Znajomi mnie olewają - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

Temat: Znajomi mnie olewają

Często mam tak, że raz mnie super kontakt ze znajomymi, nie ma dnia kiedy bym z kimś nie wyszła i to nie tak, że z dwoma lub trzema osobami, a wręcz z większą ilością. A później jest cisza i wychodzi tak, że siedzę w domu nudząc się... Nie rozumiem czemu tak jest, czym to jest spowodowane. Czy ja jestem jakaś dziwna czy po prostu spotykają się że mną bo sami wtedy nie mają za bardzo z kim i z braku laku jestem ja. Studiuje i myślałam, że jak wyjadę do innego miasta, to będzie inaczej, poznam tam ludzi,zacznę sie bawić itp ale wyszło tak, że każdy po wykładach wraca do swojego życia i nie jest skłonnym do wychodzenia. A tu mają pracę, a tu idą do dziewczyny/chłopaka. I wychodzi, że spotykamy się raz na jakiś czas, nie licząc uczelni. A w moim rodzinnym mieście jest ta sytuacja która opisałam na początku. Dużo osób w moim wieku idzie pić i to jest ich główne zajęcie, mi się centralnie to nie podoba, oczywiście jak większość ludzi lubię się napić, ale na pewno nie tak żeby stracić przytomność, wymiotować czy jeszcze inne typu historie. Z kolei inni znajomi wychodzić wychodzą chętnie, ale tylko wtedy kiedy ja napiszę pierwsza. Nie chcę ciągle też, bo mam wrażenie, że sie narzucam. Nie wiem co mam robić, czy ja powinnam się zmienić, oni dogadują się lepiej z innymi czy może taki już mój los?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Znajomi mnie olewają

A jak często są te dni kiedy wychodzisz ze znajomymi a jak często te, w których się nudzisz?

3

Odp: Znajomi mnie olewają
Dorota_B napisał/a:

A jak często są te dni kiedy wychodzisz ze znajomymi a jak często te, w których się nudzisz?

Przykładowo: wakacje miałam od lipca, w lipcu sie nie nudziłam aż do połowy sierpnia, a teraz od połowy sierpnia do teraz się mega nudzę. Z reguły jest tak, że np z kimś wychodzę kilka razy w miesiącu, a następnie miesiąc jest ciszy czy nie raz dłużej. I tego nie rozumiem, bo najpierw jest taki natłok, fajnie wychodzimy to tam, to tu a później kompletna cisza i znowu się to za jakiś czas powtarza i znowu cisza, tego kompletnie nie rozumiem. Dlatego czuje się olewana po części

4

Odp: Znajomi mnie olewają

Ale widzę np, że moje koleżanki wychodzą z kimś innym, co trochę mi smutno bo od nich zero kontaktu teraz, a wcześniej były propozycje żeby wyjść to tu to tam

5 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2020-09-12 06:25:56)

Odp: Znajomi mnie olewają

Wiesz jak bylam mlodą dziewczyną to trzymalam sie z kolezanka 6lat starszą, z ktorą nie trzymal sie nikt,bo byla po prostu nieladna. Po latach wspominam jak fantastyczne wnęrze miala, co za charakter, poczucie humoru. Mimo braku urody Kasia wychodzila za maż dwa razy a jej ladniejsze o niebo kolezanki otwierały w szoku oczy bo chlopacy trafiali jej się konkretni. Czemu? bo nie mialam z kim isc na dyskotekę, a z nią nie szedł zazwyczaj nikt.
No niestety to ten wiek, kiedy się szuka popularnych,towarzyskich osób, z ktorymi będzie ciekawie. Moze za spokojna jestes a tak jak ona ktos niedocenia twojego wnetrza. Tylko ze popularnosc i towarzystwo nie zapewnia powodzenia w zyciu,bo to nie te cechy.
Ze mną tez zazwyczaj nie chcial nikt chodzic, po latach odnalazlam powody i nie byla to pieruńska uroda jaką obdarzyl mnie na kilka ladnych lat los(mama mowila,ze kolezanki zazdrosne) tylko mój charakter:
-bylam za szczera(az do urazy)
-gadalam nietaktownie
-nie mialam dojrzalosci spolecznej bo zawsze siedzialam sama
-zadzieralam nosa.
W skutek tego za kazdym razem chlopacy wybierali inne dziewczyny, a kolezanki mnie unikaly. MIalam chocby kuzynkę ktora mnie nie chciala brac na dyskoteki bo powtarzalam mojej mamie to ze się napili, czemu to zrobilam?moze cos chlapnęlam. Bylam niedojrzala mimo 22 lat, w tym wieku moje kolezanki juz byly zonami i matkami, a ja nadal informowalam w domu ze wroce po 22.

'Netkobiety są kompasem w moim życiu'

"mam czas dla każdego absurdu"

6

Odp: Znajomi mnie olewają

Ja trochę nie rozumiem jak mozna płakać, że się wychodzi z kimś tylko kilka razy w miesiącu. Ja mam znajomych, z którymi widzę się raz albo dwa razy w roku i nikt nie ma z tym problemu. To się nazywa dorosłe życie. Są inne priorytety niż wyjście na imprezę.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

7 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2020-09-12 11:53:39)

Odp: Znajomi mnie olewają

jest mloda i pewnie nie pracuje, stąd siedzenie w domu i jescze kazdy wychodzi a jej nie biorą, mile to nie jest.
mnie tez nie zawsze brali, bylo mi smutno, jedyne co ci moge polecic to znalezc dorywczą pracę a jesli tak lubisz wychodzic to idz na barmankę do dyskoteki, nie dosc ze zarobisz to jeszcze twoj klimat "wyjsciowo-sobotni".

ja tam uwazam ze mlodosc jest od zabawy, nie napicia się, ale od zabawy, sama pamietam jak z moja kumpela kupowalysmy 3 piwa vip i pilysmy w lazience w dyskotece,wychodzilysmy i bawilysmy sie. fajnie bylo. dzis sobota, moze daj ogloszenie na spotted twojego miasta, moze ktos tez szuka towarzystwa, niekoniecznie mlody,moze to ktos w wieku 35 lat kto nie ma znajomych i jest po rozwodzie(znam taki przypadek kobiety ktora nie miala z kim wyjsc i siedziala sama), przyjaznie w kazdym wieku mozna tworzyc, ja np.przyjaznie sie z moją babcią.

'Netkobiety są kompasem w moim życiu'

"mam czas dla każdego absurdu"

8

Odp: Znajomi mnie olewają
Believe300 napisał/a:
Dorota_B napisał/a:

A jak często są te dni kiedy wychodzisz ze znajomymi a jak często te, w których się nudzisz?

Przykładowo: wakacje miałam od lipca, w lipcu sie nie nudziłam aż do połowy sierpnia, a teraz od połowy sierpnia do teraz się mega nudzę. Z reguły jest tak, że np z kimś wychodzę kilka razy w miesiącu, a następnie miesiąc jest ciszy czy nie raz dłużej. I tego nie rozumiem, bo najpierw jest taki natłok, fajnie wychodzimy to tam, to tu a później kompletna cisza i znowu się to za jakiś czas powtarza i znowu cisza, tego kompletnie nie rozumiem. Dlatego czuje się olewana po części

A nie potrafisz się zająć sama sobą?
Masz jakieś zainteresowania?
Może pomyśl o rozwoju własnym, wiedza, rozwój emocjonalny, duchowy.
Umiesz być sama ze sobą? Jesteś sama dla siebie interesującą?

Z tego co piszesz to rysuje mi się obraz osoby, której znajomi są potrzebni do tego, aby dostarczyć rozrywki, zająć wewnętrzna pustkę i znudzenie sobą.

9

Odp: Znajomi mnie olewają

Nie wiem czemu takie negatywne komentarze są pisane, skoro nie wiecie kim jestem, ale każdy ma swoje zdanie, okey szanuje. Jednak nie chodzi mi o chodzenie na dyskoteki czy wyłącznie zabawę... i umiem zająć się sama sobą, z tym problemu nie mam, zawsze się coś znajdzie. Wręcz uchodzę za taką osobę, która jest spokojna i jeśli chodzi o picie czy imprezowanie to nigdy nie byłam na to napalona. Bardziej chodzi mi o to, że jako jednak młoda osoba, bo mam dopiero 20 lat, chciałabym chociaż i by pojechać ze znajomymi na wakacje, pójść na głupi spacer i inne sprawy. A mam wrażenie, że moi znajomymi głównie tylko piciem się zajmują. Jak to jedna moja koleżanka oznajmiła, że ona chce mnie zobaczyć jak za dużo wypije alkoholu i żebym miała rano kaca, bo bez tego nie zaznałam jeszcze życia. Ale to nie moja bajka, pije tyle ile chce, a nie żeby być trupem. Nie zależy mi na szukaniu czegoś na siłę żeby coś robić w wolnym czasie, tylko żeby zrozumieć czemu oni tak się zachowują w stosunku do mnie, raz mają w dupie a później nagle piszą o spotkanie. Nie wiem, może i jestem za spokojna, może mam inne podejście do życia w tym wieku albo jestem za miła i słodka i pozwalam się wykorzystywać, nie mam pojęcia.

10 Ostatnio edytowany przez Believe300 (2020-09-12 16:04:51)

Odp: Znajomi mnie olewają
Lady Loka napisał/a:

Ja trochę nie rozumiem jak mozna płakać, że się wychodzi z kimś tylko kilka razy w miesiącu. Ja mam znajomych, z którymi widzę się raz albo dwa razy w roku i nikt nie ma z tym problemu. To się nazywa dorosłe życie. Są inne priorytety niż wyjście na imprezę.

No i widzisz, dlatego tacy ludzie jak ja zastanawiają się czemu takie osoby jak ty mają ich gdzieś, skoro interesujesz się swoimi znajomymi tylko raz lub dwa na ruski rok wink może i nie wiem jeszcze co to dorosłe życie, ale uwierz mi, że wkraczam w nie coraz bardziej i wiele sytuacji mnie nadal zaskakuje.
A i ja wcale nie płacze, tylko próbuje zrozumieć i chyba to się zalicza do dorosłego zachowania z tego co wiem. Także za negatywne komentarze z góry dziękuję.

11 Ostatnio edytowany przez Believe300 (2020-09-12 16:07:50)

Odp: Znajomi mnie olewają
nokiaaa napisał/a:

jest mloda i pewnie nie pracuje, stąd siedzenie w domu i jescze kazdy wychodzi a jej nie biorą, mile to nie jest.
mnie tez nie zawsze brali, bylo mi smutno, jedyne co ci moge polecic to znalezc dorywczą pracę a jesli tak lubisz wychodzic to idz na barmankę do dyskoteki, nie dosc ze zarobisz to jeszcze twoj klimat "wyjsciowo-sobotni".

ja tam uwazam ze mlodosc jest od zabawy, nie napicia się, ale od zabawy, sama pamietam jak z moja kumpela kupowalysmy 3 piwa vip i pilysmy w lazience w dyskotece,wychodzilysmy i bawilysmy sie. fajnie bylo. dzis sobota, moze daj ogloszenie na spotted twojego miasta, moze ktos tez szuka towarzystwa, niekoniecznie mlody,moze to ktos w wieku 35 lat kto nie ma znajomych i jest po rozwodzie(znam taki przypadek kobiety ktora nie miala z kim wyjsc i siedziala sama), przyjaznie w kazdym wieku mozna tworzyc, ja np.przyjaznie sie z moją babcią.

Chyba masz rację z tą pracą, tak zrobię big_smile prawda jest taka, że rok wczesniej pracowałam ale z racji, że grasuje korona wirus to tak wszystko się przeciągnęło i niczego nie znalazłam. Spróbuję poszukać czegoś jeszcze po prostu. Ale dziękuję za rady i wsparcie

12

Odp: Znajomi mnie olewają
Believe300 napisał/a:

Często mam tak, że raz mnie super kontakt ze znajomymi, nie ma dnia kiedy bym z kimś nie wyszła i to nie tak, że z dwoma lub trzema osobami, a wręcz z większą ilością. A później jest cisza i wychodzi tak, że siedzę w domu nudząc się... Nie rozumiem czemu tak jest, czym to jest spowodowane. Czy ja jestem jakaś dziwna czy po prostu spotykają się że mną bo sami wtedy nie mają za bardzo z kim i z braku laku jestem ja. Studiuje i myślałam, że jak wyjadę do innego miasta, to będzie inaczej, poznam tam ludzi,zacznę sie bawić itp ale wyszło tak, że każdy po wykładach wraca do swojego życia i nie jest skłonnym do wychodzenia. A tu mają pracę, a tu idą do dziewczyny/chłopaka. I wychodzi, że spotykamy się raz na jakiś czas, nie licząc uczelni. A w moim rodzinnym mieście jest ta sytuacja która opisałam na początku. Dużo osób w moim wieku idzie pić i to jest ich główne zajęcie, mi się centralnie to nie podoba, oczywiście jak większość ludzi lubię się napić, ale na pewno nie tak żeby stracić przytomność, wymiotować czy jeszcze inne typu historie. Z kolei inni znajomi wychodzić wychodzą chętnie, ale tylko wtedy kiedy ja napiszę pierwsza. Nie chcę ciągle też, bo mam wrażenie, że sie narzucam. Nie wiem co mam robić, czy ja powinnam się zmienić, oni dogadują się lepiej z innymi czy może taki już mój los?

Nie bierz tego do siebie. Ludzie myślą przede wszystkim o sobie, i jak spotkanie nie jest po drodze, to nie wychodzą na spotkania. A nie dlatego, że z Tobą jest coś nie tak. Mam dokładnie to samo, są tygodnie, kiedy nie mogę opędzić się od znajomych i kalendarz pęka w szwach, a są tygodnie posuchy. Przyjmuję to takim, jakim jest. Jak jest się z kim spotkać i ja mam chęć - idę, dobrze się bawię. Jak nie ma się z kim spotkać, jak przez większość wakacji? Wykorzystuję ten czas dla siebie, albo szukam uporczywie wśrod znajomych, których nie widziałam całe wieki. Wydaje mi się, że masz wygórowane oczekiwania bądź nierealistyczne podejście do tego, ile wolnego czasu mają przeciętni dorośli ludzie i ile procent tego czasu poświęcają na życie towarzyskie. Jak ktoś ma pracę i partnera/partnerkę, to okazuje się, że życie towarzyskie stanowi znikomą część życia w ogóle.

If you can be anything, be kind.

13

Odp: Znajomi mnie olewają
Believe300 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Ja trochę nie rozumiem jak mozna płakać, że się wychodzi z kimś tylko kilka razy w miesiącu. Ja mam znajomych, z którymi widzę się raz albo dwa razy w roku i nikt nie ma z tym problemu. To się nazywa dorosłe życie. Są inne priorytety niż wyjście na imprezę.

No i widzisz, dlatego tacy ludzie jak ja zastanawiają się czemu takie osoby jak ty mają ich gdzieś, skoro interesujesz się swoimi znajomymi tylko raz lub dwa na ruski rok wink może i nie wiem jeszcze co to dorosłe życie, ale uwierz mi, że wkraczam w nie coraz bardziej i wiele sytuacji mnie nadal zaskakuje.
A i ja wcale nie płacze, tylko próbuje zrozumieć i chyba to się zalicza do dorosłego zachowania z tego co wiem. Także za negatywne komentarze z góry dziękuję.

Cóż za pocisk big_smile
Wkraczaj wkraczaj. Sama zobaczysz.

To nie o to chodzi, że ja się nie interesuję moimi znajomymi (zresztą nie wiem skąd wyciągnęłaś taki wniosek, może to oni nie chcą wychodzić częściej, a Ty ciśniesz po mnie?), tylko jak ludzie mają swoje życie, pracują, zakładają rodziny, to po prostu nie wychodzą na imprezy codziennie czy nawet raz w tygodniu, bo są zajęci własnym rozwojem.

Wbrew pozorom i mnie i ludziom, z którymi się spotykam całkowicie taka częstotliwość wystarcza wink ale w moim przypadku to są relacje budowane 5-11 lat.

Dla mnie po prostu Twoje marudzenie jest dziwne. Zajmij się po prostu sobą, zagospodaruj sobie wolny czas, to nie będziesz oczekiwać, ze zrobią to za Ciebie Twoi znajomi.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

14

Odp: Znajomi mnie olewają
Lady Loka napisał/a:
Believe300 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Ja trochę nie rozumiem jak mozna płakać, że się wychodzi z kimś tylko kilka razy w miesiącu. Ja mam znajomych, z którymi widzę się raz albo dwa razy w roku i nikt nie ma z tym problemu. To się nazywa dorosłe życie. Są inne priorytety niż wyjście na imprezę.

No i widzisz, dlatego tacy ludzie jak ja zastanawiają się czemu takie osoby jak ty mają ich gdzieś, skoro interesujesz się swoimi znajomymi tylko raz lub dwa na ruski rok wink może i nie wiem jeszcze co to dorosłe życie, ale uwierz mi, że wkraczam w nie coraz bardziej i wiele sytuacji mnie nadal zaskakuje.
A i ja wcale nie płacze, tylko próbuje zrozumieć i chyba to się zalicza do dorosłego zachowania z tego co wiem. Także za negatywne komentarze z góry dziękuję.

Cóż za pocisk big_smile
Wkraczaj wkraczaj. Sama zobaczysz.

To nie o to chodzi, że ja się nie interesuję moimi znajomymi (zresztą nie wiem skąd wyciągnęłaś taki wniosek, może to oni nie chcą wychodzić częściej, a Ty ciśniesz po mnie?), tylko jak ludzie mają swoje życie, pracują, zakładają rodziny, to po prostu nie wychodzą na imprezy codziennie czy nawet raz w tygodniu, bo są zajęci własnym rozwojem.

Wbrew pozorom i mnie i ludziom, z którymi się spotykam całkowicie taka częstotliwość wystarcza wink ale w moim przypadku to są relacje budowane 5-11 lat.

Dla mnie po prostu Twoje marudzenie jest dziwne. Zajmij się po prostu sobą, zagospodaruj sobie wolny czas, to nie będziesz oczekiwać, ze zrobią to za Ciebie Twoi znajomi.

No tak ja rozumiem o co Pani chodzi, chociaż nie wiem konkretnie ile ma pani lat, ale wydaje mi się, że o ile moi znajomymi mają dziewczyny czy chłopaków i wiadomo, że ten czas jest w większości im poświęcony, ale jednak widzę po moich towarzyszach, że do dorosłego życia to im jeszcze daleko, zwłaszcza jak mamy w większości po 20 lat, niektórzy też mają studia i dorywczą pracę, co też jestem w stanie zrozumieć że nie mają czasu. Natomiast reszta znajomych, którzy oprócz studiów nie mają na głowie nic, imprezują ile się da i bardziej o to mi chodzi, że akurat ci znajomi tak różnie się zachowują, ale wiem nikt mnie niańczyć nie będzie. Tak czy siak, jak wcześniej pisała jedna z pań, praca dorywcza to chyba najlepsze wyjście na wakacje, bo większość czasu jest zapełniona. Chociaż nie ukrywam, że tych wakacji długich nie zostało mi sporo i chciałam je wykorzystać na dobre po prostu, zanim zacznę taką pracę na codzień.

15

Odp: Znajomi mnie olewają
Monoceros napisał/a:
Believe300 napisał/a:

Często mam tak, że raz mnie super kontakt ze znajomymi, nie ma dnia kiedy bym z kimś nie wyszła i to nie tak, że z dwoma lub trzema osobami, a wręcz z większą ilością. A później jest cisza i wychodzi tak, że siedzę w domu nudząc się... Nie rozumiem czemu tak jest, czym to jest spowodowane. Czy ja jestem jakaś dziwna czy po prostu spotykają się że mną bo sami wtedy nie mają za bardzo z kim i z braku laku jestem ja. Studiuje i myślałam, że jak wyjadę do innego miasta, to będzie inaczej, poznam tam ludzi,zacznę sie bawić itp ale wyszło tak, że każdy po wykładach wraca do swojego życia i nie jest skłonnym do wychodzenia. A tu mają pracę, a tu idą do dziewczyny/chłopaka. I wychodzi, że spotykamy się raz na jakiś czas, nie licząc uczelni. A w moim rodzinnym mieście jest ta sytuacja która opisałam na początku. Dużo osób w moim wieku idzie pić i to jest ich główne zajęcie, mi się centralnie to nie podoba, oczywiście jak większość ludzi lubię się napić, ale na pewno nie tak żeby stracić przytomność, wymiotować czy jeszcze inne typu historie. Z kolei inni znajomi wychodzić wychodzą chętnie, ale tylko wtedy kiedy ja napiszę pierwsza. Nie chcę ciągle też, bo mam wrażenie, że sie narzucam. Nie wiem co mam robić, czy ja powinnam się zmienić, oni dogadują się lepiej z innymi czy może taki już mój los?

Nie bierz tego do siebie. Ludzie myślą przede wszystkim o sobie, i jak spotkanie nie jest po drodze, to nie wychodzą na spotkania. A nie dlatego, że z Tobą jest coś nie tak. Mam dokładnie to samo, są tygodnie, kiedy nie mogę opędzić się od znajomych i kalendarz pęka w szwach, a są tygodnie posuchy. Przyjmuję to takim, jakim jest. Jak jest się z kim spotkać i ja mam chęć - idę, dobrze się bawię. Jak nie ma się z kim spotkać, jak przez większość wakacji? Wykorzystuję ten czas dla siebie, albo szukam uporczywie wśrod znajomych, których nie widziałam całe wieki. Wydaje mi się, że masz wygórowane oczekiwania bądź nierealistyczne podejście do tego, ile wolnego czasu mają przeciętni dorośli ludzie i ile procent tego czasu poświęcają na życie towarzyskie. Jak ktoś ma pracę i partnera/partnerkę, to okazuje się, że życie towarzyskie stanowi znikomą część życia w ogóle.

Bardzo możliwe, że za bardzo wzięłam to do siebie. A i tak nie mam na tą sytuację za bardzo wpływu. Ale właśnie myślałam, że może moja cechą charakteru odpychała moich znajomych po części, ale skoro inny ludzie też się widują różnie, pare razy na rok czy właśnie, że raz jest napełnienie tych spotkań a później nagle cisza, to chyba ogólnie wszyscy ludzie tak mają.

16

Odp: Znajomi mnie olewają

Believe300, nie pisz, proszę, postu pod postem, to niezgodne z naszymi zasadami. Używaj opcji „edytuj”.

17

Odp: Znajomi mnie olewają
Believe300 napisał/a:

Bardzo możliwe, że za bardzo wzięłam to do siebie. A i tak nie mam na tą sytuację za bardzo wpływu. Ale właśnie myślałam, że może moja cechą charakteru odpychała moich znajomych po części, ale skoro inny ludzie też się widują różnie, pare razy na rok czy właśnie, że raz jest napełnienie tych spotkań a później nagle cisza, to chyba ogólnie wszyscy ludzie tak mają.

Nie no, masz wpływ, tylko pytanie czy chcesz na niego mieć wpływ, bo napisałaś, że wkurza Cię to, że zawsze piszesz pierwsza. To jest Twój wybór, na ile Ci zależy na znajomości i czy jesteś znieść ten dyskomfort wywołany (prawdopodobnie błędną) myślą, że "im tak nie zależy jak mi!" Można owszem się obrazić, że ktoś o nas nie pamięta, a można przyjąć, że tak wygląda ta znajomość, że to Ty piszesz i zapraszasz. Niektóre znajomości są tego warte, inne nie. Znajomości też przechodzą różne zmiany, my jako ludzie też, może być tak, że teraz Ty piszesz, potem ktoś inny będzie zabiegał. Może to dziwne jest, ale naprawdę nie pamiętam, kiedy ostatni raz ktoś do mnie napisał, że chce się spotkać, głównie to ja wychodzę z takimi propozycjami.

Ja się dlatego cieszę, że mam bliskich znajomych w pracy i dwie współlokatorki, bo inaczej bym nie miała życia towarzyskiego...

If you can be anything, be kind.

18 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2020-09-13 14:34:31)

Odp: Znajomi mnie olewają

do tej pory pamiętam soboty i swiateczne dyskoteki kiedy nie mialam z kim isc, wtedy kupowalam papierosy i szlam sama na miasto.zawsze sama jak ten wędrowiec. wspolczuje ci, samotnosc to smutek i zal do losu. mamy zdrowie i mlodosc a nie mam gdzie i z kim isc. praca w barze,kafejce to taki klimat wypadowy moze akurat się odnajdziesz?a jak sie ma pieniadze to są mozliwosc, mozna zapisac sie na silownię, konie czy jechac do duzego miasta do centrum handlowego. problem z dzis i tego miesiaca- ja juz 40lat mam, w moim wieku chodzimy np.na grzyby, tez mi poradzili jedz sama, z mezem sie kloce jak jade, nie ma zkim pojsc i tez przykro. bylam przed chwilą to tez sie klocilismy, grzyby są, w moim wieku to mozna isc na cmentarz jak nie ma gdzie bo reszta to kosztuje,np.z dzieckiem do takiego na frytki czy kebaba baru.
ludzie w roznym wieku są sami, do tej pory pamietam dziewczyne ktora rozeszla z chlopakiem sie w wieku 33 lat, wszyscy mieli juz swoje zycie,dzieci i mezow albo chlopakow a ona sama, chodzila bardzo dlugi na nasze dyskoteki dopiero przed 40wyszla za maz i urodzila dziecko, miala kolezanke po rozwodzie starszą o 15 lat, przychodzily we dwie, wiec przyjazn to nie rowiesnicy,mogą byc i starsi. mam glupią historię, bo ja zawsze je sypie, jak studiowalam to nie mialam z kim isc na nasz miastowy festyn, plakalam bo mialam mozliwosc tylko z rodzicami,wrocilam akurat ze studiow, poszlam z nimi,dla 21 latki to byl obciach, na Placu przed zamkiem spotkalam kolezanke i zmylam sie, do domu wrocilam o 3 rano,bawilismy sie ze hej, wiec wyjsc warto nawet z mamą i tatą, babcią:)) bo zawsze moze cos sie zdarzyc chociaz dla mnie to byl wtedy wstyd bo gdzie kolezanki,chlopak, a brzydką dziewczyną nie bylam.sytuacja powtórzyla się chyba w następnym roku na koncercie i tez spotkalam jakąs dawno niewidzianą znajomą, rodzice bawili sie ze znajomymi więc nie to ze ich wystawilam.

na moją samotnosc mialo wplyw to ze mialam wiele kolezanek, ale one sie pozenily albo chlopakow mialy wiec juz byl temat zamkniety,najczesciej jednak po maturze braly slub i mialy niemowlęta, inne kolezanki wyjechaly daleko na studia, za granicę, stałą ekipę imprezową znalazlam dopiero w wieku 25 lat i juz jej nie odpuscilam,przez 3lata stukalysmy kazdy piątek i sobotę, az mi się znudzilo.obecnie kazdy ma rodzinę, powoli ekipa sie rozpadala i pojawialy się inne osoby na naszych imprezach ale tez zaraz ktos tam zakladal rodzine. i drogi sie rozeszly.

'Netkobiety są kompasem w moim życiu'

"mam czas dla każdego absurdu"

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018