Toksyczny związek - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

Temat: Toksyczny związek

Mam nadzieje, ze pomożecie mi poniewaz nie mam się komu wygadac, przez zwiazek straciłam prawie wszystkie koleżanki, wciaz siedze z dziecmi w domu, nie mam nikogo z kim mogłabym ich zostawic zeby gdzies wyjsc, on kiedy jest w Polsce nie zostanie z dziecmi i nie pozwoli zebym ja wyszla sama bez niego, tylko on wychodzi wciaz z kolegami a ja siedze sama wieczorami w domu i za nim czekam. Jesteśmy razem od 3lat mamy razem rocznego synka mam jeszcze starsza corke z pierwszego zwiazku, nie pracuje partner pracuje zagranica ma swoja działalność więc nie zarabia malo, dlugo starałam się zeby załatwić mu te prace, przez mojego wuja, zeby przestac zyc z miesiąca na miesiac i spłacić dlugi poniewaz partner mial spore, on nawet tego nie docenił. Ja z dziecmi utrzymujemy sie z alimentow i 500+, on oplaca mieszkanie i rachunki, czasem jak zabraknie nam pieniedzy oczywiście z wielkim problemem cos nam dosle, ale sam zyje jak bogacz, na nic sobie nie zaluje, najlepsze ciuchy, buty itd, ja wyliczam każdy grosz. Ostatnio okazalo sie ze bede musiala nosic aparat na zebach powiedział, ze mama ma mi za niego zapłacić, bo on na pewno nie zaplaci. Wciaz obwinia mnie o wszystko np. popsuła sie szyba w aucie dzwonię do niego i słyszę ze nie popsuła sie sama tylko ja popsulam ja na pewno i mam jechac do mechanika i za nią zapłacić. Ostatnio stwierdził, że tylko on przynosi do domu pieniądze wiec on ma prawo rzadzic. Kiedy go nie ma nie jest tak źle, bo tylko rozmawiamy przez tel, ale kiedy przyjezdza wciaz klocimy się i godzimy, wystarczy ze podniesie glos zaraz placze, w kłótni specjalnie mowi mi rzeczy które wie że mnie zrania i zabolą, żebym cierpiała. Kiedy jest w Polsce nie mam na nic ochoty, nie chce mi się rano wstawac, ubierać, gotowac obiadu, jak wyjezdza wszystko wraca do normy. Za rok mamy brac ślub a ja nie wiem czy to w ogóle ma sens. Powiedzcie mi czy ja wymyślam i przesadzam bo to słyszę wciaz jak probuje mu cos wytłumaczyć, czy na prawde jest cos nie tak?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Toksyczny związek

Tak Ci źle i jeszcze się zastanawiasz czy to ma sens?

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

3

Odp: Toksyczny związek
Piegowata'76 napisał/a:

Tak Ci źle i jeszcze się zastanawiasz czy to ma sens?

Są chwile, ze jest dobrze. Bardzo go kocham i nie chce się rozstawać.. Kilka miesiecy temu poronilam i nie dostalam zadnego wsparcia, partner byl wtedy zagranica, a kiedy usłyszał ze jestem w ciąży zaraz kazal mi usunac, mam skłonności do depresji wiec podejrzewam, że znowu moge ją mieć, ale jak pomyślę że znowu mam mowic ze potrzebuje pieniadze na psychologa i pewnie usłyszę, że moja mama ma mi dać..

4 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-08-09 14:20:03)

Odp: Toksyczny związek

Unkam kategorycznych tonów, a przynajmniej staram się ich nie nadużywać. Ale tutaj nie mam cienia wątpliwości: z toksycznych związków trzeba się czym prędzej ewakuować.

Też byłam w toksycznym związku. Odżyłam gdy się z niego uwolniłam.

Broń Boże, nie pakuj się w ślub, dopóki masz jakiekolwiek wątpliwości.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

5

Odp: Toksyczny związek

I tylko dzieci w tym wszystkim szkoda.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

6 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-08-09 14:28:03)

Odp: Toksyczny związek

Och, jaka jestem zła na to tradycyjne wychowanie, które nie uczy ludzi być szczęśliwymi tak po prostu.
Autorko, w pojedynkę możesz mieć znacznie więcej szczęśliwych chwil niż z tym facetem.

Jako singiel byłam znacznie szczęśliwsza niż z moim byłym mężem.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

7 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-08-09 14:36:57)

Odp: Toksyczny związek
Nirvanka87 napisał/a:

I tylko dzieci w tym wszystkim szkoda.

W toksycznym związku dzieci będą cierpieć wcale nie mniej niż w rozbitym. Ale mają szansę cierpieć krócej i wyprostować swoją psychikę, nie żyjąc w cieniu psychicznej przemocy.

Z byłym mężem ciągle się kłóciłam, syn to wszystko obserwował. Nasze rozstanie odreagował, ale dziś nasze życie jest spokojne i poukładane.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

8

Odp: Toksyczny związek
Piegowata'76 napisał/a:
Nirvanka87 napisał/a:

I tylko dzieci w tym wszystkim szkoda.

W toksycznym związku dzieci będą cierpieć wcale nie mniej niż w rozbitym. Ale mają szansę cierpieć krócej i wyprostować swoją psychikę, nie żyjąc w cieniu psychicznej przemocy.

Z byłym mężem ciągle się kłóciłam, syn to wszystko obserwował. Nasze rozstanie odreagował, ale dziś nasze życie jest spokojne i poukładane.

Wiem, o to właśnie mi chodziło. Dzieci cierpią, a Autorką mimo, że  sama pisze o związku-toksyczny to zastanawia się czy odejść.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

9 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-08-09 16:33:01)

Odp: Toksyczny związek

Tkwienie w samym środku takiej sytuacji może zupełnie ogłupić. Wiem, bo sama przeszłam przez poszukiwanie winy w sobie, wyrzuty sumienia i tak dalej.

Autorko, nie ładuj się w kolejny związek ani kolejne dzieci, dopóki nie staniesz na własnych nogach. Na własnych w sensie emocjonalnym. Naucz się, że szczęście nie zależy od faceta przy boku. Dopóki w to nie uwierzysz, narażona będziesz na takich toksycznych typów.

Singlem po rozstaniu z mężem byłam przez 6 lat. Był to dobry czas, choć nie zawsze łatwy. Oceniam go jako szczęśliwy i bardzo rozwojowy.
Jakiś czas temu spotkałam mężczyznę, który mi się spodobał, z którym początkowo czułam się bardzo dobrze. Okazał się jednak alkoholikiem. Gdybym nie zbudowała swojej wewnętrznej siły, kto wie czy nie byłabym dzisiaj znowu udręczoną ofiarą toksyka.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

10 Ostatnio edytowany przez Istotka6 (2020-08-09 14:50:58)

Odp: Toksyczny związek

Po co Ci ktoś taki?

Czy wiedząc jaki jest i że taki będzie, chcesz tak całe życie spędzić?


PS co do dzieci.
Wychowywalam się w domu gdzie ojciec był toksyczny,  wszyscy odetchnelismy  z ulga  gdy mama od niego odeszła.  Tak więc nie myśl że dzieci szkoda,  szkoda by tak żyli a uwierz mi,  że dzieci  widzą i czują więcej niż myślisz

Nie ma rewolucji, jeśli nie ma buntu.

11

Odp: Toksyczny związek

Już pisałam w innym wątku że też byłam w toksycznym związku. On próbował mną manipulować, odizolować od znajomych , a nawet moich prawie dorosłych dzieci. Rozstawaliśmy się i schodzili kilka razy. W końcu powiedziałam dość. I jestem teraz naprawdę inną osobą, chyba nawet mogę powiedzieć że jestem szczęśliwa,  mimo iż jestem sama.
Cherry tacy ludzi się nie zmieniają. Uciekaj od niego.

12

Odp: Toksyczny związek
cherryxddd napisał/a:

dlugo starałam się zeby załatwić mu te prace, przez mojego wuja, zeby przestac zyc z miesiąca na miesiac i spłacić dlugi poniewaz partner mial spore, on nawet tego nie docenił. Ja z dziecmi utrzymujemy sie z alimentow i 500+, on oplaca mieszkanie i rachunki, czasem jak zabraknie nam pieniedzy oczywiście z wielkim problemem cos nam dosle, ale sam zyje jak bogacz, na nic sobie nie zaluje, najlepsze ciuchy, buty itd, ja wyliczam każdy grosz. Ostatnio okazalo sie ze bede musiala nosic aparat na zebach powiedział, ze mama ma mi za niego zapłacić, bo on na pewno nie zaplaci.  ?

Dlaczego nazywasz kogoś takiego swoim partnerem? yikes

Tak na dobrą sprawę, to jesteś dla niego noclegownią. Pracę ma dzięki Tobie, ma gdzie przenocować jak jest w Polsce. A Ty żyjesz na granicy biedy. To ma być parter? Mąż?

Absolutnie nie wychodź za kogoś takiego.

13

Odp: Toksyczny związek
cherryxddd napisał/a:

Mam nadzieje, ze pomożecie mi poniewaz nie mam się komu wygadac, przez zwiazek straciłam prawie wszystkie koleżanki, wciaz siedze z dziecmi w domu, nie mam nikogo z kim mogłabym ich zostawic zeby gdzies wyjsc, on kiedy jest w Polsce nie zostanie z dziecmi i nie pozwoli zebym ja wyszla sama bez niego, tylko on wychodzi wciaz z kolegami a ja siedze sama wieczorami w domu i za nim czekam. Jesteśmy razem od 3lat mamy razem rocznego synka mam jeszcze starsza corke z pierwszego zwiazku, nie pracuje partner pracuje zagranica ma swoja działalność więc nie zarabia malo, dlugo starałam się zeby załatwić mu te prace, przez mojego wuja, zeby przestac zyc z miesiąca na miesiac i spłacić dlugi poniewaz partner mial spore, on nawet tego nie docenił. Ja z dziecmi utrzymujemy sie z alimentow i 500+, on oplaca mieszkanie i rachunki, czasem jak zabraknie nam pieniedzy oczywiście z wielkim problemem cos nam dosle, ale sam zyje jak bogacz, na nic sobie nie zaluje, najlepsze ciuchy, buty itd, ja wyliczam każdy grosz. Ostatnio okazalo sie ze bede musiala nosic aparat na zebach powiedział, ze mama ma mi za niego zapłacić, bo on na pewno nie zaplaci. Wciaz obwinia mnie o wszystko np. popsuła sie szyba w aucie dzwonię do niego i słyszę ze nie popsuła sie sama tylko ja popsulam ja na pewno i mam jechac do mechanika i za nią zapłacić. Ostatnio stwierdził, że tylko on przynosi do domu pieniądze wiec on ma prawo rzadzic. Kiedy go nie ma nie jest tak źle, bo tylko rozmawiamy przez tel, ale kiedy przyjezdza wciaz klocimy się i godzimy, wystarczy ze podniesie glos zaraz placze, w kłótni specjalnie mowi mi rzeczy które wie że mnie zrania i zabolą, żebym cierpiała. Kiedy jest w Polsce nie mam na nic ochoty, nie chce mi się rano wstawac, ubierać, gotowac obiadu, jak wyjezdza wszystko wraca do normy. Za rok mamy brac ślub a ja nie wiem czy to w ogóle ma sens. Powiedzcie mi czy ja wymyślam i przesadzam bo to słyszę wciaz jak probuje mu cos wytłumaczyć, czy na prawde jest cos nie tak?

Czy w jakichkolwiek obszarach jest lepiej, kiedy on jest?
Okazuje się, że jest czy go nie ma: nie masz koleżanek, siedzisz w domu, i tak nie masz z kim zostawić dzieci, i tak sama ich ogarniasz 24h, załatwiłaś mu pracę, nie masz z tego nic, nawal sie musisz martwić, liczyć pieniądze, nie możesz sobie pozwolić na większe wydatki, musisz prosić matkę, wszystko jest na Tobie.
Jeśli on jest to na dodatek masz: poczucie winy, kogoś, kto ci wmawia, że jesteś głupia, nieogarnięta, sprawia że płaczesz, mówi, że on rządzi (wtf?!), kogoś kto SPECJALNIE Cię rani. A no i kogoś, kto płaci czynsz.

Serio, nawet w bardzo pobieżnym rachunku to w ogóle czy opłaca Ci się brać z nim ślub? Pomijając już finanse (gdzie jego wsparcie jest minimalne), to jakie ponosisz koszty emocjonalne, psychiczne? Jakie koszty ponoszą dzieci? Przecież zawsze będą wiedzały, że tata to chodzi w nowych najkach, a one nigdy nie miały nowych ciuchów. A ile się przy tym nasłuchają, jak on się wobec Ciebie zachowuje? Jaki sobie wzrorzec związku wyciągną?

If you can be anything, be kind.

14

Odp: Toksyczny związek

Dziękuję wam wszystkim za odpowiedzi.

15

Odp: Toksyczny związek

Kobieto, Ty jesteś od niego na KAŻDEJ płaszczyźnie uzależniona! Ogarnij to!

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018