Witajcie, mam do Was pytanie: jak to jest obecnie z budowaniem relacji na tym początkowym etapie znajomości, albo z kontaktem między dwoma osobami? Sporo o tym myślę ostatnio, mam jakieś swoje doświadczenia, ale też rozmawiam z koleżankami, które są po rozwodzie (czyli wiek 35 +, 40+) i randkują.
Postaram się jakoś wyjaśnić o co mi chodzi.
Załóżmy, że spotykacie faceta - nie wiem w realu, na tinderze itp - piszecie, spotykacie się, coś tam klika, fajnie się rozmawia, randkujecie. Czasem spotykacie się codziennie, czasem raz na dwa tygodnie, w zależności od sytuacji, czasu itp.
Pytanie do kobiet: Czy poza spotkaniami oczekujecie kontaktu np. codziennie? Od poranka do wieczora? Czy jak on się nie odzywa 3 dni, to zaczynacie się zastanawiać czy nadal chce utrzymywać kontakt? Czy same odzywacie się często gęsto? Czy raczej nie zagęszczacie ruchów i np. kilkudniowe milczenie z Waszej strony też jest ok?
Z różnych doświadczeń / opowieści widzę, że kobietom częściej zależy na bardzo częstym kontakcie. I to częściej faceci milczą, co niekoniecznie oznacza, że już nie chcą kontynuować znajomości, tylko po prostu byli zajęci itp.
Czy mężczyźni inaczej to postrzegają?
A może jest tak, że z czasem kontakt powinien rosnąć w częstotliwość? I co ro znaczy "z czasem"? W ciągu 1 - 2 miesięcy czy może pół roku? Jak to widzicie?
Czy macie doświadczenia jakiejś relacji, która relatywnie wolno i z małym natężeniem kontaktu się rozwijała, a przerodziła się w związek?
Czy może, jeśli kontakt jest gęsty od początku, to jest lepiej i "lepiej wróży"?
Ciekawa jestem jakie macie doświadczenia.