Hej,
Otóż opowiem może krótko moją historię. Jestem(?) z dziewczyną od 2 lat. Jednak ostatnio trochę było między nami słabiej. Często się kłóciliśmy, nawet z byle powodu. Na początku listopada jednak przestała się do mnie odzywać. Myślałem, że po prostu chce się wyciszyć, odpocząć, wyleczyć jakoś z kłótni itp. Dostałem jednak po miesiącu od niej SMSa czy możemy się spotkać, bo "chce się poczuć jak kobieta" (to dosłowny cytat). Zgodziłem się, bo w sumie chciałem się z nią zobaczyć. Może nie było to moje najskrytsze marzenie wtedy, ale chciałem. Okazało się, że po prostu miała ochotę na seks.
Co więcej dowiedziałem się, że około dwa tygodnie po zerwaniu kontaktu ze mną też miała ochotę, jednak wstydziła się do mnie napisać i.... napisała do kolegi ze studiów czy nie ma ochoty.....
Cóż zrobiło mi się przykro, bo mimo wszystko wciąż ją kocham, a nie pamiętam, żebyśmy zerwali, więc uważam to po prostu za zdradę. Ona teraz chce teraz odbudować nasz związek. No i nie wiem co o tym myśleć, bo jednak ona zawsze lubiła mieć adoratorów, a to to po prostu uważam za zwieńczenie tego faktu. Jednak mimo wszystko ją kocham i serce mówi tak, a rozum nie.
Jeszcze może chęć sprostowania. Jestem studentem kierunku lekarskiego. Siłą rzeczy nie mam wiele czasu zarówno dla niej, siebie, jak i znajomych. Ona często robi mi wyrzuty, że nie mam dla niej czasu. Nie pomagają tłumaczenia, że chciałbym, ale naprawdę nie mogę dać go jej więcej niż mam i w sumie to jest główny powód naszych kłótni.
Co Wy o tym myślicie? Ja niestety na chwilę obecną jestem na nie, ale chciałbym poznać wasze zdanie na ten temat