny bo związek nie wyklucza widywania się że znajomymi. Szczególnie, że nic nie zataja, mówi Ci wprost, odpowiada jak pytasz itd.

Macie inne podejścia, może lepiej znaleźć sobie taką która dzieli Twoje poglądy że w związku różnych rzeczy nie wypada?

5

Odp: Nie wiem czy przesadzam, potrzebuje porady.

Jeśli dziewczyna jest w związku to nie jeździ balować do innego miasta z innym facetem, a już to że zamierza nocować z nim w jednym pokoju jest poniżej wszelkiej krytyki.
Zaufanie to jedno, możesz ufać jej ale jemu już niekoniecznie.
Zapytaj jakby ona się czuła gdybyś to Ty pojechał sobie do innego miasta z jakąś dziewczyną na balangi i wspólne nocowanie.
Gdyby mi mój facet wyskoczył z takim pomysłem to nie miałby do czego wracać - proste.
Albo ktoś jest w związku i szanuje granice wyznaczone przez partnera albo się mówi koniec.
Skoro ona ma gdzieś Twoje zdanie zastanów się czy chcesz dalej z nią być.

6

Odp: Nie wiem czy przesadzam, potrzebuje porady.

Dorzucę jeszcze parę słów w celu lepszego zrozumienia - partnerstwo po mojemu to nie 'radosna twórczość' i ' każdy robi co chce' plus 'pełna aprobata wszelkich poczynań' , związek partnerski to przede wszystkim szacunek do partnera, tym samym liczenie się z jego uczuciami i liczenie się z jego osobą jako taką, są rzeczy które wśród dojrzałych ludzi nie muszą być powiedziane a są wiadome, bardzo dużo ludzi myli wolność ze swawolą, albo udaje że nie rozróżnia bo kiedy to ich dotknie fircykowatość partnera, zaczynają łapać najdrobniejsze niuanse

7

Odp: Nie wiem czy przesadzam, potrzebuje porady.

Pewnie mnie zwyzywają tutaj od toksyków i innych zaborczych bestii ale jakby moja partnerka zaczęła się tak zachowywać po prostu przestała by być moją partnerką. Ja nic nikomu również nie zamierzam zabraniać ale dawać robić z siebie frajera też nie.

8 Ostatnio edytowany przez blueangel (2021-07-24 20:03:19)

Odp: Nie wiem czy przesadzam, potrzebuje porady.

a ja ogolnie tu niczego nie ogarniam, ale widac u kazdego co innego.
kazdy zwiazek ma jakies swoje zasady/reguly. to tak samo jak z jazda samochodem. do czego by to doprowadzilo, gdyby nagle wszystkie te zasady/przepisy zniknely? zrobilby sie chaos.
niemniej jednak chyba mialam te szczescie, ze jakos trafialam na facetow, dla ktorych te, ktore dla mnie rozumialy sie same przez sie i dla nich byly czyms naturalnym.

u was jest inaczej (do czego macie prawo). moi nie spotykali sie z przyjaciolkami (noc hyba ze dziewczyna przyjaciela), ani ja z kolegami bez chlopaka.  jednak jesli ty sie mozesz spotykac z przyjaciolka, dlaczego ona nie moze z przyjacielem? jak sam widzisz nie ma roznicy, co to za miejsce, czy samochod, czy klub, czy mieszkanie...


ja bym porozmawiala z druga polowka, powiedziala, co czuje, stanowczo obstawiala przy swoim. jednak to powinno dzialac w obie strony. niczego nie robie, co oczekiwalabym, zeby ten ktos tez nie robil.

9

Odp: Nie wiem czy przesadzam, potrzebuje porady.

Przepraszam za offtop ale muszę... Piotrek? Czy to ty?

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Nie wiem czy przesadzam, potrzebuje porady.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021