Odrzucenie-uzależnienie od kobiety - brak chęci dalszego życia. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Odrzucenie-uzależnienie od kobiety - brak chęci dalszego życia.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

1 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-11-29 19:45:32)

Temat: Odrzucenie-uzależnienie od kobiety - brak chęci dalszego życia.

Witam. Na wstępie chciałbym napisać iż to nie jest żaden troll ta sytuacja przydarzyła mi się naprawdę nie wiem czemu i nie nawiedzę się za to iż jestem takim człowiekiem uzależniającym swoje szczęście od kobiety.(Opis związku na dole...)

Mój problem osobisty polega na tym że nie mogę się ogarnąć od czterech dni zjadłem 2 małe jogurty palę papierosa za papierosem nie mogę o niej zapomnieć o tym jaka była prze piękna i ciekawa to już się powtarza a ja cierpię tak samo to są najgorsze tortury myślę że zawiniłem że się nie starałem i że nie miałem dużo hajsu żeby się bawić. To jest tak ogromny dla mnie ból że tylko rodzina mnie to trzyma bo ja myślę że już nigdy takiej ciekawej kobiety nie poznam mimo to iż sam też podobno jestem bardzo przystojny czuję taki ból że straciłem najlepszego ziomka i kobietę nie widzę sensu dalszego życia i do tego dochodzą problemy moje z praca czuję sie takim gównem nieskończonym a przecież tyle jej dałem zrozumienia ciepła i dobroci nie będąc przy tym kluchą na każde zawołanie. Jutro idę do psychologa ponieważ ja czuje ze umieram ze nic nigdy ze mnie już nie będzie że nie znajdę żadnej ładnej i ciekawej kobiety która się mną zainteresuje. Chciałbym tylko wiedzieć czy to się kiedykolwiek skończy ponieważ w tej chwili gdyby zadzwoniła to bym tam leciał mimo tego i 3dni prosiłem nachalnie żeby się zastanowiła.


Jestem po 9 letnim związku, nie chcę rozpisywać go całego ponieważ to temat na książkę tak burzliwy i nie stabilny. W każdym razie w naszym związku było chyba kilka prób odejść i rozstań. Główny problem naszego związku i dla mnie i dla niej było to iż mnie zdradzała(ciagle były nowi mezczyźni cały czas pozwalała sobie na to i flirtowała). Zdradzała każdego wcześniejszego partnera przede mną. Na początku pierwszy raz wybaczyłem z ciężkim oporami jej płacz żal itp... Obiecała że się zmieni i że mnie już nigdy tak nie skrzywdzi ponieważ mimo tego jak mnie postrzegają ludzie jestem w środku bardzo wrażliwym mężczyzną. Myśle że z mojej strony tez jest musi być wina że nie wychodziłem z nią za często na miasto takto by nie poznała kogoś ze może za duzo pracowałem a za mało robiliśmy nowych ciekawych rzeczy i jeszcze to co mi zarzuciła że nie interesowałem się często nią. Dlaczego jej wybaczyłem pierwszy raz ponieważ chciałem jej pomóc mówila że to nie o mnie chodzi tylko o nią wiedziałem że ma depresje i rok przede mną ktoś ją porzucił. Koljne zdrady to już nie wiem dla czego wybaczałem moja duża wina jest też to iż były momenty gdzie czułem się tak odrzucony że przekonywałem ją do tego związku. NIGDY JEJ NIE ZDRADZIŁEM wiedziałem że to nie jest droga że powinienem pokazać jej dobre wartości i tak też robiłem na początku szczerze wybaczyłem zapotniałem i miałem pełne zaufanie. Wiem że dużo zawiniłem przez brak dobrej pracy i pieniędzy to moja wina że nie zarabiałem tyle i nie mogłem pozwolić sobie na bardziej kolorowe życie, czasami też jej narzekałem tak jak ona mi wspieraliśmy się. W końcu pomyślałem ze się jej oświadczę i zrobiłem to, po miesiącu zaczęła romansować z kolegą z pracy, i nic jej nie mogło zatrzymać mieszkaliśmy razem i ja na to patrzyłem ogromnie cierpiałem leżałem na łóżku i czekałem aż przyjdzie ze spotkania z nim. Typ ją wulgaryzm bo się żona dowiedziała, błagała mnie  o pomoc ja byłem już troche silny ale co pomogłem, wyjechałem za granice cały czas był kontakt chociaż jak mnie nie było to też powiedziała  i że zdradziła znow z innym ale żałowała bardzo znów to mocno przeżyłem. Przyjechałem po jakimś czasie przeprowadziliśmy sie do mnie ponieważ kupiłem mieszkanie było źle myślę że źle ją traktowałem ale wkurzałem sie ponieważ warunkiem mojego zejścia z nia było usuniecie fb i konaków z typami nie zrobiła tego i poznawała nowych. (Pytałem kiedyś co jest ze mną nie tak powiedziała że nie pożąda mnie ale znów zawsze mówiła że seks ze mna jest super i że jestem w tym bardzo dobry) w końcu musiała się ode mnie wyprowadzić i tułać gdzieś wtedy byłem najsilniejszy powiedziałem ze to koniec i nie odzywałem się ona ciągle zabiegała o kontakt że to u mnie zostawiła ze tamto w końcu przychodziła do mnie często uprawialiśmy seks ona się bardzo starała ciągle pisała i dzwoniła ale ja nie chciałem się przytulić i pocałować bo wiedziałem że coś siw wydarzyło jak wrociła o 6 nad ranem z melanżu. I niedawno przytłoczyły mnie problemy jechałem do niej okazać jej troche uczucia dać szanse i wtedy gdy byłem najbardziej rozmiękczony powiedziała że to koniec i przy okazji że kogoś poznała. Ten kocioł w głowie jest nie do zniesienia.

Dodam tylko że je naprawdę byłem uczciwy a przeszedłem i teraz w tym momencie przechodzę przez takie piekło że nikt by w to nie uwierzył, czy ja mam szanse z takiego syfu tyle lat trwającego wyjść?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Ajko (2019-12-13 23:40:39)

Odp: Odrzucenie-uzależnienie od kobiety - brak chęci dalszego życia.
barpekstan napisał/a:

Witam. Na wstępie chciałbym napisać iż to nie jest żaden troll ta sytuacja przydarzyła mi się naprawdę nie wiem czemu i nie nawiedzę się za to iż jestem takim człowiekiem uzależniającym swoje szczęście od kobiety.(Opis związku na dole...)

Mój problem osobisty polega na tym że nie mogę się ogarnąć od czterech dni zjadłem 2 małe jogurty palę papierosa za papierosem nie mogę o niej zapomnieć o tym jaka była prze piękna i ciekawa to już się powtarza a ja cierpię tak samo to są najgorsze tortury myślę że zawiniłem że się nie starałem i że nie miałem dużo hajsu żeby się bawić. To jest tak ogromny dla mnie ból że tylko rodzina mnie to trzyma bo ja myślę że już nigdy takiej ciekawej kobiety nie poznam mimo to iż sam też podobno jestem bardzo przystojny czuję taki ból że straciłem najlepszego ziomka i kobietę nie widzę sensu dalszego życia i do tego dochodzą problemy moje z praca czuję sie takim gównem nieskończonym a przecież tyle jej dałem zrozumienia ciepła i dobroci nie będąc przy tym kluchą na każde zawołanie. Jutro idę do psychologa ponieważ ja czuje ze umieram ze nic nigdy ze mnie już nie będzie że nie znajdę żadnej ładnej i ciekawej kobiety która się mną zainteresuje. Chciałbym tylko wiedzieć czy to się kiedykolwiek skończy ponieważ w tej chwili gdyby zadzwoniła to bym tam leciał mimo tego i 3dni prosiłem nachalnie żeby się zastanowiła.

Jestem po 9 letnim związku, nie chcę rozpisywać go całego ponieważ to temat na książkę tak burzliwy i nie stabilny. W każdym razie w naszym związku było chyba kilka prób odejść i rozstań. Główny problem naszego związku i dla mnie i dla niej było to iż mnie zdradzała(ciagle były nowi mezczyźni cały czas pozwalała sobie na to i flirtowała). Zdradzała każdego wcześniejszego partnera przede mną. Na początku pierwszy raz wybaczyłem z ciężkim oporami jej płacz żal itp... Obiecała że się zmieni i że mnie już nigdy tak nie skrzywdzi ponieważ mimo tego jak mnie postrzegają ludzie jestem w środku bardzo wrażliwym mężczyzną. Myśle że z mojej strony tez jest musi być wina że nie wychodziłem z nią za często na miasto takto by nie poznała kogoś ze może za duzo pracowałem a za mało robiliśmy nowych ciekawych rzeczy i jeszcze to co mi zarzuciła że nie interesowałem się często nią. Dlaczego jej wybaczyłem pierwszy raz ponieważ chciałem jej pomóc mówila że to nie o mnie chodzi tylko o nią wiedziałem że ma depresje i rok przede mną ktoś ją porzucił. Koljne zdrady to już nie wiem dla czego wybaczałem moja duża wina jest też to iż były momenty gdzie czułem się tak odrzucony że przekonywałem ją do tego związku. NIGDY JEJ NIE ZDRADZIŁEM wiedziałem że to nie jest droga że powinienem pokazać jej dobre wartości i tak też robiłem na początku szczerze wybaczyłem zapotniałem i miałem pełne zaufanie. Wiem że dużo zawiniłem przez brak dobrej pracy i pieniędzy to moja wina że nie zarabiałem tyle i nie mogłem pozwolić sobie na bardziej kolorowe życie, czasami też jej narzekałem tak jak ona mi wspieraliśmy się. W końcu pomyślałem ze się jej oświadczę i zrobiłem to, po miesiącu zaczęła romansować z kolegą z pracy, i nic jej nie mogło zatrzymać mieszkaliśmy razem i ja na to patrzyłem ogromnie cierpiałem leżałem na łóżku i czekałem aż przyjdzie ze spotkania z nim. Typ ją wulgaryzm bo się żona dowiedziała, błagała mnie  o pomoc ja byłem już troche silny ale co pomogłem, wyjechałem za granice cały czas był kontakt chociaż jak mnie nie było to też powiedziała  i że zdradziła znow z innym ale żałowała bardzo znów to mocno przeżyłem. Przyjechałem po jakimś czasie przeprowadziliśmy sie do mnie ponieważ kupiłem mieszkanie było źle myślę że źle ją traktowałem ale wkurzałem sie ponieważ warunkiem mojego zejścia z nia było usuniecie fb i konaków z typami nie zrobiła tego i poznawała nowych. (Pytałem kiedyś co jest ze mną nie tak powiedziała że nie pożąda mnie ale znów zawsze mówiła że seks ze mna jest super i że jestem w tym bardzo dobry) w końcu musiała się ode mnie wyprowadzić i tułać gdzieś wtedy byłem najsilniejszy powiedziałem ze to koniec i nie odzywałem się ona ciągle zabiegała o kontakt że to u mnie zostawiła ze tamto w końcu przychodziła do mnie często uprawialiśmy seks ona się bardzo starała ciągle pisała i dzwoniła ale ja nie chciałem się przytulić i pocałować bo wiedziałem że coś siw wydarzyło jak wrociła o 6 nad ranem z melanżu. I niedawno przytłoczyły mnie problemy jechałem do niej okazać jej troche uczucia dać szanse i wtedy gdy byłem najbardziej rozmiękczony powiedziała że to koniec i przy okazji że kogoś poznała. Ten kocioł w głowie jest nie do zniesienia.

Dodam tylko że je naprawdę byłem uczciwy a przeszedłem i teraz w tym momencie przechodzę przez takie piekło że nikt by w to nie uwierzył, czy ja mam szanse z takiego syfu tyle lat trwającego wyjść?

To co opisujesz to jakaś patologia, zarówno z jej strony jak i z twojej. Ona cię upodlała, a ty tego upodlania chyba potrzebowałeś. Inaczej nie potrafię tego wytłumaczyć. Niepojęte jest dla mnie jak można było tak długo w czymś takim tkwić? Tyle razy pozwalać drugiej osobie się tak traktować? Skończył ci się narkotyk i wijesz się w konwulsjach.
Temat był już dawno pisany, może już chodzisz na terapię i coś się u ciebie zmieniło, a może znowu się zeszliście by się nawzajem niszczyć.
Człowieku ratuj się, dla ciebie dobra terapia jest obowiązkowa.

3

Odp: Odrzucenie-uzależnienie od kobiety - brak chęci dalszego życia.

Ciesz się, że ten koszmarny związek się skończył i biegiem na terapię. Popracuj nad swoim poczuciem wartości, zasadami itd. I pobądź jakiś czas (dłuższy) sam, by się zresetować, przeżyć żałobę, zrozumieć siebie i swoje błędy. Naprawdę powinieneś to zrobić dla samego siebie.

4

Odp: Odrzucenie-uzależnienie od kobiety - brak chęci dalszego życia.

Masz to piekło na swoje własne życzenie.
Ale i tak nic z tym nie zrobisz, skoro sam piszesz, że byłbyś na każde jej zawołanie nawet jakby teraz do Ciebie napisała.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

5

Odp: Odrzucenie-uzależnienie od kobiety - brak chęci dalszego życia.

barpekstan, czy Ty jesteś masochistą? Dlaczego chcesz być z kimś, kto Cię poniża, rani?

6

Odp: Odrzucenie-uzależnienie od kobiety - brak chęci dalszego życia.

Przeniesione z kolejnego wątku:

barpekstan napisał/a:

Witam drodzy. Prosze o wyrozumiałość i nie nazywanie mnie dnem i frajerm tylko dlatego że żyłem wartościami i nie wiem czym.

Dwa miesiące temu odeszła ode mnie dziewczyna bo poznała kogoś innego...
Byliśmy ze sobą niecałe 8 lat.
Po roku czasu przespała się z kimś innym ja nie chciałem ale tak prosiła błagała i płakała że tylko dla mnie może się zmienić wiec wybaczyłem jej.
Zrobiłem to ponieważ chorowała na depresje i zawsze zdradzała partnerów więc chciałem jej pomóc chciałem żeby wiedziała że mi na niej zależy i że się nie odwróce od niej.
po ok 3 latach znów mnie zdradziła z innym typem powiedziała że się całowała co się po latach okazało nie prawdą. po tym było coraz gorzej miałem coś z tyłu głowy wyprowadziłem się od niej.
Pozniej była jeszcze inna historia pojechałem powiedziałem że to koniec i że jej nieawidze za to co mi robi. Ciągle mnie męczyła wydzwaniała itp...
znów się złamałem. Zamieszkaliśmy i stwierdziłem że może pasuje się oświadczyć...
ok 2 msc po oświadczynach ona się zakochał w koledze z pracy do tego stopnia że jak chciałem ją zatrzymać porozmawiać że tak nie można(On był żonaty i to ona wszystko sprowokowała) rzuciła pierścionkiem o chodnik i powiedziała że nie chce tego.

Po jakimś czasie chłop ją [wulgaryzm] bo się żona dowiedziała.
Z znów do mnie wtedy jej nie wybaczyłem ale pomogłem jej wtedy bardzo wyjechałem z kraju.

Widziała że byłem tam bardzo szczęśliwy i jednego razu zadzwoniła mówiąc że się całowała z typem...znów miałem [wulgaryzm] w głowie ale powiedziała ze zrobi wszystko. Wrociłem i co zamieszkaliśmy razem najpierw u niej po jakimś czasie w mieszkaniu które kupiłem przed wyjazdem.
Dość dużo sie kłócilismy pewnie z mojej winy chodziło o to że ona wogóle za sobą nie sprzątała itp... oczywiście piątek sobota impreza. Po jakimś czasie doszło do takiej kłótni że powiedział jej bardzo złe słowo i że jak chce to niech się wyprowadzi ale to już będzie definitywny koniec.

Po tygodniu zaczeła się do mnie odzywac mówić jak to jest jej źle że mnie nie doceniała itp.. pod byle pretekstem chciała mnie odwiedzić później były seks cały czas lecz nie chciałem przytulać czy całować.
Po 2msc mojej zimnej postawy pomyślałem że porozmwaiam dam trochę czułości. Gdy przyjechałem do niej to mówiła ze nie może że coś tam  w konću po kilku dniach powiedziała ze poznała kogoś i że nie będziemy razem.

Załamałem się że tyle jej w życiu pomagałem tyle przez nią przeszłem zniszczyłem sobie zrobie i psychike a ona odchodzi bo poznała jakiegoś typa i nie wiadomo ile to trwało. Zawsze chciałem mieć rodzine i dużo dzieci, nikogo nie krzywdzę jestem empatyczny nigdy jej nie zdradziłem mimo iż ona robiłą to wielokrotnie a pozniej tłumaczyła sie że nie wie jak to się stało i że ja jestem najlpeszy i tylko dla mnie itp..

Nie mogę sie poskładać mija 2 miesiące a ja dalej nie mogę i choć mam tyle znaków że to była zła kobieta to nie mogę. Ona widziała jak ja strasznie po tym cierpie i obiecywała a później znowu to samo. Czuje się jak łajno. I po co to wszytko miłość lojalność wartości i zasady po co jak nikt tego nie docenia, po co być dobrym.
Zacząłem chodzić to psychiatry za 3 tygodnie mam psychoterapie tak [wulgaryzm] nędznie skończyłem ponieważ ja kochałem wierzyłem jej i ufałem mimo iż nie zasłużyła na zaufanie.
I co teraz ona się bawi spotyka z nowym typem jezdzi na wycieczki jest i będzie szczęśliwa pewnie się ochajtają i będą mieć dzieci to na co ja pracowałem kilka lat. To tak bardzo boli jestem w krytycznym stanie a chciałem tylko dać miłość dzieci i rodzine temu światu. Chciałbym też z kimś porozmawiać kto się zakochał i w imie wartości i ideałów dał się tak zgnoić drugie osobie. A po za tym kompletnie nie wiem jak mam się uwolnić od niej.
Dziękuję za przeczytanie.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

7 Ostatnio edytowany przez balin (2020-02-05 11:15:42)

Odp: Odrzucenie-uzależnienie od kobiety - brak chęci dalszego życia.

I dalej kolego nic z tym nie zrobiłeś. Wolisz sobie pokrzyczeć i poużalać się nad sobą. Małpka przeskoczyła na drugą gałąź, ciesz się, że przynajmniej na razie masz ją z głowy. Odetnij się od niej, a przede wszystkim wycisz. Wulgaryzmy i złość, nic tu nie pomogą. Nikt za Ciebie nie zadba o Twój spokój duszy.

8 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2020-02-05 13:07:03)

Odp: Odrzucenie-uzależnienie od kobiety - brak chęci dalszego życia.
barpekstan napisał/a:

I co teraz ona się bawi spotyka z nowym typem jezdzi na wycieczki jest i będzie szczęśliwa pewnie się ochajtają i będą mieć dzieci to na co ja pracowałem kilka lat. To tak bardzo boli jestem w krytycznym stanie a chciałem tylko dać miłość dzieci i rodzine temu światu. Chciałbym też z kimś porozmawiać kto się zakochał i w imie wartości i ideałów dał się tak zgnoić drugie osobie. A po za tym kompletnie nie wiem jak mam się uwolnić od niej.
Dziękuję za przeczytanie.

Są ludzie którzy mimo iż wiedzą że płomień parzy, nigdy nie przestaną pchać przysłowiowej ręki w ogień.
Piszesz, że pracowałes wiele lat na swoje i jej szczęście. Nie! Ty pracowales na to, co dokładnie dziś masz; rozczarowanie, płacz i zgrzytanie zębów. Dziewczyna cię zdradzala, poniżała, bawiła się twoimi uczuciami a ty wciąż z jakimś maniakalnym uporem próbowales z niej zrobić kogoś, kim nie była i nie mogła się stać. Chciałeś by była taka, jaką ją sobie wymarzyłeś, wprawić ją w jakies ramki ze swojej wyobrażni, a teraz płaczesz, bo te akrobacje się nie udały?

Zmarnowałeś te lata, poszly w piach.. Nie marnuj następnych na rozkminianie; dlaczego, po co, w jakim celu skrzywdziła czy nie skrzywdziła? Zacznij  żyć dla siebie bez niej, a później może z kimś innym, kto bardziej będzie ci pasował i odwzajemni twoje starania.

9 Ostatnio edytowany przez karn (2020-02-05 12:44:50)

Odp: Odrzucenie-uzależnienie od kobiety - brak chęci dalszego życia.
barpekstan napisał/a:

...
Myśle że z mojej strony tez jest musi być wina że nie wychodziłem z nią za często na miasto takto by nie poznała kogoś ze może za duzo pracowałem a za mało robiliśmy nowych ciekawych rzeczy i jeszcze to co mi zarzuciła że nie interesowałem się często nią.
...
Wiem że dużo zawiniłem przez brak dobrej pracy i pieniędzy to moja wina że nie zarabiałem tyle i nie mogłem pozwolić sobie na bardziej kolorowe życie, czasami też jej narzekałem tak jak ona mi wspieraliśmy się.

Czyli co, w Twoim przekonaniu masz dziewczynę zabawiać i wyprowadzać na miasto, płacić i sponsorować kolorowe życie, ale też jednocześnie nie pracować za dużo, żeby mieć czas na interesowanie się nią ? Bo inaczej Cię zdradzi i to będzie też Twoja wina. Komedia i tragedia na raz. smile
Słuchaj, czasy w których my mężczyźni byliśmy zobligowani do zapewnienie kolorowego życia się skończyły. To było aktualne, gdy kobiety nie mogły się kształcić i znaleźć sensownej pracy i zajmowały się domem i dziećmi, prały, gotowały, sprzątały, a na męskiej głowie było wykombinowanie jak kupić dom i utrzymać rodzinę. Niczego nie powinieneś i żadną Twoją winą nie jest zarabianie małych pieniędzy. Zarówno Ty jak i Twoja dziewczyna powinniście razem pracować na kolorowe życie i w zdrowym związku, jeśli jedno zarabia więcej to dobrze jak się po ludzku podzieli z drugim i otrzyma za to wdzięczność. Jeśli Ty pracujesz więcej, ale też płacisz za wspólne życie więcej to Twoja dziewczyna też część obowiązków domowych powinna więcej wziąć na siebie i na odwrót. Tak abyście czas na obowiązki i przyjemności dzielili na pół niezależnie czy to praca czy zrobienie zakupów.

Jak ktoś wyżej napisał, zakończ tą znajomość, pobądź parę lat sam, zregeneruj się, idź na terapię. Moim zdaniem masz całe poglądy na temat związków i miłości do zmiany. Twoja dziewczyna ma nierówno pod sufitem delikatnie mówiąc. Ale poukładani i dojrzali ludzie nie wiążą się z kimś takim jak ona niestety, więc Ty masz nad czym pracować.

Wiem, że jest Ci ciężko i uzależnienie emocjonalne od niej tyra Ci mózg i nie potrafisz się rozstać. Proponuję nie uciekać myślami od tego, co ona Ci robi. Myśl codziennie o tym, co ona z tymi kolesiami wyprawia. Jak ją biorą od tyłu, jak ich ujeżdża, jak tymi samymi ustami, którymi Cię całuje ssie innym. Myśl o tym dużo, nie zakopuj tego pod dywan. Spora szansa, że to przywiązanie do niej zastąpione zostanie przez obrzydzenie i będziesz miał się czego zaczepić w głowie, żeby odejść.

10

Odp: Odrzucenie-uzależnienie od kobiety - brak chęci dalszego życia.
barpekstan napisał/a:

Po tygodniu zaczeła się do mnie odzywac mówić jak to jest jej źle że mnie nie doceniała itp.. pod byle pretekstem chciała mnie odwiedzić później były seks cały czas lecz nie chciałem przytulać czy całować.

Twierdzisz że ją kochasz i że to jest miłość życia (tytuł drugiego wątku) a jednocześnie uprawiasz z nią jakiś dziwny seks bez całowania i przytulania? Właściwie tak jak.... Nie chciałem kończyć poprzedniego zdania ale chyba się domyślasz o co mi chodzi.

Na miłość życia mi to nie wygląda, tylko na chore uzależnienie od jednej niestabilnej emocjonalnie kobiety którą znasz bardzo długo.

11 Ostatnio edytowany przez john.doe80 (2020-02-05 14:50:10)

Odp: Odrzucenie-uzależnienie od kobiety - brak chęci dalszego życia.

Jak dla mnie to Ona od dawna dawała Ci znać że powinniście się rozstać. Nadstawiłeś tyle policzków, że powinieneś już zrozumieć jej przesłanie.Poza tym cóż można się uzależnić od poniżania i to właśnie przeżywasz... Osobiście nie wyobrażam sobie czekania na Pannę wiedząc że jest z innym ... WoW.

Trzymaj się i jeśli nie trolujesz to zjedz coś, zacznij ruszać d*pę np. biegać, jedz czekoladę, oglądaj seriale a zanim się obejrzysz zapomnisz... oczywiście jeśli się od niej odetniesz, papierosy, alko i dragi raczej zostaw dla "dorosłych".

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Odrzucenie-uzależnienie od kobiety - brak chęci dalszego życia.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018