Jak kobiety do tego podchodza? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Jak kobiety do tego podchodza?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 52 ]

1 Ostatnio edytowany przez Olinka (2021-05-17 01:28:42)

Temat: Jak kobiety do tego podchodza?

Witam.
Mam pytanie do kobiet. Jak Wy kobiety podchodzicie do spraw zwiazanych z chorymi mezczyznami, mam na mysli tu problemy z "głową"?
Sam mam problemy i bylem kiedys kilkukrotnie hospitalizowany z powodu nieodpowiedniego zazywania antydepresantu i teraz mam pytanie. Jak Wy patrzycie na taka osobe i jak najlepiej o tym powiedziec kobiecie ktora sie zalozmy podoba tak aby to zrozumiala? Chociaz z drugiej strony obawiam sie ze np. ja moge sie nie nadawac juz do jakiegokolwiek zwiazku ale ciekaw jestem waszego zdania i doswiadczenia.

Wiem ze faceci i kobiety choruja rownolegle i jedni i drudzy sa w zwiazkach jednak nie wiem czy z taka przeszloscia jaka ja mam mialbym jakiekolwiek szanse na zwiazek? Uwazam ze jestem raczej skazany na samotne zycie i to najlepiej z daleka od ludzi. Jesli ktos z was chcialby podzielic sie jakimis historiami z przeszlosci i napisac jak one sie zakonczyly to chetnie poslucham.

Napisalem ten temat poniewaz mam problemy z akceptacja innych osob i to nie z powodu mojego zachowania ale z powodu tego jakich rzeczy sie ludzie dowiaduja o mnie od znajomych itp.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?

Jeżeli facet ma problem, ale się leczy, jest pod opieką lekarza, stosuje się do zaleceń itd, to nie miałabym problemów z akceptacją.

W Twoim przypadku dzwonki alarmowe wyłyby mi przy tym "nieodpowiednim" zażywaniu leków i tutaj byłabym bardzo ostrożna w relacji.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

3

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?

Ale o jakie problemy z głową chodzi? Depresję? Bo antydepresanty podaje się w sumie przy różnych schorzeniach i używa kolokwialnie jako terminu zbiorowego "leków na głowę",

4

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?

Chodzi o zaburzenia nerwicowe. Antydepresanty sa przy tym pomocne ale trzeba je brac regularnie. Teraz juz biore odpowiednio leki ale kiedys tak nie bylo.

5

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?

Założyłam podobny temat parę lat temu, mam nerwice, większość napisała, że nie weszkałaby w związek z taką osobą. Co innego, jakby osoba zachorowała w trakcie związku. Tak mi wtedy napisały tu kobiety, mężczyźni z tego co pamiętam byli bardziej wyrozumiali.
Ale to nic nie znaczy, może kogoś znajdziesz,czemu nie. Zdaniem forum za bardzo się nie przejmuj, tu różni piszą, możesz się bardzo zdołować, jeśli masz słabą psychikę.

6 Ostatnio edytowany przez Pawl1207 (2021-05-17 10:04:21)

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?

Hmm to dziwne bo z natury to kobiety sa bardziej wyrozumiale. A Ty rossanka jestes w zwiazku? Jak sobie radzisz z nerwica? Troche mnie zasmucilas ale coz taka pewnie jest prawda, ludzie sie boja takich spraw i kazda mloda dziewczyna zamiast szukac zchorowanego awanturnika woli ksiecia na koniu a takich jest duzo w dzisiejszych czasach...

Wiesz, zalozylem temat poniewaz mialem duzo okazji do zwiazku ale niestety takie informaje sie rozchodza potem kazda dziewczyna ktora mi sie podoba i ktorej ja sie czasami podobam zrywa kontakt i jest ciezko to przezyc.

7

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?
Pawl1207 napisał/a:

Witam.
Mam pytanie do kobiet. Jak Wy kobiety podchodzicie do spraw zwiazanych z chorymi mezczyznami, mam na mysli tu problemy z "głową"? (...)

Problemy 'z głową' mogą być różne, różne też mogą być ich objawy, różnie wpływać na codzienne funkcjonowanie i relacje, stąd gdybanie o możliwościach stworzenia związku na podstawie kilkunastu zdawkowych zdań jest co najmniej nie na miejscu.


Pytasz o to, jak o swej chorobie powiedzieć kobiecie, tak, by ona zrozumiała. Zrób to najprościej jak potrafisz, używając jasnych komunikatów, podając informacje nie zaś plotki.


Znam/znałam osoby chorujące na nerwicę, depresję czy inne choroby psychiczne. Część z nich stworzyła związek, część - nie. Od czego było to zależne? Nie wiem.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

8

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?
Pawl1207 napisał/a:

Hmm to dziwne bo z natury to kobiety sa bardziej wyrozumiale. A Ty rossanka jestes w zwiazku? Jak sobie radzisz z nerwica? Troche mnie zasmucilas ale coz taka pewnie jest prawda, ludzie sie boja takich spraw i kazda mloda dziewczyna zamiast szukac zchorowanego awanturnika woli ksiecia na koniu a takich jest duzo w dzisiejszych czasach...

Wiesz, zalozylem temat poniewaz mialem duzo okazji do zwiazku ale niestety takie informaje sie rozchodza potem kazda dziewczyna ktora mi sie podoba i ktorej ja sie czasami podobam zrywa kontakt i jest ciezko to przezyc.

Myślę, że to zależy od człowieka, a tu różnie piszą.
Co do związków, to myślę, że kluczem jest dobranie się, co nie oznacza, że ktoś szuka księcia na białym koniu.... chociaż czemu by nie wink
Nie, nie jestem w związku, nigdy nie miałam męża, ani dzieci. Zawsze się bałam, że przez nerwice zostanę odrzucona.
Ale parę znajomości sama też odrzuciłam, bo nic do nich nie czułam, a związek to coś  więcej ni to, że ktoś jest miły. Trzeba potem wytrzymać na codzień z ta osoba.
Co do leków, to pisałeś o jakiś problemach, co było z nimi nie tak? Przedawkowałeś czy po prostu zażywałeś je nieregularnie, przez co nie działały wlasciwie?

9 Ostatnio edytowany przez Olinka (2021-05-17 12:17:18)

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?

Rossanka tak, zazywalem je nie regularnie w ogóle niedbale... rozlegulowalem sobie wtedy psychike... zle sie to skonczylo.

A czy bylas kiedys w jakims zwiazku? Tez mam klopot ze strachem przed odrzuceniem ale sie niezbyt przejmuje tym ze ktos mnie nie chce, robie swoje i tyle , szukam caly czas pomimo mojej przeszlosci. Tylko ta nerwica czasami przeszkadza sad

10

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?
Pawl1207 napisał/a:

Rossanka tak, zazywalem je nie regularnie wogule niedbale... rozlegulowalem sobie wtedy psychike... zle sie to skonczylo.

A czy bylas kiedys w jakims zwiazku? Tez mam klopot ze strachem przed odrzuceniem ale sie niezbyt przejmuje tym ze ktos mnie nie chce, robie swoje i tyle , szukam caly czas pomimo mojej przeszlosci. Tylko ta nerwica czasami przeszkadza sad

Tak byłam.
Co do leków, to właśnie trzeba je brać jak zalecił lekarz( jeśli zdecydujesz się je brax)  . Nie można samemu robić przerw, czy zwiększać lub zmniejszać dawek.

11

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?
rossanka napisał/a:
Pawl1207 napisał/a:

Rossanka tak, zazywalem je nie regularnie wogule niedbale... rozlegulowalem sobie wtedy psychike... zle sie to skonczylo.

A czy bylas kiedys w jakims zwiazku? Tez mam klopot ze strachem przed odrzuceniem ale sie niezbyt przejmuje tym ze ktos mnie nie chce, robie swoje i tyle , szukam caly czas pomimo mojej przeszlosci. Tylko ta nerwica czasami przeszkadza sad

Tak byłam.
Co do leków, to właśnie trzeba je brać jak zalecił lekarz( jeśli zdecydujesz się je brax)  . Nie można samemu robić przerw, czy zwiększać lub zmniejszać dawek.


Czyli nie jest tak zle z Toba skoro bylas juz w jakims zwiazku/zwiazkach.
Teraz zazywam leki tak jak lekarz zalecil ale musze jeszcze je dopasowac, dawki itp. Problem w tym ze czasem na lekach jest lęk i splycenie afektu... i to przeszkadza w spontanicznosci i byciu pewnym siebie  szczegolnie u facetow ale coz mamy teraz duzo nowej generacji lekow wiec nie jest tak zle wink

12

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?
Pawl1207 napisał/a:
rossanka napisał/a:
Pawl1207 napisał/a:

Rossanka tak, zazywalem je nie regularnie wogule niedbale... rozlegulowalem sobie wtedy psychike... zle sie to skonczylo.

A czy bylas kiedys w jakims zwiazku? Tez mam klopot ze strachem przed odrzuceniem ale sie niezbyt przejmuje tym ze ktos mnie nie chce, robie swoje i tyle , szukam caly czas pomimo mojej przeszlosci. Tylko ta nerwica czasami przeszkadza sad

Tak byłam.
Co do leków, to właśnie trzeba je brać jak zalecił lekarz( jeśli zdecydujesz się je brax)  . Nie można samemu robić przerw, czy zwiększać lub zmniejszać dawek.


Czyli nie jest tak zle z Toba skoro bylas juz w jakims zwiazku/zwiazkach.
Teraz zazywam leki tak jak lekarz zalecil ale musze jeszcze je dopasowac, dawki itp. Problem w tym ze czasem na lekach jest lęk i splycenie afektu... i to przeszkadza w spontanicznosci i byciu pewnym siebie  szczegolnie u facetow ale coz mamy teraz duzo nowej generacji lekow wiec nie jest tak zle wink

Po lekach masz nadal lęk?

13

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?

Tak poniewaz niektore leki powoduja lęk jako skutek uboczny a innych nie da sie brac bo maja inne skutki uboczne jak hiperprolaktynemia itp. Moglbym brac do antydepresantu niskie dawki jakiegos neuroleptyku ktory dziala na odchamowanie dopaminowe czyli aktywizuje ale wtedy ta aktywizacja jest na tyle nadmierna ze nasilaja sie mi natrectwa...

14

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?

a psychoterapia?
Przy wiekszosci zaburzen typu nerwice/depresje, leki powinny byc wspomagaczem do terapii, bo to terapia najwiecej robi.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

15

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?
Pawl1207 napisał/a:

Tak poniewaz niektore leki powoduja lęk jako skutek uboczny a innych nie da sie brac bo maja inne skutki uboczne jak hiperprolaktynemia itp. Moglbym brac do antydepresantu niskie dawki jakiegos neuroleptyku ktory dziala na odchamowanie dopaminowe czyli aktywizuje ale wtedy ta aktywizacja jest na tyle nadmierna ze nasilaja sie mi natrectwa...

To coś nie halo. Lęków co jak co nie powinieneś mieć, przynajmniej od jakiegoś czasu brania. Skutki uboczne zawsze jakieś będziesz miał, sek w tym, aby tak je dobrać, aby były jak najmniejsze. Brałeś może pregabaline?

16

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?
Lady Loka napisał/a:

a psychoterapia?
Przy wiekszosci zaburzen typu nerwice/depresje, leki powinny byc wspomagaczem do terapii, bo to terapia najwiecej robi.

Tak tylko najpierw trzeba dopasowac leki bo inaczej terapeuta nie przyjmie...

17

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?
rossanka napisał/a:
Pawl1207 napisał/a:

Tak poniewaz niektore leki powoduja lęk jako skutek uboczny a innych nie da sie brac bo maja inne skutki uboczne jak hiperprolaktynemia itp. Moglbym brac do antydepresantu niskie dawki jakiegos neuroleptyku ktory dziala na odchamowanie dopaminowe czyli aktywizuje ale wtedy ta aktywizacja jest na tyle nadmierna ze nasilaja sie mi natrectwa...

To coś nie halo. Lęków co jak co nie powinieneś mieć, przynajmniej od jakiegoś czasu brania. Skutki uboczne zawsze jakieś będziesz miał, sek w tym, aby tak je dobrać, aby były jak najmniejsze. Brałeś może pregabaline?

Bralem raz pregabaline, wzialem jedna dawke to mi tak odwalilo ze nie wiedzialem co sie ze mna dzieje...

U mnie im wiecej lekow tym wiecej lękow bo na tych prochach to mam brak emocji a jak brak emocji to i brak poczucia pewnosci siebie a wtedy tylko lęki zostaja...

18

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?
Pawl1207 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

a psychoterapia?
Przy wiekszosci zaburzen typu nerwice/depresje, leki powinny byc wspomagaczem do terapii, bo to terapia najwiecej robi.

Tak tylko najpierw trzeba dopasowac leki bo inaczej terapeuta nie przyjmie...

Tak Ci powiedzial psychiatra?
Bo to na spokojnie moze isc jednoczesnie. Popros o skierowanie do terapeuty i idz na wizyte.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

19

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?

Nie psychiatra tylko terapeuta mi powiedzial ze jak dopasuje leki to mam do niego przyjsc, bylem na konsultacji u psychoterapeuty.

20

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?

U facetow leczenie depresji wyglada troche inaczej. Czesto jest tak ze trzeba uregulowac najpierw sie lekami, uregulowac hormony i dopiero sie rusza z terapia.

21

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?
Lady Loka napisał/a:
Pawl1207 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

a psychoterapia?
Przy wiekszosci zaburzen typu nerwice/depresje, leki powinny byc wspomagaczem do terapii, bo to terapia najwiecej robi.

Tak tylko najpierw trzeba dopasowac leki bo inaczej terapeuta nie przyjmie...

Tak Ci powiedzial psychiatra?
Bo to na spokojnie moze isc jednoczesnie. Popros o skierowanie do terapeuty i idz na wizyte.

Musi mieć najpierw leki i to dobrze ustawione. Inaczej nie zacznie terapii. Chyba, że nie przyzna się, że się leczy a przyjdzie do terapeuty z innymi problemami.

22

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?
Miroon napisał/a:

U facetow leczenie depresji wyglada troche inaczej. Czesto jest tak ze trzeba uregulowac najpierw sie lekami, uregulowac hormony i dopiero sie rusza z terapia.

Dokladnie tak. Zreszta ja mam nerwice a nie depresje ale w sumie to podobnymi lekami sie leczy tylko przy nerwicy wyzsze dawkowanie.

23

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?

Widze Rossanka ze znasz sie na rzeczy wink Terapeta dokaldnie tak powiedzial ze najpierw leki potem terpaia i leki musza byc precyzyjnie dopasowane bo im lepiej dopasowane tym lepsze wyniki na terapii..

24

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?
Pawl1207 napisał/a:
rossanka napisał/a:
Pawl1207 napisał/a:

Tak poniewaz niektore leki powoduja lęk jako skutek uboczny a innych nie da sie brac bo maja inne skutki uboczne jak hiperprolaktynemia itp. Moglbym brac do antydepresantu niskie dawki jakiegos neuroleptyku ktory dziala na odchamowanie dopaminowe czyli aktywizuje ale wtedy ta aktywizacja jest na tyle nadmierna ze nasilaja sie mi natrectwa...

To coś nie halo. Lęków co jak co nie powinieneś mieć, przynajmniej od jakiegoś czasu brania. Skutki uboczne zawsze jakieś będziesz miał, sek w tym, aby tak je dobrać, aby były jak najmniejsze. Brałeś może pregabaline?

Bralem raz pregabaline, wzialem jedna dawke to mi tak odwalilo ze nie wiedzialem co sie ze mna dzieje...

U mnie im wiecej lekow tym wiecej lękow bo na tych prochach to mam brak emocji a jak brak emocji to i brak poczucia pewnosci siebie a wtedy tylko lęki zostaja...

To dziwne. Mi póki ją brałam, lęki przeszły jak ręką odjąl. Tylko nie podobały mi się emocje, byłam ich niejako pozbawiona. Po oregabalinie natomiast w przeciwieństwie do innych leków, libido spadło mi do zera, co było też dziwne. Na szczęście byłam wtedy sama.
A seronil? Coś na wenlafsektynie ( zapomniałam nazwy).

25

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?
Pawl1207 napisał/a:

Widze Rossanka ze znasz sie na rzeczy wink Terapeta dokaldnie tak powiedzial ze najpierw leki potem terpaia i leki musza byc precyzyjnie dopasowane bo im lepiej dopasowane tym lepsze wyniki na terapii..

Taka jest procedurą. Póki leki nie zadziałałają  nie wpuszczą na terapię.
Tylko wybierz sobie nie za długą i sprawdź opinie o terapeucie.

26

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?
Pawl1207 napisał/a:
Miroon napisał/a:

U facetow leczenie depresji wyglada troche inaczej. Czesto jest tak ze trzeba uregulowac najpierw sie lekami, uregulowac hormony i dopiero sie rusza z terapia.

Dokladnie tak. Zreszta ja mam nerwice a nie depresje ale w sumie to podobnymi lekami sie leczy tylko przy nerwicy wyzsze dawkowanie.

Tak się leczy. Tylko to naprawdę nie leczy bo po odstawieniu objawy wracają. Dlatego proponuję się terapię, ale moim zdaniem dobra jest taka nie za długa ( aby nie chodzić na sesję najbliższe 5 lat) I taka skupiająca się na początku na dzieciństwie, aby poznać, skąd Ci się to wzięło, a potem trzeba przejść do obecnych problemów.  Niestety często jest tak, że w terapii grzebie się za długo w dzieciństwie, rok, dwa, a skutek nie przychodzi, ciagke maluję się tylko, co się stało,jak się czułeś w wieku 3 lat, 5 lat 7 miu, a,że niemal każdy ma coś w przeszłości, to wyciągać można bez końca, tylko w pewnym momencie niewiele już to daje.nie bardzo to pomaga. Lepiej więc moim zdaniem,jak już poznasz co i jak przejść do spraw bierzacych typu jak sobie radzić w danych sytuacjach, że stresem itd.

27

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?
rossanka napisał/a:
Pawl1207 napisał/a:
rossanka napisał/a:

To coś nie halo. Lęków co jak co nie powinieneś mieć, przynajmniej od jakiegoś czasu brania. Skutki uboczne zawsze jakieś będziesz miał, sek w tym, aby tak je dobrać, aby były jak najmniejsze. Brałeś może pregabaline?

Bralem raz pregabaline, wzialem jedna dawke to mi tak odwalilo ze nie wiedzialem co sie ze mna dzieje...

U mnie im wiecej lekow tym wiecej lękow bo na tych prochach to mam brak emocji a jak brak emocji to i brak poczucia pewnosci siebie a wtedy tylko lęki zostaja...

To dziwne. Mi póki ją brałam, lęki przeszły jak ręką odjąl. Tylko nie podobały mi się emocje, byłam ich niejako pozbawiona. Po oregabalinie natomiast w przeciwieństwie do innych leków, libido spadło mi do zera, co było też dziwne. Na szczęście byłam wtedy sama.
A seronil? Coś na wenlafsektynie ( zapomniałam nazwy).

Wenlaflaksyna (effectin) bralem, ale za bardzo bylem pobudzony na niej, natomiast fluoksetyna(seronil) to tez pobudza i moze powodowac lęķ podobno bo to antydepresant aktywizujacy.

28

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?
Pawl1207 napisał/a:
rossanka napisał/a:
Pawl1207 napisał/a:

Bralem raz pregabaline, wzialem jedna dawke to mi tak odwalilo ze nie wiedzialem co sie ze mna dzieje...

U mnie im wiecej lekow tym wiecej lękow bo na tych prochach to mam brak emocji a jak brak emocji to i brak poczucia pewnosci siebie a wtedy tylko lęki zostaja...

To dziwne. Mi póki ją brałam, lęki przeszły jak ręką odjąl. Tylko nie podobały mi się emocje, byłam ich niejako pozbawiona. Po oregabalinie natomiast w przeciwieństwie do innych leków, libido spadło mi do zera, co było też dziwne. Na szczęście byłam wtedy sama.
A seronil? Coś na wenlafsektynie ( zapomniałam nazwy).

Wenlaflaksyna (effectin) bralem, ale za bardzo bylem pobudzony na niej, natomiast fluoksetyna(seronil) to tez pobudza i moze powodowac lęķ podobno bo to antydepresant aktywizujacy.

Tak, byłam po niej pełna energii, podobało mi się to. Lęki praktycznie zniknely
Ale teraz podobno się od tego odchodzi na rzecz innych leków działających inaczej na ukl nerwowy. Ale jak mówię, to jest dobre na jakiś czas. U mnie jak przestaję brać, objawy wracają. Ale ja mam bardzo wrażliwa i reaktywną psychikę.

29 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-05-17 11:39:42)

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?

Długość psychoterapii zależy od przypadku jednostki chorobowej, diagnozy  i dynamiki  konsekwencji zaburzenia ,nie ma tak naprawdę żelaznych zasad ile ma trwać to jest bardzo indywidualna sprawa.
Uzależnienie psychiczne od terapii czy "choroba szpitalna" to osobny temat.

A jak kobiety z mojego punktu widzenia podchodzą do zaburzeń i chorób psychicznych u facetów - różnie po prostu
Moja mama wyszła za mąż za schizofrenika zdiagnozowanego,moja żona wyszła za mnie alkoholika i ponurego ćpuna.
Z tym że spotkałem się wcześniej i z odmową,koszem ,rozstaniem z powodu mojego alkoholizmu narkomanii pomimo tego że się leczyłem już, o co nie mam żalu, pretensji ale przyjemne to nie było..
Znam związki ludzi gdzie jedno jest chore i są to związki udane,ale znam też takie które się rozpadły - życie .

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

30

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?

Tak tak, ale ja bym kontrolnie zapytala innego terapeuty. Leki sa po to, zeby ustabilizowac czlowieka na czas terapii, ale skoro czlowiek terapii chce, to nie ma co czekac miesiacami na ustawienie lekow, mozna niektore problemy poruszac. No chyba, ze to faktycznie kwestia tylko tego, ze u facetow jest inaczej, bo ja najpierw zaczynalam terapie, a dopiero w trakcie byla rozmowa o lekach. Nigdy nie uslyszalam, ze musze miec leki najpierw.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

31

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?

Rossanka ja tez mam wrazliwa psychike nie martw sie... co do libido to sa teraz leki ktore nie wplywaja na takie rzeczy wink

32

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?
Lady Loka napisał/a:

Tak tak, ale ja bym kontrolnie zapytala innego terapeuty. Leki sa po to, zeby ustabilizowac czlowieka na czas terapii, ale skoro czlowiek terapii chce, to nie ma co czekac miesiacami na ustawienie lekow, mozna niektore problemy poruszac. No chyba, ze to faktycznie kwestia tylko tego, ze u facetow jest inaczej, bo ja najpierw zaczynalam terapie, a dopiero w trakcie byla rozmowa o lekach. Nigdy nie uslyszalam, ze musze miec leki najpierw.

Mnie nie chciał psychiatra i psycholog dopuścić do terapii, zanim nie ustabilizowalam się na lekach. Chciałam wcześniej, ale podobno myślenie podczas dużego nasilenia nerwiciwaego jest tak zniekształcone, że terapia byłaby jak grochem o ścianę.

33

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?

Moze faktycznie zalezy to od nasilenia choroby.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

34 Ostatnio edytowany przez Pawl1207 (2021-05-17 11:38:58)

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?
Lady Loka napisał/a:

Tak tak, ale ja bym kontrolnie zapytala innego terapeuty. Leki sa po to, zeby ustabilizowac czlowieka na czas terapii, ale skoro czlowiek terapii chce, to nie ma co czekac miesiacami na ustawienie lekow, mozna niektore problemy poruszac. No chyba, ze to faktycznie kwestia tylko tego, ze u facetow jest inaczej, bo ja najpierw zaczynalam terapie, a dopiero w trakcie byla rozmowa o lekach. Nigdy nie uslyszalam, ze musze miec leki najpierw.

To zalezy od nasilenia choroby, czasami objawy sa tak nasilone ze trzeba ustalic leki i to duze dawki czesto zeby moc isc na terapie a czasami wystarczy sama terapia... Kwestia ustawienia lekow nie jest taka prosta bo to trwa czasami latami jesli sie ma wrazliwy organizm(mam na mysli skutki uboczne).

35

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?
Pawl1207 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Tak tak, ale ja bym kontrolnie zapytala innego terapeuty. Leki sa po to, zeby ustabilizowac czlowieka na czas terapii, ale skoro czlowiek terapii chce, to nie ma co czekac miesiacami na ustawienie lekow, mozna niektore problemy poruszac. No chyba, ze to faktycznie kwestia tylko tego, ze u facetow jest inaczej, bo ja najpierw zaczynalam terapie, a dopiero w trakcie byla rozmowa o lekach. Nigdy nie uslyszalam, ze musze miec leki najpierw.

To zalezy od nasilenia choroby, czasami objawy sa tak nasilone ze trzeba ustalic leki i to duze dawki czesto zeby moc isc na terapie a czasami wystarczy sama terapia... Kwestia ustawienia lekow nie jest taka prosta bo to trwa czasami latami jesli sie ma wrazliwy organizm(mam na mysli skutki uboczne).

Dokładnie. Z tego co pamiętam, miałam w życiu rozne okresy. Czasem nerwicą byka tak nasilona, tak pokrętnie myślałam, że po pewnym czasie jak już na jakiś czas odpuszczała, to sama się sobie dziwiłam, jak moglam wcześniej tak myśleć. Jak mam okresy zdrowia, to sama siebie nie rozumiem z okresu nerwicy.

36

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?
rossanka napisał/a:
Pawl1207 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Tak tak, ale ja bym kontrolnie zapytala innego terapeuty. Leki sa po to, zeby ustabilizowac czlowieka na czas terapii, ale skoro czlowiek terapii chce, to nie ma co czekac miesiacami na ustawienie lekow, mozna niektore problemy poruszac. No chyba, ze to faktycznie kwestia tylko tego, ze u facetow jest inaczej, bo ja najpierw zaczynalam terapie, a dopiero w trakcie byla rozmowa o lekach. Nigdy nie uslyszalam, ze musze miec leki najpierw.

To zalezy od nasilenia choroby, czasami objawy sa tak nasilone ze trzeba ustalic leki i to duze dawki czesto zeby moc isc na terapie a czasami wystarczy sama terapia... Kwestia ustawienia lekow nie jest taka prosta bo to trwa czasami latami jesli sie ma wrazliwy organizm(mam na mysli skutki uboczne).

Dokładnie. Z tego co pamiętam, miałam w życiu rozne okresy. Czasem nerwicą byka tak nasilona, tak pokrętnie myślałam, że po pewnym czasie jak już na jakiś czas odpuszczała, to sama się sobie dziwiłam, jak moglam wcześniej tak myśleć. Jak mam okresy zdrowia, to sama siebie nie rozumiem z okresu nerwicy.


Rossanko, w jaki sposób Twoje myślenie było pokrętne? Co wtedy się z Tobą działo?

Ogólnie problemem nie jest samo zaburzenie psychiczne. Trzeba sobie samemu odpowiedzieć na pytanie, czy na danym etapie w ogóle jesteśmy w stanie stworzyć z kimś coś trwałego. Pewne myśli i zachowania są silniejsze od naszych starań i chęci. Samo posiadanie zaburzenia nie jest wykluczające ze związku, ale już jego skutki mogą być. Na pewno trzeba partnerowi czy partnerce o tym powiedzieć, bo druga osoba ma prawo podjąć świadomą decyzję na podstawie tej informacji. Nie bez powodu zatajenie tego prowadzić może do unieważnienia małżeństwa.

"Nagle, nieraz w ciągu kilku dni, powstaje więź, o wiele mocniejsza od wszystkich, ale to wszystkich więzi, jakie istnieją między nami, ludźmi. Nie ma wierności, która by nie została złamana, z wyjątkiem wierności naprawdę wiernego psa".
Konrad Lorenz

37

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?

Myślę, że u mnie by to zależało przede wszystkim od tego, czy dany mężczyzna by się leczył, bo przecież teraz też nie mam gwarancji, że mój partner nie zachoruje na depresję na przykład. Poza tym nie mam jakichś wielkich doświadczeń z chorymi, ale te, co mam, są całkiem pozytywne, więc może dlatego podchodziłabym do sprawy z otwartością?
Np. moja koleżanka ze szkoły ma ChAD. Ma też męża i dobrze im razem. Dopóki komuś nie powie, nie widać nic po jej zachowaniu. Dalej: w dalekiej rodzinie mężczyzna ze schizofrenią. Ma żonę. Szczęśliwi. No i moja babcia, swego czasu leczyła się psychiatrycznie, nerwica lękowa. Dziadek nie narzeka. wink Teraz zostało tyle, że babcia się czasem może trochę za bardzo przejmuje drobiazgami (typu że się spóźnię na pociąg albo że przyszłam do nich bez śniadania tongue), ale to też można by podciągnąć pod nadopiekuńczość na pierwszy rzut oka. Tak że, no, jak widać, wszyscy całkiem nieźle sobie radzą, ale - co chyba ważne - nikt z nich problemów nie ignorował.

38

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?

Syl - moje pokrętne myślenie, jak mam nasilenie nerwicy jestxtakue, że np: ludzie się odwrócą ode mnie albo się będą śmiali, jak się dowiedzą, że nam nerwice. Facet mnie z tego powodu zostawi a teściowa izna za wariatkę ( chociaż nie mam teściowej. Faceta z reszta tez). Że jakbym umarła dla mojej rodziny byłoby lepiej pod względem finansowym. Że muszę być posłuszna i grzeczna bo jak tylko wyrażę swoje zdanie, czy sprzeciwie się rodzininie, koleżankom, znajomym, to spotka mnie jskas kara i są to najczęściej zaburzenia somatyczne. Ze nie mogę się nawet kłócić w urzędzie, czy obrobić się przed agresją słowną przed obcymi ludźmi ( np w sklepie) bo jak zareaguje i wyrażę swoje zdanie, spotka mnie kara ( czyli nerwica).Ostatni hit-ze na miłość będę musiała sobie zasłużyć, że będę musiała spełniać wymogi męża, aby on zechciał że mną być, nie będę mogła się z nim kłócić, bo mnie zostawi.
Potem, za jakiś czas mi przechodzi. Widzę wtedy, jak niedorzeczne i błędne było to myślenie. Co dziwne nie widzę tego, jak jestem w fazie nerwicy. Jakby człowiek chwilowo nie myślał wtedy racjonalnie i logicznie.

39 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-05-17 16:09:37)

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?

Rossanka jak czytam Ciebie to jakbym slyszal siebie big_smile

To samo z ta babcia, tez sie przejmuje drobiazgami.

Ale wiecie co tak sie mowi ze jakby facet sie tylko leczyl to by bylo ok. ale zalezy jaka kto ma przeszlosc i jaka opinie na swoj temat wsrod innych osob bo jesli chodzi o mnie to ludzie takie rzeczy opowiadaja ze szkoda gadac... nie dziwie sie ze nie jedna dziewczyna ze mnie zrezygnowala jak sie dowiedziala prawdy... taka kara za niedbanie o wlasne zdrowie. Teraz jestem jak tredowaty chociaz podobam sie dziewczyna jednak do czasu...

Czyli wracajac do tematu najlepiej powiedziec o tym wprost na poczatku zjaomosci co nie?

40

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?
Pawl1207 napisał/a:

Czyli wracajac do tematu najlepiej powiedziec o tym wprost na poczatku zjaomosci co nie?

Tak, ale nie na pierwszym spotkaniu, czy zaraz zapoznaniu . Za jakiś czas. Ale też nie po pół roku dopiero.
Jakbyś mnie slyszal- wiesz co, myślę, że w nerwicy, tam musi być coś nue tak z orzekaznictwem w mózgu, stąd te podobne odczucia  których zdrowi nie mają.

41

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?
rossanka napisał/a:
Pawl1207 napisał/a:

Czyli wracajac do tematu najlepiej powiedziec o tym wprost na poczatku zjaomosci co nie?

Tak, ale nie na pierwszym spotkaniu, czy zaraz zapoznaniu . Za jakiś czas. Ale też nie po pół roku dopiero.
Jakbyś mnie slyszal- wiesz co, myślę, że w nerwicy, tam musi być coś nue tak z orzekaznictwem w mózgu, stąd te podobne odczucia  których zdrowi nie mają.

No tak, generalnie uwielbiamy rozbijac wszystko na czynniki pierwsze i doszukiwac sie niewiadomo czego. Dlugo Rossanka cierpisz na nerwice? bo ja od dziecinstwa sad moge zapytac ile masz lat chociaz tak orientacyjnie?

42

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?
Pawl1207 napisał/a:
rossanka napisał/a:
Pawl1207 napisał/a:

Czyli wracajac do tematu najlepiej powiedziec o tym wprost na poczatku zjaomosci co nie?

Tak, ale nie na pierwszym spotkaniu, czy zaraz zapoznaniu . Za jakiś czas. Ale też nie po pół roku dopiero.
Jakbyś mnie slyszal- wiesz co, myślę, że w nerwicy, tam musi być coś nue tak z orzekaznictwem w mózgu, stąd te podobne odczucia  których zdrowi nie mają.

No tak, generalnie uwielbiamy rozbijac wszystko na czynniki pierwsze i doszukiwac sie niewiadomo czego. Dlugo Rossanka cierpisz na nerwice? bo ja od dziecinstwa sad moge zapytac ile masz lat chociaz tak orientacyjnie?

Od dzieciństwa. 44.

43

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?
rossanka napisał/a:
Pawl1207 napisał/a:
rossanka napisał/a:

Tak, ale nie na pierwszym spotkaniu, czy zaraz zapoznaniu . Za jakiś czas. Ale też nie po pół roku dopiero.
Jakbyś mnie slyszal- wiesz co, myślę, że w nerwicy, tam musi być coś nue tak z orzekaznictwem w mózgu, stąd te podobne odczucia  których zdrowi nie mają.

No tak, generalnie uwielbiamy rozbijac wszystko na czynniki pierwsze i doszukiwac sie niewiadomo czego. Dlugo Rossanka cierpisz na nerwice? bo ja od dziecinstwa sad moge zapytac ile masz lat chociaz tak orientacyjnie?

Od dzieciństwa. 44.

Ja mam 32 lata. Czyli tak samo jak ja cierpisz na nerwice, od dziecinstwa

44

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?

Zdecydowanie trzeba poinformować. Na reakcje i wybory innych ludzi nie mamy wpływu, ale trzeba przyglądać się swoim schematom myślowym i własnemu zachowaniu.

"Nagle, nieraz w ciągu kilku dni, powstaje więź, o wiele mocniejsza od wszystkich, ale to wszystkich więzi, jakie istnieją między nami, ludźmi. Nie ma wierności, która by nie została złamana, z wyjątkiem wierności naprawdę wiernego psa".
Konrad Lorenz

45

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?
Pawl1207 napisał/a:
rossanka napisał/a:
Pawl1207 napisał/a:

No tak, generalnie uwielbiamy rozbijac wszystko na czynniki pierwsze i doszukiwac sie niewiadomo czego. Dlugo Rossanka cierpisz na nerwice? bo ja od dziecinstwa sad moge zapytac ile masz lat chociaz tak orientacyjnie?

Od dzieciństwa. 44.

Ja mam 32 lata. Czyli tak samo jak ja cierpisz na nerwice, od dziecinstwa

Wtedy nie wiedziałam. Stwierdzono mi dopiero na studiach. Jako dziecko, czy nastolatka  czułam coś, że jest nie tak, ale nie wiedziałam co. Z resztą od zawsze to miałam, więc choć nienormalne to wydawało mi się normalne.

46

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?
Pawl1207 napisał/a:

Mam pytanie do kobiet. Jak Wy kobiety podchodzicie do spraw zwiazanych z chorymi mezczyznami, mam na mysli tu problemy z "głową"?

Mężczyzna też człowiek, może chorować jak każdy inny człowiek, w tym "na głowę". Wydaje mi się, że problem postaw wobec chorych psychicznie, społeczne wyobrażenie ich a dodatkowo upraszczanie tego przez przekaz medialny i utrwalanie stereotypów dot. placówek psychiatrycznych i samych chorób psychicznych uderza podobnie w mężczyzn i kobiety, przynajmniej bazując na obserwacji własnego otoczenia. Aczkolwiek rozumiem, że stygmatyzacja może bardziej dotykać mężczyzn z racji nakładanych na nich presji i oczekiwań związanych z płcią, czy strachu przed agresją z racji przewagi fizycznej (bo z takimi argumentami się spotykałam) ale po prostu patrząc na człowieka chcę widzieć człowieka, a nie kobietę/mężczyznę, więc podchodzę do nich tak samo jak do chorych kobiet.

Pawl1207 napisał/a:

Jak Wy patrzycie na taka osobe i jak najlepiej o tym powiedziec kobiecie ktora sie zalozmy podoba tak aby to zrozumiala? Chociaz z drugiej strony obawiam sie ze np. ja moge sie nie nadawac juz do jakiegokolwiek zwiazku ale ciekaw jestem waszego zdania i doswiadczenia

(...)

Jesli ktos z was chcialby podzielic sie jakimis historiami z przeszlosci i napisac jak one sie zakonczyly to chetnie poslucham.

(...)
Napisalem ten temat poniewaz mam problemy z akceptacja innych osob i to nie z powodu mojego zachowania ale z powodu tego jakich rzeczy sie ludzie dowiaduja o mnie od znajomych itp.

Mogę się podzielić swoim doświadczeniem. Najpierw położę nacisk na to co napisałeś na końcu- problem z akceptacją wynikający z dowiadywania się/pół informacji od osób postronnych, dorzuciłabym brak wiedzy w pewnych obszarach. Mężczyzna z którym się spotykałam oznajmiając mi, że chce ze mną być poinformował mnie uczciwie, że w przeszłości brał narkotyki, leczył się w ośrodku, miał problemy z alkoholem, bierze antydepresanty i bywa trudny, ale jest w terapii. Napomknął tylko o trudnym dzieciństwie. Pominę cały aspekt, że nie byłam nastawiona na związek i miałam własne problemy i własne deficyty, to właśnie w pewnym stopniu kierowały mną mnogie i nie pochlebne opinie na temat jego osoby tzn. prowadzenia się damsko-męskiego, imprezowego stylu życia ale też niektóre stereotypy itd. A wiadomo, smród potrafi się ciągnąć za człowiekiem latami i mimo, że aktualna sytuacja od 2-3 lat była inna z nadaną łatką ciężko wygrać. Zostawiłam go, nie byłam gotowa na związek i to taki związek. Nie oceniam już tego w kategoriach brzydkiego postępowania, jako człowiek miałam prawo wyboru, czy chcę to dźwigać czy nie, prawda? Na tamten moment czułam właśnie tak. Dopiero potem, wiele tygodni później przy okazji innych przyczyn i bezwzględnie szczerych rozmów nt. bardzo traumatycznego dzieciństwa, nie łatwiej drogi życiowej, PTSD, innych deficytów, relacji z kobietami, wiedzy o ogromie pracy którą już włożył w siebie samego, ogromnej woli by dalej nad sobą pracować, podjęcia leczenia w ośrodku po powrocie do picia, bycia dalej w terapii i ogromnej samoświadomości uznałam, że chcę dać szansę nie tylko jemu ale też sobie. W momencie kiedy zaczęliśmy działać na zasadzie człowiek-człowiek z pełną otwartością na wszystko co nas kształtowało i zrozumieniem dla niektórych rzeczy byłam na to gotowa.

Nie widzimy rzeczy takimi, jakie są. Widzimy je takimi, jakimi my jesteśmy.

47

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?

Witaj, sama wiele lat temu leczyłam się na depresję i udało mi się z tego wyjść. W tej chwili jestem kilka lat po ślubie z naprawdę świetnym facetem ale jego rodzina nie jest już taka super, doprowadziło mnie to do nerwicy, załamania nerwowego i wylądowałam na lekach i u starej terapeutki. Nie mieszkam w Polsce tu gdzie mieszkam kiedy powiesz że masz depresję ludzie ci współczują I chcą ci pomoc. Ja mam np wsparcie mojego szefa, który rozumie moja sytuację i stara się być pomocny. Tak więc bardzo ci współczuję i mam nadzieję, że znajdziesz kobietę która to wszystko ogarnie. Chodzisz na terapię? Pracujesz nad sobą? Bo np ja znam parę osób, facetów którzy mają depresję i są chamscy, wyzywają się na innych,zgrywają pokrzywdzonych i specjalnie izolują się, żeby zwracać na siebie uwagę. Mojego kumpla z pracy przerabiam od lat aż w końcu zerwałam z nim kontakt bo był nie do życia. Żadna laska nie jest w stanie z nim wytrzymać. Z drugim kumplem jest to samo. Napisz jak się w ogóle czujesz? Czy bierzesz jakieś leki? Jaki jesteś na codzien, bo jeżeli taki jak moi kumple to uwierz mi żadna panna nie wytrzyma z tobą. Chodzi o to, żeby ktoś z tobą dał radę bo z izolującym się malkontentem nikt nie wytrzyma. I czy na serio masz taką potrzebę żeby mówić wszystkim że jesteś chory na głowę? Depresja to nie jest choroba na głowę, to jest życie które dowala osobnikom wrażliwym z otwartym, dobrym sercem. Nie pisz tak o sobie. Pozdrawiam

48

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?

Witaj, sama wiele lat temu leczyłam się na depresję i udało mi się z tego wyjść. W tej chwili jestem kilka lat po ślubie z naprawdę świetnym facetem ale jego rodzina nie jest już taka super, doprowadziło mnie to do nerwicy, załamania nerwowego i wylądowałam na lekach i u starej terapeutki. Nie mieszkam w Polsce tu gdzie mieszkam kiedy powiesz że masz depresję ludzie ci współczują I chcą ci pomoc. Ja mam np wsparcie mojego szefa, który rozumie moja sytuację i stara się być pomocny. Tak więc bardzo ci współczuję i mam nadzieję, że znajdziesz kobietę która to wszystko ogarnie. Chodzisz na terapię? Pracujesz nad sobą? Bo np ja znam parę osób, facetów którzy mają depresję i są chamscy, wyzywają się na innych,zgrywają pokrzywdzonych i specjalnie izolują się, żeby zwracać na siebie uwagę. Mojego kumpla z pracy przerabiam od lat aż w końcu zerwałam z nim kontakt bo był nie do życia. Żadna laska nie jest w stanie z nim wytrzymać. Z drugim kumplem jest to samo. Napisz jak się w ogóle czujesz?  Jaki jesteś na codzien, bo jeżeli taki jak moi kumple to uwierz mi żadna panna nie wytrzyma z tobą. Chodzi o to, żeby ktoś z tobą dał radę bo z izolującym się malkontentem nikt nie wytrzyma. I czy na serio masz taką potrzebę żeby mówić wszystkim że jesteś chory na głowę? Depresja to nie jest choroba na głowę, to jest życie które dowala osobnikom wrażliwym z otwartym, dobrym sercem. Nie pisz tak o sobie. Pozdrawiam

49

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?

Choroba chorobie nierówna. Depresja czy nerwica to nie jest schizofrenia paranoidalna, a i tę ostatnią można z powodzeniem leczyć...
Nie odrzuciłabym mężczyzny jedynie za to, że ma problemy psychiczne z rodzaju tych pierwszych. Natomiast musi być wola mierzenia się z nimi, raczej nie zaakceptowałabym jej braku i przy okazji usprawiedliwiania wszystkich swoich niefajnych zachowań chorobą. Sama chorowałam na depresję. Wiem, co to znaczy. Kiedyś byłam również związana z kimś z takimi przejściami.
Ważniejszy od choroby jest charakter. Jeśli on jest OK, to choroba nie zrobi z Ciebie człowieka nie do zniesienia dla innych.

"[...]po raz kolejny upewniłem się w od dawna nurtującej mnie idei, iż życie składać się też może z kilku zdań. Kilka zdań może krążyć wokół ciebie przez całe życie. Od czasu do czasu będą ci je przypominali najzupełniej przypadkowi rozmówcy. Przeczytasz je w codziennej gazecie, w przypadkowo otwartej powieści. Reszta zaś - wszystko, co powiesz i usłyszysz - będą to wariacje na ich temat."

50

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?

W serialu "One day at a time" mega fajnie podchodzą do tematu związek a depresja i antydepresanty. Zależy na kogo trafisz. Są ludzie, dla których to będzie problem, bo mają przekonania o depresji, że to słabość, wymysł, weź się w garść. A są ludzie, którzy rozumieją, że jest to coś, co można wyleczyć, jest niezależne od postawy czy wartości.

If you can be anything, be kind.

51

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?

Mój mąż, którego poznałam 20 lat temu cierpi na chorobę afektywną dwubiegunowa, która objawiala się depresją, czasem pojawiały się epizody maniakalne (łagodne). Napisałam w czasie przeszlym, bo od wielu lat praktycznie nie ma żadnych objawów.
Zaczęło się to u niego w wieku 17-18 lat. Miał problemy z uzyskaniem.diagnozy (30 lat temu).
W momencie kiedy poznaliśmy się nadal cierpiał na depresję, to były takie epizody właśnie wywoływane różnymi, zwykłymi życiowymi problemami. Bardzo szybko mi o tym powiedział. Szczerze mówiąc nic nie widziałam o tego typu schorzeniach. On natomiast miał już to świetnie poukładane i z pomocą leków mógł funkcjonować.
Nie miałam żadnego problemu z akceptacją go takim jaki był. Zdarzały się trudne okresy, ale kluczowe była jego samoświadomość (jak sobie z tym radzić, poszerzanie wiedzy na temat mechanizmów choroby its). Ja też się podszkolilam w tym temacie. Wiedziałam jak wspierać, jak się zachowywać.
Zawsze mi mówił, że związek ze mną daje mu stabilność w tej kwestii i rzeczywiście co do zasady choroba była i jest pod kontrolą.
Różne rzeczy razem przeszliśmy, ale jesteśmy razem, wspieramy się (ja też mam swoje schorzenia) i to się liczy. Trafiłam na wspaniałego człowieka a on twierdzi, że na świetną dziewczynę

52

Odp: Jak kobiety do tego podchodza?

Nie wiem dlaczego cześć postu nie została wysłana.
Napisałam, że życzę Ci, Pawl, wszystkiego najlepszego i znalezienia drugiej połówki.

Posty [ 52 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Jak kobiety do tego podchodza?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021