Czy ja zwariowałam? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy ja zwariowałam?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 41 ]

Temat: Czy ja zwariowałam?

Witam wszystkich, postaram się krótko opisać sytuację.
Związek około 8 miesięcy, na początku wiadomo bajka i książę. Starania, komplementy, kwiaty i wszystko co najlepsze.
Z obu stron równomierne zaangażowanie. Potem sytuacja podbramkowa która naruszyła moje zaufanie i postanowilam zakończyć ten związek. Ale Pan stawał na głowie, zmienił się, zaczął jeszcze bardziej się starać i postanowiłam : dobra każdy ma prawo do błędu a nie było to coś tak strasznego żebym nie mogła dać szansy.
Potem miesiąc miodowy, mnóstwo czułości, miłości, seksu - sama czekolada.
Pan od początku był bardzo sfokusowany na zaangażowanie, troszeczkę za bardzo nawet czasem miałam wrażenie że mnie trochę osacza, np jak nie odpisywałam dłuższą chwilę to się martwił, jak nie odpowiedziałam na jego kocham to był również bardzo przejęty i kilka innych tego typu sytuacji. Ale po tym jak był miesiąc miodowy, zaczęłam w sumie jeszcze bardziej się angażować. Natomiast po jakimś czasie on zaczął się delikatnie dystansować.

Bardzo powoli takie malutkie rzeczy które zaczęłam zauważać. Czyli np. Teraz sam długo nie odpisuje a wiem że w tym czasie siedzi na telefonie, zaczęło być coraz mniej czułości, coraz mniej miłych słów, w pracy (pracujemy razem) jak zawsze się uśmiechał, szukał mnie wzrokiem, czasem gdzieś dał mi buziaka po kryjomu tak teraz przeważnie nawet się na mnie nie patrzy, już o reszcie nie wspominając.

Oczywiście jak to ja zaczęłam panikować i nic z tego nie rozumiejąc, a czując że coś się zmienia postanowiłam podjąć rozmowę mając nadzieję że dowiem się czegoś konkretnego.

Dowiedziałam się że nic się nie dzieje, wszystko jest tak samo, on nic nie robi a ja wymyślam.

Pomyślałam okej może faktycznie. Ale nadal było tak samo a moja frustracja rosła. To wszystko tylko wprowadziło napiętą atmosferę i w sumie od jakiś dwóch tygodni było wiele kłótni co na pewno nie pomogło.

Aż do wczoraj kiedy nastąpiła kulminacja w totolotku i wybuch wulkanu Etna. Pokłóciliśmy bardzo, padło kilka niemiłych słów z dwóch stron, Pan trzasnął drzwiami i poszedł sobie. Ja również zaraz po tym opuściłam mieszkanie żeby się przewietrzyć i ochłonąć.
Kiedy wyszłam okazało się że on wrócił ale mnie nie było a telefonu też nie wzięłam ze sobą i on stwierdził że specjalnie wyszłam bo wiedziałam że on wróci i że najwyraźniej nie chcę tego związku i mam się trzymać ciepło.

Od tamtej pory cisza w eterze.

A ja siedzę i się zastanawiam czy ja jestem chora psychicznie, czy to wszystko moja wina, czy jestem toksyczną osobą z którą nie da się żyć, czy wszystko co zrobiłam doprowadziło do tego że odrzuciłam go od siebie i już ma mnie tak dość że nie chce mnie widzieć.

Bardzo trudno w tej chwili mi spojrzeć z dystansem i logiką na tą sytuację i bardzo proszę was mądre głowy o waszą opinię.
Dziękuję z góry smile

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy ja zwariowałam?

Trochę to "ciekawie" wygląda: najpierw facet stara się aż za bardzo, jednak po chwili się przyzwyczaiłaś a keidy trochę odpuścił, to już nachodzą Cię wątpliwości. Czyli powrócił do stanu, który wcześniej byłby OK, jak Cię nie osaczał aż tak bardzo..Ciężko w tej historii doszukać się jakiegoś konkretnego powoduy do takiej awantury..Nie angażuje się źle, angażuje sie bardzo jeszcze gorzej..

3

Odp: Czy ja zwariowałam?

" sytuacja podbramkowa która naruszyła moje zaufanie i postanowilam zakończyć ten związek."-
tu może być klucz. Co się stało, bo od tego się zaczęło. Ma inna? Okazał się żonaty? Rwecydywista? Ukradł coś? Zrobił dziecko innej? Cokolwiek?

4

Odp: Czy ja zwariowałam?
bagienni_k napisał/a:

Trochę to "ciekawie" wygląda: najpierw facet stara się aż za bardzo, jednak po chwili się przyzwyczaiłaś a keidy trochę odpuścił, to już nachodzą Cię wątpliwości. Czyli powrócił do stanu, który wcześniej byłby OK, jak Cię nie osaczał aż tak bardzo..Ciężko w tej historii doszukać się jakiegoś konkretnego powoduy do takiej awantury..Nie angażuje się źle, angażuje sie bardzo jeszcze gorzej..

Więc wygląda to tak, że na początku on był bardziej zaangażowany, a ja na początku aż tak się nie rzucam w związek. Potem było po równo czyli idealnie a na koniec kiedy ja się zaczęłam bardzo angażować, on przestaje.

Więc najlepiej by było gdyby wrócić do tego środka.

5

Odp: Czy ja zwariowałam?
rossanka napisał/a:

" sytuacja podbramkowa która naruszyła moje zaufanie i postanowilam zakończyć ten związek."-
tu może być klucz. Co się stało, bo od tego się zaczęło. Ma inna? Okazał się żonaty? Rwecydywista? Ukradł coś? Zrobił dziecko innej? Cokolwiek?

Stało się to że przyłapałam go na oglądaniu zdjęć swoich byłych i ściąganiu ich na telefon. A kiedy wcześniej go pytałam czy coś się dzieje to oczywiście mówił że nic absolutnie się nie dzieje dopóki tego nie zobaczyłam u niego w telefonie.

6

Odp: Czy ja zwariowałam?
rossanka napisał/a:

" sytuacja podbramkowa która naruszyła moje zaufanie i postanowilam zakończyć ten związek."-
tu może być klucz. Co się stało, bo od tego się zaczęło. Ma inna? Okazał się żonaty? Rwecydywista? Ukradł coś? Zrobił dziecko innej? Cokolwiek?

Stało się to że przyłapałam go na oglądaniu zdjęć swoich byłych i ściąganiu ich na telefon. A kiedy wcześniej go pytałam czy coś się dzieje to oczywiście mówił że nic absolutnie się nie dzieje dopóki tego nie zobaczyłam u niego w telefonie.

7

Odp: Czy ja zwariowałam?
Lacrymossa55 napisał/a:
rossanka napisał/a:

" sytuacja podbramkowa która naruszyła moje zaufanie i postanowilam zakończyć ten związek."-
tu może być klucz. Co się stało, bo od tego się zaczęło. Ma inna? Okazał się żonaty? Rwecydywista? Ukradł coś? Zrobił dziecko innej? Cokolwiek?

Stało się to że przyłapałam go na oglądaniu zdjęć swoich byłych i ściąganiu ich na telefon. A kiedy wcześniej go pytałam czy coś się dzieje to oczywiście mówił że nic absolutnie się nie dzieje dopóki tego nie zobaczyłam u niego w telefonie.

Zaraz zaraz. Jak to dokładnie wyglądało. Oglądanie zdjęc na zasadzie o Kołobrzeg, byłem tam z Kaśką, a potem ogląda Bieszczady, gdzie był z Moniką?
A dwa, jak byłe, to byłe, nie wymarzsz ich z jego pamięci. Też mam zdjęcia ex w komputerze i to  o niczym nie swiadzczy.

8

Odp: Czy ja zwariowałam?

Ten stan równowagi to jednak nie tak łatwo chyba osiągnąć..

Ale już jest poważny powód, aby robić komuś wyrzuty: przechowywanie czy ściąganie fotek swoich byłych - zastanawiam się po jaką cholerę odstawiać coś takiego?

9

Odp: Czy ja zwariowałam?
rossanka napisał/a:
Lacrymossa55 napisał/a:
rossanka napisał/a:

" sytuacja podbramkowa która naruszyła moje zaufanie i postanowilam zakończyć ten związek."-
tu może być klucz. Co się stało, bo od tego się zaczęło. Ma inna? Okazał się żonaty? Rwecydywista? Ukradł coś? Zrobił dziecko innej? Cokolwiek?

Stało się to że przyłapałam go na oglądaniu zdjęć swoich byłych i ściąganiu ich na telefon. A kiedy wcześniej go pytałam czy coś się dzieje to oczywiście mówił że nic absolutnie się nie dzieje dopóki tego nie zobaczyłam u niego w telefonie.

Zaraz zaraz. Jak to dokładnie wyglądało. Oglądanie zdjęc na zasadzie o Kołobrzeg, byłem tam z Kaśką, a potem ogląda Bieszczady, gdzie był z Moniką?
A dwa, jak byłe, to byłe, nie wymarzsz ich z jego pamięci. Też mam zdjęcia ex w komputerze i to  o niczym nie swiadzczy.

Po prostu chciał zrobić zdjęcie nam i w okienku na dole pokazuje się ostatnie zdjęcie w aparacie i zobaczyłam tam jakąś dupę więc pytam się czy mogę zobaczyć to zdjęcie no i zobaczyłam.

Nie chodzi mi o wymazywanie z pamięci tylko o to, że dla mnie to jest nie w porządku i tyle. Ale ten temat jest zamknięty, przegadany i on mi wyjaśnił różne rzeczy i już do tego nie wracam.

10

Odp: Czy ja zwariowałam?
Lacrymossa55 napisał/a:
rossanka napisał/a:
Lacrymossa55 napisał/a:

Stało się to że przyłapałam go na oglądaniu zdjęć swoich byłych i ściąganiu ich na telefon. A kiedy wcześniej go pytałam czy coś się dzieje to oczywiście mówił że nic absolutnie się nie dzieje dopóki tego nie zobaczyłam u niego w telefonie.

Zaraz zaraz. Jak to dokładnie wyglądało. Oglądanie zdjęc na zasadzie o Kołobrzeg, byłem tam z Kaśką, a potem ogląda Bieszczady, gdzie był z Moniką?
A dwa, jak byłe, to byłe, nie wymarzsz ich z jego pamięci. Też mam zdjęcia ex w komputerze i to  o niczym nie swiadzczy.

Po prostu chciał zrobić zdjęcie nam i w okienku na dole pokazuje się ostatnie zdjęcie w aparacie i zobaczyłam tam jakąś dupę więc pytam się czy mogę zobaczyć to zdjęcie no i zobaczyłam.

Nie chodzi mi o wymazywanie z pamięci tylko o to, że dla mnie to jest nie w porządku i tyle. Ale ten temat jest zamknięty, przegadany i on mi wyjaśnił różne rzeczy i już do tego nie wracam.

Jak to zamknięte to o co właściwie chodzi?

11

Odp: Czy ja zwariowałam?
rossanka napisał/a:
Lacrymossa55 napisał/a:
rossanka napisał/a:

Zaraz zaraz. Jak to dokładnie wyglądało. Oglądanie zdjęc na zasadzie o Kołobrzeg, byłem tam z Kaśką, a potem ogląda Bieszczady, gdzie był z Moniką?
A dwa, jak byłe, to byłe, nie wymarzsz ich z jego pamięci. Też mam zdjęcia ex w komputerze i to  o niczym nie swiadzczy.

Po prostu chciał zrobić zdjęcie nam i w okienku na dole pokazuje się ostatnie zdjęcie w aparacie i zobaczyłam tam jakąś dupę więc pytam się czy mogę zobaczyć to zdjęcie no i zobaczyłam.

Nie chodzi mi o wymazywanie z pamięci tylko o to, że dla mnie to jest nie w porządku i tyle. Ale ten temat jest zamknięty, przegadany i on mi wyjaśnił różne rzeczy i już do tego nie wracam.

Jak to zamknięte to o co właściwie chodzi?

Chodzi o to że kiedy ja się przekonałam że mój chłopak jest bardzo zaangażowany w naszą relację i na każdym kroku pokazuje mi jak bardzo mu zależy i jak bardzo mnie kocha, sama zaczęłam się coraz bardziej otwierać i angażować na maksa bo zaczęłam się czuć bezpiecznie, to on zaczął się oddalać powoli i to mnie wytrąca z równowagi bo nie rozumiem powodów gdyż on nie komunikuje wprost że słuchaj potrzebuje czasu dla siebie, nasza relacja jest zbyt intensywna w tej chwili lub cokolwiek, zamiast tego mówi że ja wymyślam a ja doskonale czuję takie rzeczy i wiem jak się zachowywał wcześniej a jak teraz. Więc o to chodzi.

12

Odp: Czy ja zwariowałam?
Lacrymossa55 napisał/a:
rossanka napisał/a:
Lacrymossa55 napisał/a:

Po prostu chciał zrobić zdjęcie nam i w okienku na dole pokazuje się ostatnie zdjęcie w aparacie i zobaczyłam tam jakąś dupę więc pytam się czy mogę zobaczyć to zdjęcie no i zobaczyłam.

Nie chodzi mi o wymazywanie z pamięci tylko o to, że dla mnie to jest nie w porządku i tyle. Ale ten temat jest zamknięty, przegadany i on mi wyjaśnił różne rzeczy i już do tego nie wracam.

Jak to zamknięte to o co właściwie chodzi?

Chodzi o to że kiedy ja się przekonałam że mój chłopak jest bardzo zaangażowany w naszą relację i na każdym kroku pokazuje mi jak bardzo mu zależy i jak bardzo mnie kocha, sama zaczęłam się coraz bardziej otwierać i angażować na maksa bo zaczęłam się czuć bezpiecznie, to on zaczął się oddalać powoli i to mnie wytrąca z równowagi bo nie rozumiem powodów gdyż on nie komunikuje wprost że słuchaj potrzebuje czasu dla siebie, nasza relacja jest zbyt intensywna w tej chwili lub cokolwiek, zamiast tego mówi że ja wymyślam a ja doskonale czuję takie rzeczy i wiem jak się zachowywał wcześniej a jak teraz. Więc o to chodzi.

Może na razie wyluzuj czy coś, nie naciskaj, zobacz ja się potoczy,. To bardzo świeża znajomośc.

13

Odp: Czy ja zwariowałam?

Strasznie duzo spin i spiec tu jest jak na 8 miesiecy zwiazku. Nie myslalas o tym? 8 miesiecy to ciagle sa poczatki, a Ty piszesz, ze poczatki juz Wam minely, ba zdazyliscie sie prawie rozstac, zejsc i miec miesiac miodowy.
Innymi slowy masz kolowrotek emocji, ktory zdrowy nie jest.

Wzielas pod uwage ze to, co Ty odbierasz dystansem, jest po prostu normalne po pierwszych motylkach?

14

Odp: Czy ja zwariowałam?
Lady Loka napisał/a:

Strasznie duzo spin i spiec tu jest jak na 8 miesiecy zwiazku. Nie myslalas o tym? 8 miesiecy to ciagle sa poczatki, a Ty piszesz, ze poczatki juz Wam minely, ba zdazyliscie sie prawie rozstac, zejsc i miec miesiac miodowy.
Innymi slowy masz kolowrotek emocji, ktory zdrowy nie jest.

Wzielas pod uwage ze to, co Ty odbierasz dystansem, jest po prostu normalne po pierwszych motylkach?

Tak masz rację, myślałam o tym i faktycznie jest trochę jak na karuzeli. Myślę że nawet trochę się uzależniłam od tej relacji. I dlatego mam taki straszny problem żeby ją zakończyć.

Może to być okres po motylkach również nie mówię że tak nie jest. Tylko dla mnie to trochę szok pewnie dlatego że kiedy moje motylki zaczęły fruwać, jego zdechły.

15

Odp: Czy ja zwariowałam?
Lacrymossa55 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Strasznie duzo spin i spiec tu jest jak na 8 miesiecy zwiazku. Nie myslalas o tym? 8 miesiecy to ciagle sa poczatki, a Ty piszesz, ze poczatki juz Wam minely, ba zdazyliscie sie prawie rozstac, zejsc i miec miesiac miodowy.
Innymi slowy masz kolowrotek emocji, ktory zdrowy nie jest.

Wzielas pod uwage ze to, co Ty odbierasz dystansem, jest po prostu normalne po pierwszych motylkach?

Tak masz rację, myślałam o tym i faktycznie jest trochę jak na karuzeli. Myślę że nawet trochę się uzależniłam od tej relacji. I dlatego mam taki straszny problem żeby ją zakończyć.

Może to być okres po motylkach również nie mówię że tak nie jest. Tylko dla mnie to trochę szok pewnie dlatego że kiedy moje motylki zaczęły fruwać, jego zdechły.

To mówię, poobserwuj na spokpjnie, bez oczekiwań, To bardzo świeża relacja, a tu już kwasy.

16

Odp: Czy ja zwariowałam?
rossanka napisał/a:
Lacrymossa55 napisał/a:
rossanka napisał/a:

Jak to zamknięte to o co właściwie chodzi?

Chodzi o to że kiedy ja się przekonałam że mój chłopak jest bardzo zaangażowany w naszą relację i na każdym kroku pokazuje mi jak bardzo mu zależy i jak bardzo mnie kocha, sama zaczęłam się coraz bardziej otwierać i angażować na maksa bo zaczęłam się czuć bezpiecznie, to on zaczął się oddalać powoli i to mnie wytrąca z równowagi bo nie rozumiem powodów gdyż on nie komunikuje wprost że słuchaj potrzebuje czasu dla siebie, nasza relacja jest zbyt intensywna w tej chwili lub cokolwiek, zamiast tego mówi że ja wymyślam a ja doskonale czuję takie rzeczy i wiem jak się zachowywał wcześniej a jak teraz. Więc o to chodzi.

Może na razie wyluzuj czy coś, nie naciskaj, zobacz ja się potoczy,. To bardzo świeża znajomośc.

Być może to dobra opcja, tylko w tym momencie on jest chyba strasznie wściekły i nie odzywa się i nie wiem czy zostawić go na razie w spokoju czy spotkać się i przeprosić go za mój wybuch który był niepotrzebny i spróbować to naprawić.

17 Ostatnio edytowany przez ulle (2021-04-29 13:40:00)

Odp: Czy ja zwariowałam?

Autorko, bo Ty myślisz o znajomości z tym facetem w kategoriach rozwijającego się związku, a on podchodzi do wszystkiego na luzie i jak do układu czysto towarzyskiego o podłożu erotycznym.
Dlatego przypominacie dwa konie w jednym zaprzęgu, tylko że każdy koń idzie w inną stronę. Taki zaprzęg nie ma szans, by dojechać gdziekolwiek.
Jeszcze prosciej- Ty dojrzałas do związku, a on nie dojrzał, ponieważ nie zakochał się w Tobie pełną gębą i nie uznal, że jesteś tą jedyną.
Na tę jedyną jego czas jeszcze nie nadszedł.
Rozumiesz o co chodzi w tym wszystkim?
Daj sobie z nim spokój albo dalej szarp się z nim w tym nieskoordynowanym zaprzęgu.
Tracisz czas i na dodatek przez własną głupotę wiklasz się coraz bardziej w pospolity toksyk.

18

Odp: Czy ja zwariowałam?
ulle napisał/a:

Autorko, bo Ty myślisz o znajomości z tym facetem w kategoriach rozwijającego się związku, a on podchodzi do wszystkiego na luzie i jak do układu czysto towarzyskiego o podłożu erotycznym.
Dlatego przypominacie dwa konie w jednym zaprzęgu, tylko że każdy koń idzie w inną stronę. Taki zaprzęg nie ma szans, by dojechać gdziekolwiek.
Jeszcze prosciej- Ty dojrzałas do związku, a on nie dojrzał, ponieważ nie zakochał się w Tobie pełną gębą i nie uznal, że jesteś tą jedyną.
Na tę jedyną jego czas jeszcze nie nadszedł.
Rozumiesz o co chodzi w tym wszystkim?
Daj sobie z nim spokój albo dalej szarp się z nim w tym nieskoordynowanym zaprzęgu.
Tracisz czas i na dodatek przez własną głupotę wiklasz się coraz bardziej w pospolity toksyk.

Dlaczego tak uważasz? Proszę rozwiń tą myśl jeśli możesz bo ja w ogóle tak nie czuję, że on traktuje tą znajomość tak jak mówisz. Wręcz przeciwnie, tu tylko chodzi o jego zachowanie w tej chwili które mnie zastanawia.

19

Odp: Czy ja zwariowałam?

Osobiście wątpię, że facet ma na myśli tylko seks-relację ale zgadzam się z tym, że relacja ma znamiona toksyku. Kto czy co jest tego powodem? Nie wiem.
Jednak taki czy podobny schemat, który opisałaś bardzo często się zdarza: facet najpierw zabiega bardzo po czym jak już wie, widzi, że w jakiś sposób zdobył kobietę, odpuszcza. Z jednej strony nie da się ciągle komuś nadskakiwać, a z drugiej może to być mniej lub bardziej świadoma manipulacja. Kobieta wtedy się zastanawia, co się stało, dlaczego jego zachowanie się zmieniło itd.
Temperatura uczuć w każdym związku się zmienia. Ważne by mieć tego świadomość. Jeśli prawie od początku jest huśtawka emocjonalna, to nic dobrego nie wróży.

20

Odp: Czy ja zwariowałam?
Lacrymossa55 napisał/a:
ulle napisał/a:

Autorko, bo Ty myślisz o znajomości z tym facetem w kategoriach rozwijającego się związku, a on podchodzi do wszystkiego na luzie i jak do układu czysto towarzyskiego o podłożu erotycznym.
Dlatego przypominacie dwa konie w jednym zaprzęgu, tylko że każdy koń idzie w inną stronę. Taki zaprzęg nie ma szans, by dojechać gdziekolwiek.
Jeszcze prosciej- Ty dojrzałas do związku, a on nie dojrzał, ponieważ nie zakochał się w Tobie pełną gębą i nie uznal, że jesteś tą jedyną.
Na tę jedyną jego czas jeszcze nie nadszedł.
Rozumiesz o co chodzi w tym wszystkim?
Daj sobie z nim spokój albo dalej szarp się z nim w tym nieskoordynowanym zaprzęgu.
Tracisz czas i na dodatek przez własną głupotę wiklasz się coraz bardziej w pospolity toksyk.

Dlaczego tak uważasz? Proszę rozwiń tą myśl jeśli możesz bo ja w ogóle tak nie czuję, że on traktuje tą znajomość tak jak mówisz. Wręcz przeciwnie, tu tylko chodzi o jego zachowanie w tej chwili które mnie zastanawia.

Już Ci wyjaśniam. Przede wszystkim to nieporozumienie, bo ja napisałam ten post do innej osoby z działu o nałogach i widocznie przez roztargnienie wysłałam do Ciebie. Potem zgubiłam ten post i w efekcie napisałam do tamtej dziewczyny jeszcze raz, mniej więcej w tym samym duchu. Tak więc sorry.

Ale tak przy okaxji- przeczytałam Twój wątek i rzuciło mi się w oczy, że strasznie dużo jest między wami tych spin. Osiem miesięcy znajomości, a wy już trzaskacie drzwiami, już były rozstania i powroty i cały czas idzie wojna o to, kto kogo przeciągnie na koniec swojej liny. Trochę to niepokojące, bo co będzie za rok albo dwa?

21

Odp: Czy ja zwariowałam?

Tak krótki czas a karuzela kręci się za szybko i skacze strasznie w górę i w dół smile Rzeczywiście, po okresie "motylkowym" przychodzi uspokojenie a  zazwyczaj jest to odbierane jako nabieranie dystansu..

22

Odp: Czy ja zwariowałam?
Lacrymossa55 napisał/a:

Witam wszystkich, postaram się krótko opisać sytuację.
Związek około 8 miesięcy, na początku wiadomo bajka i książę. Starania, komplementy, kwiaty i wszystko co najlepsze.
Z obu stron równomierne zaangażowanie. Potem sytuacja podbramkowa która naruszyła moje zaufanie i postanowilam zakończyć ten związek. Ale Pan stawał na głowie, zmienił się, zaczął jeszcze bardziej się starać i postanowiłam : dobra każdy ma prawo do błędu a nie było to coś tak strasznego żebym nie mogła dać szansy.
Potem miesiąc miodowy, mnóstwo czułości, miłości, seksu - sama czekolada.
Pan od początku był bardzo sfokusowany na zaangażowanie, troszeczkę za bardzo nawet czasem miałam wrażenie że mnie trochę osacza, np jak nie odpisywałam dłuższą chwilę to się martwił, jak nie odpowiedziałam na jego kocham to był również bardzo przejęty i kilka innych tego typu sytuacji. Ale po tym jak był miesiąc miodowy, zaczęłam w sumie jeszcze bardziej się angażować. Natomiast po jakimś czasie on zaczął się delikatnie dystansować.

Bardzo powoli takie malutkie rzeczy które zaczęłam zauważać. Czyli np. Teraz sam długo nie odpisuje a wiem że w tym czasie siedzi na telefonie, zaczęło być coraz mniej czułości, coraz mniej miłych słów, w pracy (pracujemy razem) jak zawsze się uśmiechał, szukał mnie wzrokiem, czasem gdzieś dał mi buziaka po kryjomu tak teraz przeważnie nawet się na mnie nie patrzy, już o reszcie nie wspominając.

Oczywiście jak to ja zaczęłam panikować i nic z tego nie rozumiejąc, a czując że coś się zmienia postanowiłam podjąć rozmowę mając nadzieję że dowiem się czegoś konkretnego.

Dowiedziałam się że nic się nie dzieje, wszystko jest tak samo, on nic nie robi a ja wymyślam.

Pomyślałam okej może faktycznie. Ale nadal było tak samo a moja frustracja rosła. To wszystko tylko wprowadziło napiętą atmosferę i w sumie od jakiś dwóch tygodni było wiele kłótni co na pewno nie pomogło.

Aż do wczoraj kiedy nastąpiła kulminacja w totolotku i wybuch wulkanu Etna. Pokłóciliśmy bardzo, padło kilka niemiłych słów z dwóch stron, Pan trzasnął drzwiami i poszedł sobie. Ja również zaraz po tym opuściłam mieszkanie żeby się przewietrzyć i ochłonąć.
Kiedy wyszłam okazało się że on wrócił ale mnie nie było a telefonu też nie wzięłam ze sobą i on stwierdził że specjalnie wyszłam bo wiedziałam że on wróci i że najwyraźniej nie chcę tego związku i mam się trzymać ciepło.

Od tamtej pory cisza w eterze.

A ja siedzę i się zastanawiam czy ja jestem chora psychicznie, czy to wszystko moja wina, czy jestem toksyczną osobą z którą nie da się żyć, czy wszystko co zrobiłam doprowadziło do tego że odrzuciłam go od siebie i już ma mnie tak dość że nie chce mnie widzieć.

Bardzo trudno w tej chwili mi spojrzeć z dystansem i logiką na tą sytuację i bardzo proszę was mądre głowy o waszą opinię.
Dziękuję z góry smile

Uciekaj bez oglądania się za siebie. Opis jest żywcem wyrwany ze schematu toksycznych relacji.

23

Odp: Czy ja zwariowałam?

Jak na 8 miesiecy, to dziecinada, zarowno z twojej jak i z jego strony. Jakie wy relacje budujecie big_smile

24

Odp: Czy ja zwariowałam?
bagienni_k napisał/a:

Tak krótki czas a karuzela kręci się za szybko i skacze strasznie w górę i w dół smile Rzeczywiście, po okresie "motylkowym" przychodzi uspokojenie a  zazwyczaj jest to odbierane jako nabieranie dystansu..

Nawet nie tylko motylkowym co po prostu zabiegania o tą osobę, by wejść z nią w bliższą relację. No na początku wiadomo, że trzeba BARDZIEJ postarać by zainteresować, przekonać do siebie. Jak już rybka połknie haczyk, facet nie ma takiego ciśnienia. Co może choć nie musi oznaczać, że przestało mu zależeć. Ileż nocy można zarywać i/czy pisać ze sobą non stop?
Oczywiście mogło być też tak, że jak facet dopiął swego i przestało mu zależeć. To jak z gonieniem króliczka. Tu jednak są dwa bieguny i jak facet dużo poświęcił by kobietę zdobyć i tym samym przyzwyczaić ją do tego, jak o nią zabiega, to potem może mu się to odbić czkawką bo kobieta chce wciąż to samo a nawet bardziej. 8 msc to i dużo i mało, zależy jak na to spojrzeć.
Na początku jest zwykle fascynacja, tak naprawdę poznaje się ludzi potem w miarę rozwoju relacji.
Jak jest nierównowaga w dawaniu i braniu to prędzej czy później wszystko rypnie.

25 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-04-29 15:27:51)

Odp: Czy ja zwariowałam?
Roxann napisał/a:

Nawet nie tylko motylkowym co po prostu zabiegania o tą osobę, by wejść z nią w bliższą relację. No na początku wiadomo, że trzeba BARDZIEJ postarać by zainteresować, przekonać do siebie. Jak już rybka połknie haczyk, facet nie ma takiego ciśnienia. Co może choć nie musi oznaczać, że przestało mu zależeć. Ileż nocy można zarywać i/czy pisać ze sobą non stop?

Oczywiście mogło być też tak, że jak facet dopiął swego i przestało mu zależeć. To jak z gonieniem króliczka. Tu jednak są dwa bieguny i jak facet dużo poświęcił by kobietę zdobyć i tym samym przyzwyczaić ją do tego, jak o nią zabiega, to potem może mu się to odbić czkawką bo kobieta chce wciąż to samo a nawet bardziej. 8 msc to i dużo i mało, zależy jak na to spojrzeć.
Na początku jest zwykle fascynacja, tak naprawdę poznaje się ludzi potem w miarę rozwoju relacji.
Jak jest nierównowaga w dawaniu i braniu to prędzej czy później wszystko rypnie.

Zawsze mi się to wydawało oczywiste.

Patrząc na normalny przebieg ludzkiego życia nie da się zwyczajnie przeżyć całego związku w tym małżeństwa, w ten sposób, jak ma to miejsce na początku znajomości. Trzeba sobie okazywać uczucia i szacunek, pamiętać o tej osobie, żę jest nam bliska i jej to okazywać, ale nie w tym stopniu, co przez pierwsze chwile trwania relacji. Może i na początku trzeba się poświęcić, ale potem zmienia się po prostu rzeczywistość. Nie da się spijać sobie z dziubków bez przerwy tak, jak to pokazują w tych, przyprawiających o mdłości filmach czy książkach. A niestety tak wiele osób oczekuje od życia, że będzie wyglądało, jak bajka.
Do tego dochodzi tutaj jakieś dziwne przyciąganie i odpychanie..Nie wiem, co ludzie w tym widzą ciekawego i ekscytującego na dłuższą metę..

26

Odp: Czy ja zwariowałam?

Pierwsze hormony od zauroczenia odpuściły, różowe okulary spadły i wyszła prawda. Może, jak nie jesteście naćpani naturalną amfetaminą wink to do siebie nie pasujecie?

27 Ostatnio edytowany przez kochanie123 (2021-04-29 15:44:47)

Odp: Czy ja zwariowałam?

Odpuść, nie podpytuj, nie drąż. Poprostu dawaj mu tyle na ile on zasługuje. To toksyczne uczucie, taka huśtawka emocjonalna. Poczułaś jakby odebrał Ci poczucie bezpieczeństwa poprzez takie zachowania. Jedynym wyjściem jest odpuścić, czyli olewać go trochę, nie być na każde jego skinienie palca itd. Wątpię aby po takim czasie to była gra z jego strony, co innego gdyby już po miesiącu czy dwóch sobie pogrywał aby sprawdzić jak tobie zależy. Tu może być znudzenie z jego strony, zdjęcia z byłymi w telefonie też niezbyt dobrze świadczą o nim. Może o którejś rozmyśla? Nie rób nic, on wie że chyba sprawia Ci przykrość takim zachowaniem? Tak czy inaczej pokaż mu ze masz swoje życie, zaplanuj sobie spotkania z koleżankami, pojedź czy pójdź gdzieś sama, masz pokazać że jesteś porostu wesoła i jest Ci dobrze z nim czy bez niego. Tu nawet nie chodzi o grę czy sztuczną demonstracje w jego kierunku ale też pracę nad sobą. Bo masz mieć zawsze pewność siebie, być dla siebie oparciem, mieć to poczucie że jesteś więcej warta niz to co on ci może dać. Póki co słabo to wygląda, znam to z autopsji. Odpowiadanie na wiadomości po kilku godzinach itp podczas gdy telefon zawsze w łapie. Tez niedawno przechodziłam te akcje tyle że u mnie zaczęły się po pierwszym miesiącu znajomości, miesiącu bombardowania miłością. Później było już tylko gorzej. Też zabardzo się nakręciłam, i pokazałam mu zbyt intensywnie uczucia. To był błąd. Jednak trzeba zawsze zachować umiar, to najzdrowsze dla relacji. Nigdy nie nadskakiwac facetowi, bo odbija się to czkawką.

28

Odp: Czy ja zwariowałam?
ulle napisał/a:

Ty dojrzałas do związku, a on .

Co jak co, ale dojrzałości to Autorce nie można zarzucić.
Nawet z tych postów epatuje nastolatkowa degrengolada emocjonalna.

29

Odp: Czy ja zwariowałam?
kochanie123 napisał/a:

Odpuść, nie podpytuj, nie drąż. Poprostu dawaj mu tyle na ile on zasługuje. To toksyczne uczucie, taka huśtawka emocjonalna. Poczułaś jakby odebrał Ci poczucie bezpieczeństwa poprzez takie zachowania. Jedynym wyjściem jest odpuścić, czyli olewać go trochę, nie być na każde jego skinienie palca itd. Wątpię aby po takim czasie to była gra z jego strony, co innego gdyby już po miesiącu czy dwóch sobie pogrywał aby sprawdzić jak tobie zależy. Tu może być znudzenie z jego strony, zdjęcia z byłymi w telefonie też niezbyt dobrze świadczą o nim. Może o którejś rozmyśla? Nie rób nic, on wie że chyba sprawia Ci przykrość takim zachowaniem? Tak czy inaczej pokaż mu ze masz swoje życie, zaplanuj sobie spotkania z koleżankami, pojedź czy pójdź gdzieś sama, masz pokazać że jesteś porostu wesoła i jest Ci dobrze z nim czy bez niego. Tu nawet nie chodzi o grę czy sztuczną demonstracje w jego kierunku ale też pracę nad sobą. Bo masz mieć zawsze pewność siebie, być dla siebie oparciem, mieć to poczucie że jesteś więcej warta niz to co on ci może dać. Póki co słabo to wygląda, znam to z autopsji. Odpowiadanie na wiadomości po kilku godzinach itp podczas gdy telefon zawsze w łapie. Tez niedawno przechodziłam te akcje tyle że u mnie zaczęły się po pierwszym miesiącu znajomości, miesiącu bombardowania miłością. Później było już tylko gorzej. Też zabardzo się nakręciłam, i pokazałam mu zbyt intensywnie uczucia. To był błąd. Jednak trzeba zawsze zachować umiar, to najzdrowsze dla relacji. Nigdy nie nadskakiwac facetowi, bo odbija się to czkawką.

Dokładnie. Autorka ewidentnie stara się bardziej, a facet przecież widzi to doskonałe i swoje wnioski wyciąga. Pewnie do tej pory zdążył już nadymać się niczym balon od nadmiaru zainteresowania, we łbie mu się wywróciło i dlatego pokazuje czarcie kopyto. Jest po prostu bardzo pewny naszej autorki, która stala się męcząca, bo wiecznie coś chce wyjaśniać, non stop prowadziłaby jakieś rozmowy, zamiast wyluzować i żyć swoim życiem, w którym facet jest tylko dodatkiem, przynajmniej na tym etapie znajomości.
Autorko, położyłas się za bardzo na tej patelni i dajesz czytać siebie jak otwarta księgę.
Nie bądź na każde jego skinienie i przestań martwić się za was oboje.
On, jak widzisz, nie martwi się wcale, nie analizuje Twoich myśli i czynów, więc dlaczego Ty robisz takie rzeczy i za siebie, i za niego? Skoro trzepnal drzwiami i poszedł, to teraz on powinien mieć problem, a nie Ty.
Może i powiedziałaś coś, co spowodowało taka reakcję, ale bez przesady. Czy naprawdę tak nisko się cenisz, że pozwolisz na to, by jakiś facet strzelał drzwiami i rzucał w Ciebie epitetami?
Toż to zwykły cham, a Ty kim jesteś, że pozwalasz, by mężczyzna traktował Cię chamsko? To co będzie jutro? Walnie w Ciebie deska do krojenia albo butem lub rozwali szafę w przedpokoju? Dlaczego nie zwracasz uwagi na takie rzeczy? Czy inni ludzie też mogą trzaskać sobie przy Tobie drzwiami i podnosić głos w dyskusji? No chyba nie, prawda?
Tym bardziej więc Twój osobisty facet nie powinien tak się zachowywać. Coś takiego ubliża Ci jako kobiecie. Nie widzisz tego?
To takie czasy dzisiaj nastały, że kobietę można zbluzgać, trzepnac drzwiami, a ona będzie zastanawiała się, jak przeprosić faceta i jak uprosić go o to, by do niej wrócił?

30

Odp: Czy ja zwariowałam?
noben napisał/a:
ulle napisał/a:

Ty dojrzałas do związku, a on .

Co jak co, ale dojrzałości to Autorce nie można zarzucić.
Nawet z tych postów epatuje nastolatkowa degrengolada emocjonalna.

Oczywiście że masz rację, ale ja miałam na myśli coś innego. Chodzi mi tylko o to, że autorka już chciałaby być w związku według jej pojęcia na tym etapie życia, na którym jest aktualnie.
Szerzej na ten temat napisałam wyżej.

31

Odp: Czy ja zwariowałam?

Dziękuję wszystkim za odpowiedzi i poświęcony czas.

32

Odp: Czy ja zwariowałam?

Autorko, powiedz mu, że nerwy to w konserwy i na eksport. Nie pozwalaj na to, by facet okazywał Ci brak szacunku i potem, tym bardziej, jeszcze był przez Ciebie za to nagradzany. Inaczej każdy wejdzie Ci na głowę i wiesz, co zrobi, prawda?

33 Ostatnio edytowany przez kochanie123 (2021-04-29 18:39:41)

Odp: Czy ja zwariowałam?
ulle napisał/a:
kochanie123 napisał/a:

Odpuść, nie podpytuj, nie drąż. Poprostu dawaj mu tyle na ile on zasługuje. To toksyczne uczucie, taka huśtawka emocjonalna. Poczułaś jakby odebrał Ci poczucie bezpieczeństwa poprzez takie zachowania. Jedynym wyjściem jest odpuścić, czyli olewać go trochę, nie być na każde jego skinienie palca itd. Wątpię aby po takim czasie to była gra z jego strony, co innego gdyby już po miesiącu czy dwóch sobie pogrywał aby sprawdzić jak tobie zależy. Tu może być znudzenie z jego strony, zdjęcia z byłymi w telefonie też niezbyt dobrze świadczą o nim. Może o którejś rozmyśla? Nie rób nic, on wie że chyba sprawia Ci przykrość takim zachowaniem? Tak czy inaczej pokaż mu ze masz swoje życie, zaplanuj sobie spotkania z koleżankami, pojedź czy pójdź gdzieś sama, masz pokazać że jesteś porostu wesoła i jest Ci dobrze z nim czy bez niego. Tu nawet nie chodzi o grę czy sztuczną demonstracje w jego kierunku ale też pracę nad sobą. Bo masz mieć zawsze pewność siebie, być dla siebie oparciem, mieć to poczucie że jesteś więcej warta niz to co on ci może dać. Póki co słabo to wygląda, znam to z autopsji. Odpowiadanie na wiadomości po kilku godzinach itp podczas gdy telefon zawsze w łapie. Tez niedawno przechodziłam te akcje tyle że u mnie zaczęły się po pierwszym miesiącu znajomości, miesiącu bombardowania miłością. Później było już tylko gorzej. Też zabardzo się nakręciłam, i pokazałam mu zbyt intensywnie uczucia. To był błąd. Jednak trzeba zawsze zachować umiar, to najzdrowsze dla relacji. Nigdy nie nadskakiwac facetowi, bo odbija się to czkawką.

Dokładnie. Autorka ewidentnie stara się bardziej, a facet przecież widzi to doskonałe i swoje wnioski wyciąga. Pewnie do tej pory zdążył już nadymać się niczym balon od nadmiaru zainteresowania, we łbie mu się wywróciło i dlatego pokazuje czarcie kopyto. Jest po prostu bardzo pewny naszej autorki, która stala się męcząca, bo wiecznie coś chce wyjaśniać, non stop prowadziłaby jakieś rozmowy, zamiast wyluzować i żyć swoim życiem, w którym facet jest tylko dodatkiem, przynajmniej na tym etapie znajomości.
Autorko, położyłas się za bardzo na tej patelni i dajesz czytać siebie jak otwarta księgę.
Nie bądź na każde jego skinienie i przestań martwić się za was oboje.
On, jak widzisz, nie martwi się wcale, nie analizuje Twoich myśli i czynów, więc dlaczego Ty robisz takie rzeczy i za siebie, i za niego? Skoro trzepnal drzwiami i poszedł, to teraz on powinien mieć problem, a nie Ty.
Może i powiedziałaś coś, co spowodowało taka reakcję, ale bez przesady. Czy naprawdę tak nisko się cenisz, że pozwolisz na to, by jakiś facet strzelał drzwiami i rzucał w Ciebie epitetami?
Toż to zwykły cham, a Ty kim jesteś, że pozwalasz, by mężczyzna traktował Cię chamsko? To co będzie jutro? Walnie w Ciebie deska do krojenia albo butem lub rozwali szafę w przedpokoju? Dlaczego nie zwracasz uwagi na takie rzeczy? Czy inni ludzie też mogą trzaskać sobie przy Tobie drzwiami i podnosić głos w dyskusji? No chyba nie, prawda?
Tym bardziej więc Twój osobisty facet nie powinien tak się zachowywać. Coś takiego ubliża Ci jako kobiecie. Nie widzisz tego?
To takie czasy dzisiaj nastały, że kobietę można zbluzgać, trzepnac drzwiami, a ona będzie zastanawiała się, jak przeprosić faceta i jak uprosić go o to, by do niej wrócił?

Mądre słowa, popieram. Uważam że świat i wogóle nasze życie nie jest nigdy puste, oprócz faceta istnieją inni ludzie, warto ich poznawać, odkrywać każdego dnia coś. Jest mnóstwo rzeczy do zrobienia, można odnaleźć w sobie mnóstwo zainteresowań które równie mocno wyzwolą w nas silne pozytywne emocje co związek z facetem. Trzeba zrozumieć że życie nasze nie opiera się na jednym facecie czy kobiecie tylko mamy wiele innych bodźców do tego aby odczuwać pozytywne rzeczy, rozwijać się. Trzeba mieć swoje życie, swoją wolność, niezależność a facet jest tylko dodatkiem w tym naszym życiu a nie całym światem. Jeśli autorka to zrozumie to zacznie inaczej podchodzić do relacji damsko męskich. Ja ją naprawdę rozumiem i jej rozterki bo przechodziłam niedawno niemal to samo, te same rozczarowania emocje, fochy i to już na starcie relacji, a karanie ciszą to już chyba najbardziej było bolesne. Wiedział że mnie to boli ale robił to celowo, bo sam przyznawał że specjalnie nie pisał żeby sprawdzić czy tęsknię, z czasem stało się to normą i wydłużalo się z kilku dni na kilka tygodni. Ten człowiek właśnie zmusił mnie do pracy nad sobą, za co jestem mu teraz wdzięczna. Dzięki porażkom uczymy się siebie. Także szybciej ten pseudo związek się skończył niż rozkręcił ☺️Facet zauważył że nie dam sobie wejść na głowę, i zwiał. W sumie to też dobry test dla relacji ile jest warta, i co było iluzja, zauroczeniem chwilowym a co miłością. Gdy jest miłość to ludzie rozmawiają, szukają rozwiązań, a nie uciekają bo im się znudziło.

34

Odp: Czy ja zwariowałam?
ulle napisał/a:

Autorko, powiedz mu, że nerwy to w konserwy i na eksport. Nie pozwalaj na to, by facet okazywał Ci brak szacunku i potem, tym bardziej, jeszcze był przez Ciebie za to nagradzany. Inaczej każdy wejdzie Ci na głowę i wiesz, co zrobi, prawda?

Masz rację, ale w sumie to ja jestem w naszym związku bardziej nerwową osobą i nie dziwię mu się że tak zareagował. Po prostu ja go sprowokowałam i wiem o tym przyznaje się do tego. Ja nie czuję żeby on mi wchodził na głowę, raczej jest tak jak pisali poprzednicy, że za bardzo się skupiłam na nim, a mam do tego tendencje i czasem muszę się otrząsnąć. Za bardzo go naciskałam i chłop się zaczął dystanowac. Oczywiście nie mówię że on jest święty ale byłoby dużą niesprawiedliwością gdybym nie widziała swoich błędów. Emocje opadły i mogę trzeźwiej spojrzeć na sytuację jak i również przeczytać wasze komentarze i troszkę się obudzić.

35 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-04-29 23:11:42)

Odp: Czy ja zwariowałam?

Aż nazbyt widoczne staje się to, kiedy w wielu wątkach powtarzają się te same motywy. Zbytnia nachalność, osaczanie i naciski na pewne zmiany, sprawiają, że następuje reakcja odwrotna. Jeszcze w połączeniu z charakternym usposobieniem tworzy mieszankę wybuchową. Ja np nie znoszę i nie potrafię się awanturować, bo nie widzę w tym żadnego środka do rozwiązania problemu. Krzyki czy bezsensowne odzywki prowokują jedynie niepotrzebną wymianę zdań, która nie przynosi rozwiązania sprawy. Tak samo warto widzieć coś w życiu poza swoim partnerem.

36

Odp: Czy ja zwariowałam?
bagienni_k napisał/a:

Aż nazbyt widoczne staje się to, kiedy w wielu wątkach powtarzają się te same motywy. Zbytnia nachalność, osaczanie i naciski na pewne zmiany, sprawiają, że następuje reakcja odwrotna. Jeszcze w połączeniu z charakternym usposobieniem tworzy mieszankę wybuchową. Ja np nie znoszę i nie potrafię się awanturować, bo nie widzę w tym żadnego środka do rozwiązania problemu. Krzyki czy bezsensowne odzywki prowokują jedynie do niepotrzebną wymianę zdań, która nie przynosi rozwiązania sprawy. Tak samo warto widzieć coś w życiu poza swoim partnerem.

Popieram w 100%

37

Odp: Czy ja zwariowałam?

To ja to wdzię tak: zrobiłaś mu "dziwną" awanturę w sumie nie wiadomo o co, jemu zależało na tyle, żeby załagodzić sytuację, zaczął zasypywać Cię uwagą, ale po czasie wrócił do jakiegoś normalnego poziomu. No ale ten spadek z haju odebrałaś jako zły znak, dystans, więc znów zaczęłaś mieć problem, że coś jest nie tak... A więc kolejna awantura, gość stwierdził, że ma dość, wynalazł idiotyczną wymówkę i sobie poszedł.

Co mnie zastanawia czy naprawdę oczekiwałaś takiego samego poziomu zaangażowania, czułości jak w "miodowym miesiącu" już aż po grób.

38 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-04-29 23:10:25)

Odp: Czy ja zwariowałam?

Jest w tej relacji coś toksycznego. Książę z bajki, potem zburzenie zaufania, znowu książę z bajki, który trochę osacza, potem dystansowanie (ja rozumiem, że to co na poczatku to było zbyt wiele, ale też niektórzy potrafią nawet celowo tak działać, aby to kobieta zaczęła zabiegać i poczuła się niepewnie), potem to on trzaska drzwiami i wychodzi a następnie kończy związek zarzucając coś wydumanego (specjalnie wyszłaś, bo wiedziałaś, że on wróci, więci ci nie zależy), po czym Ty czujesz się winna.
Nie jestem pewna czy warto to kontynuować. Jak już to lepiej by było też się zdystansować trochę kiedy on się dystansuje. Ale też bez przesady, żeby się na koniec nie okazało, że jesteście w praktyce znajomymi z "benefitami".

39

Odp: Czy ja zwariowałam?
Monoceros napisał/a:

To ja to wdzię tak: zrobiłaś mu "dziwną" awanturę w sumie nie wiadomo o co, jemu zależało na tyle, żeby załagodzić sytuację, zaczął zasypywać Cię uwagą, ale po czasie wrócił do jakiegoś normalnego poziomu. No ale ten spadek z haju odebrałaś jako zły znak, dystans, więc znów zaczęłaś mieć problem, że coś jest nie tak... A więc kolejna awantura, gość stwierdził, że ma dość, wynalazł idiotyczną wymówkę i sobie poszedł.

Co mnie zastanawia czy naprawdę oczekiwałaś takiego samego poziomu zaangażowania, czułości jak w "miodowym miesiącu" już aż po grób.

Bardzo często tak to dokładnie wygląda. A ostatnie pytanie powinno sobie zadać wiele osób, choć pewnie chciałyby odpowiedzieć twierdząco..

Odp: Czy ja zwariowałam?

Trochę mi to wygląda na niedojrzałe zachowania i to z dwóch stron. Fochy czy obrażanie się i trzaskanie drzwiami nie są dobrą metodą rozwiązywania problemów. Tutaj widać, że początkowo doszło wręcz do eksplozji wielkiego uczucia, a następnie po czasie weszła proza wspólnego życia. Niestety dwa silne charaktery w związku to co najmniej o jeden za dużo i kolejne awantury to tylko kwestia czasu. Mimo to widać po postach autorki, że ciągnie wilka do lasu...

41

Odp: Czy ja zwariowałam?
pop_corn napisał/a:

Uciekaj bez oglądania się za siebie. Opis jest żywcem wyrwany ze schematu toksycznych relacji.

Tylko pytanie: kto jest toksyczny w tym związku... Bo pamiętaj: od siebie nie da się uciec.

Posty [ 41 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy ja zwariowałam?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024