Cześć,
Ciekawi mnie po jakim czasie spotykania się z facetem poznałyście jego dzieci, a on Wasze? Jak już wiedziałyście, że to "ten jedyny", z którym być może niedługo będziecie planować np wspólne mieszkanie? Czy wcześniej, gdy jeszcze związek był na wcześniejszym etapie?
I jak takie spotkanie wyglądało? Co powiedziałyście dzieciom - że to kolega? Partner? Wcześniej "zapowiedziałyście" takie spotkanie dzieciom? Gdzie ono się odbyło?
Ciekawią mnie Wasze doświadczenia w tym temacie:)
Cześć,
Ciekawi mnie po jakim czasie spotykania się z facetem poznałyście jego dzieci, a on Wasze? Jak już wiedziałyście, że to "ten jedyny", z którym być może niedługo będziecie planować np wspólne mieszkanie? Czy wcześniej, gdy jeszcze związek był na wcześniejszym etapie?
I jak takie spotkanie wyglądało? Co powiedziałyście dzieciom - że to kolega? Partner? Wcześniej "zapowiedziałyście" takie spotkanie dzieciom? Gdzie ono się odbyło?
Ciekawią mnie Wasze doświadczenia w tym temacie:)
Po około 10 miesiącach znajomości.
Partner poznał moje dzieci u mnie w domu, na wspólnym obiedzie. Chciałam im dać możliwość wycofania się po posiłku - gdyby miały taką potrzebę i ochotę na zniknięcie w swoich pokojach - czego nie mogłyby mieć w restauracji czy w innym publicznym miejscu. Jego wizytę oczywiście zapowiedziałam a obiad, z małym deserem według ich pomysłu, przygotowałam wspólnie z dziećmi.
Nie przedstawiałam go jako wujka, sąsiada, czy znajomego - bo przecież wiedziały, że się z nim spotykam i zdążyły się już oswoić z sytuacją, więc prezentacja imienna wystarczyła.
On dzieci nie miał, więc były to tylko jednostronne mecyje
![]()
Szybko, bo on chciał się praktycznie od razu żenić i mieszkać razem. Z jego dziećmi nie mieszkamy. Syn dorosły, córka zaraz pójdzie na swoje.
U nas dość wcześnie (chciał rozwiać moje podejrzenia, że coś może urywać, że nie prowadzi podwójnego życia itd.). Najpierw powiedział córce, że się ze mną spotyka. Potem, zupełnie spontanicznie jak z nią przy mnie rozmawiał przez tel. a ona coś o mnie zapytała (słyszałam ich rozmowę), to powiedział, że jestem tu z nim i dał mi ją do tel. Całkiem fajnie nam się rozmawiało i umówiłyśmy się, że się spotkamy by się poznać osobiście. Spotkanie (kolacja) była u niego w domu.
@Izabella77
A w jakim wieku dzieci były? Piszesz, że wiedziały, że się z nim spotykasz. To samo wyszło? Czy powiedziałaś, że z kimś się spotykasz. Mam z tym pewien problem, nie wiem jak miałabym powiedzieć dzieciom, że z kimś się spotykam, a spotykam się jak ich nie ma w domu, są u ojca albo w ciągu dnia (mamy oboje takie prace, ze czasem możemy się zobaczyć też w ciągu dnia). One mnie nigdy nie pytają o to, czy "mama ma chłopaka", nie ma tego typu tematów w ogóle. To też nie jest ktoś, kogo znają, bo nie jest z kręgu moich znajomych, wtedy pewnie sytuacja byłaby ułatwiona.
Dziewczynki miały wtedy 11 i 13 lat Alu. A to, że się z kimś spotykam - wyszło zupełnie naturalnie. Słyszały nie raz jak rozmawiam z nim przez telefon, bo kiedy się nie widzieliśmy, to dzwoniliśmy do siebie regularnie wieczorami.
Spotykaliśmy się przede wszystkim w weekendy, kiedy córki jeździły do swojego taty.
Czasem widziały, kiedy odwoził mnie do domu - nie wchodził do środka, ale niekiedy odbierał mnie po pracy i odwoził do domu.
Można powiedzieć, że to wyszło samo, bo nie robiłam z tego wielkiej tajemnicy.
Po kilku miesiącach powiedziałam im, że się z kimś spotykam, ale nie naciskałam na żadne poznawanie się - po prostu chciałam tylko, aby miały tego świadomość i przyzwyczaiły się do tej myśli.
Po tym, jak im powiedziałam, nie zmienialiśmy niczego w naszych spotkaniach, no może spotykaliśmy się trochę częściej wyskakując popołudniami na zakupy, kawę, czy do kina.
Kiedy minęło znowu kilka miesięcy - poczułam, że to już czas na przedstawienie dzieciom partnera, dodatkowo pod koniec roku było wesele mojej kuzynki, gdzie chciałam abyśmy byli wspólnie jako oficjalna para - a zależało mi, żeby córki poznały go do tego czasu i czuły się przy nim w miarę swobodnie.
7 2020-08-30 09:33:10 Ostatnio edytowany przez AlaMaKota75 (2020-08-30 09:33:51)
To fajnie, że to wyszło naturalnie. Tak jest zdecydowanie lepiej.
U mnie dzieci w podobnym wieku. My też rozmawiamy, o różnych porach, ale ja bardzo dużo rozmawiam w ogóle przez telefon (Taka praca) i moje dzieci w ogóle nie pytają a z kim, a o czym itp. Więc trochę nie ma okazji "sprzedać" im jakąś taką informację.
Jak jadę z nimi samochodem i na wyświetlaczu widać od kogo przyszła np wiadomość, nigdy nie zapytały "A kto to jest?", więc mi tego nie ułatwiają
)
No nic, zobaczymy, jak to będzie, podchodzę do tego na spokojnie:)
a nie możesz dzieciom kiedyś powiedzieć że idziesz na randkę, albo byłaś na randce?
Sytuacja się nieoczekiwanie dla mnie dziś sama zadziała, tzn zupełnie nie planując tego, spontanicznie, wpadł dziś do mnie ze swoją córką. Było miło i sympatycznie, bez spiny. Lepiej bym tego nie wymyśliła:)