Moje życie. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

Temat: Moje życie.

Hej wszystkim. Potrzebuje spojrzenia na moje życie z boku, bo ja już dawno przestałam ogarniać... Jestem kobietą mam 26 lat, jestem ze swoim narzeczonym (lat 27) od 8 lat , od roku jesteśmy zaręczeni, za 4 msc ślub. Każde z nas mieszka u swoich rodziców, nie chcieliśmy mieszkać ze sobą przed ślubem. Przeżyliśmy ze sobą wiele... szkołę średnią, studia pierwsza praca, wszystkie złe i dobre momenty w naszych rodzinach np. wesela, pogrzeby wspólne święta, wiemy o sobie wszystko... Jeszcze na początku tego roku pracowaliśmy w tym samym mieście położonym 25 km od naszych rodzinnych miejscowości. Razem dojeżdzaliśmy do pracy, jakieś zakupy po pracy spędzanie czasu razem po pracy. Mój narzeczony zmienił pracę w lutym i aktualnie dojeżdza do pracy do innego miasta oddalonego od nas 60 km. W naszym związku zaczeło się psuć jeszcze przed zmianą pracy... W poprzedniej pracy miał takiego dobrego kolegę który był po 40, żonaty z dwójką małych dzieci, a na mieście miał opinie "babiarza", nie podobała mi się ta znajomość ale na szczęście na kontaktach w pracy sie kończyło. Pewnego dnia przez przypadek odkryłam że mój narzeczony pisze z tym kolegą na whatsappie. Mój narzeczony zostawił u mnie telefon i przyszła wiadomość, miałam mu zanieść telefon myślałam że to coś ważnego, ale nie chcący odczytałam a tam w konwersacji pokazał mi się zdjęcia nagich kobiet które ten kolega wysyła mojemu narzeczonemu. Wkurzyłam się zostawiłam telefon i nie powiedziałam nic, musiałam ochłonąć żeby nie narobić awantury. Za parę dni chciałam sprawdzić czy coś jeszcze mu wysyłał, a tam już tych zdjęć nie było. Okazało się że mój narzeczony usuwa te zdjęcia i wiadomości na temat kobiet, a zostawiał tylko te które są na temat pracy. Zabolało mnie to tym bardziej że mieliśmy umowę że nic nie usuwamy z telefonów, telefony są ogólnodostępne i nic nie ukrywamy przed sobą, dodatkowo w tamtym okresie bardzo się kłóciliśmy teraz wiem że to był jego sposób na odreagowanie. Po tamtym incydencie straciłam do niego zaufanie, dodatkowo na stronie Spotted miasta były pozdrowienia dla mojego narzeczonego za miła obsługę od jakiejś dziewczyny (o tym też dowiedziałam się po czasie). Zawsze byłam wporządku wobec mojego faceta, mówiłam mu o wszystkim traktowałam jak przyjaciela.
Ponadto przez większość naszego związku głównym tematem naszych kłótni był jego ojciec, który jest specyficznym człowiekiem. Na początku przez jakieś 2 lata było ok potem ze strony jego ojca pojawiły się docinki.. jakieś żarty, zaczepki typu : "co Ty taka smutna chodzisz ?  kiedy miałam pomalowane usta - Co Ty takie sine usta masz ? Ojciec mojego narzeczonego ogólnie jest dla mnie człowiekiem niewychowanym, nie zastanawiającym się nad tym czy słowa które wypowiada mogą komuś sprawić przykrość.. Jest budowlańcem i ostatnio często wyjeżdża a to na mazury, a to nad morze. Chwali się wszystkim na lewo i prawo gdzie to on nie jeździ. Raz siedzieliśmy przy stole ja narzeczony brat narzeczonego i jego dziewczyna oraz mama narzeczonego. Brat narzeczonego zapytał: "Tato może zabrałbyś mamę ze sobą na mazury " na co odpowiada ojciec narzeczonego "Po co przecież drewna do lasu się nie zabiera" i inne tego typu teksty. A gdy widzi że nie śmieje się z jego żartów to mówi że na żartach się nie znam.  Albo nie raz byłam świadkiem jak z bratem mojego narzeczonego oglądał dziewczyny na Facebooku i mówił która fajna a która nie. Dodatkowo przechwala się kasą ile to on nie zarabia, w jakich to on luksusowych domach nie robił wykończeń. Czasami dla niego liczy się kto kim jest i ile ma pieniędzy, a nie jakim jest człowiekiem. Ostatnio na dzień dziecka przy mnie i przy dziewczynie brata wyciąga po 2 tys zł i daje swoim synom podkreślajac "Zobaczcie jakiego chojnego macie tatusia".
Nie lubię jego ojca nie umiem z nim czasem rozmawiać. Wielokrotnie były takie sytuacje że po jakiś imprezach rodzinnych robiła się między mną a narzeczonym napieta atmosfera i zaczynaliśmy sie kłócić. Kiedyś podczas rozmowy narzeczony przyznał mi że całe życie wychował się w takiej atmosferze i nie widział nic złego w takich docinkach, że dopiero ja otworzyłam mu oczy. Chciałam nie raz by mój narzeczony zwrócił mu uwagę- powiedział coś w stylu "Tato przestań, nie gadaj durnot ", zawsze mu powtarzałam że przez Twojego ojca psuje się atmosfera między nami, nie każde Ci z nim zrywać kontaktów, rozumiem że to Twój ojciec ale zwróc mu czasem uwagę".  Kiedyś narzeczony mi w kłótni wykrzyczał że "nie będę całe życie zwracać uwagi mojemu ojcu i psuć sobie i jemu nerwów" a ostatnio usłyszałam od niego że "mogę to wszystko obrócić w żart, że coraz cześciej myśli ze to ja nie znam sie na żartach". Odnoszę ostatnio wrażenie że ojciec ma duży wpływ na swoich synów poprzez to że daje im kasę. Mój narzeczony pracuje ale np brat narzeczonego studiuje i ojciec daje mu kasę na wszystko, ostatnio nawet na pierścionek zaręczynowy mu dał. Ostatnio przyszła teściowa rzuciła do nas takim tekstem: " Że będą nam po ślubie dawać kasę na wszystko na co zechcemy" - myślałam że wyjdę z siebie i stanę obok. Już widzę jak to wygląda z bratem mojego narzeczonego dzwoni do nich po 3 razy dziennie i spowiada się co robił co robi jego dziewczyna i że potrzeba mu kasę na coś.
Po ślubie planujemy pomieszkać trochę u jednych rodziców trochę u drugich i potem wziąść coś na kredyt... ale nie wiem czy ja teściów wytrzymam tydzień, którzy z reszta chcieli byśmy przyszli na stałe do nich mieszać. Dodatkowo boli mnie fakt ze mój narzeczony zmieniając pracę i przenosząc się do drugiego miasta nie pomyślał co dalej z nami. Ja w sierpniu jak dobrze pójdzie dostanę umowę na stałe i będe miała już w miarę stabilną pracę, zarobki nie są zadawalające ale już można pomyśleć o kredycie. Dopiero jak zrobiłam mu awanturę to zobaczył że faktycznie jest problem bo ja w jednym mieście on w drugim, że nawet jak będzie źle u rodziców to nawet na stancję nie pójdziemy no bo gdzie do jakiego miasta. Zaproponował mi bym szukała pracy w jego mieście. Z jednej strony napewno jest jakieś rozwiązanie z drugiej za niedługo mam mieć tą umowę na stałe, w razie ciąży bo chcielibyśmy już dziecko to dobrze jest trzymać się tej pracy. Odniosłam wrażenie że mój narzeczony kompletnie się tym nie martwi co ja bede robić, gdzie ja będę pracować. Skupił się tylko na swojej pracy przygotowań do egzaminu i przygotowaniach do ślubu.
Ja gdzieś w tych całych nerwach i kłótniach straciłam tą radość z przygotowań do wesela. Osatnio kłócimy się non stop już czasem puszczają nam hamulce i potrafiły sie zacząć szarpać .... Przeraża mnie brak szacunku, nie wiem czasami czy jest sens to dalej ciągnąć... Kocham go jest moim pierwszym facetem jestem typem dziewczyny która jest bardzo stała w uczuciach i ślub traktuje bardzo na poważnie i na całe życie, ale nie wiem czy w obecnej sytuacji ślub to dobre rozwiązanie... Poza tym wkurza mnie ta niepewność co do przyszłości, dalszych planów. Dodatkowo ostatnio dobił mnie fakt, że podczas badania u ginekologa wykryto u mnie mięśniaki, lekarz kazał mi zajść w ciąże w ciągu 2 lat potem moge miec problemy z zajściem w ciąże lub donoszeniem jej... Strasznie mnie to martwi chciałabym mieć stabilną sytuacje jakiś własny kąt, pracę i pewną osobę u boku i w dobrej atmosferze wychowywać dziecko. Boje się że potem już nie będe mogła mieć dzieci....
Proszę o jakieś rady, dobre słowo bo czasem już wariuje i nie mam z kim pogadać ... rodzice nie zrozumieją a wszystkie koleżanki bliskie mają już swoje rodziny i swoje sprawy, poprostu potrzebuje się wygadać...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Moje życie.

Masz dużo wątpliwości co do ślubu, wspólnej przyszłości. Nie wiem co ci doradzić biorąc pod uwagę te 2 lata na urodzenie dziecka. Moim zdaniem dobrze byłoby przekonać się przed ślubem jak wyglądałoby wspólne życie i przesunąć ślub na później.
Wydaje się, że on akceptuje relacje, które ma w swoim domu i są dla niego jakimś wzorem, którego nie kwestionuje. Jego ojciec pracuje na wyjazdach i chyba tym można tłumaczyć fakt, że normalne wydało mu się, że przeniósł się sam za pracą. On może uważać za normalny schemat gdzie kobieta zajmuje się domem, rodziną, a on mieszka stale oddzielnie przyjeżdżając od czasu do czasu i przywożąc kasę. Tak to wygląda u nich w domu. Takiemu życiu bardzo często towarzyszą zdrady, myślę, że on może mieć takie wzorce i ciągoty. Czego oczy nie widzą.. Wygląda na to, że w tym małżeństwie on wniesie zwyczaje ze swojego domu, jego rodzice będą mieć wiele do powodzenia, a wy będziecie się dalej kłócić, bo on wykazuje mało zrozumienia. Niezbyt fajna perspektywa.
Jednym słowem jest duża szansa, że będziesz rozczarowana, że macie inne wyobrażenie o wspólnym życiu. Dobrze to rozważ i nie przymykaj na to oka, żebyś się nie obudziła w układzie, który jest bardzo daleki od wyobrażeń.
Porozmawiajcie jak sobie wyobrażacie życie i powiec jasno i stanowczo na czym ci zależy.

3

Odp: Moje życie.

Nie idź w to. Ewakuacja wskazana, póki nie jest za późno.

4

Odp: Moje życie.

Masz wątpliwości. To samo w sobie już jest potężne ostrzeżenie. Zaufaj swojej intuicji.
Może warto przełożyć ślub, zastanowić się czy chcesz żyć w takim schemacie gdzie ważne decyzję nie są konsultowane?
Praca w życiu nie jest najważniejsza, czasami można z niej zrezygnować jeśli sytuacja na to pozwala. Zawsze możesz pracować w tej obecnej do czasu ewentualnej ciąży a po macierzyńskim szukać nowej bliżej domu.
Co do lekarzy i ich opinii- w moim bliskim otoczeniu znam kilka przypadków gdzie kobiety usłyszały że nigdy nie zajadą w ciążę i nie uroczą dziecka. Przyczyny tego miały być różne, w 2 przypadkach to ciężka  choroba genetyczna uniemożliwiająca raz samo zagnieżdżenie zarodka a dwa odnoszenie ciąży. W kolejnym przypadku to konsekwencje wcześniejszej choroby i interwencji chirurgicznej. W każdy przypadku znajomi zostali rodzicami i to wielokrotnie. Tak więc czasami myślę że wystarczy tylko dobry lekarz czy po prostu samo podejście do tematu.

5 Ostatnio edytowany przez noben (2021-06-27 06:45:40)

Odp: Moje życie.

Wyglądasz na jedną z tych lasek, które mają wspólny profil na fejsie ze swoimi facetami. Wszystko razem, żadnych tajemnic itp - tyle że doprowadzone do absurdu.

Poza tym w odniesieniu do jego ojca wykazujesz drastyczne przewrażliwienie. W tym co opisałaś nie było nic zdrożnego. Ot dość typowe, januszowe poczucie humoru i to w wersji light. Równie dobrze ktoś z jego rodziny mógłby się czepiać Ciebie, że mówisz ''wziąść''. Szukanie dziury w całym. Zdecydowanie bardziej rażące są Twoje oczekiwania, żeby narzeczony na nowo wychowywał ojca pod Twoje dyktando.

Pomysł ''pomieszkania trochę u rodziców, raz jednych, raz drugich'' to już jakaś totalna patologia. Uwzględniając Twoje przewrażliwienie, fakt, że w ogóle nie mieszkaliście razem + antypatie widoczne już dzisiaj. No gratulacje. Po prostu.

Ogólnie ten Wasz związek to tak się toczy siłą przyzwyczajenia i goniących terminów. Była pora się zaręczyć, to się zaręczyliście. Potem była pora na ślub, to jest ślub, bo i pora na dzieci....
Żadnej iskry w tym nie ma, ot takie bezwolne czynienie zadość konwenansom.

6

Odp: Moje życie.
noben napisał/a:

Wyglądasz na jedną z tych lasek, które mają wspólny profil na fejsie ze swoimi facetami. Wszystko razem, żadnych tajemnic itp - tyle że doprowadzone do absurdu.

Poza tym w odniesieniu do jego ojca wykazujesz drastyczne przewrażliwienie. W tym co opisałaś nie było nic zdrożnego. Ot dość typowe, januszowe poczucie humoru i to w wersji light. Równie dobrze ktoś z jego rodziny mógłby się czepiać Ciebie, że mówisz ''wziąść''. Szukanie dziury w całym. Zdecydowanie bardziej rażące są Twoje oczekiwania, żeby narzeczony na nowo wychowywał ojca pod Twoje dyktando.

Pomysł ''pomieszkania trochę u rodziców, raz jednych, raz drugich'' to już jakaś totalna patologia. Uwzględniając Twoje przewrażliwienie, fakt, że w ogóle nie mieszkaliście razem + antypatie widoczne już dzisiaj. No gratulacje. Po prostu.

Ogólnie ten Wasz związek to tak się toczy siłą przyzwyczajenia i goniących terminów. Była pora się zaręczyć, to się zaręczyliście. Potem była pora na ślub, to jest ślub, bo i pora na dzieci....
Żadnej iskry w tym nie ma, ot takie bezwolne czynienie zadość konwenansom.

Dokładnie.
Tez mnie zniesmaczyło że Ty Autorko ustawiasz i robisz awantury narzeczonemu o to ze jego ojciec ma przasny, toporny zart. To jest dorosły facet i trudno zeby Twój narzeczony brał odpowiedzialność za jego zachowania i go ustawial. Dopóki nie atakuje Cie słowie, nie obraza, nie przejawia agresji to ma prawo sobie rzucać januszowymi żartami na prawo i lewo, szczególnie we własnym domu, a Ty możesz conajwyzej w tym nie uczestniczyc, nie słuchać i nie śmiać się a nie odreagowujesz na chłopaku i gadasz jakieś głupoty ze ojciec psuje Wasz związek. Sami go psujecie.
Tak jak napisał noben ja tez nie widzę tu miłości i chemii tylko zdroworozsądkowe i przekalkulowane działanie według schematu: chodzenie, zaręczyny, ślub i szybko dziecko mimo ze w sumie uczucie letnie, praca i płaca mizerna, zero własnego kąta i w sumie pojęcia jak Wy razem będziecie się dogadywać ( skoro nie mieszkaliście nigdy razem). Jestescie na dobrej drodze zeby wdepnąć w niezle szambo. Bo młode małżeństwo szczególnie takie które ze sobą nie mieszkało  powinno mieszkać osobno zeby się dotrzeć z wlasnymi przyzwyczajeniami i wyobrażeniami na temat wspólnego życia. A Wy sobie szykujecie sytuacje w której będziecie docierać się wzajemnie ze sobą i teściami w jednym czasie. Dodatkowo juz teraz widzisz ze teście to nie Twoje klimaty a idziesz pod ich dach i zasadniczo utrzymanie (skoro Twoja praca niepewna a ciśniesz na ciążę). A życie u kogoś to respektowanie jego regul moja Droga a nie tresowanie męża zeby swego ojca zmienił.
Jeszcze mi się lampka zapaliła czerwona ze Wy się z narzeczonym w kłótni szarpiecie?! Żebyś się nie zdziwiła jak po ślubie uwiazana papierkiem ( skoro jesteś zwolenniczką zasady ze ślub to na całe życie), brakiem własnego kąta i dzieckiem dostaniesz od męża nieraz przez leb. Dzisiaj jeszcze się może hamuje bo zawsze możesz zerwać zaręczyny ale po ślubie będziesz już przyklepana.
Na to wszystko nakłada się Twoje ciśnienie na ciążę które tak naprawdę jest napędem pchającym Cie do tego ślubu. Zastanow się dobrze Dziewczyno co i z kim robisz. Bo lekarz to nie jasnowidz i on tylko może zasygnalizować problem ale nie wie czy i kiedy będziesz mogła mieć dzieci.  A lepiej mieć je z kimś kogo jest się pewnym i z kim założy się dobra, harmonijną rodzine z pełnym przekonaniem co do uczucia, motywacji i planów na przyszłość a nie fundować sobie na siłę dziecko ( bo może mam tylko 2 lata)I i wychowywać je potem w piekle awantur z mężem, teściami, permanentego braku kasy i życia na garnuszku tych znienawidzonych teściów oraz męża który już dziś ma swędzące do "szarpania " raczki".

7 Ostatnio edytowany przez Pipolinka87 (2021-06-27 08:30:55)

Odp: Moje życie.
Basiulla99 napisał/a:

. Zabolało mnie to tym bardziej że mieliśmy umowę że nic nie usuwamy z telefonów, telefony są ogólnodostępne i nic nie ukrywamy przed sobą, dodatkowo w tamtym okresie bardzo się kłóciliśmy teraz wiem że to był jego sposób na odreagowanie. Po tamtym incydencie straciłam do niego zaufanie, dodatkowo na stronie Spotted miasta były pozdrowienia dla mojego narzeczonego za miła obsługę od jakiejś dziewczyny (o tym też dowiedziałam się po czasie). ...

Z tymi telefonami to tak naprawdę? Serio nie chciałabym być Twoja koleżanka. Zwierzałabym Ci się ze swojego życia intymnego a wszystko mógłby przeczytać Twój narzeczony. A jak masz gorszy dzień i chcesz ponarzekac ma swojego faceta za pomocą messengera rozumiem, że on to może wszystko przeczytać?  Nei ma tym.opiera się.zaufanie. Poza tym.jaki on ma wpływ na to co wysyła mu kolega z pracy ? Mojemu.tez kolega wysyla jakieś zboczone, niby śmieszne filmiki. I.w.zasadzie...co z tego?
Tym bardziej kwestia , że ktoś go pochwalil publicznie za jego dobrze wykonana pracę.W Twoim odczuciu to jest coś złego ?
Nie będę się odnosić do wszystkiego bo czytając ten post widzę, że szukasz dziury w całym. Może właśnie po to żeby mieć podstawę ku temu żeby odejść od narzeczonego. Uczucie wygaslo a tu za chwilę ślub no i co teraz?
Popelniliscie podstawowy błąd- nie sprawdziliście się przed slubem i nie zamieszkaliscie razem. Jak juz teraz teść działa Ci na nerwy to co to będzie jak zamieszkasz u niego. A tak serio teść jak teść. Ma specyficzny żart i tyle.

Ja bym na Twoim miejscu poszukala innego ginekologa albo poszla do kilku i potwierdzila tą wątpliwa diagnoze. Założe się ze te 2 lata.to takie mocno " na oko".  Poza tym brać ślub mając takie.watpliwosci ?? Po co ? Bo wypada? Myślisz ze po slubie.Wasze życie zmieni się w kraine mlekiem i miodem płynąca ? Wtedy to dopiero zaczyna się prawdziwe problemy jak splacanie kredytu, urzadzanie domu a poza tym docieranie się jak zaczniecie razem mieszkać.
Naprawdę mocno się nad tym wszystkim zastanów bo rozwód pozniej to nie będą rurki z kremem. A.wszystko na to wskazuje, że długo to małżeństwo nie potrwa.

8 Ostatnio edytowany przez Ein (2021-06-27 09:54:56)

Odp: Moje życie.
Basiulla99 napisał/a:

Mój narzeczony zostawił u mnie telefon i przyszła wiadomość, miałam mu zanieść telefon myślałam że to coś ważnego, ale nie chcący odczytałam a tam w konwersacji pokazał mi się zdjęcia nagich kobiet które ten kolega wysyła mojemu narzeczonemu. Wkurzyłam się zostawiłam telefon i nie powiedziałam nic, musiałam ochłonąć żeby nie narobić awantury. Za parę dni chciałam sprawdzić czy coś jeszcze mu wysyłał, a tam już tych zdjęć nie było.

Jak można przeczytać wiadomość żeby ktoś się nie domyślił, że została już odczytana?




Basiulla99 napisał/a:

Po tamtym incydencie straciłam do niego zaufanie, dodatkowo na stronie Spotted miasta były pozdrowienia dla mojego narzeczonego za miła obsługę od jakiejś dziewczyny (o tym też dowiedziałam się po czasie). Zawsze byłam wporządku wobec mojego faceta, mówiłam mu o wszystkim traktowałam jak przyjaciela.

Tego to już w ogóle nie rozumiem. O co Ci tutaj chodziło?
Lepiej jakby ktoś napisał, że nie pozdrawia bo jest burakiem?




Basiulla99 napisał/a:

Ostatnio na dzień dziecka przy mnie i przy dziewczynie brata wyciąga po 2 tys zł i daje swoim synom podkreślajac "Zobaczcie jakiego chojnego macie tatusia".

Skoro pracuje to po co bierze te pieniądze?
Mi rodzice dawali kieszonkowe jak chodziłem do szkoły. Odkąd zacząłem pracować nie dali mi ani razu żadnych pieniędzy. Skoro pracujesz powinieneś sam siebie utrzymać (nie mówimy o studiach + praca) w dodatku skoro mieszka z rodzicami i nie ponosi prawdopodobnie żadnych kosztów mieszkania.
Mi nawet jakby dawali to i tak bym nie wziął od nich żadnych pieniędzy.




aniuu1 napisał/a:

On może uważać za normalny schemat gdzie kobieta zajmuje się domem, rodziną, a on mieszka stale oddzielnie przyjeżdżając od czasu do czasu i przywożąc kasę. Tak to wygląda u nich w domu. Takiemu życiu bardzo często towarzyszą zdrady, myślę, że on może mieć takie wzorce i ciągoty. Czego oczy nie widzą..

Co takiego?
Z chęcią bym się dowiedział skąd to twierdzenie "takiemu życiu bardzo często towarzyszą zdrady"? Z własnego doświadczenia, usłyszane od kolegów/koleżanek, przeczytane na intrenecie? A może jedna osoba tak zrobiła to na pewno każdy tak robi...
Nie dziwie się, że ktoś takie rady dostaje, sama nie pomyśli i później jak przychodzi żeby partner wyjechał gdzieś do pracy to sobie przypomina "jak wyjedzie to mnie na 100% zdradzi"

9

Odp: Moje życie.

Dla mnie to po prostu przechodzony związek. Zamiast brać ślub to powinniście sie rozstać.

10

Odp: Moje życie.

Ja proponuje autorce w końcu wyjąc kołek z czterech liter i przebić ta bańkę w której żyje.
To nawet nie jest przechodzony związek to jest jakiś twór gdzie ona nie ma szacunku ani do tego  swojego chłopaka ani jego rodziny a ojciec ma żart budowlany który wystarczy brać na lekko.
Zgadzam się w 100% z tym co napiala noben i feniks 35

11

Odp: Moje życie.
noben napisał/a:

Wyglądasz na jedną z tych lasek, które mają wspólny profil na fejsie ze swoimi facetami. Wszystko razem, żadnych tajemnic itp - tyle że doprowadzone do absurdu.

W punkt.

12 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-07-01 09:53:40)

Odp: Moje życie.

To jakiś kabaret a nie związek...

Szczerze współczuję facetowi...bo trafił chyba na "dziewczynkę", która jest przekonana, że w związku wszystko się robi razem a partnerzy powinni spędzać ze sobą 24 godziny/dobę, bo są przecież nierozłączni, PRAWIE jak syjamskie rodzeńśtwo...

13

Odp: Moje życie.

Autorko, z innej strony, nie mieszkacie razem, za chwilkę ślub i albo u jednych rodziców albo drugich, toć to zakrawa na szaleństwo! Obyś nie obudziła się z ręką w nocniku za parę lat...

14

Odp: Moje życie.

Jak dla mnie nie masz zupełnie dystansu do siebie ani do życia. Cieżko się żyje z takimi ludźmi, którzy biorą wszystko do siebie.

Ten pełen dostęp do swoich telefonów to jak dla mnie całkowicie toksyczny zwyczaj i takie coś nie zbliży do siebie ludzi, a oddali.

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024