Już mu nie zależy - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Już mu nie zależy

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 54 ]

Temat: Już mu nie zależy

Cześć wszystkim!
Od paru dni czytam forum i czerpię z niego tak dużo jak się da. Mimo wszystko zdecydowałam podzielić się swoją historią.
Z moim mężem jesteśmy parą prawię połowę swojego życia, a mamy dopiero po 30 lat. Po ślubie jesteśmy 3 lata.
Nigdy nie byliśmy parą idealną ale akceptowałam to jakim jest mój mąż. Myślałam że to facet na całe życie. Chociaż po sprzeczkach prosiłam Boga, żeby postawił na mojej drodze kogoś innego. Kogoś dla kogo będę całym światem i będzie mnie nosił na rękach. Wiem jednak że życie to nie bajka, dlatego kochałam i kocham swojego męża, mimo wad, różnic charakterów.
Wszystko wywróciło się do góry nogami parę miesięcy temu. Ja miałam problemy rodzinne, i chyba przez ten mój smutek znalazłam sobie koleżankę. Twierdził że to tylko przyjaciółka, nie ma romansu. Ja w to nawet wierzę. Ale istnieje też coś takiego jak zdrada emocjonalna, której według mnie się dopuścił, a to boli równie bardzo.
Oczywiście w międzyczasie sprawdziłam mu telefon, nie ufałam, dopytywałam a on mnie okłamywał.
Nie dogadywaliśmy się coraz bardziej, czułam jak bardzo jest oddalony, mimo że siedzi tuż obok. Nie rozmawialiśmy przez kilka tygodni, tzn to on nie chciał rozmawiać. Ja czułam się jak mebel, jakbym była niewidoczna.
Po tych paru tygodniach, można powiedzieć że wspólnie podjęliśmy decyzję że mąż z wyprowadzi.
Nie ma go już w domu 3 miesiące. Kontaktujemy się regularnie, spotykamy. Raz jest lepiej, raz gorzej. Wierzyłam że idziemy do przodu ale okazało się że nie. Mąż nie jest w stanie mi zaufać, uwierzyć że nie będę go śledzić. Z naszego małżeństwa ma tylko źle wspomnienia...
Ja dla niego jestem w stanie zrobić wiele, starać się, próbować, on powiedział, że nie zrobi nic. Ze nie wie co czuje, że chyba nie ma dla nas przyszłości...to jak czasami ze mną rozmawia, uświadamia mi jak mało mnie szanuje, mnie i moje emocje
Mówi mi to wszystko, a za dwa dni dzwoni żeby się spotkać. Spotykamy się ale chyba tak na siłę
Czuję ogromny żal ... Nie rozumiem jak po tylu latach można tak poprostu zobojetniec na drugą osobę. Nie podjąć próby
Czasami żebrami o tą miłość, a później mi wstyd. Czuję że jestem na każde jego zawołanie. Co by nie zrobił to ja i tak powiem Zostań, Kocham cię. Wiem jakie to żałosne.
Ale cały czas mam nadzieję, chyba może nawet liczę na cud. Na to że kiedyś przyjdzie i powie, że jestem całym jego światem i że nie chcę bezemnie żyć ... Ale nigdy tak nie powiedział i wiem że tak nie powie ...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Już mu nie zależy

Jak sama piszesz - osaczałaś go: śledziłaś, żebrałaś o jego uwagę. Musisz się spiąć i przestać to robić. To jedyna szansa, że on się ogarnie i otrzeźwi go możliwość straty ciebie. Jeśli nie, to też dobrze, bo ostatecznie rozpadnie się coś, co i tak było już martwe.

3

Odp: Już mu nie zależy

Gdzieś Ty wyczytala że go osaczala czy śledzila? Tak bylo przez te 15 lat autorko?
Czy raczej mąż teraz po odkryciu przyjaciółki chce mieć po prostu wolną rękę i robić co chce.
Ale Ty też czegoś chcesz.
Mąz nie był idealny, akceptowalaś to i chcialaś z nim być jak rozumiem.
On widocznie Ciebie nie akceptował do końca i szukal gdzie indziej.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

4

Odp: Już mu nie zależy
Ona,jak,nie,ona napisał/a:

Nigdy nie byliśmy parą idealną ale akceptowałam to jakim jest mój mąż.
Ja miałam problemy rodzinne, i chyba przez ten mój smutek znalazł sobie koleżankę.
dopytywałam a on mnie okłamywał.
Nie dogadywaliśmy się coraz bardziej, czułam jak bardzo jest oddalony
Nie rozmawialiśmy przez kilka tygodni, tzn to on nie chciał rozmawiać.
Ja czułam się jak mebel, jakbym była niewidoczna.
Po tych paru tygodniach, można powiedzieć że wspólnie podjęliśmy decyzję że mąż z wyprowadzi.
Nie ma go już w domu 3 miesiące.
Kontaktujemy się regularnie, spotykamy. Raz jest lepiej, raz gorzej. Wierzyłam że idziemy do przodu ale okazało się że nie.
Z naszego małżeństwa ma tylko źle wspomnienia...
Ja dla niego jestem w stanie zrobić wiele, starać się, próbować, on powiedział, że nie zrobi nic. Ze nie wie co czuje, że chyba nie ma dla nas przyszłości...to jak czasami ze mną rozmawia, uświadamia mi jak mało mnie szanuje, mnie i moje emocje

Ona .... przeczytaj o tym jak pewna wrazliwa kobieta, kurczowo trzyma cos, co juz dawno powinna dla wlasnego dobra-puscic.
I odwrocic sie w inna strone i odejsc w innym kierunku.
Faktem jest, ze  podczas, gdy miala problemy, szanowny malzonek znajduje sobie kolezanke, oklamuje ja, ignoruje, wzbudza zazdrosc, by sie upokorzyla,wyprowadza sie, mowi o tym ze z malzenstwa ma tylko zle wspomnienia, daje jasno do zrozumienia,ze nie bedzie sie staral i nie zrobi nic dla wspolnej  przyszlosci, bo chyba jej juz nie ma....
Pmijajac to, ze nigdy nie byli idealna para, nie dogadywali sie, on byl oddalony, nie chcial rozmawiac...pare tygdni.
Co poradzilabys Ty, tej dziewczynie ? Jak myslisz, ile ONA musi jeszcze poswiecic czasu, lez, emocji, spkoju, honoru, swojego zycia,
zeby potem powiedziec- nie warto bylo !

Odp: Już mu nie zależy

Nigdy nie byłam osobą chorobliwie zazdrosną. Mąż zawsze lepiej dogadywał się z kobietami niż z mężczyznami, akceptowałam to. Jednak w momencie gdy jedną z tych znajomości zaczął ukrywać, kasować wszystkie smsy, poczułam się zdradzona. Teraz ta znajomość osłabła ale nigdy nie usłyszałam od niego wyjaśnienia. Jedynie tylko, że "przed nikim nie musi się tłumaczyć". Przyznaje się bez bicia, że w okresie tej niepewności zachowywałam się źle. Szpiegowałam go i telefon ale tak bardzo się bałam. Chciałam tylko szczerości.
A teraz i tak jestem wszystkiemu winna. Że nie doceniałam tego co miałam, że brałam go za pewnik. Że nie ufałam. To wszystko boli. Usłyszeć że chyba nigdy nie był szczęśliwy. Tyle lat?!

6

Odp: Już mu nie zależy
Ona,jak,nie,ona napisał/a:

(...) Ale cały czas mam nadzieję, chyba może nawet liczę na cud. Na to że kiedyś przyjdzie i powie, że jestem całym jego światem i że nie chcę bezemnie żyć ... Ale nigdy tak nie powiedział i wiem że tak nie powie ...

Jest taka teoria o tym, że ludzie rodzą się z pustymi zbiorniczkiem miłości, które zapełniają ich rodzice. Gdy w okresie dzieciństwa brakuje tej miłości, to jako dorośli z niezapełnionymi zbiorniczkiem chodzą po świecie i szukają kogoś, kto go zapełni. Zupełnie inaczej niż te osoby, którym nie zabrakło rodzicielskiej miłości i które później dzielą się tym, co same mają w swoich zbiorniczkach.

Brzmisz jak osoba, która szuka żywiciela, który napełniłby jej zbiorniczek bezwarunkową miłością. Taką miłość mogą dać tylko rodzice, dla których dziecko jest całym światem. Dla partnera to będzie zadanie ponad siły. Niewielu da temu radę, a ci, do daliby radę, też przeważnie mają poważne deficyty i skłonność do zatracania siebie.

Odp: Już mu nie zależy

No właśnie jako dziecko i już dorosła kobieta nigdy nie cierpiałam na deficyt miłości ze stron rodziców. Zawsze byłam i jestem dla nich bardzo ważna. I chyba chciałam być tak samo ważna dla swojego mężczyzny. Mąż niestety ma inne doświadczenia z domu i nie jest emocjonalny i tej miłości nie potrzebuje wiele, nie potrafi też jej tak okazywać.
Przez ten czas kryzysu nauczyłam się wiele, wiem jakie błędy popełniłam, wiem co zrobiłam źle, naprawiam to ale tylko ja próbuję ... Nie chodzi mi o walkę za wszelką cenę ale próbę. To pierwszy nasz taki kryzys i poprostu nie potrafię tego zrozumieć, jak tak szybko można zrezygnować. Zburzyć wszystko to co mamy. Nie powiedział ostatecznie że odchodzi, czasami dzwoni, spotykamy się ale mam wrażenie że to już jest reanimacja tego, czego nie ma.
Boli to że nie powie " mieliśmy cudne lata, będę cię wspominał jak najlepiej ale nie czuję tego co kiedyś" pewnie nie spowodowało by to że przestanę płakać ale wiedziałabym że szanuje i ceni to co nam się przydarzyło.
Kocham za bardzo, wybaczam za bardzo

8

Odp: Już mu nie zależy

Powiem Ci tak: zwiewałabym w podskokach od partnera, który zakomunikowały mi, że jestem dla niego całym światem. Czyli gdybym usłyszała to, co Ty pragniesz usłyszeć. Nie zniosłabym takiej odpowiedzialności. Mogę być odpowiedzialna za siebie, ale nie za drugiego dorosłego człowieka.
Nie kochają innych za bardzo i nie wybaczają innym za dużo te osoby, które kochają siebie.

9

Odp: Już mu nie zależy

Sprawdzony i skuteczny sposób na to co masz w życiu teraz ,na to jak się czujesz fatalnie i źle myśląc o sobie i o mężu to zajmij się sobą, swoimi pasjami i odkrywaniem jakichś talentów, innych predyspozycji,poznawaj siebie jak myślisz i co czujesz ,ile czasu poświęcasz na myślenie o tym co ma robić czuć mówić myśleć Twój mąż i jak chcesz to opanować kontrolując go .
Moim zdaniem za dużo tego masz w sobie i to ma zbyt wielkie znaczenie to znaczenie przede wszystkim szkodzi Tobie.
Nie osądzaj się i nie diagnozuj już po prostu siebie poobserwuj na początek jak funkcjonujesz .Ile masz roszczeń już kompletnie nierealnych ,oczekiwań w stosunku do męża ,który się zmienił i rozczarowuje Ciebie swoją postawą, nie żebraj o uwagę i uczucia i nie zabiegaj bo to działa odwrotnie nie rób nic na pokaz, rób coś dla siebie.Przez 15 lat dość silnie się uzależniłaś od emocji związanych z mężem ponad naturalne przywiązanie takie odnoszę wrażenie - zdarza się i to dość często .
Uwalnianie jest procesem podobnym do godzenia się i akceptowania - spokojnie możesz żyć bez męża jeżeli jego uczucia się zmieniły
a cały świat ? co to znaczy, jeżeli jeszcze cokolwiek jest Twój świat który też nie jest tylko Twój .

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

10

Odp: Już mu nie zależy

Paslawek, masz racje, uzależniłam się od jego uczuć. Brak mi osoby, która czasami byłaby poprostu przy mnie. Będąc tyle lat z kimś, nie miałam okazji nauczyć się być sama ze sobą. Uczę się tego teraz, mimo że ta lekcja jest bardzo trudna. Znalazłam nową pasję, organizuję sobie czas ale myśli krążą bez przerwy.
Cierpię z powodu obojętności ze strony męża, z braku jakiejkolwiek inicjatywy.
Niektórzy mówią że należy się odsunąć, dać przestrzeń drugiej osobie, niech pomyśli, może zatęskni. Odsunęłam się, nie narzucam się. Liczę na jego krok, którego niestety na razie nie ma. Boję się, że to będzie miało odwrotny skutek ... Co z oczu to z serca

11 Ostatnio edytowany przez Anula1978 (2020-07-25 13:18:34)

Odp: Już mu nie zależy

MagdaLena1111 podoba mi się twoja teoria o zbiorniczkach. Coś w tym jest.
Autorko postu ja zawsze miałam ten zbiorniczek zapełniony miłością,  ale trafiłam na człowieka z pustym i było u mnie podobnie jak u Ciebie. W momencie kiedy miałam dużo na glowie: dziecko i jego przedszkole, moja wymagająca praca i żadnej pomocy bo facet wyjazdowy, to też mój facet zaczął szukać "koleżanek" do zapełniania zbiorniczka.
Dziś już nie jesteśmy razem, bo w związku powinna być względna równowaga, jak jeden jest słabszy to drugi powinien być oparciem, a nie fochować się na zmniejszoną uwagę drugiej strony i uciekać w poszukiwaniu nowych wrażeń i nowych głasków. Dziś u mnie wszystko się poukładało, dziecko podrosło, ja nie mam problemu z bycia samej, a mój były dalej szuka kobiet, które mu zapełnią jego pusty zbiorniczek miłości.
Tak więc autorko postu, puść to, zajmij się sobą. Z czasem się wszystko ułoży. Mój też negował po rozstaniu cały nasz związek i rozumiem, że to boli. Dziś już umie przyznać, że to była wartościowa relacja, ale teraz to jest już płacz nad rozlanym mlekiem.
Powodzenia i głowa do góry.

12 Ostatnio edytowany przez Kubuś_Puchatek (2020-07-25 16:27:55)

Odp: Już mu nie zależy

Witaj Ona....
Przeczytałem kilka Twoich postów i ... zauważyłem podobieństwo do mojego przypadku.
Jesteś kobietą, która kocha za bardzo. Która uzależniła się od swojego męża. Która kiedyś uwierzyła w prawdziwą miłość i związek dusz i ciał. Ja nie będę Ci dawał rad, bo sam przez półtora roku nie rozwiązałem definitywnie swojej sytuacji, ale ze swojego punktu widzenia i tego co ostatni okres mi przyniósł powiem Ci jedno: zajmij się teraz sobą. Odpuść temat swojego męża.
Jestem pewny, że te słowa nie dotrą do Ciebie, bo i do mnie nie docierały. Czytałem podobne rady, ale nie wyciągałem z nich wniosków. Tak jak i Ty teraz pewnie tego też nie zrobisz. Ale kiedyś wrócisz do swojego wątku. Będziesz pewnie czytać to co ludzie Ci tu pisali i ... przyznasz im rację.
Odpuść swojemu "mężowi". Pozwól mu samemu wybrać drogę, którą chce kroczyć.
Jesteś a w zasadzie jesteśmy ofiarami swojego postępowania. Swoich przekonań, wiary w drugiego człowieka. Z tego co tu napisałaś - myślę, że będziesz przesuwać swoje granice. Nagniesz wszystko to w co wierzyłaś,  będziesz dopuszczać kolejne upokorzenia, zniewagi tylko po to by związek w którym jeszcze jesteś - by trwał. Tylko tak jak napisali tu wyżej inne osoby - tego już nie ma. Twój mąż "spróbował" wyjść poza wasz układ i zachłysnął się nowością. Spodobało mu się to. Kojarzysz mu się tylko z obowiązkami, pracą, dziećmi, terminami, których trzeba pilnować, sprzeczkami, ciągłym pośpiechem, sporadycznym seksem. Tak Cię postrzega. A koleżanka - jakaż to odmiana. Zawsze uśmiechnięta, rzuca komplementami, przy nim zawsze pięknie ubrana, "nie sprawia problemów" (przynajmniej na razie), nie marudzi, używa świetnych perfum, miło się z nią rozmawia, nie "truje" o nienaprawionym kranie, wywiadówkach itp.  Widzisz różnicę? Twój miś dał się ponieść. Widzi to, co chce widzieć. Nie wie albo nie chce wiedzieć, że ..."new things get old". Twój mąż nie stąpa tak twardo po ziemi jak Ty. Nie ma takiego kręgosłupa moralnego. Coż Ci po takim facecie? Dziś zainteresował się koleżanką A. Za jakiś czas może być koleżanka B i tak dalej. Najtrudniej jest spróbować czegoś nowego, ale potem droga prosta. Chcesz być w takim związku? Związek opiera się na zaufaniu a tego już między Wami nie ma. Wiem, że będziesz zaklinać rzeczywistość, bo i ja tak robiłem. Ale to błąd. Z czasem sama wszystko zrozumiesz. To musi w Tobie dojrzeć. Ciężko to ogarnąć, ale przeżyjesz swoistą żałobę po związku w którym byłaś i podjęcie pewnych decyzji przyjdzie Ci z dużo większym spokojem.

Ja nie będę Cię namawiał do żadnych drastycznych kroków. Sama musisz do tego dojść. Tak by nie żałować. Byś mogła przeżyć swoje własne małżeństwo, swój cały związek z tym facetem. Byś mogła ze spokojem pogodzić się z tym co pewnie nieuchronne. Pewnych rzeczy nie da się odwrócić. Czas wszystko rozwiąże.
Życzę Ci, aby Twój mąż w porę się opamiętał - by przejrzał na oczy. By poczuł to co traci. By docenił to co miał. By zrozumiał co w życiu jest najważniejsze. By zatrzymał to co sam rozpętał. Ale droga do tego jest tylko jedna. Nie możesz żebrać o miłość. Nie popełniaj moich błędów! Bądź dumną kobietą, która zna swoją wartość. Która stoi na straży wartości w które dotąd wierzyła. Nie pozwól by ktoś tak wodził Cię za nos. On musi poczuć - że po drugiej stronie jest kobieta, która nie da sobą pomiatać. Jesteśmy wolnymi ludźmi - podejmujemy sami własne decyzje, ale każdy w związku musi wiedzieć - że ponosimy też konsekwencje swoich wyborów. I Twój małżonek musi zrozumieć, że za jego decyzjami pójdą konkretne działania z Twojej strony.

Dziś skup się na sobie. Idź do fryzjera, umów się z dawno nie widzianą koleżanką, zajmij się czymś na co nigdy nie miałaś czasu. Nauka języka, kurs prawa jazdy, kurs tańca, zapisz się na siłownię, aerobik, jogę. Wszystko to co pozwoli Ci się odciąć od tego wszystkiego. Na pewno masz jakieś pasje, marzenia. Coś co Ci umknęło w natłoku obowiązków. Teraz jest dobry czas by to nadrobić. Swojemu mężowi "nie przeszkadzaj". Jeśli będzie mądry - zrozumie swój błąd i wróci z przeprosinami. I pasuje tu jak ulał cytat z mojej ulubionej książki: "Jeśli coś kochasz, puść to wolno. Kiedy do Ciebie wróci, jest Twoje. Jeśli nie, nigdy Twoje nie było".
Pozwól swojemu mężowi na "zanurzenie się" w tym co robi. Nie kontroluj, nie sprawdzaj telefonu. Wpędzisz się tylko w nerwicę.

Ludziom takim jak my ciężko przychodzi uzmysłowienie sobie, że coś co trwało pół życia może tak nagle się skończyć. Wiem, że będziesz wypierać tą wiedzę, że będziesz w stanie wybaczyć wszystko byle tylko Twój wybraniec był przy Tobie. Ale sama tego nie udźwigniesz. Nie możesz kochać za dwie osoby. W małżeństwie - każda z osób powinna znać wartość drugiej połówki. Ludzie powinni się wspierać, być oparciem, przyjacielem na dobre i na złe. Słowa przysięgi małżeńskiej mało dziś znaczą dla sporej części społeczeństwa. Są tylko zwykłą formułką o której szybko zapominają. A my - walczymy z własnymi myślami i szukamy odpowiedzi na pytanie, gdzie są ludzie, których pokochaliśmy....

Pozdrawiam Cię,

"Prawdziwą miarą człowieka jest to, jak traktuje kogoś, kto nie może mu się w żaden sposób odwdzięczyć" - Ann Landers

13

Odp: Już mu nie zależy

Ja z mojego życiowego bagażu doświadczeń uważam że powinniście oboje razem wspólnie usiąść i na spokojnie poważnie prozmawiać. Przedstawić każdy z osobna swój punkt widzenia. Opisać każdy z osobna co oczekujecie. Twój mąż jak i Ty. On niech się wypowie na ten temat co on chciał by od Ciebie oczekiwać oraz tak jak i Ty co chciała byś od niego oczekiwać. Jeśli oboje postanowicie że będziecie się tego trzymać i spełniać to uważam że w zasadzie powinno być dobrze i nie powiniiście mieć oboje problemów. Jeśli nie będziecie mogli oboje sprostować swoim wymaganiom to uważam że dla dobra was obojga powinniście się rozstać by nie stwarzać dalszych uciążliwych sytuacji i problemów życiowych. Wówczas Ty znajdziesz sobie osobę która sprosta Twoim wymaganiom,  natomiast Twój mąż również znajdzie sobie kobietę która będzie z nim szczęśliwa i która sprosta jego wymaganiom a on jej. Nic dodać nic ująć.  Nic na siłę.  Pamiętaj.  Szkoda życia i zdrowia.

14

Odp: Już mu nie zależy

kolejny dał się złapać na "efekt nowości " ehh
widzę kilka podobieństw w Twojej sytuacji a mojej.
też nie chciał rozmawiac,też slyszalam "nie będę Ci się tlumaczyl", czułam się jak mebel w domu, obojętność zabija od środka.
Czasami jedynym rozwiazaniem jest rozstanie, wyprowadzka. Podobno miłość tak łatwo nie mija..
On sam musi dojść do tego co jest dla niego ważne, polowe życia razem byliście.
a Wasze spotkania jak wyglądają? macie dzieci?

tak jak pisze Kubuś Puchatek to jest czas dla Ciebie. Proszeniem nic nie zdzialasz.
będzie ciężko długi czas, u mnie prawie rok, nie jest źle ale jest napewno lepiej niż wtedy kiedy pisałam wątek.
Ważne ze masz gdzie mieszkać, masz dobra sytuacje finansowa.
musisz zająć się sobą, przynajmniej spróbuj.
Pozdrawiam

15

Odp: Już mu nie zależy

Kubusiu, Weroska33 A jak teraz wyglądają Wasze sytuację?

16 Ostatnio edytowany przez weroska33 (2020-07-25 20:03:36)

Odp: Już mu nie zależy
Malinka179 napisał/a:

Kubusiu, Weroska33 A jak teraz wyglądają Wasze sytuację?


Malinka179

u mnie za miesiąc będzie rok mojego życia po wyprowadzce. Dużo analizowalam, przemyslalam. Mam co jakis czas sinusoide nastrojow.
Myślę,  że wyszłam z tego silniejsza.  Mam córeczkę której zapewnilam godne warunki( wynajelam mieszkanie, zarabiam) tata opiekuje się malutka kiedy chodzę do pracy. A co tata czuje ? tego nie wie nikt. On sam został ze swoimi myslami, introwertyk nic nie powie.
zawsze sobie powtarzam "nie zmusisz nikogo do bycia razem", " jeżeli nie masz na coś wpływu po prostu odpusc".
Może kiedyś zaświeci do mnie słońce :-)
a co zrobiłam dla siebie ? znalazłam prace, wynajelam mieszkanie, schudlam smile no i przymierzam się do zrobienia szkolenia żeby sobie " dorobić ". Trzeba dużo siły ale wszystko się da. Tylko w sercu ta pustka.

17

Odp: Już mu nie zależy
Malinka179 napisał/a:

Kubusiu, Weroska33 A jak teraz wyglądają Wasze sytuację?

Malinka - ja jestem przykładem a raczej anty-przykładem. Tkwię przy żonie, bo ... liczyłem na opamiętanie. Musiałem wyrzec się wszystkiego w co wierzyłem. Dumę i honor dawno temu głęboko schowałem. Po to by trwać, czekać na szczere przeprosiny, na słowa, że szczerze żałuje. Przez długi czas szukałem nadziei. Szukałem potwierdzenia, że trzeba dać szansę.
A stałem się mimowolnym świadkiem jej „upadku”. Ludzie, którzy wpadają w sidła romansu - głupieją. Dlatego też tak dobrze znam stan, który opisuje w tym wątku Ona.... Takie zdarzenia nie kończą się dobrze. Tego się nie zapomina. Dlatego też za święte uważam słowa jednego z forumowiczów, że w przypadku zdrady - trzeba ratować nie zdradzacza a siebie samego.

"Prawdziwą miarą człowieka jest to, jak traktuje kogoś, kto nie może mu się w żaden sposób odwdzięczyć" - Ann Landers

18

Odp: Już mu nie zależy

Ona... Rzadko się na forum wypowiadam, ale w tym wypadku jakoś muszę. Poszukaj mojego wątku, przeczytaj go. Zobacz co dzieje się, kiedy znajdziesz się w takiej sytuacji, gdzie mąż wyprowadza się, ale utrzymuje "kolezenski" kontakt. Daje Ci palec, ale jak chcesz złapać rękę to się wycofuje. On nie chce wrócić tak naprawdę. On nie daje szansy Wam. On przed samym sobą po prostu udaje, że coś robi. Bo nie umie usiąść, porozmawiać i przyznać, że coś się złego działo w związku a "koleżanka" (wybacz, ale w koleżanki to ja aktualnie wierzę mniej więcej jak w jednorożce), jest tylko tego dopełnieniem. Mój mąż działał tak samo. Po odkryciu zdrady i jego wyprowadzce myślałam, że sięgnęłam dna. A tam były jeszcze 3 metry mułu, które odkrywałam przez kolejne miesiące. Mój mąż robił to co Twoj. Wyprowadził się, ale kontakt utrzymywał. Nagle zaczął zapominać wieeele rzeczy dobrych z naszego związku. Nagle zaczął zapominać, że był dla mnie czuły, dobry. Kiedy mu mówiłam, że kiedyś był inny wobec mnie, on nie pamiętał. Amnezja, mówię Ci. Za to nagle wiele rzeczy złych mu się przypominało. Teraz wiem, że negowanie pozwalało mu wytłumaczyć sobie podłe postępowanie. I najlepsze, tłumaczył mi, że ma w sobie wiele uczuć do mnie nadal, ale boi się angażować w ratowanie małżeństwa, bo ja będę wymagała żeby znowu był dla mnie czuły i opiekuńczy. Tego w mojej historii nie znajdziesz, ale tak też w pewnym momencie było. I JA na serio miałam wyrzuty sumienia, że może faktycznie za dużo oczekuję. No jak mogłam być taką egoistką, żeby myśleć w ogóle o sobie wtedy. Powinnam się przecież zająć ratowaniem jego samopoczucia smile Rozumiesz? Nie da się uratować związku w pojedynkę. Czytaj forum i wyciągaj wnioski a przynajmniej się staraj, bo wiem, że wiele rzeczy trzeba przerobić na własnej skórze, żeby zrozumieć pewne mechanizmy. Ale części błędów, na pewno możesz dzięki temu uniknąć. Podstawowy. Choćby wyrywało Ci to serce, nie daj się sprowadzić do roli koleżanki, z którą może się umówić kiedy to On ma na to ochotę. Powodzenia.

19

Odp: Już mu nie zależy

Trinity napisała: powinniście oboje razem wspólnie usiąść i na spokojnie poważnie porozmawiać. Przedstawić każdy z osobna swój punkt widzenia. Opisać każdy z osobna co oczekujecie.

To nie takie proste.Wiesz, że zdradzacz będzie obwiniał zdradzonego. To klasyka. Porozmawiać? Mówi takie farmazony, że teraz już wiem - z jej psychiką jest coś nie tak. Pierwszego dnia, gdy się dowiedziałem, wygarnąłem jej. Ona w panice i popłochu powiedziała, że każdy zdradza. Weź to na klatę. Że okazja czy złodzieja. I gadaj z taką. Zawsze mną manipulowała. Psycholog powiedział mi, że jest takie coś jak bierny terroryzm. Przepraszała, a jakże - Bardzo przepraszam za to, co zrobiłam... ale...
To nie są przeprosiny.
Czego ona oczekuje? Ano, aby zgoda i dalsze życie było na jej zasadach.

Kubuś napisał:  Ludzie, którzy wpadają w sidła romansu - głupieją.

A ja sądzę, że są głupi, dlatego wpadają w sidła romansów. A gdy już wpadną stają się jeszcze głupsi. To pewien rodzaj ludzi.

Nullius in verba - Nie wierz na słowo. (Motto akademii naukowych)

20

Odp: Już mu nie zależy

SamotnaOna, przeczytałam twoją historię, widzę dużo podobieństw. Chyba nawet miasto się zgadza tongue
Czasami mam wrażenie że mąż ma jakiś kryzys wieku średniego, który wypadł za wcześnie.
Z mężem spotykamy się średnio raz w tygodniu. Przeważnie te spotkania wyglądają tak jakby nic się nie stało. Jemu razem, pijemy kawę, spotykamy się że znajomymi. Ale to wszystko jest takie jałowe, nieprawdziwe. Czasami mam wrażenie że traktuje mnie jak koleżankę, z którą może obejrzeć film i w towarzystwie spędzić wieczór.
Ktoś mówił, żeby rozmawiać. Długo nie chciał rozmawiać, teraz jak rozmawiamy o tym co się dzieje to nie słyszę nic przyjemnego. Tylko że było źle, nie pasujemy do siebie, a najczęściej to że on sam już nie wie...
Czasami jak jest, to chciałabym żeby już poszedł, bo stresuję się w jego towarzystwie, z powodu tego udawania. Ale jak tylko wyjdzie, to chcę go z powrotem, byłby był
Czekam na jego łaskę i niełaskę...
Ograniczam kontakt, nie wypisuję, nie dzwonię ale czekam aż wyciągnie rękę. I czasami znów się pojawia, znów dzwoni. Nie wiem do czego to prowadzi.
Uczę się żyć sama, organizuję sobie czas ale myślami jestem przy nim.

21

Odp: Już mu nie zależy

No widzisz u mnie było tak samo. Po wyprowadzce ja nie szukałam kontaktu. Starałam się żyć z dnia na dzień sama. To on pisał , dzwonił, szukał kontaktu. Kiedy się pojawiał, starałam się zachować dystans ale byłam miła, uśmiechnięta. Wspólne kawki były naprawdę na super poziomie koleżenstwa. Wtedy bym się nie przyznała, ale oczywiście wewnątrz wszystko się we mnie wyrywało do niego. Jak tylko zniknął z pola widzenia już tesknilam. Powroty do pustego domu były katorgą. Ale jak wiesz, mój mąż po paru miesiącach wrócił do domu.... Z tym że to był nie ten człowiek. I coraz częściej zamiast zróbmy coś razem słyszałam, muszę pobyć sam. Coraz częściej na pytanie dlaczego wrócił skoro nic a nic teraz nie chce wspólnie robić, odpowiadał, że nie wie czy to ma sens dalej. Że nie wie czy chce ze mną być. On się niby bał zaangażować. Przy tym niezmiennie pracował nadal ze swoją kochanką. Czułam, że ja już się nie liczę. Że każdy mój dzień to czekanie na jego łaske bycia ze mną. W końcu, po setkach rozmów, godzinach płaczu i proszenia się o uwagę, szansę budowania związku, pomimo że nie to nie była moja rola, pomimo że lamalo mi to serce, odeszłam. Bo w końcu zrozumiałam, że nie ma w związku miejsca na nie wiem, zastanowię się. Wiem że smutny ten wpis, ale nie jest tak, że moje życie to już tylko depresja i tęsknota. Staram się mimo wszystko żyć pozytywnie. Robić coś dla siebie. I u Ciebie też tak będzie. Po prostu trzeba dać sobie czas i pewne sprawy przebolec. Nie ma się co oszukiwać, że takie sprawy załatwia się w miesiąc. Mnie np to forum dało więcej jak na swoje sprawy spojrzałam z dystansu. Na gorąco jak tu pisałam to wiele wypowiedzi odebrałam jak atak. Bo co tam ludzie wiedzą, u mnie będzie inaczej. Będzie happy end. Mąż wróci na kolanach z informacją na ustach, że żyć beze mnie nie może smile ale z czasem zaczęłam rozumieć, że on nie jest aż tak wyjątkowy, a jego zachowania dobrze nie wróżą.
Wiesz ja takie zachowania jak Twojego męża, przerobilam, więc patrzę już na to trochę w kategorii schematu. Musisz wiedzieć że mimo wszystko, nie tylko Ty tęsknisz za tym swoim stabilnym życiem. W nim też budzi się czasem żal za tym co znane. Stąd jego pojawianie się. Ale finalnie jak zapytasz o Was słyszysz:nie wiem. A za nie wiem zazwyczaj kryje się:nie. Wiesz ja zawsze jestem za ratowaniem małżeństwa,więc nie odbierz tego jako sugestię, że trzeba sobie odpuścić. Bardziej jako radę, żebyś opuściła sobie choćby na jakiś czas kontakt i spojrzała z dystansu na jego zachowanie. I nie martw się, że jak mu odmowisz spotkania to stracisz szansę na ratowanie małżeństwa. Jeżeli chce z Tobą być, znajdzie na to sposób. Jeżeli odpuści sobie z tego powodu... No cóż....
A myślami jeszcze długo będziesz przy swoim mężu. To normalne. Nie oczekuj od siebie, że nagle wyrwiesz z serca połowę swojego życia, tak po prostu.

22

Odp: Już mu nie zależy

Od paru dni, chyba nawet od momentu napisania tego posta czuję się dziwnie. Dziwnie bo w miarę spokojnie, co z drugiej strony mnie niepokoi.
Chyba to męża "nie wiem" przechodzi powoli na mnie.
Gdyby mi teraz zakomunikował że wraca, to co? Nie wiem...
Nie chcę być bez niego, ale też nie chcę go w takiej wersji jak teraz
Sama powoli przestaje siebie rozumieć. Stworzyłam sobie jego wizję, której nigdy nie będzie.
Wiem, że jeszcze daje nam szanse ale Bałbym się jego powrotu. Tego że muszę się starać, że każda sprzeczka da mu potwierdzenie tego, że faktycznie jestem ta zła... Ale boje się też kolejnych tygodni bez niego
Kiedyś żyłam marzeniami, planami teraz nie umiem wybiec w przyszłość dalej niż tydzień do przodu
Czuję że utknęłam a wszyscy w koło idą do przodu

23

Odp: Już mu nie zależy

To jest niestety pewnego rodzaju forma obopólnego uzależnienia, wynikająca z tego, że on pierdoła a ty kochasz.... Też to przerabiałam obchodząc się z człowiekiem który zostawił mnie po porodzie dla jakiejś dziuni jak z jajkiem. Na paluszkach, żeby tylko nie urazić bo przestanie przychodzić do dziecka albo nie wiadomo co...
To nie ma sensu Ona. To jest mylenie pojęć. To nie jest tak że ty czy ja mamy na coś wpływ i możemy coś naszym zachowaniem zmienić. Ktoś tu dobrze napisał. Jak rzeczywiście uzna, że kocha to ON będzie się starał. Nie ty.
Niestety twój partner to znany mi typ (też takiego miałam). To jest po prostu tchórz. Paraliżuje go strach przed wzięciem pełnej odpowiedzialności za swoje czyny i byciem tym złym i odcięciem się od bezpiecznego źródełka.
I właśnie tacy ludzie najczęściej ranią. Bo ci co mają cywilną odwagę i wiedzą czego chcą nigdy nie będą tkwili w nieudanych dla siebie związkach aż się trójka dzieci pojawi a jak zdecydują się odejść to po prostu w twarz to powiedzą i konsekwentnie będą iść w swoim kierunku, bez żadnych "nie wiem" i "chyba". A właśnie im większe tchórze i zakompleksione gnojki, mające problemy ze sobą tym okrutniejsi.  Ja ci powiem śmieszną rzecz. Mój ex mi nigdy nie powiedział mi sam z siebie, że mnie nie kocha, ani że zakochał się w innej, ani, że odchodzi. Tak na prawdę to były moje pytania, na które on odpowiadał "mychy", "chyba tak" i "nie wiem".
I co ciekawe, też w kółko ma jakieś problemy, też ciągle prosi o pomoc, wyjada mi ciastka, kupuje prezenty na urodziny (czego wcześniej nie robił jak byliśmy razem) a jak przychodzi do małej to pyta czy przy okazji nie kupić mi czegoś. Tak jakby zapomniał że jak był w dziuniowym amoku to mówił o mnie, że p.. zda jestem bo mu do dziecka każę punktualnie przychodzić...
Co ja ci radzę, po roku odkąd mój mąż odszedł. Wiem, że to trudne, bo sama mam z tym problem ale totalna olewka i obojętność.
Nie wybiegaj w żadną przyszłość. Dbaj o siebie. Na przyszłość przyjdzie czas. Na razie musisz się skupić na pozbyciu tego gada z głowy.

24

Odp: Już mu nie zależy

pikupik znam twoją historię i naprawdę wielki szacunek, jesteś naprawdę wyjątkową osobą na tym forum i twoje rady po przejsciach które cię spotkały są naprawde bezcenne dla kolejnych porzuconych.

25

Odp: Już mu nie zależy

Niestety nie potrafię na razie całkowicie się odciąć. Standardowo spędzamy ze sobą weekendy. Jak mamy co robić to jest fajnie. Gorzej jak jesteśmy w domu i nie robimy nic, wtedy czasami łapie się na tym że mi przeszkadza, że myślę o tym jak się zachować. Jestem ostatnio spokojniejsza, nie płaszcze się przed nim, nie planuję, ale nie wiem do czego to prowadzi.
Ostatnio zapytał co dalej, bo ta sytuacja do niczego nie prowadzi. Ani nie żyjemy razem, ani osobno.
Zapytał czy ma wrócić. Nie odpowiedziałam jednoznacznie. Bo nie chce go w takiej formie. Nie chcę się pilnować codziennie. Chcę męża i partnera.
Myślę że kiedyś w końcu wróci. I wtedy albo się pozabijamy albo dogadamy. Bo ten eksperyment z wyprowadzką nie zadziałał. Tzn zadziałał dla mnie tym, że zmieniłam swoje podejście, uczę się być sama, spokojnie potrafimy porozmawiać ale nie dało nam to jednoznacznej odpowiedzi czy chcemy być razem czy nie...takie zawieszenie, które nic nie wnosi

26 Ostatnio edytowany przez Pronome (2020-08-07 12:32:12)

Odp: Już mu nie zależy

Jestes za miekka. Na takich warunkach i przy takiej dynamice jego powrot nigdy sie nie uda.
Musisz calkowicie zamknac za nim drzwi, odciac sie, pozegnac.
Wtedy tylko jest szansa, ze on na nowo cos do Ciebie poczuje i bedzie chcial przepisac te relacje od nowa, bo bedzie mu naprawde zalezalo.
Teraz to tylko marnujecie lata, z tego nic nie bedzie.

27

Odp: Już mu nie zależy

Dzisiaj wiem, że do niczego to nie prowadzi. Tak długo nie płakałam, a dzisiaj znowu nie umiem się uspokoić.
To jak się do mnie odzywa czasami, jak się złości bez powodu, utwierdza mnie w tym, że mnie obwinia za wszystko, a sam nawet nie zamierza się zmienić.
Rozmawia tylko wtedy kiedy on chce. Kiedy ja próbuję, wychodzi mówiąc że na niego zaskakuje..
Ja już wiem co mam zrobić. Ale tak strasznie się boję...
Tak mi żal tego naszego życia... Tylu lat razem...
Nie mogę uwierzyć że osoba, która kochałam, która kocham dalej może być takim człowiekiem

28

Odp: Już mu nie zależy

Jesteś bardzo sympatyczną osobą, ale mocno wycofaną. I dlatego masz problem z facetami, bo widać nie chce im się zbliżać i zabiegać. A szkoda, bo dlatego właśnie trafił Ci się jakiś cienias. Związek wykształconej, mądrej kobiety z tzw. hydraulikiem rzadko się udaje. Chyba że facet jest super w łóżku, wtedy głupotę można wybaczyć. Ale i tak nie za długo. On to czuł i dlatego Tobą poniewierał. A Ty się bronić nie umiesz i doszukujesz się dziury w sobie. A tej dziury nie ma.
Jesteś mocno niedowartościowana, jakby rodzice kochali Cię za coś, za Twoje osiągnięcia. I jesli ten cienias Cię zostawił, to uruchomił w Tobie problem z odrzuceniem.  Ty reagujesz jak małe dziecko na odrzNie warto.
Idż na terapię - dla siebie i swojej dobrej przyszłości. Cienias tylko uruchomił w Tobie Twój problem, sam jest tylko cieniasem i nie warto rozkminiać co cienias miał na myśli. Bo na pewno coś głupiego.

29

Odp: Już mu nie zależy

Sorki, pomyliłam tematy. Pozdrawiam

30

Odp: Już mu nie zależy

Myślałam że ta wyprowadzka nas zbliży. Ale utknęliśmy w miejscu. Już powoli tracę nadzieję, bo wiem że mój mąż nie potrafi odnaleźć tych uczuć które miał do mnie. Myślałam że jeszcze dam radę, spotkania w weekendy, krótkie rozmowy, że może że ocknie. Ale tak nie jest. Nie mogę tego tak ciągnąć.
Chyba czas na opcję Zero Kontaktu. Boję się tego bo każdy dzień bez wiadomości od niego jest trudny.
Wiem że powinnam się zająć sobą, organizować sobie czas... robię to ale myśli są przy nim.
Chyba go już straciłam...
Nie mogę w to uwierzyć ;(

31

Odp: Już mu nie zależy

Czuję że koniec się zbliża. Wiem że nie zakończy się to w przeciągu kilku tygodni, bo tak szybko nie da się zakończyć związku, małżeństwa ale to się dzieje.
Zaproponowałam czas bez kontaktu, to usłyszałam że mąż się nie odezwie bo już tego kontaktu nie potrzebuje, że już mnie nie potrzebuje.
Widywaliśmy się co tydzień. Po co?
Wszystko to łamie serce.
Jak można przestać kogoś kochać w ciągu paru tygodni? Jak?!
Mówi że nie może na mnie patrzeć gdy rozpaczam. Że się martwi, że tak cierpię. Ale Że trzeba iść do przodu. Idę ale powoli. I jak mam nie rozpaczać jak upada wszystko to co budowaliśmy przez tyle lat...

32 Ostatnio edytowany przez Jacekk (2020-08-17 11:14:28)

Odp: Już mu nie zależy

Czy spotykając się z Tobą, podtrzymując kontakt, mąż to robi z chęci naprawy, litości, współczucia? Czy może manipuluje Twoim zaangażowaniem, trzyma pod kontrolą Twoje emocje i zagubienie, nie pozwala Ci odejść? Jak Ci się wydaje?

Ale niezależnie jak jest, skorzystaj z pomocy psychoterapeuty aby zrozumieć sytuację w jakiej obecnie jesteś, bez tego jeszcze długo będziesz się w tym cierpiała.

33 Ostatnio edytowany przez bullet (2020-08-17 12:15:48)

Odp: Już mu nie zależy
Ona,jak,nie,ona napisał/a:

Myślałam że ta wyprowadzka nas zbliży. Ale utknęliśmy w miejscu. Już powoli tracę nadzieję, bo wiem że mój mąż nie potrafi odnaleźć tych uczuć które miał do mnie. Myślałam że jeszcze dam radę, spotkania w weekendy, krótkie rozmowy, że może że ocknie. Ale tak nie jest. Nie mogę tego tak ciągnąć.
Chyba czas na opcję Zero Kontaktu. Boję się tego bo każdy dzień bez wiadomości od niego jest trudny.
Wiem że powinnam się zająć sobą, organizować sobie czas... robię to ale myśli są przy nim.
Chyba go już straciłam...
Nie mogę w to uwierzyć ;(

jm wcale nie wyprowadził się by odbudować wasz związek ale by móc swobodnie spotykać się z nią. Nie szuka żadnych uczuć bo nie ma czasu.
On się nie ocknie, nie licz na to. Ja tak czekając zmarnowałem długie miesiące
Niestety osoba nam najbliższa staje się potworem w skórze ex małżonka.
Prawnie jesteś bez szans, znam ten ból.
Jedyne co możesz ... złożyć pozew rozwodowy, może nim potrząśnie
w tej chwili przegrywasz, bo teoretycznie jesteś słaba. Wydaje Ci się to niemożliwe, ze świat się zawalił i rzeczywiście ... wydaje Ci się ... to minie ale potrzeba czasu.

Mówi że nie może na mnie patrzeć gdy rozpaczam. Że się martwi, że tak cierpię. Ale Że trzeba iść do przodu

Przestań wypierać, nie wybielaj go.
Jeśli kiedyś podejmie dialog, chwilową skruchę, żal, a na pewno tak się będzie działo - nie wierz mu, będzie tak gdy się z nią pokłóci.
Pogodzą się i znowu dostaniesz "kopa".

nie wierz w nic co od niego słyszysz i w 50 % tego co widzisz
NIE WIERZ, A NIE POŻAŁUJESZ

zapisz , zapamiętaj
TWOJA SŁABOŚĆ JEST JEGO SIŁĄ, TWOJA SIŁA JEGO SŁABOŚCIĄ
Jego już nie ma , umarł. Im szybciej staniesz na nogi i odzyskasz pewność tym lepiej.

koniecznie skontaktuj się z psychologiem, i z adwokatem

34

Odp: Już mu nie zależy

Bullet...nie ma nikogo trzeciego między nami. Nie ma kochanki. Oczywiście nigdy nie ma się 100% pewności ale wiem, że z nikim się nie spotykam.
Zgadzam się że moja słabość jest jego siłą, ale czasami nie ma sił na to by tą siłę komuś pokazywać.

Jacekk... mąż spotyka, raczej już czas przeszły... spotykał się że mną z nadzieją że coś 'zaskoczy', że odrodzą się uczucia. Że zobaczy mnie taką w jakiej kiedyś się zakochał. Ale na pytanie w jakiej mnie się kiedyś zakochał nie potrafi odpowiedzieć.
Ja na każde spotkanie się cieszyłam, chociaż każde z nich było dla mnie w pewnym stopniu trudne. Bo tak jak napisano wyżej - twoja słabość to jego siłą - więc starałam się tej słabości nie okazywać, cieszyć się wspólnymi chwilami. Ale z tyłu głowy zawsze było, że to tylko chwila, że zaraz znowu pojedzie i zostaniesz sama. I w niektóre dni nie byłam w stanie być silna, bo mimo że była obok to tęskniłam, czułam jak daleko emocjonalnie jest ode mnie.
Myślę że takie spotkania moglibyśmy ciągnąć w nieskończoność... może mogłam jeszcze poczekać, może coś by faktycznie 'zaskoczylo' ale to chyba było dla mnie zbyt trudne. Sinusoida uczuć, jak było fajnie to wiedziałam że tylko na chwilę. Nie chciałam tak. Bez niego też nie chcę. Ale nie dałam rady się dłużej oszukiwać, dlatego zdecydowałam się na tą rozmowę z nim.
Rozmowę która łamie serce...

35 Ostatnio edytowany przez bullet (2020-08-17 14:47:48)

Odp: Już mu nie zależy
Ona,jak,nie,ona napisał/a:

Bullet...nie ma nikogo trzeciego między nami. Nie ma kochanki. Oczywiście nigdy nie ma się 100% pewności ale wiem, że z nikim się nie spotykam....

strasznie chaotycznie pisałaś. Ty się nie spotykasz czy on ?
Przeczytaj pierwszego posta, tu jest identycznie...

Ona,jak,nie,ona napisał/a:

..... znalazłam sobie koleżankę. Twierdził że to tylko przyjaciółka, nie ma romansu. Ja w to nawet wierzę. Ale istnieje też coś takiego jak zdrada emocjonalna, której według mnie się dopuścił, a to boli równie bardzo.
Oczywiście w międzyczasie sprawdziłam mu telefon, nie ufałam, dopytywałam a on mnie okłamywał. ...

w czym Cię okłamywał skoro to Ty znalazłaś koleżankę .... ale on twierdził, ze nie ma romansu ...
Uwzględniając, że to są literówki ...
Gość poznaje koleżankę i dziwnym zbiegiem okoliczności wtedy zaczął odjeżdżać emocjonalnie i rozumieć, że już nie kocha żony ....
nie ma romansu ale wyprowadza się z domu ...
zapewnia, że nie ma romansu, a wg Ciebie by Ci powiedział ?
czy Ty sama w to wierzysz ?

36

Odp: Już mu nie zależy

Tak to literówki, sorki za chaos.
To on spotykał się z koleżanką. Gdzie ja podejrzewałam go o zdradę, której nie było. Nie było pod względem fizycznym.
Chyba wszystko się nałożyło. On odjechał emocjonalnie po tym, jak zorientował się że go 'szpieguje'. Przestał mi ufać i jego emocje odwróciły się o 180 stopni. Wtedy doznał olśnienia, jak nieudany był nasz związek...
Czy jeżeli byłby romans to by mi powiedział, hmmm...chyba teraz by mi powiedział.
Teraz poprostu czuję że się nie spotykają i nie rozmawiają. Wtedy czułam że coś kryje i to widziałam, że potajemnie wymieniają się Smsami. Teraz nie mam akurat takich podejrzeń.

37 Ostatnio edytowany przez bullet (2020-08-17 16:21:05)

Odp: Już mu nie zależy
Ona,jak,nie,ona napisał/a:

... On odjechał emocjonalnie po tym, jak zorientował się że go 'szpieguje'. Przestał mi ufać i jego emocje odwróciły się o 180 stopni. Wtedy doznał olśnienia, jak nieudany był nasz związek ....

a ja sadzę, ze było dokładnie odwrotnie lecz sprzedawał Ci bajeczkę jaką schematycznie zdradzacz sprzedaje w takiej sytuacji.
Wydaje mi się, że Ty sama sobie zaprzeczasz i oczekujesz, że Ci potwierdzimy, że to nie prawda, ba ...nawet go usprawiedliwiasz ...

38

Odp: Już mu nie zależy

Oczywiście, że ma kogoś. Nie odwróciłby się tylko dlatego, że go szpiegujesz...

39

Odp: Już mu nie zależy

To nie jest tak że go usprawiedliwiam. Mówię tylko że nie widzę żadnych oznak aby się z kimś spotykał. Pół roku temu gdy przyłapałam go na kłamstwie, czułam, byłam pewna że coś jest nie tak.
Czy ta dziewczyna miała wpływ na to jak teraz wygląda nasz związek? Pewnie po części tak, pewnie parę spotkań z nią dało mu to czego nie dawałam mu ją, czyli radość, beztroskę.
To że go szpiegowałam było zapalnikiem i jak to mówi - przejrzał na oczy.
Nie mówię tego wszystkiego by go wybielić, po prostu nie zdrada jest tu problemem

40

Odp: Już mu nie zależy

Jak o tym myślę to może i miał kogoś. Mówię że teraz tak nie jest bo widujemy się codziennie. Chciałam wprowadzić zero kontaktu ale bardzo szybko się odezwał że to bez sensu, że lepiej spróbować w drugą stronę. Widywać się częściej, może to go ruszy... I widujemy się, prawie codziennie nocuje w domu ale jest taki nieobecny, że teraz to on mnie emocjonalnie odpycha. Potrzebuję męża, nie współlokatora, nie raz to powtarzałam ale bez skutku.
Nie wiem czy zacisnąć zęby i dać mu czas, może to uczucie wróci sad
Ale ta obojętność też jest jak cios w serce. Nie rozumiem tych zagrywek.

41 Ostatnio edytowany przez bullet (2020-08-28 12:52:11)

Odp: Już mu nie zależy

wg mnie jest proste wytłumaczenie bo niestety tego należało się spodziewać

bullet napisał/a:

..Jeśli kiedyś podejmie dialog, chwilową skruchę, żal, a na pewno tak się będzie działo - nie wierz mu, będzie tak gdy się z nią pokłóci.
Pogodzą się i znowu dostaniesz "kopa".

Ona,jak,nie,ona napisał/a:

...Chciałam wprowadzić zero kontaktu ale bardzo szybko się odezwał że to bez sensu, że lepiej spróbować w drugą stronę. Widywać się częściej, może to go ruszy... I widujemy się, prawie codziennie nocuje w domu ale jest taki nieobecny,....

sądzę, że właśnie jesteśmy na tym etapie, pokłócili się, np. Pani stawia mocne warunki, dajmy na to szybki rozwód ale pan się boi więc chce utrzymać Cię na wszelki wypadek. Wkrótce jednak stwierdzą, że to "bez sensu, ze lepiej spróbować w drugą stronę", ponownie będą jak dwa gołąbki, a Ty znowu na lodzie z rozchwianymi emocjami.
On teraz nie zastanawia się nad twoim samopoczuciem, ma to w d..ie. On ma teraz takie podejście, że nie zdradza Ciebie lecz zadając się z Tobą zdradza ją ! Tak to działa, on jest emocjonalnie z nią. Ty jesteś kimś tam bliżej nieokreślonym.

Inna opcja, Pan się czegoś wystraszył, z nią nie wyszło, dostał kopa, ew. jm ma wątpliwości czy to ta bo poznał jeszcze inną/kolejną .... ale bardziej obstawiam ciche dni pomiędzy kochankami. Generalnie  wg mnie to jest powodem.

Powtórzę WIELKIMI LITERAMI

bullet napisał/a:

nie wierz w nic co od niego słyszysz i w 50 % tego co widzisz
NIE WIERZ, A NIE POŻAŁUJESZ

zapisz , zapamiętaj
TWOJA SŁABOŚĆ JEST JEGO SIŁĄ, TWOJA SIŁA JEGO SŁABOŚCIĄ

42

Odp: Już mu nie zależy
Ona,jak,nie,ona napisał/a:

Jak o tym myślę to może i miał kogoś. Mówię że teraz tak nie jest bo widujemy się codziennie. Chciałam wprowadzić zero kontaktu ale bardzo szybko się odezwał że to bez sensu, że lepiej spróbować w drugą stronę. Widywać się częściej, może to go ruszy... I widujemy się, prawie codziennie nocuje w domu ale jest taki nieobecny, że teraz to on mnie emocjonalnie odpycha. Potrzebuję męża, nie współlokatora, nie raz to powtarzałam ale bez skutku.
Nie wiem czy zacisnąć zęby i dać mu czas, może to uczucie wróci sad
Ale ta obojętność też jest jak cios w serce. Nie rozumiem tych zagrywek.

Ona, wszyscy piszemy ze swoich doświadczeń, po prostu widzimy jak bardzo schematyczne są zachowania Twojego męża. Niestety ja też obstawiam równoległy związek. Co z tego, że widujecie się codziennie? Mój jm podczas drugiej zdrady wychodził do pracy i wracał o stałych porach, spędzaliśmy razem dużo czasu, tylko bardzo się emocjonalnie oddalił, próbował sprowokować mnie do zakończenia związku, "kochał mnie na swój sposób". A w tym czasie miał romans, od pół roku i jego kreatywność co do spotkań z kochanką mnie samą zaskoczyła... W moim przypadku zadziałało ustalenie przeze mnie spotkania z prawnikiem, nie straszyłam go, naprawdę chciałam odejść. Poprawiło się na chwilę, dopóki nie dowiedziałam się o romansie.

Bullet dobrze radzi, nie wybielaj go, nie wierz we wszystko co mówi, odetnij się od niego. Wykończysz się analizując ciągle jego zachowania. Czego Ty chcesz dla siebie?

43

Odp: Już mu nie zależy

Odwrotnie. To w oddaleniu zobaczysz pewne rzeczy ostrzej.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

44 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-08-28 12:58:48)

Odp: Już mu nie zależy
new_life napisał/a:

Wykończysz się analizując ciągle jego zachowania. Czego Ty chcesz dla siebie?

Ona,jak,nie,ona Twój jm spotykając się z Tobą robi sobie taki niby czyściec,za Twoją pomocą,wykorzystując Ciebie Twoje przywiązanie i Twoje sumienie,chęć naprawy, po to żeby i tak z niby czystym sumieniem odejść definitywnie .
Jego działanie jest po to żeby udowodnić sobie że nie warto, nic się nie da i że się nie uda to że się waha to nic dziwnego tylko to wahanie się w jakby zawieszeniu,niepewności to pozory.Te wątpliwości i pozory to jego wybór.Najprawdopodobniej wewnątrz zbiera na Ciebie same minusy.Niekoniecznie musi być trzecia osoba,ale jak jest to już zniszczył w sobie więź z Tobą i nie da rady jej na tym etapie odbudować.To kompletnie nie Twoja wina on to sobie zrobił przy okazji Tobie.Z Twojego opisu historii jak dla mnie wynika,że Twój jm nie poradził sobie z destruktywnymi konsekwencjami tej znajomości i nie chodzi mi tu o ten słynny haj czy amok.Gdzieś utknął na urazach do Ciebie i poczuciu winy pojawiła się awersja z którą nie potrafi dać sobie rady ,a romans kusi ulgą, znieczuleniem.
Działa na Ciebie bardzo jego obecność ,ma silny wpływ zbyt silny bo dręczysz się .

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

45

Odp: Już mu nie zależy

Dobrze powiedziane, chyba robi sobie czyściec. Jest obecny (fizycznie) po to aby móc powiedzieć, że przecież jakoś się stara. Ale mnie ignoruje, odwleka to wszystko z takiego samego powodu jak ja, że strachu przed samotnością, przed koniecznością rozpoczynania wszystkiego na nowo.
Dzisiaj znów jestem tym wszystkim strasznie zmęczona, bardzo boli, że jestem dla niego cieniem, nie osobą. Znów boli całe ciało.
Chciałabym porozmawiać, że tak nie mogę dalej ale wiem, że moje DOŚĆ będzie oznaczało koniec. A ja jestem za słaba żeby wziąć na siebie odpowiedzialność zakończenia związku.

46

Odp: Już mu nie zależy

proponowałaś mu terapię ?

47

Odp: Już mu nie zależy

Tak, proponowałam. Ale nie pójdzie, twierdzi że z nim jest wszystko OK i że nikt nie będzie go do niczego przekonywał. Niestety chyba nie rozumie na czym terapia polega. Ale nigdy nikomu nie zwierzał się ze swoich problemów, więc tym bardziej nie zrobi tego przed obca osobą.

48 Ostatnio edytowany przez bullet (2020-09-01 14:11:01)

Odp: Już mu nie zależy
Ona,jak,nie,ona napisał/a:

Tak, proponowałam. Ale nie pójdzie, twierdzi że z nim jest wszystko OK i że nikt nie będzie go do niczego przekonywał. Niestety chyba nie rozumie na czym terapia polega. Ale nigdy nikomu nie zwierzał się ze swoich problemów, więc tym bardziej nie zrobi tego przed obca osobą.

Więc albo jest/była inna kobieta i własnie dostał od niej kopa albo może ma jakiś problem, który ukrywa, może chorobę.
Nie widzi w Tobie partnerki. Nic Tobie nie mówi, coś ukrywa.
Sytuacja słaba.

49

Odp: Już mu nie zależy

Zawsze był osobą, która mało dzieliła się swoimi uczuciami, mam wrażenie że nawet wiele nie odczuwał. Taki typ bez empatii. mówi o tym, że jest ciężkim typem ale nie zamierza tego zmieniac. Byłam tego świadoma ale gdy nie było większych problemów to to akceptowałam.
Teraz jesteśmy w kryzysie, nie wie co do mnie czuję i zamiast rozmawiać tak dużo jak się da to znowu się zamyka. Mówię do niego a on mi nawet nie odpowiada, nie pyta jak mi minął dzień bo go to nie interesuje. Zarzuca mi że znowu jestem marudna itp, że źle się czuje w mojej obecności, że wcale się nie zmieniłam. Ale jak mam tryskać energia gdy jestem ignorowana j niezauważana. Jestem spokojniejsza niż kiedyś ale czasami żal jest tak ogromny, że muszę mu powiedzieć, że jego zachowanie mi się nie podoba i nie może mnie tak traktować.
Skoro widujemy się, to oczekuje jakiegoś zaangażowania z jego strony. To usłyszałam że on się wysilał przez cały okres naszego związku i teraz już nie będzie. Będzie ze mną rozmawiał tylko jak będzie miał ochotę. Kiedyś mówił mi że to ja jestem egoistką...a teraz nie znam większego egoisty niż on.

50

Odp: Już mu nie zależy
Ona,jak,nie,ona napisał/a:

Zawsze był osobą, która mało dzieliła się swoimi uczuciami, mam wrażenie że nawet wiele nie odczuwał. Taki typ bez empatii. mówi o tym, że jest ciężkim typem ale nie zamierza tego zmieniac. Byłam tego świadoma ale gdy nie było większych problemów to to akceptowałam.
Teraz jesteśmy w kryzysie, nie wie co do mnie czuję i zamiast rozmawiać tak dużo jak się da to znowu się zamyka. Mówię do niego a on mi nawet nie odpowiada, nie pyta jak mi minął dzień bo go to nie interesuje. Zarzuca mi że znowu jestem marudna itp, że źle się czuje w mojej obecności, że wcale się nie zmieniłam. Ale jak mam tryskać energia gdy jestem ignorowana j niezauważana. Jestem spokojniejsza niż kiedyś ale czasami żal jest tak ogromny, że muszę mu powiedzieć, że jego zachowanie mi się nie podoba i nie może mnie tak traktować.
Skoro widujemy się, to oczekuje jakiegoś zaangażowania z jego strony. To usłyszałam że on się wysilał przez cały okres naszego związku i teraz już nie będzie. Będzie ze mną rozmawiał tylko jak będzie miał ochotę. Kiedyś mówił mi że to ja jestem egoistką...a teraz nie znam większego egoisty niż on.

Ona, zaufaj ludziom bardziej doswiadczonym tutaj na forum.
On nie chce juz z Toba byc, w tej chwili albo mu nie wyszlo/nie wychodzi z kochanka.
Lawiruje tak, ignoruje Cie, bawi sie Twoimi uczuciami, bo jest tchorzem i nie ma odwagi skonczyc pierwszy tego zwiazku.
Zrobi teraz wszystko, abys stala sie ta najgorsza i wina za rozpad zwiazku obarczy Ciebie. Wtedy latwiej bedzie sie rozwiesc.

51

Odp: Już mu nie zależy

Czytam ten wątek i nie mogę przejść obok niego obojętnie, ponieważ przeżyłam podobną historię do Twojej i widzę, że idziesz w stronę totalnej destrukcji emocjonalnej.

Ze smutkiem czytam o tym jak cierpisz i jak niejednoznaczne zachowanie Twojego męża pogłębia Twój smutek. Mimo iż ja ze swoim byłym nie byłam w związku małżeńskim, to przeżyłam podobny szok do Twojego, gdy z dnia na dzień facet się ode mnie odsunął emocjonalnie, zaczął później wracać do domu, do późnych godzin nocnych siedział przy komputerze i z kimś konserwował. Ewidentnie znalazł sobie kogoś innego, a jak go o to spytałam, to zarzucił mi, że jestem straszną kobietą, bo mu nie ufam, bo on mnie nigdy nie zdradził, bo on po prostu ma jakieś problemy ze sobą, ale jakie powiedzieć nie chciał. To był moment, w którym zwątpiłam w siebie. Później było tylko gorzej, w końcu się ze mną rozstał. Mówił, że nigdy nie był ze mną szczęśliwy (choć tego samego dnia wyznał mi miłość, a tydzień wcześniej przyleciał z kwiatami po kłótni). Ciężko mi się było z tym pogodzić. Próbowałam negocjować, proponowałam ratowanie związku, ale ewidentnie dla niego to był koniec. Z czułego i kochanego faceta zmienił się w kogoś obcego. Kiedy w końcu zaakceptowałam perspektywę rozstania on nagle stwierdził, że nie może beze mnie żyć i żebyśmy spróbowali naprawić nasz związek. Następny miesiąc naprawiania był tak wyniszczający, że wyszłam ze związku wrakiem emocjonalnym i psychicznym. Ciągle poniżał mnie, mówił, że bycie ze mną boli, a ja już nie wiedziałam co mam robić.

Później się okazało, jak już kopnął mnie w tyłek definitywnie, że nie był wtedy pewien, czy tamta dziewczyna będzie chciała z nim być. A romans trwał od momentu, w którym zaczęłam myśleć, że mnie zdradza. Po prostu nie miał odwagi odejść, tylko zachowywał się odpychająco, żebym to ja odeszła i żeby mógł zachować twarz przed rodziną i znajomymi, a po rozstaniu rzucić się w ramiona czułej i pomocnej przyjaciółki wink

U Ciebie sytuacja wygląda podobnie. Mąż trzyma Cię na odległość sprawiając pozory starań, ale z drugiej strony źle Cię traktuje i daje Ci odczuć, że to Ty wszystko psujesz. Nie odejdzie albo odejdzie, jeśli będzie pewny nowej osoby. Tak mi się wydaje. A Ty zostaniesz z takim bałaganem w sercu, że będziesz się długo podnosić.

Czy warto żyć w takim cierpieniu? Tego męża, którego znałaś kiedyś już nie ma. On nie będzie dla Ciebie milszy ani lepszy, a im bardziej będziesz się starać, tym gorzej on się będzie zachowywać, bo musi w swojej tchórzliwej głowie utrzymać Twój wizerunek złej żony. Inaczej czułby, że postępuje źle.

Jesteś warta miłości i uczciwego traktowania. Po prostu nie daj się. Oderwij plaster i zacznij proces zdrowienia. Trzymam kciuki za Ciebie.

52 Ostatnio edytowany przez Britan (2020-09-03 16:18:31)

Odp: Już mu nie zależy

Uciekaj póki możesz. Też przeżyłem coś bardzo podobnego, a nawet gorszego pod pewnymi względami, bo zostałem dosłownie zgnojony psychicznie przez otoczenie.
Rozwaliło mnie to kompletnie, do tego stopnia, że stałem się ofiarą co przerodziło się w nieświadomego psychopatę.
Finalnie rozwaliłem kolejną próbę związku wyładowując się na drugiej osobie, postępując w pewnych kwestiach tak jak ex postępowała ze mną.

Jeśli myśląc o nim masz w brzuchu sensacje, jakieś ściskanie czy coś to czysty sygnał, że trzeba się ewakuować.

Aktualnie próbuję się leczyć i wyjść z tego chorego stanu.

53

Odp: Już mu nie zależy

Jak człowiek przychodzi na forum to mu się wydaje, że jego historia jest wyjątkowa. Jak trochę to czasu spędzi, widzi, że niestety najczęściej do bólu jednak schematyczna.
Ona ja Ci powiem jak jest i jak będzie i nie będzie to nic innego, niż tu już zostało napisane. Ale może liczba głosów da Ci jednak do myślenia i jakiś bodziec do działania. To, że jest/była inna kobieta, jest dla mnie oczywiste. Nie wymaga komentarza.
Teraz on się z Tobą widuje, nawet nocuje w domu, ale jednocześnie emocjonalnie trzyma Cię na dystans. Co to w ogóle ma znaczyć, że on nie będzie nic robił a jak już to wtedy jak mu się zachce? Dziewczyno przecież to mówienie w inny sposób: mam Cię gdzieś, ale będę przez jakiś czas obok, żeby potem nikt mi nie zarzucił, że nie chciałem ratować. A Ty z jednej strony mówisz, nie chcę tak żyć, ale nic z tym nie robisz. Trwasz w tym układzie bo liczysz po cichu, że pewnego dnia on nagle przypomni sobie, że Cię kocha i zacznie się starać. Wróci, również w sensie emocjonalnym. Tak jest teraz. Jak będzie jeżeli pozwolisz na to dalej? Są dwie opcje. Albo on odejdzie z czasem mówiąc sorry, próbowałem, ale nie wyszło. Albo będziecie miesiącami się w takim układzie szarpać - Ty tkwiąc z nadzieją, On tkwiąc bo nie ma innego pomysłu/opcji. I tak to widzę, bo sama niemal identyczne zachowania na sobie przerobiłam. Ale ja w pewnym momencie powiedziałam DOŚĆ. Nie dam rady ani jednego dnia dłużej żyć w takim układzie. I to przecięłam. Koniec z pomieszkiwaniem, koniec z traktowaniem mnie na dystans, koniec z jego zastanawianiem się, czy on chce być ze mną. Ponieważ dotarło do mnie, że taki "związek" nie odpowiada mnie. I mimo, że bolało jak diabli - powiedziałam KONIEC. Nie opisuję na forum perturbacji w moim życiu w ostatnich miesiącach, ale dużo się działo rzeczy niezwiązanych z mężem (do którego nie wróciłam), ale po pierwsze - on zupełnie zmienił do mnie stosunek. Teraz widzę, że błędem było pozwolenie na to, żeby On tak mógł się zachowywać (ale do tego trzeba dojrzeć). Teraz biega prosząc o spotkanie. No cóż, ja za dużo przez niego przeszłam, żeby go teraz witać z otwartymi ramionami. Po drugie - mam coraz więcej powodów do zadowolenia. Żyję sobie spokojnie, znalazłam hobby, zaczynam poznawać nowe osoby (również w realu z Tego forum smile ) Ale byłam taka jak Ty, temu tu piszę, za bardzo skupiona na tym, że bez męża moje życie będzie puste i smutne. I robisz to samo - wiesz, że tak nie można żyć, ale pozwalasz na to, bo może jednak....może za jakiś czas.... Nie. Dobrze każdy Ci tu radzi, daj sobie z nim spokój i przede wszystkim daj sobie tę możliwość sama również decydować o związku, bo teraz pozwalasz, żeby robił to On. Trzymam kciuki.

54 Ostatnio edytowany przez bullet (2020-09-04 09:14:48)

Odp: Już mu nie zależy
SamotnaOna napisał/a:

...Teraz on się z Tobą widuje, nawet nocuje w domu, ale jednocześnie emocjonalnie trzyma Cię na dystans. Co to w ogóle ma znaczyć, że on nie będzie nic robił a jak już to wtedy jak mu się zachce? Dziewczyno przecież to mówienie w inny sposób: mam Cię gdzieś, ale będę przez jakiś czas obok, żeby potem nikt mi nie zarzucił, że nie chciałem ratować. A Ty z jednej strony mówisz, nie chcę tak żyć, ale nic z tym nie robisz. Trwasz w tym układzie bo liczysz po cichu, że pewnego dnia on nagle przypomni sobie, że Cię kocha i zacznie się starać. Wróci, również w sensie emocjonalnym. Tak jest teraz. Jak będzie jeżeli pozwolisz na to dalej? i.

Niestety ale historia Ona,jak,nie,ona wydaje się być esencją schematu, dzieje się tak jak można przewidzieć, a będzie gorzej. Można tylko powtarzać ...

bullet napisał/a:

...Gość poznaje koleżankę i dziwnym zbiegiem okoliczności wtedy zaczął odjeżdżać emocjonalnie i rozumieć, że już nie kocha żony ....
nie ma romansu ale wyprowadza się z domu ...
zapewnia, że nie ma romansu, a wg Ciebie by Ci powiedział ?
czy Ty sama w to wierzysz ?

bullet napisał/a:

...On się nie ocknie, nie licz na to.....
Niestety osoba nam najbliższa staje się potworem w skórze ex małżonka.
Prawnie jesteś bez szans, znam ten ból.
Jedyne co możesz ... złożyć pozew rozwodowy, może nim potrząśnie
...
w tej chwili przegrywasz, bo teoretycznie jesteś słaba. Wydaje Ci się to niemożliwe, ze świat się zawalił i rzeczywiście ... wydaje Ci się ... to minie ale potrzeba czasu.

nie wierz w nic co od niego słyszysz i w 50 % tego co widzisz
NIE WIERZ, A NIE POŻAŁUJESZ

zapisz , zapamiętaj
TWOJA SŁABOŚĆ JEST JEGO SIŁĄ, TWOJA SIŁA JEGO SŁABOŚCIĄ
Jego już nie ma , umarł. Im szybciej staniesz na nogi i odzyskasz pewność tym lepiej.

koniecznie skontaktuj się z psychologiem, i z adwokatem

Posty [ 54 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Już mu nie zależy

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018