Hej
Długo śledziłam forum bez logowania się, czytając wasze tematy, sluchając się waszych rad. Ale chyba nadszedł już mój czas, muszę się wygadać potrzebuję pomocy.
Może najpierw się przedstawię. Jestem Laura mam 22lata.
W związku z moim chłopakiem jestem od 3 lat, czyli prawie można powiedzieć od zawsze.
To jest mój pierwszy poważny związek.
Od niedawna zamieszkaliśmy razem, wcześniej spotykaliśmy się tylko w weekendy . W tygodniu praca i uczelnia, a on praca.
Nie było za wiele wolnego czasu.
Mieliśmy 2 rozstania w tym czasie, ale trwały kilka dni zaledwie, potem się godziliśmy.
Mój chlopak jest strasznie zaborczy, strasznie narzuca swoje zdanie. Chce zawsze robić to co on chce lub iść tam gdzie on chce. Gdy się z nim nie zgadzam, to jest od razu awantura, ale oczywiście jest to już na mniejszym stopniu niż kiedyś. Powoli sobie z tym radzę w sumie dzięki temu forum.
Przechodząc do sedna. Mieszkamy razem, czasem jest lepiej czasem gorzej. Rachunkami dzielimy się po równo, bo tak chciałam. Chociaż proponował że będzie więcej dokładał, bo ma wyższe zarobki. Problem dotyczy tego, że ciężko go gdziekolwiek namówić na wyjście z domu , gdzieś wyjechać. Z kolegami nie ma problemu wychodzi zawsze, a ze mna nie chce. Argumentuje tym że szkoda mu wydawać pieniądze, bo zbiera na mieszkanie. Na wódęe z kolegami nie szkoda,a na wyjazd w góry ze mną już szkoda. W domu potrafi cały dzień po pracy spędzić na graniu w gry i oglądaniu tv. Nawet namówić go na zakupy na wyjście jakieś gdzieś też jest problem. Gdy z nerwów już krzyczę na niego to też nic nie daje. Olewa mnie ciągle, jest mi z tym strasznie źle.
Traktuje mnie jak kurę domową która jest na każde jego zawołanie.
Może nie powinnam się zgadzać na taki związek? Sprobować czegoś innego?
Kogoś innego?
Może ktoś mi podpowie jak go zmusić do czegokolwiek?