Niska samoocena partnera - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Niska samoocena partnera

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 42 ]

Temat: Niska samoocena partnera

Cześć. Piszę, bo chciałabym poznać opinie innych osób, może dostać jakieś porady odnośnie mojej sytuacji. Przyznaję, że jest mi ciężko się zwierzać, bo boję się co mogę przeczytać. Ale mam już coraz mniej siły i cierpliwości.

Do rzeczy. Z partnerem jestem 3 lata. Myślałam, że to jest miłość mojego życia. Po pierwszym nieudanym związku trafił mi się K. Byłam bardzo szczęśliwa. Zupełne przeciwieństwo byłego, który miał mnie totalnie gdzieś. K. interesował się mną, troszczył, pomagał. Zaimponował mi niesamowicie, nie spotkałam się nigdy z takim traktowaniem.

Jeśli chodzi o mnie, to miałam okropne dzieciństwo. Ojciec awanturnik i alkoholik, wyjechał za granicę i zostawił nas z matką, która nie umiała sobie z tym poradzić i zaczęła wyżywać się na mnie i rodzeństwie, a do tego sama zaczęła pić. Nie umiałam sobie z tym poradzić, brałam leki antydepresyjne. Dopiero niecałe 2 lata temu poszłam na terapię, na którą chodzę do dziś, radzę sobie bez leków. Była to jedna z trudniejszych decyzji i wiele mnie kosztowało, żeby zobaczyć rzeczy takimi jak naprawdę są i przestać się obwiniać za wszystko. Z czym jeszcze na 100% sobie nie poradziłam, ale próbuję.

I tu powstał problem. Ja z zerowym poczuciem własnej wartości szukałam partnerów podobnych sobie. I nie przeszkadzało mi to, ale do czasu. Dopiero w trakcie trwania terapii zaczęłam zauważać więcej.

K. traktuje siebie obrzydliwie, nie lubi siebie, nie uważa że zasługuje na coś dobrego, nie uważa że jest dobrym, zdolnym człowiekiem. Ja mam o nim jak najlepsze zdanie.  Ale nie mogę już słuchać tych głupich tekstów, pytań i słuchać jak o sobie mówi. To jest okropne. Nie mam już siły przekonywać go, że jest inaczej, bo rezultat jest zerowy. W końcu poirytowana zaczynam od jakiegoś czasu przytakiwać mu. Tak, wyglądasz jak menel, czyli jak zawsze. Tak masz parszywą, gębę, zgadza się. Efekt jest taki, że uśmiecha się niezręcznie i milknie. Ale nie o to mi przecież chodzi. Powiedziałam mu, że ja zacznę w końcu sama w to wierzyć i jest mi bardzo przykro, że tak o sobie myśli i mówi. Nie zmienię człowieka na siłę, nie mam takiej mocy. Ale nie radzę już sobie. Boję się, że zaczynam sama w to wierzyć i powoli tracę do niego szacunek. Wiem, że jemu też przydałaby się terapia, ale nikogo na nią nie zaciągnę. Zresztą sama musiałam długo do niej dojrzewać.

Dziękuję za przeczytanie tego wpisu. Jeśli ktoś ma jakąś radę albo podobną historię, to bardzo chętnie ją przeczytam. Dziękuję.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Niska samoocena partnera

W pierwszym momencie gdy uzna się z wartościowego człowieka zostawi Ciebie.
Bo teraz ocenia się bardzo nisko i wszystko co się z nim wiąże. 
Być  może nawet, będąc  przekonany o swojej beznadziejnosci uważa Cię po prostu za głupią  jeśli z nim jesteś,  albo nie jesteś dla niego atrakcyjną, ale uważa że na lepszą  nie zasługuje.
Piszę  to całkowicie poważnie, wnioski wyciągnij dla siebie.

3

Odp: Niska samoocena partnera
Ela210 napisał/a:

W pierwszym momencie gdy uzna się z wartościowego człowieka zostawi Ciebie.
Bo teraz ocenia się bardzo nisko i wszystko co się z nim wiąże. 
Być  może nawet, będąc  przekonany o swojej beznadziejnosci uważa Cię po prostu za głupią  jeśli z nim jesteś,  albo nie jesteś dla niego atrakcyjną, ale uważa że na lepszą  nie zasługuje.
Piszę  to całkowicie poważnie, wnioski wyciągnij dla siebie.

To co piszesz jest przerażające, bo wynika z tego, że na razie godzę się z tym jak on siebie postrzega i czekam aż się "ogarnie" i wtedy mnie zostawi. Taka tykająca bomba. I przyznaję, że ciężko mi w to uwierzyć, bo on postrzega mnie jako ogromne szczęście w swoim życiu, uważa za atrakcyjną i inteligentną. W takim razie jak to rozumieć? Że na ten moment i tak nie stać go na więcej, dobre jest to co mam i na razie tego się trzymajmy?

4 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2021-06-27 11:57:06)

Odp: Niska samoocena partnera

Uświadom sobie, że nie jesteś domową terapeutką K.. Wobec tego porzuć myśl, że dzięki Tobie zmieni swe myślenie o sobie. Dla osoby, która kiepsko myśli o sobie wszelkie teksty zaprzeczające jego opinii są diabla warte, bo automatycznie odrzucane. On tak, nie inaczej siebie widzi i wszelkie przekonywania są niedorzeczne.


Kiedyś miałaś zerowe poczucie wartości. Pamiętasz jak reagowałaś na opinie sprzeczne z Twoimi? Byłaś zachwycona? Przyjmowałaś je z wdzięcznością? Pod ich wpływem zmieniłaś swój punkt widzenia? Dlaczego więc upierałaś się, że K. będzie reagował inaczej od Ciebie?
Teraz zaś zmieniłaś taktykę a on z deszczu wpadł pod rynnę.

Rozumiem, że chcesz dobrze, że przeżywasz trudne emocje, ale do oglądania siebie w krzywym zwierciadle potrzeba olbrzymiego dystansu.


Moja rada?
Traktuj K. jak... człowieka. Przypomnij sobie, co było dla Ciebie ważne, gdy sama kiepsko myślałaś o sobie. Czego wtedy potrzebowałaś od bliskich Ci osób. Na pewno zaprzeczania? Na pewno potakiwania?



***

Sepmeris napisał/a:

(...) I przyznaję, że ciężko mi w to uwierzyć, bo on postrzega mnie jako ogromne szczęście w swoim życiu, uważa za atrakcyjną i inteligentną. (...)

Oooo!
Tobie jest trudno uwierzyć w jego opinię, ale on ma Twoją przyjąć potulnie. Oprzytomnij.


***
I jeszcze jedno.
Opinia to czyjeś zdanie na jakiś temat, nie zaś prawda objawiona.

5 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-06-27 12:08:58)

Odp: Niska samoocena partnera

Przykro mi. Ale tak to widzę. 
Niezbyt rozumiem opinię Twoją Wielokropek:
Dlaczego autorka ma się stawiać sie na jego miejscu i robić  to czego  on w danym momencie potrzebuje?
Z doświadczenia wiem że taka niby empatia to wielka pułapka i nagrody za to nie będzie.
Ludzie urealniają sobie świat zderzając się z prawdą A nie manipulacją.
A prawda jest taka, o ile ja dobrze zrozumiałam,  że autorkę postawa partnera drażni.  I to powinna mu powiedzieć zamiast to pocieszać  czy potwierdzać to co mówi o sobie.
Osobiście podchodzę  pesymistycznie do takich zmian osobowości bo wiem że to długa droga ale to chyba jedyne wyjscie: być prawdziwym w tej sytuacji.

6

Odp: Niska samoocena partnera

Wywołana, tłumaczę. smile

Dlaczego autorka ma się postawić na miejscu K.? By go i jego zachowania zrozumieć. Wszak do niedawna miała o sobie, jak sama to oceniła, zerową opinię. Jeśli przypomni sobie, jak to drzewiej z nią było, będzie wiedziała jakie jej teksty dają skutek odwrotny do zamierzonego. Nigdzie też nie napisałam, że ma robić to, czego K. w danym momencie potrzebuje. smile Do niej należy decyzja, co z tą wiedzą zrobi.

O manipulowaniu mam negatywne zdanie, wszystko jedno kto to robi: czy autorka, czy jej partner, czy ktokolwiek inny.

"Być prawdziwym" jest świetnym hasłem, ważne, by ono odnosiło się - w opisanej sytuacji - do obojga: i do autorki, i do K.


***
To, że ktoś myśli o mnie lepiej niż ja sama o sobie, nie znaczy, że swe zdanie zmienię. Do tego potrzeba sporo pracy nad sobą, konfrontacji z uczuciami, które powstały na skutek różnych trudnych doświadczeń.

7 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-06-27 12:37:48)

Odp: Niska samoocena partnera

To ja może przybliżę co dla mnie znaczy bycie prawdziwym: to nieulrywanie przed bliską  osobą  swoich emocji i swojego zdania.
Podkreślam że bliską, czyli tą z którą  tą bliskość chcemy mieć.  Związków to raczej dotyczy, autorki  też. 
W innych sytuacjach możemy filtrować swoje zachowanie  przez różne normy społeczne.
Natomiast wg mnie nakładanie  takiego filtra z partnerem to drogą do oddalania się,  niestety.
Więc dla mnie nie hasło.
Mój EX mąż  był DDD przez potezne D smile
Od pewnego momentu nie dzieliła się z nim już swoimi emocjami, bo w błędnym mniemaniu trzeba było chronić związek przed wstrząsami.
Mam to przemyślane Wielokropek i więcej w żadnej bliższej relacji takiego błędu nie popelnię.
Dziele się moją filozofią  jak moim zdaniem powinna postąpić autorka, ale nie gwarantuje jej to oczywiście sukcesu, bo ten Pan ma swoją drogę do przebycia i nie wiadomo czy będzie nią  szedł. Tu się zgadzamy, że On może swojego zdania nie zmienić: od autorki wie od dawna że ona to docenia,  ale chyba nie wie, jak bardzo on ja denerwuje.
Bo autorka z etapu jesteś wartościowy przeszła do etapu : potwierdzam że jesteś do dupy.. co nie jest chyba jej zdaniem.
Więc nie jest to dla mnie puste hasełko, tylko filozofia którą  wyznaję.

8

Odp: Niska samoocena partnera

To mamy podobnie. smile
Dzielimy się swą wiedzą i doświadczeniem.

9

Odp: Niska samoocena partnera

A może zacznij to komplementować i doceniać to co robi. Niby banał a jednak działa. Pozmywał naczynia, odkurzył- uśmiechnij się, podziękuj za to, powiedz że na niego zawsze możesz  liczyć. Mężczyźni lubią gdy zauważa się to co robią, gdy się ich podziwia. A takie komplementy bardzo poprawiają relacje w związku - wiem z własnego doświadczenia.

10

Odp: Niska samoocena partnera

Ja się chętnie dowiem jakie inne postępowanie  może być w tym przypadku pozytywne.
Serio.
Co do komplementów podziękowań i opinii pozytywnych jak najbardziej.
Ale wynikają  one właśnie z filozofii dzielenia się emocjami: bo przecież prawdziwymi, a nie tylko negatywnymi.
Więc jak naprawdę  czujesz autorko jakieś pozytywne emocje do jego działań  to oczywiście.
Byle nie było to chwalenie na siłę, jak małego dziecka  za rzeczy które nie uważamy za super, bo niektórzy tak robią.

11 Ostatnio edytowany przez Britan (2021-06-27 13:07:01)

Odp: Niska samoocena partnera
Onaja12345 napisał/a:

A może zacznij to komplementować i doceniać to co robi. Niby banał a jednak działa. Pozmywał naczynia, odkurzył- uśmiechnij się, podziękuj za to, powiedz że na niego zawsze możesz  liczyć. Mężczyźni lubią gdy zauważa się to co robią, gdy się ich podziwia. A takie komplementy bardzo poprawiają relacje w związku - wiem z własnego doświadczenia.

Moim zdaniem to nic nie da.

Facet autorki  nie ma fundamentu poczucia wartości który stety lub nie musi sam zbudować. Dużo zależy od poziomu świadomości człowieka.
Autorka bawi się w Jezusa i będzie cierpieć. Znów.

Mi się wydaje, że K. nie ma życia oprócz autorki tematu. Żyje nią, wysysa z niej energię. Jest od jest zależny.
To same toksyczne cechy i toksyczna relacja.

@Sepmeris
Co on w życiu robi? Ma jakieś hobby? Wiedzę którą się może pochwalić, pracę którą lubi?

Terapia mu nic nie da jeśli sam nie zrozumie, że ma problem i musi na nią pójść. Terapeuta pogada i tyle z tego będzie. To będą pieniądze i czas wyrzucony w błoto.
Świadomość, że ma się problem to najważniejszy i najtrudniejszy krok w przepracowaniu problemu.

12 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2021-06-27 13:07:40)

Odp: Niska samoocena partnera
Ela210 napisał/a:

Ja się chętnie dowiem jakie inne postępowanie  może być w tym przypadku pozytywne.
Serio.

Oooo!, edytowałaś swój poprzedni post, po opublikowaniu mojego. smile

Jak postępować, choć w wielkim uproszczeniu, napisałam wyżej.
Przestać być jego terapeutką, przestać obchodzić się z nim jak ze śmierdzącym jajkiem, przestać prowokować i manipulować, przestać chcieć dokonywać w nim zmian. Innymi słowy: traktować K. jak człowieka.

Przypomnę też banał: wolność jednego człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego. Wszelkie metody typu: obrażanie, okazywanie zniecierpliwienia, manipulowanie, krytykowanie, pocieszanie tworzą barierę i kończą porozumienie, często na długo. Sprzyja porozumieniu: cierpliwość, sympatia, otwartość, spontaniczność, ujawnianie swoich uczuć, szacunek i zrozumienie dla partnera, szczere zainteresowanie jego sprawami, i t.d.

13 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-06-27 13:19:03)

Odp: Niska samoocena partnera

No więc widzę  że doszlysmy do tego samego wniosku tylko ja to nazywam  byciem prawdziwym: więc jeśli pojawią się również negatywne odczucia, należy się nimi podzielić.
Nie tylko pozytywnymi. Bo to byłaby manipulacja, ukrycie negatywnych odczuć, a autorka je ma.
Bo one nie znikają,  tylko pracują w tle.

14

Odp: Niska samoocena partnera
Ela210 napisał/a:

W pierwszym momencie gdy uzna się z wartościowego człowieka zostawi Ciebie.
Bo teraz ocenia się bardzo nisko i wszystko co się z nim wiąże. 
Być  może nawet, będąc  przekonany o swojej beznadziejnosci uważa Cię po prostu za głupią  jeśli z nim jesteś,  albo nie jesteś dla niego atrakcyjną, ale uważa że na lepszą  nie zasługuje.
Piszę  to całkowicie poważnie, wnioski wyciągnij dla siebie.

Wiem o co Tobie chodzi Ela, ale tak może, nie musi się stać, że jej partner wraz z wzrastającą samoocena uzna, ze zasługuje na kogoś lepszego niż autorka.
Przykładem jest ona sama, bo wraz z postępującą budową lepszego czy tez bardziej adekwatnego obrazu siebie nie uznała, że zasługuje na kogoś lepszego, lecz dostrzega w nim zalety, które czynią z niego kogoś wartościowego dla niej.

Sepmeris, mnie się wydaje, że dobrą metodą, która może komuś z niską samooceną i kompleksami troszeczkę pomóc jest np, pokazywanie jej, że to, co o sobie twierdzi nie jest zgodne z prawdą, czyli kwestionowanie jego mniemania o sobie, ale nie na zasadzie niczym podpartego zaprzeczania, lecz pokazywanie faktu, który temu przeczy.
Można też zwalczać kompleksy takimi prostymi sposobami, jak poprawa samopoczucia i np. pomocne tu są choćby regularny sen i uprawianie sportu, bo to w naturalny sposób podnosi poziom serotoniny (neuroprzekaźnik, który odpowiada za lepsze samopoczucie). Z czasem to „techniczne” podejście potrafi doprowadzić do bardziej przyjaznego poglądu na siebie.

15

Odp: Niska samoocena partnera

Elu210, od lat mam to samo zdanie na temat relacji między ludźmi, na temat tego co sprzyja relacji, co ją utrudnia czy prowadzi do zerwania. Moje kolejne posty były odpowiedzią na Twą (domyślną) prośbę: rozwinięcia/wytłumaczenia tego, co napisałam wyżej. smile

16

Odp: Niska samoocena partnera

Więc zgadzasz się ze ujawnienie negatywnych emocji partnerowi: tu akurat tego że ją denerwuje jego gadanie o sobie, ma wartość czy nie?

17

Odp: Niska samoocena partnera

Elu210,
tu, tak jak w innych przypadkach, ważniejszym od treści jest melodia, czyli sposób ujawniania emocji. To zaś zależy od naszej postawy wobec drugiej osoby. Ważnym też jest cel "ujawniania negatywnych emocji". Diabeł tkwi przecież w szczegółach.
Czasem ważniejszym od słowa jest milczenie, ale i ono przysparza kłopotów z interpretacją.

Co z tego wszystkiego weźmie dla siebie autorka? Jakie wnioski wyciągnie?

18

Odp: Niska samoocena partnera

Jak dla mnie taka osoba nie nadaje się na kolegę nie mówiąc już o związku.
On powinien najpierw zaakceptować siebie później wchodzić w jakiekolwiek relacje.
Teraz on jest "zerem" a które wie czy za jakiś czas to Ty nie będziesz tą winną, bo go nie wspierałaś czy co tam nie wymyśli...

Zanajomi potrafią pociągnąć za sobą na dno. Partner tym bardziej.

19 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-06-27 14:23:15)

Odp: Niska samoocena partnera

Wiec jednak sie nie zgadzamy.
Dla mnie tzw melodia jest opakowaniem. Które nie musi być ozdobne, byle było asertywne.
Przemilczenia w bliskim związku nie są  dobre, w relacjach dalekich są przydatne i ułatwiają  życie.

Co do melodii jest ten problem, że każdy ma inną wrażliwość albo nadwrażliwość.
Ja doszłam do takiego etapu że jeżeli trzymamy się meritum to forma jest mniej istotna bo treść rozpatruje logika, a formę emocje, a na emocje innych nie mamy wpływu.
Więc jeżeli ona mu powie że jego gadanie ją  denerwuje i nie chce grać  w tę gŕę, to on może zareagować źle niezależnie od formy jakiej ona użyje. Każda będzie zła gdy jego ego poczuje się urażone i straci słuchacza do ulżenia sobie.
Jak chodzi o sprawy podstawowe to komunikacja ma drugorzędne znaczenie.
Np.jak ktoś chce kogoś zrzucić że schodów nie ważne co powie, czy wulgaryzmy, czy przepraszam niech się szanowna Pani przesunie i zepchnie że schodów. .

20 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2021-06-27 14:47:23)

Odp: Niska samoocena partnera

No właśnie. smile
Każdy ma inną wrażliwość, inną hierarchię wartości, inne sytuacje są jego udziałem, le każdy ma takie same potrzeby i prawa. Tak. Wiem. To kolejny truizm.

I w tym wątku, i w każdym innym nieistotnym jest to czy się ze sobą zgadzamy, czy różnimy. Ważne, jakie na podstawie (nie tylko) naszych opinii wyciągnie autorka.


***
Wielokrotnie przed "ujawnieniem swych negatywnych uczuć" żywionych wobec innej osoby, a powstałych na skutek tego, co mi powiedziała, zadawałam krótkie pytanie "Po co mi to mówisz?" i często bywało, że po usłyszeniu odpowiedzi i chęć "ujawnienia negatywnych uczuć", i owe uczucia znikały bez śladu. Ale to ja. smile

21

Odp: Niska samoocena partnera
Wielokropek napisał/a:

Wielokrotnie przed "ujawnieniem swych negatywnych uczuć" żywionych wobec innej osoby, a powstałych na skutek tego, co mi powiedziała, zadawałam krótkie pytanie "Po co mi to mówisz?" i często bywało, że po usłyszeniu odpowiedzi i chęć "ujawnienia negatywnych uczuć", i owe uczucia znikały bez śladu. Ale to ja. smile


To jest ok jak mówimy o relacji dalszej a nie tak bliskiej jak osoba, z ktora dzielimy zycie typu partner, zona. Moja zona dla mnie to nie tylko to co dobre i piekne ale tez to co slabe i negatywne. Bylaby mi obca gdyby nie ujawniala negatywnych uczuc, nie znalbym jej wtedy, nie wiedzial co dzieje w jej swiecie i w jej glowie. Ladnie opakować zycie to ja mogę w relacjach dalszych a nie w domu, tam jest odarcie z opakowan, tam jest luz i najgorsze strony naszych uosobien a nie wazenie slow i zastanawianie czy moge cos powiedziec czy nie. Jakby tak bylo- bylaby mi obca. W pelni zgadzam sie z Ela w tym co pisze. Jezeli trzymamy się meritum to forma jest mniej istotna bo treść rozpatruje logika, a formę emocje, a na emocje innych nie mamy wpływu. Wracajac do mojej zony, moja zona pokochala mnie kiedy sam sie nie kochalem. Nie musi byc tak, ze jak ten facet siebie pokocha albo chociaz polubi to napewno rzuci autorke.

22 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-06-27 16:21:41)

Odp: Niska samoocena partnera
Sepmeris napisał/a:

K. traktuje siebie obrzydliwie, nie lubi siebie, nie uważa że zasługuje na coś dobrego, nie uważa że jest dobrym, zdolnym człowiekiem. Ja mam o nim jak najlepsze zdanie.  Ale nie mogę już słuchać tych głupich tekstów, pytań i słuchać jak o sobie mówi. To jest okropne. Nie mam już siły przekonywać go, że jest inaczej, bo rezultat jest zerowy. W końcu poirytowana zaczynam od jakiegoś czasu przytakiwać mu. Tak, wyglądasz jak menel, czyli jak zawsze. Tak masz parszywą, gębę, zgadza się. Efekt jest taki, że uśmiecha się niezręcznie i milknie. Ale nie o to mi przecież chodzi. Powiedziałam mu, że ja zacznę w końcu sama w to wierzyć i jest mi bardzo przykro, że tak o sobie myśli i mówi. Nie zmienię człowieka na siłę, nie mam takiej mocy. Ale nie radzę już sobie. Boję się, że zaczynam sama w to wierzyć i powoli tracę do niego szacunek. Wiem, że jemu też przydałaby się terapia, ale nikogo na nią nie zaciągnę. Zresztą sama musiałam długo do niej dojrzewać.

Co takiego złego uczynił w życiu Twój partner Autorko ?  na przykład "spompował kota sąsiadowi " czy coś podobnego.
Problemem u niego może być to że on uwielbia siebie nie lubić .takie nakręcanie się i gadanie wyłącznie o sobie źle
ma jak być może się domyślasz jeden cel ,żeby się po nim niczego pozytywnego nie spodziewać i nie liczyć na niego,
zabezpiecza się w ten sposób manipulując,ciepły grajdołek sobie mości przy Tobie żeby unikać błędów i nie ponosić konsekwencji,większość dramatów przypuszczam dzieje się w jego głowie i fantazjach .Programuje się na klęski i porażki bo prawdopodobnie przystosował się do takiego życia i myślenia ,do czegoś mu to potrzebne bywa i ma z tego jakiś pokrętny pożytek przynosi mu to korzyści.
Zaprzecza komplementom ponieważ burzy mu to jego obraz.Z drugiej strony podejrzewam że trochę jednak zna swoje mocniejsze dobre strony - dlatego pewnie bywa cyniczny i w ambiwalencji konflikcie wewnętrznym głęboko ukrytym jest ze sobą.
Podobnie uważam że zabawa w jego osobistą terapeutką to ślepa uliczka jest dla Ciebie ponieważ zdajesz już sobie chyba sprawę z tego że jesteś bezradna wobec jego zamknięcia się na Twój wpływ.Opinie innych mogą być pomocne ,ale dobrze być samodzielnym i niezależnym w samoocenie,ta dobrze moim zdaniem jeżeli wykształci się maksymalnie do trzydziestki ,razem z poczuciem wartości i jego systemem, po trzydziestce rozwój neurotyzmu jest pewny jak w banku, to jest moja nienaukowa obserwacja mężczyzn a coraz częściej kobiety popadają w ten stan.
Nie prędko Ciebie porzuci chyba że mu się znudzisz ,przydajesz mu się na razie do walki ale do czasu jak przestaniesz zmieniając go i naprawiając go, dostarczać mu pewnych emocji ,a dostępu do jego systemu tak naprawdę nie masz i mieć nie będziesz.

23

Odp: Niska samoocena partnera
Wielokropek napisał/a:

Uświadom sobie, że nie jesteś domową terapeutką K.. Wobec tego porzuć myśl, że dzięki Tobie zmieni swe myślenie o sobie. Dla osoby, która kiepsko myśli o sobie wszelkie teksty zaprzeczające jego opinii są diabla warte, bo automatycznie odrzucane. On tak, nie inaczej siebie widzi i wszelkie przekonywania są niedorzeczne

Mam tę świadomość, ale trudno mi się z tym pogodzić. Skoro ja przeszłam bolesną drogę do lepszego rozumienia siebie, to chciałabym mu natychmiast pomóc, żeby nie męczył się tak jak ja. I bolesne jest to, że właśnie nie mogę. Mam tendencję do bycia ratowniczką, co jest we mnie mocno zakorzenione.

Wielokropek napisał/a:

Kiedyś miałaś zerowe poczucie wartości. Pamiętasz jak reagowałaś na opinie sprzeczne z Twoimi? Byłaś zachwycona? Przyjmowałaś je z wdzięcznością? Pod ich wpływem zmieniłaś swój punkt widzenia? Dlaczego więc upierałaś się, że K. będzie reagował inaczej od Ciebie?
Teraz zaś zmieniłaś taktykę a on z deszczu wpadł pod rynnę.

Rozumiem, że chcesz dobrze, że przeżywasz trudne emocje, ale do oglądania siebie w krzywym zwierciadle potrzeba olbrzymiego dystansu.

Wiem, że teraz po prostu się na nim wyżywam, bo on nie chce i na ten moment nie potrzebuje mojej pomocy. Wstyd mi za to, jak czasem go traktuję.

Wielokropek napisał/a:

Moja rada?
Traktuj K. jak... człowieka. Przypomnij sobie, co było dla Ciebie ważne, gdy sama kiepsko myślałaś o sobie. Czego wtedy potrzebowałaś od bliskich Ci osób. Na pewno zaprzeczania? Na pewno potakiwania?

Dziękuję.

Wielokropek napisał/a:

(...)Oooo!
Tobie jest trudno uwierzyć w jego opinię, ale on ma Twoją przyjąć potulnie. Oprzytomnij

Tu akurat miałam na myśli, że trudno uwierzyć mi w słowa Eli.

Wielokropek napisał/a:

I jeszcze jedno.
Opinia to czyjeś zdanie na jakiś temat, nie zaś prawda objawiona.

Tak, z rozróżnieniem tego miewam problemy.

Ela210 napisał/a:

A prawda jest taka, o ile ja dobrze zrozumiałam,  że autorkę postawa partnera drażni.  I to powinna mu powiedzieć zamiast to pocieszać  czy potwierdzać to co mówi o sobie.

Bardzo mnie drażni. Na przykład sytuacja z dzisiejszego poranka: patrzę na partnera, podziwiam go sobie (bo go kocham, bo mi się podoba). I nagle słyszę pytanie: "czy wyglądam jak menel? Bo nie ogoliłem się". Wtedy opadają mi ręce. Odwróciłam się tyłem i nie miałam ochoty w ogóle rozmawiać. I to też nie wygląda tak, że cierpię w milczeniu. Mówię od jakiegoś czasu, że jego słowa sprawiają mi ból i jakby on się z tym czuł, gdybym twierdziła, że wyglądam jak, dajmy na to, szmata, lump? Byłbyś w szoku? Byłoby ci przykro? No tak, on przeprasza. Postara się panować nad słowami. Tylko to tak głęboko w nim siedzi, że to nie jest takie proste.

Wielokropek napisał/a:

To, że ktoś myśli o mnie lepiej niż ja sama o sobie, nie znaczy, że swe zdanie zmienię. Do tego potrzeba sporo pracy nad sobą, konfrontacji z uczuciami, które powstały na skutek różnych trudnych doświadczeń.

To trudno mi zaakceptować. Jak pisałam wyżej, chciałabym komuś oszczędzić tego wysiłku, który ja włożyłam w zrozumienie siebie i jaką drogę przeszłam. Ale może po prostu się nie da.

Ela210 napisał/a:

Mój EX mąż  był DDD przez potezne D smile
Od pewnego momentu nie dzieliła się z nim już swoimi emocjami, bo w błędnym mniemaniu trzeba było chronić związek przed wstrząsami.
Mam to przemyślane Wielokropek i więcej w żadnej bliższej relacji takiego błędu nie popelnię.
Dziele się moją filozofią  jak moim zdaniem powinna postąpić autorka, ale nie gwarantuje jej to oczywiście sukcesu, bo ten Pan ma swoją drogę do przebycia i nie wiadomo czy będzie nią  szedł. Tu się zgadzamy, że On może swojego zdania nie zmienić: od autorki wie od dawna że ona to docenia,  ale chyba nie wie, jak bardzo on ja denerwuje.
Bo autorka z etapu jesteś wartościowy przeszła do etapu : potwierdzam że jesteś do dupy.. co nie jest chyba jej zdaniem.


Mówię mu już wprost jak ranią mnie te słowa i wiem jak mu musi być ciężko. I oczywiście nie myślę tak o nim. Tylko będąc wściekła, że docenianie i negowanie nie pomaga zaczynam z bezsilności atakować. Co oczywiście przynosi tylko chwilową ulgę, bo później zostaje wstyd i wyrzuty sumienia.

Onaja12345 napisał/a:

A może zacznij to komplementować i doceniać to co robi. Niby banał a jednak działa. Pozmywał naczynia, odkurzył- uśmiechnij się, podziękuj za to, powiedz że na niego zawsze możesz  liczyć. Mężczyźni lubią gdy zauważa się to co robią, gdy się ich podziwia. A takie komplementy bardzo poprawiają relacje w związku - wiem z własnego doświadczenia.


Chwalę go zawsze, jeśli uważam, że na to zasługuje. A zasługuje bardzo często, bo jest pomocny, empatyczny, myśli o mnie, nigdy o nic nie proszę go dwa razy. On o tym wie, że go doceniam, ale to w żaden sposób nie wpływa na to jak sam siebie postrzega. Niestety.

Britan napisał/a:

Mi się wydaje, że K. nie ma życia oprócz autorki tematu. Żyje nią, wysysa z niej energię. Jest od jest zależny.
To same toksyczne cechy i toksyczna relacja.
@Sepmeris
Co on w życiu robi? Ma jakieś hobby? Wiedzę którą się może pochwalić, pracę którą lubi?

To są bardzo mocne słowa i nie mogę się z nimi zgodzić. Mój partner nie jest bluszczem, wspiera mnie jak tylko potrafi, nie czuję żeby na mnie żerował. Ma pracę (myślę że ją lubi, chociaż są dni, kiedy mu się nie chce do niej iść), ma hobby, ma znajomych. Nie spędzamy ze sobą 24h na dobę, każdy potrafi zająć się sobą, nie ma problemu. Myślę, że osoby z zewnątrz nigdy nie pomyślałyby, że może mieć problemy z samooceną.

MagdaLena1111 napisał/a:

Wiem o co Tobie chodzi Ela, ale tak może, nie musi się stać, że jej partner wraz z wzrastającą samoocena uzna, ze zasługuje na kogoś lepszego niż autorka.
Przykładem jest ona sama, bo wraz z postępującą budową lepszego czy tez bardziej adekwatnego obrazu siebie nie uznała, że zasługuje na kogoś lepszego, lecz dostrzega w nim zalety, które czynią z niego kogoś wartościowego dla niej.

Dokładnie, myślę, że mój partner nie jest taką osobą. Ufam mu i wierzę, że nagle się ode mnie nie odwróci.

MagdaLena1111 napisał/a:

Sepmeris, mnie się wydaje, że dobrą metodą, która może komuś z niską samooceną i kompleksami troszeczkę pomóc jest np, pokazywanie jej, że to, co o sobie twierdzi nie jest zgodne z prawdą, czyli kwestionowanie jego mniemania o sobie, ale nie na zasadzie niczym podpartego zaprzeczania, lecz pokazywanie faktu, który temu przeczy.
Można też zwalczać kompleksy takimi prostymi sposobami, jak poprawa samopoczucia i np. pomocne tu są choćby regularny sen i uprawianie sportu, bo to w naturalny sposób podnosi poziom serotoniny (neuroprzekaźnik, który odpowiada za lepsze samopoczucie). Z czasem to „techniczne” podejście potrafi doprowadzić do bardziej przyjaznego poglądu na siebie.

Spróbuje tej "technicznej" metody, tym bardziej, że raczej unikam sportu, a obojgu by nam to dało korzyści. Dziękuję za radę wink Dziś przejechaliśmy 36km na rowerze, co uważam za wyczyn smile

Ein napisał/a:

Teraz on jest "zerem" a które wie czy za jakiś czas to Ty nie będziesz tą winną, bo go nie wspierałaś czy co tam nie wymyśli...
Zanajomi potrafią pociągnąć za sobą na dno. Partner tym bardziej.

Z tym też nie mogę się zgodzić, to nie jest typ parszywca. Widzę że chce lepiej, chce się hamować i poprawić, ale robi to dla mnie. A ja bym chciała, żeby robił to dla siebie.

paslawek napisał/a:

Co takiego złego uczynił w życiu Twój partner Autorko ?  na przykład "spompował kota sąsiadowi " czy coś podobnego. Co takiego złego uczynił w życiu Twój partner Autorko ?  na przykład "spompował kota sąsiadowi " czy coś podobnego.
Problemem u niego może być to że on uwielbia siebie nie lubić .takie nakręcanie się i gadanie wyłącznie o sobie źle
ma jak być może się domyślasz jeden cel ,żeby się po nim niczego pozytywnego nie spodziewać i nie liczyć na niego,
zabezpiecza się w ten sposób manipulując,ciepły grajdołek sobie mości przy Tobie żeby unikać błędów i nie ponosić konsekwencji,większość dramatów przypuszczam dzieje się w jego głowie i fantazjach .Programuje się na klęski i porażki bo prawdopodobnie przystosował się do takiego życia i myślenia ,do czegoś mu to potrzebne bywa i ma z tego jakiś pokrętny pożytek przynosi mu to korzyści.

Nie wiem co to znaczy "spompował" big_smile (pobił?), ale nic takiego nie ma na sumieniu. Szczerze uważam go za dobrego i wrażliwego człowieka.

paslawek napisał/a:

Zaprzecza komplementom ponieważ burzy mu to jego obraz.Z drugiej strony podejrzewam że trochę jednak zna swoje mocniejsze dobre strony - dlatego pewnie bywa cyniczny i w ambiwalencji konflikcie wewnętrznym głęboko ukrytym jest ze sobą.

Nie może znieść komplementów, od razu się krzywi. Nie wiem czy wierzy w jakieś swoje mocne strony, może we własną inteligencję.

paslawek napisał/a:

Podobnie uważam że zabawa w jego osobistą terapeutką to ślepa uliczka jest dla Ciebie ponieważ zdajesz już sobie chyba sprawę z tego że jesteś bezradna wobec jego zamknięcia się na Twój wpływ.Opinie innych mogą być pomocne ,ale dobrze być samodzielnym i niezależnym w samoocenie,ta dobrze moim zdaniem jeżeli wykształci się maksymalnie do trzydziestki ,razem z poczuciem wartości i jego systemem, po trzydziestce rozwój neurotyzmu jest pewny jak w banku, to jest moja nienaukowa obserwacja mężczyzn a coraz częściej kobiety popadają w ten stan.
Nie prędko Ciebie porzuci chyba że mu się znudzisz ,przydajesz mu się na razie do walki ale do czasu jak przestaniesz zmieniając go i naprawiając go, dostarczać mu pewnych emocji ,a dostępu do jego systemu tak naprawdę nie masz i mieć nie będziesz.

Postaram się panować nad sobą, nie zmieniać go na siłę odpuścić mu, tak jak radzi Wielokropek. Będzie to dla mnie trudne, tak jest jest trudne obserwowanie mojego rodzeństwa w toksycznych kontaktach z moimi rodzicami. Wszystkim chciałabym natychmiast pomóc i wykańczam się tym, bo nikt takiej pomocy ode mnie nie oczekuje i nie chce jej przyjąć. Czuję się jak pajac, którego nikt nie może zrozumieć. Terapeuta zapytał, czy chciałabym wrócić do tego miejsca, gdzie byłam wcześniej i taplałam się w swoim bagienku. Nie chcę, ale teraz z większym rozumieniem czuję duże poczucie osamotnienia.

24 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2021-06-27 17:35:33)

Odp: Niska samoocena partnera

Sepmeris,
zaimponowałaś mi swym postem - odpowiedzią na wszystkie posty uczestników dyskusji. Chapeau bas!

Rozumiem, że chcesz, by K. szybciej i mniej boleśnie od Ciebie przeszedł drogę, którą masz już za sobą. Wielokrotnie, nawet tu na forum, mam podobnie, ale jak to w zagadce:
"Zdobyłam z olbrzymim trudem.
Mam go bardzo dużo.
Chcę oddać za darmo.
Nikt nie chce tego wziąć.
Co to jest?


Doświadczenie."
Zwróć uwagę na to, jak długo zajęło Ci podjęcie decyzji o terapii, jak długo i ciężko pracowałaś na obecne rezultaty.
Często, gdy czyjeś słowa mnie złoszczą, zastanawiam się dlaczego to co ktoś mówi mnie złości? Co jest prawdziwym powodem mej złości? Na jaki mój klawisz ta osoba swymi słowami nacisnęła? To spora wiedza o mnie samej.

Lubisz być ratowniczką, skądś ta potrzeba wypływa, coś zaspokaja.
Owocnej dalszej pracy nad sobą. smile

25

Odp: Niska samoocena partnera

Jeżeli On tylko swój wygląd tak krytycznie ocenia  a z innych dziedzin życia jest zadowolony to chyba pół biedy?
Z pracy jest zadowolony, a z innych dziedzin  życia?.

26 Ostatnio edytowany przez Airuf (2021-06-27 19:12:24)

Odp: Niska samoocena partnera

A ja się dopytam, bo nigdzie nie widziałem o tym wzmianki - jak wasz życie "łóżkowe"? Wszystko ok czy są z tym jakieś problemy? Kto inicjuje zbliżenia - jeżeli takowe macie?
Pytam, bo jeżeli Twój partner ma kompleksy na tle swojego wyglądu - to zapewne mają one na to wpływ. No i oczywiście w drugą stronę ta zależność też działa.
Zbigniew Lew-Starowicz powiedział kiedyś coś w tym stylu: mężczyzna nie musi słyszeć żadnych komplementów jeżeli wie że kobieta pożąda go w łóżku... Nie jest to dokładny cytat, ale sens zachowany.

27

Odp: Niska samoocena partnera
Sepmeris napisał/a:

Nie wiem co to znaczy "spompował" big_smile (pobił?), ale nic takiego nie ma na sumieniu.

mniej więcej coś w ten deseń - chodzi o to że żaden z niego straszny zbrodniarz wręcz przeciwnie smile

28

Odp: Niska samoocena partnera
Wielokropek napisał/a:

Sepmeris,
zaimponowałaś mi swym postem - odpowiedzią na wszystkie posty uczestników dyskusji. Chapeau bas!

Dziękuję, na początku próbowałam odpowiedzieć przez telefon, jednak poległam i musiałam przenieść się na komputer smile

Wielokropek napisał/a:

Rozumiem, że chcesz, by K. szybciej i mniej boleśnie od Ciebie przeszedł drogę, którą masz już za sobą. Wielokrotnie, nawet tu na forum, mam podobnie, ale jak to w zagadce:
"Zdobyłam z olbrzymim trudem.
Mam go bardzo dużo.
Chcę oddać za darmo.
Nikt nie chce tego wziąć.
Co to jest?


Doświadczenie."
Zwróć uwagę na to, jak długo zajęło Ci podjęcie decyzji o terapii, jak długo i ciężko pracowałaś na obecne rezultaty.
Często, gdy czyjeś słowa mnie złoszczą, zastanawiam się dlaczego to co ktoś mówi mnie złości? Co jest prawdziwym powodem mej złości? Na jaki mój klawisz ta osoba swymi słowami nacisnęła? To spora wiedza o mnie samej.

Lubisz być ratowniczką, skądś ta potrzeba wypływa, coś zaspokaja.
Owocnej dalszej pracy nad sobą. smile

Domyślam się czego to może dotyczyć, po prostu czuję jakbym znów miała ratować siebie. Albo sama przechodzić przez trudy terapii po tym, jak czułam i traktowałam się jak g. Powinnam umieć to rozdzielić. Ja, a K. Oczywiście pomocny był tu terapeuta, ale widocznie sama muszę jeszcze zbadać niektóre sprawy, bo nie umiem czegoś po prostu od razu przyjąć do wiadomości.
Dziękuję za Twoje odpowiedzi.

Ela210 Wiem, że z moich opisów może wynikać, że chodzi głównie o wygląd, jednak do myślenia dała mi jedna sytuacja. Chciałam przed znajomymi pochwalić się czymś co kupił. Okazało się to problemem, nie wyraził zgody, wyszła głupia sytuacja. Zapytałam późnej o tę sprawę. Powiedziałam, że wygląda to tak, jakby wszystko co posiada było niewarte pokazywania. Jakby on był tego niewarty. I potwierdził. Była to bardzo przykra rozmowa, wtedy zauważyłam, że problem sięga głębiej niż tylko wygląd. O wyglądzie może akurat najłatwiej mu mówić niż przyznać, że czuje się jak zero.
Innych rzeczy mam wrażenie, że trochę nie docenia (pomijając mnie). Miewa napady złego humoru i przygnębienia. Zawsze starałam się mu uświadomić, że to nieprawda, ale chyba nie o to chodziło. Po prostu chciał sobie ponarzekać, a ja nie dawałam mu do tego prawa. Od razu chciałam uszczęśliwić na siłę.

Airuf Sprawy łóżkowe wyglądają dobrze. Czasem inicjuję ja, częściej on. Wie, że jestem usatysfakcjonowana, bo to widać i nie kryję tego. Poza tym lubię go pochwalić, klepnąć w tyłek big_smile No wie na 100%, że mi się podoba.Także tu przynajmniej nie widzę pola do pracy.
Bardziej wskazywałabym na dom rodzinny i wcześniejsze związkowe doświadczenia. Ale mam wrażenie, że znów zaczynam bawić się w terapeutę a wolę tego uniknąć.

29

Odp: Niska samoocena partnera

Zastanów sie czemu ty z nim jesteś? Nie szkoda Ci zycia na taka jęczybułe?

30 Ostatnio edytowany przez Airuf (2021-07-01 09:47:26)

Odp: Niska samoocena partnera
jakról napisał/a:

Zastanów sie czemu ty z nim jesteś? Nie szkoda Ci zycia na taka jęczybułe?

Widać autorka tematu (może dlatego że sama była "jęczybułą") wie że ludzie mają różne problemy, ideałów nie ma, a jeżeli jej partner ma sporo zalet, kocha go, to jak najbardziej warto przynajmniej spróbować popracować nad tym.
Domeną niedojrzałych nastolatków jest kończyć związek po odkryciu że partner ma wady, problemy. Każdy jakieś ma i stratą życia jest takie przebieranie w poszukiwaniu ideału, zamiast walki o związek i o kogoś na kim Ci zależy...

31

Odp: Niska samoocena partnera
jakról napisał/a:

Zastanów sie czemu ty z nim jesteś?

Bo jestem z nim szczęśliwa. A to, że nie akceptuje siebie w 100% to nie jest już mój problem, mimo że bywa to przykre i trudne do słuchania.

jakról napisał/a:

Nie szkoda Ci zycia na taka jęczybułe?

Nie wink

Airuf napisał/a:

Widać autorka tematu (może dlatego że sama była "jęczybułą") wie że ludzie mają różne problemy, ideałów nie ma, a jeżeli jej partner ma sporo zalet, kocha go, to jak najbardziej warto przynajmniej spróbować popracować nad tym.

Możliwe, że zachowywałam się podobnie, u siebie najtrudniej dostrzec pewne cechy, a czasem już nie chce się pamiętać wink
I tak, K. ma dużo zalet i cech, które bardzo mi odpowiadają. Tylko popracować będzie musiał sam, bo ja niepotrzebnie i bez sensu próbowałam brać na siebie rolę terapeuty.

Airuf napisał/a:

Domeną niedojrzałych nastolatków jest kończyć związek po odkryciu że partner ma wady, problemy. Każdy jakieś ma i stratą życia jest takie przebieranie w poszukiwaniu ideału, zamiast walki o związek i o kogoś na kim Ci zależy...

Powiedziałabym, że to zależy od wagi problemu. Myślę, że w tym przypadku nie mam powodów do rozstania.

32 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-07-01 17:58:54)

Odp: Niska samoocena partnera
Sepmeris napisał/a:
Airuf napisał/a:

Widać autorka tematu (może dlatego że sama była "jęczybułą") wie że ludzie mają różne problemy, ideałów nie ma, a jeżeli jej partner ma sporo zalet, kocha go, to jak najbardziej warto przynajmniej spróbować popracować nad tym.

Airuf napisał/a:

Domeną niedojrzałych nastolatków jest kończyć związek po odkryciu że partner ma wady, problemy. Każdy jakieś ma i stratą życia jest takie przebieranie w poszukiwaniu ideału, zamiast walki o związek i o kogoś na kim Ci zależy...

Możliwe, że zachowywałam się podobnie, u siebie najtrudniej dostrzec pewne cechy,a czasem już nie chce się pamiętać wink
I tak, K. ma dużo zalet i cech, które bardzo mi odpowiadają. Tylko popracować będzie musiał sam, bo ja niepotrzebnie i bez sensu próbowałam brać na siebie rolę terapeuty.

Też miałem tendencje i mam ją gdzieś tam jeszcze  do bycia ratownikiem,nawet pracę mam taką ratowniczą smile ,pogodziłem się z tym i akceptuje to, lubię w sobie, po wielu błędach w realizacji tej cechy
czasem to wada czasem to zaleta ,wada kiedy tę cechę wykorzystuje niezgodnie z jej instrukcją obsługi
a instrukcja jest prosta "pomagając sobie pomagasz innym" odwrotnie to wyższa szkoła jazdy na poziomie profesjonalnym .

Wykorzystam dziś swój własny limit cytowania na cały miesiąc - trudno smile polecimy Jungiem smile

"Kompleks można pokonać tylko wówczas, gdy przeżyje się go w pełni.
Jeżeli mamy się rozwinąć, musimy przyciągnąć do siebie i wypić do dna wszystko to, co z powodu swoich kompleksów odsunęliśmy daleko od siebie."

"Wszystko, co irytuje nas w innych może nas zaprowadzić do zrozumienia samego siebie.”

"Spotkanie dwóch osobowości przypomina kontakt dwóch substancji chemicznych: jeżeli nastąpi jakakolwiek reakcja, obie ulegają zmianie."

"Jeśli chodzi o sprawy z dziedziny psychologii, to nikt nie ma do końca słuszności. Nie możecie zapominać, że w psychologii środkiem obserwacji i wyrokowania na temat psyche jest właśnie psyche. Słyszeliście o młocie, który by się sam wykuł? W psychologii ten, kto obserwuje, to jednocześnie ten, kto jest obserwowany. Psyche stanowi nie tylko przedmiot, ale i podmiot naszej wiedzy. Widzicie więc, że poruszamy się w zaklętym kręgu, toteż musimy zdobyć się na maksimum skromności."
– Carl Jung

a jeszcze to. co mi tam tylko, to już kogoś innego takiego "małego" mnicha z Wietnamu

"Gdy kogoś kochamy, zależy nam na szczęściu kochanej osoby. Zależy nam na jej szczęściu, a więc powinniśmy wiedzieć, że jednym z podstawowych warunków szczęścia jest przestrzeń. Musimy dociekać, czy mamy dosyć przestrzeni dookoła i w sobie. Szczególnie: w sobie! Wielu z nas ma dużo zmartwień i obaw, i uraz. Wielu z nas ma tak wiele projektów, pragnień, że w naszym sercu nie zostaje już nam nic przestrzeni. Nie jesteśmy wtedy szczęśliwi. Dlatego możemy pomagać sobie nawzajem uwalniać przestrzeń, abyśmy mogli radować się większą przestrzenią."

"Jeśli wytworzysz przestrzeń we własnym wnętrzu, przekonasz się, że ludzie – może nawet ktoś, kto dotąd cię unikał (dorastająca córka, partnerka, z którą ciągle toczyłeś wojnę, ojciec lub matka) – będą garnąć się do ciebie i chcieć z tobą przebywać. Nie będziesz musiał nic robić ani próbować ich czegokolwiek nauczyć, w ogóle nic nie będziesz musiał mówić. Jeśli sam będziesz praktykować, tworzyć w sobie przestrzeń i spokój, innych będzie przyciągać twoja aura przestronności. Ta jakość twojej obecności sprawi, że ludziom będzie dobrze w twoim towarzystwie."
- Thich Nhat Hanh

33

Odp: Niska samoocena partnera
paslawek napisał/a:

a jeszcze to. co mi tam tylko, to już kogoś innego takiego "małego" mnicha z Wietnamu

"Gdy kogoś kochamy, zależy nam na szczęściu kochanej osoby. Zależy nam na jej szczęściu, a więc powinniśmy wiedzieć, że jednym z podstawowych warunków szczęścia jest przestrzeń. Musimy dociekać, czy mamy dosyć przestrzeni dookoła i w sobie. Szczególnie: w sobie! Wielu z nas ma dużo zmartwień i obaw, i uraz. Wielu z nas ma tak wiele projektów, pragnień, że w naszym sercu nie zostaje już nam nic przestrzeni. Nie jesteśmy wtedy szczęśliwi. Dlatego możemy pomagać sobie nawzajem uwalniać przestrzeń, abyśmy mogli radować się większą przestrzenią."

"Jeśli wytworzysz przestrzeń we własnym wnętrzu, przekonasz się, że ludzie – może nawet ktoś, kto dotąd cię unikał (dorastająca córka, partnerka, z którą ciągle toczyłeś wojnę, ojciec lub matka) – będą garnąć się do ciebie i chcieć z tobą przebywać. Nie będziesz musiał nic robić ani próbować ich czegokolwiek nauczyć, w ogóle nic nie będziesz musiał mówić. Jeśli sam będziesz praktykować, tworzyć w sobie przestrzeń i spokój, innych będzie przyciągać twoja aura przestronności. Ta jakość twojej obecności sprawi, że ludziom będzie dobrze w twoim towarzystwie."
- Thich Nhat Hanh

To jest moim zdaniem genialne.

34 Ostatnio edytowany przez Shoggies (2021-07-01 22:30:23)

Odp: Niska samoocena partnera
paslawek napisał/a:

a jeszcze to. co mi tam tylko, to już kogoś innego takiego "małego" mnicha z Wietnamu

"Gdy kogoś kochamy, zależy nam na szczęściu kochanej osoby. Zależy nam na jej szczęściu, a więc powinniśmy wiedzieć, że jednym z podstawowych warunków szczęścia jest przestrzeń. Musimy dociekać, czy mamy dosyć przestrzeni dookoła i w sobie. Szczególnie: w sobie! Wielu z nas ma dużo zmartwień i obaw, i uraz. Wielu z nas ma tak wiele projektów, pragnień, że w naszym sercu nie zostaje już nam nic przestrzeni. Nie jesteśmy wtedy szczęśliwi. Dlatego możemy pomagać sobie nawzajem uwalniać przestrzeń, abyśmy mogli radować się większą przestrzenią."

"Jeśli wytworzysz przestrzeń we własnym wnętrzu, przekonasz się, że ludzie – może nawet ktoś, kto dotąd cię unikał (dorastająca córka, partnerka, z którą ciągle toczyłeś wojnę, ojciec lub matka) – będą garnąć się do ciebie i chcieć z tobą przebywać. Nie będziesz musiał nic robić ani próbować ich czegokolwiek nauczyć, w ogóle nic nie będziesz musiał mówić. Jeśli sam będziesz praktykować, tworzyć w sobie przestrzeń i spokój, innych będzie przyciągać twoja aura przestronności. Ta jakość twojej obecności sprawi, że ludziom będzie dobrze w twoim towarzystwie."
- Thich Nhat Hanh

Piękne cytaty!

Ja tylko dodam od siebie, co mówił kiedyś pewien mnich - Ajahn Brahm - gdy opowiadał o tym jak ludzie przychodzą do niego ze swoimi problemami, że jego umysł jest wtedy jak dziurawe wiadro, pozwala, żeby cały ogrom bólu, smutku, którym ludzie się z nim dzielą po prostu przez niego przelatywał, bo po co miałby to w sobie zatrzymywać. To daje mu przestrzeń na obdarowanie ich dobrem, ciepłem i współczuciem. Chyba każda rada Ajahna odnośnie sposobów wspierania cierpiących bliskich zawierała się we frazie "Be kind".

Może to jest sztuka wspierania bliskich w tym co dla nich trudne. Myślę, że partner nie jest osobą, która powinna naprawiać swojego partnera. Powinna mu towarzyszyć - co nie oznacza, że musi się godzić na trwanie w toksynie.

Może właśnie chodzi o to, że Twój partner nie chce być naprawiany, ani siła nawracany na dobrą drogę. Nawet jeśli ta droga, którą Ty przeszłaś jest właściwa, nie znaczy, że jest to droga dla niego, to inny człowiek i ma on swoją historię. I paradoksalnie, może on chce być kochany przez Ciebie i przyjęty właśnie taki - "jęczący", narzekający na siebie.

Co, jak napisałam wyżej, nie musi oznaczać, że Ty masz się na to godzić. Po prostu może, nie naprawiaj go, pozwól mu podjąć tę decyzję dla siebie i znajdź swoje miejsce w tym wszystkim. smile

35 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-07-01 23:24:47)

Odp: Niska samoocena partnera

@Shoggies
Ajahn Brahm również bardzo inspirujący człowiek jak dla mnie i wielu ludzi, zwłaszcza jego mowy o odpuszczaniu,wybaczaniu.

@Niepodobna
Nie dziwi mnie to smile ,ktoś kiedyś coś miał w sygnaturce o przestrzeni,o ile mnie pamięć nie myli .

36

Odp: Niska samoocena partnera
paslawek napisał/a:

@Niepodobna
Nie dziwi mnie to smile ,ktoś kiedyś coś miał w sygnaturce o przestrzeni,o ile mnie pamięć nie myli .

"Przestrzeń" to dla mnie ważne słowo.

37

Odp: Niska samoocena partnera
Britan napisał/a:

Moim zdaniem to nic nie da.

Facet autorki  nie ma fundamentu poczucia wartości który stety lub nie musi sam zbudować. Dużo zależy od poziomu świadomości człowieka.

Britan, ale Ty jesteś zafiksowany na jednym modelu budowy tego fundamentu poczucia własnej wartości, a fundamentów może być wiele, nawet jeśli ten Twój "jedyny prawilny" nie ma się za dobrze. Nie musi być tak, że tylko nieprzeciętne ogarnięcie finansowo-zawodowe to zapewnia; wartość można mieć wtedy na przykład jeśli oprócz swojego (nawet nieco szarego życia) jesteś w stanie być kimś naprawdę wartym uwagi dla kogoś innego, być wsparciem dla tej drugiej osoby gdy tego potrzebuje, rozwalać dla tej osoby skały przez które ona nie może się przebić...


Britan napisał/a:

Co on w życiu robi? Ma jakieś hobby? Wiedzę którą się może pochwalić, pracę którą lubi?

To z jednej strony istotne pytania, z drugiej znów niebezpiecznie zbliżamy się do modelu podstaw poczucia własnej wartości, który jako jedyny jest dla Ciebie właściwy. Może na przykładzie mojej, jakże skromnej, osoby: Hobby? Mam, jak najbardziej. Wiedzę? Ogólnotematyczną i dotyczącą mojego hobby całkiem sporą, zwłaszcza ta pierwsza pomogła mi zrobić wrażenie na kobiecie. Pracę którą lubię? Wykonuję pracę, którą chciałem wykonywać odkąd byłem nastolatkiem i choć chwilowo nie przynosi mi wielkiej kasy ani rozpierającej radości ani nie daje podstaw do poczucia zawodowego spełnienia, to jednak jak pomyślę o innych możliwych pracach, to dochodzę do wniosku że wolę swoją. A jednak tym źródłem siły jest dla mnie co innego...

38

Odp: Niska samoocena partnera
paslawek napisał/a:

"Spotkanie dwóch osobowości przypomina kontakt dwóch substancji chemicznych: jeżeli nastąpi jakakolwiek reakcja, obie ulegają zmianie."

Ten mi się najbardziej podoba smile Muszę sobie zapamiętać i będę "szpanował w przedziale" big_smile

No właśnie, Ty to tak z pamięci cytujesz, czy masz jakiś "kapownik" ?

39

Odp: Niska samoocena partnera
Sepmeris napisał/a:

Airuf napisał/a:

Domeną niedojrzałych nastolatków jest kończyć związek po odkryciu że partner ma wady, problemy. Każdy jakieś ma i stratą życia jest takie przebieranie w poszukiwaniu ideału, zamiast walki o związek i o kogoś na kim Ci zależy...

Powiedziałabym, że to zależy od wagi problemu. Myślę, że w tym przypadku nie mam powodów do rozstania.

No, jak się często widzi, jakie poważne bywają owe wagi "problemu" to włos się na głowie jeży...

40 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-07-02 11:59:26)

Odp: Niska samoocena partnera
Misinx napisał/a:
paslawek napisał/a:

"Spotkanie dwóch osobowości przypomina kontakt dwóch substancji chemicznych: jeżeli nastąpi jakakolwiek reakcja, obie ulegają zmianie."

Ten mi się najbardziej podoba smile Muszę sobie zapamiętać i będę "szpanował w przedziale" big_smile

No właśnie, Ty to tak z pamięci cytujesz, czy masz jakiś "kapownik" ?

A co ? Czemu pytasz ? To takie ciekawe ?
Z pamięci  i nie z pamięci różnie.

Lubiłem się niektórych rzeczy uczyć na pamięć ,pewnie stąd jej niezły stan jak na razie

Niektóre książki mam popodkreślane  i pozaznaczane istotne fragmenty dla mnie w nich.

Jest jeszcze internet jak czegoś zapomnę wystarczy wpisać frazę i wyszukać ,żaden problem dla chcącego.

Z resztą niektóre sprawy mam po prosu przemyślane i zrozumiane ,a okazuje się że odkrywałem Amerykę tylko po swojemu i na swój sposób , nie widzę absolutnie niczego złego w cytowaniu kogoś bo tak na dobrą sprawę "wszystko już było" .

41

Odp: Niska samoocena partnera
paslawek napisał/a:
Misinx napisał/a:
paslawek napisał/a:

"Spotkanie dwóch osobowości przypomina kontakt dwóch substancji chemicznych: jeżeli nastąpi jakakolwiek reakcja, obie ulegają zmianie."

Ten mi się najbardziej podoba smile Muszę sobie zapamiętać i będę "szpanował w przedziale" big_smile

No właśnie, Ty to tak z pamięci cytujesz, czy masz jakiś "kapownik" ?

A co ? Czemu pytasz ? To takie ciekawe ?
Z pamięci  i nie z pamięci różnie.

Lubiłem się niektórych rzeczy uczyć na pamięć ,pewnie stąd jej niezły stan jak na razie

Niektóre książki mam popodkreślane  i pozaznaczane istotne fragmenty dla mnie w nich.

Jest jeszcze internet jak czegoś zapomnę wystarczy wpisać frazę i wyszukać ,żaden problem dla chcącego.

Z resztą niektóre sprawy mam po prosu przemyślane i zrozumiane ,a okazuje się że odkrywałem Amerykę tylko po swojemu i na swój sposób , nie widzę absolutnie niczego złego w cytowaniu kogoś bo tak na dobrą sprawę "wszystko już było" .

No zawsze robi na mnie wrażenie jak ludzie coś recytują z pamięci smile Ja to mam kiepską pamięć.

42

Odp: Niska samoocena partnera
Wielokropek napisał/a:

Często, gdy czyjeś słowa mnie złoszczą, zastanawiam się dlaczego to co ktoś mówi mnie złości? Co jest prawdziwym powodem mej złości? Na jaki mój klawisz ta osoba swymi słowami nacisnęła?

paslawek napisał/a:

"Wszystko, co irytuje nas w innych może nas zaprowadzić do zrozumienia samego siebie.”

Myślę, że powinnam skupić się na sensie słów powyżej. Mój partner się nie zmienił, cały czas jest taki, jakim go poznałam. To ja zaczęłam myśleć inaczej i coś mi zaczęło przeszkadzać.
Mam dwa wyjścia: akceptuję K. albo nie. Chyba nie ma nic gorszego niż próby uszczęśliwiania kogoś na siłę, a trochę o tym zapomniałam i myślałam, że wiem lepiej.

Shoggies napisał/a:

Po prostu może, nie naprawiaj go, pozwól mu podjąć tę decyzję dla siebie i znajdź swoje miejsce w tym wszystkim. smile

Tego postaram się trzymać, dziękuję wink

Posty [ 42 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Niska samoocena partnera

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024