Jestem toksyczna w związku - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Jestem toksyczna w związku

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

Temat: Jestem toksyczna w związku

Pisze tutaj bo szukam pomocy, jestem już zdesperowana i nie umiem sobie sama poradzić. Planuje zapisać się do psychologa, ale narazie z powodu koronawirusa jest to utrudnione, wiec mam nadzieje ze jakąś pomoc znajde tutaj...

Mam 22 lata, od ponad 2 lat jestem w zwiazku. Dzisiaj była duża kłótnia co skłoniło mnie do przemyśleń. Zaczęłam czytać w internecie i doszłam do wniosku ze jestem toksyczna osoba i mojemu chłopakowi tez to przeszkadza, tzn dokładnie takie zachowania: ciagle coś mi nie pasuje, wiecznie mam zły humor, coś mnie boli, ktoś mnie zdenerwował, we wszystkim widzę negatywy, nie potrafię docenić tego co mam, ciagle chodzę „smutna” i oczekuje wtedy ze moj chłopak będzie mnie pocieszał i sprawi ze humor mi się poprawi, z kazdym się kłócę- aktualnie jestem pokłócona z siostra już od ponad miesiąca (o jakieś bzdety) i nie potrafię się pogodzić bo siedzi we mnie ciagle ta złość. Mam mało znajomych, nie potrafię się powstrzymywać od chamskich komentarzy. Nigdy w siebie nie wierze, od razu zakładam ze nic mi nie wyjdzie i od razu stawiam siebie na prZegranej pozycji. Dodatkowo wszystkim się bardzo przejmuje, wystarczy mały impuls a ja już jestem cała w nerwach, zaczynam płakać itp.
Z chłopakiem b. Czesto się kłócimy, a te kłótnie prawie zawsze rozpoczynam ja. Teraz nie widzieliśmy się już prawie 2 miesiące z powodu koronawirusa. I ciagle kłócimy się o tym ze on za mało do mnie pisze, ale jak już do mnie napisze to np nie pasuje mi to ze Zbyt długo odpisuje, albo ze pisze „sztucznie”, „oschle” w sensie ze nie doda jakiś miłych słówek czy serduszek. On od początku zwiazku mi powtarza ze jest taki ze lubi pobyć sam, obejrzeć sobie film vez sprawdzania co chwile telefonu i ze jemu wystarczy jak wymienimy kilka wiadomości w ciągu dnia, albo przez chwile porozmawiamy. Ja mam przeciwnie, potrzebuje ciągłej uwagi. Czasami mam wrażenie ze specjalnie zaczynam kłótnie bo wtedy on się angażuje i odpisuje mi od razu i długie wiadomości.
Już mnie to meczy. Mam dość ze ciagle chodzę zła, mam zły humor i się z bim kloce. Chciałabym mieć spokojne życie i nie martwić się wiecznie wszystkim.
Miał tak ktoś i sobie z tym poradził? Nie wiem czy dam radę sama przez to przejść bo to juz od długiego czasu trwa i kilka razy próbowałam ale zawsze przegrywałam... np 3 dni potrafię się powstrzymać i nie mieć do niego pretensji, ale zaraz wybucham i zaczynam myśleć „jak się jest w zwiazku to trzeba mieć ciągły kontakt” i zaczynam do niego wypisać i się czepiać i wszystko co osiagnelam przez 3 dni legnie w gruzach...
Czy jest jakieś inne rozwiązanie niż pomoc psychologa/psychiatry i jakieś leki na uspokojenie? Jakieś rady? Co robic? Jak się zmienić?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jestem toksyczna w związku

@

3

Odp: Jestem toksyczna w związku
Retromilan napisał/a:

Pisze tutaj bo szukam pomocy, jestem już zdesperowana i nie umiem sobie sama poradzić. Planuje zapisać się do psychologa, ale narazie z powodu koronawirusa jest to utrudnione, wiec mam nadzieje ze jakąś pomoc znajde tutaj...

Mam 22 lata, od ponad 2 lat jestem w zwiazku. Dzisiaj była duża kłótnia co skłoniło mnie do przemyśleń. Zaczęłam czytać w internecie i doszłam do wniosku ze jestem toksyczna osoba i mojemu chłopakowi tez to przeszkadza, tzn dokładnie takie zachowania: ciagle coś mi nie pasuje, wiecznie mam zły humor, coś mnie boli, ktoś mnie zdenerwował, we wszystkim widzę negatywy, nie potrafię docenić tego co mam, ciagle chodzę „smutna” i oczekuje wtedy ze moj chłopak będzie mnie pocieszał i sprawi ze humor mi się poprawi, z kazdym się kłócę- aktualnie jestem pokłócona z siostra już od ponad miesiąca (o jakieś bzdety) i nie potrafię się pogodzić bo siedzi we mnie ciagle ta złość. Mam mało znajomych, nie potrafię się powstrzymywać od chamskich komentarzy. Nigdy w siebie nie wierze, od razu zakładam ze nic mi nie wyjdzie i od razu stawiam siebie na prZegranej pozycji. Dodatkowo wszystkim się bardzo przejmuje, wystarczy mały impuls a ja już jestem cała w nerwach, zaczynam płakać itp.
Z chłopakiem b. Czesto się kłócimy, a te kłótnie prawie zawsze rozpoczynam ja. Teraz nie widzieliśmy się już prawie 2 miesiące z powodu koronawirusa. I ciagle kłócimy się o tym ze on za mało do mnie pisze, ale jak już do mnie napisze to np nie pasuje mi to ze Zbyt długo odpisuje, albo ze pisze „sztucznie”, „oschle” w sensie ze nie doda jakiś miłych słówek czy serduszek. On od początku zwiazku mi powtarza ze jest taki ze lubi pobyć sam, obejrzeć sobie film vez sprawdzania co chwile telefonu i ze jemu wystarczy jak wymienimy kilka wiadomości w ciągu dnia, albo przez chwile porozmawiamy. Ja mam przeciwnie, potrzebuje ciągłej uwagi. Czasami mam wrażenie ze specjalnie zaczynam kłótnie bo wtedy on się angażuje i odpisuje mi od razu i długie wiadomości.
Już mnie to meczy. Mam dość ze ciagle chodzę zła, mam zły humor i się z bim kloce. Chciałabym mieć spokojne życie i nie martwić się wiecznie wszystkim.
Miał tak ktoś i sobie z tym poradził? Nie wiem czy dam radę sama przez to przejść bo to juz od długiego czasu trwa i kilka razy próbowałam ale zawsze przegrywałam... np 3 dni potrafię się powstrzymać i nie mieć do niego pretensji, ale zaraz wybucham i zaczynam myśleć „jak się jest w zwiazku to trzeba mieć ciągły kontakt” i zaczynam do niego wypisać i się czepiać i wszystko co osiagnelam przez 3 dni legnie w gruzach...
Czy jest jakieś inne rozwiązanie niż pomoc psychologa/psychiatry i jakieś leki na uspokojenie? Jakieś rady? Co robic? Jak się zmienić?

Zaznaczyłam w Twoim poście to, co wydaje mi się bardzo istotne.
Czasami może się wydawać, że wszystko jest lepsze od obojętności, a kłótnia może być życiem i energią pomiędzy ludźmi. Kiedyś gdzieś przeczytałam, że kłótnia niesie w sobie przesłanie „zależy mi na Tobie, chcę Ciebie, ale innego”.  Może zatem autorko nie potrafisz powiedzieć swoim bliskim, że Tobie na nich zależy, że jest Ci ich mało, że pragniesz bliższego/częstszego/głębszego kontaktu niż powierzchowne pitu pitu, a gdy tłumisz w sobie te niewyrażone potrzeby, wypierasz to, co jest dla Ciebie ważne, to w końcu dochodzi do Twoich wybuchów złości i czepiania się, co przeradza się w kłótnie. Wtedy najlepiej byłoby nauczyć się wyrażać swoje potrzeby i uczucia w taki sposób, żeby nikogo nie ranić, nie poniżać, nie wpędzać w poczucie winy tej drugiej osoby, bo to są emocje, które niszczą tę druga osobę, Ciebie i Waszą relację.

4 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2020-05-06 08:39:25)

Odp: Jestem toksyczna w związku
Retromilan napisał/a:

Pisze tutaj bo szukam pomocy, jestem już zdesperowana i nie umiem sobie sama poradzić. Planuje zapisać się do psychologa, ale narazie z powodu koronawirusa jest to utrudnione, wiec mam nadzieje ze jakąś pomoc znajde tutaj...

Mam 22 lata, od ponad 2 lat jestem w zwiazku. Dzisiaj była duża kłótnia co skłoniło mnie do przemyśleń. Zaczęłam czytać w internecie i doszłam do wniosku ze jestem toksyczna osoba i mojemu chłopakowi tez to przeszkadza, tzn dokładnie takie zachowania: ciagle coś mi nie pasuje, wiecznie mam zły humor, coś mnie boli, ktoś mnie zdenerwował, we wszystkim widzę negatywy, nie potrafię docenić tego co mam, ciagle chodzę „smutna” i oczekuje wtedy ze moj chłopak będzie mnie pocieszał i sprawi ze humor mi się poprawi, z kazdym się kłócę- aktualnie jestem pokłócona z siostra już od ponad miesiąca (o jakieś bzdety) i nie potrafię się pogodzić bo siedzi we mnie ciagle ta złość. Mam mało znajomych, nie potrafię się powstrzymywać od chamskich komentarzy. Nigdy w siebie nie wierze, od razu zakładam ze nic mi nie wyjdzie i od razu stawiam siebie na prZegranej pozycji. Dodatkowo wszystkim się bardzo przejmuje, wystarczy mały impuls a ja już jestem cała w nerwach, zaczynam płakać itp.
Z chłopakiem b. Czesto się kłócimy, a te kłótnie prawie zawsze rozpoczynam ja. Teraz nie widzieliśmy się już prawie 2 miesiące z powodu koronawirusa. I ciagle kłócimy się o tym ze on za mało do mnie pisze, ale jak już do mnie napisze to np nie pasuje mi to ze Zbyt długo odpisuje, albo ze pisze „sztucznie”, „oschle” w sensie ze nie doda jakiś miłych słówek czy serduszek. On od początku zwiazku mi powtarza ze jest taki ze lubi pobyć sam, obejrzeć sobie film vez sprawdzania co chwile telefonu i ze jemu wystarczy jak wymienimy kilka wiadomości w ciągu dnia, albo przez chwile porozmawiamy. Ja mam przeciwnie, potrzebuje ciągłej uwagi. Czasami mam wrażenie ze specjalnie zaczynam kłótnie bo wtedy on się angażuje i odpisuje mi od razu i długie wiadomości.
Już mnie to meczy. Mam dość ze ciagle chodzę zła, mam zły humor i się z bim kloce. Chciałabym mieć spokojne życie i nie martwić się wiecznie wszystkim.
Miał tak ktoś i sobie z tym poradził? Nie wiem czy dam radę sama przez to przejść bo to juz od długiego czasu trwa i kilka razy próbowałam ale zawsze przegrywałam... np 3 dni potrafię się powstrzymać i nie mieć do niego pretensji, ale zaraz wybucham i zaczynam myśleć „jak się jest w zwiazku to trzeba mieć ciągły kontakt” i zaczynam do niego wypisać i się czepiać i wszystko co osiagnelam przez 3 dni legnie w gruzach...
Czy jest jakieś inne rozwiązanie niż pomoc psychologa/psychiatry i jakieś leki na uspokojenie? Jakieś rady? Co robic? Jak się zmienić?

Pomoc psychologa na pewno jest dobrym rozwiązanaiem i rób wszystko, aby taką uzyskać jak najszybciej. Jednak już zrobiłaś ogromny krok naprzód, bo pomyślałaś nad tym, co się z tobą dzieje, jakie masz problemy i chcesz się z nimi zmierzyć. Oceniłaś się dość surowo, ale na pewno ty sama wiesz najlepiej co ci w sobie nie pasuje i co chciałabys zmienić.
Człowiek toksyczny to takie słowo które obejmuje wiele niepawidłowych zachowań, najczęściej powodowanych jakimiś zaburzeniami osobowości. Tak czy inaczej są to zachowania, które powinny cię  zaniepokoić. Trują cię  i nie powinny być tolerowane. Na początek czytaj ten list który tutaj napisałaś, bo ujęłaś w nim wszystko co ciebie dotyczy bardzo dobrze. Nie krzywdzisz  innych, ponieważ jesteś złym człowiekiem - to tylko twój mechanizm obronny. To oczywiście nie usprawiedliwia twoich działań, ale przynajmniej je wyjaśnia. Oznacza to, że możesz i musisz odzyskać siły. Naucz się przyznawac do błędu i mówić zwyczajne "przepraszam". Napisz lub zadzwoń do siostry, spotkaj się z nią i powiedz jej o swoim problemie, wytłumacz na spokojnie, co ci przeszkadza w jej zachowaniu ale bez pretensji i atakowania jej. Jeśli bedziesz odnosiła sie do niej z szacunkiem, bez napastliwosci, sama przyznasz się do popełnionych błędów, to mam nadzieję, że porozmawiacie szczerze, od serca i zapomnicie o urazach. Dostrzegaj pozytywy a nie tylko czarne scenariusze. Masz fajnego chłopaka, rodzinę, jesteś zdrowa, możesz naprawdę wiele osiągnąć jesli zmienisz swoje nastawienie do ludzi. Najważniejsze jest rozpoznanie problemu i rozpoczęcie pracy nad nim. Czytaj duzo o toksyczności w związku i w relacjach z ludżmi w ogóle, ucz sie rozumieć swoje zachowania. Naucz się, sprawdzać samą siebie i nie bój odkrywać w sobie rzeczy, które mogą ci się nie spodobać. Wszyscy popełniamy błędy, ale w naszej mocy jest ich naprawianie.

5

Odp: Jestem toksyczna w związku

Przy okazji wyeliminuj ewentualne problemy somatyczne np. tarczycę.

6

Odp: Jestem toksyczna w związku

autorko a jak wyglada twoja codziennosc? masz swoje pasje, zainteresowania, prace, studia, przyjacioł, znajomych?
czy całym twoim zyciem jest twój partner?

7

Odp: Jestem toksyczna w związku
sosenek napisał/a:

autorko a jak wyglada twoja codziennosc? masz swoje pasje, zainteresowania, prace, studia, przyjacioł, znajomych?
czy całym twoim zyciem jest twój partner?


Mam prace, przyjaciół (wynajmuje mieszkanie z 2 przyjaciółmi), studiuje razem z chłopakiem i jesteśmy w jednej grupie, większość naszych znajomych jest wspólna. On nie jest całym moim zyciem, ale mam coś takiego ze co bym nie robiła to o nim myśle. Jeżeli jest między nami dobrze to potrafię „myśleć mniej” i nie odezwać się nawet cały dzien do niego z własnej woli. Problem zaczyna się wtedy gdy jesteśmy pokłóceni albo jest coś nie tak między nami, wtedy nie mogę się na niczym innym skupić, niczym zająć, nic mi się nie chce tylko czekam z telefonem w ręku aż on się odezwie... wiem ze to chore

8

Odp: Jestem toksyczna w związku

Retromilan niestety mam identycznie. Jestem z chłopakiem 2,5 roku. U nas niestety oprócz problemu z jego alkoholizmem jest to samo co Ty masz. Potrafię się czepiać o wszystko. Ot tak bez powodu. Nagle mi się to bierze. Jak jest zbyt dobrze to szukam powodu do kłótni. Ogólnie rozumiem Cię. Straszne to jest. Ja kompletnie nie mam nad tym kontroli. Boje się że zawsze już taka będę i z każdym.

9

Odp: Jestem toksyczna w związku

Miałam tak samo. Aktualnie nie jestem już miesiąc w związku partnerskim, ale czytając Twoj post widziałam siebie. Często się zastanawiałam nad tym, dlaczego tak się dzieje. Z moich obliczeń i domysłów wynika to z zimnego domu w którym nie było miłości. Za to była przemoc psychiczna w której żyłam przez pierwsze 11 lat mojego życia a do dziś (choć minęło 12lat) mam problemy w związku. Autorko, jaki jest Twój ojciec? Ma to istotne znaczenie.

10

Odp: Jestem toksyczna w związku
Kartagina97 napisał/a:

Miałam tak samo. Aktualnie nie jestem już miesiąc w związku partnerskim, ale czytając Twoj post widziałam siebie. Często się zastanawiałam nad tym, dlaczego tak się dzieje. Z moich obliczeń i domysłów wynika to z zimnego domu w którym nie było miłości. Za to była przemoc psychiczna w której żyłam przez pierwsze 11 lat mojego życia a do dziś (choć minęło 12lat) mam problemy w związku. Autorko, jaki jest Twój ojciec? Ma to istotne znaczenie.


Mój tata od zawsze był dla mnie i rodzeństwa dobry, w sumie to aż za dobry. Na wszystko pozwalał, wszystko kupowal (oczywiście wszystko, ale na tyle ile było nas stać ), nigdy się go przez to nie słuchaliśmy, nie miał „twardej ręki” tylko raczej on się nas słuchał zamiast my jego. Do tego czesto kłócili się z mama, głównie o to ze on dużo pił. On Pracuje od zawsze normalnie, ale tylko gdy wróci z pracy lub gdy ma wolne to pije do stopnia „wysokiego upojenia” co mojej mamie nie pasowało, bo ona ciężko pracowała i zawsze starała sie odłożyć pieniadze, żeby coś wyremontować lub dla nas na studia itp. I myśle ze od małego zawsze stawaliśmy bardziej za mama bo ona wzbudzała w nas szacunek, jej się słuchaliśmy, widzieliśmy w niej bardziej „autorytet” a taty nie lubiliśmy tez za to ze mama przez niego się denerwowała... aktualnie można powiedzieć ze z jednej strony „nie lubię taty” bo obrzydza mnie to ze o siebie nie dba, ze pije i ze mama przez niego się denerwuje a z drugiej strony czasami mi go szkoda ze nie jest przez nas traktowany tak jak mama i ze jest tak jakby osamotniony....

Dużo razy były rozmowy, proszenie, kłótnie o to żeby przestał pic, propozycje jakiejś pomocy, AA itp. Ale nic nie działa, on nie chce nawet spróbować jakiejś pomocy i nikogo nei słucha bo uważa ze wie najlepiej. a jak mama chciała się rozwieść to za kazdym razem straszy ze się powiesi i mama boi się ze będzie miała go na sumieniu..

Także nie wiem, myśle ze sytuacja w domu rodzinnym może mieć coś wspólnego z moim teraźniejszym zachowaniem. Czasami mam wrażenie ze od małego zawsze musiałam być odpowiedzialna, zajmowac się młodszym rodzeństwem i dodatkowo pilnować taty. Albo prosić go o to żeby nie pił, albo pocieszać mamę, albo wybiegać na zewnątrz i szukać go bo wlasnie wyszedł i możliwe ze poszedł się powiesić...

+ myśle tez ze nigdy nie miałam wzoru „dobrego małżeństwa, dobrego zwiazku” bo tak jak pisałam, moi rodzice zawsze się kłócili i zawsze przy nas (przy mnie i rodzeństwu)

11

Odp: Jestem toksyczna w związku
kasiaaaaka napisał/a:

Retromilan niestety mam identycznie. Jestem z chłopakiem 2,5 roku. U nas niestety oprócz problemu z jego alkoholizmem jest to samo co Ty masz. Potrafię się czepiać o wszystko. Ot tak bez powodu. Nagle mi się to bierze. Jak jest zbyt dobrze to szukam powodu do kłótni. Ogólnie rozumiem Cię. Straszne to jest. Ja kompletnie nie mam nad tym kontroli. Boje się że zawsze już taka będę i z każdym.

Wlasnie tak samo się boje. Myśle ze tez powinnas poszukać jakiejś pomocy u psychologa, bo nie ma co marnować życia. Trzeba znaleźć jakiś sposób i naprawic wszystko tak żeby być szczęśliwym. Skoro inni mogą być szczesliwi to my tez. Wierze w to ze uda mi się coś zmienić lub siebie, żeby było w końcu dobrze. Trzymam kciuki oby i tobie się udało

12

Odp: Jestem toksyczna w związku
Retromilan napisał/a:
Kartagina97 napisał/a:

Miałam tak samo. Aktualnie nie jestem już miesiąc w związku partnerskim, ale czytając Twoj post widziałam siebie. Często się zastanawiałam nad tym, dlaczego tak się dzieje. Z moich obliczeń i domysłów wynika to z zimnego domu w którym nie było miłości. Za to była przemoc psychiczna w której żyłam przez pierwsze 11 lat mojego życia a do dziś (choć minęło 12lat) mam problemy w związku. Autorko, jaki jest Twój ojciec? Ma to istotne znaczenie.


Mój tata od zawsze był dla mnie i rodzeństwa dobry, w sumie to aż za dobry. Na wszystko pozwalał, wszystko kupowal (oczywiście wszystko, ale na tyle ile było nas stać ), nigdy się go przez to nie słuchaliśmy, nie miał „twardej ręki” tylko raczej on się nas słuchał zamiast my jego. Do tego czesto kłócili się z mama, głównie o to ze on dużo pił. On Pracuje od zawsze normalnie, ale tylko gdy wróci z pracy lub gdy ma wolne to pije do stopnia „wysokiego upojenia” co mojej mamie nie pasowało, bo ona ciężko pracowała i zawsze starała sie odłożyć pieniadze, żeby coś wyremontować lub dla nas na studia itp. I myśle ze od małego zawsze stawaliśmy bardziej za mama bo ona wzbudzała w nas szacunek, jej się słuchaliśmy, widzieliśmy w niej bardziej „autorytet” a taty nie lubiliśmy tez za to ze mama przez niego się denerwowała... aktualnie można powiedzieć ze z jednej strony „nie lubię taty” bo obrzydza mnie to ze o siebie nie dba, ze pije i ze mama przez niego się denerwuje a z drugiej strony czasami mi go szkoda ze nie jest przez nas traktowany tak jak mama i ze jest tak jakby osamotniony....

Dużo razy były rozmowy, proszenie, kłótnie o to żeby przestał pic, propozycje jakiejś pomocy, AA itp. Ale nic nie działa, on nie chce nawet spróbować jakiejś pomocy i nikogo nei słucha bo uważa ze wie najlepiej. a jak mama chciała się rozwieść to za kazdym razem straszy ze się powiesi i mama boi się ze będzie miała go na sumieniu..

Także nie wiem, myśle ze sytuacja w domu rodzinnym może mieć coś wspólnego z moim teraźniejszym zachowaniem. Czasami mam wrażenie ze od małego zawsze musiałam być odpowiedzialna, zajmowac się młodszym rodzeństwem i dodatkowo pilnować taty. Albo prosić go o to żeby nie pił, albo pocieszać mamę, albo wybiegać na zewnątrz i szukać go bo wlasnie wyszedł i możliwe ze poszedł się powiesić...

+ myśle tez ze nigdy nie miałam wzoru „dobrego małżeństwa, dobrego zwiazku” bo tak jak pisałam, moi rodzice zawsze się kłócili i zawsze przy nas (przy mnie i rodzeństwu)

Po Twojej odpowiedzi nasuwa mi się taka myśl, że być może masz zawahany pogląd na miłość. I dlatego próbujesz wszystko utrzymac w pionie, żeby wszystko było dobrze, bo jak coś nie idzie po Twojej myśli to od razu pojawia się agresja, bo chcesz stworzyć coś, czego nie widziałaś w swoim domu. Może marzysz o zdrowej miłości, pełnej wsparcia? A może za bardzo się przyzwyczailaś do pewnego schematu że potrzebujesz zastrzyku adrenaliny i stąd kłótnie, bo wtedy czujesz że żyjesz albo ktoś wtedy zwraca większą uwagę na Ciebie.

13

Odp: Jestem toksyczna w związku

Mój poprzedni związek niestety skończył się z tego powodu. Mój eks już nie wytrzymał. Ja wpadałam czasami w taki szał, że go wyzywałam. Ogólnie źle go traktowałam. Nie umiałam wytrzymać tygodnia bez kłótni. Moje dzieciństwo to był koszmar, mama biła mnie i siostrę, znęcanie się fizyczne przez lata. Zakazywanie kontaktu z tatą przez matkę. Ukrywanie się i spotykanie się z tatą w ukryciu i wieczne życie w strachu. Tak wyglądało moje dzieciństwo. Mam wrażenie, że dzieciństwo ukształtowało mnie taką jaką jestem teraz. Boje się najbardziej tego że nigdy nie stworzę normalnej rodziny, normalnego domu i zawsze będę tak odwalać. Mój obecny partner bardzo mnie kocha, on powtarza że jestem cudowna kobietą. Dochodzi u nas problem z alkoholem i wiele chorych akcji. Ogólnie z obecnym nie wiąże raczej przyszłości i przez to obawiam się że z następnym będę się podobnie zachowywać.

14

Odp: Jestem toksyczna w związku

Polecam wybrać się do psychologa.. może masz nerwicę? To by troche pasowało do tego co opisujesz.

15

Odp: Jestem toksyczna w związku

Pierwszy etap już za Tobą - zauważyłaś problem, teraz będzie tylko lepiej smile jeśli nie uporasz sie z tym sama, skorzystaj z pomocy psychologa

16

Odp: Jestem toksyczna w związku

zagraj w grę dzisiaj bede skłaniała uwage tylko na zalety moje i chłopaka . Za każda wesołą.  myśl  pisz sobie plusa (10 plusów to dobre lody). Zabawa ta przyzwyczai ciebie do nowych zachowań

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Jestem toksyczna w związku

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024