Jestem u kresu załamania.... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Jestem u kresu załamania....

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 90 ]

Temat: Jestem u kresu załamania....

Witam Was...Ciężko mi pisać ...Niewiem jak zacząć...
Proszę pomóżcie bo jestem coraz bardziej na dnie...

Poznałam go...Hmmm....On w Niemczech ja w Polsce..On lat 42 ja lat 37,przyjechał do mnie...weekend cudowny...kolejny też...W końcu zaproponował ( przyjedź do mnie na dłużej) Więc wzięłam urlop i pojechałam...Byłam całe 23 dni...Jak one tam wyglądały? Bajka...poprostu bajka...Wróciłam do Polski oczywiście kwarantanna...No i kochani spóźniona miesiączka...Myślałam cóż...stres itd...Lecz za długo mi to było, zrobiłam test później kolejny i kolejny...Na wszystkich dwie kreski,pozytywny. A wcześniej rozmawialiśmy żadnych dzieci...bo oboje mamy już dorosłych.
Cholera no ale stało się...Gdy go powiadomilam szok...Trzeba coś zrobić, ja nie wyobrażam sobie mieć teraz dziecka ( jego słowa) Nie zrobię tego co on chce bo nie umiem...Minęły 2 tygodnie odkąd bo poinformowałam I zawsze gdy się kontaktujemy pyta mi się czy to przemyslałam...O niczym innym już nie rozmawiamy...Czasem zapyta się jak się czuję...czy mam z czego żyć...Brałam tabletki lecz tej jednej nie wzięłam, zapomniałam, cholera jasna!
Ostatnio mi napisał że to okłamałam że zapewnialam że jesteśmy bezpieczni...Cholera bo byłam pewna...ta jedna tabletka...Poprostu zapomniałam! Teraz sobie myśli...wiecie co...że specjalnie...rozumiecie? W dodatku nasza znajomość to 5 miesięcy...ja nie mam warunków...małe mieszkanie, chora matka,dorosły syn,finanse katastrofa....Czy on przemyśli...czy nie zostawi mnie samej....nie jem,nie śpię, palę papierochy jeden za drugim...nie funkcjonuje...niedługo znikne...Nie dam rady....Proszę doradzcie co robić...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jestem u kresu załamania....

Przykro mi, ale ja również nie wierzę w sytuacje "nie wzięłam jednej tabletki". Antykoncepcja hormonalna tak nie działa, nie ma możliwości by zapomnieć o jednej tabletce i od razu zajść w ciążę.. szczególnie gdy antykoncepcja jest stosowana dlugo.

Co do ciąży, to Twoja decyzja co zrobisz dalej. Radzę, na przyszłość nie łapać na siłę faceta na dziecko. Niczego na siłę nie zbudujesz.
Sądzę, że mimo wszystko ów pan jakoś odnajdzie się w roli "ojca".

3 Ostatnio edytowany przez Meliska21 (2020-05-17 23:08:45)

Odp: Jestem u kresu załamania....
MonaMona napisał/a:

Przykro mi, ale ja również nie wierzę w sytuacje "nie wzięłam jednej tabletki". Antykoncepcja hormonalna tak nie działa, nie ma możliwości by zapomnieć o jednej tabletce i od razu zajść w ciążę.. szczególnie gdy antykoncepcja jest stosowana dlugo.

Co do ciąży, to Twoja decyzja co zrobisz dalej. Radzę, na przyszłość nie łapać na siłę faceta na dziecko. Niczego na siłę nie zbudujesz.
Sądzę, że mimo wszystko ów pan jakoś odnajdzie się w roli "ojca".

Owszem,  zawsze jest ten ułamek szansy. Ja tak zaszłam z najmłodszym synem i wcale nie zapimniałam tylko godzinowo coś przesunęłam. 100% pewności to tylko celibat.

Nie zazdroszczę Autorko sytuacji, ale rozumiem, że ciąży nie chcesz usunąć. Nie wiem co poradzić, jedyne co przychodzi mi do głowy, to to  , że jesteśmy w życiu wiele znieść, a ono układa się różnie i zaskakuje. Ja po urodzeniu najmłodszego  czwartego dziecka zostałam wdową i byłam w twoim wieku. Jakoś dałam radę bo musiałam, a mojego słodziaka - jedyną wpadkę kocham jak szalona. Powodzenia.

4 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2020-05-18 06:26:58)

Odp: Jestem u kresu załamania....

Gdybym była w twojej sytuacji po pierwsze zachowałabym spokój ducha. Jeśli sama bym nie potrafiła oddałabym to w ręce Boga. Wieczorem przed zaśnieciem poprosiłabym o klucze i wzkazówki co mam robić. Wszechmogący wszystko może  a więc na pewno znajdzie się wyjście. Strach zabija ducha i intuicję . Dlatego jeszcze raz SPOKÓJ

5

Odp: Jestem u kresu załamania....

Dziewczyny nic nie chciałam na siłę...Absolutnie!
Mam dorosłego syna życie w miarę poukładane,i jeśli chodziło o tę znajomość...Owszem było cudnie...Ale nie obiecywalam sobie kompletnie nic...Ponieważ wcześniej miałam " ciężki " związek i tak naprawdę sama nie wiedziałam czy chcę kolejny...taka znajomość na odległość odpowiadała mi ...Nic sobie oboje nie obiecywalismy....Tabletki brałam pierwszy raz w życiu,poprostu nie wzięłam tej jednej...

6

Odp: Jestem u kresu załamania....
kretzschmar napisał/a:

Gdybym była w twojej sytuacji po pierwsz zachowała bym spokój ducha. Jeśli sama bym nie potrafiła oddała bym to w rę ce Boga. Wieczorem przed zaśnieciem o poprosiła bym o klucze i wzkazówki co mam robić. Wszechmogący wszystko może  a więc na pewno znajdzie się wyjście. Strach zabija ducha i intuicję . Dlatego jeszcze raz SPOKÓJ

Nie potrafię...nie mogę...

7

Odp: Jestem u kresu załamania....
Meliska21 napisał/a:
MonaMona napisał/a:

Przykro mi, ale ja również nie wierzę w sytuacje "nie wzięłam jednej tabletki". Antykoncepcja hormonalna tak nie działa, nie ma możliwości by zapomnieć o jednej tabletce i od razu zajść w ciążę.. szczególnie gdy antykoncepcja jest stosowana dlugo.

Co do ciąży, to Twoja decyzja co zrobisz dalej. Radzę, na przyszłość nie łapać na siłę faceta na dziecko. Niczego na siłę nie zbudujesz.
Sądzę, że mimo wszystko ów pan jakoś odnajdzie się w roli "ojca".

Owszem,  zawsze jest ten ułamek szansy. Ja tak zaszłam z najmłodszym synem i wcale nie zapimniałam tylko godzinowo coś przesunęłam. 100% pewności to tylko celibat.

Nie zazdroszczę Autorko sytuacji, ale rozumiem, że ciąży nie chcesz usunąć. Nie wiem co poradzić, jedyne co przychodzi mi do głowy, to to  , że jesteśmy w życiu wiele znieść, a ono układa się różnie i zaskakuje. Ja po urodzeniu najmłodszego  czwartego dziecka zostałam wdową i byłam w twoim wieku. Jakoś dałam radę bo musiałam, a mojego słodziaka - jedyną wpadkę kocham jak szalona. Powodzenia.

Ja sobie nie poradzę....nie dam poprostu rady...boję się każdego dnia...

8

Odp: Jestem u kresu załamania....

Masz dwa wyjścia, usunąć albo urodzić. Przy opcji numer dwa musisz się liczyć z tym, że będziesz sama, ewentualnie z alimentami. Masz pracę, masz gdzie mieszkać? Jako samotna matka pewnie też będziesz mogła liczyć na coś więcej niż 500+. Może Twoja sytuacja nie jest tak zła jak się wydaje?

9

Odp: Jestem u kresu załamania....
Rising_Sun napisał/a:

Masz dwa wyjścia, usunąć albo urodzić. Przy opcji numer dwa musisz się liczyć z tym, że będziesz sama, ewentualnie z alimentami. Masz pracę, masz gdzie mieszkać? Jako samotna matka pewnie też będziesz mogła liczyć na coś więcej niż 500+. Może Twoja sytuacja nie jest tak zła jak się wydaje?

Mieszkam z chorą matką, mam syna 18 lat dwa pokoje, pracuję za najniższą krajową,jestem w 7 tygodniu ciąży, jest mi obojętne czy mamy dzień czy noc...usunąć? Na samą myśl...mam ochotę już się nie budzić...urodzić...nie poradzę sobie.
Wyłączylam kontakt z nim bo jego słowa mnie jeszcze bardziej dobijaja...

10

Odp: Jestem u kresu załamania....

Syn może też iść do pracy i na siebie zarabiać albo się wyprowadzić. Możesz też oddać dziecko do adopcji. Ale myślę, że skoro masz pracę, dostaniesz 500+, możliwe że alimenty - to dlaczego miałabyś nie dac rady?

11

Odp: Jestem u kresu załamania....
Rising_Sun napisał/a:

Syn może też iść do pracy i na siebie zarabiać albo się wyprowadzić. Możesz też oddać dziecko do adopcji. Ale myślę, że skoro masz pracę, dostaniesz 500+, możliwe że alimenty - to dlaczego miałabyś nie dac rady?

Syn bardzo się martwi o mnie...dobry dzieciak,również sobie dorabia na korepetycje, naprawdę jestem z niego bardzo dumna,ja sobie poprostu nie dam rady sama...moja psychika jest już na skraju..

12

Odp: Jestem u kresu załamania....

Ale nie masz wyjścia. Jeśli zdecydujesz, że urodzisz i nie oddasz dziecka do adopcji to musisz dać radę. A facet może myśleć co chce, ale alimenty na dziecko i tak będą przysługiwać. Wychowałas już syna na "dobrego dzieciaka", dlaczego uważasz, że teraz sobie nie poradzisz?

13

Odp: Jestem u kresu załamania....
Rising_Sun napisał/a:

Ale nie masz wyjścia. Jeśli zdecydujesz, że urodzisz i nie oddasz dziecka do adopcji to musisz dać radę. A facet może myśleć co chce, ale alimenty na dziecko i tak będą przysługiwać. Wychowałas już syna na "dobrego dzieciaka", dlaczego uważasz, że teraz sobie nie poradzisz?

Nie jestem już tak młoda... Niewiem Czy sobie poradzę z dzieckiem,a jak coś mi się stanie...co powiedzą ludzie...rodzina...Jeny mam tysiące negatywnych myśli...Nie mogę się pozbierać, nie mogę przestać płakać...może powinnam się z nim spotkać..bo wiem że chce, tylko te granice pozamykane...

14

Odp: Jestem u kresu załamania....

Spokojnie, ja urodziłam mając 39 i czuję się młodziej niż przed, mimo, ze mąż dał nogę niemal zaraz po urodzeniu (choć dziecka się nie wyrzekł i alimenty płaci). Myślę, że jesteś w uzasadnionej panice, ale zwróć uwagę na dwie rzeczy: po pierwsze usunięcie ciąży jest nieodwracalne i jeśli nie jesteś tego pewna i masz wątpliwości to tego nie rób, bo jeśli dopadną cię wyrzuty może być ci trudno sobie z tym poradzić. Urodzenie dziecka daje z kolei różne możliwości (okno życia, adopcja, wychowanie w samotności, może ojciec się zdecyduje itp.) i decyzję możesz podjąć w dłuższym czasie. Po drugie syn z roku na rok będzie coraz starszy i samodzielny, więc na pewno będzie cię bardziej wspierał psychicznie i odciążał finansowo.
Poza tym 7 tydzień to jeszcze bardzo wcześnie...
O pieniądzach od państwa już była mowa więc pomijam. Przy małych dochodach będziesz mogła skorzystać z różnych narzędzi pomocowych.
Ludźmi się nie przejmuj. Może i coś powiedzą ale w dzisiejszych czasach, szybko im przejdzie i będą obgadywać kogoś innego.

15

Odp: Jestem u kresu załamania....
Pikupik2019 napisał/a:

Spokojnie, ja urodziłam mając 39 i czuję się młodziej niż przed, mimo, ze mąż dał nogę niemal zaraz po urodzeniu (choć dziecka się nie wyrzekł i alimenty płaci). Myślę, że jesteś w uzasadnionej panice, ale zwróć uwagę na dwie rzeczy: po pierwsze usunięcie ciąży jest nieodwracalne i jeśli nie jesteś tego pewna i masz wątpliwości to tego nie rób, bo jeśli dopadną cię wyrzuty może być ci trudno sobie z tym poradzić. Urodzenie dziecka daje z kolei różne możliwości (okno życia, adopcja, wychowanie w samotności, może ojciec się zdecyduje itp.) i decyzję możesz podjąć w dłuższym czasie. Po drugie syn z roku na rok będzie coraz starszy i samodzielny, więc na pewno będzie cię bardziej wspierał psychicznie i odciążał finansowo.
Poza tym 7 tydzień to jeszcze bardzo wcześnie...
O pieniądzach od państwa już była mowa więc pomijam. Przy małych dochodach będziesz mogła skorzystać z różnych narzędzi pomocowych.
Ludźmi się nie przejmuj. Może i coś powiedzą ale w dzisiejszych czasach, szybko im przejdzie i będą obgadywać kogoś innego.


Na tą chwilę...Nie mam żadnego obrazu...nie widzę nic...jak mija noc...nastaje dzień, popadam w jeszcze gorszy stan...co dalej, te myśli ciągle mam w głowie...

16 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2020-05-18 09:12:51)

Odp: Jestem u kresu załamania....

Szczerze - trollem mi tu zalatuje.
Autorko, masz prawie czterdziestkę, a desperujesz jak nastolatka, która wpadła gdzieś na imprezie.
Ludzie nie z takich opresji wychodzą, a samotnych matek są tysiące. Ja jestem wdową, matką nastolatka, któremu po niepracującym ojcu nie przysługują żadne świadczenia, spłacam kredyt,  a moje zarobki nie są wysokie. I jakoś głodem nie przymierzam ani nie chodzę w łachmanach.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

17

Odp: Jestem u kresu załamania....

Podpisuję się pod Piegowatą, też wyczuwam trolla, 30kilka lat, dorosły syn, a taka rozpacz przez wpadkę?

18

Odp: Jestem u kresu załamania....

Skoro „wyczuwacie trolla”, to dlaczego nie zgłosicie tego poprzez opcję „raportuj”?
Byłoby to o wiele bardziej użyteczne, niż publikowanie nic nie wnoszących do dyskusji komentarzy. Informuję, że dalsze publikowanie tego typu niemerytorycznych postów będzie skutkowało nadaniem oficjalnego ostrzeżenia.

19

Odp: Jestem u kresu załamania....
Cyngli napisał/a:

Skoro „wyczuwacie trolla”, to dlaczego nie zgłosicie tego poprzez opcję „raportuj”?
Byłoby to o wiele bardziej użyteczne, niż publikowanie nic nie wnoszących do dyskusji komentarzy. Informuję, że dalsze publikowanie tego typu niemerytorycznych postów będzie skutkowało nadaniem oficjalnego ostrzeżenia.

Nie rozumiem...Więc takich wpadek niema? Nie zdarzają się? Więc ja jestem na to żywym pierwszym przykładem! Tak jestem w ciąży w takim wieku i była to wpadka!

20

Odp: Jestem u kresu załamania....
Agniecha82 napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Skoro „wyczuwacie trolla”, to dlaczego nie zgłosicie tego poprzez opcję „raportuj”?
Byłoby to o wiele bardziej użyteczne, niż publikowanie nic nie wnoszących do dyskusji komentarzy. Informuję, że dalsze publikowanie tego typu niemerytorycznych postów będzie skutkowało nadaniem oficjalnego ostrzeżenia.

Nie rozumiem...Więc takich wpadek niema? Nie zdarzają się? Więc ja jestem na to żywym pierwszym przykładem! Tak jestem w ciąży w takim wieku i była to wpadka!

Moja wypowiedź nie była skierowana do Ciebie.
Oczywiście, zdarzają się różne sytuacje.

21

Odp: Jestem u kresu załamania....

Ciezki masz orzech do zgryzienia. Na jego miejscu bylabym bardzo wkurzona, bo jako kobieta mam opcje usuniecia lub oddania dzieciaka, a jako facet? Jeszcze alimenty ma placic? Czy moze sie pozbyc praw jak gdyby oddal do adopcji?

Ja bym na Twoim miejscu od razu zrobila aborcje, jednak Ty masz co do tego bardzo silne negatywne emocje. Aborcja to nie jest w takim razie opcja, bo nie chcemy bys do konca zycia sie zle czula bo zrobilas cos wbrew sobie.
Musisz wiec zostac samotna matka. Jego do bycia ojcem nie zmusisz. Jakos sobie poradzisz, innego wyjscia nie masz i nie bedzie, az tak strasznie. Chyba, ze chcesz oddac dziecko do adopcji.

'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.'

22

Odp: Jestem u kresu załamania....

Oczywiście, że są różne sytuacje ale skala emocji bijących z postu Autorki wydała mi się nieautentyczna.  Mogę jednak być w błędzie. Sytuacja sytuacją, wpadka wpadką, ale nie jest to naprawdę koniec świata. Można sobie naprawdę w tej sytuacji dać radę,. Nie dziwiłabym się gdyby tak panikowała niedoświadczona młoda dziewczyna, ale autorka wątku sporo już chyba ma za sobą i życie zna.
Spokojnie, wszystko się ułoży!

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

23

Odp: Jestem u kresu załamania....
Piegowata'76 napisał/a:

Oczywiście, że są różne sytuacje ale skala emocji bijących z postu Autorki wydała mi się nieautentyczna.  Mogę jednak być w błędzie. Sytuacja sytuacją, wpadka wpadką, ale nie jest to naprawdę koniec świata. Można sobie naprawdę w tej sytuacji dać radę,. Nie dziwiłabym się gdyby tak panikowała niedoświadczona młoda dziewczyna, ale autorka wątku sporo już chyba ma za sobą i życie zna.
Spokojnie, wszystko się ułoży!

Panikuje ponieważ mój wiek...
Moja sytuacja...
Ja wszystko biorę do siebie,wszystko dosłownie przeżywam nawet drobnostki co dla niektórych wydają się błache...
Myślę co ludzie powiedzą...moja rodzina...ja tym wszystkim bardzo się przejmuję. I nie liczę z jego strony na to że będziemy szczęśliwą rodzinką lecz mam nadzieję że w jakiś sposób mi pomoże i tak poprostu nie zniknie...

24 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-05-18 17:15:56)

Odp: Jestem u kresu załamania....

Dobra, emocje są, ale jest jeszcze rozum. Skorzystaj z niego i spójrz na wszystko trochę z boku.
Miejmy nadzieję że ten pan wykaże minimum przyzwoitości i dziecka się nie wyrzeknie. A jeśli tak, to kij mu w parasol, sama wychowasz. Starsze kobiety rodzą, młodsze chorują, a wszystko jakoś się kręci.
Gadającym ludziom powiedz, żeby po prostu zamknęli gęby. Dorosła jesteś, robisz co Ci się podoba, a dziecka też nikt za Ciebie nie musi wychowywać. Z czasem zresztą wszyscy się przyzwyczają i przestaną gadać.
Mnie życie uczy spokoju. Kilka małych końców świata już przeżyłam, kilka razy się bałam, również śmierci. Bywałam w rozpaczy i wszystko przeżyłam, i większość moich obaw po prostu się nie spełniła. Ta wiedzą dzisiaj daje mi wiele siły.
Dasz radę!

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

25

Odp: Jestem u kresu załamania....
Piegowata'76 napisał/a:

Dobra, emocje są, ale jest jeszcze rozum. Skorzystaj z niego i spójrz na wszystko trochę z boku.
Miejmy nadzieję że ten pan wykaże minimum przyzwoitości i dziecka się nie wyrzeknie. A jeśli tak, to kij mu w parasol, sama wychowasz. Starsze kobiety rodzą, młodsze chorują, a wszystko jakoś się kręci.
Gadającym ludziom powiedz, żeby po prostu zamknęli gęby. Dorosła jesteś, robisz co Ci się podoba, a dziecka też nikt za Ciebie nie musi wychowywać. Z czasem zresztą wszyscy się przyzwyczają i przestaną gadać.
Mnie życie uczy spokoju. Kilka małych końców świata już przeżyłam, kilka razy się bałam, również śmierci. Bywałam w rozpaczy i wszystko przeżyłam, i większość moich obaw po prostu się nie spełniła. Ta wiedzą dzisiaj daje mi wiele siły.
Dasz radę!

Dziękuję...bardzo dziękuję!
Takie słowa były mi chyba potrzebne.
Postaram się by każdy dzień od jutra był lepszy...( dziś jeszcze pobecze)

Jeszcze raz dziękuję

26 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-05-18 19:04:28)

Odp: Jestem u kresu załamania....

Pobeczeć to nie grzech wink
Miło mi, że mogłam pomóc.
Swoją drogą tęsknię czasami za dzidziusiem. To taki piękny etap życia. Mój syn już ma 15 lat.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

27 Ostatnio edytowany przez Agniecha82 (2020-05-18 19:29:37)

Odp: Jestem u kresu załamania....
Piegowata'76 napisał/a:

Pobeczeć to nie grzech wink
Miło mi, że mogłam pomóc.
Swoją drogą tęsknię czasami za dzidziusiem. To taki piękny etap życia. Mój syn już ma 15 lat.


Hmm...Czasem też tak myślę...Taka mała iskierka:-)
Cóż ona winna...Tylko kochać, i będę kochać ponad życie, ponad wszystko!
Nigdy w życiu nie potrafiłabym usunąć...Nie ja,nie mogłabym żyć.A on?
Cóż..Przykro mi jest...
No ale może się ocknie,może czas...tego mu trzeba, nie jest złym człowiekiem wiem to...Dlatego gdzieś tam wierzę...

28

Odp: Jestem u kresu załamania....

A jak tak tęsknisz za tym dzidziusiem ...Zapraszam za parę miesięcy, powozisz trochę we wózku:-)
Jeśli mieszkasz w kujawsko-pomorskie:-)

29

Odp: Jestem u kresu załamania....
Agniecha82 napisał/a:

A jak tak tęsknisz za tym dzidziusiem ...Zapraszam za parę miesięcy, powozisz trochę we wózku:-)
Jeśli mieszkasz w kujawsko-pomorskie:-)

Niestety drugi koniec Polski. Podkarpacie.
Życzę powodzenia.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

30

Odp: Jestem u kresu załamania....
Piegowata'76 napisał/a:
Agniecha82 napisał/a:

A jak tak tęsknisz za tym dzidziusiem ...Zapraszam za parę miesięcy, powozisz trochę we wózku:-)
Jeśli mieszkasz w kujawsko-pomorskie:-)

Niestety drugi koniec Polski. Podkarpacie.
Życzę powodzenia.

Dziękuję...

31

Odp: Jestem u kresu załamania....

Ja bym na Twoim miejscu Agniecho usunęła ciążę.

32

Odp: Jestem u kresu załamania....

Agnieszko będzie dobrze, zobaczysz. Ten człowieczek da ci wiele radości w życiu.  Nie jestem przeciwniczką aborcji, ale ty nawet jakbyś się zdecydowała na usunięcie ciąży nigdy byś sobie tego nie wybaczyła. Wydaje mi się, że bardzo ciężko byś to przeszła. Poza tym chcesz tego dziecka tak naprawdę smile. Ciesz się tym skarbem w sobie. Teraz wszyscy są w szoku łącznie z tobą, ale to się uleży, zobaczysz. Co do wieku, to ty jeszcze młoda babka jesteś. Co do gadania ludzi, co by się nie zrobiło zawsze ktoś coś będzie gadać, taka natura ludzka, więc należy to olać. Tak, że rób tak jak chcesz, potem i tak zobaczysz, że nie warto było się tym wszystkim przejmować. Powodzenia .

33 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-05-19 17:28:03)

Odp: Jestem u kresu załamania....

Nie jestem zagorzała przeciwniczka aborcji, ale jeśli ciąża nie zagraża życiu ani zdrowiu matki i nic nie zapowiada, że życie  dziecka będzie jedną wielką gehenną z powodu wad wrodzonych, to jestem za tym, żeby takie nowe życie wspierać z całych sił.
Każde nienarodzone dziecko to przyszła indywidualność, osoba, jednostka, człowiek. Każdy(a) z nas był(a) kiedyś taką bezosobową ciążą.
Z postów wynika że autorka już podjęła decyzję i potrzebuje tylko (i aż) wsparcia.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

34

Odp: Jestem u kresu załamania....
Piegowata'76 napisał/a:

Nie jestem zagorzała przeciwniczka aborcji, ale jeśli ciąża nie zagraża życiu ani zdrowiu matki i nic nie zapowiada, że życie  dziecka będzie jedną wielką gehenną z powodu wad wrodzonych, to jestem za tym, żeby takie nowe życie wspierać z całych sił.
Każde nienarodzone dziecko to przyszła indywidualność, osoba, jednostka, człowiek. Każdy(a) z nas był(a) kiedyś taką bezosobową ciążą.
Z postów wynika że autorka już podjęła decyzję i potrzebuje tylko (i aż) wsparcia.

Nie usunę...Tak,owszem na początku zastanawiałam się nad tym...Lecz każdy kolejny dzień, i ta myśl że ja mogłabym to zrobić...przerażało mnie to że wogóle o tym myślę...Jestem cholernie mocno emocjonalna, nie umiała bym później żyć...każdy dzień byłby koszmarem...Tak oczywiście potrzebuje AŻ wsparcia...
27.05 idę na kolejną wizytę, lekarz mówił że już będzie słychac serduszko,że już będzie człowieczek.
Dam radę...I myślę że i on...całkiem nie odwróci się plecami...Nie liczę na happy end, szczęśliwy związek...Liczę na kszte serca dla tego dziecka z jego strony.

35

Odp: Jestem u kresu załamania....
Ajko napisał/a:

Agnieszko będzie dobrze, zobaczysz. Ten człowieczek da ci wiele radości w życiu.  Nie jestem przeciwniczką aborcji, ale ty nawet jakbyś się zdecydowała na usunięcie ciąży nigdy byś sobie tego nie wybaczyła. Wydaje mi się, że bardzo ciężko byś to przeszła. Poza tym chcesz tego dziecka tak naprawdę smile. Ciesz się tym skarbem w sobie. Teraz wszyscy są w szoku łącznie z tobą, ale to się uleży, zobaczysz. Co do wieku, to ty jeszcze młoda babka jesteś. Co do gadania ludzi, co by się nie zrobiło zawsze ktoś coś będzie gadać, taka natura ludzka, więc należy to olać. Tak, że rób tak jak chcesz, potem i tak zobaczysz, że nie warto było się tym wszystkim przejmować. Powodzenia .

Dziękuję wam wszystkim za wsparcie, miłe słowa...Będzie dobrze...musi być dobrze. Już kocham tą moją fasolkę pod sercem

36

Odp: Jestem u kresu załamania....

jak poczujesz się samotna w tym wszystkim to pisz tu śmiało.

37

Odp: Jestem u kresu załamania....
sosenek napisał/a:

jak poczujesz się samotna w tym wszystkim to pisz tu śmiało.

Dziękuję...:-)

38

Odp: Jestem u kresu załamania....

post przeniesiony

Agniecha82 napisał/a:

Pisałam do Was wcześnie moją historię...
Nie mogę sobie poradzić z tym...Czy naprawdę można być tak obojętnym? Kurczę poprostu nie wierzę...
Noszę jego dziecko pod sercem,jak można mieć w sobie taki lód...
Ostatnio pisałam do niego w niedzielę, że chciałabym się spotkać i porozmawiać gdy tylko granice otworzą...odpisał ( ok)
Chciał bym usunęła...nie zrobiłam tego i nie zrobię, powiedział że on cały czas będzie myślał do końca życia o tym dziecku...że to nie da mu spokoju...
Ja nie dzwonię, nie piszę...niech myśli, niech przemyśli...
Tylko jest mi cholernie przykro,mam zwolnienie lekarskie lecz wróciłam do pracy bo wariuje, chodzę do ojca na cmentarz prosząc go o pomoc...Nie chodzi już o mnie...chodzi o to maleństwo które przyjedzie w styczniu na świat...Ono niczemu nie jest winne...niczemu!

39

Odp: Jestem u kresu załamania....

Oczywiście, że można być obojętnym.
On nie chce tego dziecka, dodatkowo nie wiesz tak naprawdę czy nie czuje się wrobiony, oszukany. Dzieli Was również dystans fizyczny, przez co kontakt między Wami jest również utrudniony.
Nie wiadomo nawet, czy zechce mieć jakikolwiek kontakt z dzieckiem w przyszłości i nie ma to nic wspólnego z niewinnością maleństwa.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

40

Odp: Jestem u kresu załamania....

Autorko, nie Tobie pierwszej to się zdarzyło.
Moja znajoma, rozwódka po 40-stce, matka dwóch dorosłych synów, pojechała do sanatorium. I tam - jak opowiadała - spragniona mężczyzny przespała się z jednym z panów po wieczornych tańcach.
Wróciła do domu i odkryła, że jest w ciąży. Pan był żonaty. Rozmówili się i choć on nie chciał się wiązać, ani też widywać dziecka, płacił jej na opiekunkę. By mogła pracować i jakoś żyć.
Dzisiaj cieszy się, że nie jest sama, bo synowi założyli własne rodziny.
Inna koleżanka moja miała romans za granicą z ciemnoskórym mężczyzną. W Polsce odkryła ciążę. Nigdy go już nie spotkała. A ciemnoskórą dziewczynę wychowała i jest to najpiękniejsza dziewczyna w mieście smile

Ludziom nie tłumaczyły się. Skupiły się na dzieciach.

41

Odp: Jestem u kresu załamania....

post przeniesiony

Agniecha82 napisał/a:

Witam...Kiedyś tu do was pisałam...Piszę ponownie ponieważ coraz gorzej się czuję...Psychicznie oczywiście...Jestem w ciąży, partner nalegal bym usunęła...nie zrobiłam tego ponieważ nie potrafiłam! Gdy mu oswiadczylam mą decyzję...z jego ust usłyszałam ( Muszę jeszcze raz to sobie wszystko przemyśleć i odezwę się za kilka dni)
Tych dni...minęło 19- naście, cisza...Co noc mi się on śni...W dzień gdy usypiam również...Boję się zasypiać...Ciągle myślę...Nasza znajomość była znajomością " bez obietnic " co ma być to będzie...Nic nie planowaliśmy i obojgu nam to pasowało...Pomoc...z jego strony....jaką kolwiek pomoc- tego bym chciała...Jakaś decyzję usłyszeć...W takiej niepewności naprawdę nie umiem funkcjonować...Co mam zrobić...czekać dalej?
Bo chyba nic innego mi nie pozostało...

42

Odp: Jestem u kresu załamania....

Po pierwsze przestan piasac co chwile te kropki, bo tego sje czytac nie da.

A po drugie, jakiej pomocy od niego oczekujesz? Przecjez on bardzo jasno powiedzial Ci, ze zadnego dziecka z Toba miec nie chce. Wiec skoro podjelas decyzje, ze Ty to dziecko chcesz miec, to zakladam, ze jedyne, co od niego zobaczysz, to alimenty. Masz wlasciwie dwie opcje. Mozesz wystapic o alimenty albo podac w urzedzie, ze ojciec jest nieznany. Wtedy nie masz alimentow, ale i ten facet nie ma zadnych praw do dziecka, wiec i nie bedzie mogl blokowac Twoich decyzji wzgledem niego. Twoj wybor.

Swoja droga czemu nazywasz partnerem faceta, ktory Twoim partnerem tak realnie nigdy nie byl?

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

43

Odp: Jestem u kresu załamania....

to jest właśnie sytuacja w której za lekkie podejście do seksu płaci się wysoką cenę.
i nie mówię to tylko o tobie.
spróbuj go też zrozumieć. obca kobieta, po 3 spotkaniach oświadcza mu, że będzie miał dziecko.
dziecko które teoretycznie uwiązuje cię do kogoś na min 18 lat.
deklarowałaś mu, że zabezpieczenie i antykoncepcje bierzesz na siebie, a nawaliłaś.
on ma pełne prawo być na ciebie wściekły i to może trwać dłużej niż 19 dni.

44

Odp: Jestem u kresu załamania....

Na Twoim miejscu, Autorko, pogodziłabym się z tym, że zostaniesz samotną matką po raz kolejny. Faceta podaj o alimenty, bo będą się należeć, ale nie zmusisz go w żaden sposób do tego, by dziecko zaakceptował, pokochał i tworzył z Wami rodzinę. On tego dziecka nie planował, ufał Tobie w kwestii antykoncepcji i po prostu nie chce bawić się w dom.

Pora pogodzić się z tym i zacząć o siebie dbać.

45

Odp: Jestem u kresu załamania....

Sposób myślenia Autorki wynika pewnie z tego, iż wyobrażała sobie, że dziecko nagle i w cudowny sposób zmieni tego faceta i obróci jego życie o 180 stopni. Niestety nie każdy pragnie zostać rodzicem na zawołanie, tym bardziej jeśli słabo lub bardzo słabo zna swojego partnera. Facet szczerze i otwarcie przyznał, że nie chce mieć dzieci, ale więc raczej nie świadczy to o jego niedojrzałości, ale o świadomym wyborze czy deklaracji. Zaufał Ci, że go rozumiesz oraz to, że się zabezpieczasz - i nagle co się okazuje? Facet dostaje pstryczka w nos od losu i oczywiście ma od razu rzucić wszystko i zaangażować się w rodzicielstwo?
Pogódź się z tym, że alimenty to będzie jego jedyna forma pomocy przy dziecku i nic tego nie zmieni.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

46 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-06-17 09:31:46)

Odp: Jestem u kresu załamania....

Tak, Loka, z jednej strony ten facet ma prawo być wściekły, ale z drugiej... Czy odpowiedzialność za poczęte życie spoczywa tylko na kobiecie? Wiem, wiem... realia, ale zawsze gdy ludzie biorą się za seks, powinni oboje liczyć się z tym, że antykoncepcja może zawieść (tak, wiem, scenariusz idealny, ale dlaczego tak często nie wychowuje się mężczyzn do odpowiedzialności?).
Agniecha, nie warto chyba czekać. Jeśli on ma dojrzeć do życiowych decyzji, to dojrzeje, a jeśli nie - trudno. Rób swoje.
A o samotne macierzyństwo się nie martw, dasz radę. Moje dziecko nie ma żadnych świadczeń po zmarłym niepełnosprawnym ojcu, który nie pracował - i jakoś głodem nie przymieramy, choć kasę ciągle się liczy. Ale uwierz, do liczenia kasy można się przyzwyczaić.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

47

Odp: Jestem u kresu załamania....

Agniecha już wychowała jednego syna, który jest obecnie dorosły i może pomóc. Poradzi sobie. Musi jedynie przestać czekać na nagłą przemianę tamtego faceta, bo marnuje czas i zdrowie.

48

Odp: Jestem u kresu załamania....
Piegowata'76 napisał/a:

Tak, Loka, z jednej strony ten facet ma prawo być wściekły, ale z drugiej... Czy odpowiedzialność za poczęte życie spoczywa tylko na kobiecie? Wiem, wiem... realia, ale zawsze gdy ludzie biorą się za seks, powinni oboje liczyć się z tym, że antykoncepcja może zawieść (tak, wiem, scenariusz idealny, ale dlaczego tak często nie wychowuje się mężczyzn do odpowiedzialności?).
Agniecha, nie warto chyba czekać. Jeśli on ma dojrzeć do życiowych decyzji, to dojrzeje, a jeśli nie - trudno. Rób swoje.
A o samotne macierzyństwo się nie martw, dasz radę. Moje dziecko nie ma żadnych świadczeń po zmarłym niepełnosprawnym ojcu, który nie pracował - i jakoś głodem nie przymieramy, choć kasę ciągle się liczy. Ale uwierz, do liczenia kasy można się przyzwyczaić.

Piegowata, ale on podjął decyzję. Powiedział, że dziecka nie chce i żeby usunęła.
Ona podjęła decyzję, że usunąć nie chce, ale teraz oczekuje jakiejś pomocy z jego strony.

Moim zdaniem w takich wypadkach najlepiej nie liczyć na alimenty tylko olać zupełnie faceta i nie dawać mu żadnych praw do tego dziecka. Ja w takiej sytuacji zrobiłabym to w ten sposób. Jak będzie chciał poznać dziecko, zawsze będzie miał taką możliwość, ale po co dawać mu możliwości do blokowania jej decyzji odnośnie wyjazdów, leczenia czy szkoły, skoro on całkiem jasno swoje stanowisko wyraził.

Autorka może też oddać do adopcji. Piłeczka jest po jej stronie, jaką decyzję podejmie.

Poza tym to nie do końca jest tak, że antykoncepcja zawiodła. Bo to jest taka sytuacja, jakby prezerwatywa w trakcie seksu pękła, a facet by jej o tym nie powiedział.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

49

Odp: Jestem u kresu załamania....

Pytanie czy to był właśnie taki przypadek, gdzie antykoncepcja zawiodła czy Autorka świadomie ukryła przed facetem fakt, że akurat tym razem się nie zabezpieczyła? Tak , to można się licytować, czyje zdanie lub prawo jest w tym wszystkim istotniejsze. Tak samo, jak poszanowanie dla czyichś decyzji: jeden facet po takiej wpadce podejmie się roli ojca, inny z kolei nie musi, bo świadomie nie chce wywracać swojego życia do góry nogami, tym bardziej, że wcześniej lojalnie partnerkę o tym powiadomił. Zatem wyjścia są dwa: albo Autorka wystąpi o alimenty albo pozbawić faceta praw do dziecka.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

50

Odp: Jestem u kresu załamania....

Autorka napisała, że zapomniała przyjąć jednej tabletki - myślę, że nie ma powodu, by jej nie wierzyć.

51

Odp: Jestem u kresu załamania....

Jakby nie było, fakty są faktami i nie na wszystko ma się wpływ. Trzeba się do faktów odnieść i tyle.
Agniecha, dasz radę. Cyngli ma rację: nie marnuj zdrowia i czasu na tego gościa.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

52

Odp: Jestem u kresu załamania....
Agniecha82 napisał/a:

A jak tak tęsknisz za tym dzidziusiem ...Zapraszam za parę miesięcy, powozisz trochę we wózku:-)
Jeśli mieszkasz w kujawsko-pomorskie:-)


Kochana, ja mieszkam w kujawsko-pomorskim  i chyba mamy ten sam rocznik smile o il 82 to rok w którym się urodziłaś smile masz moje wsparcie!

Spokój wewnętrzny trzeba sobie po prostu wypracować przez trud.

53

Odp: Jestem u kresu załamania....
bagienni_k napisał/a:

Sposób myślenia Autorki wynika pewnie z tego, iż wyobrażała sobie, że dziecko nagle i w cudowny sposób zmieni tego faceta i obróci jego życie o 180 stopni. Niestety nie każdy pragnie zostać rodzicem na zawołanie, tym bardziej jeśli słabo lub bardzo słabo zna swojego partnera. Facet szczerze i otwarcie przyznał, że nie chce mieć dzieci, ale więc raczej nie świadczy to o jego niedojrzałości, ale o świadomym wyborze czy deklaracji. Zaufał Ci, że go rozumiesz oraz to, że się zabezpieczasz - i nagle co się okazuje? Facet dostaje pstryczka w nos od losu i oczywiście ma od razu rzucić wszystko i zaangażować się w rodzicielstwo?
Pogódź się z tym, że alimenty to będzie jego jedyna forma pomocy przy dziecku i nic tego nie zmieni.

  wiesz ,ze ZADNA antykoncepcja nie jest pewna w 100 procentach, poza" szklanką zamiast".?wiesz, ze pierwszy miesiąc antyk.hormonalnej nie dziala antykoncepcyjnie? wiesz ,ze to, ze pan " zaufał" to bylo wyłacznie jego wygodnictwo?
, nawet nie chcialo mu się, z tego co czytam, zalozyc prezerwatywy? i kto tu jest nieodpowiedzialny?  panowie myslą, ze tzw wyzwolenie seksualne i to, ze kobiety uprawiają seks bez malzeństwa, zwalnia ich z jakiegokolwiek myslenia, a jak wpadka- radź sobie babo sama, ja nie chcialem dziecka! dawniej panowie mieli seks albo w małzeństwie- z konsekwencjami utrzymywania siebie, zony, i ich dzieci z jednej pensji i posagu kobiety,  albo w lunaparze, gdzie czesto regularnie wpadali wieczorami, zostawiając kobietę - żonę samą na cale noce i dnie. jak jeszcze nie przepuścili majątku zony, to miala wielkie szczęscie, jak jeszcze kochali się i szanowali- to wspaniale.  teraz panowie myslicie, ze nawiniecie kobietom makaron na uszy i wiele kobiet wpada w te bajery, marząc po prostu o uczuciu i zainteresowaniu.  niektore faktycznie sądzą, ze postawienie pana przed" faktem dokonanym", zapewni im milość mezczyzny do grobowej deski, lub co najmniej utemrzymanie przez kilanaście lat, ale hola, panowie tez podobno mają mózgi? i za ciążę są oboje odpowiedzialni, nie tylko kobieta. wielu panow ma w dupie ewentualne konsekwencje , w razie czego buńczucznie oglosi, ze " na dziecko się nie umawialiśmy". No to trzeba bylo zalozyc prezerwatywę albo wypić szklankę wody zamiast. w razie ewentualnej wpadki, zawsze kobieta poniesie większe konsekwencje, niz facet.  a kobiety, radze wziąć na serio maksymę - umiesz liczyć, licz na siebie. I rozwazniej wybierac pana do spółk( owan)i(a).

54

Odp: Jestem u kresu załamania....
cataga napisał/a:

wiesz, ze pierwszy miesiąc antyk.hormonalnej nie dziala antykoncepcyjnie?

Nieprawda. Pigułka przyjęta pierwszego dnia cyklu od razu chroni przed niechcianą ciążą. Przyjęta w innym dniu cyklu, chroni po 7 dniach.

cataga napisał/a:

a kobiety, radze wziąć na serio maksymę - umiesz liczyć, licz na siebie. I rozwazniej wybierac pana do spółk( owan)i(a).

I to mogłoby być świetnym podsumowaniem tego wątku.

Osobiście sama zawsze dbałam o to, by w ciążę nie zajść, bo to ja mam macicę i ja poniosę konsekwencje ewentualnej wpadki. Nie ma co liczyć na innych, trzeba być kowalem własnego losu.

55

Odp: Jestem u kresu załamania....

Może z innej beczki, ale widać po 30 , niemal przed 40 można zajść w ciążę i to niemal od razu. A ciągle się slyszy , że po 30 to już pozamiatane . Widac wszystko zależy od organizmu.
Autorko, a to był ogólnie związek czy taka znajomość na odległość?Bo coś mi sie tu nie klei.
Dziecko to dziecko a w krytycznej sytuacji, jak kompletnie tego nie widzisz  możesz dac do adopcji. Mnóstwo par czeka na adopcje , bo nie może mieć biologicznie dzieci.

Posty [ 1 do 55 z 90 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Jestem u kresu załamania....

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018