Budowanie wiary - pytań kilka - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Budowanie wiary - pytań kilka

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 55 ]

Temat: Budowanie wiary - pytań kilka

Cześć wszystkim,

pytanie kieruję głównie do wierzących ale nie obrażę się na odpowiedzi ludzi nie wierzących lub wahających się. jak budujecie swoją wiarę ? czy w ogóle ją budujecie ? życie przyniosło mi kilka spostrzeżeń na powyższy temat i mogę powiedzieć, że wiele osób poprzestaje na zewnętrznych formach pobożności. od razu doprecyzuje i użyje parafrazy słów: czczą mnie językiem a serca ich dalekie są ode mnie. oczywiście nie mogę powiedzieć co dzieje się w sercu człowieka ale z drugiej strony po owocach ich poznacie... więc jakie są Wasze owoce wiary ?

pytam bo temat wydaje mi się bardzo istotny. w czasach gdzie wiary coraz mniej potrzebna jest odpowiedź. czy uważacie, że można dać satysfakcjonującą odpowiedź ludziom dzisiaj niewierzącym a pytającym ?

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Budowanie wiary - pytań kilka

Moim zdaniem problem z budowaniem wiary jest taki, że dziś nauczanie Kościoła jest oderwane od rzeczywistości. Wykładnie biskupów wychodzą daleko poza pismo święte i oficjalny przekaz funkcjonujący od dwóch tysięcy lat. Narzucane są różnego rodzaju nakazy i zakazy, które budzą sprzeciw w wielu osobach. I te osoby odsuwają się od Kościoła i nie chcą uczestniczyć w praktykach religijnych. Ja to rozumiem. Biskupi nie.

3

Odp: Budowanie wiary - pytań kilka

Ona się sama buduje, kiedy człowiek się rozwija.
Rekolekcje, mądrzejsze książki, konferencje, masę rzeczy można w tym kierunku robić smile praca nad sobą, stały spowiednik, kierownik duchowy. Jak się chce, to się ma.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.
Reklama

4

Odp: Budowanie wiary - pytań kilka

Zostawmy te pierdy o nauczaniu kościoła, bo wyjdzie jak zawsze ksieża to zboczeńcy, nieudacznicy i nie wiedza ogólnie co tam bredzą. To do niczego oczywiście nie prowadzi. Szkoda czasu.
Ja mam pytanie zwłaszcza do Autora, ale i do wszystkich zaglądajacych do tego wątku. Jak rozumiecie ten fragment Pisma.

Łk 17, 5-10
Apostołowie prosili Pana: Przymnóż nam wiary! Pan rzekł: Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze!, a byłaby wam posłuszna. Kto z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: Pójdź i siądź do stołu? Czy nie powie mu raczej: Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż zjem i napiję się, a potem ty będziesz jadł i pił? Czy dziękuje słudze za to, że wykonał to, co mu polecono? Tak mówcie i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono: Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać.

Nie czynię dobra którego chce, ale czynię to zło, którego nie chcę.

5

Odp: Budowanie wiary - pytań kilka

Nie wiem jak inni. Ja miałem szczęście mieć proboszcza, który potrafił zadbać o parafie. Wspierał grupy parafialne, różne organizacje. Najlepiej buduje się wiarę, jak można dzielić się swoimi przemyśleniami, spostrzeżeniami, wrażeniami. My mieliśmy że dwadzieścia grup, więc każdy kto szukał, mógł znaleźć coś dla siebie.
Zresztą dotyczy to nie tylko wiary smile. Uczyć się też lepiej w grupie. Podobnie z fitnessem, czy zbieraniem znaczków.
Teraz, będąc w Niemczech, mam msze co drugi tydzień, księża są zajęci swoimi sprawami, jakoś tak kontakt z Kościołem powoli zamiera. Będąc w Polsce człowiek nie zdaje sobie sprawy jaki to fart mieć msze codziennie, a w niedzielę coś między dwoma i sześcioma. Duch którego się nie karmi powoli umiera.

Reklama

6

Odp: Budowanie wiary - pytań kilka
balin napisał/a:

Zostawmy te pierdy o nauczaniu kościoła, bo wyjdzie jak zawsze ksieża to zboczeńcy, nieudacznicy i nie wiedza ogólnie co tam bredzą. To do niczego oczywiście nie prowadzi. Szkoda czasu.

Prowadzi. Małżonkowie po ślubie kościelnym muszą spowiadać się z używania prezerwatyw, pigułek czy wkładek. Co ciekawe świadome unikanie ciąży poprzez kalendarzyk nie jest grzechem i nie trzeba. Każdy musi spowiadać się z masturbacji, którą przecież praktykuje 99% osób. Pomimo iż pismo święte na ten temat milczy. Rozwodnicy (a liczba rozwodów w Polsce rośnie, więc problem dotyczy ogromnej liczby osób) są wykluczani z niektórych aspektów życia kościoła, nawet wtedy gdy nie ponoszą żadnej "winy" za rozwód, bo zostali porzuceni przez małżonka. Te sprawy, podobnie jak inne, dotyczą bardzo dużej liczby osób, a jednocześnie bardzo duża liczba osób ma trudności we wskazaniu co moralnie jest złego (w sensie komu wyrządzają krzywdę) poprzez takie zachowania. A jednocześnie pomijając świadomie to wszystko podczas spowiedzi, a potem idąc do komunii popełniają świętokradztwo. To jest realny problem, dla których ludzie nie budują swojej wiary tylko od niej odchodzą. I mówię to na swoim własnym przykładzie.

7

Odp: Budowanie wiary - pytań kilka
balin napisał/a:

Zostawmy te pierdy o nauczaniu kościoła, bo wyjdzie jak zawsze ksieża to zboczeńcy, nieudacznicy i nie wiedza ogólnie co tam bredzą. To do niczego oczywiście nie prowadzi. Szkoda czasu.
Ja mam pytanie zwłaszcza do Autora, ale i do wszystkich zaglądajacych do tego wątku. Jak rozumiecie ten fragment Pisma.

Łk 17, 5-10
Apostołowie prosili Pana: Przymnóż nam wiary! Pan rzekł: Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze!, a byłaby wam posłuszna. Kto z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: Pójdź i siądź do stołu? Czy nie powie mu raczej: Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż zjem i napiję się, a potem ty będziesz jadł i pił? Czy dziękuje słudze za to, że wykonał to, co mu polecono? Tak mówcie i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono: Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać.

Pismo jest trudne, jak ty to rozumiesz

8

Odp: Budowanie wiary - pytań kilka

Chciałabym przypomnieć, że miało tu być o wierze, a nie o kościele

9

Odp: Budowanie wiary - pytań kilka
Lou71.71 napisał/a:

Chciałabym przypomnieć, że miało tu być o wierze, a nie o kościele

To jest jedno i to samo. Nie można być wierzącym nie chodząc do kościoła. Podstawą wiary są sakramenty, stan łaski uświęcającej, oddawanie czci Bogu itp. Tego nie można zrobić samemu w domu modląc się przed snem. Taka przynajmniej jest doktryna wiary katolickiej, dlatego mówiąc o wierze nie da się nie mówić o kościele.

10

Odp: Budowanie wiary - pytań kilka
zmartwiony86 napisał/a:
Lou71.71 napisał/a:

Chciałabym przypomnieć, że miało tu być o wierze, a nie o kościele

To jest jedno i to samo. Nie można być wierzącym nie chodząc do kościoła. Podstawą wiary są sakramenty, stan łaski uświęcającej, oddawanie czci Bogu itp. Tego nie można zrobić samemu w domu modląc się przed snem. Taka przynajmniej jest doktryna wiary katolickiej, dlatego mówiąc o wierze nie da się nie mówić o kościele.

Podstawą wiary jest stan łaski uświęcającej?
A ci, którzy nie są w stanie łaski uświęcającej są niewierzący? Chyba coś nie tak ...

11

Odp: Budowanie wiary - pytań kilka
zmartwiony86 napisał/a:
balin napisał/a:

Zostawmy te pierdy o nauczaniu kościoła, bo wyjdzie jak zawsze ksieża to zboczeńcy, nieudacznicy i nie wiedza ogólnie co tam bredzą. To do niczego oczywiście nie prowadzi. Szkoda czasu.

Prowadzi. Małżonkowie po ślubie kościelnym muszą spowiadać się z używania prezerwatyw, pigułek czy wkładek. Co ciekawe świadome unikanie ciąży poprzez kalendarzyk nie jest grzechem i nie trzeba.

Każde działanie które odbiera Bogu prawo decydowania o naszej płodności jest grzechem. Kalendarzyk jest o tyle "niegrzeszny", że oznacza życie w "cnocie skromności" przez ten czas który jest czasem płodnym. Czyli taki drobny wybieg który ma na celu oszukać Boga.

zmartwiony86 napisał/a:

Każdy musi spowiadać się z masturbacji, którą przecież praktykuje 99% osób. Pomimo iż pismo święte na ten temat milczy.

Taaaa, a imię Onan pochodzi z mitologii ludów Bantu.

zmartwiony86 napisał/a:

Rozwodnicy (a liczba rozwodów w Polsce rośnie, więc problem dotyczy ogromnej liczby osób) są wykluczani z niektórych aspektów życia kościoła, nawet wtedy gdy nie ponoszą żadnej "winy" za rozwód, bo zostali porzuceni przez małżonka.

Rozwodnicy nie są z niczego wykluczani. Kościół wyklucza jedynie osoby żyjące w tzw. związkach niesakramentalnych, czyli inaczej mówiąc bzykające się bez ślubu.

zmartwiony86 napisał/a:

Te sprawy, podobnie jak inne, dotyczą bardzo dużej liczby osób, a jednocześnie bardzo duża liczba osób ma trudności we wskazaniu co moralnie jest złego (w sensie komu wyrządzają krzywdę) poprzez takie zachowania.

Psychopaci mają trudność we wskazaniu co jest moralnie złego, czy w ogóle nagannego w mordowaniu ludzi. Czy to ich usprawiedliwia?
Bóg dał ci możliwość wyboru. Wierzysz, albo nie. Jak wierzysz, to z całym dobrodziejstwem inwentarza. Abraham zgodził się oddać jedynego syna na ofiarę Bogu. Dlatego jego potomstwo jest Narodem Wybranym. Nie chciał, nie rozumiał, ale zaufał Bogu, że on wie.
Ja grzeszę, łamię przykazania, więc jedyne co mi pozostaje, to jak ten celnik- stanąć z tyłu świątyni ze spuszczonym wzrokiem i powiedzieć Bogu jak bardzo żałuję że go obrażam. A jeśli nie żałuję, to mam przechlapane.

zmartwiony86 napisał/a:

A jednocześnie pomijając świadomie to wszystko podczas spowiedzi, a potem idąc do komunii popełniają świętokradztwo. To jest realny problem, dla których ludzie nie budują swojej wiary tylko od niej odchodzą. I mówię to na swoim własnym przykładzie.

Ale czy Chrystus obiecał zbawienie wszystkim? Powiedział że ci którzy uwierzą, dostąpią zbawienia. Skoro 99% ludzi wybiera życie po swojemu, a nie po Bożemu, to ich wybór.

12

Odp: Budowanie wiary - pytań kilka
troll napisał/a:

Każde działanie które odbiera Bogu prawo decydowania o naszej płodności jest grzechem. Kalendarzyk jest o tyle "niegrzeszny", że oznacza życie w "cnocie skromności" przez ten czas który jest czasem płodnym. Czyli taki drobny wybieg który ma na celu oszukać Boga.

Bzdura na resorach. Bóg kazał się mnożyć i zaludniać Ziemię, a wstrzemięźliwość seksualna powinna następować tylko w uzasadnionych przypadkach np.: ktoś chce się skupić na modlitwie, przez jakiś czas i za obopólną zgodą. Seks dla przyjemności w małżeństwie jest całkowicie OK. Tak samo jak antykoncepcja. Grzechem jest tylko i wyłącznie całkowita rezygnacja ze spełnienia bożego nakazu, czyli sytuacja w której ktoś w ogóle nie chce mieć dzieci. Cała reszta to diabelska robota KK. Chodzi o trzymanie ludzi w poczuciu winy.

troll napisał/a:

Taaaa, a imię Onan pochodzi z mitologii ludów Bantu.

Onan się nie masturbował tylko praktykował stosunek przerywany i to z niewłaściwych pobudek. Nie ma twardego zakazu masturbacji w Piśmie Świętym. Można jedynie go wysnuć z faktu, że Bóg zaplanował realizację seksualności poprzez współżycie w małżeństwie, więc wszystko co poza nie jest OK.

Dla wszystkich wierzących - polecam trzymać się jak najdalej od KK. Trzeba tworzyć grupy biblijne i dołączać do już istniejących. Środowisko Kościoła Nowego Przymierza z Lublina robi świetną robotę w temacie.

Nobody Is Born Gay - GOD

13

Odp: Budowanie wiary - pytań kilka
zmartwiony86 napisał/a:
Lou71.71 napisał/a:

Chciałabym przypomnieć, że miało tu być o wierze, a nie o kościele

To jest jedno i to samo. Nie można być wierzącym nie chodząc do kościoła. Podstawą wiary są sakramenty, stan łaski uświęcającej, oddawanie czci Bogu itp. Tego nie można zrobić samemu w domu modląc się przed snem. Taka przynajmniej jest doktryna wiary katolickiej, dlatego mówiąc o wierze nie da się nie mówić o kościele.

Podstawą wiary jest wiara. Jeśli ja wierzę w Boga Słońce, czy Świętego Karalucha, to też mam prawo się wypowiedzieć. Autor wątku nie zawęził pojęcia "wiara" do wiary katolickiej.

Z sakramentami to też nie jest takie bardzo jednoznaczne. No bo skoro Chrystus ustanowił mszę swiętą jedząc ostatnią wieczerzę, a przy stole był Piotr, który się go po kilku godzinach wyparł i Judasz, który kilka chwil wcześniej go sprzedał, tudzież dziesięciu innych spośród tych mistrzów, którzy byli zwykłymi ludźmi jak ja czy ty, to może ta komunia bez spowiedzi nie jest takim świętkradztwem jak to mówi ksiądz? W końcu żaden z tych miszczów się wcześniej nie spowiadał, a futrowali aż im się uszy trzęsły. A skoro jedli w piątek wieczorem, to może my przeginamy latając codziennie na mszę? A może to wszystko co napisałem to bzdety i należy skupić się na tym "którym odpuścicie będzie im odpuszczone, którym zatrzymacie będzie zatrzymane" i uznać że ksiądz jest Bogiem i Panem?

14

Odp: Budowanie wiary - pytań kilka
Lou71.71 napisał/a:

Chciałabym przypomnieć, że miało tu być o wierze, a nie o kościele

Gdy mówimy o wierze, to zawsze jest to rozmowa o kościele. Problem polega na tym, że to rozmowa o tzw, kościele niewidocznym. Zapytałem kiedyś pewnego mądrego człowieka. Co to jest kościół? Odpowiedział mi: kościół to zgromadzenie ludzi należących do Boga. To chyba najlepsza formułka jaką kiedykolwiek słyszałem. smile
Odnośnie cytatu z Biblii to przypomnienie o egoizmie i braku pokory człowieka, któremu w Biblii ulegli apostołowie, a w naszym wątku przynajmniej Autor. Cóż to znaczy budowanie wiary? Skoro Jezus mówi, że ma być ona malutka jak ziarenko gorczycy. Wiara to zrozumienie, że my bez Boga jesteśmy nikim, to otwartość na działanie Boga, to zrozumienia, że przez nas działa Bóg, a ja jestem tylko jego marnym sługą.
Układ Bóg i człowiek, często porównywalny jest do wiatru i latawca. Latawiec pięknie lata, bo w powietrzu utrzymuje go niewidoczny wiatr. Brakiem pokory i egoizmem jest zapominanie dlaczego latawiec lata. A nam ludziom często się to niestety zdarza.

Nie czynię dobra którego chce, ale czynię to zło, którego nie chcę.

15

Odp: Budowanie wiary - pytań kilka
marioosh666 napisał/a:

Dla wszystkich wierzących - polecam trzymać się jak najdalej od KK. Trzeba tworzyć grupy biblijne i dołączać do już istniejących. Środowisko Kościoła Nowego Przymierza z Lublina robi świetną robotę w temacie.

W KK nie ma obowiązku przynależności do grup biblijnych, żywego różańca, czy jakiejkolwiek innej grupy kościelnej. A skoro twój kościół jest taki zajefajny, to napisz coś o nim, a nie rzucasz sloganami. W kwestiach wiary spodziewam się czegoś więcej niż takiego komunału jak "świetna robota w temacie".

16

Odp: Budowanie wiary - pytań kilka
balin napisał/a:
Lou71.71 napisał/a:

Chciałabym przypomnieć, że miało tu być o wierze, a nie o kościele

Gdy mówimy o wierze, to zawsze jest to rozmowa o kościele. Problem polega na tym, że to rozmowa o tzw, kościele niewidocznym. Zapytałem kiedyś pewnego mądrego człowieka. Co to jest kościół? Odpowiedział mi: kościół to zgromadzenie ludzi należących do Boga. To chyba najlepsza formułka jaką kiedykolwiek słyszałem. smile
Odnośnie cytatu z Biblii to przypomnienie o egoizmie i braku pokory człowieka, któremu w Biblii ulegli apostołowie, a w naszym wątku przynajmniej Autor. Cóż to znaczy budowanie wiary? Skoro Jezus mówi, że ma być ona malutka jak ziarenko gorczycy. Wiara to zrozumienie, że my bez Boga jesteśmy nikim, to otwartość na działanie Boga, to zrozumienia, że przez nas działa Bóg, a ja jestem tylko jego marnym sługą.
Układ Bóg i człowiek, często porównywalny jest do wiatru i latawca. Latawiec pięknie lata, bo w powietrzu utrzymuje go niewidoczny wiatr. Brakiem pokory i egoizmem jest zapominanie dlaczego latawiec lata. A nam ludziom często się to niestety zdarza.

Jeżeli tak traktowany kościół, to ok.
Z reguły każdy łączy kościół z księżmi i wtedy zaczynają się dyskusje. Tego chciałam uniknąć

17

Odp: Budowanie wiary - pytań kilka
Lou71.71 napisał/a:

Odnośnie cytatu z Biblii to przypomnienie o egoizmie i braku pokory człowieka, któremu w Biblii ulegli apostołowie, a w naszym wątku przynajmniej Autor. Cóż to znaczy budowanie wiary? Skoro Jezus mówi, że ma być ona malutka jak ziarenko gorczycy. Wiara to zrozumienie, że my bez Boga jesteśmy nikim, to otwartość na działanie Boga, to zrozumienia, że przez nas działa Bóg, a ja jestem tylko jego marnym sługą.
Układ Bóg i człowiek, często porównywalny jest do wiatru i latawca. Latawiec pięknie lata, bo w powietrzu utrzymuje go niewidoczny wiatr. Brakiem pokory i egoizmem jest zapominanie dlaczego latawiec lata. A nam ludziom często się to niestety zdarza.

bardzo trafne słowa balin. jednak chciałem zbudować moją myśl trochę w innym ujęciu. a przede wszystkim chciałbym skupić się na Waszej relacji Człowiek- Bóg. wiara jest łaską, nikt nie przychodzi do Pana jeżeli nie zostanie przyciągnięty do niego. często mam wrażenie, że ludzie (wierzący) mówiąc o sprawach religii, wiary zapominają, że stoją w centrum, są zobowiązani pewnym przymierzem. są w polu interakcji. to przede wszystkim za nich Chrystus oddał swoje życie. i to jest tu absolutnie najważniejsze. jeżeli mówimy o sobie Chrześcijanie, stajemy się naśladowcami. czy nasza wiara jest wiarą ziarnka gorczycy ? najmniejszego ale wspaniałego w plonach ?

zmartwiony... ja myślę, że gdy Chrystus przyszedł na ziemię to Jego nauka dopiero była oderwana od rzeczywistości szczególnie tej ludzkiej. to nie implikuje tego czy coś jest prawdziwe czy nie. ważniejszym pytaniem jest jak bardzo nauki KK są naukami samego Chrystusa.

trzymałbym się jednak wciąż terminu budowania wiary, Lady Loka poruszyła ciekawy aspekt choć bardzo logiczny. czy Chrześcijanin nie powinien budować tej wiary również w taki sposób ? budować ją również na polu intelektualnym tak aby żadna burza go nie pokonała ?

co do wierzących a wciąż utrzymujących, że masturbacja jest w porządku to może któraś z tych osób powie mi czy to dobrze być w mocy jakiegokolwiek uzależnienia ? czy tego chciałby Chrystus od Ciebie ? uzależnionego od masturbacji ? Chrystus powiedział, że grzechem jest myślenie w sposób pożądliwy o kobietach... masturbacja to myślenie o kim ? o matematyce ? nie oszukujmy siebie, wg. Słowa masturbacja jest grzechem.

18

Odp: Budowanie wiary - pytań kilka
troll napisał/a:

W KK nie ma obowiązku przynależności do grup biblijnych, żywego różańca, czy jakiejkolwiek innej grupy kościelnej.

Wiem... Złodziej obok uczciwego, zdrajca obok patrioty, cudzołożnik obok wiernego - przekazują sobie co niedzielę znak pokoju. Skoro nie ma wspólnoty to trudno oczekiwać przynależności.

Bardzo cenię rodziny Radia Maryja, które stworzył ks. Tadeusz.

Tam była wspólnota wartości.

troll napisał/a:

A skoro twój kościół jest taki zajefajny, to napisz coś o nim, a nie rzucasz sloganami. W kwestiach wiary spodziewam się czegoś więcej niż takiego komunału jak "świetna robota w temacie".

Studium biblijne przez Internet, warsztaty biblijne, transmisje na żywo ze spotkań, zjazdy, a to wszystko przekłada się na lokalne grupy, które się tworzą. Chodzi o ewangelizację. To nie jest mój kościół.

Nobody Is Born Gay - GOD

19

Odp: Budowanie wiary - pytań kilka

Trzeba mieć wiedzę choćby po to, żeby móc rozmawiać z innymi. Zresztą nie ma rozwoju bez wiedzy. Od podstawówki są lekcje religii, uczymy się konkretnych prawd wiary. Zostajemy na etapie szkoły średniej i co dalej? Mamy całe życie spowiadać się z niesłuchania rodziców? Trzeba iść do przodu.
Jasne, że wiara sama bierze się z osobistego spotkania z Jezusem, tylko co potem? Potem trzeba się wziąć za siebie i coś z tym zrobić. Bo pamięć o tym osobistym spotkaniu w końcu się kończy, zostaje człowiek sam ze swoimi wątpliwościami.
Ja ogólnie polecam wspólnoty, ale trzeba też dobrze pomyśleć o tym, jaka wspólnota będzie najlepsza na konkretnym etapie życia dla konkretnego człowieka.
I mówiąc o wspólnocie mam na myśli takie zakorzenione w konkretnym wyznaniu, a nie jakieś pseudo biblijne, które kierują się własnymi mądrościami wyssanymi z palca i pomieszaniem wszystkich wyznań dookoła w myśl zasady: biorę to, co mi wygodne.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

20

Odp: Budowanie wiary - pytań kilka
marioosh666 napisał/a:
troll napisał/a:

W KK nie ma obowiązku przynależności do grup biblijnych, żywego różańca, czy jakiejkolwiek innej grupy kościelnej.

Wiem... Złodziej obok uczciwego, zdrajca obok patrioty, cudzołożnik obok wiernego - przekazują sobie co niedzielę znak pokoju. Skoro nie ma wspólnoty to trudno oczekiwać przynależności.

Bardzo cenię rodziny Radia Maryja, które stworzył ks. Tadeusz.

Tam była wspólnota wartości.

Nic tylko koledze pogratulować kościoła, sami święci, toż to ziemia obiecana. smile

Nie czynię dobra którego chce, ale czynię to zło, którego nie chcę.

21 Ostatnio edytowany przez marioosh666 (2018-02-18 00:52:04)

Odp: Budowanie wiary - pytań kilka
Lady Loka napisał/a:

Od podstawówki są lekcje religii, uczymy się konkretnych prawd wiary. Zostajemy na etapie szkoły średniej i co dalej?

W moim przypadku lekcje religii w podstawówce i szkole średniej znacząco się od siebie nie różniły. W ostatniej klasie liceum pojawiło się coś a la nauki przedmałżeńskie i tyle. Ponoć duszpasterstwo akademickie to poziom wyżej, ale tego nie doświadczyłem.

Lady Loka napisał/a:

Jasne, że wiara sama bierze się z osobistego spotkania z Jezusem, tylko co potem? Potem trzeba się wziąć za siebie i coś z tym zrobić. Bo pamięć o tym osobistym spotkaniu w końcu się kończy, zostaje człowiek sam ze swoimi wątpliwościami.

Potem powinno być dołączenie do porządnego kościoła, bo:
* Żelazo żelazem bywa naostrzone; tak mąż zaostrza oblicze przyjaciela swego.   Przyp 27, 17
* I baczmy jedni na drugich w celu pobudzania się do miłości i dobrych uczynków. Nie opuszczając wspólnych zebrań naszych, jak to jest u niektórych w zwyczaju, lecz dodając sobie otuchy, a to tym bardziej, im lepiej widzicie, że się ten dzień przybliża.   Hebr 10, 24 - 25
* O jak dobrze i miło, gdy bracia w zgodzie żyją.   Ps 133, 1

Lady Loka napisał/a:

I mówiąc o wspólnocie mam na myśli takie zakorzenione w konkretnym wyznaniu, a nie jakieś pseudo biblijne, które kierują się własnymi mądrościami wyssanymi z palca i pomieszaniem wszystkich wyznań dookoła w myśl zasady: biorę to, co mi wygodne.

Eh... Zdrowa nauka zachowała się praktycznie tylko w wolnych biblijnych kościołach z 30 - 40 wiernymi i jednym pastorem. Jak się pojawia wyznanie i struktura to od razu hierarchia i system, a później wszystkie patologie z tym związane. W USA jest wolny rynek i dobrze na tym wychodzą. Tak wygląda prawdziwy kościół Jezusa Chrystusa:

Widać różnicę w porównaniu z tym co u nas, prawda? smile

Nobody Is Born Gay - GOD

22

Odp: Budowanie wiary - pytań kilka
marioosh666 napisał/a:
troll napisał/a:

W KK nie ma obowiązku przynależności do grup biblijnych, żywego różańca, czy jakiejkolwiek innej grupy kościelnej.

Wiem... Złodziej obok uczciwego, zdrajca obok patrioty, cudzołożnik obok wiernego - przekazują sobie co niedzielę znak pokoju. Skoro nie ma wspólnoty to trudno oczekiwać przynależności.

Bardzo cenię rodziny Radia Maryja, które stworzył ks. Tadeusz.

Tam była wspólnota wartości.

big_smile Noooo.... wartości w kopercie big_smile

23

Odp: Budowanie wiary - pytań kilka
poziomy napisał/a:

w czasach gdzie wiary coraz mniej

Sam mówiłeś, że wiara jest łaską (darem) od Boga. Zatem może tak chce Bóg? Mniej wiary znaczy mniej łaski od Boga. smile

Nie czynię dobra którego chce, ale czynię to zło, którego nie chcę.

24

Odp: Budowanie wiary - pytań kilka

balin nie stosowałbym takiego typu uproszczeń. oczywiście, że wiara jest łaską a więc darem od Boga, ale ten dar można również odrzucić i jest to wynikiem wolnej woli danej osoby. wielu jest powołanych ale nie wielu wybranych. nic co się dzieje nie dzieje się po za boską świadomością ale czy można powiedzieć, że Bóg tak chce ? to jest uproszczenie. w świecie działają również siły zła czego konsekwencją jest osłabnięcie wiary wielu a wręcz jej zanik. moim zdaniem mądre działanie Boga i Jego dopuszczenie na zło a nie chcenie zła zostanie ostatecznie obrócone w błogosławieństwo. nie wiemy jakie będą rezultaty działań ale my jako nieużyteczni słudzy mamy robić swoje, nieść światło Ewangelii dalej. po to między innymi przyszedł Chrystus by dał Nam (Chrześcijanom) odpowiedzialność w stosunku do innych ludzi.

25

Odp: Budowanie wiary - pytań kilka
poziomy napisał/a:

balin nie stosowałbym takiego typu uproszczeń. oczywiście, że wiara jest łaską a więc darem od Boga, ale ten dar można również odrzucić i jest to wynikiem wolnej woli danej osoby.

To nie uproszczenie. To oczywista konstatacja. Przecież nic się nie może dziać wbrew założonemu przez Boga procesowi. A wolna wola to złudzenie wywołane naszym lokalnym punktem widzenia.

Nie czynię dobra którego chce, ale czynię to zło, którego nie chcę.

26

Odp: Budowanie wiary - pytań kilka
balin napisał/a:

A wolna wola to złudzenie wywołane naszym lokalnym punktem widzenia.

czy mógłbyś to obronić w świetle Pisma ?

27

Odp: Budowanie wiary - pytań kilka

Najbardziej jaskrawy przykład faraona. Jak myślisz faraon kierował się wolną wolą, czy nie?

Wyjścia 7, 3-4
Lecz ja znieczulę serce faraona i uczynię wiele znaków moich i cudów moich w ziemi egipskiej. Ale faraon nie usłucha was. Wtedy Ja położę rękę moją na Egipt i wyprowadzę zastępy moje, lud mój, synów izraelskich z ziemi egipskiej przez surowe wyroki.

Rzymian 9, 17-18
Mówi bowiem Pismo do faraona: na to cię wzbudziłem, aby okazać moc swoją na tobie i aby rozsławiono imię moje po całej ziemi. Zaiste więc, nad kim chce, okazuje zmiłowanie, a kogo chce przywodzi do zatwardziałości.

Nie czynię dobra którego chce, ale czynię to zło, którego nie chcę.

28

Odp: Budowanie wiary - pytań kilka

w wersecie 11 następnego rozdziału czytamy "Gdy faraon zauważył, że ustąpił ucisk, serce jego stało się twarde: nie usłuchał Mojżesza i Aarona, co też Pan zapowiedział." pozornie można uważać, że to Bóg steruje Faraonem zatwardzając mu serce ale szeroki kontekst historii plag egipskich ukazuje działanie Boga, które zatwardza serce Faraona. inaczej mówiąc Faraon zatwardza swe serce na przekór Bogu w wyniku Jego działania. to tak jak małe dziecko obraża się gdy rodzic każe wyrzucić mu śmieci. rodzic bezpośrednio nie ingeruje w wolną wolę dziecka po prostu egzekwuje pewne działania, prawo. Bóg znając serce faraona wie jaki będzie tego skutek. Faraon miał pełną wolną wolę przed Mojżeszem, Aaronem i przede wszystkim przed Bogiem. człowiek w świetle Pisma ma wolną wolę.

29 Ostatnio edytowany przez kwadrad (2018-02-26 21:59:50)

Odp: Budowanie wiary - pytań kilka

Wygląda na to , że im starsza książka tym bardziej wiarygodna.
A jeżeli została wcielona w życie ogniem i mieczem, jakieś tysiąc lat temu, to nawet ma wartość sentymentalną.

Naprawdę wszystko co zostało wymuszone, rzeczywiście jest takie dobre ?
Może coś co zostało wymuszone zawsze będzie złe ,ponieważ u podstaw tego jest wymuszenie, nieważne w jakie szaty sie ubierze.

Jedną z nielicznych zalet głupoty jest to , że nie można nią się zarazić.

30

Odp: Budowanie wiary - pytań kilka
poziomy napisał/a:

w wersecie 11 następnego rozdziału czytamy "Gdy faraon zauważył, że ustąpił ucisk, serce jego stało się twarde: nie usłuchał Mojżesza i Aarona, co też Pan zapowiedział." pozornie można uważać, że to Bóg steruje Faraonem zatwardzając mu serce ale szeroki kontekst historii plag egipskich ukazuje działanie Boga, które zatwardza serce Faraona. inaczej mówiąc Faraon zatwardza swe serce na przekór Bogu w wyniku Jego działania. to tak jak małe dziecko obraża się gdy rodzic każe wyrzucić mu śmieci. rodzic bezpośrednio nie ingeruje w wolną wolę dziecka po prostu egzekwuje pewne działania, prawo. Bóg znając serce faraona wie jaki będzie tego skutek. Faraon miał pełną wolną wolę przed Mojżeszem, Aaronem i przede wszystkim przed Bogiem. człowiek w świetle Pisma ma wolną wolę.

No ale to już są Twoje słowa i wyjaśnienie. Ja jeszcze raz zacytuję św Pawła:
"Zaiste więc, nad kim chce, okazuje zmiłowanie, a kogo chce przywodzi do zatwardziałości."

Nie czynię dobra którego chce, ale czynię to zło, którego nie chcę.

31 Ostatnio edytowany przez tajemnicza75 (2018-02-27 16:59:20)

Odp: Budowanie wiary - pytań kilka
zmartwiony86 napisał/a:

Moim zdaniem problem z budowaniem wiary jest taki, że dziś nauczanie Kościoła jest oderwane od rzeczywistości. Wykładnie biskupów wychodzą daleko poza pismo święte i oficjalny przekaz funkcjonujący od dwóch tysięcy lat. Narzucane są różnego rodzaju nakazy i zakazy, które budzą sprzeciw w wielu osobach. I te osoby odsuwają się od Kościoła i nie chcą uczestniczyć w praktykach religijnych. Ja to rozumiem. Biskupi nie.

Mam takie samo wrażenie. Poza tym... zauważyłam pewną rzecz. Czytanie jest jedno każdej niedzieli w każdym kościele. Tymczasem u mnie kazanie takie, a u mojej mamy zgoła inne. Każdy ksiądz interpretuje po swojemu, jak mu dogodnie. Moim zdaniem jest to pewnego rodzaju manipulacja. Tylko nieliczni to zauważają i ci się oddalają od kościoła, a tym samym od wiary, bo to jednak idzie w parze. Inna sprawa, o której kiedyś mówiła mi koleżanka. Miała poważny problem, poszła do spowiedzi, a raczej poradzić się. Została skrytykowana, wręcz obrażona przez księdza. Poszła do innego, bo nie dawało jej to spokoju a drugi potraktował ją zupełnie inaczej. Inny przykład: w jednym kościele ksiądz odmówi ochrzczenia dziecka ze związku niesakramentalnego, a w drugim powie: "nie zabraniajcie dzieciom przychodzić do mnie" i ochrzci. Zwariować można od tych różnic i chwiejności.
W ogóle uważam, że kościół coraz bardziej odstępuje od Biblii. Weźmy na przykład przykazania kościelne. Mało kto wie, ze brzmią one dziś nieco inaczej niż 30 lat temu. Konkretnie ostatni punkt. Tymczasem nieprzestrzeganie przykazań kościelnych to grzech. Kościelne przykazania niestety nie maja wiele wspólnego z Dekalogiem, są zmieniane wg potrzeb wraz ze zmieniającym się społeczeństwem. Problem z budowaniu wiary jest taki, że jest ona przeplatana niestabilnym kościołem. Za dużo kościoła, a za mało wiary. Takie jest moje odczucie.


balin napisał/a:

Jak rozumiecie ten fragment Pisma.

Łk 17, 5-10
Apostołowie prosili Pana: Przymnóż nam wiary! Pan rzekł: Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze!, a byłaby wam posłuszna. Kto z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: Pójdź i siądź do stołu? Czy nie powie mu raczej: Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż zjem i napiję się, a potem ty będziesz jadł i pił? Czy dziękuje słudze za to, że wykonał to, co mu polecono? Tak mówcie i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono: Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać.

Fragment rozumiem w ten sposób: nie mamy się wywyższać, nikogo poniżać, bo i tak nie mamy takiej władzy/mocy jak Bóg. Powinniśmy robić co do nas należy, będąc przy tym empatycznym wobec innych, a pokornie skłonić sie przed Panem, bo przed Nim i tak wszyscy jesteśmy jednakowymi sługami. Tylko co ten fragment ma do tematu?

zmartwiony86 napisał/a:

Małżonkowie po ślubie kościelnym muszą spowiadać się z używania prezerwatyw, pigułek czy wkładek. Co ciekawe świadome unikanie ciąży poprzez kalendarzyk nie jest grzechem i nie trzeba. Każdy musi spowiadać się z masturbacji, którą przecież praktykuje 99% osób. Pomimo iż pismo święte na ten temat milczy.

To jest jeden z powodów, ze nie spowiadam się. Wyznam, ze używam antykoncepcji, ale nie żałuje tego, więc suma sumarum i tak komunii nie przyjmę, a to najbardziej o tę eucharystię chodzi. Nie żałuje, bo nie chcę by moje liczne potomstwo żyło w biedzie-jak ja w dzieciństwie. Nie chcę żyć w chorobie, bo mam wadę kręgosłupa, przez którą cierpiałabym niemiłosiernie. O moich skłonnościach do depresji nawet nie wspomnę, bo mało kto depresje poważnie traktuje. A mąż -na ten przykład- nie chce sobie odmawiać seksu (nawiązuję do kalendarzyka), bo to prowadziłoby do kolejnego grzechu-masturbacji.
Z kolei jeśli chodzi o masturbację: ktoś tu pisał o uzależnieniu, ale masturbacja nie musi być uzależnieniem. Moze być od czasu do czasu dopełnieniem aktu lub formą rozładowania emocji. Poza tym, trudno mi żałować skoro nie mam złych intencji. Nie chce nikomu zrobić krzywdy, nie chcę sama skazać się na krzywdę, chce spokojnie żyć i cieszyć się życiem jakie mi Bóg dał. Bóg nie jest tyranem, chce byśmy byli szczęśliwi.
Chyba pójdę do spowiedzi i komunii bez wyrzutów sumienia dopiero po menopauzie wink .

poziomy napisał/a:

pytanie kieruję głównie do wierzących ale nie obrażę się na odpowiedzi ludzi nie wierzących lub wahających się. jak budujecie swoją wiarę ? czy w ogóle ją budujecie ? życie przyniosło mi kilka spostrzeżeń na powyższy temat i mogę powiedzieć, że wiele osób poprzestaje na zewnętrznych formach pobożności. od razu doprecyzuje i użyje parafrazy słów: czczą mnie językiem a serca ich dalekie są ode mnie. oczywiście nie mogę powiedzieć co dzieje się w sercu człowieka ale z drugiej strony po owocach ich poznacie... więc jakie są Wasze owoce wiary ?

pytam bo temat wydaje mi się bardzo istotny. w czasach gdzie wiary coraz mniej potrzebna jest odpowiedź. czy uważacie, że można dać satysfakcjonującą odpowiedź ludziom dzisiaj niewierzącym a pytającym ?

Tak się rozpisałam, że zapomniałam przejśc do konkretów.
Staram się budować swoją wiarę poprzez uczynki, m.in. pomoc innym, pozytywne nastawienie do życia i świata, rozmowa z Bogiem (niekoniecznie typowa modlitwa, częściej własne słowa), przestrzeganie 10 przykazań Bożych. Nie jestem pobożna zewnętrznie. Nie zależy mi aby się pokazać przed innymi/pochwalić, bo nie jestem obłudna i fałszywa. Staram się żyć skromnie i pokornie.... dla Boga i dla siebie.
Nie ma satysfakcjonujących odpowiedzi, bo ile ludzi, tyle pytań i jeszcze więcej odp. Ja nie zamierzam nikogo przekonywać ani nakłaniać... nie czuję misji nawracania świata. Pokazuję swoim zwykłym życiem i niekłamanym postępowaniem, a jeśli ktoś coś z tego zrozumie, zaweźmie... to plus dla niego.

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

32

Odp: Budowanie wiary - pytań kilka
tajemnicza75 napisał/a:
balin napisał/a:

Jak rozumiecie ten fragment Pisma.

Łk 17, 5-10
Apostołowie prosili Pana: Przymnóż nam wiary! Pan rzekł: Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze!, a byłaby wam posłuszna. Kto z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: Pójdź i siądź do stołu? Czy nie powie mu raczej: Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż zjem i napiję się, a potem ty będziesz jadł i pił? Czy dziękuje słudze za to, że wykonał to, co mu polecono? Tak mówcie i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono: Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać.

Fragment rozumiem w ten sposób: nie mamy się wywyższać, nikogo poniżać, bo i tak nie mamy takiej władzy/mocy jak Bóg. Powinniśmy robić co do nas należy, będąc przy tym empatycznym wobec innych, a pokornie skłonić sie przed Panem, bo przed Nim i tak wszyscy jesteśmy jednakowymi sługami. Tylko co ten fragment ma do tematu?

No ale co ja poradzę, że Twoja wypowiedź nie ma nic wspólnego z cytowanym fragmentem i co za tym idzie nic wspólnego z tematem? smile
Już to mówiłem koledze poziomemu. W Biblii często mamy tak, że dana sprawa jest przedstawiana nielokalnie, nie tak jak ją możemy zobaczyć z naczego punktu widzenia. I własnie tego dotyczy ten fragment Pisma. Apostołowie nie rozumieją, że to nie oni działają, ale to działa Bóg. Jak można podziwiać siebie, za nie swoje działanie? Z drugiej strony jak można obwiniać ludzi, że chodzą do kościoła, a robią po swojemu skoro nie są z Boga? Rozumiesz już?

Nie czynię dobra którego chce, ale czynię to zło, którego nie chcę.

33

Odp: Budowanie wiary - pytań kilka

Generalnie rozumiem co piszesz, ale za bardzo mi to do tego fragmentu Pisma nie pasuje hmm . Jednak sprzeczać się nie zamierzam, bo znawcą w tej dziedzinie nie jestem.  A jak zauważyłam już wcześniej... każdy słowo Boże interpretuje po swojemu, jak mu dogodnie wink .

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

34

Odp: Budowanie wiary - pytań kilka

Tajemnicza dziękuję za odpowiedź. natomiast nie zgadzam się co do masturbacji ale niech każdy z nas postępuje według własnego sumienia. w moim sumieniu jest to grzech i tak zostanie. Bóg chce dla nas szczęścia ale droga którą Ty rysujesz to jest szczęście z ludzkiej perspektywy. wejście do Królestwa nie obywa się bez ciężkich doświadczeń, przez wiele ucisków wejdziemy.

co do wolnej woli balin to jestem zaskoczony Twoimi słowami. bo to nie są moje słowa to jest analiza tekstu ( nie interpretacja) i zawiłości językowe tak oddają a nie inaczej tekst, więc trzeba z tego wyciągnąć wnioski a te są takie jak napisałem w poprzednim poście. tu nie rozmawiamy o proroctwach czy figurach starotestamentowych co do których można wysuwać przypuszczenia i przychylać się do jednych czy drugich. podobnie zresztą jest z fragmentem o który pytała Tajemnicza widzisz, że ona rozumie to inaczej ale warstwa, której dotykacie tekstu to nie warstwa interpretacyjna tylko znaczeniowa. co ten fragment istotnie znaczy. natomiast fragment o Faraonie znaczy, że Bóg swym miłosierdziem zatwardzał serce władcy Egiptu, hardział skoro Bóg mu folgował, jak dziecko.

czy udałoby mi się nakłonić Cię abyś rozwinął temat braku wolnej woli ? dla mnie jest to sprzeczne w całej rozciągłości z Bogiem, Jego planem i Słowem.

35 Ostatnio edytowany przez dżdżownick (2018-03-01 08:09:19)

Odp: Budowanie wiary - pytań kilka
balin napisał/a:

Zostawmy te pierdy o nauczaniu kościoła, bo wyjdzie jak zawsze ksieża to zboczeńcy, nieudacznicy i nie wiedza ogólnie co tam bredzą. To do niczego oczywiście nie prowadzi. Szkoda czasu.
Ja mam pytanie zwłaszcza do Autora, ale i do wszystkich zaglądajacych do tego wątku. Jak rozumiecie ten fragment Pisma.

Łk 17, 5-10
Apostołowie prosili Pana: Przymnóż nam wiary! Pan rzekł: Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze!, a byłaby wam posłuszna. Kto z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: Pójdź i siądź do stołu? Czy nie powie mu raczej: Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż zjem i napiję się, a potem ty będziesz jadł i pił? Czy dziękuje słudze za to, że wykonał to, co mu polecono? Tak mówcie i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono: Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać.

Fragment ten można rozumieć (i ja tak go rozumiem) następująco: mamy przedstawienie mocy wiary. Dzięki odpowiedniej wielkości wiary (wystarczy taka jak ziarnko gorczycy) można mieć moc podobną do Boga. Ważne jest to, co następuje potem. A potem mamy wykład o naturalnej hierarchii. Słudze nie przystoi zrównywanie się z panem, tak też i pan nie niszczy porządku hierarchicznego, tylko postępuje odpowiednio do tego, kto jest kim. Pan ma być przede wszystkim, sługa może dostąpić swojej części łask po wykonaniu tego, co do niego należy. My zaś nie jesteśmy panami. Pamiętać mamy, że tylko wykonujemy to, co nam polecono. W świetle tego okazuje się, że prośba o przymnożenie wiary była pychą. Była de facto próbą partycypowania w mocy Boga. Być może trudno to przyjąć komuś, kto ma przeświadczenie, że wiara jest czymś dla Boga, rodzajem daru, przysługi Mu wyświadczanej. Jest odwrotnie. Wiara jest łaską, jaką otrzymuje wierzący. I nie należy dążyć do wiary większej, niż się posiada. Ta, którą posiadasz, wystarczy, byś wiedział/a co masz do wykonania. Być może prawidłowy kierunek dążeń jest wręcz przeciwny pragnieniu pogłębienia wiary, przymnożenia jej.
Wiara bowiem jest emanacją naszego ego, jest forsowaniem naszej woli. Wierzymy w to, co chcemy, by było takie, jakim się nam jawi w naszych wyobrażeniach. Wierzymy w Boga takiego, jakim chcemy Go widzieć. Nie w tego, jaki On jest, bo tego pojąć nie jesteśmy w stanie. Wiara nie jest myśleniem, że nastąpi to a to, albo że to a to istnieje. Jest w wierze pragnienie, by to istniało. Alternatywą wiary w myśleniu o zaistnieniu czegoś jest obawa. Jeśli obawiam się, że coś nastąpi, to na pewno tego nie chcę. Częścią wspólną w obawie i w wierze jest myśl, że coś jest lub będzie takie, jak sobie wyobrażamy. Różni je kwestia naszego pragnienia. "Obawiam się, że Bóg istnieje" merytorycznie miałoby ten sam sens w kwestii uznania obecności Boga. Inny jest stosunek do tego wyobrażenia w obu przypadkach.

W tym miejscu można wspomnieć, że fragment ten bywa często używany jako argument mający wykazać brak wiary. Krytyk wierzącego mówi zazwyczaj : "gdybyś miał wiarę jak ziarnko gorczycy to byś góry przenosił. Dlaczego tego nie robisz?". Odpowiedź wystarczająca do odparcia krytyki to właśnie: "mam wiarę mniejszą, niż ziarnko gorczycy". Mniejsze nie znaczy wcale, że nieistniejące.

Mam nadzieję, że tą dygresją zachowałem związek z tematem głównym.

Edit...

marioosh666 napisał/a:

Tak wygląda prawdziwy kościół Jezusa Chrystusa:

Awesome God

Widać różnicę w porównaniu z tym co u nas, prawda? smile

Na tym filmie w uśmiechach ludzi śpiewających o ich Bogu bardzo dobrze widać pragnienie, czyli własną wolę wierzących ludzi. Śpiewają o Tym, Kim się cieszą... w skrajnej interpretacji - śpiewają o swojej zabawce, o swoim słudze, który ma moc czynienia im dobrze, który zadość czyni ich pragnieniu szczęścia.

36

Odp: Budowanie wiary - pytań kilka
dżdżownick napisał/a:

W tym miejscu można wspomnieć, że fragment ten bywa często używany jako argument mający wykazać brak wiary. Krytyk wierzącego mówi zazwyczaj : "gdybyś miał wiarę jak ziarnko gorczycy to byś góry przenosił. Dlaczego tego nie robisz?". Odpowiedź wystarczająca do odparcia krytyki to właśnie: "mam wiarę mniejszą, niż ziarnko gorczycy". Mniejsze nie znaczy wcale, że nieistniejące.

Ziarnko gorczycy to symbol najmniejszego, ale otwartego na moc Boga. Pozbawionego egoizmu. Nieosiągalnego dla nikogo. Dlatego gór nie możemy przenosić. Przypomniał mi się ciekawy przykład z Kabały, mówiący o zaciemnianiu obrazu Boga przez nasze ego. W tym przykładzie rozpalamy ognisko, wokół jest szaro, ale wszystko jeszcze widać. Gdy ognisko zaczyna się palić, obok niego jest jasno, ale dalej cały świat nie jest już szary ale ciemnieje. Im bardzie wpatrujemy się w ogień, tym bardziej stajemy się ślepi na to co wokół nas. Wszystko jest kompletnie czarne. Wystarczy od ogniska odejść, przyzwyczaić oczy, a znowu zaczynamy widzieć wszystko wokół.

Nie czynię dobra którego chce, ale czynię to zło, którego nie chcę.

37 Ostatnio edytowany przez tajemnicza75 (2018-03-01 18:15:49)

Odp: Budowanie wiary - pytań kilka
poziomy napisał/a:

Tajemnicza dziękuję za odpowiedź. natomiast nie zgadzam się co do masturbacji ale niech każdy z nas postępuje według własnego sumienia. w moim sumieniu jest to grzech i tak zostanie. Bóg chce dla nas szczęścia ale droga którą Ty rysujesz to jest szczęście z ludzkiej perspektywy. wejście do Królestwa nie obywa się bez ciężkich doświadczeń, przez wiele ucisków wejdziemy.

Niekoniecznie ludzkiej i nie tylko ludzkiej. Czy życie w pokorze, skromności jest złe? W oczach ludzkich jak i Bożych jest wartościowe, jak i trzymanie się 10 przykazań Bożych czy życie w miłości wobec bliźnich. Ucisk będzie zawsze, choćbym nie wiadomo jak się starała pięknie żyć, to zawsze znajdzie się ktoś kto sprawi przykrość, a choroba doda bólu i cierpienia. Nie unikniemy tego, a wyrzeczenia z kolei nie mogą być autodestrukcyjne, gdyż niszczenie własnego ciała/umysłu jest też grzechem. Jeśli tego chce dla mnie Bóg, to ześle na mnie np. długie konanie w cierpieniu. Ważne jest, aby nie żalić się na swój los, tylko umieć go pokornie przyjąć wierząc, że Ojciec nie chce dla nas źle, a to co nas spotyka przybliża nas do szczęścia na tamtym świecie. Na tym m.in. polega umacnianie wiary.

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

38 Ostatnio edytowany przez marioosh666 (2018-03-01 18:40:10)

Odp: Budowanie wiary - pytań kilka
dżdżownick napisał/a:
marioosh666 napisał/a:

Tak wygląda prawdziwy kościół Jezusa Chrystusa:

Awesome God

Widać różnicę w porównaniu z tym co u nas, prawda? smile

Na tym filmie w uśmiechach ludzi śpiewających o ich Bogu bardzo dobrze widać pragnienie, czyli własną wolę wierzących ludzi. Śpiewają o Tym, Kim się cieszą... w skrajnej interpretacji - śpiewają o swojej zabawce, o swoim słudze, który ma moc czynienia im dobrze, który zadość czyni ich pragnieniu szczęścia.

Dla porządku wrzucam polskie tłumaczenie utworu (trochę kulawe, ale polskie):
Bóg potężny króluje,
Jemu chwała i cześć
(Nasz Pan potężny jest)
Kroki Pana jak burza
jak błyskawica pięść
(Nasz Pan potężny jest)
Pan wcale nie żartował
gdy wygnał nas z Raju
Nie bez powodu
przelał swoją krew
Jego powrót jest bliski
Więc lepiej byś wierzył, że
Nasz Pan potężny jest

Ref.
Nasz Bóg jest wspaniałym Bogiem
Króluje ponad niebem
Z mądrością i miłością swą.

Kiedy niebo bezgwiezdne
W pustkę moc, ciemność śle
(Nasz Pan potężny jest)
On mówi słowo w ciemność
Światło staje się
(Nasz Pan potężny jest)
Sądem i gniewem ukarał Sodomę
Miłosierdzie i łaskę
na krzyżu nam dał
Mam nadzieję że nigdy
Już nie zapomnimy że
Nasz Pan potężny jest

Jak widać oni wcale nie śpiewają o rzeczach przyjemnych, a pomimo tego bije od nich radość. To jest właśnie MOC Boga smile Dodam, że w katolickiej wersji śpiewa się tylko refren.

Na nagraniu są biblijni chrześcijanie smile

Nobody Is Born Gay - GOD

Posty [ 1 do 38 z 55 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Budowanie wiary - pytań kilka

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018