Zwierzak - czy stanie między nami? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Zwierzak - czy stanie między nami?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 38 ]

1 Ostatnio edytowany przez bez_nazwy (2019-12-02 08:04:08)

Temat: Zwierzak - czy stanie między nami?

Cześć, postanowiłem napisać bo pewien problem coraz bardziej mnie nurtuje. Naświetlając sytuację: jesteśmy razem prawie 2 lata, od ponad roku mieszkamy razem, a od początku lata na własnym mieszkaniu które kupiłem (pierwsze miesiące były na próbę aby zobaczyć, czy będzie ok). Dogadujemy się bardzo dobrze mimo róznicy wieku: ja niemal 30 lat, ona 10 lat młodsza. Ja pracuję sporo, ale zdalnie, z domu, ona studiuje i nie mam zamiaru podcinać jej skrzydeł w niczym, nie podoba mi się "matka Polka" itd. W zasadzie w ogóle się nie kłócimy, jesteśmy dopasowani na wielu płaszczyznach, od jakiegoś czasu myślę o oświadczynach. W zasadzie wszystko super... ale ostatnio coś mnie wkurza. Trzeci tydzień mamy małą kotkę - ja lubię koty, moja Luba też i myśleliśmy o nim jakiś czas.

Niestety teoria teorią, a praktyka praktyką - większość czasu to ja spędzam z kotem, to ja jestem w domu gdy Luba jest na uczelni (studiuje dziennie). Co chwila patrzę czy czegoś nie uszkodzi, bo to mały kot i jeszcze bardziej wpada na szalone pomysły. Do tego niesamowicie wkurza mnie bałagan jaki robi. Tj. sam kot jest czysty, ale żwirek w kuwecie ma taki, że potem ślady są na podłodze... Ok, jestem upierdliwy bo lubię porządek, zorganizowanie itd. - tym bardziej, że sam sporo w domu sprzątam. Ktoś mi kiedyś powiedział, że mam 30 lat, wyglądam na 20 lat, a mentalnie jestem jak 60 latek... Może, ale syfu nie lubię i tyle wink

Ten kot coraz bardziej chodzi mi po głowie i choć przywiązałem się do niego już nieco, o jednak zaczynam mieć dosyć pewnych spraw z nim związanych. Obecnie myślę o tym, aby oświadczyć Lubej, że ja do jego utrzymania nie dołożę już ani złotówki. Zanim ktoś mnie zlinczuje za takie "poważne" postawienie sprawy dajcie nakreślić dalszy obraz: nie mamy na głowie kredytów, nie mamy żadnych problemów, ale jeśli chodzi o byt i finanse, to jest moja zasługa. Wyciągnąłem Lubą z szamba, bo żyła z rodziną z ojczymem, który nie był dla niej specjalnie miły, a matka zajmowała raczej neutralne podejście. Ma alimenty od biologicznego ojca, ale to wszystko - studiuje dziennie i nie ma niczego na głowie, bo to ja kupiłem mieszkanie, opłacam wszystkie rzeczy, płacę za 95% zakupów itd. Pozwalamy sobie na sporo, w tym roku byliśmy też na wczasach i nie musiała grosza do tego dokładać. Dostała ode mnie telefon, rower.. Sporo tego moim zdaniem jak na taki etap związku - no ale rozumiem sytuację i niczego nie wymagam.

Dobra, jak znacie już obraz to co o tym sądzicie: czy takie postawienie sprawy jest ok?
Stwierdzenie: lubię koty, ale to za dużo jeśli ma tak wyglądać. Jeśli chcesz go mieć, ok, ale Ty go utrzymujesz - i zobaczymy jak będzie.
Nie chcę, aby kot stał się jakąś kością niezgody między nami, niemniej podskórnie czuję, że tak może się stać.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Zwierzak - czy stanie między nami?

Przepraszam za zamieszanie, popełniłam błąd. Wklejam posty z innego tematu Autora:

Ela210 napisał/a:

Tatuśkujesz jej.
Na kotach się nie znam, ale jak dorosła osoba ma zwierzę to zajmuje się nim.
Tak samo jak to, że Ona studiuje, Ty ją utrzymujesz, okej, tak sobię ustaliliscie, ale w takim wypadku czułabym się zobowiązana by dom był na mojej głowie i nie chodzi tu o Matke Polkę tylko o  normalną równowagę. Ona z tym kotem się wprowadziła? Czy zgodziłeś się na to? Odradzalabym też oświadczyny "dziecku" mentalnemu..

Jak ktoś studiuje dziennie zwykle trochę czasu ma, chyba że to medycyna.

Tak na szybko porada, to wynajmij biuro, choćby coworking. A ona będzie musiała się z kotem zorganizować. Jak coś zniszczy, to niech pracuje w weekendy i odkupi .

Lady Loka napisał/a:

A to takich rzeczy nie przedyskutowaliście ZANIM przygarnęliście kota? Teraz co z nim zrobicie? Oddacie? Dziecko też byś oddał, bo brudzi Ci zabawkami na dywanie? Nie spodziewałeś się, że małego kota trzeba też wychować, żeby np. nie drapał foteli i nie chodził po stołach? Brak odpowiedzialności tutaj wychodzi ogromny.
Żwirek zawsze możecie kupić inny, są też specjalne dywaniki, które kładzie się przed kuwetą i kot jak z kuwety wychodzi to wyciera łapki tak jak człowiek buty o wycieraczkę. Ale nie ma szans, żebyś zlikwidował każde źródło bałaganu. Kot zawsze trochę jedzenia z miski wyrzuci, rozleje wodę pijąc, zostawi sierść wszędzie gdzie akurat będzie.
No nie przemysleliście tego.

Ale to są też konsekwencje brania sobie dziewczyny 10 lat młodszej. Ona jest mentalnie na innym poziomie. Nie ma takiego poczucia obowiązków, dbania o dom jak Ty. To nie powinno być też Twoją rolą, żeby ją wyciągać z "szamba". Ty mentalnie jesteś jej ojcem, a nie partnerem. A jak zaczniesz smęcić o to, że kot brudzi to już całkowicie.

Tak samo jak kwestie finansowe trzeba było przegadać ZANIM wzięliście sobie zwierzaka. Jeżeli Tobie nie pasuje to, na ile ją utrzymujesz to jej to powiedz, niech Ci się zacznie dokładać do rachunków.

Winter.Kween napisał/a:

Napisales, ze mysleliscie o kocie od jakiegos czasu.
WY mysleliscie i WY lubicie.
Czyli wzieliscie sobie kota, razem. I teraz co? Serio,nie wiedziales, ze zwirek moze sie na lapkach nosic? Serio, nie wiedzialas, ze kociak bedzie sie bawil?
Szczegolnie, ze wzieliscie jednego kota mlodego? Z takim kotem, ktory nie ma ze soba towarzysza trzeba sie bawic duzo.
Chcesz sie pozbyc zwierzaka, bo sam jestes mentalnym dzieciakiem. Wcale mi nie przypominasz 60 latka mentalnego, bo od takiego kogos wymaga sie zdolnosci przewidywania. Zwierze to nie maskotka. Macie kota dopiero trzeci tydzien, a Ty juz marudzisz.
Nie jest to zle, ze Ty chcesz zeby ona placila za utrzymanie kota. Zle jest, ze to jest Twoja metoda by sie zwierzaka pozbyc.

Powiedz jej zeby sie dokladala i tyle. Albo znajdz dobry dom kotu. Dom, ktory rozumie, ze kot to zwierze.


Osobiscie, ta sytuacja to bylby dla mnie deal breaker. Nie moglabym byc z kims takim.
My z mezem mamy trzy koty. Jednego od kogos takiego jak Ty, jednego ja wzielam z fundacji, jednego moj maz znalazl na ulicy.
Domu zrujnowanego nie mamy, a nie pilnujemy ich jak biegaja i sie bawia. Kuwete mamy zamykana, wchodza przez klapke i nie sypie sie po podlodze za duzo, wydatki na koty mamy ogromne bo zabieramy je wszystkie ze soba do Europy. Nie wyobrazam sobie, zeby mi maz mowil 'no wiesz, Diaboline wzielas Ty glownie, wiec moze Ty zaplacisz za jej bilet?', albo zeby szukal jak na mnie zwalic odpowiedzialnosc bo Diabolina drze jape o 3 w nocy.

Ela210 napisał/a:

Oj, sorry, nie przeczytałam że to wspólny pomysł..To zmienia postać rzeczy ws kota.
Niemniej ja kotów  nie lubię, to by pewnie mnie wkurzał niszcząc, ale TY podobno lubisz więc nie rozumiem.
chyba kot obrywa za inne frustracje

3

Odp: Zwierzak - czy stanie między nami?

Jeśli decyzja o przygarnięciu kota była wspólna, to Ty także masz obowiązek się nim opiekować, po nim sprzątać i na niego łożyć.

Druga sprawa, czy Ty się za bardzo nie poświęcasz w związku? Popatrz, w innych tematach pisałeś o dziewczynie z problemem DDA, tutaj też ''uratowałeś'' kolejną Panią, jak piszesz ''z szamba''. Nie jesteś supermanem, pozwalaj innym na popełnianie błędów, przestań ratować świat smile

Odp: Zwierzak - czy stanie między nami?

Kup żwirek silikonowy, będzie mniej syfu.

5

Odp: Zwierzak - czy stanie między nami?

@Ela210 najpierw zamieszkaliśmy razem, dopiero od niedawna jest kot i to była wspólna decyzja. Myślałem jednak, że będą i wspólne obowiązki - ja pracuję po 10-11 godzin na dobę, po robocie jestem psychicznie wykończony. Wiem jak było na studiach i że to o wiele lżejszy czas. Niestety, nie widze ogromnego zainteresowania drugiej strony do poświęcania kotu czasu. To ja się z nim bawię w wolnych chwilach aby jako mały kociak nie zanudziła się, czytam też sporo o tym, jak do kota podchodzić i wiem, że to jest zwierze, które zawsze będzie nieco dzikie, takie instynkty. Jeśli jakieś frustracje tutaj są, to może jedna: to, że jeszcze trochę a będę miał zdecydowanie ZA DUŻO na głowie jak na to, co sam od siebie daje. Mam dodatkowo naturę pesymisty i potrafię mały problemy w głowie rozszerzyć do istnej katastrofy - tylko co z tym zrobię, że tak to właśnie odczuwam? Mam przestać myśleć i czuć?


@Lady Loka: Dyskutowaliśmy, ale patrz na to co pisałem wyżej: ja sobie inaczej wyobrażałem podział obowiązków. Dodatkowo, mimo że chcę budować coś razem, to jestem też na tyle młody, że chcę kawałek świata zobaczyć do tego co już widziałem - jasne, zawsze można poprosić kogoś o pomoc, a jednak będę się czuł średnio ze zwalaniem tego na kogoś z np. mojej strony rodziny. Nie lubię prosić innych o pomoc w takich sprawach. Już przez te trzy tygodnie zdązyłem się przekonać, że nawet wypad weekendowy na jedną noc może być dużym problemem. Wydatki nie są problemem, wydatki na kota - mimo iż rozumiem, że to tylko zwierze i nie rozumie co się mówi, nie rozumie postępowania ludzi itd. - te już i owszem.


@Winter.Kween - przeczytaj jeszcze raz wyżej co pisałem + to co napisałem w tym poście, póki co dorobiłaś sobie coś czego nie ma, więc cięzko to nawet skomentować.

6 Ostatnio edytowany przez bez_nazwy (2019-12-02 11:38:27)

Odp: Zwierzak - czy stanie między nami?

@Cyngli Tamta dziewczyna sama nie wiedziała czego chciała. Po pół roku bycia razem (drugi raz) i utrzymywania ciągłych kontaktu z eks, który niejednego faceta doprowadziłyby do białej gorączki stwierdziła, że nie wie czy chce ze mną być. A na słowa, że nie powinna tak się zachowywać stwierdzała, że nie mam prawa jej stawiać pod ścianą i decydować z kim ma kontakt... Zawinąłem się w 5 minut i od tego momentu się nie widzieliśmy - to była najlepsza decyzja w moim życiu. Tutaj jest inaczej, wspieramy się, działamy razem, masę spraw rozwiązujemy wspólnie.. ale z kotem zostałem niemal sam. Nie licząc kuwety, bo jakoś bez słów zostało ustalone że ja nie czyszczę - nie żebym się brzydził, miałem kiedyś świnki morskie i dbałem o nie jak można było, to naprawdę nie jest dla mnie problem. Tylko co, ja mam wszystko robić? No... nie, tak być nie może.

@czekoladazfigami
Był na początku, niestety kitka nie była na nim wychowana (ma już 4 miesiące) i nie pasował jej na tyle, że nie chciała korzystać z kuwety. Z normalnego chce, ale syfu jest co nie miara.



Raz jeszcze do komentujących: głównie ja zajmuję się kotem, głównie ja czytam czego mu potrzeba, robię mu nawet zabawki własnej roboty aby miała dodatkowe zajęcie, bo to, że pracuję w domu nie oznacza, że się nudzę - mam roboty od groma i niestety nie mogę jej poswiecać tyle czasu, ile bym chciał.

7

Odp: Zwierzak - czy stanie między nami?
bez_nazwy napisał/a:

@Ela210 najpierw zamieszkaliśmy razem, dopiero od niedawna jest kot i to była wspólna decyzja. Myślałem jednak, że będą i wspólne obowiązki - ja pracuję po 10-11 godzin na dobę, po robocie jestem psychicznie wykończony. Wiem jak było na studiach i że to o wiele lżejszy czas. Niestety, nie widze ogromnego zainteresowania drugiej strony do poświęcania kotu czasu. To ja się z nim bawię w wolnych chwilach aby jako mały kociak nie zanudziła się, czytam też sporo o tym, jak do kota podchodzić i wiem, że to jest zwierze, które zawsze będzie nieco dzikie, takie instynkty. Jeśli jakieś frustracje tutaj są, to może jedna: to, że jeszcze trochę a będę miał zdecydowanie ZA DUŻO na głowie jak na to, co sam od siebie daje. Mam dodatkowo naturę pesymisty i potrafię mały problemy w głowie rozszerzyć do istnej katastrofy - tylko co z tym zrobię, że tak to właśnie odczuwam? Mam przestać myśleć i czuć?


@Lady Loka: Dyskutowaliśmy, ale patrz na to co pisałem wyżej: ja sobie inaczej wyobrażałem podział obowiązków. Dodatkowo, mimo że chcę budować coś razem, to jestem też na tyle młody, że chcę kawałek świata zobaczyć do tego co już widziałem - jasne, zawsze można poprosić kogoś o pomoc, a jednak będę się czuł średnio ze zwalaniem tego na kogoś z np. mojej strony rodziny. Nie lubię prosić innych o pomoc w takich sprawach. Już przez te trzy tygodnie zdązyłem się przekonać, że nawet wypad weekendowy na jedną noc może być dużym problemem. Wydatki nie są problemem, wydatki na kota - mimo iż rozumiem, że to tylko zwierze i nie rozumie co się mówi, nie rozumie postępowania ludzi itd. - te już i owszem.


@Winter.Kween - przeczytaj jeszcze raz wyżej co pisałem + to co napisałem w tym poście, póki co dorobiłaś sobie coś czego nie ma, więc cięzko to nawet skomentować.


Nikt nie dorobil sobie niczego.
Lubisz koty, chciales kota i teraz masz juz dosc? Po trzech tygodniach?
Nie mam pojecia jak zylam wczesniej sama z kotem. Chyba cud to byl jakis, ze sama dalam rade. Kot nie wymaga, az tak wielkiej opieki.
Sam sie nakrecasz bo histeryzujesz na temat porzadku. To jest Twoj problem. Nie kota i nie Twojej dziewczyny.

Z kolei jezeli Ty uwazasz, ze kotem zajmujesz sie sam i ona wcale. Wtedy powiedz jej, ze chcialbys by albo zajmowala sie kotem wiecej, albo zeby to ona placila na utrzymanie.
Problem z glowy. Masz prawo wymagac pomocy przy opiece nad zwierzakiem.
Niech ona tez sprzata, tez bawi sie, karmi i zajmuje.

'Żadne drzewo nie wzrośnie do nieba,jeśli jego korzenie nie sięgają do piekła.'

8 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2019-12-02 11:43:22)

Odp: Zwierzak - czy stanie między nami?

No ale to Ty powinieneś teraz jej powiedzieć, że podział obowiązków miał być innych i ona ma się też kotem zająć. Ale widzisz, tutaj się rozbija to też o fakt, że ona po prostu jest od Ciebie dużo młodsza i stąd różnice w Waszym podejściu.
Widzisz, różnica jest taka, że ja wolałabym sobie nie kupić chleba, a kupić kotu karmę. W zyciu nie marudziłam na to, ile kot kosztuje. Wzięłam odpowiedzialność, to płaciłam. Nawet jak kota trzeba było wozić co tydzień do weterynarza na kroplówki, jak trzeba było kastrować, jak trzeba było kupować karmy weterynaryjne, bo miała problemy z brzuchem. Wzięcie kota to nie jest takie hop siup. Tu trzeba wziąć pod uwagę masę potencjalnych nagłych wydatków. Szczepienia, odrobaczania itd.

Dlatego za nic nie zrozumiem tego, że wziąłeś kota i teraz marudzisz na wydatki. Jeżeli uzgadnialiście, że ona kota utrzymuje to niech ona płaci. Ale jeżeli uzgodniliście tak jak z resztą, że płacisz Ty, to Ty się przeliczyłeś ze swoimi możliwościami.
Tak samo, nie pomyślałeś, że kota się na cały dzień nie zostawi w mieszkaniu, zwłaszcza jak jest taki mały? Nie pomyślałeś, że będzie problem z wyjazdami? Naprawdę 30 lat, a mentalność jak 15latek. Takie rzeczy naprawdę można przewidzieć wcześniej.

Ja u Was nie widzę partnerstwa. Kot swoją drogą, ale Wasz związek to relacja ojca z córką, a nie mężczyzny i kobiety. Zacznijcie się zastanawiać, które z Was weźmie kota przy rozstaniu.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

9 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-12-02 11:44:09)

Odp: Zwierzak - czy stanie między nami?

no ale nie da się zjeść ciastka i je mieć. Zwierzę  domu jak dziecko prawie.
Obowiązki przy kocie symbolizują cały podział co macie w domu. Jak się pomyliliście, poszukajcie mu nowego domu, chyba im wcześniej tym lepiej.
To się składa w całość. Gdybyś miał równolatkę, to myślałaby o dziecku, a  masz inny plan najbliższe lata. Z jakiegoś powodu chyba chcesz górować nad kobietą, i nic w tym złego jak jej to odpowiada.
Jak nie było kotki, było ok?

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

10

Odp: Zwierzak - czy stanie między nami?

Moim zdaniem decyzja o przygarnięciu kota nie była przemyślana. I chyba tyle w temacie...
Teraz kot już jest i trzeba pomyśleć, co dalej.

11

Odp: Zwierzak - czy stanie między nami?

Nie bardzo ogarniam tych waszych kwestii wiekowych.  W profilu to Twoj nieaktualny wiek? Ona ma okolo 20 lat lub mniej?

'Żadne drzewo nie wzrośnie do nieba,jeśli jego korzenie nie sięgają do piekła.'

12

Odp: Zwierzak - czy stanie między nami?

@Winter.Kween Nie wiem jak to wyglądało u Ciebie, nie mi oceniać - jeśli było cięzko i dałaś radę, tylko pogratulować. Cieszę się, że zauważyłaś meritum sprawy.


@Lady Loka Pieniądze nie są tu żadnym problemem. Mogę utrzymać nas, pozwolić sobie na coś w miesiącu, a dodatkowo co miesiąc zaoszczędzić na tygodniowe wakacje - praca zajmuje mi dużo czasu, ale jest bardzo dobrze płatna, zresztą, mam co mam dzięki własnemu wysiłkowi. Nie brakłoby i na 10 kotów, ale w tym wypadku chodzi o zasady: jedyne czego kupić nie moge to czas. Wspominałem PRZED wzięciem kota mojej Lubej, że jeśli będzie on wymagał ode mnie za dużo czasu, to stracimy na tym my. Najpierw obowiązki (praca, dom, kot), potem przyjemności (wspólne spędzanie czasu na najróżniejsze sposoby). I niestety, to się dzieje.


@Ela210
Może tak, ale nie śpieszy mi się na dziecko - nam obojgu nie. Niech Ona najpierw zrobi studia, po co sobie tak blokowac życie? Mam znajomego w tym samym wieku, jego dziewczyna w tym samym wieku co moja i trzecie dzieco w drodze... Widać, że jest zmęczona tym, ciągłym zajmowaniem się domem i siedzeniem tylko w nim itd. Gdzie te najlepsze lata, gdzie wolność? Ja nie chciałbym nikomu czegoś takiego robić, to juz nie te czasy i w efekcie  nie śpieszy mi się z rodzicielstwem. Stawiam też wyraźną linię odrózniającą dziecko od kota - wiem jak bardzo można przywiązać się do zwierzaka, ba, ona przez to, że zostaje ze mną już cały czas spać przychodzi mi pod nogi gdy pracuję... No ale to nie jest to samo, co dziecko. Nie dla mnie.

13

Odp: Zwierzak - czy stanie między nami?

No jak ona ma 20 lat, to wiadomo, że jej się do dziecka nie spieszy tongue jakby jej się spieszyło to nie byłby to dobry objaw.
Dalej mam wrażenie, że wziąłeś sobie dziecko. Bo taka jest prawda. Wyciągnąłeś sobie ją z "szamba", teraz próbujesz ją formować tak, żeby była idealna pod Ciebie, a tu zonk, bo ona to świetnie wykorzystuje i ma Cię gdzieś.
Jęczysz i smęcisz, ja już tutaj nie wiem o co Ci chodzi czy o kasę, czy o kota, czy o cokolwiek. Może sobie to na kartce spisz, albo coś w tym stylu?

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

14 Ostatnio edytowany przez Winter.Kween (2019-12-02 12:01:28)

Odp: Zwierzak - czy stanie między nami?

Moze roznica jest taka, ze dla mnie najpierw sa przyjemnosci, a pozniej obowiazki. Stad nie mam takiego cisnienia jak Ty.

Moja kotka, Diabolina zawsze cos majstruje. I nawet taki kot nie wymaga, az tak wykanczajacej uwagi. No wlezie na ksiazki, wezmie moja szminke, albo wisi na firanie. Nic tragicznego.

'Żadne drzewo nie wzrośnie do nieba,jeśli jego korzenie nie sięgają do piekła.'

15

Odp: Zwierzak - czy stanie między nami?

@Winter.Kween Możliwe, należę zdecydowanie do tych, co mają "spięte" aniżeli wyluzowane poślady. Do niektórych rzeczy trzeba się przyzwyczaić... albo nie przyzwyczajać i zrezygnować - na to jeszcze dam czas, o ile inaczej rozłożymy obowiązki związane z kotem. Jeśli tylko zechcę to mogę w dowolnym momencie wyjechać na kilka dni aby pracować stacjonarnie w firmie w biurze.. i jak mi życie zbrzydnie to czemu nie... tylko co to da NAM? Chyba nie o to chodzi, prawda?


@Lady Loka No bez jaj... kogo i jak ja tu formuję? Jakbym chciał kogoś formować to.. nie wiązałbym się wcale, wiedząc, że nie ma się co użerać z kimkolwiek i lepiej jako singiel korzystać z życia.

16

Odp: Zwierzak - czy stanie między nami?

"Do niektórych rzeczy trzeba się przyzwyczaić..." - ale kot to nie rzecz, ani zabawka, tylko żywe stworzenie, które już się u Was zadomowiło. Wzięliście za nie odpowiedzialność.

17

Odp: Zwierzak - czy stanie między nami?

jakich nakładów czasu wymaga kot????? Opiekowałam się cudzym kotem dwa tygodnie i oprócz tego że nic nie mogło leżeć na blatach i stolikach to nie wymagał żadnych nakładów czasu.... Generalnie to miał mnie gdzieś - taka kocia natura
I też nie wiem co jest tak wielkim problemem w poproszeniu o opiekę nad kotem?? To tylko kot, nawet sąsiadka może przyjść pod waszą nieobecność zadbać aby miał wodę i jedzenie i wyczyścić kuwetę

18

Odp: Zwierzak - czy stanie między nami?

@Cyngli: Nie chodzi o przyzwyczajajanie się do kota, tylko do niektórych efektów jego bytności - dla sprecyzowania wink

19

Odp: Zwierzak - czy stanie między nami?
bez_nazwy napisał/a:

@Cyngli: Nie chodzi o przyzwyczajajanie się do kota, tylko do niektórych efektów jego bytności - dla sprecyzowania wink

O tym trzeba było wcześniej pomyśleć...
Kazde żywe stworzenie generuje problemy, bałagan, koszty.

20 Ostatnio edytowany przez bez_nazwy (2019-12-02 12:22:55)

Odp: Zwierzak - czy stanie między nami?

Ja zdawałem sobie sprawę z tego, i chyba tylko ja. Zrobię eksperyment - rozmowa na ten temat i naprawdę większe olanie sprawy. Jeśli moja Luba faktycznie chce kota mieć, to powinna się nim w większym stopniu niż do tej pory zająć. Jeśli nie, trzeba będzie szukać mu innego domu.

21

Odp: Zwierzak - czy stanie między nami?

Warto pooglądać filmy  i poczytać książki Jacksona Galaxy. Dają dużo zrozumienia dla kociej natury i pomagają w zorganizowaniu przestrzeni i opieki tak by kot był zadowolony i jego właściciele.

22 Ostatnio edytowany przez Winter.Kween (2019-12-02 12:32:08)

Odp: Zwierzak - czy stanie między nami?
bez_nazwy napisał/a:

Ja zdawałem sobie sprawę z tego, i chyba tylko ja. Zrobię eksperyment - rozmowa na ten temat i naprawdę większe olanie sprawy. Jeśli moja Luba faktycznie chce kota mieć, to powinna się nim w większym stopniu niż do tej pory zająć. Jeśli nie, trzeba będzie szukać mu innego domu.

Od razu mowie: Twoja luba zachowuje sie nie fair, bo obiecywala cos innego.

Ale, ale... Ty chcesz ja traktowac jak tatus. Tak to moja matka do mnie mowila o kroliku, jak mialam lat 10.
I Ty chcesz ignorowac problem jaki masz sam ze soba. Bo bycie takim spietym to jest problem natury psychologicznej i zdrowe to nie jest.
Wczesniej tez bylam taka jak Ty.
Ludzie samotnie dzieci wychowuja, a Ty na kota dmuchasz i chuchasz. Kot nie wymaga wiele czasu i opieki, spi bardzo wiele godzin dziennie.
Co tutaj sie dzieje to jest to: Ty masz obsesyjne zachowania, z tego powodu tak sie nameczysz i tak sie nastresujesz, ze jestes wykonczony. Tak sie stresujesz tym zwirkiem czy tym , ze kot MOZE cos zmalowac, ze to Cie wykancza. Moze o tym nie wiesz, ale stres ma reakcje od strony fizycznej. I stresowanie sie bez zadnego powodu wywoluje objawy zmeczenia jak gdyby sie ciezko pracowalo. Nie jest to zdrowe i polecam zmienic to w sobie, a nie zmieniac wszystko i siedziec w bance.
To jest bledne kolo, takie podejscie.
Nic sie nie dzieje, a Ty juz przezywasz fizycznie i psychicznie jak gdyby cos sie stalo. Jak gdyby kot zbil starozytny wazon.

'Żadne drzewo nie wzrośnie do nieba,jeśli jego korzenie nie sięgają do piekła.'

23

Odp: Zwierzak - czy stanie między nami?

Masakra. Oddawać kota, bo dziewczyna zajmuje się nim mniej niż zakładała. Matko i córko, dojrzejcie oboje w trybie pilnym, bo masakra.

Królowachlodu, inaczej się zajmujesz swoim kotem, a inaczej jak masz innego z doskoku. Wiem, bo miałam obie opcje. Kot, który jest przyzwyczajony do ciągłej obecności człowieka w domu, będzie tej obecności wymagał. Nie wspominając już o tym, że 3-4 razy dziennie wypadałoby mu dać jeść i wypadałoby go karmić mokrą karmą, bo sucha to generalnie same problemy. Plus fajnie się pobawić, wyszaleć kota, bo inaczej włączy się mu szaleństwo w nocy. Kot jak kot, jak potrzebuje towarzystwa to przyjdzie i sam pokaże czego chce.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

24

Odp: Zwierzak - czy stanie między nami?
Lady Loka napisał/a:

Masakra. Oddawać kota, bo dziewczyna zajmuje się nim mniej niż zakładała. Matko i córko, dojrzejcie oboje w trybie pilnym, bo masakra.

Królowachlodu, inaczej się zajmujesz swoim kotem, a inaczej jak masz innego z doskoku. Wiem, bo miałam obie opcje. Kot, który jest przyzwyczajony do ciągłej obecności człowieka w domu, będzie tej obecności wymagał. Nie wspominając już o tym, że 3-4 razy dziennie wypadałoby mu dać jeść i wypadałoby go karmić mokrą karmą, bo sucha to generalnie same problemy. Plus fajnie się pobawić, wyszaleć kota, bo inaczej włączy się mu szaleństwo w nocy. Kot jak kot, jak potrzebuje towarzystwa to przyjdzie i sam pokaże czego chce.

Tez jak ma sie wiecej niz jednego kota, to mniej zajmowania jest. Wiecej sprzatania, ale bawic sie nie musze. Same sie bawia.
My jestesmy od przytulania ich. Mozna sobie pracowac na kompie, a one siedza na kolanach czy czasem na ramieniu.

'Żadne drzewo nie wzrośnie do nieba,jeśli jego korzenie nie sięgają do piekła.'

25

Odp: Zwierzak - czy stanie między nami?
Winter.Kween napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Masakra. Oddawać kota, bo dziewczyna zajmuje się nim mniej niż zakładała. Matko i córko, dojrzejcie oboje w trybie pilnym, bo masakra.

Królowachlodu, inaczej się zajmujesz swoim kotem, a inaczej jak masz innego z doskoku. Wiem, bo miałam obie opcje. Kot, który jest przyzwyczajony do ciągłej obecności człowieka w domu, będzie tej obecności wymagał. Nie wspominając już o tym, że 3-4 razy dziennie wypadałoby mu dać jeść i wypadałoby go karmić mokrą karmą, bo sucha to generalnie same problemy. Plus fajnie się pobawić, wyszaleć kota, bo inaczej włączy się mu szaleństwo w nocy. Kot jak kot, jak potrzebuje towarzystwa to przyjdzie i sam pokaże czego chce.

Tez jak ma sie wiecej niz jednego kota, to mniej zajmowania jest. Wiecej sprzatania, ale bawic sie nie musze. Same sie bawia.
My jestesmy od przytulania ich. Mozna sobie pracowac na kompie, a one siedza na kolanach czy czasem na ramieniu.

Wiem, miałam dwa koty. Ale dalej karmi się je tyle samo razy dziennie i jak są przyzwyczajone, że mają ludzi koło siebie cały czas, to źle znoszą jak są długo same.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

26

Odp: Zwierzak - czy stanie między nami?
Lady Loka napisał/a:
Winter.Kween napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Masakra. Oddawać kota, bo dziewczyna zajmuje się nim mniej niż zakładała. Matko i córko, dojrzejcie oboje w trybie pilnym, bo masakra.

Królowachlodu, inaczej się zajmujesz swoim kotem, a inaczej jak masz innego z doskoku. Wiem, bo miałam obie opcje. Kot, który jest przyzwyczajony do ciągłej obecności człowieka w domu, będzie tej obecności wymagał. Nie wspominając już o tym, że 3-4 razy dziennie wypadałoby mu dać jeść i wypadałoby go karmić mokrą karmą, bo sucha to generalnie same problemy. Plus fajnie się pobawić, wyszaleć kota, bo inaczej włączy się mu szaleństwo w nocy. Kot jak kot, jak potrzebuje towarzystwa to przyjdzie i sam pokaże czego chce.

Tez jak ma sie wiecej niz jednego kota, to mniej zajmowania jest. Wiecej sprzatania, ale bawic sie nie musze. Same sie bawia.
My jestesmy od przytulania ich. Mozna sobie pracowac na kompie, a one siedza na kolanach czy czasem na ramieniu.

Wiem, miałam dwa koty. Ale dalej karmi się je tyle samo razy dziennie i jak są przyzwyczajone, że mają ludzi koło siebie cały czas, to źle znoszą jak są długo same.

To prawda. Autor jednak pracuje w domu? Wiec powinno byc ok.
Ja tez pracuje z domu przez wiekszosc czasu, w ostatnim roku. Wiec koty sa przyzwyczajone byc ze mna non stop. Nie, ze na mnie siedza ciagle tylko, ze mnie widza.
Nie jest jakies ciezkie zajmowanie sie nimi.
Pierwsza kotka nasza byla od razu, po dwoch tygodniach do mnie przyklejona. Spala ze mna, ciagle siedziala ze mna... Nie wyobrazam, ze mialabym ja oddac wtedy.
Szok by miala. Maly kot z miejsca na miejsce zabierany, ktory nie wie co sie dzieje. Masakra.

'Żadne drzewo nie wzrośnie do nieba,jeśli jego korzenie nie sięgają do piekła.'

27 Ostatnio edytowany przez bez_nazwy (2019-12-02 13:21:27)

Odp: Zwierzak - czy stanie między nami?

@Winter.Kween Kiedyś może bym olał co napisałaś, ale obecnie przytaknę - tak, jestem spięty i jest tak na wiele spraw... I nie, nie wiem jak co można z tym zrobić. Z natury dodatkowo jestem raczej introwertyczny (choć nie lubię się szufladkować), niemniej nie mam problemów z kontaktami z ludźmi z którymi coś mnie łączy czyli nie tylko rodzina, ale też hobby, pasja itd. Na teksty typu "złap więcej luzu" mogę tylko wzruszyć ramionami. Jak robię co lubię to jestem wyluzowany i szczęśliwy, alkoholu nie lubię, muzyka za to potrafi świetnie odprężyć. Poza tym, uwielbiam mieć wszystko pod kontrolą, a myśli galopują, przeskakują z jednej sprawy na drugą i tak w kółko - choć i tak jest "progres" bo zostawiam sobie obecnie sporo miejsca na "gdyby coś się nie udało...". Poza tym, przejmuję się wieloma, wieloma sprawami, a ten rok tego nie ułatwil. Myślałem, że kupując mieszkanie będę mógł poczuć się bezpiecznie...A potem przyszły zmiany jakie serwuje nam obecna władza, plany na przyszły rok i... Stwierdziłem, że nie czuję się bezpiecznie, lepiej zabezpieczać się na ile to możliwe i gdy nadejdzie pora, wyjechać z kraju, nie łożyć na innych, nie dac się łupic itd. - to są sprawy poważne, juz nie bzdury, no ale... z racji mojej natury, ciężko mi nie myśleć o nich. Ja wiem, że wokoło mam ludzi zarabiających gorzej, mających mieszkania na kredyty itd.- słowem, można by powiedzieć, że pod wieloma względami mam cudnie, jak w raju... ale nie zmienia to w żaden sposób mojego postrzegania. Nie ustawiam tak punktów odniesienia.

Jasne, myślenie cały czas o tym czy tamtym, to zadręczanie się (nawet jak sprawa tak błaha jak właśnie kot), tylko.. jak nie robić tego, jak to się dzieje samo z siebie?
Człowiek przerabiał już medytowanie, jogę, tzw. uważność i nic - może taka natura?

28 Ostatnio edytowany przez Marajka (2019-12-02 14:47:27)

Odp: Zwierzak - czy stanie między nami?
bez_nazwy napisał/a:

@Winter.Kween Kiedyś może bym olał co napisałaś, ale obecnie przytaknę - tak, jestem spięty i jest tak na wiele spraw... I nie, nie wiem jak co można z tym zrobić. Z natury dodatkowo jestem raczej introwertyczny (choć nie lubię się szufladkować), niemniej nie mam problemów z kontaktami z ludźmi z którymi coś mnie łączy czyli nie tylko rodzina, ale też hobby, pasja itd. Na teksty typu "złap więcej luzu" mogę tylko wzruszyć ramionami. Jak robię co lubię to jestem wyluzowany i szczęśliwy, alkoholu nie lubię, muzyka za to potrafi świetnie odprężyć. Poza tym, uwielbiam mieć wszystko pod kontrolą, a myśli galopują, przeskakują z jednej sprawy na drugą i tak w kółko - choć i tak jest "progres" bo zostawiam sobie obecnie sporo miejsca na "gdyby coś się nie udało...". Poza tym, przejmuję się wieloma, wieloma sprawami, a ten rok tego nie ułatwil. Myślałem, że kupując mieszkanie będę mógł poczuć się bezpiecznie...A potem przyszły zmiany jakie serwuje nam obecna władza, plany na przyszły rok i... Stwierdziłem, że nie czuję się bezpiecznie, lepiej zabezpieczać się na ile to możliwe i gdy nadejdzie pora, wyjechać z kraju, nie łożyć na innych, nie dac się łupic itd. - to są sprawy poważne, juz nie bzdury, no ale... z racji mojej natury, ciężko mi nie myśleć o nich. Ja wiem, że wokoło mam ludzi zarabiających gorzej, mających mieszkania na kredyty itd.- słowem, można by powiedzieć, że pod wieloma względami mam cudnie, jak w raju... ale nie zmienia to w żaden sposób mojego postrzegania. Nie ustawiam tak punktów odniesienia.

Jasne, myślenie cały czas o tym czy tamtym, to zadręczanie się (nawet jak sprawa tak błaha jak właśnie kot), tylko.. jak nie robić tego, jak to się dzieje samo z siebie?
Człowiek przerabiał już medytowanie, jogę, tzw. uważność i nic - może taka natura?

Zycie jest jedna wielka zmiana i tak naprawde nikt nie ma nad nim kontroli. Zycie jest po to, zeby je zyc w mozliwie wielu barwach.
Jesli juz probowales medytacji, to powinno to byc Ci swiadome. Oczywiscie mozna i nawet powinno sie w pewnym stopniu dbac o to, zeby w ramach mozliwosci nie zyc w chaosie, jesli odpowiada to naszym sklonnosciom i upodobaniom. Ale to nie jest kontrola nad zmiennoscia zycia. Calkowity spokoj i niezmiennosc to bedziesz miec, jak bedziesz lezal w grobie.
Zaakceptowanie tych FAKTOW jest pomocne w akceptacji zycia i jego zawirowan.

Oczywiscie, ze ludzie sa rozni i tu powinno sie brac to pod uwage przy ksztaltowaniu swojego zycia. Z tego opisu wyglada mi to na to, ze nie nadajesz sie po prostu na tzw. normalne rodzinne zycie i to bylby zly model planowac z ta mloda dziewczyna wspolne zycie. To nie jest odpowiednia partnerka. Jesli w ogole  partnerstwo, to musialby to byc ktos podobny do Ciebie, kto ma rownie silna potrzebe spokoju i ulozonego trybu zycia bez specjalnych ekscytacji.
Poki co zyjecie raczej kazdy swoim zyciem - ona studiami i zaczynaniem samodzielnego zycia, ty masz swoj swiat. Ale kiedys ona bedzie chciala prawdopodobnie rodzine i dzieci. Roznica miedzy dziecmi a kotem jest taka, ze dzieci brudza i balagania wielokrotnie bardziej niz kot, sa glosne i czesto przeszkadzaja. Z wiekiem spia znacznie mniej niz koty i sprawiaja nie tylko wydatki, ale i przerozne inne problemy. Nie da  sie dla nich tez tak latwo szukac innych wlascicieli. Proby kompletnego kontrolowania dzieci, zeby byl spokoj, prowadza zazwyczaj do kompletnego fiaska i wykrzywien ich osobowosci oraz dalszych problemow.
Kot jest tylko takim malym przedsmakiem, nie wmawiaj sobie, ze z dziecmi bedzie Ci latwiej. Nie bedzie, jesli zostaniesz takim, jakim teraz jestes.
Przy Twoim opisie samego siebie nie bralabym dlatego czegos takiego kompletnie w rachube, bo kiedys stwierdzisz, ze nie zyles tego zycia, ktore chciales miec.

I nie jest to zadna negatywna ocena z mojej strony. Rozumiem bardzo dobrze ta potrzebe bezpieczenstwa, uregulowanego zycia i wycofania sie od czasu do czasu z zewnetrznego zycia.
Jesli chodzi o poczucie bezpieczenstwa, to tu musisz z wysokiego pulapu zrezygnowac, czyli nad soba popracowac, bo sam widzisz jak bardzo nierealne jest takie oczekiwanie. Swiata kontrolowac nie mozesz.
Ale tak poza tym to nie kazdy musi zyc zyciem rodzinnym czy w zwiazkach. Nie kazdy musi posiadac koty. Wazne jest, aby to, jak zyjemy, odpowiadalo naszemu wewnetrznemu planowi zycia, ktory moze nie jest tak od razu widoczny, ale pokazuje droge takze miedzy innymi poprzez nasze trudnosci i obawy.
Jak zdobyc wiecej wewnetrznego spokoju, luzu  i poczucia bezpieczenstwa?
W twoim wypadku prawdopodobnie isc dalej droga medytacji i jogi. Starac sie zrozumiec, o co w tych metodach chodzi. Znalezc oparcie i wyposrodkowanie w samym sobie, bo to jest jedyne, co jest zawsze i niezmienne - nasza wewnetrzna natura, to, czym jestesmy. To nie sa nasze emocje, nie sa nasze mysli czy odczucia. To jest to nasze poczucie bytu, nasza swiadomosc wlasnego istnienia. Tu kieruj uwage za kazdym razem, gdy sobie o sobie i swoim istnieniu przypomnisz. Po jakims czasie zaczniesz zauwazac roznice w samopoczuciu.

29 Ostatnio edytowany przez bez_nazwy (2019-12-02 15:12:06)

Odp: Zwierzak - czy stanie między nami?

@Marajka: Dziękuję za obszerną, konkretną wypowiedź!

Nie sądzę aby było tak, że to ja w tym związku wykazuję więcej spokoju. Wpadam czasami na różne pomysły, rzucam sobie różne wyzwania w szczególności sportowe (typowe "że niby ja nie dam rady???"), próbuję nowych rzeczy czy chociażby nowego jedzenia jak tylko mam okazję. Kiedyś nie lubiłem żadnych zmian, teraz jest zupełnie inaczej. Jedyny wyjątek to dyscyplina i porządek: po części wyniesione z domu rodzinnego, niemniej w większości zbudowane samodzielnie przez pracę zdalną. Jeśli napotykam w życiu na przeciwności to nie poddaję się - tak jak tu, wyolbrzymiam problemy, rzucam mięsem wniebogłosy, ale idę naprzód. Od strony związkowej, po prostu wspaniale się z nią czuję - w pewnych sprawach ona mnie wspiera, w innych ja mogę jej pomagać. Moja Luba jest dużo spokojniejsza i dużo bardziej nastawiona na budowanie przytulnego, domowego ogniska. Ze mnie jest raczej minimalista co widać też po rzeczach, wystroju itd.

Jeśli miałbym nie dać rady w tym, że w domu będzie kot to fakt, oznaczałoby to, że nie nadaję się na rodzica i z dzieckiem na pewno nie dam sobie rady tj. nie byłoby to życie, jakim chciałbym żyć. Wiadomo, sytuację tu zmienia nieco sam fakt tego, że jestem cały czas w domu. To ma wiele implikacji jak znacznie mniej kontaktu z innymi ludźmi, oraz fakt, że jeśli coś się dzieje, od razu to widze... i na ogól od razu się tym zajmę, bo trudno odpuszczać. To też nutka perfekcjonizmu, czyli coś niezbyt dobrego, aczkolwiek z tym staram się walczyć zwykłymi drobnostkami codziennymi.

30

Odp: Zwierzak - czy stanie między nami?

nie ja nie wierzę w to co widzę, autor siedzi 10h przed kompem i jojczy że musi wstać nakarmić kota.... Przy takim trybie pracy to powinieneś mieć psa i wychodzić z nim 3x dziennie bo kręgosłup za chwilę będzie płakał i nawet okład z kota nie pomoże big_smile

31

Odp: Zwierzak - czy stanie między nami?

@krolowachlodu87: Jako że nie przeczytałaś za wiele, lub na szybko i bez zrozumienia problemu, powiem tylko: dobrze dbam o swoje ciało i kondycję. Ile osób znasz, które są w stanie zrobić np. 300 km rowerem w ciągu dnia?

32

Odp: Zwierzak - czy stanie między nami?
bez_nazwy napisał/a:

@krolowachlodu87: Jako że nie przeczytałaś za wiele, lub na szybko i bez zrozumienia problemu, powiem tylko: dobrze dbam o swoje ciało i kondycję. Ile osób znasz, które są w stanie zrobić np. 300 km rowerem w ciągu dnia?

Znam smile znam też takie co biegaja po 16 km a w weekendy trzaskają maratony big_smile Znam też takie co urodziły dzieci i cisną na zawodach bo po ciąży podobno wydolność wzrasta, tylko trzeba szybko po porodzie wrócić do treningów:D

Jeżeli dbasz o swoje ciało to na pewno wiesz że od 300 km na rowerze raz na czas dużo ważniejsze jest to co robisz na co dzień i jak na co dzień siedzisz 10h przy kompie to te 300km w weekend cię nie uratuje - może nawet zaszkodzić

Czytałam i nadal jestem w szoku że kot może dwojgu dorosłych ludzi robić taki wielki problem. Tych obowiązków przy kocie jest tak niewiele że nie wiem co was tutaj przerasta - pamiętanie o żarciu dla kota na zakupach, otwarcie puszki z karmą i wrzucenie do miski??? Jak uważasz że mogła by dziewczyna robić więcej to powiedz jasno - ty karmisz rano ja wieczorem i po krzyku. Bądź konkretny a nie robisz jakieś ukryte przekazy pod hasłem teraz za kota płacisz ty a ona ma z tego wyciągnąć wniosek że za mało się kotem zajmuje.

33

Odp: Zwierzak - czy stanie między nami?
krolowachlodu87 napisał/a:

Bądź konkretny a nie robisz jakieś ukryte przekazy pod hasłem teraz za kota płacisz ty a ona ma z tego wyciągnąć wniosek że za mało się kotem zajmuje.


pan placi - pan wymaga ...ale dziewczyna ma dopiero 20 lat - wiec predzej czy pozniej sie zorientuje

34

Odp: Zwierzak - czy stanie między nami?

"Kupiłes sobie niewolnice", Twoja sprawa, ale co chcesz od kota. przeceiż sam kota przygarnąłe. Dla mnie to Ty nie masz 60 lat mentalnie, ale 13.

35

Odp: Zwierzak - czy stanie między nami?

OMG... widze, że niektórzy podchodzą do życia: najlepiej kompletnie nic nie robić, niech inni robią za nas... W sumie nie dziwię się, obecny rząd robi z Polski wylęgarnię niedojd życiowych patrzących tylko na pomoc z góry.
Prosty wymóg: pobaw się, ogarnij.. to za dużo. Ok, rozumiem.

@Cyngli:
Proszę zamknij temat, jego zakładanie na tym forum było błedem - za bardzo się tutejsi ludzie zmienili w ciagu 2-3 lat aby to miało sens smile
Dziękuję za wyrażenie swojej opinii osoby, które były w stanie przeczytać ze zrozumieniem moje wiadomości i odnieść się do nich rzeczowo - nawet jak miało to oznaczać pojazd po mnie, to rzeczy jest zawsze na miejscu.

36

Odp: Zwierzak - czy stanie między nami?
bez_nazwy napisał/a:

Jeśli miałbym nie dać rady w tym, że w domu będzie kot to fakt, oznaczałoby to, że nie nadaję się na rodzica i z dzieckiem na pewno nie dam sobie rady tj. nie byłoby to życie, jakim chciałbym żyć.

To niekoniecznie jest przyczynowo ze soba zwiazane. Nie radze nikomu robic tego typu rownosci, zeby nie stalo sie wewnetrznym przekonaniem, czy nastawieniem.
Ja nie napisalam, ze nie dalbys sobie rady jako rodzic, tylko ze nie byloby latwiejsze niz poradzic sobie z obecna sytuacja z kotem - to jest troche inne stwierdzenie.
Poki co masz po prostu ta lekcje do przerobienia. Oddanie kota byloby tu oczywiscie naprostszym rozwiazaniem, ale mozesz to rownie dobrze potraktowac jako wyzwanie i troche z tym powalczyc.
Jestes dlugodystansowcem, wiec przynajmniej trzeba poprobowac pokonac jakis dystans takze i w zyciu. Mozesz sprobowac troche obnizyc pulap perfekcjonizmu i zobaczyc, czy potrafisz z tym zyc. Nawet jesli na koncu kot musialby sie wyprowadzic, to przynajmniej probowales.
Ja mam apropos syna perfekcjoniste, jesli chodzi o porzadek w domu. Nie wiem, skad mu sie to wzielo, ode mnie nie, ja perfekcjonistka na tym punkcie nie jestem i perfekcyjnie u nas nigdy nie bylo, tylko o tyle, ile sie dalo bez zbytniego inwestowania energii w codzienna walke o okruchy na podlodze.
Moze ludzie rodza sie juz z takimi sklonnosciami. W sumie nie jest to przeciez nic zlego, umiec dbac o porzadek, wielu tego nie umie. Trzeba tylko uwazac, zeby nie rozwinelo sie to przesadnie. Moze ten kot to wlasnie pomoc dla Ciebie, bo moze jest za duzo perfekcjonizmu i potrzebna jest jakas korekta? big_smile

Z dziecmi moge zdradzic jeszcze cos innego - czasem tak bywa, ze to wszystko co opisalam poprzednio przestaje miec kompletnie znaczenie i nie jest zadnym problemem.
Przestaje przeszkadzac balagan, perfekcjonizm zaczyna zanikac robiac miejsce na odkrywanie swiata oczami dziecka. Idziesz na rodzinny spacer z wyznaczonym celem i ladujesz zupelnie gdzie indziej, na przyklad w McDonaldzie, w ktorym kiedys nie postawilbys nogi i nagle masz poczucie, ze dzien byl wspaniale spedzony.
Tajemnica lezy w w glebokim poczuciu zwiazku z tymi malymi istotami, ktore najpierw sa dokladnie tak samo egoistyczne, jak ten kot - chca tylko jesc, spac i spedzac przyjemnie czas, nie troszczac sie zupelnie o to, czy ta druga strona ma na to ochote.
Tak moze byc albo i nie. Tego do konca sie nie wie, poki sie nie wyprobuje.

37

Odp: Zwierzak - czy stanie między nami?
bez_nazwy napisał/a:

OMG... widze, że niektórzy podchodzą do życia: najlepiej kompletnie nic nie robić, niech inni robią za nas... W sumie nie dziwię się, obecny rząd robi z Polski wylęgarnię niedojd życiowych patrzących tylko na pomoc z góry.
Prosty wymóg: pobaw się, ogarnij.. to za dużo. Ok, rozumiem.

No ja nie widze skad wyciagnales akurat taki wniosek...

My Ci tylko mowimy ze miedzy Toba a Twoja dziewczyna jest przepasc i to sie nie sprawdzi.
Poza tym to Ty ją uczysz ze moze brac i brac nie dając nic od siebie. Serio podoba jej sie bycie utrzymanką? Ty masz seks, ona ma mieszkanie. Wypas.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

38

Odp: Zwierzak - czy stanie między nami?

autorze, za bardzo spinasz się opieką nad kotem -też tak miałam i opieprzałam partnera, że on z kolei za mało robi. a prawda jest taka, że z perspektywy czasu wiem, że to ja się za bardzo przejmowałam, angażowałam i generalnie przeżywałam małego kota w domu.

kup krytą kuwetę to będzie mniej brudził. i jakąś rumbę żeby sam odkurzał smile
jakiej dokładnie aktywności względem kota oczekujesz od partnerki?

Posty [ 38 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Zwierzak - czy stanie między nami?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018