Zdradziłam i nie mam wyrzutów sumienia, nie czuję nic... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradziłam i nie mam wyrzutów sumienia, nie czuję nic...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 37 ]

1 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-12-11 13:13:54)

Temat: Zdradziłam i nie mam wyrzutów sumienia, nie czuję nic...

Witam, nie chcę pisać tutaj zbyt dużo szczegółów na swój temat bo nie chcę aby ktoś mnie rozpoznał. Spodziewam się ataku na moją osobę, a raczej stwierdzenia prawdy o mnie. Jestem [wulgaryzm] egoistką, patrzę tylko na swoje cztery litery. Nie potrafię prawdziwie kochać, kłamię, manipuluję i jestem niestabilna emocjonalnie, nie dorosłam. Mam +20 lat. Miałam od młodych lat różnych facetów, z niektórymi spotykałam się na seks tylko mając jakieś 16, 17 lat. Najdłuższy mój związek trwał kilka miesięcy. Też gościu mnie zdradzał. Potem poznałam obecnego faceta, jesteśmy 4 lata razem, młodo urodziłam jestem go dziecko. Nie mam wykształcenia, nigdy nie pracowałam, to głównie facet pracuje. Wygląda na to ze do siebie chyba nie pasujemy, on chciałby żebym była taką kurą domową, a ja w życiu tego nie chcę, lubię jeździć, bawić się, mieć coś z życia a nie tylko praca dom
Często są awantury, ze się do niczego nie nadaję, że głupia, idiotka, żeby mi zrobić na złość to mówi ze jestem stara i brzydka a wie ze to mnie boli najbardziej bo uroda to najważniejsze i chyba jedyne co mam w życiu. Ja dorabiam, nie chcę pisać w jaki sposób bo to jest dość charakterystyczne, no i tak czasem jeżdżę dorabiać do różnych miejscowości. Jakiś czas temu byłam u takiego jednego no i co, zachwycał się mną jaka jestem cudowna ,skakał koło mnie, potem był seks. Gadamy ze sobą prawie codziennie, spotykamy się jakoś tak 2 lub 1 raz w miesiącu, rożnie. A potem wracam do codzienności jakby nic się nie stało. Wiecie, dla mnie seks to tylko seks i nie ma nic wspólnego z miłością, mi chyba chodzi o te emocje, ten taki stan jak jest na początku.
Ostatnio tak dziwnie się z tym czuję, czytając jakieś tematy o zdradzie takie osoby które nic nie czują, żadnych wyrzutów są oceniane jako złe, zimnie i smuci mnie to że taka jestem.

Zobacz podobne tematy :
Odp: Zdradziłam i nie mam wyrzutów sumienia, nie czuję nic...
Nebel napisał/a:

Witam, nie chcę pisać tutaj zbyt dużo szczegółów na swój temat bo nie chcę aby ktoś mnie rozpoznał. Spodziewam się ataku na moją osobę, a raczej stwierdzenia prawdy o mnie. Jestem pieprzoną egoistką, patrzę tylko na swoje cztery litery. Nie potrafię prawdziwie kochać, kłamię, manipuluję i jestem niestabilna emocjonalnie, nie dorosłam. Mam +20 lat. Miałam od młodych lat różnych facetów, z niektörymi spotykałam się na seks tylko mając jakieś 16, 17 lat. Nadłuższy mój związek trwał kilka miesięcy. Też gościu mnie zdradzał. Potem poznałam obecnego faceta, jesteśmy 4 lata razem, młodo urodziłam jestem go dziecko. Nie mam wyksztalcenia, nigdy nie pracowałam, to głównie facet pracuje. Wyglada na to ze do siebie chyba nie pasujemy, on chciałby żebym byla taką kurą domową, a ja w zyciu tego nie chcę, lubię jeździć, bawić się, mieć coś z życia a nie tylko praca dom
Często są awantury, ze się do niczego nie nadaję, że głupia, idiotka, żeby mi zrobić na złośc to mówi ze jestem stara i brzydka a wie ze to mnie boli najbardziej bo uroda ro najważniejsze i chyba jedyne co mam w życiu. Ja dorabiam, nie chcę pisać w jaki sposób bo to jest dość charakterystyczne, no i tak czasem jeżdzę dorabiać do różnych miejscowości. Jakiś czas temu byłam u takiego jednego no i co, zachwycał się mną jaka jestem cudowna ,skakał koło mnie, potrm był seks. Gadamy ze sobą prawie codziennie, spotykamy się jakoś tak 2 lub 1 raz w miesiącu, róznie. A potem wracam do codzienności jakby nic się nie stało. Wiecie, dla mnie seks to tylko seks i nie ma nic wspólnego z miłością, mi chyba chodzi o te emocje, ten taki stan jak jest na początku.
Ostatnio tak dziwnie się z fym czuję, czytając jakieś tematy o zdradzie takie osoby które nic nie czujA, żadnych wyrzutów są oceniane jako złe, zimnie i smuci mnie to że taka jestem.

No to wiele do zaproponowania to Ty nie masz.
A jaki jest Twój problem, bo chyba nie doczytałam...?

3

Odp: Zdradziłam i nie mam wyrzutów sumienia, nie czuję nic...

Gdzie mieszkacie? To jest jego mieszkanie, czy wynajmujecie? Kto się zajmuje waszym dzieckiem, gdy ty wyjeżdzasz dorabiać do "innych miejscowości"?

4

Odp: Zdradziłam i nie mam wyrzutów sumienia, nie czuję nic...

Nie chcę Cię w żaden sposób oceniać, ale skoro nie masz wykształcenia, stałej pracy, domem zajmować się nie chcesz, a najważniejsza jest dla Ciebie uroda, to sorry, ale... Co Ty sobą reprezentujesz? Do tego zdradzasz ojca swojego dziecka.

5

Odp: Zdradziłam i nie mam wyrzutów sumienia, nie czuję nic...
Cyngli napisał/a:

Nie chcę Cię w żaden sposób oceniać, ale skoro nie masz wykształcenia, stałej pracy, domem zajmować się nie chcesz, a najważniejsza jest dla Ciebie uroda, to sorry, ale... Co Ty sobą reprezentujesz? Do tego zdradzasz ojca swojego dziecka.

Ja ją troche rozumiem (to nie znaczy, że pochwalam), ale dziewczyna po prostu czuje się uwięziona w tym domu, sama z dzieckiem, bez żadnych rozrywek. Ma takie czy inne potrzeby, może lubi sie bawic, bo młoda jest i szybko urodzila dziecko, a tutaj dzień do dnia podobny. Zdradza, bo facet jej nie docenia, nie chwali tylko łaja i wyzywa, trochę to chyba nie jest ok?

Zdradza, bo znalazla sposob na to, aby poczuc sie dowartościowaną. Ona chce sie czuć ładna, ważna pożądana. Sprawa bardzo trudna, bo chyba to sie nie da pogodzić z jej obecną sytuacją i z oobecnym partnerem, którego ona chyba nie kocha tak naprawdę, choc może mysleć inaczej.
Chyba jedyny sposób to naprawdę przemysleć, co jest dla niej ważne i czego od życia naprawdę chce i do tego dążyć. Moim zdaniem dziewczynie brakuje wykształcenia, pracy z której czerpałaby satysfakcję i wiarę we własne siły. Może podjecie przez nią nauki i zdobycie dobrego zawodu pomogłoby jej? Dlatego pytalam o to, czy ma komu dziecko oddać w opiekę, choćby na kilka godzin dziennie. .

Oby tylko dziecko nie ucierpiało przy okazji, bo ono jest w tym wszystkim najważniejsze.

6

Odp: Zdradziłam i nie mam wyrzutów sumienia, nie czuję nic...

Brawo Ty! Może tu też kogoś wyrwiesz. Nie przejmuj się z pewnością mu się podobasz skoro z Tobą jeszcze jest. Zero kompleksów i cyc do przodu jak to mówią. Enjoy!

"Nie psuj tego, co obecne, pragnąc tego, czego nie ma, lecz uświadom sobie, że o to, co masz teraz, kiedyś mogłeś się tylko modlić." Epikur z Samos

7 Ostatnio edytowany przez Ajko (2019-12-11 13:41:41)

Odp: Zdradziłam i nie mam wyrzutów sumienia, nie czuję nic...
Nebel napisał/a:

Witam, Jestem [wulgaryzm] egoistką, patrzę tylko na swoje cztery litery. Nie potrafię prawdziwie kochać, kłamię, manipuluję i jestem niestabilna emocjonalnie, nie dorosłam. Mam +20 lat. Miałam od młodych lat różnych facetów, z niektórymi spotykałam się na seks tylko mając jakieś 16, 17 lat. Najdłuższy mój związek trwał kilka miesięcy. Też gościu mnie zdradzał.

Coś tam jednak czujesz, smutek, brak akceptacji siebie jak napisałaś. Zadaj sobie pytania. Czego szukasz w tych sytuacjach? Co sprawia, że czujesz się coś warta? Czego się boisz? Co chcesz tym co robisz, dla siebie uzyskać? Czego ci brakuje? Kiedy czujesz, że żyjesz? Kiedy czujesz spokój? Czy czułaś się kiedyś kochana? Kiedy? Przez kogo? Czy utrzymując stan zobojętnienia czujesz się bezpieczna? Co ci daje seks? Dlaczego chcesz opinii ludzi z forum, wiedząc jaka będzie?
Twój post nie wygląda na napisany przez osobę szczęśliwą. Jeśli tak piszesz o sobie tzn, że ci to przeszkadza. Możesz wiele zmienić w swoim życiu. Jak nie potrafisz od razu, to zawsze możesz małymi krokami. Jesteś bardzo młodą osobą wiele się może zmienić w twoim życiu na lepsze, tylko pozwól sobie jeśli być może tego potrzebujesz.

8 Ostatnio edytowany przez karn (2019-12-11 13:46:58)

Odp: Zdradziłam i nie mam wyrzutów sumienia, nie czuję nic...
Nebel napisał/a:

Ostatnio tak dziwnie się z tym czuję, czytając jakieś tematy o zdradzie takie osoby które nic nie czują, żadnych wyrzutów są oceniane jako złe, zimnie i smuci mnie to że taka jestem.

Tak, jesteś zła, bo krzywdzisz i oszukujesz. Czy Twój facet ma takie samo podejście do seksu i miłości i uważa, że to jest ok, żeby się bez miłości z kimś przespać. Moim zdaniem nie powinnaś w związki wchodzić. Nie każdy musi. Miałaś różnych facetów, też tylko na seks, chcesz wolności, wyszalenia się, sama mówisz że jesteś niedojrzała. Nie ma w tym nic złego. Gdybyś nie wchodziła w związek, to nie byłabyś zła. Każdy może sobie robić, co chce dopóki nie krzywdzi innych.

Dla mnie jesteś idealnym przykładem na to, że zdrada powinna być karalna jak każdy czyn, w którym tak potwornie krzywdzi i oszukuje się drugiego człowieka. Może byś się zastanowiła przed wejściem w związek i przed zdradzaniem. Same wyrzuty sumienia czy się je ma czy nie ma, nikomu nic nie dają.

A teraz.. odejdź od tego biednego człowieka. Żal mi go. Idź na terapię. Jemu też pewnie by się przydała, jeśli takie rzeczy Ci mówi. Zostań sama, zajmij się dzieckiem i w miarę możliwości korzystaj z życia. I do związków wróć kiedy i jeśli będziesz gotowa na wierność.

Salomonka napisał/a:

...
Zdradza, bo facet jej nie docenia, nie chwali tylko łaja i wyzywa, trochę to chyba nie jest ok?

Zdradza, bo znalazla sposob na to, aby poczuc sie dowartościowaną. Ona chce sie czuć ładna, ważna pożądana.
...

Przez takie stwierdzenia tracę wiarę w kobiety... Nie zdradza tylko zostawia! Jest źle, to się odchodzi. Nie ma czegoś takiego jak przyczyna zdrady.

... aby poczuć się dowartościowaną... jeśli ktoś do poczucia własnej wartości potrzebuje adoracji to jest to kwalifikacja na terapię.

Jak czytam takie wypowiedzi to kurde... może ja też sobie pozdradzam, kiedy kobieta mnie nie docenia. Odmawia seksu, bywa oschła. Chcę się czuć ładny i porządany. Więc zdradzę, a partnerce powiem, że mnie nie doceniała. Albo w ogóle nie powiem. Mi jako mężczyźnie też okażesz zrozumienie ?

Traktujesz Autorkę jak dziecko, biedna bo nikt jej nie docenia i czuje się brzydka. Ojoj. Więc dziecko może zachowywać się niedojrzale i krzywdzić innych jak mu źle, bo to przecież mało rozumne dziecko. Nie pomożesz Autorce okazując zrozumienie dla takiej postawy jaką prezentuje.

Ciśnienie mi się podnosi jak widzę "Zdradza, bo". Jak ktoś stwierdza "Bije, bo", "Gwałci, bo" to też jest ok?

9

Odp: Zdradziłam i nie mam wyrzutów sumienia, nie czuję nic...
Salomonka napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Nie chcę Cię w żaden sposób oceniać, ale skoro nie masz wykształcenia, stałej pracy, domem zajmować się nie chcesz, a najważniejsza jest dla Ciebie uroda, to sorry, ale... Co Ty sobą reprezentujesz? Do tego zdradzasz ojca swojego dziecka.

Ja ją troche rozumiem (to nie znaczy, że pochwalam), ale dziewczyna po prostu czuje się uwięziona w tym domu, sama z dzieckiem, bez żadnych rozrywek. Ma takie czy inne potrzeby, może lubi sie bawic, bo młoda jest i szybko urodzila dziecko, a tutaj dzień do dnia podobny. Zdradza, bo facet jej nie docenia, nie chwali tylko łaja i wyzywa, trochę to chyba nie jest ok?

Zdradza, bo znalazla sposob na to, aby poczuc sie dowartościowaną. Ona chce sie czuć ładna, ważna pożądana. Sprawa bardzo trudna, bo chyba to sie nie da pogodzić z jej obecną sytuacją i z oobecnym partnerem, którego ona chyba nie kocha tak naprawdę, choc może mysleć inaczej.
Chyba jedyny sposób to naprawdę przemysleć, co jest dla niej ważne i czego od życia naprawdę chce i do tego dążyć. Moim zdaniem dziewczynie brakuje wykształcenia, pracy z której czerpałaby satysfakcję i wiarę we własne siły. Może podjecie przez nią nauki i zdobycie dobrego zawodu pomogłoby jej? Dlatego pytalam o to, czy ma komu dziecko oddać w opiekę, choćby na kilka godzin dziennie. .

Oby tylko dziecko nie ucierpiało przy okazji, bo ono jest w tym wszystkim najważniejsze.

Niestety, ale Autorka sama tak pokierowała swoim życiem, że znalazła się w nieciekawej sytuacji.
Owszem, nikt nie ma prawa jej wyzywać, ale w domu uwięziła się sama i na własne życzenie... brak wykształcenia też jest konsekwencją jej decyzji. A to, że interesuje ją głównie własny wygląd - nie da się tego inaczej nazwać, to jest po prostu puste. Gdyby chciała, to miałaby inne ideały.

Ale też jest mi jej żal, bo brzmi jak zagubione dziecko, a sama jest już matką... szkoda tego dziecka.

Odp: Zdradziłam i nie mam wyrzutów sumienia, nie czuję nic...
Salomonka napisał/a:

Chyba jedyny sposób to naprawdę przemysleć, co jest dla niej ważne i czego od życia naprawdę chce i do tego dążyć. Moim zdaniem dziewczynie brakuje wykształcenia, pracy z której czerpałaby satysfakcję i wiarę we własne siły. Może podjecie przez nią nauki i zdobycie dobrego zawodu pomogłoby jej? Dlatego pytalam o to, czy ma komu dziecko oddać w opiekę, choćby na kilka godzin dziennie.

Tylko czy ją stać na taką autorefleksję?
Priorytetem nie wydaje się tu dziecko, tylko jej uroda. Problem w tym, że uroda przemija.
Jest bardzo młoda, może zacząć wszystko od nowa, tylko trzeba chcieć.
Autorko, chcesz?

11 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2019-12-11 13:56:04)

Odp: Zdradziłam i nie mam wyrzutów sumienia, nie czuję nic...
karn napisał/a:

Traktujesz Autorkę jak dziecko, biedna bo nikt jej nie docenia i czuje się brzydka. Ojoj. Więc dziecko może zachowywać się niedojrzale i krzywdzić innych jak mu źle, bo to przecież mało rozumne dziecko. Nie pomożesz Autorce okazując zrozumienie dla takiej postawy jaką prezentujesz.

karn napisał/a:

Jak czytam takie wypowiedzi to kurde... może ja też sobie pozdradzam, kiedy kobieta mnie nie docenia. Odmawia seksu, bywa oschła. Chcę się czuć ładny i porządany. Więc zdradzę, a partnerce powiem, że mnie nie doceniała. Albo w ogóle nie powiem. Mi jako mężczyźnie też okażesz zrozumienie ?


Ciśnienie mi się podnosi jak widzę "Zdradza, bo". Jak ktoś stwierdza "Bije, bo", "Gwałci, bo" to też jest ok?


To moje zdanie i moja postawa, możesz mieć inną. Będę pisala to, co uważam za słuszne i co wynika z mojego doświadczenia życiowego, które mam spore i sporo widzialam. Wiem też, że jesli ktoś chce pomocy a wpis na tym forum takim wołaniem o pomoc jest niewątpliwie, to ostatnią rzeczą jaka tej osobie pomoże jest wyśmiewanie, poniżanie i upokarzanie.

12

Odp: Zdradziłam i nie mam wyrzutów sumienia, nie czuję nic...
Nebel napisał/a:

smuci mnie to że taka jestem

Nie przesadzaj. Nikt nie jest idealny.

13 Ostatnio edytowany przez karn (2019-12-11 14:11:06)

Odp: Zdradziłam i nie mam wyrzutów sumienia, nie czuję nic...
Salomonka napisał/a:
karn napisał/a:

Traktujesz Autorkę jak dziecko, biedna bo nikt jej nie docenia i czuje się brzydka. Ojoj. Więc dziecko może zachowywać się niedojrzale i krzywdzić innych jak mu źle, bo to przecież mało rozumne dziecko. Nie pomożesz Autorce okazując zrozumienie dla takiej postawy jaką prezentujesz.

karn napisał/a:

Jak czytam takie wypowiedzi to kurde... może ja też sobie pozdradzam, kiedy kobieta mnie nie docenia. Odmawia seksu, bywa oschła. Chcę się czuć ładny i porządany. Więc zdradzę, a partnerce powiem, że mnie nie doceniała. Albo w ogóle nie powiem. Mi jako mężczyźnie też okażesz zrozumienie ?


Ciśnienie mi się podnosi jak widzę "Zdradza, bo". Jak ktoś stwierdza "Bije, bo", "Gwałci, bo" to też jest ok?


To moje zdanie i moja postawa, możesz mieć inną. Będę pisala to, co uważam za słuszne i co wynika z mojego doświadczenia życiowego, które mam spore i sporo widzialam. Wiem też, że jesli ktoś chce pomocy a wpis na tym forum takim wołaniem o pomoc jest niewątpliwie, to ostatnią rzeczą jaka tej osobie pomoże jest wyśmiewanie, poniżanie i upokarzanie.

A ja się będę z Tobą nie zgadzał smile Doświadczenie życiowe też mam bardzo duże. Szczególnie ze zdradzającymi kobietami jako facet, z którymi one zdradzały i doskonale rozumiem te tzw. "powody zdrady". W żadnym zdaniu Autorki nie wyśmiałem ani nie obraziłem. A głaskanie jej po głowie i pomoc w stanie emocjonalnym, żeby jej nie było źle i smutno nie jest żadną pomocą. Ma jej być źle i smutno. Dużo lepszy będzie kubeł zimnej wody i potwierdzenie jej, że jest zła i krzywdzi. To być może da jej jakiś motywator do zmiany i naprawdę poprawi jej życie w dalszej perspektywie.

Wyrażenia "Zdradza, bo" i ogólne zrozumienie dla Autorki to propagowanie obecnej w dzisiejszych czasach społecznej akceptacji dla zdrady. Zrozumienie dla krzywdzenia innych ludzi jest czymś czego ja tolerować nie mogę i będę to krytykował.

14

Odp: Zdradziłam i nie mam wyrzutów sumienia, nie czuję nic...

Proszę Was oboje o darowanie sobie wzajemnych złośliwości.

15

Odp: Zdradziłam i nie mam wyrzutów sumienia, nie czuję nic...
karn napisał/a:

Moim zdaniem nie powinnaś w związki wchodzić. Nie każdy musi. Miałaś różnych facetów, też tylko na seks, chcesz wolności, wyszalenia się, sama mówisz że jesteś niedojrzała. Nie ma w tym nic złego. Gdybyś nie wchodziła w związek, to nie byłabyś zła. Każdy może sobie robić, co chce dopóki nie krzywdzi innych.

Dokładnie, podpisuję się w 100% pod tymi słowami. Daj sobie spokój ze związkami dopóki (jeśli w ogóle) nie dojrzejesz. Krzywdzenie innych jest słabym pomysłem na życie, nawet jeśli teraz tego nie żałujesz. Pomyśl sobie, że może ci się kiedyś odmienić myślenie i będą cię męczyć straszne wyrzuty sumienia. Daj szansę temu człowiekowi na znalezienie sobie takiej kobiety jakiej pragnie (kury domowej czy jak ją tam nazywają). Zainwestuj też w siebie, w naukę, w rozwijanie jakiejś pasji, wtedy odkryjesz że życie może być fajniejsze niż tylko seks, zabawa i "te emocje". A uroda przemija, a inwestycja w siebie - nigdy.

16

Odp: Zdradziłam i nie mam wyrzutów sumienia, nie czuję nic...
Pikupik2019 napisał/a:
karn napisał/a:

Moim zdaniem nie powinnaś w związki wchodzić. Nie każdy musi. Miałaś różnych facetów, też tylko na seks, chcesz wolności, wyszalenia się, sama mówisz że jesteś niedojrzała. Nie ma w tym nic złego. Gdybyś nie wchodziła w związek, to nie byłabyś zła. Każdy może sobie robić, co chce dopóki nie krzywdzi innych.

Dokładnie, podpisuję się w 100% pod tymi słowami. Daj sobie spokój ze związkami dopóki (jeśli w ogóle) nie dojrzejesz. Krzywdzenie innych jest słabym pomysłem na życie, nawet jeśli teraz tego nie żałujesz. Pomyśl sobie, że może ci się kiedyś odmienić myślenie i będą cię męczyć straszne wyrzuty sumienia. Daj szansę temu człowiekowi na znalezienie sobie takiej kobiety jakiej pragnie (kury domowej czy jak ją tam nazywają). Zainwestuj też w siebie, w naukę, w rozwijanie jakiejś pasji, wtedy odkryjesz że życie może być fajniejsze niż tylko seks, zabawa i "te emocje". A uroda przemija, a inwestycja w siebie - nigdy.

Żeby dać sobie spokój ze związkami, to już jest nieco za późno, nie uważasz? Dziewczyna ma męża, którego teraz nie wyrzyci do śmieci jak starą gazetę. Poza tym, może da się jeszcze ten związek uratować? W koncu jest jeszcze dziecko i decyzja o tym, czy mąż wybaczy jej zdradę powinna należeć do niego. O tym, żeby dziewczyna szukala rozwiązań, między innymi w uniezaleznieniu się od męża, w rozpoczeciu nauki pisalam wyzej. Jesli postanowią że chca być razem, to już musi być zupełnie inny związek, bo teraz niedojrzała jest nie tylko ona ale jej mąż też. To, że pracuje i zarabia na dom, to jeszcze nie znaczy, że z automatu jest dobrym mężem i ojcem. Ani ideała z niego nie robi fakt, ze jego żona go zdradza.

17 Ostatnio edytowany przez karn (2019-12-11 15:24:07)

Odp: Zdradziłam i nie mam wyrzutów sumienia, nie czuję nic...
Salomonka napisał/a:

Żeby dać sobie spokój ze związkami, to już jest nieco za późno, nie uważasz? Dziewczyna ma męża, którego teraz nie wyrzyci do śmieci jak starą gazetę. Poza tym, może da się jeszcze ten związek uratować? W koncu jest jeszcze dziecko i decyzja o tym, czy mąż wybaczy jej zdradę powinna należeć do niego. O tym, żeby dziewczyna szukala rozwiązań, między innymi w uniezaleznieniu się od męża, w rozpoczeciu nauki pisalam wyzej. Jesli postanowią że chca być razem, to już musi być zupełnie inny związek, bo teraz niedojrzała jest nie tylko ona ale jej mąż też. To, że pracuje i zarabia na dom, to jeszcze nie znaczy, że z automatu jest dobrym mężem i ojcem. Ani ideała z niego nie robi fakt, ze jego żona go zdradza.

Rozstanie to nie jest wyrzucenie do śmieci. Ludzie się rozstają, bywa. A potem wiążą z kimś innym. Rozstanie bez zdrady to jest zwrot gazety do biblioteki, ktoś inny skorzysta smile Wyrzuciła do śmieci jak starą gazetę zdradzając. Żeby decyzja należała do niego to Autorka musiałaby mu się przyznać. Autorko, zrobisz to ?

To czy mąż jest idealny czy nie, nie ma tutaj większego znaczenia. Znaczenie ma zdrada i to jest jeden jedyny problem. I mąż powinien się o tym dowiedzieć, żeby Autorka mogła w ogóle liczyć na ewentualną kontynuację małżeństwa.

Nie jest za późno na danie sobie spokój ze związkami. Jest jeszcze młoda. Może zrobić przerwę, dorosnąć psychicznie, przy okazji wyszaleć się, cokolwiek to dla niej znaczy i za parę lat spróbować ponownie. Małżeństwo to nie koniec świata, można wziąć rozwód.

W jej związku nie chodzi teraz o nią, ale o męża, którego krzywdzi. To jest coś, co się powinno zakończyć teraz czy to rozstaniem czy przyznaniem się. A dopiero potem praca nad sobą Autorki.

18

Odp: Zdradziłam i nie mam wyrzutów sumienia, nie czuję nic...

"..... Wygląda na to ze do siebie chyba nie pasujemy, on chciałby żebym była taką kurą domową, a ja w życiu tego nie chcę, lubię jeździć, bawić się, mieć coś z życia a nie tylko praca dom
Często są awantury, ..."

Bez obrazy ale Ty możesz mieć problem spasować się z kimkolwiek na dłużej , jeśli chcesz być traktowana poważnie i postrzegana jaka wartościowa osoba musisz zmienić priorytety czyli  kolejność ważnych dla Ciebie spraw, dziecko i jego dobro musi stanowić numer 1 dla niego bez wysiłku jesteś najpiękniejsza i najlepsza, ważne abyś uzupełniła wykształcenie bo to przełoży się na Twoją szanse dobrej pracy, jesteś w tym wieku i pewnie takiej urody że jeszcze dłuuuugo będziesz widoczna dla płci przeciwnej ale istotne abyś uporządkowała i uspokoiła swoje życie a Twój partner kto wie może potrafiłby Cię szanować tylko musisz mu na to pozwolić

19

Odp: Zdradziłam i nie mam wyrzutów sumienia, nie czuję nic...
karn napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Żeby dać sobie spokój ze związkami, to już jest nieco za późno, nie uważasz? Dziewczyna ma męża, którego teraz nie wyrzyci do śmieci jak starą gazetę. Poza tym, może da się jeszcze ten związek uratować? W koncu jest jeszcze dziecko i decyzja o tym, czy mąż wybaczy jej zdradę powinna należeć do niego. O tym, żeby dziewczyna szukala rozwiązań, między innymi w uniezaleznieniu się od męża, w rozpoczeciu nauki pisalam wyzej. Jesli postanowią że chca być razem, to już musi być zupełnie inny związek, bo teraz niedojrzała jest nie tylko ona ale jej mąż też. To, że pracuje i zarabia na dom, to jeszcze nie znaczy, że z automatu jest dobrym mężem i ojcem. Ani ideała z niego nie robi fakt, ze jego żona go zdradza.

Rozstanie to nie jest wyrzucenie do śmieci. Wyrzuciła do śmieci jak starą gazetę zdradzając. Żeby decyzja należała do niego to Autorka musiałaby mu się przyznać. Autorko, zrobisz to ?

To czy mąż jest idealny czy nie, nie ma tutaj większego znaczenia. Znaczenie ma zdrada i to jest jeden jedyny problem. I mąż powinien się o tym dowiedzieć, żeby Autorka mogła w ogóle liczyć na ewentualną kontynuację małżeństwa.

No i widzisz karn, w jednym sie chociaż zgadzamy smile

Jednak żeby powiedzieć o tym mężowi, powinna to zrobić nie z pozycji zależnej od niego pod kazdym względem "kury domowej", jak to sobie on wymarzył. Wtedy nie będą rozmawiali jak równy z równym. Dlatego cały ambras jest w tym, aby dziewczyna poczuła się niezależna i na tyle silna, by zdecydować czy chce ten związek ratować, czy woli być sama. Mężowi należy się prawda, ale jej także. Dopóki będzie musiała być na jego utrzymaniu, szczerości nie będzie w tym związku. Z jego strony przez dominację nad nią choćby ekonomiczną, z jej ze strachu przed niesamodzielnością. Dopóki nie rozmawiają jak niezależni od siebie partnerzy, zawsze jedno z nich będzie nieszczere.

Calkiem możliwe, że dziewczyna kiedy się usamodzielni, nawet nie pomysli, by być z tym człowiekiem, nawet gdyby on wybaczył jej zdradę. Może być też tak, że gdy ona będzie samodzielna on przestanie o niej mysleć jak o kurze domowej i przestanie mu się podobac związek z nią. Nie dobrali się, ale trudno oczekiwać, że ktoś nie zrobi błędu przy wyborze partnera, gdy dokonuje wyboru w tak młodym wieku.  Więc cokolwiek się stanie, najpierw szkoła/praca/samodzielność. Zdrada męża to jest coś, co całkowicie potępiam, ale to że kobieta zdradza męża, nie czyni z niego ideału z automatu. Odwrotnie też, żeby nie było.
Czekam na odpowiedź autorki, co mysli na ten temat i jakie ma szanse podjąć jakąś  stałą pracę np.

20

Odp: Zdradziłam i nie mam wyrzutów sumienia, nie czuję nic...

Dziwny temat, dziwny post. Miałem napisać "chwalisz się czy żalisz" ale napiszę tak: opisujesz siebie jaką osobę która nic w życiu nie osiągnęła i jest z tego zadowolona. Ciekawe co będzie się działo jak uroda zacznie przemijać a i ilość adoratorów zmaleje.

21 Ostatnio edytowany przez Pikupik2019 (2019-12-11 15:46:47)

Odp: Zdradziłam i nie mam wyrzutów sumienia, nie czuję nic...
Nebel napisał/a:

Jestem [wulgaryzm] egoistką, patrzę tylko na swoje cztery litery. Nie potrafię prawdziwie kochać, kłamię, manipuluję i jestem niestabilna emocjonalnie, nie dorosłam.

Moim zdaniem to te słowa plus zdrada i stwierdzenie, że do siebie nie pasują wskazują na brak możliwości utrzymania związku, a to jaki jest mąż jest sprawą drugorzędną. Tu potrzeba pracy nad sobą a nie nad związkiem.

22

Odp: Zdradziłam i nie mam wyrzutów sumienia, nie czuję nic...
Janix2 napisał/a:

Dziwny temat, dziwny post. Miałem napisać "chwalisz się czy żalisz" ale napiszę tak: opisujesz siebie jaką osobę która nic w życiu nie osiągnęła i jest z tego zadowolona. Ciekawe co będzie się działo jak uroda zacznie przemijać a i ilość adoratorów zmaleje.

Zostaje zawsze "wspomnień czar" i "czarodziejka gorzałka" na pojawiające się nieuchronnie żale nad sobą, wyrzuty i poczucie winy .
Jeżeli wychowałaś się w miarę normalnym domu Autorko to gdzieś tam masz jakieś ukryte nieśmiałe nie dopuszczane do świadomości i głosu skrupuły stąd być może ten wątek na forum a żeby nie bolało i nie przeszkadzało stłamsiłaś i zagłuszasz w sposób perfekcyjny wyrzuty sumienia które prędzej czy później będzie chore jak dalej będziesz się oszukiwać pocieszać i krzywdzić ulegając złudzeniu że robisz sobie dobrze i to nic takiego no chyba że masz zapasowe życie to pardon.

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

23 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2019-12-11 16:23:44)

Odp: Zdradziłam i nie mam wyrzutów sumienia, nie czuję nic...
paslawek napisał/a:
Janix2 napisał/a:

Dziwny temat, dziwny post. Miałem napisać "chwalisz się czy żalisz" ale napiszę tak: opisujesz siebie jaką osobę która nic w życiu nie osiągnęła i jest z tego zadowolona. Ciekawe co będzie się działo jak uroda zacznie przemijać a i ilość adoratorów zmaleje.

Zostaje zawsze "wspomnień czar" i "czarodziejka gorzałka" na pojawiające się nieuchronnie żale nad sobą, wyrzuty i poczucie winy .
Jeżeli wychowałaś się w miarę normalnym domu Autorko to gdzieś tam masz jakieś ukryte nieśmiałe nie dopuszczane do świadomości i głosu skrupuły stąd być może ten wątek na forum a żeby nie bolało i nie przeszkadzało stłamsiłaś i zagłuszasz w sposób perfekcyjny wyrzuty sumienia które prędzej czy później będzie chore jak dalej będziesz się oszukiwać pocieszać i krzywdzić ulegając złudzeniu że robisz sobie dobrze i to nic takiego no chyba że masz zapasowe życie to pardon.

I to jest pytanie Pasławku; czy autorka zagluszyła w sobie wyrzuty sumienia? Przeciez napisala, że nie czuje nic...

Czy jest uwikłana w związek bez miłości?. Tak czy siak, nie może tego tak zostawić, jesli nie chce przegrać życia.
Masz całkowita rację w tym że ma tylko jedno życie do przeżycia, podobnie jak jej mąż i dziecko także.

24

Odp: Zdradziłam i nie mam wyrzutów sumienia, nie czuję nic...
paslawek napisał/a:

Zostaje zawsze "wspomnień czar" i "czarodziejka gorzałka" na pojawiające się nieuchronnie żale nad sobą, wyrzuty i poczucie winy .
Jeżeli wychowałaś się w miarę normalnym domu Autorko to gdzieś tam masz jakieś ukryte nieśmiałe nie dopuszczane do świadomości i głosu skrupuły stąd być może ten wątek na forum a żeby nie bolało i nie przeszkadzało stłamsiłaś i zagłuszasz w sposób perfekcyjny wyrzuty sumienia które prędzej czy później będzie chore jak dalej będziesz się oszukiwać pocieszać i krzywdzić ulegając złudzeniu że robisz sobie dobrze i to nic takiego no chyba że masz zapasowe życie to pardon.

Też odniosłem wrażenie że autorka opisuje swoją grę komputerową gdzie wklepaną ma "nieśmiertelność". Piszę to dlatego że niedawno słyszałem w szpitalu opowieść kobiety która do 35 roku żyła jak autorka. Nie przewidziała że nieśmiertelność może się skończył. I gdy zapadła na śmiertelną chorobę całymi dniami płakała że ile by dała aby  zacząć wszystko od początku bo nic w życiu nie osiągnęła, ani pod względem towarzyskim ani pod intelektualnym o rodzinie nie wspominając. Pamiętam jak mówiła: pewnie nikt na pogrzeb nie przyjdzie, nikt nie będzie mnie pamiętał a i grób zniknie za paręnaście lat. Żal mi jej było bo była kompletnie sama, czasami ktoś z jakiejś fundacji ją odwiedził.

25 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-12-11 16:38:41)

Odp: Zdradziłam i nie mam wyrzutów sumienia, nie czuję nic...

Salomanko dobre pytanie.
Stan o którym napisała Nebel jest mi znany w sensie pamiętam jak było ze mną (znowu wyjdę na zmęczonego bohatera no trudno pies mnie ganiał )
Nie tylko ja mam z resztą takie refleksje "po czasie" po latach i po przejściach.
Nie można nic nie czuć,chyba że się jest "martwym" za życia lub ma ostrą psychopatię ,ale można tak się znieczulić i wyprzeć zakłamując się wewnątrz, że nie ma się kontaktu z sumieniem  a i to wybiórczo i do czasu,niemal  każdy pęka i upada nawet po wielu latach takich zabaw. Oszukiwanie,ukrywanie i kłamstwa stają się niby organiczne mikro sekundowe impulsy i reakcje bez zmrużenia powiek nie do rozpoznania mimika grymasy  też - kamienna twarz na zawołanie albo coś innego potem jakaś ulga w "nagrodę".
Potrzebne jest jednak znieczulanie się "wsparcie",jakiś "dopalacz" i proteza i niekoniecznie substancja czym Autorka się znieczula czego boi najbardziej ?Atencja,adoracja,zabawy,adrenalina ze zdradzania i utrzymywania tajemnic,sekretów przed partnerem,odwet na nim za brak szacunku,poniżenia wszystko możliwe.
Nie czuć wyrzutów ze zdrad to wydaje się mały pikuś mocny i straszliwy wpływ złudzenia i okłamywania siebie notorycznie i nie sądzę żeby Autorka miała zaburzenia osobowości jakieś psychopatyczne ,ale jak tak dalej pójdzie dobrze i szczęśliwe życie jej nie czeka tylko jakieś euforie i dołki skrajności zero spokoju, stabilizacji  pomiędzy.
Rekompensowanie sobie deficytów,urazów tak jak to robi Nebel bardzo niebezpieczne dla niej samej i dziecka które urodziła i jest odpowiedzialna za nie.Dajesz sobą pomiatać i odbijasz sobie to emocjami,afektami i pewnie mnóstwo czasu żyjesz w marzeniach,mrzonkach.
Związek Autorki do skasowania nie ma co ratować to jakiś twór na pokaz,pozór ,udawanie na całego, walka między wami  zniszczyła to coś co dopiero się zaczęło .

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

26

Odp: Zdradziłam i nie mam wyrzutów sumienia, nie czuję nic...

Mam generalnie bardzo zbliżone, wręcz identyczne podejście do zdrad, krętactwa i oszukiwania drugiego człowieka, jak karn. Jednak tutaj sytuacja wygląda raczej dużo bardziej skomplikowaną. Sama łatwośc i szybkość, z jaką Autorka zdradziła już sporo mówi, o jej podkopanym systemie wartości i poczuciu zagubienia. Przykro się czyta o kimś, kto ma tylko urodę do zaoferowania. Zwykle o podnoszeniu poczucia własnej wartości, czy w ogóle o jej definiowaniu nie powinna decydować czyjaś atencja, ale tutaj chyba dosżło do wyjątkowego przypadku. Przykład pokazuje dobitnie, jak bardzo człowiek potrzebuje w życiu czegoś więcej niż tylko domu i rodziny. Tutaj Autorkę rozumie całkowicie, że chciała zaznać tego życia znacznie więcej, ale nie było jej to dane. Nie spełnia się w pracy, w żadnych innych aktywnościach, więc nie ma praktycznie szans, żęby czerpać radość z codzienności. To być może pchnęło ją do zdrady.
Pytanie tylko, czy nie wkopała się w to na własne życzenie..? Skoro do siebie nie pasują, to może warto zakońćzyć tę znajomość? Ewentualnie słowa te mogły paść w silnych emocjach, dlatego też Autorka odnosi takie wrażenie. Zatem droga Nebel zastanów się czego tak naprawdę w życiu chcesz i czego oczekujesz. Macie dziecko, wiec teraz to powinien być Twój priorytet.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

27 Ostatnio edytowany przez Nebel (2019-12-11 17:16:26)

Odp: Zdradziłam i nie mam wyrzutów sumienia, nie czuję nic...

Dziecko zostaje z ojcem gdy ja jadę. Ale nigdy nie jadę na dłużej niż np. sobota i niedziela. On też mówi ze mi wszstko moze zarzucic ale nie to ze jestem złą matką bo zajmuję się dzieckiem najlepiej jak tylko potrafię i jesteśmy bardzo związane.Dorabiam na tym co mam- uroda. Nie, nie pracuję jako prostytutka. A druga sprawa jest taka, że facet ma długi i jakby nie moje dorabianie to byśmy dawno wylecieli z mieszkania które wynajmujemy. Mam jedną rzecz którą lubię ale to raczej ,,pasja" małego dziecka nie dorosłej kobiety. Chciałabym żeby to w jaki sposób dorabiam był moją stałą pracą bo to jedyne dla czego żyję i co lubię robic. Nie wiem czy to wazne, chodzę na terapię, biorę leki, mam osobowosć borderline, cechy histrionicznej i socjopaty. Do tego noe wiem czy to się tak fachowo nazywa ale syndrom odrzucenia w dzieciństwie. Bylam wymagającym dzieckiem a rodzice noe poswięcili mi tyle uwagi i nie dali ttle miłosci ile potrzebowałam. Moze i mam urodę ale cągle szukam potwierdzenia atrakcyjnosci u innych męzczyzn. Lubię zwracać na siebke uwagę. Kiedyś bylam bardzo zazdrosna, zaborcza i agresywna. Chcialam miec faceta tylko dla siebie, Dzięki terapii znormalniałam trochę. A im bardziej znormalniałam tym gorszy on siędla mnie stawał przec co psychocznie czulam się gorzej. On wie jak mi wbić szpikę tak żeby bolało mimo ze stara się już nie pokazywać tego bólu. Ale cięzko jest słyszeć ciągle że jestem jeb... i debi... A jaka kiedyś była wojna w domu, bo nie potrafię przejsć obojętnie obok chorego zwierzaka, to przyniosłam do domu takie jedno zwierzatko bo znalazłam je na ulicy to się tyle nasłuchałam, kazał mi je wyrzucić. Dobrze ze zadzwoniłam po eko straż i wzięli je bo nie umiałabym go tak wyrzucić.
Wiecie, ja nawet nie mam poczucia że go tym skrzywdziłam, nigdy nie miałam zamiaru mu o tym mówić, najprawdopodniej skończyłoby się to tak że dostałabym po ryju albo z zemsty mógłby uszkodzić mi np twarz tak zebym straciła tą swoją atrakcyjność...
Szczerze? Nigdy nie wiedziałam i chyba nadal nie wiem czego chcę w zyciu; zawsze gdzieś biegałam nie wiadomo dokąd i szukalam noe wiadomo czego. Ale dopóki mialam zapewnienia swojej atrakcyjności było ok.
Czego się boję? Najbardziej chyba tego ze kiedyś pojawią się zmarszczki, idealne cycki obwisną a ja nie będę już piękną, młodą Nebel którą faceci adorują,  nawet przy swoich kobietach. Zostanę sama, opuszczona bo też od dziecka noe mogę wymagać że zawsze będziemy razem, nieeozłączni przyjaciele. Nic mi nie zastąpi miłosci i adoracji faceta nic, tylko wtedy czuję się zadowolona i spełniona. Wiecie, kiedyś po tych chwilowych znajomościach, związkach myślałam że to czego potrzebuję to stały związek, dziecko, rodzina. A jak już to mam to czuję że to nie dla mnie. Kocham dziecko ale gdybym miała cofnąć czas, gdybym wiedziała wtedy jak bardzozaburzona jestem to nigdy nie zrobiłabym tak samo, nie byłoby dziecka. Nie załuję że jest bo jest moim kochanym skarbem ale gdybym wtedy była taka jaka jestem teraz, gdybym wiedziała tyle o sobie ile teraz, nie powołabym na swiat dziecka.

28 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-12-11 17:41:19)

Odp: Zdradziłam i nie mam wyrzutów sumienia, nie czuję nic...
Nebel napisał/a:

Dziecko zostaje z ojcem gdy ja jadę. Ale nigdy nie jadę na dłużej niż np. sobota i niedziela. On też mówi ze mi wszstko moze zarzucic ale nie to ze jestem złą matką bo zajmuję się dzieckiem najlepiej jak tylko potrafię i jesteśmy bardzo związane.Dorabiam na tym co mam- uroda. Nie, nie pracuję jako prostytutka. A druga sprawa jest taka, że facet ma długi i jakby nie moje dorabianie to byśmy dawno wylecieli z mieszkania które wynajmujemy. Mam jedną rzecz którą lubię ale to raczej ,,pasja" małego dziecka nie dorosłej kobiety. Chciałabym żeby to w jaki sposób dorabiam był moją stałą pracą bo to jedyne dla czego żyję i co lubię robic. Nie wiem czy to wazne, chodzę na terapię, biorę leki, mam osobowosć borderline, cechy histrionicznej i socjopaty. Do tego noe wiem czy to się tak fachowo nazywa ale syndrom odrzucenia w dzieciństwie. Bylam wymagającym dzieckiem a rodzice noe poswięcili mi tyle uwagi i nie dali ttle miłosci ile potrzebowałam. Moze i mam urodę ale cągle szukam potwierdzenia atrakcyjnosci u innych męzczyzn. Lubię zwracać na siebke uwagę. Kiedyś bylam bardzo zazdrosna, zaborcza i agresywna. Chcialam miec faceta tylko dla siebie, Dzięki terapii znormalniałam trochę. A im bardziej znormalniałam tym gorszy on siędla mnie stawał przec co psychocznie czulam się gorzej.
Wiecie, ja nawet nie mam poczucia że go tym skrzywdziłam, nigdy nie miałam zamiaru mu o tym mówić, najprawdopodniej skończyłoby się to tak że dostałabym po ryju albo z zemsty mógłby uszkodzić mi np twarz tak zebym straciła tą swoją atrakcyjność...

Dla mnie nie ma nic śmiesznego czy dziecinnego w Twoich marzeniach o pracy i zarabianiu .
Możesz się rozwijać w tym kierunku jak najbardziej jeżeli to Ci się podoba i pasuje możesz się szkolić w tym i zarabiać na swoim całkiem nieźle.
Jak chodzisz na terapię to nie wszystko stracone potrzebny czas dla zmian nie przestawaj i nie przerywaj tego samemu trudno wyjść na prostą tak bez pomocy Ty masz szansę się usamodzielnić i uniezależnić bardzo realną i możliwa do osiągnięcia znam takie "beznadziejne " przypadki żadna ściema i żaden kit.

Samo ukrywanie się z sekretami przecież już tłumi bardzo skutecznie, następnie to że przekonana jesteś o tym że należy Ci się jakaś surowa  kara - dostać po twarzy no i niechęć awersja do partnera coraz większa rewanż, "satysfakcja" też dają ostry wewnętrzny szum i projekcje tej adoracji od facetów  potwierdzanie i sprawdzone to jest już jak nałóg -tak to  wygląda to usilne natrętne  i utwierdzanie się  i siebie swojej wartości w opiniach,atencji tej realnej i urojonej od innych .

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda
Odp: Zdradziłam i nie mam wyrzutów sumienia, nie czuję nic...

Oj koleżanko za dużo to ty nie masz do zaoferowania światu. big_smile A uroda kurcze minie. Skoro to twój jedyny kapitał, to zacznij już oszczędzać.

30

Odp: Zdradziłam i nie mam wyrzutów sumienia, nie czuję nic...

Autorko, musisz być nieszczęśliwa i bardzo samotna osobą. Wydaje mi się, że kompletnie nie masz pomysłu na życie. Napisałaś, że jedyne, co masz to uroda i napisałaś to z sarkazmem. Niby masz rodzinę, czyli coś, o czym marzy zdecydowana większość ludzi, masz dziecko, dach nad głową i męża, który na swój sposób próbuje ogarnąć wasza rodzinę pod względem bytowym, więc powodów do zadowolenia, wydawać by się mogło, troszkę jednak masz.
Dlaczego więc jesteś smutna i wydajesz się zrezygnowana. Podczytujesz sobie różne wątki na temat osób zdradzajacych, jakbyś starała się odnaleźć w jakiejś historii siebie, bo może w ten sposób chcesz zrozumieć sama siebie.
Autorko, nie jesteś zadowolona z tego, jak teraz żyjesz i szukasz, jednak zupełnie po omacku, jakiejś innej drogi, która dalaby ci spełnienie i to, żebyś zawsze zaczynając i kończąc dzień mogła powiedzieć sobie, że w sumie jest fajnie, głupia więc nie jestem.
Znalazłaś jakiegoś okazjonalnego boczniaka, który potrzebny Ci jest głównie do tego, by dostarczał ci emocji, bo jak cie zrozumiałam, nawet niespecjalnie o ten seks z nim chodzi. Ta znajomość daje co emocje i sprawia, że masz poczucie iż żyjesz pełnia życia. Ze przynajmniej tyle masz swojego i nikt ci tego nie odbierze.
Zobacz więc na jakie dno spadłas, żeby jakiś boczniak dowartosciowywal cię, to żenujące i żałosne.
A nie lepiej by było, żebyś zamiast puszczać się za plecami męża zaczęła się kształcić, może zdobyła jakiś zawód i wtedy podniosła y się twoja własną samoocena. Nie myśl o chłopach, lecz o prozie życia, czasy są takie ciezkie, trzeba naprawdę mocno się starać, żeby utrzymać rodzinę na powierzchni.
A tymczasem ty puszczasz się z jakiś lowelasem, by poczuć się lepiej. To droga donikąd.

31

Odp: Zdradziłam i nie mam wyrzutów sumienia, nie czuję nic...

Jezeli jestes osoba prozna (i nie jest to obraza, sama jestem prozna) i nie chcesz pracowac, uczyc sie to trzeba bylo inaczej poprowadzic zycie.
Moglas wyjechac za granice, znalezc jakiegos sugar daddy i mialabys z glowy takie problemy.
Nie zeby teraz to nie bylo mozliwe. Moja kolezanka miala sugar daddy majac sama 40 lat.

To, ze nie czujesz sie winna nie swiadczy o tym, ze nie masz uczuc.
Ludzie sa bardziej skomplikowani.

'Żadne drzewo nie wzrośnie do nieba,jeśli jego korzenie nie sięgają do piekła.'

32

Odp: Zdradziłam i nie mam wyrzutów sumienia, nie czuję nic...

No mogłam, mogłam w ogóle sobie inaczej to życie ułożyć. Ale wtedy wśród tych krótkotrwałych relacji i spotkań na seks, gdzie potrafiłam się np. 4 dni w tygodniu spotykać i w każdy dzień z innym myślałam że jedyne czego potrzebuję to stały związek, rodzina, dziecko. Za późno okazało się że jednak nie...
Z tego drugiego faceta ciężko zrezygnować bo jest mi z nim tak dobrze, każdy telefon od niego powoduje uśmiech i przypływ energii, miałam się nie zakochiwać a chyba to się dzieje i coraz trudniej mi sobie uporać się z emocjami, tylko on mnie tak rozumie, doradzi i powie że jestem cudowna.  Może macie racje że głównie chodzi mi o emocje a nie o seks. Choć seks też bo jest dokładnie tak jak lubię. Ale nie, w sumie macie rację.
Też wydaje mi się że gdybym czuła choć cień szansy że to się wyda to może jeszcze inaczej bym to odczuwała ale to dziwne bo mam takie przekonanie że przecież nikt się o tym nie dowie a w ogóle to jest mi tak wygodnie bo wiecie w razie w to mam gdzie iść. Chociaż jestem taka głupia że w nerwach mogłabym coś sypnąć... Ehh... Z rodzicami mam fatalne relacje, prawie nie utrzymujemy kontaktu a od faceta ciągle słyszę żebym spier... stąd do rodziców bo on wynajmuje mieszkanie, nie ja. A chyba najgorsze jest to że nie widzę nic złego w swoim zachowaniu, zdrada to dla mnie w sumie nic takiego a nie zdrada.  Mimo ze mi to próbujecie uświadomić to nie trafia do mnie nic sad  Tak sobie pomyślałam że gdyby sytuacja byla odwrotna to dla mnie w sumie spoko, bo ja bym była tą dobrą a on tym złym który mnie zdradził i generalnie miałabym to gdzieś. Ehh...

33

Odp: Zdradziłam i nie mam wyrzutów sumienia, nie czuję nic...

Nie masz ewidentnie pomysłu na życie. Teraz to cię ani ziębi ani grzeje, ale za 20 lat stwierdzisz, że tylko sobie życie zmarnowałaś. Masz dziecko powinnaś zadbać o siebie, żeby dać mu dobry przykład i go czegoś nauczyć. Takie emocje, faceci, sex wszystko jest fajne, ale jakieś życie i swoją wartość trzeba sobie budować. Chociażby po to bo różnie w życiu bywa. Urodę możesz stracić nagle, zatem i pracę oraz faceta też i ciężko będzie ci się odnaleźć....

34

Odp: Zdradziłam i nie mam wyrzutów sumienia, nie czuję nic...
Nebel napisał/a:

.........a w ogóle to jest mi tak wygodnie bo wiecie w razie w to mam gdzie iść. Chociaż jestem taka głupia że w nerwach mogłabym coś sypnąć... Ehh... Z rodzicami mam fatalne relacje, prawie nie utrzymujemy kontaktu a od faceta ciągle słyszę żebym spier... stąd do rodziców bo on wynajmuje mieszkanie, nie ja. ..

Niby gdzie możesz iść w razie "W"? Myślisz teraz o tym kochanku? Dziewczyno, zrobisz najgorszą rzecz jaka kobieta może zrobić; uzależnisz się materialnie od następnego mężczyzny a tym razem już nie będzie chodzić tylko o ciebie, ale też i o dziecko, którego on nie będzie ojcem. Myslisz, ze sielanka będzie trwala długo, jesli nie będziesz samodzielna? Dlaczego widzisz swoje życie i swoją przyszlość tylko przy boku jakiegoś faceta, a nie próbujesz się usamodzielnić?
Nie można jednak mówić o jakiejkolwiek niezależności, samodzielności, jeśli nie ma niezależności finansowej; dlatego powinnaś przede wszystkim podjąć pracę, która pozwoli ci utrzymać się samej, bez niczyjej pomocy czy łaski. Masz teraz przykład, czym kończy się ufność w to, że ktoś będzie cię utrzymywał i dzielił sie z tobą swoim dachem. Nie otworzyło ci to oczu?

Nebel napisał/a:

Czego się boję? Najbardziej chyba tego ze kiedyś pojawią się zmarszczki, idealne cycki obwisną a ja nie będę już piękną, młodą Nebel którą faceci adorują,  nawet przy swoich kobietach. Zostanę sama, opuszczona bo też od dziecka noe mogę wymagać że zawsze będziemy razem, nieeozłączni przyjaciele. Nic mi nie zastąpi miłosci i adoracji faceta nic, tylko wtedy czuję się zadowolona i spełniona. Wiecie, kiedyś po tych chwilowych znajomościach, związkach myślałam że to czego potrzebuję to stały związek, dziecko, rodzina. A jak już to mam to czuję że to nie dla mnie. Kocham dziecko ale gdybym miała cofnąć czas, gdybym wiedziała wtedy jak bardzozaburzona jestem to nigdy nie zrobiłabym tak samo, nie byłoby dziecka

Uczepiłaś sie tej swojej urody, bo niczego więcej teraz nie masz, ale wierz mi, dla spełnionych kobiet  nawet tych bardzo atrakcyjnych, nie ona jest najważniejsza. Najważniejsze jest to co mają w głowie i że mają po co codziennie wstawać z łożka, a nie tylko liczyć nieuchronnie pojawiające się zmarszczki. Takie kobiety nie muszą być ciągle młode, żeby były atrakcyjne. Dla mnie kobieta samodzielna to przede wszystkim swobodnie myślący człowiek, który wyzwala się z narzuconych mu ról i przekonań. Podejmuje wyzwania i zmiany, nie czekając, aż sytuacja przyciśnie ją do muru, albo będzie miała takie zaplecze i przygotowanie, żeby nie odczuwać niepokoju, czy nawet trwogi przed przyszlością. Jeśli tego nie zrozumiesz, to muszę ci ze smutkiem napisać; przegrasz życie. Obudzisz się któregoś dnia, a w tym dniu już nie wzbudzisz czyjegoś zachwytu i twoj świat runie, bo nie będziesz miała niczego, co by go trzymało w całości. Nie dołaczyłas w porę do kobiet, które nie zaniedbują się zewnętrznie, a jednocześnie umieją dbać o „inner beauty”.

Napisałas o sobie bardzo szczerze i poruszająco, ale to list zupełnie zagubionego w życiu dziecka, a nie doroslej kobiety.
Czy myślisz czasem, aby podjąć terapię?
I jeszcze jedno pytanie; Mieszkasz w Polsce czy za granicą?

35 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-12-14 12:18:06)

Odp: Zdradziłam i nie mam wyrzutów sumienia, nie czuję nic...
Nebel napisał/a:

[...]Nie wiem czy to wazne, chodzę na terapię, biorę leki, mam osobowosć borderline, cechy histrionicznej i socjopaty. Do tego noe wiem czy to się tak fachowo nazywa ale syndrom odrzucenia w dzieciństwie.[...]


[...]Dzięki terapii znormalniałam trochę. A im bardziej znormalniałam tym gorszy on się dla mnie stawał przec co psychocznie czulam się gorzej. On wie jak mi wbić szpikę tak żeby bolało mimo ze stara się już nie pokazywać tego bólu. Ale cięzko jest słyszeć ciągle że jestem jeb... i debi... A jaka kiedyś była wojna w domu, bo nie potrafię przejsć obojętnie obok chorego zwierzaka, to przyniosłam do domu takie jedno zwierzatko bo znalazłam je na ulicy to się tyle nasłuchałam, kazał mi je wyrzucić. Dobrze ze zadzwoniłam po eko straż i wzięli je bo nie umiałabym go tak wyrzucić.
Wiecie, ja nawet nie mam poczucia że go tym skrzywdziłam, nigdy nie miałam zamiaru mu o tym mówić, najprawdopodniej skończyłoby się to tak że dostałabym po ryju albo z zemsty mógłby uszkodzić mi np twarz tak zebym straciła tą swoją atrakcyjność...  [...]


Na terapię Autorka uczęszcza/uczęszczała.

Wpakowałaś się Nebel w koło zależności,koleiny i regulowanie emocjami,uczuciami zapewnianymi przez opinie i osądy innych osób.
Czujesz się w głębi nikim i nic nie warta to Twoje słowo dane przez  Ciebie też jest nic nie warte zadajesz się z byle kim
tylko dla powierzchownych emocji one niby dają jakąś wartość i niestety to wszystko co znasz.
Partner Ciebie upokarza,gnoi a tamten  chwali ,uwierzyłaś  w obu i ta "wiara" przekonania mają wielkie znaczenie ,naiwne to bardzo.
Jednemu dajesz się krzywdzić za niby "ochronę" utrzymanie,a tym  drugim się nagradzasz biorąc odwet.
Takie chore zależne wypełnianie pustki nigdy dobrze się nie kończy ponieważ poczucia braków i pustki są wytworem ego jak napisała Salomonka i nikim niczym nie da się ich wypełnić z zewnątrz .
Zacytuje Salomonkę z innego watku bo to co napisała jest trafne i mądre

Salomonka napisał/a:

Najważniejsze, to chcieć dla siebie szczęscia i spokoju w życiu, niezależnie  od drugiego człowieka. Niezmiernie istotną rzeczą jest także konieczność zdawania sobie sprawy z tego, czym jest emocjonalna zależność i jakie są jej negatywne strony.
Wynika to bezpośrednio z tego, że wywodzi się ona z wewnętrznej pustki, którą sami tworzymy w naszej psychice. Kiedy to zjawisko już u nas wystąpi, możemy zauważyć u nas tendencję do tworzenia sobie nadziei, że nasz partner będzie w stanie wypełnić tę pustkę i sprawić, że poczujemy się kochane i bezpieczne. Niestety, tylko same mozemy te pustkę wypełnić i musimy się tego nauczyć.
Życze twojej przyjaciółce spokoju i odwagi, aby mogła spojrzeć na swój były juz związek z dystansu i naprawdę dostrzegła w nim to, co było piękne, ale też to co mogłoby ją zniszczyć i przed czym odejście jej partnera ją uchroniło, oraz  żeby potrafiła to rozdzielić.

Tłumisz w sobie wiele złości i urazów chyba już od dzieciństwa jak tak dalej będziesz robić staniesz się agresywna i w depresji na przemian z erupcjami fascynacjami innymi coraz to nowymi facetami emocje można wyzwalać na zawołanie ale to sztuczne i bywa szkodliwe ponieważ zniewala i uzależnia coraz bardziej i mocniej..

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

36

Odp: Zdradziłam i nie mam wyrzutów sumienia, nie czuję nic...

Dziękuję, macie racje. To prawda że nie dorosłam. To też prawda że mam w sobie pustkę której nie potrafię wypełnić. Pamiętam że już w podstawówce mówiłam do koleżanki że mam w sercu pustkę i czuję się bardzo samotna. Chyba tego nie napisałam ale dodatkowym problemem jest to że mamy długi. A właściwie to ja mam, bo jak obecny partner miał problemy z pracą, dodatkowo komornika wzięłam dość spory kredyt, ja, sama. Chciałam kiedyś iść nazwijmy to do normalnej pracy ale nie mam prawa jazdy i mieć nie będę bo raz że leki a dwa nie nadaję się na kierowcę. Autobusem nie dojechalabym na czas mając jeszcze odstawić dziecko do żłobka. Wiecie, gdybym poszła do pracy to licząć dojazd i żłobek zostałoby mi zapewne tyle że nie byłabym wstanie utrzymać siebie i dziecka. Do tego dochodzi spłata kredytu. Ze swoim wykształceniem a raczej brakiem więcej jak 2500 nie zarobię bo patrzyłam po ogłoszeniach. Obecnie oprócz tego drugiego faceta nie mam nikogo kto by mnie wspierał, wysłuchał. On tez mnie zapewnia że mi zawsze pomoże. Ale ja nie wiem co mam zrobić sama ze sobą. Chcialam iść zaocznie do szkoły ale to kosztuje niestety i nie stać nas na to. Ale moje dorabianie ratuje nam życie jakby nie było, prawie 2000 płacimy za malutkie mieszkanie, on zarobi ok 3000.  Jest jeszcze taki fakt że mam ogromne problemy z relacjami z ludźmi, reaguję agresją w stosunku do obcych, nie potrafię rozmawiać. To nawet mi terapeutka powiedziała żebym lepiej odpuściła sobie pracę gdzie jest wymagany jakiś bezposredni, większy kontakt z ludźmi bo tego nie podołam a po co mam sobie problemów dokładać.
Agresywna byłam kiedyś, oj bardzo.

37

Odp: Zdradziłam i nie mam wyrzutów sumienia, nie czuję nic...

Znów pisaliśmy, chciał potozmawiać. Znowu wyszłam z domu pod pretekstem zakupów. Zaczynam mieć dość tych moich kłamstw, to najgorsze. Każde nawet najbardziej absurdalne kłamstwo przychodzi mi z taką łatwością że nawet już nie obmyślam, tylko kłamię na poczekaniu. A najgorsze jest to życie od rozmowy do rozmowy, od smsa do smsa i od spotkania do spotkania...

Posty [ 37 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradziłam i nie mam wyrzutów sumienia, nie czuję nic...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018