Wali się całe moje wspaniałe życie :( - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Wali się całe moje wspaniałe życie :(

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 24 ]

1

Temat: Wali się całe moje wspaniałe życie :(

Nie wiem gdzie mogę zgłosić się o pomoc i chyba najlepiej tylko posłuchać rad od kobiet.

Spróbuje wszystko streścić. Mam 36 lat i Jestem w związku z moją narzeczoną od 11 lat. Przez prawie cały okres naszego związku było wszystko idealne. Przez 10 lat, pokłóciliśmy się delikatnie tylko dwa razy. Zawsze dbaliśmy o ten związek i było idealnie. Dzisiaj mamy dwie wspaniałe córeczki razem i planowałem mieć jeszcze kolejne dziecko. Kiedy się poznaliśmy to mieszkaliśmy na jednym małym pokoju, ja pracowałem i zarabiałem małe pieniądze więc jak można się domysleć było ciężko i dodatkowo kilka tysiecy długów. Jezdzilismy starym rozwalonym Fiatem Punto. Ale wytrwaliśmy w tym razem i udało nam się wybić. Postanowilismy sobie ze musimy lepiej żyć i udało nam się. Powolutku coraz lepiej i lepiej było. Dzisiaj mieszkamy w pięknym dużym domu i mamy zajebistego Lexusa na podjeździe. Oboje do tego doszliśmy wspólnie.

Przez jakiś czas moja narzeczona była w domu i opiekowała się dziećmi ale postanowiliśmy że wróci do pracy i poszła pracować jako kurier w amazonie ponieważ ona lubi jezdzic autem. Na początku było fajnie bo zarabiała bardzo duże pieniądze. Ja zrezygnowałem z pracy fizycznej i zacząłem własny biznes w domu z komputerami i również mogłem opiekować się dziećmi. Był okres że grube pieniadze wpływały na nasze konto. Było coraz lepiej i lepiej. Wtedy postanowiliśmy przeprowadzić się do naszego aktualnego domu który jest ogromny. Ponieważ zarabialiśmy dużo kasy to mogliśmy sobie pozwolić. Jednak z czasem moja narzeczona zaczęła bardzo mocno się angażować w pracę. Wspierałem ją w tym wszystkim bo chciałem żeby się wybiła jeszcze wyżej i udało się, została liderem kierowców w amazonie i często zastępuje managera, nawet pojawiła się opcja któregoś dnia że może zostać managerem na stałe, jednak nie wiedziałem co dopiero na mnie czeka sad

Jej zaangażowanie było tak mocne że pracowała i nadal tak pracuje po 12-14godzin. Praca tak ją zaślepiła że stała się jej priorytetem. Powolutku odstawiała mnie i dzieci na bok. Zaczęła powoli niszczyć naszą rodzinę. Kiedy tylko prosiłem ją aby się poprawiła to mówiła że to zrobi i zmieni prace na inna. Niestety ona tego nie potrafi zrobić a gdy o tym rozmawiamy to widzę jak bardzo jej to przeszkadza że ja o to proszę. Zaniedbała kompletnie wszystkie obowiązki w domu, nie robiła już nic. W tym samym czasie bardzo mocno pokłóciłem się z jej matką która non stop wtrącała się w nasze życie i krytykowała nas i dzieci. Wszystko zaczęło się psuć. Zacząłem podejrzewać że to już nie praca ale ktoś sprawia że ona się tak zmieniła. Niestety moje przeczucia się sprawdziły sad

Okaząło się że flirtuje z kolegą z pracy. Jak tylko mieli możliwość to spotykali się na trasie na chwile czy na depocie w pracy przy załadunku towaru ale co robili to tego pewnie nigdy się nie dowiem. Jak tylko nadażała się okazja to dzwonili do siebie. Dwa dni temu gdy wzięła auto by pojechać zrobić sobie pazury to zapomniała że w naszym aucie jest kamera która nagrała jej rozmowę. Słyszałem jak do niego mówiła "ok kochanie", jak jest zadowolona że z nim rozmawia, jaka jest szczęśliwa. Przyznała mi się że nie spali razem i przysięgła na moje zycie i tylko raz przez przypadek się pocałowali i to było miesiąc temu i nic więcej i że są tylko kolegami ale koledzy nie mówią do siebie kochanie przez telefon.

Zalałem się cały łzami, nie mogłem uwierzyć że wszystko mi się zawaliło. To że moja rodzina się rozpada. Gdy do niej zadzwoniłem to powiedziała że przyjdzie po pracy i porozmawiamy. Zawsze udawało nam się wychodzić z najgorszych opresji ale nie wiedziałem jaki jeszcze grom na mnie spadnie sad Wróciła i powiedziała mi że od kilku miesięcy się między nami nie układa i starała się to naprawić ale nie potrafi. Że nie potrafi mi spojrzeć w oczy, przytulić się i pocałować, że wszystko się w niej wypaliło i już nic do mnie nie czuję sad Nie mogę w to uwierzyć, jestem w totalnej rozsypce, muszę być silny dla dzieci ale nie potrafię, codziennie zalewam się łzami. Nie mogę się pogodzić że po tylu latach szczęsliwego związku ona tak łatwo to wszystko chce zakończyć sad Straciłem najważniejszą osobę w moim życiu i nie potrafię sobie poradzić z emocjami. Wczoraj prosiłem ją i błagałem setki razy abyśmy spróbowali wszystko naprawić wspólnie, żeby dzieci nadal miały super rodzinę ale ona nie chce, tylko kiwa głową i powtarza że ona już nie potrafi.
Nie mogę tego pojąć że dziewczyna która od 11 lat uwielbiała ciepło rodziny, czekała na mnie z obiadem i czekałła żeby tylko ze mną porozmawiać, tak nagle o wszystkim zapomniała. Gdy dzieci płakały i desperacko prosiły ją aby mnie nie zostawiała to potrafiła tylko powiedzieć że czasami tak jest że rodzice muszą się rozejść. Mam wrażenie że wyparowały z niej jakiekolwiek uczucia. Że nasza rodzina nie ma dla niej już żadnego znaczenia. Włożyłem w nasz związek całe moje serducho, nigdy się praktycznie nie kłocilismy, nigdy jej nie zdardziłem, nigdy jej nie wyzwałem i nie uderzyłem. Mogę śmiałło powiedzieć ze miała naprawdę super życie. Nawet byliśmy tak bardzo do siebie podobni że jedno myślało to co drugie chce powiedzieć. Często mysleliśmy o tym samy w tym samym czasie. Nie potrafiłem uwierzyć że mogłem trafić na taką wspaniałą kobietę, tak idealną dla mnie i dlatego tak bardzo mnie to wszystko teraz boli, cierpienie jest ogromne sad

Jeszcze dwa dni temu jezdzilismy wspolnie na zakupu, kochalismy się w łózku. Wszystko robilismy wspólnie i tak nagle wbiła mi noż w serce sad

Zaproponowałem jej wczoraj żebyśmy skorzystali z pomocy psychologa. Powiedziała że się dzisiaj zastanowi i da mi znać. Ale obawiam się że ona nie będzie chciała, że dla niej to już nie istnieje. Nawet pisząc ten artykuł jest cały zalany łzami sad

Błagam was pomóżcie mi, doradzcie co mogę jeszcze zrobić sad Rozerwała mi serducho ale kocham ją ponad życie i nie wyobrażam sobie życia bez niej i dzieci sad

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Apogeum (2021-05-01 21:51:22)

Odp: Wali się całe moje wspaniałe życie :(
anonimowy1985 napisał/a:

Błagam was pomóżcie mi, doradźcie, co mogę jeszcze zrobić. Rozerwała mi serducho ale kocham ją ponad życie i nie wyobrażam sobie życia bez niej i dzieci.

To zrozumiałe, ze dzisiaj sobie nie wyobrażasz życia bez niej (dlaczego miałbyś żyć bez dzieci? Zawsze możesz wnioskować o opiekę naprzemienna). I zacznij to rozerwane serducho sklejać.

Pozwolę sobie zacytować fragmenty wypowiedzi innych użytkowników forum z innych wątków z własnym komentarzem/rada (o która prosisz) dla Ciebie anonimowy1985.

Oto co moim zdaniem możesz zrobić:

„Plecak z cegłami przeszlosci waży dopóki...go nosimy:)”

Wszystko wskazuje na to, ze Twoje wspaniałe życie z nią (które dla niej ewidentne, od któregoś momentu przestało być takie wspaniałe) to już przeszlosc. Zamiast żałować przeszłości, zatroszcz się o przyszłość. Zdejmij z pleców ten plecak. Jeśli nie dasz rady tego zrobić jednym ruchem, zacznij jakość wyrzucać te cegły. Nie od razu, ale będzie Ci lżej.

„Ludzie w związku to dwie różne planety na jednej orbicie”.

Wy JUŻ jesteście na różnych orbitach. Wiesz jaki z tego wniosek, prawda?

„Bo jak wpadniemy w dziure to lepiej z niej wyjść dobra taktyka zamiast tupać nóżka”.

Nie tup nóżka, ze ty chcesz te kobietę, skoro ona nie chce Ciebie (taka jest prawda. Im szybciej sobie to uświadomisz, tym lepiej dla Ciebie). Zamiast pogłębiać te dziurę, zatroszcz się o siebie i dzieci.

„Ja myślę o tym jak o syndromie spalonej ziemi, która musi poleżeć  zanim się coś zazieleni”.

Chcesz, żeby się KIEDYŚ zazieleniło, czy już zawsze chcesz stąpać po spalonej ziemi? Na moje oko z nią już nigdy nie będzie zielono. Z kimś innym kiedyś pewnie tak. Daj sobie i czasowi czas. Nie inwestuj więcej w kogoś i nie trać energii na kogoś, kto tego nie docenia i nie chce. A ona nie chce. Nie widzisz tego?

Ona nie ma kryzysu, a jeśli nawet to nie tylko i nie przede wszystkim. Ona woli zaryzykować z innym facetem, niż dbać o Wasz związek i Wasza rodzine. Ona woli rozpalić inne ognisko, niż dorzucić drwa do Waszego ogniska. Naprawdę chcesz taka kobietę? Dlaczego uważasz, ze nie zasługujesz na więcej? Możesz spróbować z psychologiem, jak najbardziej. Jeśli się zgodzi, zawsze warto złapać się ostatniej deski ratunku, ale jeżeli ona nie zechce terapii albo jeśli terapia nie pomoże, to jedyne sensowne wyjście, to puścić ja wolno. Z niewolnika nie ma pracownika, z kolei trwanie w związku tylko dla dzieci to nie jest dla nich dobry przykład, a jakąś godność tez trzeba mieć. Jeśli ona Cię nie chce, zacznij się z niej leczyć. Proces zdrowienia zapewne nie będzie łatwy i krótki, ale jeśli zechcesz, to wielce prawdopodobne, ze będziesz miał dobre życie bez niej. Pytanie czy chcesz? Bo jeśli wolisz złe życie, byle z nią, to nie będę miała dla Ciebie więcej rad. Naprawdę chcesz za wszelka cenę żyć z kobieta, która wybrała jakiegoś kolegę zamiast dbanie o rodzine i o związek z wieloletnim partnerem, ze pytasz, co JESZCZE możesz zrobić? W sumie jest jedna rzecz, która możesz zrobić: zastosować metodę 34 kroków.

1. Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2. Nie dzwoń często.
3. Nie podkreślaj pozytywnych elementów małżeństwa.
4. Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5. Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6. Nie proś o pomoc członków rodziny.
7. Nie proś o wsparcie duchowe.
8. Nie kupuj prezentów.
9. Nie planuj wspólnych spotkań.
10. Nie szpieguj żony. To cię zniszczy. Jeżeli chcesz to zrobić dla spokoju umysłu, wynajmij profesjonalistę.
11. Nie mów Kocham Cię.
12. Zachowuj się tak, jakby w twoim życiu wszystko było w porządku.
13. Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14. Nie siedź i nie czekaj na żonę bądź aktywny, rób coś, wyjdź z przyjaciółmi, itp.
15. Będąc w domu z żoną (jeżeli to ty zazwyczaj rozpoczynasz rozmowę) postaraj się mówić jak najmniej.
16. Jeżeli zawsze pytasz, co robiła w ciągu dnia twoja żona, PRZESTAŃ PYTAĆ.
17. Musisz sprawić, że twój partner zauważy w tobie zmianę i zda sobie sprawę, że jesteś gotowy żyć dalej, z nim lub bez niego.
18. Nie bądź opryskliwy czy oziębły po prostu zachowuj dystans i obserwuj, czy twój partner zauważy i, co ważniejsze, zda sobie sprawę, co traci.
19. Bez względu na to jak się DZIŚ czujesz, pokazuj żonie jedynie zadowolenie i szczęście. Niech widzi osobę, z którą chciałby być.
20. Unikaj wszelkich pytań dotyczących małżeństwa do chwili, gdy żona zechce o tym rozmawiać (co może potrwać jakiś czas).
21. Nigdy nie trać kontroli nad sobą.
22. Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23. Nie rozmawiaj o uczuciach (to tylko wzmacnia te uczucia).
24. Bądź cierpliwy.
25. Słuchaj tego, co naprawdę mówi do ciebie żona.
26. Naucz się wycofać w chwili, kiedy chcesz zacząć mówić.
27. Dbaj o siebie (ćwicz, śpij, śmiej się i skoncentruj się na pozostałych elementach swojego życia).
28. Bądź silny i pewny siebie; naucz się mówić cicho i spokojnie.
29. Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić to twoje wszystkie KONSEKWENTNE działania będą mówiły więcej, niż jakiekolwiek słowa.
30. Nie pokazuj rozpaczy i zagubienia nawet w sytuacji, gdy cierpisz najbardziej i jesteś zagubiony.
31. Rozmawiając z żoną, nie koncentruj się na sobie.
32. Nie wierz w nic, co słyszysz i w mniej niż 50% tego, co widzisz. żona będzie wszystko negowała.
33. Nie poddawaj się bez względu na to, jak jest ciężko i jak źle się czujesz.
34. Nie schodź z raz obranej drogi.

Jeśli to i terapia nie pomogą, radzę Ci:

„Zakręcić jeszcze raz kołem życia”.

Jeśli ona nie wróci na Wasza wspólna ścieżkę, z nią już nie będziesz miał dobrego życia. No chyba, ze wystarcza Ci okruchy, które zostaną po innym.

Bądź sobą. Wszyscy inni są już zajęci.

                                            Oscar Wilde

3

Odp: Wali się całe moje wspaniałe życie :(

nic już nie możesz zrobić , ona odpłynęła od ciebie już dawno a teraz to co Ci serwuje to apogeum zdrady-romansu czyli nie wie jak odejść od Was by nie była to jej wina. Przestała kochać, szanować, być uczciwa w stosunku do rodziny. Nie można nikogo zmusić do miłości, jeżeli ktoś przestał kochać to koniec a pozostanie w związku to wybranie bezpiecznego portu, brak lepszego wyboru (kochanek stchórzył bo chciał tylko por...ć). Porwały ja emocje a wychodzenie z nich to kilka lat i do konca życia wspominanie jak cudownie było chyba że znowu znajdzie się ktoś obcy co ją zauroczy. Nie ma szczęśliwych powrotów z romansów (poczytaj na forach czy któryś związek po romansie (nie jednokrotnej zdradzie) przetrwał nawet pięć lat. Niestety stałeś się ofiarą znudzenia jej i zaimponowaniem innego stylu życia. Może zabrzmi to okrutnie ale szykuj się na rozstanie : zbieraj dowody, spisuj pamiętnik (przyda się podczas rozwodu bo pamięć zawodzi), zajmij się dziećmi a jej daj spokój, zacznij dbać o siebie fizycznie i medycznie, ..... poczytaj na forach co radzą zdradzeni i co by zrobili gdyby mogli przewidzieć jak to się skończy a jest na tym portalu paru panów. Teraz nie jesteś wstanie wyobrazić sobie innego życia niż z nią. Autorze uwierz ono istnieje i będzie o wiele fajniejsze w takiej sytuacji w której postawiła Cię jeszcze żona niż miotać się i męczyć licząc na ochłapy z stołu od czasu do czasu.

4

Odp: Wali się całe moje wspaniałe życie :(

".... Rozerwała mi serducho ale kocham ją ponad życie i nie wyobrażam sobie życia bez niej i dzieci ..."

To przykre co Cię spotyka i będzie potrzebna Ci siła żeby się z tym mierzyć, Twoja partnerka z tego co piszesz jest obecnie zauroczona w koledze z pracy, dość banalne gdyby nie niszczyło Waszej rodziny,  pewnie obecnie poza  majątkiem i dziećmi niewiele was łączy, ona jest w takim stanie że raczej do niej nie trafisz, teraz jak romans się wydał ona tym bardziej będzie chciała rozstania, nie doszukuj się w sobie niedostatków, po prostu taka jej natura, późno dała o sobie znać bo wcześniej mocno dorabialiście się, dzieci małe i nie było pewnie wokół ewentualnych adoratorów.....teraz tylko ten kolega ma wpływ na jej nastrój to znaczy że gdyby okazał się okropnym dupkiem, jakoś jej obrzydł to może by się ogarnęła.....jednak taka kolej rzeczy to pobożne życzenie i niestety życzenie. Jeśli nie dasz rady sam się zrównoważyć, uspokoić, poszukaj terapii, musisz być stabilny bo córki też mogą potrzebować wsparcia,wali się ich bezpieczny świat

5

Odp: Wali się całe moje wspaniałe życie :(

Dziekuję wam za podpowiedzi i za rady. Myślę że wszyscy macie rację w tym wszystkim co napisaliście.

Opowiem wam kolejną krótką historię. Kiedyś spotykaliśmy się z bardzo dobrymi znajomymi z którymi urwał się nasz kontakt właśnie przez prace mojej narzeczonej bo nie mieliśmy nawet czasu by wspólnie do nich pójść i zobaczyć ich córeczke która się urodziła. Córka urodziła im się półtorej roku temu i przez ten czas nie mielismy z nimi kontaktu a to mój kolega z osiedla którego znam od 30 lat i jego żona która jest matką chrzestną mojej córki. Kilka razy myślałem by się z nimi pogodzić ale zawsze stawała na drodze ta jej cholerna praca i niechęć mojej narzeczonej by tam pójść a ona zawsze dobrze się bawiła u nich na imprezach. Moje dzieciaki bardzo za nimi tęskiniły i często prosiły bym do nich pojechać i dzisiaj gdy przejeżdżałem obok ich domu to postanowiłem do nich zadzwonić i przeprosić i zapytałem czy możemy się spotkać. Pojechaliśmy tam i moje dzieciaki były super zadowolone (nie chciał wracać do domu). Postanowiłem dzisiaj, że skoro praca mojej narzeczona zniszczyła nasze relacje z nimi to ja je odbuduje je dla dzieci.

Nie żałuje. Porozmawiałem z kolegi żoną i wytłumaczyłem cała sytuację. Otworzyła mi dzisiaj oczy i doradziła mi wszystko dokładnie to co zostało napisane przez was w tym temacie i teraz już jestem pewny co mam zrobić.
Nie będę więcej się upokarzał i błagał ją o ratowanie związku. Jeżeli ona sama tego nie zechce to ja już nie będę w to ingerował, nie będę na siłę ciągnął toksyczny związek bo to nie ma sensu.

Teraz już wiem że muszę być silny dla dzieci i własnie dlatego postanowiłem że odbuduję relację ze znajomymi a dzieciaki już nie mogą się doczekać kolejnego spotkania.

Dziekuję wam za to co napisaliście, to naprawdę pomogło i pokazało mi co mam tak naprawdę zrobić. Miałem przeczucie że na takim własnie forum mogę uzyskać jakąs pomoc lub pokierowanie co mam dalej zrobić i nie myliłem się.

Pozdrawiam was serdecznie i jeszcze raz dziękuję.

6 Ostatnio edytowany przez Apogeum (2021-05-02 08:32:41)

Odp: Wali się całe moje wspaniałe życie :(
anonimowy1985 napisał/a:

Dziekuję wam za podpowiedzi i za rady. Myślę że wszyscy macie rację w tym wszystkim co napisaliście.

Opowiem wam kolejną krótką historię. Kiedyś spotykaliśmy się z bardzo dobrymi znajomymi z którymi urwał się nasz kontakt właśnie przez prace mojej narzeczonej bo nie mieliśmy nawet czasu by wspólnie do nich pójść i zobaczyć ich córeczke która się urodziła. Córka urodziła im się półtorej roku temu i przez ten czas nie mielismy z nimi kontaktu a to mój kolega z osiedla którego znam od 30 lat i jego żona która jest matką chrzestną mojej córki. Kilka razy myślałem by się z nimi pogodzić ale zawsze stawała na drodze ta jej cholerna praca i niechęć mojej narzeczonej by tam pójść a ona zawsze dobrze się bawiła u nich na imprezach. Moje dzieciaki bardzo za nimi tęskiniły i często prosiły bym do nich pojechać i dzisiaj gdy przejeżdżałem obok ich domu to postanowiłem do nich zadzwonić i przeprosić i zapytałem czy możemy się spotkać. Pojechaliśmy tam i moje dzieciaki były super zadowolone (nie chciał wracać do domu). Postanowiłem dzisiaj, że skoro praca mojej narzeczona zniszczyła nasze relacje z nimi to ja je odbuduje je dla dzieci.

Nie żałuje. Porozmawiałem z kolegi żoną i wytłumaczyłem cała sytuację. Otworzyła mi dzisiaj oczy i doradziła mi wszystko dokładnie to co zostało napisane przez was w tym temacie i teraz już jestem pewny co mam zrobić.
Nie będę więcej się upokarzał i błagał ją o ratowanie związku. Jeżeli ona sama tego nie zechce to ja już nie będę w to ingerował, nie będę na siłę ciągnął toksyczny związek bo to nie ma sensu.

Teraz już wiem że muszę być silny dla dzieci i własnie dlatego postanowiłem że odbuduję relację ze znajomymi a dzieciaki już nie mogą się doczekać kolejnego spotkania.

Dziekuję wam za to co napisaliście, to naprawdę pomogło i pokazało mi co mam tak naprawdę zrobić. Miałem przeczucie że na takim własnie forum mogę uzyskać jakąs pomoc lub pokierowanie co mam dalej zrobić i nie myliłem się.

Pozdrawiam was serdecznie i jeszcze raz dziękuję.

Jak tylko zaczęłam czytać Twój post, od razu pomyślałam: dlaczego Ty sam, autorze, tych znajomych nie odwiedzisz, tym bardziej, ze to Twój wieloletni kolega, którego znasz dużo dłużej niż żonę. (Abstrahując od tematu wątku, to człowiek nie potrzebuje żony czy męża, żeby dbać o relacje z innymi ludźmi. To nawet niewskazane wszędzie chodzić razem). Ale lepiej późno niż wcale. Tak trzymaj! Obrałeś dobra drogę i choćby się paliło i waliło (bo zapewne, będą trudności i chwile zwątpienia), radze Ci - nie schodź z niej. Sam tego wozu nie pociągniesz, wiec nie trwon sił na coś, co i tak nie ma prawa się udać bez udziału i chęci żony. Jeśli ona będzie chciała - a przede wszystkim jeśli Ty nadal będziesz tego chciał - to żona może do Ciebie dołączyć, ale nie krocz już za nia po bezdrożach.

Druga rzecz, o której pomyślałam podczas lektury Twojego posta, to żebyś tak samo jak odbudowaniem relacji ze znajomymi zajął się odbudowywaniem siebie. Ale zdaje się, ze właśnie to robisz. Dla żony i malzenstwa, zrobiłeś, co mogłeś, teraz myśl o sobie i o tych, którzy są przy Tobie. O dzieciach, o znajomych, o przyjaciołach. Bo żona już nie jest Twoim przyjacielem. Przyjaciel nie wbija noża w serce czy tym bardziej w plecy. Miłość tez nie na tym polega. Ale również nie na tym, żeby uszczęśliwiać na sile osobę, która nas nie chce i która swój czas i energię oddaje komuś innemu.

Bądź sobą. Wszyscy inni są już zajęci.

                                            Oscar Wilde

7

Odp: Wali się całe moje wspaniałe życie :(

To dobrze że już się pogodziłeś w jakimś tam stopniu z sytuacją. Niestety żona wybrała i raczej nie będzie chciała naprawić relacji z tobą, przeprosić, wynagrodzić krzywdy (bo i jak czasu nie cofnie) nie wspominając o tak ludzkiej rzeczy jak wytłumaczenie dlaczego to zrobiła. Ona kroczy już inną drogą i nawet jakby zawróciła ty uświadamiając sobie ile jest warta jako partnerka życiowa (zaufanie, prawda, uczciwośc) nie będziesz wstanie z nią tworzyć ,,normalnego" związku. Zdrada to definitywne zerwanie więzi które tworzą się pomiędzy dwoma osobami, Nie licz na to że znowu cię pokocha, ewentualnie będzie chciała wrócić bo kochaś się nią znudzi (kto chce zdradzającą osobę za partnera ?) , będzie miała gorsze warunki życiowe albo on nie podoła jej marzeniom bo co innego nawijać makaron na uszy kilka godzin a co innego 24 godziny na dobę. Zresztą czy chciałbyś tak naprawdę powrotu jej ? przecież już nic nie będzie takie jak kiedyś, ty nigdy nie zapomnisz (co robili , jak robili, jak postepowali) tak jak ona o nim. To jak wazon zbity i posklejany który jest w kawałkach i cieknie. W tej chwili jesteś w 1 fazie (niedowierzanie, idealizowanie zdradzacza, szukanie w sobie winy) za chwilę kolejna faza dopadnie ciebie a jest ich min 5 gdzie ostatnie to uświadomienie sobie tak naprawdę kim była i jaki stosunek do ciebie miała. Dobrze że odnowiłeś kontakty i trafiłeś na kobietę która wytłumaczyła Ci co i jak. Twoja rodzina to ty i dzieciak a ona ? to tylko kobieta która urodziła twoje dziecko i nie chce mieć z tobą nic wspólnego skoro to zrobiła (to nie zdrada po pijaku !). Czytaj fora to kopalnie wiedzy tej życiowej a nie książkowej i napisz od czasu do czasu co tam u ciebie (to taka forma psychoterapi - wyrzucenie emocji przed ludzmi nieznajomymi ).

8

Odp: Wali się całe moje wspaniałe życie :(

Przupadek prawie jak moj... zerknij do mojego watka. tez niby wypalony partner co to sie wypalil w dniu kiedy zaczal smsowac z inna kobieta i wkrecac sie w relacje z nia. Moj parter zagral va bank nawet nie wiedzac co go czeka. Boli jak cholera i nie wiem kiedy przestanie... sciskam cir mocno

9

Odp: Wali się całe moje wspaniałe życie :(

Apogeum :

Będę starał się odbudować siebie jak i relacje z innymi. Jednakże nadal płacze w samotności, podejrzewam że to normalne jak u każdego który przeżywa podobne emocje. Będę się starał trzymać wszystkich waszych rad jak i moich znajomych i nie będę podkazywał emocji jej. Jednak nie zawsze to się udaje ale to opowiem za chwilkę co się wczoraj wydarzyło.

Wczoraj gdy wróciła z pracy chciałem zadać jej tylko jedno pytanie bo nie chciałem już jej męczyć. Zapytałem tylko czy nadal podtrzymuje to że chce się rozstać ze mną bo jeżeli tak to zapowiedziałem jej że ja się narazie nie wyprowadzam bo razem dążyliśmy do tego co dzisiaj mamy i to jest też mój dom i nie wyobrażam sobie mieszkać bez dzieci. Powiedziałem jej że jeżeli powie mi że tak że chce odejść to oddam jej wolność natychmiast, będzie mogła już robić co chce i z kim chce. Że może sobie wracać do domu o której jej się tylko podoba i gdy będzie chciała nie wracać na noc to ma mi tylko dać znać żeby dzieci na nią nie czekały. Powiedziałem też że jesli powie tak to może układać sobie nowe życie z kimś innym to mi odrazu powiedziała że nie ma nikogo innego. Zarzeka się cały czas że nigdy mnie nie zdradziła od kiedy jesteśmy razem. A ten koleś to tylko kolega z pracy i nic więcej. Póki co ja i tak nie potrafię w to uwierzyć w co mówi, może i mówi prawde, nie wiem ale nie potrafie póki co jej uwierzyć. Niestety nie potrafiła mi odpowiedzieć na pytanie więc powiedziałem żeby sobie to na spokojnie przemyślała ale że ja tez nie chcę czekać nie wiadomo jak długo sad

Na tym miała się zakończyć nasza rozmowa ale trwała dłużej więc udało mi się ogarnąć emocję i nie urobiłem żadnej łzy przy rozmowie dalszej. Udało mi się znaleść w sobie siłę. Wtedy wygarnąłem jej wszystko co jest i było najgorsze, że to jej praca zniszczyła nam związek i zburzyła rodzinny spokój, że to przez jej pracę utraciliśmy konakt z najlepszymi znajomymi a ja wczoraj go odbudowałem, powiedziałem jej że dzieciaki były przeszczęśliwe że tam pojechaliśmy, że to przez jej pracę zniknęła ta kobieta która kochała rodzinę a teraz wstąpił w nią jakiś szatan, że przez jej pracę nie potrafi zostać z nami gdy tego potrzebujemyz że nie ma odwagi aby wziąć sobie wolne bo tak ją ciągnie to pracy (no chyba że nie do pracy a do kogoś).

Ogólnie dużo jej powiedziałem i w końcu chyba wybudziłem w niej resztkę emocji czy uczuć. Bardzo mocno się rozpłakała i nie mogła przestać. Wtedy podszedłem do niej i powiedziałem jej że zrobię teraz coś na co ona nie miała odwagi gdy ja tak bardzo cierpiałem i zalewałem się łzami. Wziąłem ją w objęcie i przytuliłem żeby nie cierpiała w samotnośći. Pozwoliła mi na to. Nie wiem czy zrobiłem dobrze czy zle ale nie jestem tak bezdusznym skur.....em żeby patrzeć jak ktoś tak płaczę, a tym bardziej ona sad Zaparzyłem jej melisę żeby się uspokoiła. I w sumie na tym cała rozmowa się zakończyła i postanowiliśmy wspólnie spędzić czas z dziećmi zanim pójdą spać.

Przez te dwie godziny siedzieliśmy z dzieciakami i nagle na chwilę wróciła ta kobieta która tak mocno pokochałem. Odstawiła telefon, gadaliśmy z córkami, śmialiśmy się. Starałem się być silny i dalej mi się to udawało, widziałem też że ona próbuje złapać ze mną kontakt wzrokowy ale starałem się tego uniknąć choć nie było to łatwe. Gdy już to nastąpiło to może i głupio zabrzmi ale widziałem w jej oczach to co było wcześniej jak była szczęśliwa ze mną. Poprosiła mnie również żebym z nią poszedł i położył dzieci. Jak wróciliśmy to siedzieliśmy jeszcze chwilę sami i wypiliśmy sobie po piwie.
Gdy ona powiedziała że idzie spać (niestety spi w drugim pokoju) to wzięła laptopa i telefon i nagle zrobiła coś czego się kompletnie nie spodziewałem ..... podeszła do mnie i pocałowała mnie w czoło i powiedziała dobranoc. Tak jak byłem mega silny przez te kilka godzin to nagle otworzyła u mnie momentalnie kurek ze łzami. Nie wytrzymałem sad Zapytałem tylko dlaczego to zrobiła że mnie pocałowała i powiedziała mi że nie jestem dla niej obojętny sad Niestety rozpłakałem się jeszcze bardziej i usiadła obok mnie i mnie przytuliła, wzięła moje ręce żebym ją też mocno przytulił sad zaczęła wycierać moje łzy i prosiła bym się uspokoił bo nie może patrzeć jak płaczę sad

Ja już nie wiem co ja mam o tym myśleć sad czy zrobiła to tylko dlatego żeby mnie uspokoić i tyle ? sad czy zrobiła to bo ma tylko wyrzuty sumienia ale dalej i tak juz ją nic więcej nie obchodzi ? sad Zostałem jeszcze na chwilę na dole i zeszła do mnie po 10 minutach i poprosiła żebym już nie płakał i położył się spać sad Zrobiła mi jeszcze większy bajzel i mętlik w głowie sad

Normalnyjestem

Masz na pewno rację że może i nie będzie już wszystko takie samo. Może i nie jesteśmy jakoś wyjątkowo długo bo 11 lat ale dla mnie po tym czasie nie potrafi się tak łatwo wszystko wypalić. Nadal ją kocham i będę się starał to naprawić bo gdybym o nią nie walczył to znaczy że bym jej nie kochał sad Jednakże jak ona nie będzie chciała to poprostu odpuszczę i  tego nie zrobię bo tak jak pisałem wczesniej, nie będę utrzymywał przy życiu sztucznego związku bo to kompletnie nie ma sensu.
Masz absolutnie rację z tym że na forum, można się wyżalić obcym osobą i to pomaga. Widzę że nie jest to forum jak większość gdzie znajdą się ludzie co będą się z Ciebie nabijać. Bardzo fajnie tu jest ze ludzie doradzają i próbują pomóc.

130panda Nie masz pojęcie jak bardzo wiem co teraz czujesz i co przechodzisz sad U ciebie widzę po 20 latach zrobił taki numer sad Ja mam podobne uczucia jak ty teraz, mam wrażenie jak by mi ktoś wbijał nóż w serce i nie przestawał dociskać sad Gdy tylko mojej narzeczonej nie ma w domu to zalewam się łzami ale staram się już nie robić tego przy niej by pokazać ze my też mamy honor i dumę. Wczoraj poprosiłem moją narzeczoną aby zwolniła się z pracy dzisiaj i pojechała z dziećmi do parku gdzie rozłożyła się karuzela, nawet zaproponowałem jej że je zawiozę i zostaną same i spędzą razem czas a ja po nie wrócę lub nawet chciałem jej dać auto ale nie potrafiła tego zrobić. Powiedziała że nie możę i pojechała do swojej ukochanej pracy sad Zabrałem dzieci do parku sam ale najgorszy moment był taki gdy dzieciaki mi ze smutną miną powiedziały że szkoda że nie ma z nami mamy. Miałem ochotę się rozpłakać w tłumie mnóstwa ludzi. Strasznie ciężko się opanować w takich miejscach gdzie jest mnóstwo szczęśliwych rodzin dookoła sad

Widzę że też macie dziecko a to jest w tym wszystkim najgorsze ;/ Przeczytaj może podpunkty które wypisał mi Apogeum : . Nie są one głupie a ja np. się do większości powoli zaczynam stosować. Boli to jak cholera gdy musisz wszystkie emocje dusić w sobie przy ukochanej osobie ale nie ma innego wyjścia. Współczuję ci bardzo twojej sytuacji która naprawdę jest podobna z moją sad Musimy być silni dla dzieci bo na razie tylko one mogą nas utrzymać przy w miarę normalnym życiu.

10

Odp: Wali się całe moje wspaniałe życie :(

Mnie przez ostatnie miesiace wmawiano rozne wersje, myslalam, ze sie uda to jakos posklejac, ale wiem, ze to ja jestem ta wielka przegrana jak na razie.

Dzis mielismy dziwna sytuacje... podczas przygotowywania obiadu podszedl do mnie i mnie przytulil a ja wtedy mu powiedzialam do ucha, ze bardzo go kocham i nigdy mu nie wybacze tego co mi zrobil, powiedzial, ze wie i przeprasza... corka zapytala tatus co mama ci mowila, a on ze bardzo mnie lubi a corka, ze ona bardzo go kocha. Przytulila sie i zaczela plakac, od twgo momentu chodzi przygnebiona i smutna, ona jest niestety bardzo wrazliwa. Widzialam, ze to nic wstrzasnelo i byl jakby nieobecny... moze jest nadzieja , ze chociaż zostaly w nim resztki czlowieczenstwa.  Ciezko jest mi zakonczyc tak dlugi zwiazek chociaz czasem przychodza zle emocje i chcialabym po prostu trzasnac drzwiami i uciec.

11

Odp: Wali się całe moje wspaniałe życie :(

To jest chyba najlepszy fragment: "Przyznała mi się że nie spali razem i przysięgła na moje zycie i tylko raz przez przypadek się pocałowali". "Przysięgła na moje życie"...

12

Odp: Wali się całe moje wspaniałe życie :(

To kiedy orientacyjnie będzie ślub skoro jesteście narzeczeństwem? Jak się narzeczona na to zapatruje w obecnej sytuacji?
Poza tym po co zapodajesz tyle szczegółów nieistotnych typu nazwa firmy, marka auta itp? Wątek mi się nie skleja zupełnie...

13

Odp: Wali się całe moje wspaniałe życie :(

130panda

Życzę ci żeby się wam ułożyło jeżeli bardzo tego nadal chcesz i oby on nadal chciał, naprawdę.

BEKAśmiechu

A dlaczego uważasz że najlepszy ?

perydot

Planowaliśmy w tym roku. A jak ona się na ten moment zapatruje to nie mam pojęcia, bez kitu nie wiem. Myślę że napewno nie ma teraz tego w głowie skoro mi mówi że już nic do mnie nie czuje sad
Dlaczego podałem takie szczegóły ? tak jakoś wyszło. Chciałem po prostu napisać że wspólnie przez te wszystkie lata osiągaliśmy to co było dla nas nie możliwe ale udało się zrealizować plany. Wspólnie
Jeśli chodzi o nazwę firmy to niech będzie to przestroga dla każdego który ma w planach pracować jako kurier tam. To nie jest praca dla ludzi którzy mają rodzinę.

14 Ostatnio edytowany przez Misinx (2021-05-02 21:43:12)

Odp: Wali się całe moje wspaniałe życie :(

Nawet zajebisty Lexus się kiedyś psuje... Na podjeździe...

Przed użyciem wstrząsnąć.

15

Odp: Wali się całe moje wspaniałe życie :(
Misinx napisał/a:

Nawet zajebisty Lexus się kiedyś psuje... Na podjeździe...

A tu akurat masz rację bo był w warsztacie przez ostatnie 5 tygodni

16 Ostatnio edytowany przez Apogeum (2021-05-02 23:02:07)

Odp: Wali się całe moje wspaniałe życie :(
anonimowy1985 napisał/a:

Apogeum :

Będę starał się odbudować siebie jak i relacje z innymi. Jednakże nadal płacze w samotności, podejrzewam że to normalne jak u każdego który przeżywa podobne emocje. Będę się starał trzymać wszystkich waszych rad jak i moich znajomych i nie będę podkazywał emocji jej. Jednak nie zawsze to się udaje ale to opowiem za chwilkę co się wczoraj wydarzyło.

Wczoraj gdy wróciła z pracy chciałem zadać jej tylko jedno pytanie bo nie chciałem już jej męczyć. Zapytałem tylko czy nadal podtrzymuje to że chce się rozstać ze mną bo jeżeli tak to zapowiedziałem jej że ja się narazie nie wyprowadzam bo razem dążyliśmy do tego co dzisiaj mamy i to jest też mój dom i nie wyobrażam sobie mieszkać bez dzieci. Powiedziałem jej że jeżeli powie mi że tak że chce odejść to oddam jej wolność natychmiast, będzie mogła już robić co chce i z kim chce. Że może sobie wracać do domu o której jej się tylko podoba i gdy będzie chciała nie wracać na noc to ma mi tylko dać znać żeby dzieci na nią nie czekały. Powiedziałem też że jesli powie tak to może układać sobie nowe życie z kimś innym to mi odrazu powiedziała że nie ma nikogo innego. Zarzeka się cały czas że nigdy mnie nie zdradziła od kiedy jesteśmy razem. A ten koleś to tylko kolega z pracy i nic więcej. Póki co ja i tak nie potrafię w to uwierzyć w co mówi, może i mówi prawde, nie wiem ale nie potrafie póki co jej uwierzyć. Niestety nie potrafiła mi odpowiedzieć na pytanie więc powiedziałem żeby sobie to na spokojnie przemyślała ale że ja tez nie chcę czekać nie wiadomo jak długo sad

Na tym miała się zakończyć nasza rozmowa ale trwała dłużej więc udało mi się ogarnąć emocję i nie urobiłem żadnej łzy przy rozmowie dalszej. Udało mi się znaleść w sobie siłę. Wtedy wygarnąłem jej wszystko co jest i było najgorsze, że to jej praca zniszczyła nam związek i zburzyła rodzinny spokój, że to przez jej pracę utraciliśmy konakt z najlepszymi znajomymi a ja wczoraj go odbudowałem, powiedziałem jej że dzieciaki były przeszczęśliwe że tam pojechaliśmy, że to przez jej pracę zniknęła ta kobieta która kochała rodzinę a teraz wstąpił w nią jakiś szatan, że przez jej pracę nie potrafi zostać z nami gdy tego potrzebujemyz że nie ma odwagi aby wziąć sobie wolne bo tak ją ciągnie to pracy (no chyba że nie do pracy a do kogoś).

Ogólnie dużo jej powiedziałem i w końcu chyba wybudziłem w niej resztkę emocji czy uczuć. Bardzo mocno się rozpłakała i nie mogła przestać. Wtedy podszedłem do niej i powiedziałem jej że zrobię teraz coś na co ona nie miała odwagi gdy ja tak bardzo cierpiałem i zalewałem się łzami. Wziąłem ją w objęcie i przytuliłem żeby nie cierpiała w samotnośći. Pozwoliła mi na to. Nie wiem czy zrobiłem dobrze czy zle ale nie jestem tak bezdusznym skur.....em żeby patrzeć jak ktoś tak płaczę, a tym bardziej ona sad Zaparzyłem jej melisę żeby się uspokoiła. I w sumie na tym cała rozmowa się zakończyła i postanowiliśmy wspólnie spędzić czas z dziećmi zanim pójdą spać.

Przez te dwie godziny siedzieliśmy z dzieciakami i nagle na chwilę wróciła ta kobieta która tak mocno pokochałem. Odstawiła telefon, gadaliśmy z córkami, śmialiśmy się. Starałem się być silny i dalej mi się to udawało, widziałem też że ona próbuje złapać ze mną kontakt wzrokowy ale starałem się tego uniknąć choć nie było to łatwe. Gdy już to nastąpiło to może i głupio zabrzmi ale widziałem w jej oczach to co było wcześniej jak była szczęśliwa ze mną. Poprosiła mnie również żebym z nią poszedł i położył dzieci. Jak wróciliśmy to siedzieliśmy jeszcze chwilę sami i wypiliśmy sobie po piwie.
Gdy ona powiedziała że idzie spać (niestety spi w drugim pokoju) to wzięła laptopa i telefon i nagle zrobiła coś czego się kompletnie nie spodziewałem ..... podeszła do mnie i pocałowała mnie w czoło i powiedziała dobranoc. Tak jak byłem mega silny przez te kilka godzin to nagle otworzyła u mnie momentalnie kurek ze łzami. Nie wytrzymałem sad Zapytałem tylko dlaczego to zrobiła że mnie pocałowała i powiedziała mi że nie jestem dla niej obojętny sad Niestety rozpłakałem się jeszcze bardziej i usiadła obok mnie i mnie przytuliła, wzięła moje ręce żebym ją też mocno przytulił sad zaczęła wycierać moje łzy i prosiła bym się uspokoił bo nie może patrzeć jak płaczę sad

Ja już nie wiem co ja mam o tym myśleć sad czy zrobiła to tylko dlatego żeby mnie uspokoić i tyle ? sad czy zrobiła to bo ma tylko wyrzuty sumienia ale dalej i tak juz ją nic więcej nie obchodzi ? sad Zostałem jeszcze na chwilę na dole i zeszła do mnie po 10 minutach i poprosiła żebym już nie płakał i położył się spać sad Zrobiła mi jeszcze większy bajzel i mętlik w głowie sad

Nie wiem, co to oznaczało, nie wiem, co ona ma w głowie i w sercu, ale obstawiam, ze to wyrzuty sumienia (absolutnie nie przez prace, bo osoba, która ma wyrzuty sumienia z powodu pracoholizmu nie wybucha płaczem i nie tonie we łzach, których nie potrafi powstrzymać - chyba masz tego świadomość, prawda?) połączone z sentymentem, jaki do Ciebie ma.

Wrócę jeszcze do tego fragmentu:

anonimowy1985 napisał/a:

Wtedy wygarnąłem jej wszystko co jest i było najgorsze, że to jej praca zniszczyła nam związek i zburzyła rodzinny spokój, że to przez jej pracę utraciliśmy konakt z najlepszymi znajomymi.

Uświadom sobie, ze to nie jej praca zniszczyła Wasz związek, tylko ona. Ona do tego doprowadziła. A to istotna różnica. Praca sama w sobie nie jest w stanie zniszczyć związku. Poza tym to nie z praca się pocałowała. Nie bądź naiwny i nie oszukuj sam siebie.

anonimowy1985 napisał/a:

Nadal ją kocham i będę się starał to naprawić bo gdybym o nią nie walczył to znaczy że bym jej nie kochał sad

Przyznam, ze nie rozumiem Twojego toku myślenia. Na pewno jakieś mniejsze czy większe błędy w tym związku popełniłeś, ale nie bardzo wiem, co Ty chcesz naprawiać, skoro To nie Ty odplynales ze związku i skoro to nie Ty nawet nie jesteś w stanie zabrać własnych dzieci na płac zabaw czy inna karuzele, bo „praca” ważniejsza. Ona zniszczyła, ale to Ty się bierzesz za naprawianie. Nie zgrzyta Ci tu coś? Poza tym pierwsze słyszę, żeby sprzątanie bajzlu po nielojalnym, a może i niewiernym partnerze było oznaką miłości. Gdyby ona zachorowała, a Ty byś nie walczył o jej powrót do zdrowia albo byś ją wtedy opuścił i zostawił samą sobie, to by oznaczało, ze jej nie kochałeś, ale walka o kogoś, kto nie jest wobec nas w porządku nie oznacza miłości. Poza tym ktoś kiedyś powiedział, ze o miłość się nie walczy. Uważam, ze miał racje. Miłość jest albo jej nie ma. A miłość, która trzeba sobie wywalczyć, to nie miłość. Rozumiem, ze chcesz zawalczyć o o rodzine, o dzieci, ale o kobietę, która olewa własne dzieci i robi rzeczy, które już powoli burza ich świat? Serio? Wzrusza Cię, ze ona reaguje na Twoje łzy, ale zapominasz, ze to ona ten kurek ze łzami odkręciła.

Bądź sobą. Wszyscy inni są już zajęci.

                                            Oscar Wilde

17

Odp: Wali się całe moje wspaniałe życie :(
anonimowy1985 napisał/a:

Ja już nie wiem co ja mam o tym myśleć sad czy zrobiła to tylko dlatego żeby mnie uspokoić i tyle ? sad czy zrobiła to bo ma tylko wyrzuty sumienia ale dalej i tak juz ją nic więcej nie obchodzi ? sad Zostałem jeszcze na chwilę na dole i zeszła do mnie po 10 minutach i poprosiła żebym już nie płakał i położył się spać sad Zrobiła mi jeszcze większy bajzel i mętlik w głowie sad

Powiedz, najlepiej sobie, czego nie zrozumiałeś z metody 34 kroków, a szczególnie z punktu 32?
Zdradzający mają w sobie szczególne upodobanie do wybielania swojego postępowania, do kłamstwa i konfabulacji. Złapani za rękę wyprą się tej ręki i będą przekonywać, że to nie ich ręka. Jeśli uważają, że nie ma żadnych dowodów zdrady, to będą zaprzeczać i przysięgać na zdrowie i życie swoje, Twoje, Waszych dzieci, rodziców, teściów, wszystkich świętych, bogów i kogo tam jeszcze, że to kłamstwa a oni są nieskazitelni...
Wzbudziłeś litość, co dobitnie pokazało całe jej postępowanie wieczorne i to nie jest wcale pozytywne dla Ciebie. Teraz wie, gdzie uderzyć następnym razem.
Chcesz walczyć z kobiecymi emocjami, chcesz walczyć o nią, wobec tego trzeba przygotować się na długą wyniszczającą wojnę. Pamiętaj, że ta wojna może być totalna, taka w której nie bierze się jeńców, a często zwycięstwo oznacza stąpanie po spalonej ziemi.
Skoro jeszcze kochasz żonę, rozważ jednak inne rozwiązanie - puść ją wolno. Zadbaj o dzieciaki i siebie. To już padło w czyimś komentarzu wyżej... Co znaczy zadbaj o siebie, jednak nie zostało wytłumaczone. Postaram się za pomocą autcytatu z innego wątku wyjaśnić Ci od podstaw:
Ponieważ stan w jakim się znajdujesz, jest określany syndromem złamanego serca, czas poznać go od strony medycznej-

Fizyczna Strona Złamanego Serca
Ludzki mózg kocha miłość. Bycie zakochanym wyzwala hormony szczęścia, dopaminę i oksytocynę, a mózg kąpie się w rozkoszy. Ale kiedy ten, którego kochasz, odchodzi dobre samopoczucie zaczyna spadać, a mózg zaczynać uwalnia hormony stresu, takie jak kortyzol i epinefryna.
Jak opanować sztukę „odpuszczania”

W małych dawkach hormony stresu są niezwykle ważne, zapewnia nam, bowiem szybką reakcję na zagrożenie. Jednak w czasach długotrwałego stresu, takiego, które powoduje na przykład jak rozpad relacji, hormony stresu zaczynają się gromadzić i powodują kłopoty. Oto, co kryje się za fizycznymi objawami rozstania:

Zbyt wiele kortyzolu w mózgu wysyła krew do głównych grup mięśniowych. Mięśnie napinają się, gotowe do reakcji na zagrożenie (walka lub ucieczka). Jednak bez rzeczywistej potrzeby na fizyczną odpowiedź, mięśnie nie mają możliwości wydalenia energii.
Mięśnie „puchną”, powodując bóle głowy, sztywność karku i straszne uczucie ściśniętej klatki piersiowej.
Aby zapewnić odpowiedni dopływ krwi do mięśni, kortyzol powoduje odpływ krwi z układu pokarmowego.
Może to powodować skurcze brzucha, biegunkę lub utratę apetytu.

Kiedy hormony stresu „szaleją” w naszym organizmie, układ odpornościowy może walczyć, zwiększając podatność na choroby.
Stąd może pojawić się porozstaniowe przeziębienie.

Kortyzol jest stale uwalniany.
Może to powodować problemy ze snem i zakłócać zdolność do wydawania rozsądnych ocen.

Rozstanie aktywuje ten obszar mózgu, który przetwarza zachcianki i uzależnienie.
Utrata związku może wywołać u Ciebie rodzaj uczucia „odstawienia”. Dlatego trudno jest funkcjonować – tęsknisz za swoim ex i nie możesz wybić go sobie z głowy. Jak każde uzależnienie, to minie.

Gdy jesteś w związku, Twój umysł, Twoje ciało i cały Ty, dostosowujesz się do bycia z kimś w intymnej relacji. Kiedy ten ktoś odchodzi, mózg musi się dostosować. Ból może być nieubłagany, ale w końcu chemia ciała zmieni się i wróci z powrotem do normy, a ból zmniejszy się. Przejście przez rozstanie jest, zatem nie tylko procesem emocjonalnym, ale też procesem fizycznym. Pamiętaj o tym i wiedz, że będzie łatwiej.

Ponieważ, niektórzy z nas nie decydują się na wspomaganie stricte farmakologiczne naszego stanu a jakby nie patrzeć tak silny stres, tygodnie, czasem miesiące niejedzenia i nieprzespanych nocy czynią w organizmie spustoszenie.

1. Magnez - koniecznie uzupełnić - pierwiastek, życia. nie sposób zliczyć jego pozytywnego wpływu na nasz organizm w trakcie stresu. Dodatkowo bywają też tacy, którzy w trakcie tego stresu raczą się dużymi ilościami kawy nierzadko alkoholu - i jedno i drugie wypłukuje ten pierwiastek z naszego organizmu.

2. Melisa, Rumianek - rozluźniają mięśnie gładkie, działają uspokajająco - to potrzebne choćby przed snem lub w ciągu dnia. Polecam zaparzyć po 2 torebki jeśli ktoś nie znosi smaku po jednej torebce- można osłodzić miodem wtedy trochę podratujemy nasz metabolizm i zaopatrzymy w cukry

3. Witaminy z grupy B
Koją nerwy ich niedobór może powodować dość znaczące szkody w naszym organizmie gdyż są one koenzymami wielu reakcji enzymatycznych. Kawa i alkohol również skutecznie wypłukują je z naszego organizmu. Nadmiar witamin z tej grupy wydalany jest z potem i moczem ale należy pamiętać, że i pot i mocz mogą mieć dość intensywny zapach w przypadku nadmiaru tych witamin. ALe spokojnie przedawkować się nie da bo witaminy rozpuszczalne w wodzie zawsze wydalane są w nadmiarze tzn nie kumulują się nigdznie.

4. dla chętnych polecam dokupić kwas foliowy i witaminę B12 ale to okazjonalnie gdyż bardzo niewielkie dawki są niezbędne.

5. melasa z trzciny cukrowej. Jest bardzo bogatym źródłem żelaza i wapnia: jedna łyżeczka melasy zawiera tyle wapnia co szklanka mleka, a żelaza tyle, co dziewięć jaj! Oprócz tego zawiera spore ilości miedzi, magnezu, potasu, cynku i witamin B-kompleks. Dostępna w aptekach i sklepach ze zdrowa żywnością.
Od siebie dodam, zastosowanie mającej lekkie działanie antydepresyjne, witaminę D3 w dawce do 2000jm

Kortyzol z organizmu najlepiej usuwać za pomocą adrenaliny powstałej podczas wysiłku fizycznego. Czas na przypomnienie sobie tego wspaniałego uczucia po biegu...

Teraz trochę na temat, co Ciebie czeka w sensie przechodzenia etapów. Te etapy przechodzi się bardzo indywidualnie i w zasadzie nie ma możliwości przewidzieć, ile cały proces zabierze czasu. Tu też cytat z forum zdradzeni.info, autor Finka:

Reakcja na zdradę w małżeństwie jest reakcją na stratę,
jest bardzo podobna w swym przebiegu do przechodzenia żałoby
ponieważ umiera jakieś nasze dotychczasowe wyobrażenie na temat związku i partnera.


Etap pierwszy czyli SZOK.

Moment, w którym dowiadujemy się o zdradzie. Czasem wprost, czasem poprzez osoby trzecie, narastające podejrzenia.
Możemy doznać rzeczywistego szoku, możemy krzyczeć, bić, płakać, a później nie pamiętać nic z tych kilku godzin. Albo też możemy wpaść w pewnego rodzaju otępienie, trwające, lub narastające przez dłuższy czas.

W końcu nasze myśli ogarnia zamęt, wzburzenie i bezradność. Dochodzi do tego,że ZAPRZECZAMY wiadomej prawdzie. (To "nie może być prawda", "on/ona tylko chce mnie nastraszyć). Szukamy usprawiedliwienia dla każdej podejrzanej sytuacji. Jednocześnie znajdujemy się (cały nasz organizm) w stanie alarmu, na podwyższonych obrotach. Dla ochrony przed tak gwałtownym cierpieniem wchodzimy w proces dystansowania się ( wydaje się nam ,że patrzymy na siebie z boku, tak jakby nie biorąc udziału w całej sytuacji, tylko oglądając ją jak film w kinie).
Psycholodzy mówią zgodnie - na początku trzeba dać sobie czas na przeżycie smutku.
Nie warto walczyć ze swymi uczuciami. Zdrada boli, więc to naturalne, że odczuwasz agresję i nienawiść. Nie tłum w sobie tych emocji. Nie oszukuj się, że nic się nie stało, nie wypieraj bólu, bo fundujesz sobie ogromny stres. Krzycz, wal pięściami w poduszkę, płacz ile wlezie. Wyładuj całą swą złość, wściekłość i żal.
Ważne jest, by nie zostawać samemu ze swym bólem. Dobrze jest porozmawiać o tym, co się wydarzyło, z kimś zaufanym, komu można przyznać się do porażki, pokazać swą rozpacz. Gdy się wygadasz, wypłaczesz, zrzucisz z siebie część ciężaru, poczujesz ulgę. Świetnie zrozumie cię osoba, która też została zdradzona, poza tym jej wskazówki mogą ci się bardzo przydać.

drugi etap, czyli UŚWIADOMIENIE SOBIE STRATY.

Ochronne, izolujące od bólu działanie pierwszej fazy kończy się. Czujemy i cierpimy. Przygniata nas ogromny ciężar, którego nie da się pozbyć prawie ani na chwilę. Zarazem w środku nas kipi wulkan sprzecznych emocji. To wybuchamy gniewem, to poczuciem winy i wstydem. Stajemy się niezwykle drażliwi na wszystko co mówią inni. reagujemy natychmiast i z pełną bezwzględnością. To właśnie na tym etapie wybuchamy (niektórzy) pretensjami pod adresem Kościoła i Boga.
Uświadamiamy sobie, że wszystko, na co w życiu liczyliśmy w związku z drugim człowiekiem jest chwiejne i niepewne. Pojawia się lęk, żadne miejsce na świecie nie wydaje się nam bezpieczne.
Stan alarmu, w jakim już od pierwszej fazy znajduje się organizm powoduje problemy ze snem i nieustanne pobudzenie (często nawet siedzieć spokojnie przez dłuzszą chwilę się nie da, tak nas "nosi" ).
Nasze siły powoli wyczerpują się, ale jest to normalna reakcja na przewlekły stres. Dzięki temu dążymy do przejścia do fazy trzeciej.

Faza trzecia - etap WYCOFYWANIA się z kontaktów i OCHRONY SIEBIE

Gdy ciało i umysł człowieka są na skraju wyczerpania a energia z poprzednich etapów znika, pojawia się zmęczenie.Następuje wycofanie się na dłuższy czas z kontaktów z innymi, duzo śpimy i spędzamy samotnie czas. Ta reakcja przypomina depresję, ale tutaj bardziej jesteśmy nastawieni na odzyskanie sił.
Jest to faza cichej rozpaczy. Nadwątlone siły powodują zapadanie na zdrowiu i poczucie nieustannego zmęczenia.

To jest też czas PRZYPOMINANIA sobie i konfrontowania szczegółów naszego życia "przed zdradą". Dokładne analizowanie szczegółów i katowanie się wspomnieniami uświadamia nam, że coś bezpowrotnie minęło. Nie małżeństwo, ale pewne wyobrażenie o nim. Im bardziej sobie to uświadomimy, tym szybciej będziemy gotowi na wprowadzanie zmian i budowanie od nowa. A także na przebaczenie.

Żeby móc wejść w następny etap niezbędne jest stawienie czoła trudnym emocjom: żalowi i smutkowi. Nie zaprzeczać napięciom, nie czekać, że się uspokoją, tylko rozmawiać, płakać, roztrząsać. Az do ukojenia, a to może trwać. Każdy przechodzi przez te fazy we własnym tempie.

Faza druga i trzecia będą przeplatać się. Po okresie wycofania znów może nadejść okres wzmożonych emocji (nieco słabszych niż poprzednio) i znów okres ochrony. Jest to niezwykle mądrze pomyślane, bo gdyby nie te zmniejszające się dawki, to doznanie całego bólu na raz byłoby nie do wytrzymania. Ta cykliczność prowadzi do wygaszenia emocji i bólu. Kiedy to nastąpi, możemy wkroczyć w fazę czwartą.

Co do 4 fazy( słowa naszej forumowej psycholog Kasi767)cytat z forum - zdradzeni

Można znaleźć w fachowej literaturze co najmniej kilkanaście różnych opisów. To najbardziej indywidualna z faz. Tutaj jest miejsce na nową miłość, studia, zmianę zawodu, adresu, ale też na stagnację i odnalezienie w sobie ciszy.
uważam, że większość z wiele osób na forum osiągnęło ten poziom empatii, że znakomicie sobie radzi na etacie terapeuty. A ja nie mam monopolu na wiedzę, a tym o czym wiem i co umiem wyjaśnić, chętnie się podzielę. Więc jeśli macie wątpliwości, a ja jestem w stanie, w całej swojej niedoskonałości, Wam pomóc, to jestem.

Pułapki przy całym procesie:

Przy 1. - błaganie, poniżanie się wręcz o powrót. Czasem Stalking.

Przy 2. - mówienie znajomym (których zapewne ona też zna) o rzeczach w związku, o których nie powinno się mówić nikomu oprócz was.  Czasem również akty fizyczne które niszczą coś co jest jej (rozwalenie szyb w aucie, a w skrajnych wypadkach - zabójstwo w afekcie)

Przy 3. Rozdrapywanie ran. Tworzenie sobie kotwic w głowie, które nie pozwalają wyjść z depresji reaktywnej.

Przy 4 - życzę Ci, byś jak najszybciej doszedł do tego punktu
Czyli na spokojnie, bez przeskakiwania na siłę etapów, dojdziesz do równowagi, wszystko się jeszcze poukłada po Twojej myśli.

"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." 
Oscar Wilde
gg: 12848803

18 Ostatnio edytowany przez Apogeum (2021-05-03 16:10:03)

Odp: Wali się całe moje wspaniałe życie :(
anonimowy1985 napisał/a:

Powiedziałem jej że jeżeli powie mi że tak że chce odejść to oddam jej wolność natychmiast, będzie mogła już robić co chce i z kim chce. Że może sobie wracać do domu o której jej się tylko podoba i gdy będzie chciała nie wracać na noc to ma mi tylko dać znać żeby dzieci na nią nie czekały.

Aninimowy1985, uważasz, ze to dobre dla dzieci, ze ich matka wraca do domu, kiedy chce i o której chce (jeśli w ogóle akurat chce), ze jesteś taki wyrozumiały? Ona jest ich matka czy starsza siostra? Czy może Wasza lokatorka? Jak tłumaczysz dzieciom, ze dzisiaj/w tym tygodniu mama ich nie utuli do snu? (ze o innych aktywnościach z dziećmi nie wspomnę). Napiętym grafikiem ich rodzicielki? A może zmiana priorytetów? Do niczego nikogo nie zmusisz, ale ułatwianie jej wszystkiego, żeby mogła szaleć i żyć jak panna na wydaniu, jest zastanawiające.

Rozumiem, ze nie chcesz się wyprowadzać z Waszego wspólnego domu czy tym bardziej zostawiać jej dzieci, którymi i tak nie wydaje się zainteresowana, ale zastanawiam się, czy masz świadomość, ze swoją postawą nie tylko pomagasz jej ten bajzel, który zrobiła, sprzątać, ale i robić. To wyglada tak, jakbyś ja nagradzał za to, co robi dzieciom i Tobie. Powinna odczuć konsekwencje swojego postępowania - tak żeby jej w pięty poszło, tymczasem Ty jej usuwasz pył spod nóg, które krocza po bezdrożach. Ona chodzi na boki, a Ty jej jeszcze wygodne buty kupujesz... Tak to wyglada. Dajesz jej przyzwolenie na robienie z dzieci balastu, a z Ciebie idioty. Swoim zachowaniem dajesz jej do zrozumienia, ze może robić, co chce i z kim chce, a Ty i tak będziesz na nią czekał jak wierny pies, bo tak ja kochasz. Tak wiem, niby coś tam powiedziałaś, ze nie zamierzasz czekać w nieskończoność, ale nie wydajesz się wiarygodny. Ona Cię pocałuje w czoło albo pogłaszcze po ręce, a ty już jesteś kupiony i doszukujesz się w tym nie wiadomo czego.

Jeszcze coś. Rozumiem, ze to spanie oddzielnie (wspomniałeś, ze śpi w drugim pokoju) to tez z powodu pracy, tak? Jak to tłumaczy? Tym, ze nie chce Cie budzić w środku nocy? Od kiedy to praca wyklucza spanie w jednym łóżku? Ty naprawdę jesteś aż tak naiwny? Jak tak dalej pójdzie, to będziesz rogami o futryne zahaczał, a i tak nawet nie zauważysz, ze Ci je przyprawiła, bo będziesz zbyt zajęty ekscytowaniem się tym, ze Twoja własna narzeczona pocałowała Cię w czoło. Ty naprawdę bierzesz to za dobra monetę?

Bądź sobą. Wszyscy inni są już zajęci.

                                            Oscar Wilde

19

Odp: Wali się całe moje wspaniałe życie :(

Przeczytałem Twoją historię i powiem Ci Stary, łzy mi leciały tak samo sad Niestety jestem w podobnej sytuacji, chociaż u mnie nie ma wątku ze zdradą. Opiszę to niedługo, może ktoś mi podpowie mądre rozwiązanie, bo stoję na skrzyżowaniu i co chwilę mam wszystkie światła czerwone, albo zielone naraz.

Ponieważ nadzieja umiera ostatnia to i Tobie się ona należy - być może Twoja narzeczona obudzi się po nawet niedługim czasie uświadamiając sobie, że to co robi teraz to tylko zauroczenie. Może ten facet w szybkim czasie jej pokaże jak wygląda bez maski i ona w panice ucieknie do domu. Pytanie tylko, czy Ty po takim czasie umiałbyś jej to wszystko wybaczyć (nie mówię, że zapomnieć). Takie rzeczy zostawiają trwały ślad w psychice, ale wbrew pozorom to, co się budowało kilkanaście lat, i jest to coś wielkiego, nie runie tak od razu jak domek z kart.

20

Odp: Wali się całe moje wspaniałe życie :(

To jest moment, w którym musisz okazać ogromną samokontrolę, dystans. Nie biegaj za nią, bo to tylko przyspieszy koniec...

21

Odp: Wali się całe moje wspaniałe życie :(

Zdradza, oszukuje, kłamie. Potem nic nie wie, nie pamięta, przysięga, że nie było seksu, czy ogólnie intymności. Normalnie nic między kochankami nie było. Schemat.
Mężczyzna ma tak, że od razu wierzy we wszystko, co mu zdrajczyni wypłakała rzewnymi łzami, ratuje związek ze wszystkich sił. Łyka jak pelikan, szuka swojej winy, wybiela partnerkę, kocha się z nią jak szalony.
Budzi się któregoś dnia z tego snu i nie może uwierzyć, że jeszcze z nią jest. Tak to działa.

22

Odp: Wali się całe moje wspaniałe życie :(

Zdrajca = wróg i jak wroga należy go/ją traktować i nie bredzić o przeszłości, skoro liczy się tu i teraz.

23

Odp: Wali się całe moje wspaniałe życie :(
assassin napisał/a:

Zdrajca = wróg i jak wroga należy go/ją traktować i nie bredzić o przeszłości, skoro liczy się tu i teraz.

Zgadzam się z tym w 100%!

24

Odp: Wali się całe moje wspaniałe życie :(

Autorze ! nie wyprowadzaj się z domu = porzucenie rodziny argument koronny dla sądu. Zgodnie z 34 krokami nie wierz w nic co mówi a tylko w połowe co robi = pewnie z facetem zona znaczki układa w klaserze !. Czemu płakała ? bo doszło co zrobiła ale duma kobieca nie pozwoli jej się przyznac że ma kochanka i zdradza ciebie. Skąd u niej nagle taka dobroć ano widząc ciebie jak cierpisz z jej powodu miała wyrzut sumienia więc to tylko z jej strony chwila by załagodzić sytuację abyś jej nie dowalał psychicznie. Zbieraj dowody, może detektyw, załóż pamiętnik schowany przed nią i nagrywaj rozmowy a także jak jesteś poza domem (dużo się dowiesz o sobie i żonie oraz tym trzecim). Uważaj też na nagłą chęć seksu z jej strony bo może być w ciąży (były tutaj opisywane takie sytuacje). Jeszcze jedno nie dwaj jej satysfakcji czyli nie płacz, nie błagaj jej w jej obecności a rób to w ukryciu (piwnica, auto, spacer). To straszne co cię spotkało i tego nie cofniesz  poznała kogoś w pracy pewnie a że więcej tam była niż w domu (sen się nie liczy czasowo) więc uczucia przerzuciła na niego i teraz miota się. To że teraz dopiero o tym tobie mówi to nie oznacza że romans niedawno się zaczął on musiał być o wiele wcześniej lecz teraz podjęła nie odwracalną decyzję z uwagi na zerowe uczucie do ciebie a ty dostałeś nagle obuchem ( kobiety jak małpki z gałęzi na gałęż). Teraz aby zamydlić ci umysł będzie emocjonalnie grała wmawiając jaka ona biedna i pokrzywdzona (perfidna) więc nie reaguj, nie wierz w żadne opowiastki i zapewnienia. Znajdz dobrego adwokata , znajdz dowody i znajdz siebie (swoje jaja wulgaryzując zanim nie zrobi z nich omletu). Zapamiętaj zdradzacz kłamie, oszukuje, kręci, chachmęci, obiecuje, udaje, poniża, itp. bo jak ma usprawiedliwić swoje postępowanie ? Teraz jesteś Ty i dzieciak nie licz na nią, ona nie jest już twoją rodziną to obca kobieta a nawet nie bo tamta tak ciebie i dziecko twoje nie skrzywdziłaby.

Posty [ 24 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Wali się całe moje wspaniałe życie :(

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021