Witam kobietki!
Niechce sie żalic ani użalać nad soba..po prostu moze rzeczywiście robie cos zle ze tak mi sie dzieje.Potrzebuje opini kogos z boku kogos obiektywnego....
Moja matka jest alkoholiczka ...widzi we mnie wroga..dopiero po latach odkrylam ze mnie nie kocha...dlaczego tak mysle? Bo wolała nowego partnera niz wlasne jedyne dziecko.( naskoczylam na jej meza ( juz potem meza)...po paru latach okazalo sie ze mialam racje..ona wtedy stanela po jego stronie i 3 dni sie do mnie nie odzywala...ta historia nadal sie ciagnie typ ja wykorzystal i zostawil jak brudna.... czyli mialam racje co do niego ale moja opinia jakby nic nie znaczy dla niej...traktuje mnie do dzis jak gowniare..mialam tez kolege ktory byl we mnie zakochany ...dodam ze miaszkalam z matka i ojczymem potem ja zostawil chodzilo tylko o interes ona pila juz wczesniej ale po tym rozpila sie jeszcze bardziej ( byly akcje policja szpital psychiatryczny..o wstydzie nie wspomne) a ta baba nadal sie uwaza za ...wie kogo...potrafi mi ublizyc gdzie sama jest dnem.Ja pije tylko okazjonalnie. Palenie rzucilam 2 lata temu ..mam 31 obecnie...ale nie o to chodzi chcialam tylko nakreślić sytuacje bo chodzi mi o toksycznego partnera.Wiec on odkad moja sutuacja nagle stala sie stragiczna..matka wiadomo starcila prace itd ja tez chwilowo nie pracuje i nie moglam tego wytrzymać ona pila tyle ze az jej sie w głowie mieszalo...mialam dosyc tej patologi...przenioslam sie do chlopaka..problem w tym ze on tez pije..1 piwo dziennie dla niego calkiem normlane czasem wiecej...dla mnie nie..do tego on wgl mnie nie szanuje krzyczy a ze nie pracuje to juz uważa mnie za nic.Ciagle sie klocimy on potrafi w zywe oczy klamac ze nic nie pil...ale znam go na wylot...wszystko zgania na mnie ze nie mamy kasy...ze ja nic nie robie..tylko ze ja robie wszystko w domu tak naprawdę ale on tego nie widzi... daje mi odczuc ze jestem ogromnym ciezarem...mowie mu ze odejde bo niechce byc ciezarem ...ale czy bym byla gdyby naprawde mnie kochal...najgorsze jak sie klocimy on powie za dużo a potem mi wmawia ze zle zrozumiałam..rece opadaja...robi ze mnie idiotke ..nie tylko brak szacunku ale tez brak milosci wg mnie.A najlepsze jak sie spotkamy we 3 wtedy oni oboje sie jednoczą i naskakuja na mnie oczywiście to jest falszywe bo oboje sie tez do mnie obgaduja..chora sytuacja.