Kobiecym okiem - Czy mam jakąkolwiek szansę? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kobiecym okiem - Czy mam jakąkolwiek szansę?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

Temat: Kobiecym okiem - Czy mam jakąkolwiek szansę?

Może zacznę od początku. Poznałem pewną dziewczynę szukając partnerki na wesele. Akurat sobie ją wybrałem spośród kilkunastu chętnych. Napisałem do niej i potwierdziła, że jest oczywiście chętna towarzyszyć. Do czasu pierwszego spotkania pisaliśmy sobie kilka razy na messengerze dosyć dużo i było flow. Fajnie się gadało. Pierwsze spotkanie jakoś tak ze 3 tygodnie później. Spacer, lody, rozmowa. Fajnie spędzony czas(2,5 godziny) i misiek na pożegnanie. Od razu jak ją zobaczyłem to mi się spodobała za swoją naturalność. Po prostu normalna dziewczyna. Potem też były dni gdzie sobie pisaliśmy. Oczywiście nie dzień w dzień, ale ze 2-3 razy w tygodniu taki dłuższy kontakt był. W między czasie sama napisała, że kupiła sobie już sukienkę na poprawiny i jako, że nie zapytałem czy pokaże, to sama dopytywała czy chce ją zobaczyć czy nie i zaraz później nagrała mi filmik jak się w niej prezentuje. No wrażenie mega. Nie wiem czy to był już jakiś znak z jej strony? Kilka dni później zadzwoniłem, żeby się umówić i znaleźliśmy wspólnie dzień aby nam pasował. Zabrałem ją do zoo w swojej okolicy, spacer i znowu lody. Trzy godzinki zeszły, widać, że jej się podobało szczególnie strefa insektów, płazów, gadów i rybek. Tylko wydaje mi się, że przegapiłem tutaj swoją szansę na coś więcej. Było dużo rozmowy, uśmiechu na powitanie i pożegnanie misio z delikatnym buziakiem w policzek. Trzeci raz...To wyjazd na polter(ten dzień miała mieć zajęty bo zaprosił ją na wesele jakiś gość który potem ją odmówił), akurat w ten dzień sama się do mnie odezwała i delikatnie podpytałem czy już jest na miejscu. Okazało się, że nie pojechała i jest w robocie, ale bez problemu się zgodziła aby jechać na kilka godzin na to spotkanie do przyszłych młodych i tam też ich już poznała. I tu szacunek bo było już późno a dojechaliśmy dopiero na 23.00. Też było fajnie, pierwsze fotki, objęcia do nich, buziak na koniec tradycyjnie ale nie w usta. Powrót był już słaby bo źle się czuła, przeziębiona itd. Następne spotkanie to już na szybko w galerii na wybór winka i kartki dla młodych więc taka luźna godzinka. No i nadszedł czas wesela, poprawin. Pojechaliśmy od soboty do poniedziałku. Wspólny domek wiadomo. Myślałem, że tam coś zabajeruje ale znowu nic. Wiadomo dużo śmiechów było na imprezach, gadania, tańcowania na weselu, mówienia do ucha, ciut dotyku z mojej strony,ognisko do wieczora itd.

Powiem tak. Przed weselem bałem się robić cokolwiek aby jej nie wystraszyć, żeby czasem mi nie odmówiła tego wyjazdu. Jakby nie była zainteresowana gdybym chciał ją pocałować w usta czy więcej inicjować dotyku to by mogła pomyśleć, że jeszcze będę na miejscu jakimś natrętem i by bała się jechać. Z kolei na weselu unikałem pocałunku bo...nie chciałem w razie czego tworzyć gęstej atmosfery na miejscu, bo by wszystko wtedy siadło jakby nie miała ochoty. Po powrocie zapytałem, że chyba nie żałuje, że się zgodziła jechać i powiedziała, że jej się super podobało i mówię, że chyba się jeszcze nie raz zobaczymy, pójdziemy sobie gdzieś na miasto czy na imprezę to jest jak najbardziej na tak. Nawet planuję spotkanie w weselnym gronie młodzi, świadek i my jako takie urozmaicenie.

Dużo mi opowiadała przez ten czas spotkań czy o sobie, rodzinie i to dosyć takie mocne rzeczy. Mocno się otwierała. O komfort się nie boję bo wiem, że dobrze się ze mną czuła od samego początku. Dotyku nie za dużo ale był. Wiadomo błędy jakieś też były popełnione ale nie chciałem czegoś spalić. Rozumiem, że mogę zostać sklasyfikowany przez nią jako męska koleżanka jak w końcu się jakoś nie określę. Nie wiem czy ona czuje, że mi się podoba, jak odbierała te spotkania(bo ja nie mówiłem że to randki) szczególnie to zoo..Chyba jak kumata i chciałem się spotykać z nią te kilka razy to się czegoś mogła domyślać..Oczywiście jest wolna, ale jest problem bo jara się tym swoim wyjazdem za granicę jako opiekunka. Może na rok, może dwa, a może znajdzie sobie tam chłopaka(nawet murzyna) i zostanie. To jej słowa. Z drugiej strony strony stwierdziła, że jak będzie lipa to wróci, ale przeczuwam, że trochę tam pobędzie. Jestem ciekawy jaki by miała stosunek do tego wyjazdu gdyby była w związku. Teraz czeka tylko na otwarcie granic i leci...

Niedawno odbyłem kolejne spotkanie na którym powiedziałem sobie wóz albo przewóz. Było miło a podczas odprowadzania chciałem ją w końcu przytulić czy pocałować i.....nie wiem czemu tego nie zrobiłem. Byłem kompletnie zablokowany. W głowie miałem dwie myśli zrób to a z drugiej nie rób bo jak mnie mnie odrzuci to wszystko stracisz, nawet może znajomość. Całą noc nie spałem, myślałem o tym. Wiem, że kolejne spotkanie jak będzie za jakiś czas, to już zdecydowanie ostatni dzwonek na cokolwiek..

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Badylasty (2020-09-30 16:12:36)

Odp: Kobiecym okiem - Czy mam jakąkolwiek szansę?
Stary Kawaler napisał/a:

..Oczywiście jest wolna, ale jest problem bo jara się tym swoim wyjazdem za granicę jako opiekunka. Może na rok, może dwa, a może znajdzie sobie tam chłopaka(nawet murzyna) i zostanie. To jej słowa. Z drugiej strony strony stwierdziła, że jak będzie lipa to wróci, ale przeczuwam, że trochę tam pobędzie. Jestem ciekawy jaki by miała stosunek do tego wyjazdu gdyby była w związku. Teraz czeka tylko na otwarcie granic i leci...

Niedawno odbyłem kolejne spotkanie na którym powiedziałem sobie wóz albo przewóz. Było miło a podczas odprowadzania chciałem ją w końcu przytulić czy pocałować i.....nie wiem czemu tego nie zrobiłem. Byłem kompletnie zablokowany. W głowie miałem dwie myśli zrób to a z drugiej nie rób bo jak mnie mnie odrzuci to wszystko stracisz, nawet może znajomość. Całą noc nie spałem, myślałem o tym. Wiem, że kolejne spotkanie jak będzie za jakiś czas, to już zdecydowanie ostatni dzwonek na cokolwiek..

A ja spróbuję też męskim okiem tongue


Facet musisz zebrać się w sobie i na odwagę i szczerze powiedzieć co czujesz.
Według mnie to co mówiła o wyjeździe i że pozna tam faceta to typowe zagranie byś poczuł się zazdrosny i możliwe że jest to przyzwolenie do działania.
Wyznanie jej że Ci na Niej zależy i by nie wylatywała a pracę znajdzie tam gdzie mieszkacie.
Życzę powodzenia i dużo odwagi w działaniu

Pozdrawiam serdecznie pomyślności życzę.

3

Odp: Kobiecym okiem - Czy mam jakąkolwiek szansę?

Ale dlaczego planujesz spotkanie za jakiś czas? Dlaczego odkładają to w czasie? Z tego co piszesz dobrze się bawiliście w swoim towarzystwie więc nie rozumiem dlaczego nie zagadasz i nie zaprosisz jej gdziekolwiek, nawet do kina gdzie o przutulasa nie tak trudno.

4 Ostatnio edytowany przez Istotka6 (2020-09-30 17:34:39)

Odp: Kobiecym okiem - Czy mam jakąkolwiek szansę?

A może zrób to inaczej.  Sprawa prosta. Zaproś na randkę i tak,  tak to nazwij.  Nie na zasadzie,  pójdziemy do kina,  tylko pójdziemy na randkę do kina.  Jasny sygnał na co zapraszasz.  Jak się zgodzi to wiesz ze masz szansę,  jak nie,  to odpuść smile  w kinie jak wyżej doradzono,  nie bój się objąć,  złapać  za rękę.  Powodzenia

PS.  Nie przeżywaj tak tego tongue  to tylko kobieta,  a nie  stwór,  nic Ci nie zrobi złego  big_smile

A i nie przekładaj,  bo z czasem tracisz

Nie ma rewolucji, jeśli nie ma buntu.

5 Ostatnio edytowany przez Gary (2020-09-30 17:39:45)

Odp: Kobiecym okiem - Czy mam jakąkolwiek szansę?

Niech zgadnę... ANI RAZU, ani jednego słowa nie powiedziałeś jej co do niej czujesz. ZERO.

A jednocześnie planujesz pocałunek. Wg mnie podryw bez sensu.

Przyjaciółka mnie nauczyła, że "kobiety podrywa się rozmawiając z nimi". Ty z nią nie rozmawiałeś. Biegacie wokół siebie jak pies wokół jeża.


Ale to jest pikuś... Dlaczego? Bo ona zaraz wyjedzie... Nie ma sensu jej podrywać.


Jest jednak ostatnia szansa... i tą szansą nie jest jej przytulenie i całowanie...
Tą szansą jest zamknięcie tchórzliwego ego w piwnicy i powiedzenie jej co tam kryjesz w głowie... Mogłoby to tak wyglądać:

TY:     Muszę Ci coś powiedzieć...
Ona:   Yyyy... spoko... Słucham smile
T:       Spędziliśmy ostatnio cudowne chwile, podobasz mi się, pasujemy do siebie intelektualnie, dobrze się czułem w twoim towarzystwie, a Ty wyjeżdzasz na tak długo... Będzie mi Ciebie brakować... Jest mi smutno, ale chciałem Ci to powiedzieć, bo to dobra informacja, że kogoś uszczęśliwiłaś...

I ona na to jakoś zareaguje... Wszystko jedno jak, ale informacja została przekazana, piłeczka po jej stronie, a nie twojej.

Otwartość jest dobra... otwiera drugą osobę... to taka magia.

Dalszy ciąg rozmowy mógłby być taki:

ONA:    Faktycznie wyjeżdżam, nie chcę się wiązać, miło spędziłam z Tobą czas, ale nie będziemy ze sobą chodzić...
TY:      Wiem, wiem... chciałem Ci tylko powiedzieć co czułem. Zdaję sobie sprawę z sytuacji, ale na uczucia nic nie poradzę.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

6

Odp: Kobiecym okiem - Czy mam jakąkolwiek szansę?
Badylasty napisał/a:
Stary Kawaler napisał/a:

..Oczywiście jest wolna, ale jest problem bo jara się tym swoim wyjazdem za granicę jako opiekunka. Może na rok, może dwa, a może znajdzie sobie tam chłopaka(nawet murzyna) i zostanie. To jej słowa. Z drugiej strony strony stwierdziła, że jak będzie lipa to wróci, ale przeczuwam, że trochę tam pobędzie. Jestem ciekawy jaki by miała stosunek do tego wyjazdu gdyby była w związku. Teraz czeka tylko na otwarcie granic i leci...

Niedawno odbyłem kolejne spotkanie na którym powiedziałem sobie wóz albo przewóz. Było miło a podczas odprowadzania chciałem ją w końcu przytulić czy pocałować i.....nie wiem czemu tego nie zrobiłem. Byłem kompletnie zablokowany. W głowie miałem dwie myśli zrób to a z drugiej nie rób bo jak mnie mnie odrzuci to wszystko stracisz, nawet może znajomość. Całą noc nie spałem, myślałem o tym. Wiem, że kolejne spotkanie jak będzie za jakiś czas, to już zdecydowanie ostatni dzwonek na cokolwiek..

A ja spróbuję też męskim okiem tongue


Facet musisz zebrać się w sobie i na odwagę i szczerze powiedzieć co czujesz.
Według mnie to co mówiła o wyjeździe i że pozna tam faceta to typowe zagranie byś poczuł się zazdrosny i możliwe że jest to przyzwolenie do działania.
Wyznanie jej że Ci na Niej zależy i by nie wylatywała a pracę znajdzie tam gdzie mieszkacie.
Życzę powodzenia i dużo odwagi w działaniu

Pozdrawiam serdecznie pomyślności życzę.

Mnie też się wydaje, że dziewczyna trochę Cię podpuszcza i daje Ci znaki, żebyś się ośmielił zanim przywrócą loty i ona Tobie odleci ;-)
Zresztą w Twoim opisie jest dużo sytuacji, które nazwałabym gestami zapraszającymi. Sam to dobrze wyczuwasz, ale rzeczywiście brakuje Tobie odwagi. Działaj!

Tylko zrezygnowałabym z namawiania jej do zmiany planów, jak już, to niech to lepiej wyjdzie od niej. Zawsze możesz powiedzieć, że Tobie zależy, aby ona została.

7

Odp: Kobiecym okiem - Czy mam jakąkolwiek szansę?

jest około milion sposobów na to by podprogowo dać komuś do zrozumienia, że twoja bajera jest "nie tylko-koleżenska".
a weź się do niej w luźnej rozmowie zwróć np.  "kochanie" smile i zobacz jak zareaguje.

8

Odp: Kobiecym okiem - Czy mam jakąkolwiek szansę?

Dokładnie zrób tak, jak ludzie Ci radzą.
No i fizyczność na tym etapie znajomości, to już jest obowiązkowa. Niech ona nawet będzie trochę nieporadna, trochę nieudana, trochę zawstydzająca, ale niechże będzie! Jeśli tego nie zrobisz teraz, to zyskasz tylko kumpelę, bo pożądanie jej odleci.

9 Ostatnio edytowany przez Stary Kawaler (2020-09-30 18:59:38)

Odp: Kobiecym okiem - Czy mam jakąkolwiek szansę?

Odpowiadając do wszystkich to..

Co do wyjazdu to był on zaplanowany długo wcześniej niż się w ogóle poznaliśmy. Chce połączyć "pracę" opiekunki ze zwiedzaniem kraju. To jej marzenie. Ogólnie stwierdziła, że może wrócić kiedy chce jak jej się na przykład nie będzie podobać tam na miejscu, czy coś w tym stylu. Także to w sumie pozostawiam gdzieś z boku póki co. Pewnie pojedzie tak czy siak, ale inaczej się patrzy nie mając kogoś przy sobie a też inaczej będąc powiedzmy zakochanym, na długi wyjazd. Na szczęście zanim otworzą granice to jeszcze minie trochę czasu więc sytuacja już się wyklaruje.

Ciężko o szybkie spotkanie. Ja pracuję na dwie zmiany, ona z kolei w weekendy do późna. Do tego ma studia magisterskie gdzie najbliższy miesiąc ma zajęcia do wieczora codziennie. Trzeba ostro logistycznie popracować i wtedy kiedy będę chodził na rano musi dać się skusić chociaż na półtorej godzinki na miasto. Co do kina to ostatnio delikatnie podpytałem czy preferuje kino, to powiedziała, że raczej nie, że na razie ciężko z czasem na spotkanie i mamy po prostu się spisać(co do terminu), więc podejrzewam, że październik to będzie wyjście gdzieś w plener. Mały spacer i jakaś kawiarnia.

Nie, nie powiedziałem jej nigdy co do niej czuję i że mi się podoba. Jednak z kontekstu niektórych wypowiedzi mogła to wywnioskować(np. nosi aparat i pyta, że nawet słodko w nim wyglądam nie? To mówię, że serio słodko bo dodaje Ci uroku, na weselu stwierdziła, że tak ładnie wyglądały inne dziewczyny a ja nie, że to takie aniołki były - "a ty za to aniołek w sercu a na zewnątrz diabełek?" smile ) mimo że nie było to powiedziane wprost. Z resztą jak ją zapraszam to ona nie ponosi żadnych kosztów, jak się witam czy żegnam to staram się strzelić buziaka w policzek. Niby nic, ale czy z każdym kolegą tak się wita? Nie sądzę..Powiedźmy, że raz na spotkanie rzucę jej jakiś niewinny komplement. Kumata dziewczyna chyba się domyśla, że coś tam czuję, że są to randki, mimo że osobiście nazywam to spotkaniem lub po prostu "czy umówimy się"? Jak napiszę, że randka to się boję jakiegoś kosza, wolałbym go dostać nawet osobiście niż przez messengera czy telefon smile

Właśnie punkt widzenia kobiet jest inny niż mężczyzn. Mówi się aby nie mówić a działać, bo słowa mogę wystraszyć dziewczynę. Po prostu próbować pocałować jak najwcześniej. Niektórzy robią to na pierwszym czy drugiem spotkaniu inni zaś radzą aby zrobić to np. do czwartego razu. Może to być zwykły pocałunek w usta, króciutki ale aby tylko dać znać, że nie interesuje nas jednie relacja koleżeńska a coś więcej. Jak się nie uda to nic wielkiego, spróbować następnym razem..Może być zaskoczona, może udawać niedostępną że nie jest łatwa, mogła już zaszufladkować mnie do friendzone a wcześniej np. byłaby zainteresowana i musiałbym mieć trochę czasu aby to odkręcać, lub ogólnie nie być zainteresowana. Różnie to bywa smile

Ogólnie staram się z nią nie pisać bo to zabija potem tematy do rozmów. Najważniejsze, że przychodzi na spotkania. Wiem, że na razie mnie traktuje jako kumpla bo jak ma inaczej skoro ja w 100% nie dałem jej znaku, że ma być inaczej a ona przecież pierwszego kroku nie zrobi..

10

Odp: Kobiecym okiem - Czy mam jakąkolwiek szansę?

Osobiście podpisuje się pod zdaniem,  że wyznania  odstraszają,  może nie każdą,  ale jestem z tych kobiet co wola  czyny. 
Hm nie rozumiem,  boisz się dostać kosza nazywając spotkanie randka,  a nie boisz się ciągle mieć nadzieję i tracić czas nie wiedząc na czym stoisz? Zawsze możesz lekkim żartem rzucić,  że zapraszasz  na randkę  i jakie kwiaty lubi? Raz,  że nazywasz,  to randka,  dwa to masz odpowiedz i wiesz na czym stoisz  a trzy,  robisz to lekkim żartem więc nie wystraszysz dziewczyny  smile  ja bym działała jak najszybciej,  poważnie.  Kto chce ten znajdzie sposób i czas by się spotkać, tylko trzeba "pokombinować"

Nie ma rewolucji, jeśli nie ma buntu.

11

Odp: Kobiecym okiem - Czy mam jakąkolwiek szansę?

No nie chcę tutaj mędrkować, bo mistrzem podrywu nie jestem ... aleeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee...

Stary Kawaler napisał/a:

Ciężko o szybkie spotkanie. Ja pracuję na dwie zmiany, ona z kolei w weekendy do późna. Do tego ma studia magisterskie gdzie najbliższy miesiąc ma zajęcia do wieczora codziennie. Trzeba ostro logistycznie popracować i wtedy kiedy będę chodził na rano musi dać się skusić chociaż na półtorej godzinki na miasto. Co do kina to ostatnio delikatnie podpytałem czy preferuje kino, to powiedziała, że raczej nie, że na razie ciężko z czasem na spotkanie i mamy po prostu się spisać(co do terminu), więc podejrzewam, że październik to będzie wyjście gdzieś w plener. Mały spacer i jakaś kawiarnia.

dwie zmiany -- czyli każdego dnia masz 16 godzin gdy nie jesteś w pracy...
ona w weekendy ... czyli ma dużo czasu wolnego

wniosek? Gdyby dwoje chcieli to by się spotkali... ale ktoś nie chce...

Może ktoś oczekuje, że drugi ktoś poświęci 3 godziny na spotkanie? Poza tym po co chodzić do kina jak się chce pobyć z dziewczyną... Do kina się chodzi chyba na film (?).



Nie, nie powiedziałem jej nigdy co do niej czuję i że mi się podoba.

I dlatego jesteś w czarnej dddddddddddd...



Jednak z kontekstu niektórych wypowiedzi mogła to wywnioskować...

Dziewczyna nie ma wnioskować, tylko coś poczuć... na przykład, że Ci się podoba...


(np. nosi aparat i pyta, że nawet słodko w nim wyglądam nie? To mówię, że serio słodko bo dodaje Ci uroku,

To tylko taka towarzyska rozmowa koleżanki z kolega, który jest synem przyjaciółki jej mamy... "Nie mam pomiętej bluzki na plecach?"   "Eeeee... wygląda na wyprasowaną... spoko!".
Już abstrahując od tego że twoja riposta była kłamstwem...
Lepiej było powiedzieć "będziesz miała piękne ząbki jak Ci to zdejmą...", albo "no pain no gain", czy coś w tym stylu...



na weselu stwierdziła, że tak ładnie wyglądały inne dziewczyny a ja nie, że to takie aniołki były - "a ty za to aniołek w sercu a na zewnątrz diabełek?" smile )

No i jak myślisz... co ona mogła poczuć? Dlaczego ona mówiła o innych dziewczynach?



Z resztą jak ją zapraszam to ona nie ponosi żadnych kosztów, jak się witam czy żegnam to staram się strzelić buziaka w policzek. Niby nic, ale czy z każdym kolegą tak się wita? Nie sądzę..

Gimnazjaliści witają się na misia, a potem grają w butelkę i się całują... komuniści też się buziakami witali.


Powiedźmy, że raz na spotkanie rzucę jej jakiś niewinny komplement.

Okej, to dobry pomysł. Wiesz... nawet nie musi być komplement, ale wystarczy trochę zainteresowania takiego prywatnego...



Kumata dziewczyna chyba się domyśla, że coś tam czuję, że są to randki, ...

Może się domyśla... ale to nie jej rzecz podrywać Cię... Poza tym domyślanie się jest bezemocjonalne, a bez emocji będzie zonk.


Mówi się aby nie mówić a działać, bo słowa mogę wystraszyć dziewczynę. Po prostu próbować pocałować jak najwcześniej. Niektórzy robią to na pierwszym czy drugiem spotkaniu inni zaś radzą aby zrobić to np. do czwartego razu. Może to być zwykły pocałunek w usta, króciutki ale aby tylko dać znać, że nie interesuje nas jednie relacja koleżeńska a coś więcej. Jak się nie uda to nic wielkiego, spróbować następnym razem..Może być zaskoczona, może udawać niedostępną że nie jest łatwa, mogła już zaszufladkować mnie do friendzone a wcześniej np. byłaby zainteresowana i musiałbym mieć trochę czasu aby to odkręcać, lub ogólnie nie być zainteresowana. Różnie to bywa smile

Yyyyyyyyyy... ale dużo teorii...   



Ogólnie staram się z nią nie pisać bo to zabija potem tematy do rozmów.

Niby masz rację, ale to sa tematy zastępcze, tak aby zapchać milczenie... czyli po prostu unikasz rozmawiania z nią o niej, o Tobie...


Najważniejsze, że przychodzi na spotkania.

Bingo! Tu masz 100% racji. Jak chce, to nic straconego...
Ale czy chce? Tego nie wiemy...
Na pewno nie chce gapić się w ekran w ciemnym pokoju... może by chciała obiad zjeść razem... Pewnie jada obiady na studiach...


Wiem, że na razie mnie traktuje jako kumpla bo jak ma inaczej skoro ja w 100% nie dałem jej znaku, że ma być inaczej a ona przecież pierwszego kroku nie zrobi..

Słusznie... jak kumpla.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

12 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2020-09-30 20:27:14)

Odp: Kobiecym okiem - Czy mam jakąkolwiek szansę?

A gdzie ona wyjeżdża? I kiedy?
Jak za chwilę, to może nie kombinuj uż jak tu się spotkać i ukraść jej calusa, tylko zapytaj czy móglbyś ją na lotnisko zawieźć. Tam ją pocałujesz i zapytasz czy możesz wpaść na weekend. Chyba że to USA?:)
Oj, Panowie, czy wy myślicie że jak nic nie zrobicie, to my nie wiemy , że smalicie cholewki, :)A nie o kumplowanie chodzi?
Jak się zostaje kumplem, to dlatego że już się coś tam wcześniej podziało w głowie kobiety i w kumpelstwo poszło.

A słowa same jak motyle sfruwają z warg i lecą w mrok. Któż nam wesołą piosnkę przysłał, Choć mgła i rzeką płynie kra? Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra! Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra!

13

Odp: Kobiecym okiem - Czy mam jakąkolwiek szansę?

Strasznie dużo rozkminiasz, jak dla mnie. To musi Cię kosztować strasznie dużo energii, takie kalkulowanie, żeby nie pisać, bo potem nie będzie o czym rozmawiać (BTW: jestem przeciwnego zdania, bo czym bardziej kogoś poznajesz, tym masz więcej punktów zaczepienia), czy szybko zrobiłeś jakiś gest, czy nie, czy będzie związek, czy nie będzie, czy coś powiedzieć, czy rzucić się do całowania.
Nie lepiej po prostu skupić się na tym, co jest między Wami? Nie mógłbyś w to włożyć trochę więcej spontaniczności i robić to, co czujesz? Bo się skupiasz na swoich oczekiwaniach i projekcjach, czy dobrze/niedobrze, czy mnie chce, czy nie chce. Po prostu baw się dobrze. Bo teraz, to przejawiasz jakieś dziwne podejście, w dodatku wspierasz się i nakręcasz. Jak jesteś z fajną dziewczyną, to jest fajnie i wcale nie musisz wymyślać tematów, bo same się pojawiają, nie zastanawiasz czy i kiedy ją pocałować czy przytulić, bo jak będzie to wynikało z sytuacji, to sama się nawinie.

14

Odp: Kobiecym okiem - Czy mam jakąkolwiek szansę?

Jestem zdania jak wszyscy wyżej. Kuj żelazo póki gorące, ona w końcu się wkurzy i oleje. A co do jej wyjazdu...przeciez nie ma kupionego biletu, oplaconego mieszkania i nagranej pracy. To jest wszystko chwiejne i się może zmienić w każdej chwili. Jak nic nie zrobisz to na 100% się spakuje i nara, ileż można czekać na jakąś inicjatywe tongue

15 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2020-09-30 22:38:30)

Odp: Kobiecym okiem - Czy mam jakąkolwiek szansę?

I Tu się ujawnia głupie babskie myślenie: który facet zrezygnowały z zajęcia, które go "jara" jak to on napisał dla kobiety? Żaden.
Bo mężczyżni tak nie robią, dbając  o swoją karierę i aby mieć swoje pieniądze, a nie polegają na partnerce.

A słowa same jak motyle sfruwają z warg i lecą w mrok. Któż nam wesołą piosnkę przysłał, Choć mgła i rzeką płynie kra? Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra! Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra!

16

Odp: Kobiecym okiem - Czy mam jakąkolwiek szansę?

Idźcie na lampkę wina dla odwagi i POCAŁUJ JĄ!!!!

gdykochamy

17

Odp: Kobiecym okiem - Czy mam jakąkolwiek szansę?
Ela210 napisał/a:

I Tu się ujawnia głupie babskie myślenie: który facet zrezygnowały z zajęcia, które go "jara" jak to on napisał dla kobiety? Żaden.
Bo mężczyżni tak nie robią, dbając  o swoją karierę i aby mieć swoje pieniądze, a nie polegają na partnerce.


Nie ważne czy facet czy kobieta.
Kto z nas nie skorzystałby z wyjazdu do pracy i wolałaby zostać bo poznał nową osobę?

To, że wyjedzie do tej pracy nie znaczy, że nic do autora nie czuje. I na odwrót.

18

Odp: Kobiecym okiem - Czy mam jakąkolwiek szansę?

Mnie się podoba to co Gary tu napisał. Znaków już sobie daliście dużo. Musisz przejść do konkretów, bo inaczej duża szansa, że nic z tego nie będzie i zostanie tylko żal. Działaj, odwagi!

19

Odp: Kobiecym okiem - Czy mam jakąkolwiek szansę?

Chłopie jak nie umiesz zagadać to napisz jej list, maila, łatwiej przekazać wtedy co czujesz. Niech to wreszcie któreś z was powie!!! Jak chcesz ja mogę zadzwonić i jej powiedzieć.

"Tam gdzie się skończy mój strach tam się zacznie moje życie " Arek (https://www.youtube.com/watch?v=uVYIy12UMk8)

20

Odp: Kobiecym okiem - Czy mam jakąkolwiek szansę?

To prawda, za dużo analizuje i myślę co będzie jak coś zrobię, dlatego jestem zablokowany. Muszę się w końcu otworzyć i nie żałować potem, że czegoś nie zrobiłem. Po każdym spotkaniu miałem niedosyt, że czegoś zabrakło z mojej strony. Ciągle mówiłem sobie, że następnym razem już naprowadze relacje na dobre tory. Tak to jest u mnie niestety. Gadać możemy sobie cały czas a jak ma przyjść do konkretów to dupa ze mnie się robi. Jak już zaczyna się rozkminiac co będzie jak. ..to już koniec. Trzeba od razu. Ja to wiem ale gorzej z praktyką. Myślę, żeby też zaprosić ja do siebie. Jakiś spacer bo mam fajne tereny nad wodą, jakies jedzenie czy też lampka wina, ale na razie nie ma kiedy bo na to bym potrzebował pół dnia. Pojdę z nią gdzieś do kawiarni następnym razem i po prostu w drodze powrotnej jak konkretnie nie nakręcę już tematu to będzie pewnie mój osobisty koniec bo tak bym dalej jałowo ciągnął to w nieskończoność kolejne X spotkań. Sam wyjazd jest do USA i w sumie jest nagrany, ale nie to jest na dzień dzisiejszy najważniejsze. Ja mam póki co swoją misję a resztą martwić się będę najwyżej później.

21 Ostatnio edytowany przez m4jkel (2020-10-01 19:46:55)

Odp: Kobiecym okiem - Czy mam jakąkolwiek szansę?

Bracie, umawiaj się na najbliższy wolny Wam termin, spotykacie się, wyciągasz do niej rękę i mówisz: chodź, zabieram cię do... (to. co zaplanujesz). Bądź konkrety facet, Tarzanem w swojej dżungli big_smile
Czyny, Panie czyny. Tym prostym gestem dasz jej znać czego chcesz, jak odrzuci Twoją dłoń, to będziesz wiedział na czym stoisz. Zrobiłbym tak zwłaszcza po tym ile razy się spotykaliście i dużo wiecie o sobie. Czas na gest.

22

Odp: Kobiecym okiem - Czy mam jakąkolwiek szansę?

Wnioski jakie wyciągnęłam na podstawie opisu tej znajomości: dziewczyna nie wie co do niej czujesz i prawdopodobnie wkrótce straci zainteresowanie. Myślę, że ja na jej miejscu nie domyśliłabym się, że chodzi Ci o coś więcej, niż kumpelstwo.

Wiadomo, jeśli jej powiesz, że ją kochasz i chcesz żeby dla Ciebie została w kraju, to pewnie popuka się w czoło i się przestraszy, ale powiedzieć jej, że Ci się podoba możesz i powinieneś. Zdecydowanie. Inaczej utkniesz we friendzonie.

A co do tego, że dziewczyna może się nie domyślić, iż facetowi chodzi o coś więcej, poniżej dwie historie z życia wzięte:

1. Pamiętam, że jak byłam na początku znajomości z moim partnerem, to rozmawiało się super (bardzo dużo ze sobą rozmawialiśmy i pisaliśmy), ale mimo niezłego flow i okazjonalnych flirtów wcale nie nastawiałam się na jakiś związek, uważałam, że gość jest świetny i fajnie byłoby mieć takiego kumpla, ewentualnie gdyby chciał czegoś więcej to moglibyśmy się pospotykać, ale nie zamierzałam w tej kwestii wykazać się szczególną inicjatywą. Powiedziałam mu nawet, że rozmawia mi się z nim tak dobrze jak z dobrym przyjacielem i on wtedy powiedział, że absolutnie nie chce poprzestać na przyjaźni. I to był wyraźny znak, że ta znajomość może wejść na inny poziom. Możliwe, że ta dziewczyna potrzebuje podobnego bodźca wink

2. Moja znajoma na początku znajomości ze swoim już teraz narzeczonym nie miała pojęcia, że on chce się z nią spotykać. Odzywał się raz na dwa tygodnie, zapraszał na piwo i w jego głowie to były randki, a on o nią mocno zabiegał, ona z kolei widziała to jako wypady z kolegą na piwko. Był mocno zdziwiony, jak dowiedział się, że się nie domyśliła o co mu chodzi, kiedy w końcu wyłożył karty na stół big_smile

Tak więc, tego...

Życzę zdecydowania i powodzenia smile

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kobiecym okiem - Czy mam jakąkolwiek szansę?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018