Potrzebuje spojrzenia na moja sytuację z boku, nie wiem co mam o tym myśleć. Sytuacja przedstawia się tak:
3 lata temu poznałam pewnego faceta, okazało się że mieszkamy niedaleko siebie, była chemia, znajomość zaczęła się dynamicznie rozwijać. Jesteśmy w związku. Ja mam 26, On 28 lat. Razem wybraliśmy pierścionek zaręczynowy, on nie robił z tego tajemnicy, powiedział żebym sama wybrała taki, jaki mi się podoba, niż miałby nie trafić w mój gust. Problem jest taki, że wybraliśmy pierścionek ROK temu, a zaręczyn jak nie było tak nie ma. W naszym związku nie dzieje się nic złego, nie ma kłótni, dużych konfliktów, według mnie wszystko jest w jak najlepszym porządku. Ja jestem pierwszą dziewczyna na poważnie mojego faceta, wcześniej nie był w związku, ale nie sądzę aby przez to zwlekał. Widać, że chce się spotykać, jest zaangażowany w związek i nie zauważyłam jakiejś niepewności z jego strony co do mnie. Troche nie wiem co mam o tym sądzić, według mnie to już najwyższy czas aby powoli się ustatkować, ale do zaręczyn nikogo nie zmusze. Raz jego zapytałam jakoś żartem o te zaręczyny, odpowiedział wymijajco. Mam mętlik w głowie...
Ktoś może powiedzieć, że mi tylko na zareczynach zależy, ale inna byłaby sytuacja jakbym o niczym nie wiedziała, a tak to czuje się lekko zwodzona i sfrustrowana.