Nie rozumiem go - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 59 ]

1 Ostatnio edytowany przez Buszująca w zbożu (2020-01-11 19:53:13)

Temat: Nie rozumiem go

Kochani,
Poznałam niedawno fajnego faceta. Nigdy nie lubiłam dawać się wciągnąć w swatki, ale dobra kumpela podsunęła mi kogoś i zgodziłam się. Przypadliśmy sobie do gustu oboje, najpierw on zabiegał bardzo i kazdy to zauważał, jakiś czas pisaliśmy ze sobą, dzwoniliśmy, były 3 spotkania. Poczułam, ze mimo dystansu i dobrego życia singla, w końcu mogłabym się zaangażować. Wszystko wyglądało fajnie do czasu, aż zamilknąl na jeden dzień. Ale myśle sobie, nie ma paniki, bez przesady, czym jest jeden dzień, znamy się krótko. Potem odezwał się, znów było ok, ale jakoś już odczułam osłabienie zainteresowania. Mieliśmy spotkać się w weekend i to była znów jego propozycja. Ja miałam jedynie wybrać konkretny dzień. Zasugerował niedziele, ale niestety mi nie pasowało, wiec spytałam o sobotę. Odpowiedział, ze nie da rady, ale nie dopytał o inny dzień już czy nie pociągnął tematu niedzieli. Postanowiłam raz przejąć inicjatywę i napisałam, ze pomimo pracy możemy się spotkać w jakichś tam godzinach (nie to, ze zgrywam niedostępna, ale prowadzę swoją działalność i bywa, ze pracuje w weekendy, wiec naprawdę miałam wtedy dość zajęty czas a mimo to chciałam gdzieś wcisnąć to nasze spotkanie). Nie odpisał mi na to nic. I zgłupiałam. O co może chodzić? Z tego co wiem, to jest to facet, który nie szuka przygody, kumpela świni by mi nie podłożyła. Chce założyć rodzine, dom, mieć dzieci. Naprawdę z ręka na sercu wiem,
Ze dałam się poznać od najlepszej strony i naprawdę nie mam sobie nic do zarzucenia, ostatnie spotkania przeciągał, żeby jak najdłużej mnie zatrzymać, interesował się mną a ja byłam po prostu sobą- cieszyłam się chwila i wspaniałe nam się spędzało czas. Myślicie, ze tak po prostu nagle uznał, ze to nie to? Nawet wczoraj jak pisał o tej niedzieli, wysłał całusa na dobranoc, chyba nie podejmowałby takich kroków jakby zmienił zdanie? Coś mogło się wydarzyć na tyle istotnego czy jednak chodzi o mnie i powinnam sobie wybić z głowy jedynego faceta, który po długim czasie naprawdę mnie zaintrygował? sad
Dodam, ze nie osaczyłam go w żaden sposób, ani tez nie olewałam.

"Najlepsze miejsce na namiot jest zawsze kawałek dalej".
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nie rozumiem go

moze wyczuł dystans. To zniechęca. niektórzy tak mają, że albo miłość od razu albo wcale

3

Odp: Nie rozumiem go

Stracił zainteresowanie z jakiegoś powodu. Nie zastanawiaj się nad tym i nie pisz już do niego. Dopóki on nie wyjdzie z konkretną propozycją spotkania to nawet nie odpisuj. Jeśli nie będziesz się odzywać to on za jakiś czas napisze co słychać. Nie odpowiadaj na to. I nie myśl że to Twoja wina.

4

Odp: Nie rozumiem go

Dać na luz. Przecież tu nic nie jest przesądzone.

5

Odp: Nie rozumiem go

Bym się za bardzo nie przejmowała. Trzy spotkania nie przesadzają o byciu w związku. Może chciał Ciebie poznać i uznał, że to nie to. To może być tak proste.

Odp: Nie rozumiem go

Mam nadzieje, ze jednak nie uznał, ze to nie to, bo mimo tylko 3 spotkań, sporo rozmawialiśmy i naprawdę nadawaliśmy na tych samych falach, nawet sam komentował ciagle, ze tez coś tam lubi jak ja, ze podoba mu się poje podejście do jakiegoś tematu itp i ze ja mu się ogólnie cała podobam:/

"Najlepsze miejsce na namiot jest zawsze kawałek dalej".

7

Odp: Nie rozumiem go

Spotykałam się ostatnio z facetem, który tez mi wysyłał sprzeczne sygnały. Niby wszystko fajnie, a nagle zaczął się wycofywać. Trudno, takie życie. Odpuść i tyle, przecież nawet nie zdążyliście zbudować jakiejś relacji;) może być żal, bo fajny facet, ale nic na sile:)

less is more
Odp: Nie rozumiem go
Jazzmine napisał/a:

Spotykałam się ostatnio z facetem, który tez mi wysyłał sprzeczne sygnały. Niby wszystko fajnie, a nagle zaczął się wycofywać. Trudno, takie życie. Odpuść i tyle, przecież nawet nie zdążyliście zbudować jakiejś relacji;) może być żal, bo fajny facet, ale nic na sile:)

Właśnie czuje, ze zbudowaliśmy , rzadko tak mam. Wzięło mnie na maxa, czuje coś takiego raz na lata. Odpuszczam, ale mam cicha nadzieje.

"Najlepsze miejsce na namiot jest zawsze kawałek dalej".

9

Odp: Nie rozumiem go

Przecież to wszystko, co nam tu napisałaś, możesz napisać jemu. Co stoi na przeszkodzie? Tylko ktoś przewrażliwiony na swoim punkcie poczułby się z tym źle.
A jak tak, to przynajmniej będziecie mieć jasną sytuację. Dorośli jesteście.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

10 Ostatnio edytowany przez gracjana1992 (2020-01-12 13:45:20)

Odp: Nie rozumiem go
Ela210 napisał/a:

Przecież to wszystko, co nam tu napisałaś, możesz napisać jemu. Co stoi na przeszkodzie? Tylko ktoś przewrażliwiony na swoim punkcie poczułby się z tym źle.
A jak tak, to przynajmniej będziecie mieć jasną sytuację. Dorośli jesteście.

Elu to co napisałaś jest ciekawe. Ale czy Ty miałaś taką sytuację i załóżmy, ze bez happy endu? Napisałaś co Ci leży na sercu a on...powiedzmy nic nie odpisał. Bo tak też może byc. Myslisz, że da radę w takiej sytuacji (gdzie kobieta jest emocjonalnie związana z nim) czuć się dobrze? Oczywiście to jak się czujemy zależy od nas, jednak czasami jest trudno nad tym zapanowac.

"Bo prawdziwa miłość jest czymś wyjątkowym, zdarza się dwa, może trzy razy na wiek. Poza tym jest próżność lub nuda.? Camus
Odp: Nie rozumiem go
gracjana1992 napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Przecież to wszystko, co nam tu napisałaś, możesz napisać jemu. Co stoi na przeszkodzie? Tylko ktoś przewrażliwiony na swoim punkcie poczułby się z tym źle.
A jak tak, to przynajmniej będziecie mieć jasną sytuację. Dorośli jesteście.

Elu to co napisałaś jest ciekawe. Ale czy Ty miałaś taką sytuację i załóżmy, ze bez happy endu? Napisałaś co Ci leży na sercu a on...powiedzmy nic nie odpisał. Bo tak też może byc. Myslisz, że da radę w takiej sytuacji (gdzie kobieta jest emocjonalnie związana z nim) czuć się dobrze? Oczywiście to jak się czujemy zależy od nas, jednak czasami jest trudno nad tym zapanowac.

Dokładnie, myśle tak jak Ty. Za wcześnie na takie wynurzenia. Poczekam i jeśli nic by się nowego nie wydarzyło, wtedy mu to powiem, zamykając temat. Na ten moment wyszłabym na desperatkę.

"Najlepsze miejsce na namiot jest zawsze kawałek dalej".

12 Ostatnio edytowany przez gracjana1992 (2020-01-12 14:48:59)

Odp: Nie rozumiem go
Buszująca w zbożu napisał/a:
gracjana1992 napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Przecież to wszystko, co nam tu napisałaś, możesz napisać jemu. Co stoi na przeszkodzie? Tylko ktoś przewrażliwiony na swoim punkcie poczułby się z tym źle.
A jak tak, to przynajmniej będziecie mieć jasną sytuację. Dorośli jesteście.

Elu to co napisałaś jest ciekawe. Ale czy Ty miałaś taką sytuację i załóżmy, ze bez happy endu? Napisałaś co Ci leży na sercu a on...powiedzmy nic nie odpisał. Bo tak też może byc. Myslisz, że da radę w takiej sytuacji (gdzie kobieta jest emocjonalnie związana z nim) czuć się dobrze? Oczywiście to jak się czujemy zależy od nas, jednak czasami jest trudno nad tym zapanowac.

Dokładnie, myśle tak jak Ty. Za wcześnie na takie wynurzenia. Poczekam i jeśli nic by się nowego nie wydarzyło, wtedy mu to powiem, zamykając temat. Na ten moment wyszłabym na desperatkę.

Wiadomo, że w idealnym świecie gdzie wszyscy ludzie zachowywaliby się dojrzale szczerość byłaby najlepszym rozwiązaniem. Jednak w przypadku, gdy facet zaczyna robić krok wstecz - najprawdopodobniej takie wyznanie dałoby odwrotne efekt. Mógłby nic nie odpisać i uciec w popłochu. Mógłby nawet mieć nutę satysfakcji, a Ciebie wziąć za desperatke. No i trzecia opcja, której wszyscy sobie życzymy - porozmawiałbym z Tobą dojrzale i szczerze. Ale to zdarza się najrzadziej. Z reguły jest chowanie głowy w piasek albo wręcz ucieczka jakbyśmy z gorącym żelazkiem do niego podchodziły.
Czasami brak odpowiedzi jest najlepsza odpowiedzią. Jeżeli on nie będzie wykazywał chęci to chyba odpowiedz jest jasna. Nie ma też co za długo na niego czekac.

"Bo prawdziwa miłość jest czymś wyjątkowym, zdarza się dwa, może trzy razy na wiek. Poza tym jest próżność lub nuda.? Camus

13

Odp: Nie rozumiem go

Nie wchodząc w szczegóły, zawsze chodzę taką prostą ścieżką i nigdy nie żałowałam:) ale jakby kogoś to miało zabić, niech nie naśladuje wink

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

14

Odp: Nie rozumiem go
Ela210 napisał/a:

Nie wchodząc w szczegóły, zawsze chodzę taką prostą ścieżką i nigdy nie żałowałam:) ale jakby kogoś to miało zabić, niech nie naśladuje wink

Ja dwa razy poszłam tą ścieżką i dwa razy żałowałam xD

"Bo prawdziwa miłość jest czymś wyjątkowym, zdarza się dwa, może trzy razy na wiek. Poza tym jest próżność lub nuda.? Camus
Odp: Nie rozumiem go
Ela210 napisał/a:

Nie wchodząc w szczegóły, zawsze chodzę taką prostą ścieżką i nigdy nie żałowałam:) ale jakby kogoś to miało zabić, niech nie naśladuje wink

Czyli ze postanowiłaś coś wyjaśnić i wyszło po Twojemu ?

"Najlepsze miejsce na namiot jest zawsze kawałek dalej".

16

Odp: Nie rozumiem go
Buszująca w zbożu napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Nie wchodząc w szczegóły, zawsze chodzę taką prostą ścieżką i nigdy nie żałowałam:) ale jakby kogoś to miało zabić, niech nie naśladuje wink

Czyli ze postanowiłaś coś wyjaśnić i wyszło po Twojemu ?

Ja akurat nie miałam założenia, by wyszło po mojemu, smile po prostu ujawniłam swoje podejście:) i chyba dostałam więcej niż oczekiwałam.
Kiedyś też zdarzyło mi się ujawnić oczekiwania, chociaż nie sądziłam, że coś to zmieni, po prostu chciałam by je znał,
Czego żalowalaś Gracjana?

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach
Odp: Nie rozumiem go
Ela210 napisał/a:
Buszująca w zbożu napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Nie wchodząc w szczegóły, zawsze chodzę taką prostą ścieżką i nigdy nie żałowałam:) ale jakby kogoś to miało zabić, niech nie naśladuje wink

Czyli ze postanowiłaś coś wyjaśnić i wyszło po Twojemu ?

Ja akurat nie miałam założenia, by wyszło po mojemu, smile po prostu ujawniłam swoje podejście:) i chyba dostałam więcej niż oczekiwałam.
Kiedyś też zdarzyło mi się ujawnić oczekiwania, chociaż nie sądziłam, że coś to zmieni, po prostu chciałam by je znał,
Czego żalowalaś Gracjana?

A opisałabys w skrócie te historie? smile

"Najlepsze miejsce na namiot jest zawsze kawałek dalej".

18

Odp: Nie rozumiem go

Może  facet sam nie wie co czuje i potrzebuje czasu na przemyślenie a zapytam czy należy on do nieśmiałych osób czy jest pewny siebie i zdecydowany?

19

Odp: Nie rozumiem go

Z mojego doświadczenia wynika, że nie warto na początkowym etapie relacji, a tak jest w opisywanym przez Ciebie, Buszująca przypadku, zbyt wcześnie wysypywać się z odczuciami. Nie każdy to zrozumie, cześć uzna to za objaw desperacji, a wielu może wykorzystać przeciwko Tobie.
OK, nakręciłaś się, ale to może być jednostronne.
Poczekaj teraz, bo trochę się odsłoniłaś, wyszłaś z inicjatywą naprzeciw, pokazując, że Ci zależy. Jak się odezwie, to posłuchaj, co ma do powiedzenia, czy i jak wytłumaczy swoje milczenie, bo może on ma po prostu takie zwyczaje, albo coś się wydarzyło. Chociaż doprawdy nie wiem, co mogłoby się wydarzyć takiego, żeby nie było możliwości napisania krótkiej wiadomości.

20 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2020-01-13 20:20:00)

Odp: Nie rozumiem go
Buszująca w zbożu napisał/a:
Ela210 napisał/a:
Buszująca w zbożu napisał/a:

Czyli ze postanowiłaś coś wyjaśnić i wyszło po Twojemu ?

Ja akurat nie miałam założenia, by wyszło po mojemu, smile po prostu ujawniłam swoje podejście:) i chyba dostałam więcej niż oczekiwałam.
Kiedyś też zdarzyło mi się ujawnić oczekiwania, chociaż nie sądziłam, że coś to zmieni, po prostu chciałam by je znał,
Czego żalowalaś Gracjana?

A opisałabys w skrócie te historie? smile

Nie:)

Powiem tylko, że nikt mnie nigdy za desperatkę nie wziął, a gdyby tak było, znaczyłoby, że nam zupełnie nie po drodze:) więc żadna strata.
Nie uważam się też za 8 cud świata, który każdy musi docenić.
Kiedyś natomiast zdarzyło mi się, że wydawało mi się, że odbieram mocne zainteresowanie jednego Pana, ale sprawy się nie posuwały..Po latach sam przyszedł i powiedział dlaczego i że mi się nie wydawało. Gdyby powiedział mi to wtedy, bylibyśmy razem, bo sprawa była do obejścia. Ale powiedział to niedługo przed moim ślubem, i nie miałam już do niego tamtych emocji:)

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

21

Odp: Nie rozumiem go

Jeżeli po 3 spotkaniach ktoś by mi od razu wyznał, że coś do mnie czuje, to zapaliłby mi się ostrzegawczy lampionik..Po 3 spotkaniach nie jestem w stanie NIC powiedzieć o drugim człowieku, nie mówiąć o zakochiwaniu się..ALe cóż, może jestem z jakiejś dziwnej bajki..

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

22

Odp: Nie rozumiem go

Jakbym czytała swoją historie. Wszystko pięknie, ładnie a tu nagle COŚ i sie rozpada z niewiadomych przyczyn. Niby kobiety takie trudne, ale facetów zrozumieć to też sztuka tongue

23 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-01-14 11:44:49)

Odp: Nie rozumiem go

Elu, masz fajne, zdrowe podejście do sprawy. Równowaga, spokój i świadomość własnej wartości. Też się tego uczę: nie grać, nie kombinować, nie snuć domysłów, co on pomyśli na mój temat, ale po prostu być sobą.
Bagiennik, ja też daleka jestem od wariowania na czyimś punkcie i pochopnych zachwytów i zachłystywania się znajomościami. Przyglądam się sobie, ludziom, sytuacjom i wyciągam wnioski.

Późno doszłam do takich przekonań i postawy, ale bardzo je sobie chwalę, bo dzięki nim czuję spokój nawet gdy odzywają się wątpliwości. Jestem teraz z kimś kontrowersyjnym, ale czuję pewność, że sobie poradzę, cokolwiek się zdarzy i nie będę żałować niczego.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.
Odp: Nie rozumiem go

U mnie zmiana, napisał, zabiegał, umówieni na piątek smile nie dałam się jednak łatwo, ale nie chce zapeszać, dam znać po weekendzie, trzymajcie kciuki.

"Najlepsze miejsce na namiot jest zawsze kawałek dalej".

25 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2020-01-19 18:57:58)

Odp: Nie rozumiem go

Bardzo głupi musiałby to być facet, żeby związać się z czynną alkoholiczką.

Bardzo fajnie, a może jakaś porada dla Autorki wątku, czy chciałeś tylko sobie złośliwie poużywać? Ostrzegam, że kolejne tego typu „pomocne” komentarze będę usuwała bez podania przyczyny.

26 Ostatnio edytowany przez JaJakoJa (2020-01-19 19:49:43)

Odp: Nie rozumiem go
JaJakoJa napisał/a:

Bardzo fajnie, a może jakaś porada dla Autorki wątku, czy chciałeś tylko sobie złośliwie poużywać? Ostrzegam, że kolejne tego typu „pomocne” komentarze będę usuwała bez podania przyczyny.

Autorka jest czynną alkoholiczką, o czym sama pisała w innym wątku. I zdaje się, że nic z tym fantem nie robi. Przy czym alkoholizm to tylko czubek góry lodowej, bo w innym wątku pisała o samookaleczeniach. napadach agresji. A wiesz jak wygląda związek z nałogowcem? Pewnie nie wiesz, ale się domyślasz, że nieciekawie.

Więc tak, to jest bardzo pomocny komentarz, bo kolejność jest taka:
1. Walka z nałogiem.
2. Po jakimś czasie niepicia i terapii - liczonym w latach, a nie miesiącach czy tygodniach - wchodzenie w związki.

Chcesz rady dla autorki? Proszę bardzo: dać sobie spokój z facetami na jakieś 3-5 lat, podjąć leczenie zamknięte, potem terapia + AA. W obecnym stanie na pewno nikomu szczęścia nie da. A facet powinien zwiewać i to w podskokach, jeśli ma jakiś rozum.

I rada dla ciebie - pohamuj trochę swoje cenzorskie zapędy, bo powoli dobijasz to forum. To już nie jest moderacja, to zaczyna być cenzura pod kątem tego, co tobie pasuje. Wyraziłem tylko i wyłącznie swoją opinię na podstawie tego, co autorka raczyła o sobie napisać.

27

Odp: Nie rozumiem go
JaJakoJa napisał/a:

I rada dla ciebie - pohamuj trochę swoje cenzorskie zapędy, bo powoli dobijasz to forum. To już nie jest moderacja, to zaczyna być cenzura pod kątem tego, co tobie pasuje. Wyraziłem tylko i wyłącznie swoją opinię na podstawie tego, co autorka raczyła o sobie napisać.

Może Cię to zdziwi, ale nie interesuje mnie Twoja opinia na mój temat. Twój post został słusznie zaraportowany, więc zareagowałam. Zapomniałeś wyraźnie po co jest to Forum, więc przypomnę: by nieść pomoc i wsparcie kobietom. W Twoim poście nie było ani wsparcia, ani pomocy, ani nawet porady, tylko złośliwa uwaga w kierunku Autorki (nawet, jeśli prawdziwa, to mogłeś sobie darować, bo naszym celem NIE JEST dobijanie kobiet!). Lojalnie ostrzegam, że jeśli takie wypowiedzi będą się powtarzały, to będą wyciągnięte konsekwencje. Jeśli masz jakieś pytania, to zapraszam na priv, adres znasz. Koniec jakże miłej dyskusji i off-topu w jednym.

Odp: Nie rozumiem go

O matko, co tu się dzieje

"Najlepsze miejsce na namiot jest zawsze kawałek dalej".

29 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-01-20 23:45:46)

Odp: Nie rozumiem go
Buszująca w zbożu napisał/a:

O matko, co tu się dzieje

Takie życie .Spece są wśród nas od wszystkiego.
Ode mnie nie pękaj śmiało wchodź w doświadczenia inaczej nie poznasz siebie i jakie masz i z czym problemy "alkoholizm" to nie stygmat wolno Ci  to samo co innym ludziom w związkach przed i po i w trakcie masz takie samo prawo nawet do błędów i nie daj się wykluczyć przed życiem nie da się schować i ukryć ani w AA ani na terapiach  nabieranie trzeźwości to głównie życie samo prawdziwe w akcji terapia to wsparcie czasem potrzebne tylko Ty decydujesz o tym czy warto skorzystać.
Trzymaj się.

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

30 Ostatnio edytowany przez Buszująca w zbożu (2020-01-20 21:25:47)

Odp: Nie rozumiem go
paslawek napisał/a:
Buszująca w zbożu napisał/a:

O matko, co tu się dzieje

Takie życie .Spece są wśród nas od wszystkiego.
Ode mnie nie pękaj śmiało wchodź w doświadczenia inaczej nie poznasz siebie i jakie masz i z czym problemy "alkoholizm" to nie stygmat wolno Ci  to samo co innym ludziom związkach przed i po i w trakcie masz takie samo prawo nawet do błędów i nie daj się wykluczyć przed życiem nie da się schować i ukryć ani w AA ani na terapiach  nabieranie trzeźwości to głównie życie samo prawdziwe w akcji terapia to wsparcie czasem potrzebne tylko Ty decydujesz o tym czy warto skorzystać.
Trzymaj się.

Wiem, dziękuję Paslawku!
Do speca tylko tyle, ze jest w dużym błędzie, bo emocje mam poukładane jak nie miałam nigdy wcześniej, samookaleczenia są przeszłością a alkoholizm opanowałam do takiego stopnia, ze pije okazyjnie. Widać, nawet nie wysilił się w zapoznaniu z problemem, a łatwo wydał na niczym nieoparty osąd smile agresja? Haha, teraz uchodzę za oazę spokoju i co więcej - przychodzi mi to naturalnie, nie na dupościsku. Wiele zmieniło i nauczyło mnie mieszkanie zagranicą. Z doświadczenia zobaczyłam, ze najlepiej jest pozostać w zgodzie ze sobą, nie wybuchać i wtedy zawsze się układa, a nawet jeśli nie- zachowujemy godność, a to wciąż wiele. Nie mam problemów z emocjami w stosunku do bliskich ludzi już całkowicie. Nie dochodzi do eskalacji, zreszta po co ja się tłumacze. Jedno jest prawda, (ale tez nie do końca)- Nie jestem gotowa na rzucenie całkowicie alkoholu, ale udaje mi się to kontrolować ( sama jestem w szoku!) i nie czuje się wybrakowanym człowiekiem, żeby odmawiać sobie szczęścia, a chyba autor tak wrednego komentarza sam ma multum problemów i projektuje je na innych, ale mnie to ani trochę nie obeszło. Pewnie obeszłoby, gdybym utożsamiała się z tym:) ale wzmianka o tym, ze „NIC NIE ROBIĘ” była takim inwalidą, że aż przykro. Poruszyłam niebo i ziemie, by znaleźć się w tym miejscu, w którym jestem. I zasługuje na szacunek oraz miłość smile

PS Randka super, mamy zaplanowana kolejna i wyjazd, wszystko wskoczyło na właściwe tory i żaden alkoholizm mi tego nie popsuje a on wie o problemie i nie pijemy razem wink wyjątkiem był sylwester i byłam najtrzezwiejsza osoba z imprezy, pozdrawiam !

"Najlepsze miejsce na namiot jest zawsze kawałek dalej".

31 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-01-20 22:50:24)

Odp: Nie rozumiem go

Widocznie jeszcze gotowa nie jesteś bo z tą kontrolą ( lub posiadaniem jej złudzenia,albo złudzeniem jej posiadania ) utrzymaniem,zachowaniem różnie jest u różnych  typów osób z problemem  i z jej utratą też, ale to nie na temat,więc nie będę się wymądrzał i przynudzał po próżnicy wszystko przed Tobą być może.
Trzymaj się nie cofam życzę powodzenia w życiu, pomyślności i  trzeźwości bez niej można się "utoksycznić" szybko  ,każdy ma swoją własną dróżkę  smile

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

32

Odp: Nie rozumiem go

[post przeniesiony]

Buszująca w zbożu napisał/a:

Jestem z moim facetem dopiero miesiąc. Znamy się 3 miesiące. Na początku motylki, zafascynowanie, ale i dużo rozterek, bo on jest dość zamknięty w sobie i ciężko było mi wyczuć poziom zaangażowania. Ludzie bardzo go lubia, ma przyjaciół, którzy dobrze o nim mówią, jest chrzestnym dwójki wspaniałych dzieci, jest bardzo odpowiedzialny i pomocny. Ale ta otwartość... Poznała nas moja przyjaciółka, która twierdzi, ze on się na pewno otworzy... ja nie wiem, czy w ogóle potrafię to wytłumaczyć. Wszystko jest w porządku, lubię z nim spędzać czas, rozmawiać, w łóżku fantastycznie. Ale ja jestem osoba dosyć taka hmmm zmysłowa, bardzo rozwinięta duchowo i po prostu to wszystko jest dla mnie zbyt przyziemne. Rozmowy nie dają mi satysfakcji, chyba ze te o duperelach. Nie ma jakby więzi a jemu to wystarcza. On czuje się szczęśliwy, ze jestem obok i oglądamy w milczeniu film. A ja chciałabym ten film komentować i wymieniać się spostrzezeniami (tym bardziej, ze już go widział i nie potrzeba mu skupienia a ja uwielbiam rozmawiać w trakcie, bo dla mnie musi być interakcja a nie samo puste oglądanie). Narasta we mnie złość i brak poczucia, ze mogę mu powiedzieć wszystko. Właściwie mogę, ale jego odbiór nie daje mi satysfakcji. Czasem popełnia gafy, walnie coś głupiego, zawsze przeprasza i rozumie swój błąd, ale ciagle popełnia nowe. Już powiedziałam mu ostatnio, ze bardzo mi na nim zależy, ale myśle, ze nasze potrzeby mijają się , ze jesteśmy inni i nie pasujemy do siebie. Popłakał się i poprosił o szanse, powiedział, ze chce się mnie nauczyć... tylko ja uważam, ze to wszystko powinno być autentyczne a nie wyuczone... to nie pierwsza szansa, o jaka mnie prosi, ale ulegam, bo tak jak mówię, nie zrobił mi nic wielkiego poza jakimiś gafami, ale te nasze poziomy i potrzeby się rozmijają, zamykam się przy nim, nie czuje swobodnie... a z drugiej strony coś mnie ciągnie i trzyma i mówi, ze będzie wspaniale i właśnie to jest to!! Mam tak sprzeczne odczucia, ze muszę prosic Was o radę i czy ktoś z Was miał taki brak poczucia więzi z partnerem już na początku? Da się to rzeczywiście wypracować skoro jakieś zaangażowanie już się pojawiło?

33 Ostatnio edytowany przez Anma (2020-03-25 12:59:05)

Odp: Nie rozumiem go

Czy nie jest czasem tak, że Ty masz jakieś swój wyobrazenie że on ma być taki i taki, zachowywać się tak i tak, i dopiero to jest w porządku?

A to wcale nie musi być tak. Może ale... Czasem dobrze gdy nie jest.

Jak dla mnie nie ma sensu by on Cię za cokolwiek przepraszal (że taki jest, że reaguje taki i tak) i prosił o jakieś szanse. Jeśli to Tobie nie pasuje, to nie rób chłopakowi krzywdy, nie rób jej sobie relacja z nim. Moim zdaniem nic co o nim napisałaś nie wskazuje na lekceważenie Cię czy niewłaściwe podejście.

Bo jak dla mnie ten mężczyzna jedyny błąd jaki zrobił to to że zamierza się zmieniać i Cię przepraszał. Bo nie miał za co. Proste. Trafiłaś być może na mądrego faceta, który nie rzuca słów na wiatr, jest spokojny i zrównoważony, i ma swoje życie. I traktuje Cię jak podobna osobę. A że Ciebie nosi i wymagasz ciągłego kontaktu i martwisz byle czym- Twoje prawo, tylko nie każdy Ci się w to zechce wpasować.

34

Odp: Nie rozumiem go

Tak czytam po kilka razy i zastanawia mnie jedno: czy zawsze, ale to zawsze każda relacja musi koniecznie zacząć się do wybuchających namiętności? Czy od pierwszych sekund musi istnieć ten gorący, wręcz płomienny żar, żeby w ogóle można mówić o związku? Skoro tak Ci tego brakuje, to dlaczego z nim jesteś? Kolejny raz widzę, jak ktoś chce koniecznie na siłę partnera zmieniać pod swoją modłę..Widać, że facet taki właśnie jest: spokojny, wyważony i zachowawczy. Dobrze się z tym czuje i skoro z nim jesteś, to pewnie jest przekonany, że Ci to odpowiada. Tymczasem niby wszytko jest OK, ale brakuje tego polotu, entuzjazmu, otwartości? Zatem nie dobraliście się po prostu..
Z opisu facet wydaje się zupełnie normalnym, przeciętnym i zrównoważonym gościem. No właśnie, cały problem chyba w tym, że jest przeciętny i rozmawia o rzeczach przyziemnych. A o czym niby ma człowiek rozmawiać, przynajmniej przez większość czasu? O swoich snach, emocjach, marzeniach? Jak się nie jest wygadanym, wiecznie uśmiechniętym i zakręconym to już człowiek jest przyziemny i nudny...?
Widzę, że Ty już go zdominowałaś, bo zupełnie nie wiem, z jakiego powodu on się tak kajał przed Tobą, chyba, żę ma się dostosować do Twojego wyobrażenia, swoistego ideału. W  takim razie już mu współczuję, bo na jego miejscu bym zwiewał z prędkością światła, jeśli tylko ktoś zamierzałby mnie choćby w najmniejszym stopniu zmieniać, mówiąc tylko, co mu się we mnie nie podoba i jak powinno coś "właściwie" wyglądać.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

35

Odp: Nie rozumiem go

Bagiennik, jeśli by cały czas gadał o swoich marzeniach, snach, emocjach też byłby nudny, może nawet bardziej.
Problem jest w tym, że Autorka zauważyła, że facet jej nie odpowiada, więc po co to ciągnąć.  Nie da się zmienić mentalności człowieka, sposobu bycia. To może być tylko pozoranctwo,  które na dłuższą metę się nie sprawdzi. Nie zmieniamy się,  po prostu dobieramy się według naszych upodobań. Kazdy ma wady, a druga osoba albo może je zaakceptował albo nie. Nie kocha się za coś, tylko pomimo.

36 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-03-25 13:53:32)

Odp: Nie rozumiem go
Meliska21 napisał/a:

Bagiennik, jeśli by cały czas gadał o swoich marzeniach, snach, emocjach też byłby nudny, może nawet bardziej.
Problem jest w tym, że Autorka zauważyła, że facet jej nie odpowiada, więc po co to ciągnąć.  Nie da się zmienić mentalności człowieka, sposobu bycia. To może być tylko pozoranctwo,  które na dłuższą metę się nie sprawdzi. Nie zmieniamy się,  po prostu dobieramy się według naszych upodobań. Kazdy ma wady, a druga osoba albo może je zaakceptował albo nie. Nie kocha się za coś, tylko pomimo.

Otóż to smile Zapytałem trochę przekornie, bo bardzo często( szczególnie w damskich wątkach) jest mnóstwo sprzeczności. Jakby Autorce nie przeszkadzało to, jak jej związek wygląda, to nie zakładałaby wątku. Tymczasem tak bardzo drażnią ją pewne mankamenty chłopaka a jednak twierdzi, że jej zależy i dobrze się czuje. Gdzie tutaj logika? Sama Autorka wyraźnie i dosłownie pisze, że facet powinien się zmienić i do tej zmiany jego podejścia dąży, uważając widocznie, że jest to jedynie słuszne podejście. Inaczej poważnie by z nim porozmawiała i jeśli ta otwartość i entuzjazm są dla niej takie ważne, to rozstałaby się z nim, wiedząc, że nie spełnia jej oczekiwań. To zmienianie ludzi na siłę staje się jakąś epidemią..

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

37

Odp: Nie rozumiem go

Meliska, a może właśnie nie o to chodzi? może kwestią jest tu raczej   niestandardowe zachowanie faceta. Jeśli poczytasz, w wątku (wydaje mi się że tym przed przeniesieniem) wszyscy jednomyślnie doradzali Autorce- zostaw go, nie jest zainteresowany big_smile

A może jest, tylko reaguje inaczej niż tamci wszyscy, włącznie z Autorką tematu, by oczekiwali.



I nic dziwnego że Autorka może też czuć się w tym niepewnie, bo jednak większość mężczyzn zachowuje się inaczej. I może tylko dzieli się tu wątpliwościami (a nie że zaraz mówi "nie pasuje mi to")

38

Odp: Nie rozumiem go

Jeśli coś nam przeszkadza w znacznym stopniu, staramy się to wyeliminować. Skoro Autorka zwierza się ze swojego problemu, oznacza to, że jest to dla niej kwestia istotna, na którą ciężko przymknąć oko. Skoro to tak ważne, to dlaczego twierdzi, że mu na nim zależy? Kocha go i jednocześnie chce go zmieniać? Problem wydaje się co najmniej tak poważny, jakby facet Autorki ją totalnie zaniedbywał, lekceważył czy się nad nią znęcał. W moim odczuciu jak najbardziej facet wydaje się normalny, bo raczej większość facetów nie jest tak przebojowa, emocjonalna i entuzjastyczna, jak to zapewne widzi Autorka. Jeśli przeszkadza jej chociażby to, że facet zbyt często milczy, to nie wiem, czy za normalne uważać kogoś, komu się buzia nie zamyka. Pewnie tez bym został uznany za dziwaka, milczka czy nudnego lub "zamkniętego w sobie", bo odzywam się raczej wtedy, kiedy czegoś pilnie potrzebuję. Dlatego zastanawiam się dlaczego Autorka na siłę utrzymuje z nim relację, skoro jest dla niej tak nieodpowiedni?

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

39

Odp: Nie rozumiem go

Buszująca, znacie się te kilka miesięcy - tak naprawdę jesteście właśnie na etapie poznawania się.
ja wiem, że to się nazywa już "związek" ale to tylko terminologia.
tak naprawdę nie znasz go, a on nie zna ciebie, bo  temperament i osobowość człowieka wypływa z każdym kolejnym dniem spędzonego razem czasu.
prawdziwego charakteru człowieka nie poznasz na pierwszych randkach, gdzie każdy próbuje wypaść jak najlepiej. 
i moim zdaniem nastąpiło tu klasyczne rozminięcie się oczekiwaniami.
poznajesz go i widzisz, że to nie to czego oczekujesz w związku (zakładam, że dysputy filozoficzne są u ciebie w związku priorytetowe)
moim zdaniem nie powinnaś forsować go na swoją modłę, próbować zmienić. rozstańcie się teraz, po 3 miesiącach łatwiej niż po 6 czy później.
powiedz mu prawdę, że jednak szukasz kogoś z bardziej artystyczną duszą i tyle.

Odp: Nie rozumiem go

Podałam może za mało szczegółów, ale nie chciałam odkrywać się do końca, może zle. Problem jest głębszy. Zapewne pamiętacie mój problem z alkoholem? Otóż dałam sobie w bardzo dużym stopniu radę, natomiast okazało się, ze mój partner lubi zaglądać do kieliszka. Wprawiło mnie to w duże rozedrganie emocjonalne, zdarzyło się, ze upił się na imprezie u niego i zostałam sama z gośćmi. Po alkoholu otwiera się bardziej a chciałabym, żeby na trzeźwo taki był. Rozmawiałam z nim wielokrotnie o tym, jak mi to przeszkadza, bo zle wpływa na mnie jakoze mam problem. On to zauważył i przyznał, ze przesadza. Stad chęć zmian. Widzi, ze nie wpływa to dobrze zarówno na niego jak i na mnie, mówi, ze dopiero będąc ze mną zauważył, ze trochę za dużo pije. To nie jest tak, ze uchlewa się dzień w dzień, ale obserwuje pewna powtarzalność i rytuały a to jest najgorsze. Może nie pic cały tydzień, ale jak już przychodzi weekend , jest impreza to do dna, do sponiewierania. Nawet jak przyjeżdżam na 3 dni czy wyjeżdżamy gdzieś razem... grzaniec na spacerze, piwo i śliwowica do obiadu i jeszcze na wieczór niby winko dla romantyzmu. Wybiera regionalne piwa, tu niby tego by spróbować, niby tamtego, pod powłoka degustatorka, ale jako alkoholiczka, starająca się trzymać kontrole i pracować nad sobą, widzę o co chodzi. Jest spokojny, normalnie funkcjonuje, ale czuje przez skore jego emocje, ze niby super, ze oglądamy film przy herbatce, ale gdzieś tam z tylu głowy ma, żeby chociaż piwko sobie otworzyć. Ja wiem, ze wszystko jest dla ludzi, ale rozumiecie problem? Ja jestem alkoholiczka, po wielu spotkaniach AA, jak tylko mogę unikam alkoholu i szczególnie podczas spotkań i imprez staram się nie pic lub mocno ograniczać. Bardziej komfortowo czuje się jak sobie sama w domu otworze to piwko czy winko i wiem, ze nie upije się, nie zrobię nic głupiego, ale ciagle się pilnuje i staram. A tu dostaje w nagrodę od losu za moje wysiłki faceta z takim samym problemem tylko mniej uświadomionymi. I myśle, ze z tego mogą wynikać jakieś głupstwa, gafy, typu sikanie z balkonu po pijaku przy gościach, zmarzłam przy ognisku to jego przyjaciel przyniósł mi koc zamiast niego itp. Ja nie mam wątpliwości, ze on jest we mnie zakochany. Naprawdę nie mam. Ale robi czasem takie głupstwa jak niedojrzały nastolatek, choć na co dzień jest mądrym, zaradnym facetem. Lubi gotować, potrafi coś zrobić w domu, przy samochodzie, chętnie pomaga i nie jest leniem. No jest dużo tych sprzeczności. Ale jedno Wam przyznam, to fakt, ze za bardzo oczekuje konkretnej odpowiedzi, gdy zadam jakieś pytanie lub podejmę temat. Układam sobie niepotrzebnie w głowie , co bym chciała usłyszeć. On sam mówi, ze jest bardzo wrażliwy i czuły tylko długo zajmuje mu dojście do tego przy nowej osobie. Dlatego jestem, bo widzę i czuje ten potencjał. Miewamy naprawdę dobre chwile. Dałam mu fajne broszury z AA do przeczytania, powiedział, ze cieszy się, ze mnie poznał i czuje, ze razem możemy pozytywnie wznieść się na wyżyny i mimo problemów ja naprawdę w to wierze. Dlatego napisałam na forum, bo nie chce go zostawiać a to, co jest do zmiany to sami widzicie, pewnie wynika w dużym stopniu z podejścia do alkoholu. No pominęłam jak teraz patrzę najistotniejszy szczegół, ale jak zaczęliście pisać, ze chce go zmieniać na sile to uznałam, ze muszę o tym wspomnieć. Czy to zmienia postać rzeczy? Widzę, ze facet współpracuje, wczoraj mieliśmy trochę jakby przełomowy wieczór, poczułam się z nim naprawdę bliżej. Po prostu bardzo chciałabym wydobyć z niego to, co najlepsze a żeby poradził sobie z tym, co go niszczy, w poprzednim związku trafił na laske, która dorównywała mu w piciu i nie widziała problemu, przywykł. Nawet nasi przyjaciele przyznali, ze on trochę przesadza i poparli mnie w tym, ze powinnam na niego jakoś wpłynąć. Naprawdę zle robię, ze za jego własna zgoda tłumacze, rozmawiam a czasem daje kopa, kiedy się zapomina? A może za dużo na siebie wzięłam? Nie wiem, wczorajszy wieczór dał mi duży ładunek pozytywnej energii i jak najbardziej nie chodzi mi o same filozoficzne refleksje, ale zwyczajna bliskość emocjonalna, bo żartować o głupotach jak najbardziej lubię i potrafię. Seksualnie tez jest ogień

"Najlepsze miejsce na namiot jest zawsze kawałek dalej".
Odp: Nie rozumiem go
sosenek napisał/a:

Buszująca, znacie się te kilka miesięcy - tak naprawdę jesteście właśnie na etapie poznawania się.
ja wiem, że to się nazywa już "związek" ale to tylko terminologia.
tak naprawdę nie znasz go, a on nie zna ciebie, bo  temperament i osobowość człowieka wypływa z każdym kolejnym dniem spędzonego razem czasu.
prawdziwego charakteru człowieka nie poznasz na pierwszych randkach, gdzie każdy próbuje wypaść jak najlepiej. 
i moim zdaniem nastąpiło tu klasyczne rozminięcie się oczekiwaniami.
poznajesz go i widzisz, że to nie to czego oczekujesz w związku (zakładam, że dysputy filozoficzne są u ciebie w związku priorytetowe)
moim zdaniem nie powinnaś forsować go na swoją modłę, próbować zmienić. rozstańcie się teraz, po 3 miesiącach łatwiej niż po 6 czy później.
powiedz mu prawdę, że jednak szukasz kogoś z bardziej artystyczną duszą i tyle.

Co do artystycznej duszy, ja w nią nie wątpię, facet gra na kilku instrumentach, ma ciekawe hobby, wiec sadze, ze w środku musi być coś więcej niż pokazuje i czasami to wychodzi na wierzch, a czasami to tłamsi. Chciałabym po prostu to wydobyć, żeby zaczelo mu to wychodzić naturalnie z czasem.

"Najlepsze miejsce na namiot jest zawsze kawałek dalej".

42

Odp: Nie rozumiem go

Buszująca, no to forsuj to, żeby ograniczył alko, jak zrozumie i będzie chciał współpracować to fajnie, ale jak nie... to nie.

Ja osobiście nie mogłabym być niestety z kimś kto jest niepijącym alkoholikiem bo sama napić się lubię i mnie by to ograniczało - musisz zrozumieć, że dla niego to też może być ciężkie, a nawet niewykonalne i uszanować to.
nie wiem, może czasem AA powinni szukać sobie partnerów w swoich kręgach żeby prościej było funkcjonować. nie znam się a tym.

Odp: Nie rozumiem go
sosenek napisał/a:

Buszująca, no to forsuj to, żeby ograniczył alko, jak zrozumie i będzie chciał współpracować to fajnie, ale jak nie... to nie.

Ja osobiście nie mogłabym być niestety z kimś kto jest niepijącym alkoholikiem bo sama napić się lubię i mnie by to ograniczało - musisz zrozumieć, że dla niego to też może być ciężkie, a nawet niewykonalne i uszanować to.
nie wiem, może czasem AA powinni szukać sobie partnerów w swoich kręgach żeby prościej było funkcjonować. nie znam się a tym.

Rozumiem, z tymże ja nie jestem niepijąca w ogóle. Jeszcze do tego nie dojrzałam. Na razie się kontroluje i znajomość z nim trochę mi zaburzyła spokój, który już miałam, ale chciałabym po prostu abyśmy razem osiągneli jakiś złoty środek. Nie trzeba wypić od razu całej 0,7 czystej na imprezie, można powiedzieć stop po kilku kieliszkach albo wypić sobie dajmy na to 3 piwa. Wystarczy mi, ze zobacze ograniczenie, zmianę schematów i ze potrafi czasem odpuścić. Już mu się to nie raz udało.

"Najlepsze miejsce na namiot jest zawsze kawałek dalej".

44

Odp: Nie rozumiem go

Oboje macie problem alkoholowy. Dalsze rozwijanie tego związku skończy się tragicznie, albo dla Ciebie, albo dla niego. Chyba, że duma w kieszeń i oboje leczenie + abstynencja.

45

Odp: Nie rozumiem go

Buszująca, oboje jesteście alkoholikami ... ten związek nie skończy się dobrze dla żadnego z Was sad
Oczywiście, o ile Ty nadal chcesz dążyć do tego, żeby przestać pić.
Twoja równowaga jest zagrożona podczas kiedy jesteś w związku z czynnym alkoholikiem. A tak dużo pracy i wysiłku już włożyłaś w ograniczenie picia. Szkoda, żeby to poszło na marne.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

46 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-03-26 13:26:57)

Odp: Nie rozumiem go
Buszująca w zbożu napisał/a:
sosenek napisał/a:

Buszująca, no to forsuj to, żeby ograniczył alko, jak zrozumie i będzie chciał współpracować to fajnie, ale jak nie... to nie.

Ja osobiście nie mogłabym być niestety z kimś kto jest niepijącym alkoholikiem bo sama napić się lubię i mnie by to ograniczało - musisz zrozumieć, że dla niego to też może być ciężkie, a nawet niewykonalne i uszanować to.
nie wiem, może czasem AA powinni szukać sobie partnerów w swoich kręgach żeby prościej było funkcjonować. nie znam się a tym.

Rozumiem, z tymże ja nie jestem niepijąca w ogóle. Jeszcze do tego nie dojrzałam. Na razie się kontroluje i znajomość z nim trochę mi zaburzyła spokój, który już miałam, ale chciałabym po prostu abyśmy razem osiągneli jakiś złoty środek. Nie trzeba wypić od razu całej 0,7 czystej na imprezie, można powiedzieć stop po kilku kieliszkach albo wypić sobie dajmy na to 3 piwa. Wystarczy mi, ze zobacze ograniczenie, zmianę schematów i ze potrafi czasem odpuścić. Już mu się to nie raz udało.

Trudno będę marudził i się mądrzył Buszująca pech że wszedłem na Twój wątek z sympatii do Ciebie i życzliwości własną próżność mam w nosie od dawna..
Nie dojrzałaś bo szybko znalazłaś środek zastępczy w postaci nowego faceta,związku, zakochałaś się co dało ci złudne poczucie siły i iluzję w niby panowaniu nad piciem i życiem bez obsesji poczułaś się lepiej to obsesja uległa zawieszeniu,a teraz jeszcze zamiast zająć się sobą zaczynasz leczyć faceta to się zdarza młodym ludziom z problemem takie odwracanie uwagi od siebie.
Z tą kontrolą okresowo różne sztuki się wyczynia wszystko po to żeby podtrzymać złudzenie.Stan zauroczenia i zakochania wytwarza taką niby moc nad panowaniem, ale obsesja nie znika siedzi przyczajona i rośnie w ukryciu przypomina marzenia i trudno się do tego przyznać.
Robisz wszystkie błędy nie trzeźwo nie sięgnęłaś dna jeszcze ale usilnie pracujesz nad klęska w związku prędzej czy później to się sypnie i ruszysz prawdopodobnie nieświadomie pod wpływem wszystkich podświadomych nałogowych mechanizmów dążysz do rozstania aby doznać upragnionej ulgi w słusznym użalaniu się nad sobą i żalach do faceta, to tak prymitywnie proste że nie chce się tego widzieć, a ta niby kontrola kosztować Cię będzie utratę i poczucie zmarnowanego czasu i energii która poszła w szukanie odskoczni od siebie samej, oszukujesz się i kłamiesz sobie Buszująca.Sam tak działałem na początku i wiele razy to widziałem jak to robią inni to przewidywalne i może się skończyć jak często się kończy przekroczeniem następnej granicy fazy progresji w uzależnieniu nie zatrzymasz ograniczaniem picia utrwalasz tylko odruchy i walką o utrzymanie takiej iluzji.Ograniczanie picia będąc w pewnej fazie jak u Ciebie to ściema na całego a niby sukcesy w tej kontroli to takie pozorne uspokajanie się potwierdzanie .Jeszcze sobie nie pomogłaś, a już wyrywasz się do beznadziejnego ratowania chłopaka, polegniesz bo to syzyfowe prace, jak każda osoba współuzależniona z dodatkowym obciążeniem.
Związek to nie narkotyk podobnie facet to nie znieczulenie na alkoholizm.
Wiele się zrobi i poświęci żeby siebie przekonać do tego z czasem jednak moc się kończy u Ciebie już zaczyna coś nie stykać facet ma wady a Ty masz coraz więcej oczekiwań, które przekształcają się w żądania i to te najgorsze żeby on się domyślał.

sosenekPodstawowy błąd to zacząć związek z innym AA we wczesnej fazie zdrowienia zaraz po odstawieniu.to zawsze kończy się zapiciem jednej z osób w takim zamęcie emocji długo by o tym pisać całe mnóstwo chorych oczekiwań działa pozornie niby romantyczny wydaje się taki związek jest w praktyce zupełnie odwrotnie niż na filmach o alkoholikach  wcale niema żadnego wzajemnego zrozumienia są dwa wykoślawione chore egoizmy które się ścierają.
Związki pomiędzy alkoholikami owszem są możliwe i się udają, ale jak oboje trzeźwieją jakiś czas a Buszująca dalej jest "pijana" czasem "na sucho" a czasem na dupo-ścisku zmotywowana fałszywie zauroczeniem resztkami wymusza na sobie niby kontrolę.Zauroczenie jest zamiast alkoholu i służy do regulowania emocji a to sterowanie uczuciami dalej jest uzależnione i nałogowe.
Tylko nie ma jak na razie innej możliwości bo nic w tej chwili nie trafi do Buszującej jak sięgnie dna to być może to zobaczy.
Wszystko co robisz dziewczyno jest po to żebyś mogła wreszcie i z niby czystym spokojnym sumieniem w negatywnych, sprzecznych emocjach - się wreszcie nawalić.Prawdopodobnie wybrałaś sobie alkoholika zamiast alkoholu i nim się odurzasz i będziesz go zmieniać wchodząc na falę huśtawek z emocjami od haju po dół bo to już dobrze znasz.
Tak to widzę tu niestety doświadczenie wielu lat czy chce czy nie działa pewne rzeczy są do bólu schematyczne ,niewyjątkowe.
Wszystko przed Tobą to Twoje życie i doświadczenie dobrze że wiesz już co później zrobić i gdzie iść marna na razie wiedza teraz nie ochroni Ciebie przed nawrotem być może to konieczne ,dlatego Ciebie nie mam zamiaru nawracać czy powstrzymywać.
Trzymaj się i życzę dobrych wyborów choć być może zabrzmiało to co napisałem ponuro, bom ponury alkoholik i ćpun .
Tu niema odcieni szarości albo się jest alkoholikiem albo nie reszta tej szarości to kłamstwa zaprzeczanie i wypieranie.

Żeby nie było że ja taki święty to wykonałem podobna akcje ,już na odwyku wpadła mi w oko jedna dziewczyna, na nieszczęście z wzajemnością.
Ja co prawda nie zapiłem bo byłem  jeszcze obesrany ze strach bardziej ,ale dziewczyna po kryjomu po 3 miesiącach zaczęła się kontrolować z piciem nawet wprowadziła się do mnie co mnie pasowało bo seksualnie był ogień czad a nawet siwy dym ,tyko że ona straciłaniechybne kontrolę i wtedy skończyło się u niej detoksem trzeba było wzywać pogotowie i policję stare dzieje także ten...
"gdzie padlina tam i sępy"

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło
Odp: Nie rozumiem go
paslawek napisał/a:
Buszująca w zbożu napisał/a:
sosenek napisał/a:

Buszująca, no to forsuj to, żeby ograniczył alko, jak zrozumie i będzie chciał współpracować to fajnie, ale jak nie... to nie.

Ja osobiście nie mogłabym być niestety z kimś kto jest niepijącym alkoholikiem bo sama napić się lubię i mnie by to ograniczało - musisz zrozumieć, że dla niego to też może być ciężkie, a nawet niewykonalne i uszanować to.
nie wiem, może czasem AA powinni szukać sobie partnerów w swoich kręgach żeby prościej było funkcjonować. nie znam się a tym.

Rozumiem, z tymże ja nie jestem niepijąca w ogóle. Jeszcze do tego nie dojrzałam. Na razie się kontroluje i znajomość z nim trochę mi zaburzyła spokój, który już miałam, ale chciałabym po prostu abyśmy razem osiągneli jakiś złoty środek. Nie trzeba wypić od razu całej 0,7 czystej na imprezie, można powiedzieć stop po kilku kieliszkach albo wypić sobie dajmy na to 3 piwa. Wystarczy mi, ze zobacze ograniczenie, zmianę schematów i ze potrafi czasem odpuścić. Już mu się to nie raz udało.

Trudno będę marudził i się mądrzył Buszująca pech że wszedłem na Twój wątek z sympatii do Ciebie i życzliwości własną próżność mam w nosie od dawna..
Nie dojrzałaś bo szybko znalazłaś środek zastępczy w postaci nowego faceta,związku, zakochałaś się co dało ci złudne poczucie siły i iluzję w niby panowaniu nad piciem i życiem bez obsesji poczułaś się lepiej to obsesja uległa zawieszeniu,a teraz jeszcze zamiast zająć się sobą zaczynasz leczyć faceta to się zdarza młodym ludziom z problemem takie odwracanie uwagi od siebie.
Z tą kontrolą okresowo różne sztuki się wyczynia wszystko po to żeby podtrzymać złudzenie.Stan zauroczenia i zakochania wytwarza taką niby moc nad panowaniem, ale obsesja nie znika siedzi przyczajona i rośnie w ukryciu przypomina marzenia i trudno się do tego przyznać.
Robisz wszystkie błędy nie trzeźwo nie sięgnęłaś dna jeszcze ale usilnie pracujesz nad klęska w związku prędzej czy później to się sypnie i ruszysz prawdopodobnie nieświadomie pod wpływem wszystkich podświadomych nałogowych mechanizmów dążysz do rozstania aby doznać upragnionej ulgi w słusznym użalaniu się nad sobą i żalach do faceta, to tak prymitywnie proste że nie chce się tego widzieć, a ta niby kontrola kosztować Cię będzie utratę i poczucie zmarnowanego czasu i energii która poszła w szukanie odskoczni od siebie samej, oszukujesz się i kłamiesz sobie Buszująca.Sam tak działałem na początku i wiele razy to widziałem jak to robią inni to przewidywalne i może się skończyć jak często się kończy przekroczeniem następnej granicy fazy progresji w uzależnieniu nie zatrzymasz ograniczaniem picia utrwalasz tylko odruchy i walką o utrzymanie takiej iluzji.Ograniczanie picia będąc w pewnej fazie jak u Ciebie to ściema na całego a niby sukcesy w tej kontroli to takie pozorne uspokajanie się potwierdzanie .Jeszcze sobie nie pomogłaś, a już wyrywasz się do beznadziejnego ratowania chłopaka, polegniesz bo to syzyfowe prace, jak każda osoba współuzależniona z dodatkowym obciążeniem.
Związek to nie narkotyk podobnie facet to nie znieczulenie na alkoholizm.
Wiele się zrobi i poświęci żeby siebie przekonać do tego z czasem jednak moc się kończy u Ciebie już zaczyna coś nie stykać facet ma wady a Ty masz coraz więcej oczekiwań, które przekształcają się w żądania i to te najgorsze żeby on się domyślał.

sosenekPodstawowy błąd to zacząć związek z innym AA we wczesnej fazie zdrowienia zaraz po odstawieniu.to zawsze kończy się zapiciem jednej z osób w takim zamęcie emocji długo by o tym pisać całe mnóstwo chorych oczekiwań działa pozornie niby romantyczny wydaje się taki związek jest w praktyce zupełnie odwrotnie niż na filmach o alkoholikach  wcale niema żadnego wzajemnego zrozumienia są dwa wykoślawione chore egoizmy które się ścierają.
Związki pomiędzy alkoholikami owszem są możliwe i się udają, ale jak oboje trzeźwieją jakiś czas a Buszująca dalej jest "pijana" czasem "na sucho" a czasem na dupo-ścisku zmotywowana fałszywie zauroczeniem resztkami wymusza na sobie niby kontrolę.Zauroczenie jest zamiast alkoholu i służy do regulowania emocji a to sterowanie uczuciami dalej jest uzależnione i nałogowe.
Tylko nie ma jak na razie innej możliwości bo nic w tej chwili nie trafi do Buszującej jak sięgnie dna to być może to zobaczy.
Wszystko co robisz dziewczyno jest po to żebyś mogła wreszcie i z niby czystym spokojnym sumieniem w negatywnych, sprzecznych emocjach - się wreszcie nawalić.Prawdopodobnie wybrałaś sobie alkoholika zamiast alkoholu i nim się odurzasz i będziesz go zmieniać wchodząc na falę huśtawek z emocjami od haju po dół bo to już dobrze znasz.
Tak to widzę tu niestety doświadczenie wielu lat czy chce czy nie działa pewne rzeczy są do bólu schematyczne ,niewyjątkowe.
Wszystko przed Tobą to Twoje życie i doświadczenie dobrze że wiesz już co później zrobić i gdzie iść marna na razie wiedza teraz nie ochroni Ciebie przed nawrotem być może to konieczne ,dlatego Ciebie nie mam zamiaru nawracać czy powstrzymywać.
Trzymaj się i życzę dobrych wyborów choć być może zabrzmiało to co napisałem ponuro, bom ponury alkoholik i ćpun .
Tu niema odcieni szarości albo się jest alkoholikiem albo nie reszta tej szarości to kłamstwa zaprzeczanie i wypieranie.

Żeby nie było że ja taki święty to wykonałem podobna akcje ,już na odwyku wpadła mi w oko jedna dziewczyna, na nieszczęście z wzajemnością.
Ja co prawda nie zapiłem bo byłem  jeszcze obesrany ze strach bardziej ,ale dziewczyna po kryjomu po 3 miesiącach zaczęła się kontrolować z piciem nawet wprowadziła się do mnie co mnie pasowało bo seksualnie był ogień czad a nawet siwy dym ,tyko że ona straciłaniechybne kontrolę i wtedy skończyło się u niej detoksem trzeba było wzywać pogotowie i policję stare dzieje także ten...
"gdzie padlina tam i sępy"

Dziękuje, Paslawku, za Twoje jak zwykle cenne opinie i rady. Słowa, choć bolesne, jak najbardziej do mnie docierają. Jednak czy jesteś absolutnie pewien, ze nie zdarza się jakiś choćby 1/1000 przypadków, gdzie jednak takie związki dadzą radę a wręcz uczucie i zdeterminowanie spotęguje ich sile? Jakos po prostu trudno mi sobie wyobrazić wyłączenie się z pewnej sfery życia. Wesela, imieniny, sylwestra... piją niemal wszyscy znajomi, i to nie są źli ludzie. Mam wujka alkoholika, którego przynosili kiedyś po paru dniach picia do domu, chlał na umór, ciotka go postawiła do pionu i od wielu wielu lat po prostu pije okazyjnie jak przeciętny normalny człowiek. Z ciotka dobrze im się układa. Nie myśl, ze się pocieszam, ale po prostu to najbliższy przykład z otoczenia, który jednak pokazuje, ze można a powiem Ci, ze chyba sama nie chciałabym całkowitego abstynenta, do czego dążę to po prostu powrotu do normalności. Zaczęliśmy wprowadzać zdrowy tryb życia, nie ma ze idzie weekend i musi być alkohol, biegamy, gotujemy, gramy jak dzieciaki w jakieś planszówki itp. Ale przychodzi impreza okazja i chciałabym normalnie się napić, ale nie do nieprzytomności i żeby u niego nie był wewnętrzny przymus.

I pytanie z innej beczki, choć w obrębie tematu- czy to, ze jak jest dobrze, chwile się cieszę a za moment czuje niepokój i szukam dziury w całym, myślisz, ze jest związane z choroba alkoholowa? Ze te emocje są we mnie i nie rozumiejąc ich pochodzenia, zaczynam się czegoś doszukiwać i drobne potknięcie, na które ktoś by nie zwrócił uwagi, daje mi zielone światło do ataku?

Jakie to wszystko popier...

"Najlepsze miejsce na namiot jest zawsze kawałek dalej".

48 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-03-26 15:43:15)

Odp: Nie rozumiem go

Tego to jestem pewien że tak jest sam to sprawdziłem na sobie oraz wielu moich przyjaciół .Szansa na udany związek jest nikła i to pod warunkiem że jedno z was nie byłoby uzależnione a drugie leczyło się dla siebie nie dla kogoś.
Żebyście stworzyli z chłopakiem zdrowy związek, więź potrzebna jest trzeźwość was obojga.Leczenie i skuteczne zdrowienie jest warunkiem do tego żeby więź nie stała się toksycznym związkiem.Zacznij mu wydzielać alkohol ,zabraniać, chandryczyć się, z nim albo namawiać, przekonywać, prosić grozić lub milcz i udawaj że wszystko jest piękne i nie ma sprawy bo tak jest wygodniej choć coś tak uwiera coraz bardziej. Z czasem może zobaczysz jak trudno kogoś przekonać do czegokolwiek a już do leczenia się to kosmos.Owszem czasem się zdarza ale tak jak napisałem jedno jest czyste a drugie ma dobrowolną chęć zaprzestania.
Takie związki dwojga uzależnionych fajnie się filmuje w życiu jak pierwsza fala emocji opada zaczynają się ostre jazdy na ogół.To już większy "sens" ma jak dwoje sobie popijają równo i radośnie wtedy związek łączy alkohol oczywiście do czasu.
Teraz sama unikasz leczenia wynajdujesz przeszkody i stwarzasz sobie Himalaje bo imprezy ,imieniny ważna sfera życia itp.sztuczne twory żeby nie przestawać zostawianie sobie powodów dyżurnych niby stałych wymówek.
Jeżeli te imprezy grille ludzie którzy tam są i coś sobie myślą są ważniejsi bardziej istotni od Ciebie to w porządku tylko po co się oszukiwać że jesteś jakaś ważna dla siebie i coś warte jest Twoje słowo dla ciebie samej inni są nie ważni i nie mają znaczenia widzisz ich tylko przez jakiś czas a widzisz mały wycinek ich życia i nie jestem pewny czy Twoje interpretacje to nie myślenie życzeniami straszliwie oklepane , wybiórczo żeby potwierdzać słuszność własnego myślenia.
Ze sobą przeżyjesz resztę życia z nikim innym to pewnie słyszałaś już a to kluczowe najważniejsze.
Teraz jeszcze w Twoim stanie gdzie tylko w maleńkiej części utożsamiasz się z uzależnieniem ,nie lubisz tego w sobie ,nie akceptujesz go a o pogodzeniu i przyznaniu się do bezsilności na razie nie ma mowy bo ciągle się sprawdzasz walczysz o kontrolę Ty chcesz ratować chłopaka który pewnie wcale nie widzi w sobie problemu a opisy jego numerów po pijaku bardzo przypominają to co ja wyczyniałem będąc młodym chłopakiem najpierw on krył się z tym przed Tobą a Ty wypierałaś z siebie świadomość że on może być również alkoholikiem teraz zaczynasz coś tam widzieć i kombinujesz jak to w swojej głowie obejść .
Tak też postępują żony narzeczone dziewczyny alkoholików które nie mają problemów z piciem - przegrywają na ogół z kretesem
mnóstwo wątków jest o tym na forum jak to się odbywa i dzieje.
Jak chcesz mu pomóc skoro jeszcze pocieszasz się być może że on jest czyściutki nowiutki, niewinny jak dziecko - nie nie jest ewidentnie ma problem i wszystko wskazuje że jest już uzależniony od alkoholu tak jak Ty.
Ja nie lubię stawiać diagnoz przez internet i niezbyt chętnie to robię bo niby kim jestem i co ja mogę, ale w waszym wypadku krygowanie się z opinią jest bez sensu ,nie będę z grzeczności nikogo uspokajał wiedzą to co wiem to by było nie w porządku.
Pocieszasz się to jedna z tych sztuczek.Nie każdy kto pije na umór jest alkoholikiem są też pijacy wujek może nim być i tyle a jest różnica miedzy alkoholikiem i pijakiem i jest cieniutka granica na pierwszy rzut oka trudno to dostrzec zwłaszcza w pewnych środowiskach niekoniecznie patologicznych pijany to pijany.

Buszująca w zbożu napisał/a:

I pytanie z innej beczki, choć w obrębie tematu- czy to, ze jak jest dobrze, chwile się cieszę a za moment czuje niepokój i szukam dziury w całym, myślisz, ze jest związane z choroba alkoholowa? Ze te emocje są we mnie i nie rozumiejąc ich pochodzenia, zaczynam się czegoś doszukiwać i drobne potknięcie, na które ktoś by nie zwrócił uwagi, daje mi zielone światło do ataku?

Jakie to wszystko popier...

Tak to wszystko wiąże się z uzależnieniem bo uzależnienie to zespól picie to w sumie niewielka jego część, reszta to problemy z przeżywaniem uczuć i emocji - cały system chorowania ,zmieniania ich na siłę,tłumienia unikania, zastępowania, unieważniania wypierania,zakłamywania ich, udawania że ich niema lub że czujesz się inaczej to wszystko tworzy w uzależnieniach nałogową chorą regulacją emocji o której wypisuje do znudzenia a wszystko co czujesz czuje prawdziwie nawet irracjonalne złudzenia powodują jakieś nastroje.Żeby jednak wytrzymać ze sobą potrzebna jest ulga przyjemna i stymulacja, wspieranie się substancją wszystko jedno jaką każdy ma swoją swoje "ulubione".
Problem z tym taki że każdy ma trochę inaczej i są różne typy np alkoholików każdy ma inną odporność predyspozycje i skutki ,ułatwieniem jest to że to bywa bardzo podobne jak u innych, dlatego jeszcze w ogóle leczenie jest możliwe i jest skuteczne.
Przeczytaj jeszcze raz swój poprzedni temat tam jest mnóstwo rzeczy które są odpowiedzią na Twoje pytania a które pominęłaś być może.
Możesz jeszcze przez jakiś czas się upierać być przekorną bo to tez w nałogach silny mechanizm dlatego ja podtrzymuje to co Ci w styczniu napisałem jak wchodzisz w takie doświadczenie jak zakochanie i związek to na całego inaczej znowu zrobisz zwód i unik przed sięgnięciem dna takiego swojego osobistego i na swój rachunek.

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło
Odp: Nie rozumiem go
paslawek napisał/a:

Tego to jestem pewien że tak jest sam to sprawdziłem na sobie oraz wielu moich przyjaciół .Szansa na udany związek jest nikła i to pod warunkiem że jedno z was nie byłoby uzależnione a drugie leczyło się dla siebie nie dla kogoś.
Żebyście stworzyli z chłopakiem zdrowy związek, więź potrzebna jest trzeźwość was obojga.Leczenie i skuteczne zdrowienie jest warunkiem do tego żeby więź nie stała się toksycznym związkiem.Zacznij mu wydzielać alkohol ,zabraniać, chandryczyć się, z nim albo namawiać, przekonywać, prosić grozić lub milcz i udawaj że wszystko jest piękne i nie ma sprawy bo tak jest wygodniej choć coś tak uwiera coraz bardziej. Z czasem może zobaczysz jak trudno kogoś przekonać do czegokolwiek a już do leczenia się to kosmos.Owszem czasem się zdarza ale tak jak napisałem jedno jest czyste a drugie ma dobrowolną chęć zaprzestania.
Takie związki dwojga uzależnionych fajnie się filmuje w życiu jak pierwsza fala emocji opada zaczynają się ostre jazdy na ogół.To już większy "sens" ma jak dwoje sobie popijają równo i radośnie wtedy związek łączy alkohol oczywiście do czasu.
Teraz sama unikasz leczenia wynajdujesz przeszkody i stwarzasz sobie Himalaje bo imprezy ,imieniny ważna sfera życia itp.sztuczne twory żeby nie przestawać zostawianie sobie powodów dyżurnych niby stałych wymówek.
Jeżeli te imprezy grille ludzie którzy tam są i coś sobie myślą są ważniejsi bardziej istotni od Ciebie to w porządku tylko po co się oszukiwać że jesteś jakaś ważna dla siebie i coś warte jest Twoje słowo dla ciebie samej inni są nie ważni i nie mają znaczenia widzisz ich tylko przez jakiś czas a widzisz mały wycinek ich życia i nie jestem pewny czy Twoje interpretacje to nie myślenie życzeniami straszliwie oklepane , wybiórczo żeby potwierdzać słuszność własnego myślenia.
Ze sobą przeżyjesz resztę życia z nikim innym to pewnie słyszałaś już a to kluczowe najważniejsze.
Teraz jeszcze w Twoim stanie gdzie tylko w maleńkiej części utożsamiasz się z uzależnieniem ,nie lubisz tego w sobie ,nie akceptujesz go a o pogodzeniu i przyznaniu się do bezsilności na razie nie ma mowy bo ciągle się sprawdzasz walczysz o kontrolę Ty chcesz ratować chłopaka który pewnie wcale nie widzi w sobie problemu a opisy jego numerów po pijaku bardzo przypominają to co ja wyczyniałem będąc młodym chłopakiem najpierw on krył się z tym przed Tobą a Ty wypierałaś z siebie świadomość że on może być również alkoholikiem teraz zaczynasz coś tam widzieć i kombinujesz jak to w swojej głowie obejść .
Tak też postępują żony narzeczone dziewczyny alkoholików które nie mają problemów z piciem - przegrywają na ogół z kretesem
mnóstwo wątków jest o tym na forum jak to się odbywa i dzieje.
Jak chcesz mu pomóc skoro jeszcze pocieszasz się być może że on jest czyściutki nowiutki, niewinny jak dziecko - nie nie jest ewidentnie ma problem i wszystko wskazuje że jest już uzależniony od alkoholu tak jak Ty.
Ja nie lubię stawiać diagnoz przez internet i niezbyt chętnie to robię bo niby kim jestem i co ja mogę, ale w waszym wypadku krygowanie się z opinią jest bez sensu ,nie będę z grzeczności nikogo uspokajał wiedzą to co wiem to by było nie w porządku.
Pocieszasz się to jedna z tych sztuczek.Nie każdy kto pije na umór jest alkoholikiem są też pijacy wujek może nim być i tyle a jest różnica miedzy alkoholikiem i pijakiem i jest cieniutka granica na pierwszy rzut oka trudno to dostrzec zwłaszcza w pewnych środowiskach niekoniecznie patologicznych pijany to pijany.

Buszująca w zbożu napisał/a:

I pytanie z innej beczki, choć w obrębie tematu- czy to, ze jak jest dobrze, chwile się cieszę a za moment czuje niepokój i szukam dziury w całym, myślisz, ze jest związane z choroba alkoholowa? Ze te emocje są we mnie i nie rozumiejąc ich pochodzenia, zaczynam się czegoś doszukiwać i drobne potknięcie, na które ktoś by nie zwrócił uwagi, daje mi zielone światło do ataku?

Jakie to wszystko popier...

Tak to wszystko wiąże się z uzależnieniem bo uzależnienie to zespól picie to w sumie niewielka jego część, reszta to problemy z przeżywaniem uczuć i emocji - cały system chorowania ,zmieniania ich na siłę,tłumienia unikania, zastępowania, unieważniania wypierania,zakłamywania ich, udawania że ich niema lub że czujesz się inaczej to wszystko tworzy w uzależnieniach nałogową chorą regulacją emocji o której wypisuje do znudzenia a wszystko co czujesz czuje prawdziwie nawet irracjonalne złudzenia powodują jakieś nastroje.Żeby jednak wytrzymać ze sobą potrzebna jest ulga przyjemna i stymulacja, wspieranie się substancją wszystko jedno jaką każdy ma swoją swoje "ulubione".
Problem z tym taki że każdy ma trochę inaczej i są różne typy np alkoholików każdy ma inną odporność predyspozycje i skutki ,ułatwieniem jest to że to bywa bardzo podobne jak u innych, dlatego jeszcze w ogóle leczenie jest możliwe i jest skuteczne.
Przeczytaj jeszcze raz swój poprzedni temat tam jest mnóstwo rzeczy które są odpowiedzią na Twoje pytania a które pominęłaś być może.
Możesz jeszcze przez jakiś czas się upierać być przekorną bo to tez w nałogach silny mechanizm dlatego ja podtrzymuje to co Ci w styczniu napisałem jak wchodzisz w takie doświadczenie jak zakochanie i związek to na całego inaczej znowu zrobisz zwód i unik przed sięgnięciem dna takiego swojego osobistego i na swój rachunek.

To jaka jest Twoja rada? Z poziomu człowieka a nie alkoholika. Dla kobiety, która się zakochała i która nie chce rezygnować z relacji, ale która nie może sobie w niej poradzić z wiadomych przyczyn? Wiesz, co usypia moja czujność? To, ze gdy jestem sama, jest dobrze. Jest naprawdę dobrze. Całe gowno zaczyna się w związku. Czuje jak tracę siły i wszystko, co zdobyłam. Mam 28 lat... czy ciagle mam być sama? sad

"Najlepsze miejsce na namiot jest zawsze kawałek dalej".

50 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-03-27 01:57:48)

Odp: Nie rozumiem go
Buszująca w zbożu napisał/a:

To jaka jest Twoja rada? Z poziomu człowieka a nie alkoholika. Dla kobiety, która się zakochała i która nie chce rezygnować z relacji, ale która nie może sobie w niej poradzić z wiadomych przyczyn? Wiesz, co usypia moja czujność? To, ze gdy jestem sama, jest dobrze. Jest naprawdę dobrze. Całe gowno zaczyna się w związku. Czuje jak tracę siły i wszystko, co zdobyłam. Mam 28 lat... czy ciagle mam być sama? sad

Moja rada jest taka jak napisałem dużo wcześniej i w sumie tego nie zmienię.Wejdź w to doświadczenie nie uciekaj obserwuj się bardziej to co czujesz po prostu czego żądasz i co chcesz dla siebie to na początek a potem zobacz co dajesz i po co.
Nie zabraniaj sobie niczego taka widocznie czeka Ciebie drogą wejdź w to na całego bo jak na ten czas wyżej nie podskoczymy.Nie zrezygnujesz przecież i tak.
Będzie co ma być i to co wybierzesz bo jesteś wolnym człowiekiem obojętnie jaki masz problem.Tylko idź się leczyć bez tego jesteś bardzo  bezbronna.Poznasz siebie  w tym związku zobaczysz co wyczynia Twoje myślenie choć to niebezpieczne .Albo coś robisz albo nie inaczej to tylko ślizganie się po wierzchu.
Mnie też niektórzy przestrzegali nie rób tego nie rób tamtego oj romans z mężatką to nieładnie, fakt to wszystko było niebezpieczne też mieli rację bo skończyło się dla mnie kiepsko ale wyszedłem z tego bez picia..
Jeden mi dobrze poradził puść kontrole,sprawdź się i swoje granice od początku do końca nauczysz się wreszcie ufać sobie miał rację bo miał duże doświadczenie i tak zrobiłem narobiłem  głupot i się zacząłem poznawać godzić ze sobą.Teraz Buszująca wierzę że masz odrobinę więcej świadomości pomimo złudzeń no i wiesz gdzie wrócić.
Spieszysz się gdzieś ? Gdzie ?
Desperacja nie jest najlepszym doradcą lepiej iść w to co naturalne a nie w jakieś różne presje.Miałem podobnie jak Ty kiedy przestałem ale się leczyłem choć czasem opir....m w tym byłem w ciągu  5 lat w 4 związkach same klęski niby ,ale zobaczyłem siebie co za cudaczek ze mnie, przez jakiś czas byłem sam i też to do przeżycia,a potem spotkałem moją żonę i ja pokochałem .

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

51

Odp: Nie rozumiem go
bagienni_k napisał/a:

W  takim razie już mu współczuję, bo na jego miejscu bym zwiewał z prędkością światła, jeśli tylko ktoś zamierzałby mnie choćby w najmniejszym stopniu zmieniać, mówiąc tylko, co mu się we mnie nie podoba i jak powinno coś "właściwie" wyglądać.

Cóż, problem jest w tym, o czym moderatorka nie pozwala pisać. Mamy dyskutować o sprawie pomijając główny punkt programu. Więc ja na tym kończę - ale też facetowi współczuję.

52

Odp: Nie rozumiem go
JaJakoJa napisał/a:

Cóż, problem jest w tym, o czym moderatorka nie pozwala pisać.

Ale rozróżniasz, że moderatorka, a regulamin forum, to dwie różne sprawy, które choć są ze sobą powiązane, to nie podlegają wzajemnym wpływom?
Wiesz o tym, że moderatorka nie tworzy regulaminu, a jedynie dba o jego przestrzeganie?

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

53 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2020-03-27 20:21:52)

Odp: Nie rozumiem go
IsaBella77 napisał/a:

Ale rozróżniasz, że moderatorka, a regulamin forum, to dwie różne sprawy, które choć są ze sobą powiązane, to nie podlegają wzajemnym wpływom?
Wiesz o tym, że moderatorka nie tworzy regulaminu, a jedynie dba o jego przestrzeganie?

Nie wiem, który niby punkt regulaminu naruszyłem (osobiste wycieczki) pisząc, że trzeba być obraźliwe, żeby się wiązać z czynną alkoholiczką... Tak, także alkoholikiem - jeśli to Cię uspokaja. I  to podtrzymuję: trzeba być obraźliwe, żeby się wiązać z czynnym alkoholikiem, narkomanem, hazardzistą, seksoholikiem (niezależnie od płci nałogowca). Owszem, niekoniecznie trzeba wiedzieć na dzień dobry, że mamy do czynienia z nałogowcem (swoją drogą, to ciekawe, czy autorka go oświeciła w tej materii). Tym niemniej pewne zachowania osób z tej grupy zdrowemu człowiekowi szybko powinny dać do myślenia.

Przecież autorka nie dość, że jest czynną alkoholiczką, to jeszcze brnie dalej w nałóg twierdząc, że go kontroluje (nałóg to właśnie utrata kontroli, więc nie, nie kontroluje, to typowe złudzenie nałogowców). A z czym się wiąże alkoholizm, chyba tłumaczyć nie trzeba... W każdym razie to choroba zakłamania i choroba rozwalonych emocji. Alkoholik z definicji nie jest w stanie zbudować sensownego związku - to taka oczywistość, jak to, że jednonogi nie będzie biegał maratonów, a bezręki nie będzie boksować.

Do tego alkoholizm to tylko objaw choroby - coś jak katar przy grypie. Bo alkoholizm nie powstaje z niczego. Więc zaprzestanie picia to dopiero pierwszy krok na drodze do uleczenia. Potem są lata terapii. A nasza autorka nie tylko jeszcze nie przestała pić - ona nawet jeszcze nie chce przestać pić. Dopóki pije, nie nadaje się do tworzenia związków. Ba, nie będzie się nadawać także przez długi czas po rozpoczęciu trzeźwienia  - trzeźwienie to długi proces, a nie pstryknięcie palcami.

Dlatego doradzanie jej w sprawach związkowych uważam za stratę czasu, a wręcz szkodzenie jej samej. Z kolei doradzanie odnośnie alkoholizmu, na razie sensu nie ma - ona nie widzi problemu i nie ma chęci, żeby się z nim zmierzyć na poważnie. A alkoholikowi nikt oczu nie otworzy, musi spaść na swoje dno.

Może Wy - kobiety jeszcze wtedy, w styczniu powinnyście jej odradzać ten zawiązek, podjęcie terapii? Bo teraz już ktoś oberwie, może ona, może on, a najpewniej oboje. Pewnie i tak odradzanie by nic nie dało, ale chociaż sumienie byłoby czyste smile

54

Odp: Nie rozumiem go

Naruszyłeś punkt nr 9; d, k postanowień szczególnych
Co do dalszej Twojej wypowiedzi, całkowicie się z nią zgadzam. Nie da się stworzyć zdrowego, satysfakcjonującego obu partnerów związku, będąc uzależnionym.
Nawet, jeśli zacznie się coś, co ma duży potencjał - nałóg, ale również i terapia, niosą za sobą niebezpieczeństwo zachwiania relacji. Nierzadko się zdarza, że rozpadają się wieloletnie związki, małżeństwa w momencie, w którym uzależniony partner podejmuje się porzucenia nałogu i terapii.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

55 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2020-03-27 20:32:29)

Odp: Nie rozumiem go

Naprawdę napisanie, że naprawdę!

Cóż, człowiek się uczy całe życie...

A do meritum - ten związek jest bardzo niebezpieczny dla nich obojga, bo zdaje się, że facet też jest na "dobrej" drodze, żeby stać się alkoholikiem (jeśli jeszcze nie jest). To tu ma sprzyjające okoliczności. A ile będzie pokus, bo wszak takie związki są burzliwe, będzie trzeba się napić, bo on/ona to czy tamto... Ale może to dobrze, może szybciej sięgną dna, szybciej im się oczy otworzą.

Posty [ 1 do 55 z 59 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018