Problem z relacjami - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

1 Ostatnio edytowany przez Stracona narzeczona (2020-05-22 12:48:10)

Temat: Problem z relacjami

Cześć,
chciałabym trochę o sobie opowiedzieć. I usłyszeć może kilka otrzeźwiających słów.
Kiedyś, jak byłam młoda i głupia- weszłam w związek z chłopakiem, który narobił mi jeden wielki syf w głowie.
Byłam z nim 5 lat, kochałam go bardziej niż siebie. Zostawiał mnie, a ja wiecznie błagałam, żeby do mnie wrócił. Tak naprawdę - sama nie wiem dlaczego. Chyba po prostu bałam się zostać sama, bałam się, że już nikogo sobie nie znajdę, bałam się, że odejdę od kogoś kogo naprawdę kocham i już nic dobrego mnie nie spotka z nikim innym.
Ale tak naprawdę nie byłam w tym związku szczęśliwa, mogę wręcz powiedzieć, że byłam cholernie nieszczęśliwa. Moja samoocena spadła na dno. Czułam się jak śmieć, jak ktoś, kto nie jest nic wart. Wiecznie była mi zwracana uwaga, wiecznie robiłam coś źle, nie miałam w tym związku poczucia stabilizacji, potrafiłam się w nocy budzić z walącym sercem i myślą "jesteśmy teraz w zgodzie czy jesteśmy pokłóceni?". Nie czułam się zaopiekowana, nie było tam czułości z jego strony, nie było bliskości, a i seks raz na miesiąc, jak już się o to wykłóciłam (który z resztą wcale dobry nie był...). Nasz związek polegał na pracy i siedzeniu w domu. Jedynie na weekend jakiś wieczór ze znajomymi.
Czułam się, jak jego współlokatorka, z każdym miesiącem było mi coraz gorzej, trwało to dopóki nie wygadałam się swojemu przyjacielowi, jak to wszystko u mnie wygląda, cały czas robiłam dobrą minę do złej gry, cały czas przed wszystkimi udawałam, że wszystko gra, chyba nawet samej sobie to wmawiałam. A wszyscy dookoła i tak swoje wiedzieli. Nikt normalny wiecznie się nie rozstaje i nie wraca..
Pomógł mi przez to przejść, dopiero wtedy przejrzałam na oczy.
Przy kłótni powiedziałam mu, że chcę się z nim rozstać, że nie jestem szczęśliwa. Usłyszałam tylko "ja też nie jestem. Masz czas na wyprowadzkę do wtorku, bo wtedy wracam z delegacji". I tak zrobiłam. Wyprowadziłam się, poczułam ulgę, trochę sobie popłakałam, ale naprawdę było mi lepiej.
Ale od tamtej pory mam problem sama ze sobą. Niby wszystko jest ok. Na zewnątrz przebojowa, pewna siebie, wygadana, twarda i niezniszczalna.
Ale w środku? Cholernie słaba, niepewna siebie, patrząca na to co i kto sobie o mnie coś pomyśli. Niby się nie przejmuje opinią innych, ale wiem, że tak nie jest. Przeżywam w środku to co się dzieje.
Ale sednem wątku nie jest to wszystko. Mam problem stworzyć jakąś zdrową, dobrą relację.
Spotykałam się z kilkoma chłopakami, ale za każdym razem ich odrzucałam. Powody były przeróżne.
Nie wiem czym jest to spowodowane, może po prostu to nie to, ale na pewno też w jakiś sposób jestem krytyczna, nie chcę znów wplątać się w coś takiego, jak dawniej.
Minęły 2 lata, a ten żal dalej gdzieś we mnie jest. Jestem zła, że mu się życie układa, że ma nowe mieszkanie, kobietę, a ja dalej czuję się jakbym stała w miejscu..
Jak już się ktoś pojawiał na chwilę dłużej, to miałam problem z tym, że siedziałam i czekałam.
Aż napisze, aż zadzwoni, aż znajdzie chwilę.
Moje życie raptem przestaje istnieć. Właśnie w takim momencie teraz jestem.
Nie umiem zorganizować sobie życia. Nie mam jakiegoś celu i nie potrafię się zmobilizować, żeby było inaczej.
Określiłabym siebie teraz jako : "czekacz".
Jak się odezwie jestem zadowolona, czuje się nawet szczęśliwa. J
ak milczy, albo nie ma czasu na spotkanie, to nie robię nic. Dosłownie nic. Nie potrafię sie odnaleźć w swoim życiu, nie jestem z niego zadowolona.
Czuję, że czas przepływa mi między palcami, a ja tracę cenne lata, tylko co zrobić, żeby zacząć żyć? Nie chcę, żeby moje życie kręciło się tylko wokół faceta, chcę mieć swoje życie, a nie potrafię.

EDIT : Mówiąc, że czekam nie mam na myśli jego odzewu do mnie. Bo ja też się odzywam pierwsza, inicjuję spotkania. Mam na myśli to, że w moim życiu nie dzieje się nic poza nim. Nie spotykam sie ze znajomymi (których i tak została mi garstka), nie czytam książek, nie umiem się skupić na filmie. Po prostu siedzę w telefonie i czekam czy znajdzie dla mnie czas, a wtedy wszystko jest już super..

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Misiek123 (2020-05-22 13:28:51)

Odp: Problem z relacjami

Może masz żal do siebie, że jednak związek z nim był dobry, a jednak z Twojego powodu (sama podjęłaś decyzję o rozstaniu, a w dodatku w konsultacji z kimś innym) jesteś teraz sama. Myślałaś wtedy, że świat jest Twój, ale jednak nie. Znam takie przypadki, że ludzie odchodzili bo liczyli na fajerwerki, a nic nie było. Tylko pretensję do siebie, że się nie walczyło.

Odp: Problem z relacjami
Misiek123 napisał/a:

Może masz żal do siebie, że jednak związek z nim był dobry, a jednak z Twojego powodu (sama podjęłaś decyzję o rozstaniu, a w dodatku w konsultacji z kimś innym) jesteś teraz sama. Myślałaś wtedy, że świat jest Twój, ale jednak nie. Znam takie przypadki, że ludzie odchodzili bo liczyli na fajerwerki, a nic nie było. Tylko pretensję do siebie, że się nie walczyło.

Nie, totalnie nietrafiony wniosek smile
To była jedna z najlepszych decyzji w moim życiu, że odeszłam. Tam nic nie było dobre. W tej kwestii mam żal do siebie tylko o jedno - że tak długo w tym trwałam.

4

Odp: Problem z relacjami

Myślę, ze w podświadomości masz po prostu jego obraz z czasu, kiedy byłaś z nim szczęśliwa najbardziej i ciągle tym żyjesz.
Odrzucasz fajnych chłopaków, bo pewnie doszukujesz się w nich tego wszystkiego, co miał Twój partner.
Zal, ze mu się układa bo myślisz pewnie, ze tk powinnas być Ty za czasu (znowu) kiedy byłaś tak zakochana.
Czekasz na jakiś znak od niego, bo jesteś w dalszym stopniu od niego uzależniona i domyślam się, ze tak było cały związek, ze raczej dominował w wielu kwestiach życiowych, ze to pewnie musiało być tak jak zechce.

Jestem pewien, ze sama sobie z tym problemem nie poradzisz, bo jesteś taka typowa osobowościach niebieska (poczytaj o tym, oczywiście mogę się mylić, to moje domniemania, po tym co opisałaś)
Znajdź jakiegoś dobrego specjaliste, bo skoro to ciągnie się już 2 lata (!) to dalej sensu Twojej wegetacji nie widzę. Nie dość, ze rozwalasz sobie ciągle psychikę to tez będzie się odbijało to wszystko na Twoich kolejnych relacjach.

5

Odp: Problem z relacjami

Jak wyglądała twoja organizacja czasu wcześniej. Przed poprzednim związkiem?Czy wtedy sama sobie organizowałaś czas, relacje, czy zawsze robił to ktoś, pierwszy. Co myślałaś o sobie wcześniej przed tym zamkniętym związkiem? Jakbyś siebie określiła z tamtego czasu, przed opisywanym związkiem, tak szczerze, nie na pokaz.

6

Odp: Problem z relacjami

Może podświadomie czujesz że to nie ten, dlatego odrzucasz tylu mężczyzn. Po swoim ostatnim spotkaniu tez tak miałam - jedno spotkanie, krótka rozmowa i facet był skreślony. Najczęściej z błahego powodu.
Aż trafiłam na tego właściwego.
Ale u ciebie jest też problem z tym że czekasz na mężczyznę jak na zbawienie, dosłownie. Musisz zmienić swoje podejście i to ty musisz być w jego centrum. Nie możesz swojego samopoczucia uzależniać od smsa czy spotkania. Mężczyzna powinien być dopełnieniem ciebie, partnerem w związku a nie bóstwem któremu bijesz pokłony.
Powinnaś znaleźć coś co sprawa ci radość, hobby, pasję. Jeśli masz problem z tym żeby robić cokolwiek zaplanuj co będziesz robić danego dnia i staraj się zrealizować plan. Na początku będzie trudno, ale to początek one zawsze takie są. Potem powinno być lepiej.

7

Odp: Problem z relacjami

polecam wyjść z zalożenia, że nigdy nikogo się nie znajdzie i zostanie się starą panną z  kotami. jednocześnie nie unikać ludzi i dać szanse nowym znajomościom. zawsze lepiej nie miec oczekiwan i sie miło zaskoczyc niz gorzko rozczarowac tongue

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018