Historia jak z NIE bajki - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Historia jak z NIE bajki

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

Temat: Historia jak z NIE bajki

Witam, chciałbym podzielić się historią z punktu widzenia "księcia z bajki", która w zasadzie rozgrywa się cały czas, może ktoś podpowie mi coś, czego ja nie dostrzegam. Kilka słów wstępu: jestem mężczyzną, nie tak dawno skończyłem studia i pracuję, historia dotyczy miłości/rozstania (jak zresztą większość na tym forum).

Przechodząc do wątku, do niedawna byłem w szczęśliwym związku z miłością mojego życia. Skąd wiem, że szczęśliwym? Bo oprócz wielkiej miłości i uczucia było wiele małych gestów, których nie da się udawać i podrobić. Klasycznie było planowanie wspólnego mieszkania, wesela, ogólnie przyszłości. Trwało to półtora roku. Po tym czasie rozstaliśmy się, z jej inicjatywy. Było to dwa miesiące temu. Jaki jest powód rozstania? Otóż nie poznałem go do dnia dzisiejszego. Powiedziała mi tylko, że ma problemy z którymi sobie nie radzi i musi pobyć sama, żeby je rozwiązać, oraz że musi skorzystać z pomocy psychologa. Dodała również, że związek ze mną był idealny, ale żebym znalazł sobie kogoś lepszego niż ona z kim będę szczęśliwy. Było sporo łez przy tym rozstaniu, część również moja.

Musiałem podjąć decyzję, czy zostawić to jak jest, czy dalej się o nią starać. Postanowiłem walczyć, dlatego wszystkie komentarze typu "odpuść" proszę zostawić dla siebie, ja zdania nie zmienię.

Jest to o tyle skomplikowane, ponieważ w dniu rozstania jak i po nim, jestem pewny, że dalej coś do mnie czuła. Skąd to wiem? Stwierdzenie, że za dobrze ją znam to jedno, ale spotkaliśmy się również 3 razy w przeciągu tych dwóch miesięcy:
1. Pierwsze spotkanie było dwa tygodnie po rozstaniu, kiedy zaproponowałem jej podwózkę na szczepienie. Rozmawialiśmy tak jak przed rozstaniem, było dużo żartów, opowiadaliśmy co u nas słychać, miło spędzaliśmy czas. Na parkingu przed kliniką przesiedzieliśmy jeszcze godzinę rozmawiając o wszystkim, a na koniec pozostał niedosyt. (gdyby miała kogoś innego na boku, to by to nie wyglądało w taki sposób)
2. Drugie spotkanie było na mieście, wyskoczyliśmy coś zjeść. Najpierw jedzenie, potem spacer, następnie poszliśmy razem na zakupy bo chciała kupić sobie jakieś spodenki. Znowu rozmawiało nam się tak samo jak przed rozstaniem, opowiadaliśmy co u nas, dużo żartowaliśmy i się śmialiśmy. Z tym że na koniec tego dnia poważnie z nią porozmawiałem o swoich uczuciach do niej i o tym, że dalej jest bardzo ważna dla mnie. Znowu trochę popłakała, znowu spuszczała wzrok, znowu nie doczekałem się żadnej odpowiedzi ani wyjaśnień. Powiedziała, że nie jest gotowa na ten temat porozmawiać. Znowu dodała, żebym sobie znalazł kogoś, kto będzie przynajmniej tak dobry jak ona, albo lepszy, byle nie gorszy.
3. Ostatnie spotkanie było niedawno, było najkrótsze i najbardziej starała trzymać mnie na dystans. Rozmawiało nam się dobrze, jednak oboje byliśmy zmęczeni po całym dniu pracy. Na koniec powiedziała, że ją przytłaczam, jednak nic nowego się nie dowiedziałem. Od tego dnia postanowiłem nie kontaktować się z nią w żaden sposób, przestać wysyłać wiadomości.

Co powinienem zrobić? W jaki sposób dać jej do zrozumienia, że dalej jest dla mnie ważna ale bez kontaktu z nią i bez naruszania pewnych granic prywatności?

Wybranka mojego serca przeszła bardzo wiele w życiu, dlatego staram się postawić w jej sytuacji. Wychowywała się bez rodziców, wyprowadziła się w wieku 18 lat, jej poprzednie związki były bardzo toksyczne (jeden z jej ex straszył ją że popełni samobójstwo jak od niego odejdzie, czy jak coś było nie po jego myśli; drugi cały czas się kłócił i potrafił wyjść z mieszkania i nie dawać znaków życia przez kilka dni), nie miała najbliższej przyjaciółki z którą mogłaby pogadać na każdy temat. W zasadzie całe życie mogła liczyć tylko na siebie, dopóki mnie nie spotkała. Może dlatego próbuje poradzić sobie ze wszystkim sama, a może problem leży bardziej na podłożu psychologicznym, są to tylko moje domysły.

Nie rozumiem tego wszystkiego, bo byliśmy sobie najbliżsi. Może to archaiczne, ale wierzę w miłość na całe życie i wierzę w to, że jesteśmy kowalami własnego losu, dlatego tylko ode mnie zależy w jaki sposób się to zakończy. A ja nie pozwolę, żeby to się zakończyło w taki sposób.

Czy ktoś jest mi w stanie powiedzieć z czego wynika takie zachowanie? Albo co ja powinienem zrobić w takiej sytuacji kiedy chcę dalej walczyć o nią i związek który razem budowaliśmy?

Próbowałem przypomnieć jej o sobie wysyłając bukiet kwiatków przez kuriera (robiłem już to w przeszłości i zawsze bardzo się cieszyła), jednak zadzwoniła do mnie z pretensjami w głosie i stwierdzeniem żebym więcej tego nie robił. Wysłałem jej również list w którym szczerze napisałem o swoich uczuciach i naszym związku. Jednak nie doczekałem się żadnej odpowiedzi z jej strony, chociaż wiem że go przeczytała. Za jakiś czas spróbuję zostawić jej przed drzwiami origami, czarnego kota (nawiązanie do naszego wspólnego marzenia) oraz żółtą różę (nawiązanie do jednej z pierwszych randek).

Co jeszcze mogę zrobić? Czy może pozostało mi poddać się bezsilności i czekać na rozwój wydarzeń? Dowiedziałem się przy ostatnim spotkaniu, że po dwóch miesiącach zapisała się do psychologa i miała już pierwszą wizytę. Może za jakiś czas jej to pomoże uporządkować pewne sprawy.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-07-20 21:28:05)

Odp: Historia jak z NIE bajki

To raczej ona musi coś zrobić. Nie wiadomo co jest powodem jej decyzji, nie wiadomo, czy ona sama to rozumie. Może psycholog pomoże jej to zrozumieć i o tym rozmawiać.
Nie strzelałabym o co chodzi i co się z nią dzieje. To chyba moga być jakieś uczucia związane z traumą dotyczącą straty rodziców, z wychowaniem bez nich z którymi może się konfrontować, a może coś zupełnie innego..

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

3

Odp: Historia jak z NIE bajki
Niepoprawny Optymista napisał/a:

Powiedziała mi tylko, że ma problemy z którymi sobie nie radzi i musi pobyć sama, żeby je rozwiązać, oraz że musi skorzystać z pomocy psychologa. Dodała również, że związek ze mną był idealny, ale żebym znalazł sobie kogoś lepszego niż ona z kim będę szczęśliwy. Było sporo łez przy tym rozstaniu, część również moja.

O co jej moze chodzić- nie wiem. Tylko że ja identyczne tłumaczenie usłyszałam jak mój były mnie rzucił. A prawda byla taka, że nie przetrawił rozstania w poprzednim zwiazku i postanowił wrócić do swojej byłej ( szczegół maleńki że rozstali sie jakieś 7-8 lat wczesniej).
Więc może przyczyna rozstania być ta najbardziej oczywista- jest ktoś inny.

4

Odp: Historia jak z NIE bajki
Niepoprawny Optymista napisał/a:

Witam, chciałbym podzielić się historią z punktu widzenia "księcia z bajki", która w zasadzie rozgrywa się cały czas, może ktoś podpowie mi coś, czego ja nie dostrzegam. Kilka słów wstępu: jestem mężczyzną, nie tak dawno skończyłem studia i pracuję, historia dotyczy miłości/rozstania (jak zresztą większość na tym forum).
Przechodząc do wątku, do niedawna byłem w szczęśliwym związku z miłością mojego życia. Skąd wiem, że szczęśliwym? Bo oprócz wielkiej miłości i uczucia było wiele małych gestów, których nie da się udawać i podrobić. Klasycznie było planowanie wspólnego mieszkania, wesela, ogólnie przyszłości. Trwało to półtora roku. Po tym czasie rozstaliśmy się, z jej inicjatywy. Było to dwa miesiące temu. Jaki jest powód rozstania? Otóż nie poznałem go do dnia dzisiejszego. Powiedziała mi tylko, że ma problemy z którymi sobie nie radzi i musi pobyć sama, żeby je rozwiązać, oraz że musi skorzystać z pomocy psychologa. Dodała również, że związek ze mną był idealny, ale żebym znalazł sobie kogoś lepszego niż ona z kim będę szczęśliwy. Było sporo łez przy tym rozstaniu, część również moja.

Nie jestem wróżką, ale doskonale wiem, co kryje się za zasłoną:
- sama nie wiem co czuję
- muszę jakiś czas pobyć sama
- z kimś innym będziesz szczęśliwszy
- jesteś zbyt dobry dla mnie
a skrywa się za tym INNA OSOBA. Niekoniecznie nowy związek, ale kryje się tam już jakiś inny potencjał z całą pewnością.

Niepoprawny Optymista napisał/a:

Musiałem podjąć decyzję, czy zostawić to jak jest, czy dalej się o nią starać. Postanowiłem walczyć, dlatego wszystkie komentarze typu "odpuść" proszę zostawić dla siebie, ja zdania nie zmienię.

To nie zmieniaj.
Jednak walka o związek z kimś, kto nie jest nami zainteresowany - to bzdura. Walczyć można wspólnie. Z przeciwnościami losu, z chorobami, z problemami, kłopotami - ale razem.
Natomiast walczyć z kimś, kto Ciebie nie chce - to nie walka, tylko prześladowanie.

Niepoprawny Optymista napisał/a:

Jest to o tyle skomplikowane, ponieważ w dniu rozstania jak i po nim, jestem pewny, że dalej coś do mnie czuła. Skąd to wiem? Stwierdzenie, że za dobrze ją znam to jedno, ale spotkaliśmy się również 3 razy w przeciągu tych dwóch miesięcy:
1. Pierwsze spotkanie było dwa tygodnie po rozstaniu, kiedy zaproponowałem jej podwózkę na szczepienie. Rozmawialiśmy tak jak przed rozstaniem, było dużo żartów, opowiadaliśmy co u nas słychać, miło spędzaliśmy czas. Na parkingu przed kliniką przesiedzieliśmy jeszcze godzinę rozmawiając o wszystkim, a na koniec pozostał niedosyt. (gdyby miała kogoś innego na boku, to by to nie wyglądało w taki sposób)

Niby dlaczego nie? Uważasz, że jeśli będzie zainteresowana jakimś mężczyzną, to z żadnym innym nie będzie mogła/ chciała zamienić już słowa?

Niepoprawny Optymista napisał/a:

2. Drugie spotkanie było na mieście, wyskoczyliśmy coś zjeść. Najpierw jedzenie, potem spacer, następnie poszliśmy razem na zakupy bo chciała kupić sobie jakieś spodenki. Znowu rozmawiało nam się tak samo jak przed rozstaniem, opowiadaliśmy co u nas, dużo żartowaliśmy i się śmialiśmy. Z tym że na koniec tego dnia poważnie z nią porozmawiałem o swoich uczuciach do niej i o tym, że dalej jest bardzo ważna dla mnie. Znowu trochę popłakała, znowu spuszczała wzrok, znowu nie doczekałem się żadnej odpowiedzi ani wyjaśnień. Powiedziała, że nie jest gotowa na ten temat porozmawiać. Znowu dodała, żebym sobie znalazł kogoś, kto będzie przynajmniej tak dobry jak ona, albo lepszy, byle nie gorszy.

Ona nie ma nawet na tyle szacunku, żeby powiedzieć Ci prawdę, jednak uważa samą siebie za wzór partnerki?
To ciekawe smile
O co chodzi teraz, to o to, że ona nie jest pewna tamtej drugiej relacji, dla której Cię porzuciła. To dlatego tak rozpaczliwie nie chce spalić sobie mostu, po którym w razie czego może do Ciebie wrócić.
Jesteś dla niej opcją. Nie jesteś wystarczająco dobry, aby nadal być z Tobą w związku, ale ciągle jesteś ok jako dojazdowe koło zapasowe, na którym wolno bo wolno, ale dojedzie do kolejnego wulkanizatora.

Niepoprawny Optymista napisał/a:

3. Ostatnie spotkanie było niedawno, było najkrótsze i najbardziej starała trzymać mnie na dystans. Rozmawiało nam się dobrze, jednak oboje byliśmy zmęczeni po całym dniu pracy. Na koniec powiedziała, że ją przytłaczam, jednak nic nowego się nie dowiedziałem. Od tego dnia postanowiłem nie kontaktować się z nią w żaden sposób, przestać wysyłać wiadomości.

Z tego co napisałeś poniżej wyraźnie wynika, że po takiej prośbie, Ty podwoiłeś usiłowania w tym kierunku.

Niepoprawny Optymista napisał/a:

Co powinienem zrobić? W jaki sposób dać jej do zrozumienia, że dalej jest dla mnie ważna ale bez kontaktu z nią i bez naruszania pewnych granic prywatności?

O ile nie jest głucha, bądź upośledzona, to uwierz, że zrobiłeś i powiedziałeś wszystko, a nawet więcej - żeby było jasnym, że nadal Ci na niej zależy.

Niepoprawny Optymista napisał/a:

Wybranka mojego serca przeszła bardzo wiele w życiu, dlatego staram się postawić w jej sytuacji. Wychowywała się bez rodziców, wyprowadziła się w wieku 18 lat, jej poprzednie związki były bardzo toksyczne (jeden z jej ex straszył ją że popełni samobójstwo jak od niego odejdzie, czy jak coś było nie po jego myśli; drugi cały czas się kłócił i potrafił wyjść z mieszkania i nie dawać znaków życia przez kilka dni), nie miała najbliższej przyjaciółki z którą mogłaby pogadać na każdy temat. W zasadzie całe życie mogła liczyć tylko na siebie, dopóki mnie nie spotkała. Może dlatego próbuje poradzić sobie ze wszystkim sama, a może problem leży bardziej na podłożu psychologicznym, są to tylko moje domysły.

Myślenie życzeniowe. Ty chciałbyś, żeby to były jakieś zawiłe problemy natury psychicznej, albo emocjonalnej, bo tak byłoby Ci łatwiej ją i jej postępowanie sobie i przed sobą wytłumaczyć.

Niepoprawny Optymista napisał/a:

Nie rozumiem tego wszystkiego, bo byliśmy sobie najbliżsi. Może to archaiczne, ale wierzę w miłość na całe życie i wierzę w to, że jesteśmy kowalami własnego losu, dlatego tylko ode mnie zależy w jaki sposób się to zakończy. A ja nie pozwolę, żeby to się zakończyło w taki sposób.

Gdybyście byli sobie najbliżsi, to nie zostałbyś porzucony bez słowa prawdy i wyjaśnienia.

Niepoprawny Optymista napisał/a:

Czy ktoś jest mi w stanie powiedzieć z czego wynika takie zachowanie? Albo co ja powinienem zrobić w takiej sytuacji kiedy chcę dalej walczyć o nią i związek który razem budowaliśmy?

Takie zachowanie oznacza, że ona poznała kogoś innego, i liczy na związek z nim.
A co powinieneś zrobić, to cierpliwie poczekać na to, aż czas ukaże Ci prawdę, bo Twoja była dziewczyna z całą pewnością tego nie zrobi.

Niepoprawny Optymista napisał/a:

Próbowałem przypomnieć jej o sobie wysyłając bukiet kwiatków przez kuriera (robiłem już to w przeszłości i zawsze bardzo się cieszyła), jednak zadzwoniła do mnie z pretensjami w głosie i stwierdzeniem żebym więcej tego nie robił. Wysłałem jej również list w którym szczerze napisałem o swoich uczuciach i naszym związku. Jednak nie doczekałem się żadnej odpowiedzi z jej strony, chociaż wiem że go przeczytała. Za jakiś czas spróbuję zostawić jej przed drzwiami origami, czarnego kota (nawiązanie do naszego wspólnego marzenia) oraz żółtą różę (nawiązanie do jednej z pierwszych randek).

Jeśli podejmujesz jakieś próby, na które ktoś reaguje złością, rozdrażnieniem i niezadowoleniem, to to nie jest walka, tylko stalking.
Jeśli ktoś reaguje wyraźną niechęcią na Twoje próby kontaktu, to oznacza, że tego kontaktu nie chce.

Niepoprawny Optymista napisał/a:

Co jeszcze mogę zrobić? Czy może pozostało mi poddać się bezsilności i czekać na rozwój wydarzeń? Dowiedziałem się przy ostatnim spotkaniu, że po dwóch miesiącach zapisała się do psychologa i miała już pierwszą wizytę. Może za jakiś czas jej to pomoże uporządkować pewne sprawy.

Waszego związku już nie ma, a jej emocje są skierowane w stronę innego mężczyzny. Co możesz zrobić, to na pewno przestać ją nękać niechcianym kontaktem. Naciskając na to, wzbudzisz w niej tym większą złość.
Po prostu spokojnie obserwuj co się będzie działo dalej.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

5

Odp: Historia jak z NIE bajki

Zrobić? Posłuchać rady byłej i szukać kogoś innego.  Chyba, że nie przeszkadza ci, że przetestuje sobie nowe wody (nowego faceta) na wszelkie sposoby i EWENTUALNIE wróci jak nie wyjdzie.
Pojawił się ktoś inny, tyle i aż tyle. Dziewczyna nie ma jaj powiedzieć ci prawdy, może cię zdradzała, może nie. Tyle dobrego, że odeszła.
Otrzymałeś szansę układać sobie życie. Wykorzystaj ją.

6

Odp: Historia jak z NIE bajki
Niepoprawny Optymista napisał/a:

Dodała również, że związek ze mną był idealny, ale żebym znalazł sobie kogoś lepszego niż ona z kim będę szczęśliwy.


Jaka ona dobra... Zrezygnowała z własnego szczęścia żeby ktoś inny miał lepiej...
Swoją wypłatę też może oddawać potrzebującym skoro jest taka dobroduszna.

Jeśli taki tekst pada to w 99,9% albo i w 100% to koniec. I to nie jest decyzja z dnia na dzień.

Chcesz walczyć? Rób to nadal.
Już Ci powiedziała, że ją przytlaczasz. Wyślij jej kwiatki i origami to zadzwoni z pretensjami że prosiła Cię o coś i na koniec będzie miała idealną wymówkę żeby Cię wszędzie zablokować i urwać kontakt.

Najlepszym rozwiązaniem (według Twojego punktu widzenia) to nie kontaktować się z nią więcej i czekać aż te swoje "problemy" poukłada (o ile je ma) i za tydzień, miesiąc a może rok sama się odezwie.

PS. Niepotrzebnie wypaliłeś z tymi uczuciami na drugim spotkaniu. Spaliłeś się. Jakbyś się z nią jeszcze kiedyś spotkał to nigdy więcej pierwszy tego nie rób.

7

Odp: Historia jak z NIE bajki

No coz, ja Cie nie poslucham i powiem jednak wprost: odpusc.

Po pierwsze, jak jedna osoba w zwiazku podejmuje decyzje o rozstaniu, to ta druga powinna to po prostu zaakceptowac. Zakladajac, ze Twoja ex jest osoba dorosla, samodzielna i potrafiaca podejmowac wlasne decyzje, nie zostaje Ci nic innego. Bo w kazdym innym wypadku pokazujesz jej, ze tak naprawde jej zdanie masz w odwloku. Jezeli ona Ci mowi, ze nie chce z Toba byc, a Ty usilnie probujesz do niej wrocic, to pokazujesz jej tylko i wylacznie to, ze nie szanujesz jej opinii. A to raczej nie swiadczy dobrze o Tobie i Twoim zdaniu o niej.

Druga sprawa to Twoje proby zblizenia sie do niej. Jak sam zauwazyles, nie przyniosly one zadnych rezultatow, a wrecz jej reakcja to odsuniecie sie i brak odpowiedzi na Twoje pytania. Czy naprawde nie uwazasz, ze ten brak odpowiedzi jest jednak dosyc wymowny? Jasne, moglaby Ci wprost powiedziec, zebys spadal na drzewo, ale po co, skoro w ten sposob ma adoratora kolo siebie? Jestes na orbicie i tyle. Milo jej, ze sie starasz, ma do kogo napisac jak potrzebuje podwozki, a to, ze z Toba godzine pogada, to koszta wliczone. Poza tym po zwiazku zawsze zostaje jakis sentyment, wiec pewnie milo jej sie z Toba spedza czas, ale nie na tyle, zeby rozwazyla wlozenie w Wasza relacje wiecej energii.

Wiec ja powtorze: odpusc.
Nic wiecej z tego nie bedzie, a Ty tak naprawde odwlekasz w czasie moment, w ktorym sam zaczniesz przezywac i zdrowiec po tym rozstnaiu.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

8

Odp: Historia jak z NIE bajki

Nie rozumiem po co chcesz teraz jej dać do zrozumienia że jest ważna. JUŻ TO POWIEDZIAŁEŚ, to się wycofała.

Każdy ma na koncie podobne rozstanie co Twoje.
Ja też takie przeżyłam i nawet wróżce chciałam dać 2 tys zł, żeby sprawiła by do mnie  wrócił (co jest śmieszne, bo ja normalnie w takie rzeczy nie wierzę). Uważałam że on chce być ze mną, tylko straszliwe życiowe przeszkody sprawiały że nie może. Wiesz co mi powiedziała wróżka? Że ona nie będzie ingerować gdy JEDNA OSOBA JUŻ NIE KOCHA. Oburzyłam się! Bo przecież on mnie kocha, tylko ma problemy.
Komu opowiadałam moją historię - każdy mówił "on przestał cię kochać / pojawiła się inna". Ja tylko machałam ręką, mówiąc że nie rozumieją.

Otóż ocena kogoś z boku jest zazwyczaj najbardziej trafna.
Mój tez nie podał konkretnego powodu, tylko teksty: będzie ci lepiej beze mnie, ja mam za dużo problemów. Strasznie płakał! Podczas ostatecznej rozmowy która trwała 3 godziny, płakał 4 razy.

Nigdy do mnie nie wrócił choć tez go namawiałam, jak i dałam mu wolność. Nawet po roku się do niego odezwałam, mając nadzieję że tak naprawdę tęskni tylko boi się wyciągnąć rękę. Olał mnie. Niedługo potem dowiedziałam się że jest z inną i kto wie czy to ona nie była powodem naszego rozstania (choć wtedy bym sobie dala rękę uciąć że nie chodzi o inną).

Na serio posłuchaj głosów właśnie obiektywnych osób.
Ta dziewczyna nie wróci do ciebie, nawet gdybyś jej stopy całował. Tak, kochała Cię i byliście szczęśliwi ale jej przeszło bo prawdopodobnie jest inny facet na horyzoncie. Spójrz na to z boku - gdyby Cię kochała, to po prostu byłaby z Tobą nadal.

Powiem Ci coś co mi ktoś powiedział wtedy a ja strasznie sie oburzyłam:
Być może ona była miłością Twojego życia, ale Ty jej - nie.

9 Ostatnio edytowany przez jjbp (2021-07-21 08:46:01)

Odp: Historia jak z NIE bajki

Tak naprawdę nawet jakby Ci się chciało coś poradzić w kwestii odzyskania jej to zwyczajnie nie ma co. Próbowałeś się z nią spotkać, pytać, rozmawiać, wysyłać kwiaty i listy, i zonk jedyne co uzyskałeś to że czuje się przytłoczona. Tu nie ma innej opcji niż zostawić to jak jest i nie robić nic, skupić się na swoim życiu

Odp: Historia jak z NIE bajki

Oczywiście biorę pod uwagę to, że powodem rozstania mogło być posiadanie kogoś na boku oraz fakt, że teraz może z kimś być, ale nie ma odwagi tego mi powiedzieć wprost, czy jest jej to na rękę. Byłbym ignorantem, gdybym tego nie rozważał. Rzeczywiście, jakieś 2 tygodnie przed rozstaniem zauważyłem, że trzymała mnie na dystans, więc prawdopodobnie już wtedy zaczęła o tym rozmyślać czy planować. Ja jednak dawałem jej przestrzeń, bo w tamtym momencie swojego życia dowiedziała się, że jest bezpłodna. Odsunięcie się ode mnie tłumaczyłem tymi złymi nowinami oraz faktem, że potrzebuje czasu dla siebie, bo prawdopodobnie był to dla niej duży cios.

Jest to możliwe, jednak wydaje mi się całkiem mało prawdopodobne, że powodem był ktoś inny. Dlaczego? Dosyć dobrze ją poznałem, wiem jakim typem osoby jest, nie zalicza się do grupy ludzi skaczących z kwiatka na kwiatek, miała skłonności do wyolbrzymiania problemów i zbytniego przejmowania się nimi, charakter neurotyczny idealnie do niej pasuje, przy tym jest aż nazbyt dobrą osobą. Już wcześniej w związku powtarzała mi, że zasługuję na kogoś lepszego niż ona, ale jestem pewny że wynikało to z niskiej samooceny, a nie z nieszczerego uczucia. Jest też osobą bardzo dumną i upartą, co mogłoby wyjaśniać dlaczego nie chce porozmawiać i postępuje tak a nie inaczej.

Co jeszcze utwierdza mnie w przekonaniu, że rozstanie nie było spowodowane z powodu kogoś innego? Parę dni po rozstaniu miałem urodziny, zadzwoniła i powiedziała że na chwilę wpadnie dać mi prezent. Prezent do najtańszych się nie zaliczał i mocno obciążył jej budżet. Gdyby miała kogoś na boku, czy przestałbym być dla niej ważny, to nie wysilałaby się na tak kosztowny prezent i na sam gest przyjścia i wręczenia go. Mogła po prostu wysłać życzenia, czy w ogóle się nie odzywać. Do tego przy kolejnych spotkaniach parę razy pytała o to, czy mi się prezent spodobał i czy dobrze się sprawuje, co w moim odczuciu pokazuje, że w jakimś stopniu dalej jej zależało.

Po rozstaniu na każdym naszym spotkaniu wspominaliśmy różne sytuacje z naszego związku, które najbardziej zapadły nam w pamięć. Tutaj jakieś wesele, pierwsze poznanie jej rodziny, wygłupianie się przy remoncie czy marzenia o zwierzaczku. Była poruszana też kwestia tego, komu powiedzieliśmy o naszym rozstaniu. Kilka razy spytała mnie jak zareagowali moi rodzice, czy mocno jej nienawidzą. Podobnie pytała jak przyjaciele, czy mocno ją hejtują. I tutaj też raczej logicznym następstwem takich pytań jest jakaś troska. Jak ktoś jest nam obojętny to raczej nie przejmujemy się jego opinią. Również po rozstaniu było sporo innych małych gestów, które z mojego punktu widzenia świadczą o jakimś uczuciu do mnie. Co konkretnie? Ot choćby jej gesty, poprawianie mi włosów, klepanie po plecach czy głaskanie po głowie (tak jakby szukała tego kontaktu). Widziałem też jej błysk w oczach podczas wspólnych żartów, oraz szczery niewymuszony uśmiech. Zdarzyło jej się parę razy nazwać mnie "misiem" tak jak robiła to wcześniej, czy miała odruch przytulenia mnie na pożegnanie (jednak potem bardzo szybko cofnęła ręce i temu zaprzeczyła). Jest to coś, czego nie można udawać, a parę książek psychologicznych w swoim życiu przeczytałem, dlatego zwracam uwagę na detale.

Przyznaję, że jej zachowanie jest dla mnie nielogiczne i pełne sprzeczności. To, że powiedziała iż ją przytłaczam, tłumaczę w taki sposób, że za każdym razem jak się widzieliśmy i wspólnie spędzaliśmy czas, to uczucie którym mnie obdarzyła odżywało. Dlatego twarzą w twarz zachowywała się tak, jakby dalej mnie kochała, dlatego zwykłe wiadomości ignorowała. Dlatego po każdym spotkaniu coraz bardziej stara się trzymać mnie na dystans. Ponieważ próbuje walczyć z uczuciem do mnie. Jednak z jakiego powodu to robi? Tego nie wiem.

Jak już wspominałem biorę pod uwagę to, że to może być definitywny koniec naszego związku i do siebie nie wrócimy. Biorę pod uwagę to, że może kogoś mieć. To jest w porządku. Takie jest życie, ludzie się rozstają z różnych powodów. Mam jednak wrażenie, o ile dobrze ją znam, że teraz potrzebuje kontaktu bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej. Jeżeli mi o tym powie, że kogoś ma i że nic do mnie nie czuje, trudno. Szczęśliwe chwile już na zawsze pozostaną wspomnieniami w moim sercu. Mogę zapomnieć o swoich uczuciach do niej, ukryć je gdzieś głęboko w sercu tak, aby nigdy więcej nie ujrzały światła dziennego. Jest jednak na tyle ważną osobą w moim życiu, że chciałbym przy niej być. Jeżeli nie jako miłość jej życia, to jako zwykły przyjaciel, z którym będzie mogła porozmawiać czy miło spędzić czas. Mówię, nie mam problemu z tym, że może być z kimś innym. Jeżeli to ma sprawić, że będzie szczęśliwa, to mogę zrezygnować z własnej miłości. Zbyt mocno jednak ją sobie cenię, jej opinię, zdanie, poglądy, poczucie humoru etc., żeby zerwać wszelkie kontakty i znajomości. Nie zamierzam jej do niczego zmuszać, ani do związku ani do miłości, nie mam do tego prawa.

Chciałbym pozostać jej przyjacielem, bo mimo tego w jaki sposób teraz postępuje i się zachowuje, to zasługuje na szczęście, jak każdy z nas. Dlatego dopóty dopóki nie powie mi wprost, że mam zniknąć z jej życia, czy że jest szczęśliwa z kimś innym, będę cały czas przy niej. Właśnie dlatego jedyne co teraz mogę zrobić, to co parę tygodni się z nią spotkać i porozmawiać. Już bez poruszania swoich uczuć. Może w końcu przy którymś ze spotkań poda swój powód postępowania i będzie ze mną szczera.

11

Odp: Historia jak z NIE bajki

Na wszystko masz jakąś teorię. Jest to zrozumiałe, ja też jakieś "skomplikowane relacje" sobie w przeszłości tłumaczyłam jak umiałam i analizowałam do bólu, ale z doświadczenia uważam że najlepiej trzymać się prostej zasady "if they wanted to they would".

12

Odp: Historia jak z NIE bajki
Niepoprawny Optymista napisał/a:

Mam jednak wrażenie, o ile dobrze ją znam, że teraz potrzebuje kontaktu bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej.

Innymi slowy, tak jak napisalam wczesniej, uwazasz, ze wiesz lepiej niz ona i masz w powazaniu to, ze ona powiedziala, ze nie chce z Toba byc. Szkoda.

Cala reszta Waszego kontaktu to normalne zachowanie po rozstaniu, kiedy pozostal jeszcze sentyment, mysli sie o dobrych chwilach i wspomina. Ale to mija.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

13

Odp: Historia jak z NIE bajki
Niepoprawny Optymista napisał/a:

Jest to możliwe, jednak wydaje mi się całkiem mało prawdopodobne, że powodem był ktoś inny. Dlaczego? Dosyć dobrze ją poznałem, wiem jakim typem osoby jest, nie zalicza się do grupy ludzi skaczących z kwiatka na kwiatek, miała skłonności do wyolbrzymiania problemów i zbytniego przejmowania się nimi, charakter neurotyczny idealnie do niej pasuje, przy tym jest aż nazbyt dobrą osobą. Już wcześniej w związku powtarzała mi, że zasługuję na kogoś lepszego niż ona, ale jestem pewny że wynikało to z niskiej samooceny, a nie z nieszczerego uczucia. Jest też osobą bardzo dumną i upartą, co mogłoby wyjaśniać dlaczego nie chce porozmawiać i postępuje tak a nie inaczej.

Zauroczenie inną osobą, to nie jest skakanie z kwiatka na kwiatek. Nie trzeba być rozwiązłym, żeby zrezygnować z jednego partnera dla innego.

Niepoprawny Optymista napisał/a:

Co jeszcze utwierdza mnie w przekonaniu, że rozstanie nie było spowodowane z powodu kogoś innego? Parę dni po rozstaniu miałem urodziny, zadzwoniła i powiedziała że na chwilę wpadnie dać mi prezent. Prezent do najtańszych się nie zaliczał i mocno obciążył jej budżet. Gdyby miała kogoś na boku, czy przestałbym być dla niej ważny, to nie wysilałaby się na tak kosztowny prezent i na sam gest przyjścia i wręczenia go. Mogła po prostu wysłać życzenia, czy w ogóle się nie odzywać. Do tego przy kolejnych spotkaniach parę razy pytała o to, czy mi się prezent spodobał i czy dobrze się sprawuje, co w moim odczuciu pokazuje, że w jakimś stopniu dalej jej zależało.

W przekonaniu, że ona nie ma nikogo innego utwierdzają Ciebie wyłącznie Twoje życzenia i nadzieje.
Prezent mogła kupić wcześniej, mogła na niego odkładać kiedy jeszcze byliście razem. Mogła go mieć już od dawna w szafie. Dlatego nie zakładaj, że jest to zakup, którego dokonała już po Waszym rozstaniu, a który jest z całą pewnością wynikiem jej wielkiej miłości do Ciebie.
Jej zależy na tym, żeby utrzymać Cię na emocjonalnej smyczy, a do tego nie wystarczy przesłać komuś zdawkowych życzeń smsem.
Do tego, żeby kogoś nadal przy sobie emocjonalnie i uczuciowo trzymać, potrzeba czegoś więcej, niż tylko sporadycznych wiadomości, a ona jak widać - doskonale to wyczuwa.

Niepoprawny Optymista napisał/a:

Po rozstaniu na każdym naszym spotkaniu wspominaliśmy różne sytuacje z naszego związku, które najbardziej zapadły nam w pamięć. Tutaj jakieś wesele, pierwsze poznanie jej rodziny, wygłupianie się przy remoncie czy marzenia o zwierzaczku. Była poruszana też kwestia tego, komu powiedzieliśmy o naszym rozstaniu. Kilka razy spytała mnie jak zareagowali moi rodzice, czy mocno jej nienawidzą. Podobnie pytała jak przyjaciele, czy mocno ją hejtują. I tutaj też raczej logicznym następstwem takich pytań jest jakaś troska.

Bzdura. Tutaj logicznym następstwem jest badanie gruntu pod ewentualny powrót, a nie żadna troska, czy miłość.
Ona chce się dowiedzieć, jak bardzo spalona jest w środowisku Twoich znajomych, bliskich i rodziny, aby ocenić swoje szanse na powrót do Ciebie po tym, jak jej nie wyjdzie z innym.
Zapewniam Cię jednak, że jeśli będzie im dobrze szło, to w niedługim czasie to, co myśli o niej Twoja rodzina i znajomi - nie będzie już nagle miało najmniejszego znaczenia.

Niepoprawny Optymista napisał/a:

Jak ktoś jest nam obojętny to raczej nie przejmujemy się jego opinią. Również po rozstaniu było sporo innych małych gestów, które z mojego punktu widzenia świadczą o jakimś uczuciu do mnie. Co konkretnie? Ot choćby jej gesty, poprawianie mi włosów, klepanie po plecach czy głaskanie po głowie (tak jakby szukała tego kontaktu). Widziałem też jej błysk w oczach podczas wspólnych żartów, oraz szczery niewymuszony uśmiech. Zdarzyło jej się parę razy nazwać mnie "misiem" tak jak robiła to wcześniej, czy miała odruch przytulenia mnie na pożegnanie (jednak potem bardzo szybko cofnęła ręce i temu zaprzeczyła). Jest to coś, czego nie można udawać, a parę książek psychologicznych w swoim życiu przeczytałem, dlatego zwracam uwagę na detale.

To co robisz, to jest myślenie życzeniowe i interpretowanie jej zachowania zgodnie ze swoimi pragnieniami.
Wybacz, ale przeczytanie paru książek psychologicznych nie czyni z Ciebie eksperta w zakresie psychologii.
Skoro ona Ciebie tak bardzo kocha i tak bardzo jej na Tobie zależy, to dlaczego zostałeś porzucony bez podania powodu?

Niepoprawny Optymista napisał/a:

Przyznaję, że jej zachowanie jest dla mnie nielogiczne i pełne sprzeczności. To, że powiedziała iż ją przytłaczam, tłumaczę w taki sposób, że za każdym razem jak się widzieliśmy i wspólnie spędzaliśmy czas, to uczucie którym mnie obdarzyła odżywało. Dlatego twarzą w twarz zachowywała się tak, jakby dalej mnie kochała, dlatego zwykłe wiadomości ignorowała. Dlatego po każdym spotkaniu coraz bardziej stara się trzymać mnie na dystans. Ponieważ próbuje walczyć z uczuciem do mnie. Jednak z jakiego powodu to robi? Tego nie wiem.

Jasne smile big_smile
Ona tak bardzo Cię kocha i pragnie być z Tobą, że aż zostawiła Cię bez słowa wyjaśnienia, a teraz całą energię płynącą z tej miłości, poświęca na walkę z nią. No logiczne przecież.
Ty interpretujesz jej zachowanie zgodnie z własnymi marzeniami, życzeniami i pragnieniami. To jest niebezpieczna pułapka, którą zastawiasz na siebie samego.
Co przede wszystkim powinieneś brać pod uwagę, to są fakty.
Nie domysły - że ona coś robi/ mówi/ pokazuje - bo Ciebie na pewno bardzo kocha, a po prostu rozważenie nagich faktów.
A fakty są takie, że zostałeś porzucony bez żadnego słowa wyjaśnienia, i że teraz wszelkie próby kontaktu, bądź zbliżenia się - wzbudzają u niej niechęć i rozdrażnienie.
Czy jesteś pewny, że takie fakty świadczą o tym, że ona Ciebie nadal kocha i chce być z Tobą?
Ja oceniając takie zachowanie, powiedziałabym, że kategorycznie nie.

Niepoprawny Optymista napisał/a:

Jak już wspominałem biorę pod uwagę to, że to może być definitywny koniec naszego związku i do siebie nie wrócimy. Biorę pod uwagę to, że może kogoś mieć. To jest w porządku. Takie jest życie, ludzie się rozstają z różnych powodów. Mam jednak wrażenie, o ile dobrze ją znam, że teraz potrzebuje kontaktu bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej. Jeżeli mi o tym powie, że kogoś ma i że nic do mnie nie czuje, trudno.

Ona Ciebie odrzuca, a Twoje zakusy wzbudzają w niej irytację i niechęć, przecież Ci o tym wprost powiedziała. Słuchasz jej w ogóle?
A o tym, że kogoś ma - nie powie Ci jeszcze długo. Będzie czekała aż jej związek z innym mężczyzną umocni się na tyle, że nie będzie jej już zależało na żadnych wyjaśnieniach, albo aż sam się o tym dowiesz.

Niepoprawny Optymista napisał/a:

Szczęśliwe chwile już na zawsze pozostaną wspomnieniami w moim sercu. Mogę zapomnieć o swoich uczuciach do niej, ukryć je gdzieś głęboko w sercu tak, aby nigdy więcej nie ujrzały światła dziennego. Jest jednak na tyle ważną osobą w moim życiu, że chciałbym przy niej być. Jeżeli nie jako miłość jej życia, to jako zwykły przyjaciel, z którym będzie mogła porozmawiać czy miło spędzić czas.

Przyjaźń w takich sytuacjach, w których jedna strona tej przyjaźni ciągle ma nadzieje i liczy na coś więcej niż owa przyjaźń - to nie przyjaźń i taki układ nie ma racji bytu, chyba, że jesteś masochistą.
Naprawdę chętnie będziesz się pisał do roli jej przyjaciela? Słuchał o tym, jaki to ona miała świetny seks ze swoim chłopakiem, jaka jest w tej relacji szczęśliwa i spełniona?
Będziesz się cieszył, kiedy zajdzie w ciążę, będzie planowała ślub i opowiadała np. o zaręczynach?
Bo przecież na tym przyjaźń polega. Na szczerości, otwartości i dzieleniu się swoim życiem z bliskim przyjacielem.
To co chcesz uzyskać nie ma nic wspólnego z bezinteresowną przyjaźnią. Szukasz sobie po prostu pretekstów do tego, żeby utrzymywać z nią kontakt.

Niepoprawny Optymista napisał/a:

Mówię, nie mam problemu z tym, że może być z kimś innym. Jeżeli to ma sprawić, że będzie szczęśliwa, to mogę zrezygnować z własnej miłości. Zbyt mocno jednak ją sobie cenię, jej opinię, zdanie, poglądy, poczucie humoru etc., żeby zerwać wszelkie kontakty i znajomości. Nie zamierzam jej do niczego zmuszać, ani do związku ani do miłości, nie mam do tego prawa.

To nie zmuszaj. Przecież ona już teraz okazuje Ci, że nie jest z tego kontaktu zadowolona, a Twoje dowody atencji nie są dla niej miłe.

Niepoprawny Optymista napisał/a:

Chciałbym pozostać jej przyjacielem, bo mimo tego w jaki sposób teraz postępuje i się zachowuje, to zasługuje na szczęście, jak każdy z nas. Dlatego dopóty dopóki nie powie mi wprost, że mam zniknąć z jej życia, czy że jest szczęśliwa z kimś innym, będę cały czas przy niej. Właśnie dlatego jedyne co teraz mogę zrobić, to co parę tygodni się z nią spotkać i porozmawiać. Już bez poruszania swoich uczuć. Może w końcu przy którymś ze spotkań poda swój powód postępowania i będzie ze mną szczera.

Nie jesteś jej przyjacielem.
Jesteś jej byłym chłopakiem, wobec którego ona ma ciągle wyrzuty sumienia i odczuwa wstyd dlatego, że porzuciła Cię bez słowa wyjaśnienia.
Tak się nie traktuje przyjaciół, ani ludzi na których nam zależy.
Powód jej postępowania poznasz z całą pewnością, to tylko zależy od jej sytuacji w danym momencie.
Jeśli jej związek z innym mężczyzną będzie się układał dobrze, to usłyszysz, że zasługujesz na kogoś lepszego niż ona, że tak będzie lepiej dla Ciebie, że ona sama nie wie co czuje i ma ogólnie takie problemy ze sobą, że głowa mała.
A jeśli ten związek nie będzie rokował - to usłyszysz, że ona zrozumiała jak bardzo Cię kocha, i jak bardzo jesteś dla niej ważny. Oraz zapyta, czy będziesz w stanie wybaczyć jej to, jak bardzo Cię zraniła.
Ty oczywiście będziesz w stanie jej wybaczyć i tak będziecie żyli długo i szczęśliwie, aż do następnego razu.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

14 Ostatnio edytowany przez jjbp (2021-07-21 11:43:04)

Odp: Historia jak z NIE bajki

Ona chce się dowiedzieć, jak bardzo spalona jest w środowisku Twoich znajomych, bliskich i rodziny, aby ocenić swoje szanse na powrót do Ciebie po tym, jak jej nie wyjdzie z innym.

A to niekoniecznie. Ja też się kiedyś zapytalam o to byłego po rozstaniu bo znałam się dobrze z jego rodzina i byłam ciekawa jaki mają do mnie stosunek. Plus ogólnie przejmowałam się za mocno tym co ludzie o mnie myślą i czy mnie nie lubią itd. (Autor wspomniał że jego była też ma problemy z poczuciem samooceną). Ale nawet przez chwilę nie interesował mnie grunt na powrót.

Jesteś jej byłym chłopakiem, wobec którego ona ma ciągle wyrzuty sumienia i odczuwa wstyd dlatego, że porzuciła Cię bez słowa wyjaśnienia.

Coś podobnego przeszło mi przez myśl. Ona może się z Tobą widywać z poczucia winy.

Odp: Historia jak z NIE bajki

Jak to się mówi, tonący brzytwy się chwyta. Może to być nadinterpretacja z mojej strony, mogę być w błędzie, mogę z tego powodu dalej cierpieć, jednak gdybym tak po prostu odpuścił, wypominałbym sobie to do końca życia. A równie dobrze mogę mieć rację, chociaż szanse na to są małe. Dalej mi się wydaje, że to nie jest spowodowane kimś nowym w jej życiu, ale możecie mieć rację.  W takim wypadku pozostanie mi spotkać się z nią ostatni raz i przycisnąć. Być może w nerwach powie prawdę. Być może dowiem się czegoś nowego. Jeżeli nie, to będzie znak żeby odpuścić definitywnie, zakończyć całą relację i więcej się nie odzywać.

16 Ostatnio edytowany przez jjbp (2021-07-21 12:15:35)

Odp: Historia jak z NIE bajki
Niepoprawny Optymista napisał/a:

W takim wypadku pozostanie mi spotkać się z nią ostatni raz i przycisnąć. Być może w nerwach powie prawdę. Być może dowiem się czegoś nowego.

Eee szczerze to koszmarny plan. Co to wgl za pomysł iść z rozmysłem kogoś przyciskać do tego stopnia?

Tak naprawdę już odpowiedź dostałeś że nie chce z Tobą być wielokrotnie tylko sam się od tej odpowiedzi wykręcasz.

17

Odp: Historia jak z NIE bajki
jjbp napisał/a:

Tak naprawdę już odpowiedź dostałeś że nie chce z Tobą być wielokrotnie tylko sam się od tej odpowiedzi wykręcasz.

Tak! Dokładnie tak.
Autor usłyszał nie po wielokroć, ale postanowił nie przyjmować tego do wiadomości.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

18

Odp: Historia jak z NIE bajki

Chłopie, zapraszam do działu zdrady rozstania. Tam większość osób niby też było przekonanych, że tego drugiego nie ma czy drugiej.
No ale jednak był.
Ja wiem, że boli sama myśl o tym, że twój kwiatuszek by taki nie był. Twój wybór.
W takich sytuacjach serce to bardzo kiepski doradca, lepiej się kierować rozumem.
Wszyscy tu ci piszą, że najpewniej jest ktoś, ten inny ktoś, ale ty masz odpowiedź.
Ja rozumiem, że boli i ciężko uwierzyć. Jeśli wolisz żyć w takich iluzjach to ok.
Ja wolałbym prawdę, bo w tym wypadku, jak nigdy - prawda cię wyzwoli.

19

Odp: Historia jak z NIE bajki

Ja wcale nie jestem przekonana że ona kogoś ma. Jak najbardziej widzę możliwość że nie chce być z autorem z innych względów, natomiast niezależnie od powodu zdaje się być bardzo zdecydowana i wielokrotnie mu to zakomunikowała. Tak więc czy to ktoś inny, czy nie wynik jest ten sam - spróbowałem, nie przyniosło efektów, czas odpuścić

20

Odp: Historia jak z NIE bajki

Też nie jestem przekonana, chociaż nigdy nie wiadomo. W każdym razie to jej decyzja. Były próby jej przekonania, ona wie, że ci zależy ale nie zmieniła zdania. Pozostaje uszanować tą decyzję.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.
Odp: Historia jak z NIE bajki

No cóż, skoro radzili mi to bliscy, radzili również obcy, to coś w tym musi być. Serce podpowiada mi coś innego, jednak trzeba posłuchać rozumu. Mam tylko nadzieję, że za parę lat nie będę tego rozpamiętywał i żałował podjęcia takiej decyzji. To może jeszcze mi ktoś podpowie w jaki sposób usunąć tą moją byłą dziewczynę z marzeń i planów?

To jest o tyle dla mnie trudne, że nasze marzenia tworzyliśmy wspólnie. Każde z nas dorzucało coś od siebie. Stworzyliśmy razem wiele planów na przyszłość. Mogę dalej podążać ich śladem, tylko bez niej, bo marzenia i plany jak najbardziej mi odpowiadają, jednak zostaje ta świadomość, że tworzyłem je z kimś bliskim. Może plany dlatego są dla mnie takie ważne, że stworzyłem je z osobą którą kochałem. I pewnie też dlatego kontynuowanie ich bez tej osoby wydaje mi się dziwne?

22 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-07-21 14:05:48)

Odp: Historia jak z NIE bajki

To ona podjęła decyzję i tego możesz żałować, może ona też będzie tego żałować. To sie po prostu już wydarzyło. Tu sobie trochę wkręcasz, że masz jakąś decyzję w sprawie związku do podjęcia.

Jest zrozumiałe, że to trudne i trudno się z tym pogodzić. Dlatego łatwiej ci będzie jeśli nie będziesz się z nią teraz widywał na stopie koleżeńskiej. Tak będzie dla Ciebie lepiej.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

23

Odp: Historia jak z NIE bajki
Niepoprawny Optymista napisał/a:

No cóż, skoro radzili mi to bliscy, radzili również obcy, to coś w tym musi być. Serce podpowiada mi coś innego, jednak trzeba posłuchać rozumu. Mam tylko nadzieję, że za parę lat nie będę tego rozpamiętywał i żałował podjęcia takiej decyzji. To może jeszcze mi ktoś podpowie w jaki sposób usunąć tą moją byłą dziewczynę z marzeń i planów?

To jest o tyle dla mnie trudne, że nasze marzenia tworzyliśmy wspólnie. Każde z nas dorzucało coś od siebie. Stworzyliśmy razem wiele planów na przyszłość. Mogę dalej podążać ich śladem, tylko bez niej, bo marzenia i plany jak najbardziej mi odpowiadają, jednak zostaje ta świadomość, że tworzyłem je z kimś bliskim. Może plany dlatego są dla mnie takie ważne, że stworzyłem je z osobą którą kochałem. I pewnie też dlatego kontynuowanie ich bez tej osoby wydaje mi się dziwne?

Większość osób to przeżywała. Ruszyła na przód, założyła rodziny, znalazła innych partnerów. Znalazła szczęście.
To trywialne co powiem ale nic innego jak odcięcie się i czas. Innej metody nie ma. Odchorujesz, będzie bolało. Ale przestanie.

24

Odp: Historia jak z NIE bajki

Zgadzam się w pełni z aniuu. Od siebie dodam jeszcze tylko, żebyś skupił się na sobie i realizował te swoje plany jakie by one nie były, ale nie wpadnij przy tym w pułapkę, że będziesz realizować Wasze wspólne marzenia i tym samym wiecznie wałkować jej temat w głowie. Wiesz, takie trochę łapanie się tego co Ci po niej zostało. Realizuj się dla siebie a nie dla jakiejś idei i wspomnień. Z czasem będzie lepiej smile

25 Ostatnio edytowany przez Airuf (2021-07-21 16:39:09)

Odp: Historia jak z NIE bajki
Niepoprawny Optymista napisał/a:

Oczywiście biorę pod uwagę to, że powodem rozstania mogło być posiadanie kogoś na boku oraz fakt, że teraz może z kimś być, ale nie ma odwagi tego mi powiedzieć wprost, czy jest jej to na rękę. Byłbym ignorantem, gdybym tego nie rozważał. Rzeczywiście, jakieś 2 tygodnie przed rozstaniem zauważyłem, że trzymała mnie na dystans, więc prawdopodobnie już wtedy zaczęła o tym rozmyślać czy planować. Ja jednak dawałem jej przestrzeń, bo w tamtym momencie swojego życia dowiedziała się, że jest bezpłodna. Odsunięcie się ode mnie tłumaczyłem tymi złymi nowinami oraz faktem, że potrzebuje czasu dla siebie, bo prawdopodobnie był to dla niej duży cios.

Jest to możliwe, jednak wydaje mi się całkiem mało prawdopodobne, że powodem był ktoś inny. Dlaczego? Dosyć dobrze ją poznałem, wiem jakim typem osoby jest, nie zalicza się do grupy ludzi skaczących z kwiatka na kwiatek...


Bla bla bla... Jesteś ignorantem, jeżeli masz wątpliwości zapraszam do działu zdrady, poczytać opowieści zdziwionych kobiet i mężczyzn, którzy po 20 latach małżeństwa nie poznają własnego małżonka...

Wasz związek nie był idealny dla niej, od razu to widać... Wiesz dlaczego? Idealnych związków się nie kończy a idealnych partnerów nie porzuca.

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Historia jak z NIE bajki

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021