Witam
Nie wiem czy to odpowiedni dział dla tematu który poruszę. Nie zwykłem pisać o swoich problemach w sieci. Zazwyczaj rozwiązuję je od razu, jednak tym razem nie mam pomysłu jak z tego wybrnąć i zachować sensownie godność. Na forum jestem od dłuższego czasu, jednak głownie jako bierny obserwator wątków. I do wczoraj żyłem w przekonaniu, że tak pozostanie. Może zanim przejdę do rzeczy to kilka słów o sobie i żonie. Chociaż nie koniecznie informacje te mają jakieś większe znaczenie dla sytuacji którą postanowiłem poruszyć i uzewnętrznić się na internetach.
Ja 31 l, żona 25l. Jesteśmy ponad 4 lata po ślubie. Małżeństwo zgodne, nie mamy ze sobą problemów. Nie kłócimy się, rozumiemy, wspieramy, akceptujemy niedoskonałości. Oboje jesteśmy otwarci towarzysko, często organizujemy domówki dla znajomych i przyjaciół. No właśnie, aż do wczorajszego, sobotniego wieczora, gdzie żona postawiła mnie w tak niezręcznej sytuacji, że kompletnie nie wiem co z tym dalej zrobić.
Posiadam sex lalkę, taką z górnej półki (za kilka tys). Wytłumaczę na szybko w jakim celu mam tą lalkę, bo dla większości będzie to zapewne istotne. Nie chciałbym od razu zostać zaszufladkowany jako ten zły i że właściwie to po co mu lalka, skoro ma żonę i się dogadują. Otóż małżonka ma Hashimoto, problemy z tarczycą, co przekłada się na niskie libido. Pomimo młodego wieku i tego że jestem w jej typie i pociągam ją fizycznie, to i tak sporadycznie ma ona ochotę na sex. Większość naszych zbliżeń inicjuję ja i nierzadko odnoszę wrażenie, że zgadza się, abym dał jej w po prostu spokój, i żeby z czasem nie wynikły między nami problemy. Ja natomiast od kiedy tylko wszedłem w wiek dojrzewania miałem spore potrzeby, które wiadomo, zaspokajałem sam. Żona nie ma z tym problemu, że czasem oglądam porno, onanizuję się, bo zwyczajnie nie wystarcza mi ilość naszych zbliżeń, a napięcie sexualne muszę jakoś regulować. Wracając do wątku lalki. Żona zafundowała mi ją jako prezent na urodziny 2 lata temu. I żebym też chcąc mieć sex częściej niż raz na tydzień/dwa z żoną, to w pozostałe razy robił to z lalką, zamiast ręką. Dla wielu z was wyda się to poronione, jednak zarówno mnie jak i żonie ta opcja odpowiada. Nie zamierzam jej zdradzać, bo nie jestem typem faceta, który potrafiłby z tym później żyć. Od biedy ograniczam się do onanizacji/sexu z lalką i sexu z żoną raz na tydzień/dwa, bo na tyle mi pozwala, i sama czuje się komfortowo.
Przejdę teraz do sedna problemu. Być może ktoś z was doradzi mi jak postąpić słusznie i co dalej.
Wczoraj wieczorem zorganizowaliśmy domówkę. Przyszli nasi wspólni, dobrzy przyjaciele. Było nas 8 osób. Oni w podobnym wieku co my. Wszyscy wraz żoną sączyli whisky, jedna osoba zerowała 0,5l wódki. Ja nie piłem %, bo nie przepadam za alko. Byłem opcją, żeby ewentualnie kogoś później odwieźć. Po 2-3 godzinach takiego picia, cała paczka była na dobrej fazie alkoholowej, luźne rozmowy itp. W pewnym momencie poszedłem do toalety na dwójeczkę i słyszę że żona opowiada gościom o Lindzie (imię lalki, trzymam ją kanapie na której siedziała część gości). Zamarłem... W pewnym momencie słyszę, że ktoś komentuje "(...) A czemu ona nie ma głowy? (...)". Dla jasności, głowa jest odkręcana, lalka ma 165 cm wzrostu i nie mieści się w komorze kanapy w całości. Dodatkowo trzymam tam jej kilka strojów, peruki i kilka gadżetów erotycznych. Myślę sobie, (przepraszam za określenie) "ja [wulgaryzm]" co tam się dzieje? To mój towarzyski koniec... Dlaczego to zrobiła?!! I jak na złość jestem na dwójce, więc nie mam jak zareagować, uciąć tego w porę. Po czasie wyszedłem z toalety, kanapa była już zamknięta. Oni zdążyli zmienić już temat i pili dalej. Natomiast po moim wejściu do salonu padło kilka luźnych stwierdzeń odnośnie lalki, trochę się pośmiali i impreza szła dalej. Nie dla mnie. Siedziałem i chciałem to jakoś logicznie załatwić. Nie chciałem się awanturować przy osobach trzecich, natomiast nawet jak zostałbym potem sam z żoną w mieszkaniu, to była przecież wypita. Jakakolwiek głębsza dyskusja nie ma przecież sensu. Zastanawiałem się, bo przecież to na takiej samej zasadzie jak ja bym przy wszystkich wyjął jakieś jej dilda z sypialni i hahaha pośmieszkujmy razem... No żałosne. Nie zrobiła tego też po złości, nie wiem. Alkohol i może w telewizji leciało coś co skłoniło ją pokazania mojej lalki. Ale to są sprawy intymne, najbardziej intymne. Na daną chwilę nie wiem czy jestem skreślony towarzysko. Jak zostałem obgadany po domówce. Dziś wszyscy są już trzeźwi, z pewnością temat wróci. Nie mam zamiaru, pomimo że są to bliskie mi osoby, ale tłumaczyć się ludziom po co mi ta lalka skoro mam żonę i żyjemy zgodnie. Co to za fetysz, czy być może nie jestem pedofilem, czy coś. Kompletna kompromitacja.
Rozmawiałem o tym z żoną dziś przez telefon (na rano poszedłem do pracy), że jestem zły o wczoraj. Nie wiedziała w czym rzecz, dlaczego? Przytoczyłem jej [wulgaryzm] pomysł na pokazanie wszystkim lalki. Tłumaczyła się, że to było tylko tak na chwile, że przecież nie widzieli wszystkiego. No jakie to ma znaczenie?! Zamiast przyznać że [wulgaryzm] i przeprosić, to szukała pokrętnych wyjaśnień. Na koniec po tym jak wytłumaczyłem jej co zrobiła i w jakim postawiła mnie świetle, przeprosiła i zapytała, co dalej? Czy będę się na nią złościł i jak ma to naprawić?
Na dobrą sprawę sam nie wiem. Złość przejdzie mi za kilka godzin, ale jestem skompromitowany towarzysko. Nie chcę tracić poprzez to znajomych, odcinać się, pokazywać że zostałem tym dotknięty. Ale obawiam się, że temat ten będzie wracał, że powiedzą innym naszym znajomym.
Nie widzę dobrego rozwiązania. Żona mi w tym nie pomoże, bo jeszcze brakuje wisienki na torcie, żeby tłumaczyła się ludziom dlaczego mąż ma lalkę. Za tydzień są jej urodziny. Zaprosiliśmy już jakiś czas temu wszystkie te osoby które były wczoraj na domówkę + kilka innych które o niczym nie wiedzą. A może już wiedzą, bo jaki mam wpływ na to jak plotka się rozejdzie. Jest mi wstyd, czuję się skończonym towarzysko. Nie potrafię się złościć dłużej na żonę i nie wiem jak przejść z tym co się stało do porządku dziennego. Każdy z nas ma swoje fetysze, ciemne strony, tajemnice które zostają w sypialni. Ludzie nie dzielą się tym, nawet z najbliższymi przyjaciółmi, czy rodziną. Natomiast moje tajemnice zostały odkryte i pomimo że wiem, że są to w porządku ludzie, wyrozumiali, to jak nic z tym nie zrobię, to zostanę z tym problemem na zawsze. Kobieca część towarzystwa zapewne tego nigdy nie zrozumie, bo która z was zrozumie, serio? A męska część po alkoholu będzie robiła sobie ze mnie przedmiot drwin.
Jesteście w stanie coś sensownego poradzić? Chciałbym to rozwiązać jeszcze przed przyszłą sobotą, przed urodzinami żony, gdzie znowu wszyscy razem zasiądziemy przy stole, przy alkoholu, a temat do rozmów znajdzie się szybko. Nie chcę żeby dowiedzieli się pozostali goście, masakra...
