Cześć, bardzo proszę o poradę czy mój związek ma jakiś sens. Zacznę od tego że oboje mamy po 28 lat i od czterech lat jesteśmy razem. Ostatnio zdałam sobie sprawę, że mój chłopak chyba nie wiąże ze mną przyszłości. Ja mieszkam w mieście z którego nie pochodzę i w związku z tym muszę wynajmować mieszkanie, chłopak mieszka z matką, jego ojciec zmarł dwa lata temu. Wcześniej wynajmowałam pokój. Od dwóch lat wynajmuje mieszkanie od spółdzielni. Chłopak zgodził się, że pomoże mi finansowo. Sama bym sobie nie poradziła. Myślałam, że jak będę wynajmować mieszkanie to chłopak będzie chciał mieszkać ze mną, tym bardziej że zaoferował pomoc finansowa. Jednak minęły dwa lata i nic się nie zmieniło. Wygląda to tak, że czynsz płacimy na pół, natomiast rachunki: prąd, wodę internet płacę sama, zakupy robię też sama. Wszystkie meble i sprzęty kupiłam sama lub pomogli mi rodzice ( mieszkanie było puste), jeżeli coś sie zepsuje to też ja muszę się martwić jak to naprawić. Nawet szczoteczkę do zębów, zel pod prysznic kupiłam mu sama. Chłopak jedynie kupuje wodę i czasami dołoży mi do zakupów, ale są to drobne kwoty. Tak naprawdę to przychodzi tylko do mnie spać, przychodzi wieczorem jemy kolację, spędzamy trochę czasu razem i idziemy spać. Rano wychodzi i idzie do siebie- tam ma wszystkie swoje rzeczy, kąpie się też tam. Z tego co wiem mamie nie dokłada się do niczego. Jest mi bardzo przykro, ze nie chce mieszkać razem ze mną.. Wydaje mi sie, ze w związkach ludzie próbują razem coś tworzyć i razem sobie radzić. Na próby rozmowy z nim o tym czy będzie chciał kiedyś ze mną zamieszkać to on twierdzi, ze przeciez mieszka bo dokłada się do czynszu i spi u mnie. A do mamy musi chodzić bo ona czuje się samotna i nie ma z kim porozmawiać. Jego mama ma 62 lata, jest osobą sprawną, tylko sama nie chce nigdzie wychodzić- nawet praktycznie nie odwiedza córki która mieszka w tym samym mieście. Rozumiem, że moze czuć sie samotna, ale sama nigdzie nie chce wyjść z domu, na kawę do córki czy do siostry. Mają też psa, chłopak codziennie po pracy musi go wyprowadzać. Jeżeli tego nie zrobi matka robi mu afery. Zdarzało się że ja wychodziłam z psem bo chłopak musiał dłuzej zostac w pracy. Ja rozumiem, że trzeba rodzicom pomagać ale chyba też każdy ma prawo ułożyć sobie własne życie... Mam wrażenie, ze on nigdy od nie sie nie wyprowadzi.Na pytania o ślub i przyszłe mieszkanie odpowiada, że ma gdzie mieszkać, a nowego nei kupi bo nie ma na to kasy. Ja nawet po ślubie nie mogłabym z nimi zamieszkać ponieważ ich mieszkanie jest bardzo małe- kuchnia z aneksem + jeden pokój. Co raz bardziej zdaję sobei chyba sprawę z tego, że on nie widzi wspólnej przyszłosci ze mną.. Bardzo proszę o obiektywne spojrzenie i poradę czy taki związek ma jeszcze jakiś sens?
Cześć, bardzo proszę o poradę czy mój związek ma jakiś sens. Zacznę od tego że oboje mamy po 28 lat i od czterech lat jesteśmy razem. Ostatnio zdałam sobie sprawę, że mój chłopak chyba nie wiąże ze mną przyszłości. Ja mieszkam w mieście z którego nie pochodzę i w związku z tym muszę wynajmować mieszkanie, chłopak mieszka z matką, jego ojciec zmarł dwa lata temu. Wcześniej wynajmowałam pokój. Od dwóch lat wynajmuje mieszkanie od spółdzielni. Chłopak zgodził się, że pomoże mi finansowo. Sama bym sobie nie poradziła. Myślałam, że jak będę wynajmować mieszkanie to chłopak będzie chciał mieszkać ze mną, tym bardziej że zaoferował pomoc finansowa. Jednak minęły dwa lata i nic się nie zmieniło. Wygląda to tak, że czynsz płacimy na pół, natomiast rachunki: prąd, wodę internet płacę sama, zakupy robię też sama. Wszystkie meble i sprzęty kupiłam sama lub pomogli mi rodzice ( mieszkanie było puste), jeżeli coś sie zepsuje to też ja muszę się martwić jak to naprawić. Nawet szczoteczkę do zębów, zel pod prysznic kupiłam mu sama. Chłopak jedynie kupuje wodę i czasami dołoży mi do zakupów, ale są to drobne kwoty. Tak naprawdę to przychodzi tylko do mnie spać, przychodzi wieczorem jemy kolację, spędzamy trochę czasu razem i idziemy spać. Rano wychodzi i idzie do siebie- tam ma wszystkie swoje rzeczy, kąpie się też tam. Z tego co wiem mamie nie dokłada się do niczego. Jest mi bardzo przykro, ze nie chce mieszkać razem ze mną.. Wydaje mi sie, ze w związkach ludzie próbują razem coś tworzyć i razem sobie radzić. Na próby rozmowy z nim o tym czy będzie chciał kiedyś ze mną zamieszkać to on twierdzi, ze przeciez mieszka bo dokłada się do czynszu i spi u mnie. A do mamy musi chodzić bo ona czuje się samotna i nie ma z kim porozmawiać. Jego mama ma 62 lata, jest osobą sprawną, tylko sama nie chce nigdzie wychodzić- nawet praktycznie nie odwiedza córki która mieszka w tym samym mieście. Rozumiem, że moze czuć sie samotna, ale sama nigdzie nie chce wyjść z domu, na kawę do córki czy do siostry. Mają też psa, chłopak codziennie po pracy musi go wyprowadzać. Jeżeli tego nie zrobi matka robi mu afery. Zdarzało się że ja wychodziłam z psem bo chłopak musiał dłuzej zostac w pracy. Ja rozumiem, że trzeba rodzicom pomagać ale chyba też każdy ma prawo ułożyć sobie własne życie... Mam wrażenie, ze on nigdy od nie sie nie wyprowadzi.Na pytania o ślub i przyszłe mieszkanie odpowiada, że ma gdzie mieszkać, a nowego nei kupi bo nie ma na to kasy. Ja nawet po ślubie nie mogłabym z nimi zamieszkać ponieważ ich mieszkanie jest bardzo małe- kuchnia z aneksem + jeden pokój. Co raz bardziej zdaję sobei chyba sprawę z tego, że on nie widzi wspólnej przyszłosci ze mną.. Bardzo proszę o obiektywne spojrzenie i poradę czy taki związek ma jeszcze jakiś sens?
On nie ma powodu do jakiejkolwiek zmiany na razie.
Obiadki ma u mamusi, seks u ciebie, mało obowiązków a jeszcze go wyręczysz jak trzeba.
Dobrze jest, nie trza psuć.
3 2021-07-13 19:28:40 Ostatnio edytowany przez Pipolinka87 (2021-07-13 19:32:30)
Też miałam epizod półroczny z chłopakiem typu" mamusia najważniejsza". Mielismy 31 lat. Ja mam swoje mieszkanie a on mieszkał z mamą na 36 m2 plus 6 psów bo mama miała hodowle. Doszło do tego., że musieliśmy spotykac się u niego żeby mamausia nie spędzała weekendow sama ( tato zmarł w wypadku 2 lata wcześniej). Później w ogóle nie miał dla mnie czasu bo pomagał mamusi na działce i to był dla niego priorytet.
Zostawilam go bo nie widzialam wspólnej przyszłości. Skoro jego priorytetem nie było stworzenie romantycznej relacji z kobietą a obsługiwanie mamusi to najlepiej się usunąć...non stop dzialka z mama, zakupy z mama, mamę trzeba było do kolezanki odwieść itp . Dodam , że babcia chciala oddac mu swoje mieszkanie a ona by zamieszkala z jego matką a ten baran się nie zgodził. Cóż są po prostu tacy faceci i albo bedziesz żyć w cieniu matki albo odejdz
Hej potrzebuje porady. Jestem w związku od 5 lat z tego on dwa lata siedział mamy razem córeczkę 8 miesięcy, nie dawno dowiedziałam się że od roku wchodzi na grupy randkowe typu pani pozna pana lub sexi kobiety. Jestem pewna że z żadną się nie spotkał ale nie wiem czy pisał co robić ?
Hej potrzebuje porady. Jestem w związku od 5 lat z tego on dwa lata siedział mamy razem córeczkę 8 miesięcy, nie dawno dowiedziałam się że od roku wchodzi na grupy randkowe typu pani pozna pana lub sexi kobiety. Jestem pewna że z żadną się nie spotkał ale nie wiem czy pisał co robić ?
Zacznij od założenia własnego wątku proszę.