Czy wierzycie w przyjaźń i miłość? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 51 ]

1

Temat: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?

Tak się zastanawiam, czy istnieje jeszcze miłość i przyjaźń?
Czy istnieje? Czy ludzie są ze sobą, żeby nie być samotni i "przyjaźnią" się z przypadkowymi osobami? Jak to jest?
Bo ja nie mogę znaleźć ani jednego ani drugiego i się zastanawiam, czy to ja mam pecha, czy po prostu wydaje mi się, że jest coś takiego, jak romantyczna miłość i przyjaźń, a to tylko w filmach
Jak to jest?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?

To troche jakbys zapytala czy istnieje tlen, bo Ty nie czujesz.

Milosc i przyjazn nie przychodzi sama z siebie. Trzeba ją samemu budowac. Jak nie masz kontaktu z ludzmi i nikogo nie poznajesz to skąd masz wytrzasnąć przyjaciół?

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

3

Odp: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?

Istnieje. I chyba jest funkcją jakiejś gotowości na otwarcie się na innych ludzi, którzy nam na drodze staną, chęci dzielenia się sobą wzajemnie.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

4

Odp: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?

Przerabiałem to i... nie ma.

Chciałem być przyjacielem dla koleżanki by jej pomóc w trudnej chwili i dostałem obuchem w łeb więc...

Nie. Nie ma smile

Introduce a little anarchy. Upset the established order, and everything becomes chaos.
I'm an agent of chaos...
[gg: 4329923]

5 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2019-11-09 21:42:53)

Odp: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?

Przyczyna jest tutaj:

Efire napisał/a:

W liceum też byłam samotna, przyzwyczajałam się do tego wiele lat. Potem poszłam na studia i nie potrafiłam normalnie rozmawiać i funkcjonować wśród ludzi: nie potrafiłam się z nimi śmiać, żartować, pocieszać ich, wygadać się komuś, byłam tak zamknięta. Potem się trochę otworzyłam, ale nadal nie do końca jestem otworzona na ludzi, mimo że jestem bardzo towarzyska, lubię przebywać wśród ludzi, ale nie potrafię się w 100% otworzyć na nich, mam wrażenie, że każdy mnie w końcu wystawi, zostawi, że jestem dla każdego nikim

Harvey, ale Ty mówisz o przyjaźni ogólnie czy o przyjaźni damsko-męskiej?

Przyjaźń to relacja budowana przez obie strony, a nie tylko założenie, że ja teraz chcę być przyjacielem, ale mam w nosie to, co na ten temat uważa druga strona, więc jak druga strona nie chce, to widocznie przyjaźń nie istnieje.
Mam ludzi, z którymi znam się latami, a nie są moimi przyjaciółmi. Są przyjaźnie, które się kończą i takie, które się późno zaczynają. Są relacje, które zawsze zostaną na stopie koleżeńskiej.
Przyjaźń się buduje tak samo jak każdą inną relację, ona nie przyjdzie sama z siebie i nie opiera się tylko i wyłącznie na chęci pomocy drugiemu. Mam wrażenie, że tak naprawdę bardzo dużo ludzi zupełnie nie rozumie, czym jest przyjaźń i myśli, że ona powinna ot tak przyjść jak się kogoś długo zna, a to nie jest prawda. Przyjaciół też powinno się sobie odpowiednio dobierać tak jak partnera/partnerkę.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

6

Odp: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?
Harvey napisał/a:

Przerabiałem to i... nie ma.

Chciałem być przyjacielem dla koleżanki by jej pomóc w trudnej chwili i dostałem obuchem w łeb więc...

Nie. Nie ma smile

Od kiedy pojedynczy przypadek świadczy o czymkolwiek?

Ogólnie mam wrażenie, że ludzie przeceniają miłość i przyjaźń. Naoglądają się filmów i mają zachwiany obraz rzeczywistości.
Przyjaźń i miłość istnieje, tylko nie jest łatwo ją znaleźć, a potem utrzymać. To nie tylko wspólne oglądanie zachodów słońca oraz picie wina. To też pomoc w chorobie, gdy nie mamy na nic siły, kłótnie i gorsze dni.

7

Odp: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?

Tak, istnieje przyjazn, istnieje milośc. Mam przyjaciela ktory gdyby zadzwonil do mnie o 1 w nocy i poprosil bym przyjechał do niego 250 km by mu pomóc - to bym to zrobił. Tak istnieje miłośc, tylko nie objawia sie ona kolacjami w drogich restauracjach czy pięknymi bukietami kwiatow. Objawia sie ona w codziennych, przyziemnych czynnosciach.

8

Odp: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?

Jak ktoś jest gruby to już dla niego miłość nie istnieje. Przyjaźń to jest możliwa.

9

Odp: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?

Ja już się zaczynam zastanawiać, czy coś ze mną jest nie tak
Bo mam sporo znajomych, ale nie mam przyjaciół, żadnych bliskich ludzi. Marzę o takiej kilkuosobowej paczce, z którą bym mogła jeździć na wakacje, z którą byśmy po prostu trzymali, wspierali się w trudnych chwilach
Tak samo z chłopakiem. Nie chcę już teraz szukać męża (mam 22 lata), ale nie chciałabym mieć też pierwszego poważnego faceta przed 30-stką. Życie jest krótkie i trzeba korzystać.
Uczymy się relacji z innymi ludźmi. Już teraz widzę, że przez brak bliższych relacji zamykam się w sobie, nie potrafię zaufać. Z wiekiem będzie gorzej...

10

Odp: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?

Tak, isnieje.

'Żadne drzewo nie wzrośnie do nieba,jeśli jego korzenie nie sięgają do piekła.'

11 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2019-11-10 07:36:09)

Odp: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?
nika05 napisał/a:

Jak ktoś jest gruby to już dla niego miłość nie istnieje. Przyjaźń to jest możliwa.

Ty tak na serio?

edit.
Efira, no to buduj te relacje zamiast narzekać. Chodzisz i smęcisz, a nikt z takimi ludźmi się trzymać nie chce. Takie paczki, które razem jeżdżą na wakacje to kwestia zbyt dużej ilości oglądniętych filmów. W rzeczywistości zdarza się to rzadko, a te paczki wcale nie są jakieś bardzo duże. Ja mam 2 koleżanki ze studiów, znamy się już 8 lat, a tylko raz sobie wyjechałyśmy na weekend. Moi rodzice wyjeżdżają z dwoma innymi małżeństwami, ale też zaczęli robić to niedawno.

Znajdź sobie jakieś zainteresowania, miejsce, gdzie można poznać ludzi. Kurs tańca, kurs językowy, kółko czytelnicze, cokolwiek, gdzie będziesz wystawiona na innych i będziesz musiała z nimi rozmawiać. A potem musisz dać czasowi czas, bo zrobienie takiej przyjaźni to kwestia lat i obustronnej chęci.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

12

Odp: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?
nika05 napisał/a:

Jak ktoś jest gruby to już dla niego miłość nie istnieje. Przyjaźń to jest możliwa.

No popatrz. Ja mam sporą nadwagę, a jednak znalazłam miłość, wyszłam za mąż i nawet się rozmnożyłam...

13

Odp: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?

Skarżysz się, że nie masz przyjaciół. Jesteś gotową, by być czyjąś przyjaciółką?



Twierdzisz, że brak bliższych relacji zaowocował brakiem zaufania do innych. Mylisz skutek z przyczyną.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

14

Odp: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?

nika05- to nie zależy od wagi ani nawet wyglądu. Mnie kilka osób sugerowało, żebym spróbowała kariery w branży modelingu, ale ani mnie to nie interesowało, ani nie mam odpowiedniego wzrostu (171cm)

Lady Loka- chodziłam na mnóstwo zajęć dodatkowych, ale wszędzie byli co najwyżej znajomi widywani z zajęć na zajęcia. Właśnie hamuję się przed narzekaniem, wolę tu się wygadać, bo na żywo nie mogę tyle o tym mówić, bo można oszaleć i pomyśleć, że jestem toksyczną osobą, a ja się tylko potrzebuję wygadać. Przez co zamykam, bo wiem, że nikomu nie mogę się wygadać, bo nikt nie chce słuchać o czyiś problemach. Z tymi wyjazdami to u mnie sporo osób wyjeżdża przeważnie z chłopakiem/dziewczyną albo z kilkoma znajomymi. A Ty Loka nie wyjeżdżasz nigdzie z chłopakiem/narzeczonym/mężem?

Wielokropek- tak, jestem, robię za nią dla niektórych. Jak ktoś potrzebuje porady, pomocy, wygadania się to zawsze do mnie dzwoni, ale jak ta sama osoba jest już w dobrym humorze, to na imprezę idzie z kimś innym. Natomiast ja sama lubię pomagać i wspierać bliskich, a dla mnie właśnie to jest przyjaźnią

15

Odp: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?
Efira napisał/a:

Lady Loka- chodziłam na mnóstwo zajęć dodatkowych, ale wszędzie byli co najwyżej znajomi widywani z zajęć na zajęcia. Właśnie hamuję się przed narzekaniem, wolę tu się wygadać, bo na żywo nie mogę tyle o tym mówić, bo można oszaleć i pomyśleć, że jestem toksyczną osobą, a ja się tylko potrzebuję wygadać. Przez co zamykam, bo wiem, że nikomu nie mogę się wygadać, bo nikt nie chce słuchać o czyiś problemach. Z tymi wyjazdami to u mnie sporo osób wyjeżdża przeważnie z chłopakiem/dziewczyną albo z kilkoma znajomymi. A Ty Loka nie wyjeżdżasz nigdzie z chłopakiem/narzeczonym/mężem?

No a próbowałaś z tymi ludźmi porozmawiać czy zakładasz, że samo się zrobi? Wiesz, czasami z setki ludzi będzie jedna osoba, która potencjalnie może zostać przyjacielem.

Oczywiście, że wyjeżdżam z chłopakiem, ale Ty pytałaś o wyjazdy z przyjaciółmi w kilkuosobowej paczce, więc mówię Ci, jak takie wyjazdy wyglądają w praktyce. Mam wrażenie, że moim rodzicom jest prościej tak wyjechać niż mnie z moimi koleżankami, bo mają mniej zobowiązań i więcej luzu smile

No i też celem przyjaźni w pierwszej kolejności powinno być to, żebyś to Ty mogła kogoś wysłuchać, a nie, żeby ktoś wysłuchiwał Ciebie.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

16

Odp: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?

Moim skromnym zdaniem, miłość, "...to uczucie głupie.Zaczyna się na ustach, a kończy na (...wiadomo , w okolicach czego... .
Można być przyjaciółmi, gdy się nie próbowało przekroczyć granicy. Gdy podchody były, przyjaźń do kaloszy strefy należy złożyć. Jak najszybciej. I tylko kartki świąteczne słać. Dla nie obeznanych" kartka świąteczna, to odręczne, kulfoniaste życzenia na odwrocie fotografii pięknego miejsca lub w tym wypadku, miejsca Naodzin. smile

facet po przejściach

17

Odp: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?

Lady Loka- piszesz, że "celem przyjaźni w pierwszej kolejności powinno być to, żebyś to Ty mogła kogoś wysłuchać, a nie, żeby ktoś wysłuchiwał Ciebie.", a co jeśli mam znajomych, którzy jak mają problem to pierwsi się zwracają do mnie, zawracają mi głowę dzień przed ważnym egzaminem z płaczem, ja pomagam, a jak przyjdzie co do czego to nie porozmawiają ze mną nawet na korytarzu przed zajęciami? To jak to wtedy nazwać? Bo przyjaźnią raczej nie
Ja pytałam ogólnie o wyjazdy, bo na razie nie mam z kim. Przykładowo kocham snowboard, ale ode mnie nikt nie jeździ ani na desce ani na nartach, przez co nie ma nawet z kim wyjechać. Taki przykład
Wiele znajomości zawierałam na takich zajęciach dodatkowych, zawsze była z jedna osoba, z którą się trzymałam, ale no kontakt się urywał, bo to była tylko znajomość

Excop- czyli jak byli sobie przyjaciele, jedno coś poczuło do drugiego to już nie da się tego uratować tak?

18

Odp: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?
Excop napisał/a:

Moim skromnym zdaniem, miłość, "...to uczucie głupie.Zaczyna się na ustach, a kończy na (...wiadomo , w okolicach czego... .
Można być przyjaciółmi, gdy się nie próbowało przekroczyć granicy. Gdy podchody były, przyjaźń do kaloszy strefy należy złożyć. Jak najszybciej. I tylko kartki świąteczne słać. Dla nie obeznanych" kartka świąteczna, to odręczne, kulfoniaste życzenia na odwrocie fotografii pięknego miejsca lub w tym wypadku, miejsca Naodzin. smile

Dla mnie nie istnieje malzenstwo jezeli maz nie jest najlepszym przyjacielem.

'Żadne drzewo nie wzrośnie do nieba,jeśli jego korzenie nie sięgają do piekła.'

19

Odp: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?
Efira napisał/a:

Lady Loka- piszesz, że "celem przyjaźni w pierwszej kolejności powinno być to, żebyś to Ty mogła kogoś wysłuchać, a nie, żeby ktoś wysłuchiwał Ciebie.", a co jeśli mam znajomych, którzy jak mają problem to pierwsi się zwracają do mnie, zawracają mi głowę dzień przed ważnym egzaminem z płaczem, ja pomagam, a jak przyjdzie co do czego to nie porozmawiają ze mną nawet na korytarzu przed zajęciami? To jak to wtedy nazwać? Bo przyjaźnią raczej nie.

Tak jak napisałam - przyjaźń to relacja, w którą angażują się obie strony. A Ty masz problem ze stawianiem granic. Ja bym powiedziała, że wysłucham, ale dzień później po egzaminie. Zresztą przyjaźń to nie tylko wysłuchiwanie się nawzajem.

Ja pytałam ogólnie o wyjazdy, bo na razie nie mam z kim. Przykładowo kocham snowboard, ale ode mnie nikt nie jeździ ani na desce ani na nartach, przez co nie ma nawet z kim wyjechać. Taki przykład
Wiele znajomości zawierałam na takich zajęciach dodatkowych, zawsze była z jedna osoba, z którą się trzymałam, ale no kontakt się urywał, bo to była tylko znajomość

To jedź sama. W czym tu problem? Chcesz gdzieś jechać to bierzesz i jedziesz.

Między trzymaniem się razem a przyjaźnią jest długaśna droga.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

20 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2019-11-11 08:32:31)

Odp: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?

Zamykasz się w sobie, bo nie możesz się wygadać.
Nie wyjedziesz nigdzie, bo nie masz z kim.
Jesteś gotowa wysłuchiwać innych, obcych Ci ludzi, ale nie powiesz im nic, gdy oni odwracają się na pięcie, gdy potrzebujesz pomocy z ich strony.


Gdzie, w tym wszystkim, jesteś Ty?




***
Przeczytałam wątek "Co poradzić na ciągły smutek i brak poczucia sensu życia?", w nim znalazłam sedno problemu.
Ale, skoro wyrocznią dla Ciebie jest lekarz rodzinny (będący Twym ojcem), który odradza konsultację psychiatryczną czy psychologiczną i straszy wynikającymi z nich konsekwencjami, a wtóruje mu pielęgniarka (będąca Twą matką), to... .

Szansą, mym zdaniem, wyrwanie się z kręgu i stanie się osobą niezależną psychicznie. Do tego potrzebna jest determinacja. Odgadywanie się, wbrew pozorom, służy utrzymaniu status quo: gdy ciśnienie niebezpiecznie wzrasta, zmniejszasz go i tyle - do następnego razu.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

21

Odp: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?

Winter.Kween- i bardzo dobre podejście. Też uważam, że partner musi być też przyjacielem. Takie związki są najlepsze big_smile

Lady Loka- niestety mam. Niestety przez liczne niepowodzenia w życiu jestem niepewna siebie i mam z tym problem. Czuję się nawet dowartościowana, jak ktoś mi się zwierza, bo czuję, że mi ufa. Tak wiem, to już chyba tylko podłechtanie swojego ego
Wyjeżdżanie samemu, chodzenie do kina samemu nie bardzo sprawia mi przyjemność, bo prawie cały czas jestem sama sad
Z jednej strony jak spodobał mi się chłopak, chciałam mu się pokazać z jak najlepszej strony- nie marudziłam, byłam pozytywnie nastawiona, z dystansem do siebie, ale i tak mu to nie odpowiadało, po prostu to był chłopak, który nie chciał być z nikim w związku (sam mówił, że jakiś czas temu dał kosza innej lasce), po prostu introwertyk, który lubi być sam. Z nim można tylko żartować. I aż mnie skręca z zazdrości, jak moje koleżanki pocieszają ich chłopaki. Nie okazuję tego, ale jest mi smutno. Ja nie mówię, że facet ma robić za psychologa, ale no jednak jest coś takiego jak wsparcie w związku. I zazdroszczę im, że one mimo że zwierzają się tym chłopakom z problemów, oni znają ich słabe strony to są od kilku lat razem, a ja mimo że chciałam pokazać tą dobrą stronę i tak mnie mój obiekt westchnień olał i to bardzo boli sad
Zastanawiam się od jakiegoś czasu, co ze mną jest nie tak
A przyjaźń? No cóż, też przyjaciół nie miałam, więc to co piszesz to może być prawda, nie podważam tego, bo nie miałam nigdy przyjaciela. Mam tylko znajomych. I to takich, którzy mnie potrafią czasem zdenerwować. Takich, po których spotkaniu z nimi czuję się gorzej niż przed, ale to niestety z braku laku. Przez to nie widuję się z nimi często, ale od czasu do czasu muszę, żeby nie zwariować

Wielokropek- własnie widzisz, dlatego moje życie jest trochę bez sensu. Tylko nauka, stres, brak bliższych znajomych (nie mówiąc o przyjaciołach), brak miłości
Najbardziej boli to ostatnie i ewentualnie przedostatnie. Wszystko da się przejść, jeśli ma się bliskich wokół siebie
Miałam nie tak dawno jeden duży problem, o którym wiedziało sporo osób. Ta znajoma, która mi truła 4 litery dzień przed egzaminem niby wyszła ze mną na piwo, ale nie powiedziała żadnych słów pocieszenia, jeszcze na mnie naskoczyła, że czemu jej jednej rzeczy nie powiedziałam wcześniej. I to mnie już męczy

22

Odp: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?

Efira Problem w takich przypadkach polega na tym, że ludzie  postrzegają siebie i swoją wartość od niewłaściwej strony. Tutaj na forum wiele osób zajętych, stwierdzi zapewne, że NAJPIERW należy się dowartościować samemu a potem szukać bratniej duszy, która moze się okazać tym właściwym partnerem. Spotkałem kilka osób, które prawdopodobnie przejawiały poodbny tok myślenia, jak Ty. Czuło się od nich jakąś taką, może nie desperację, ale emanujące zwątpienie, brak cieszenia się tym wszystkim, co ich otacza. Inaczej mówiąc nic ich nie cieszyło, bo nie mieli z kim tego szczęścia dzielić. Ja myśle, że klucz leży właśnie w tym, żeby móc osobno traktować radość z bycia  uczyjegoś boku a osobno szczęście z innych aspektó życia. A że akurat spotkaliśmy na drodze kogoś, kto nas nie chciał - trudno, zdarza się przecież. Dokładnie TAK SAMO jak my dawaliśmy zapewne komuś kiedyś kosza. Ciężko się przejmować tym, że ktoś po prostu nei przyjął zaproszenia do towarzyszenia nam w naszym życiu. Co innego, jak doświadczamy braku zaufania, zdrady oszustwa, tutaj jest powód do żalu i bólu. Mam nieco podobne podejście to tego chłopaka, ale nie uwazam się za introwertyka.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

23

Odp: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?
bagienni_k napisał/a:

Efira Problem w takich przypadkach polega na tym, że ludzie  postrzegają siebie i swoją wartość od niewłaściwej strony. Tutaj na forum wiele osób zajętych, stwierdzi zapewne, że NAJPIERW należy się dowartościować samemu a potem szukać bratniej duszy, która moze się okazać tym właściwym partnerem. Spotkałem kilka osób, które prawdopodobnie przejawiały poodbny tok myślenia, jak Ty. Czuło się od nich jakąś taką, może nie desperację, ale emanujące zwątpienie, brak cieszenia się tym wszystkim, co ich otacza. Inaczej mówiąc nic ich nie cieszyło, bo nie mieli z kim tego szczęścia dzielić. Ja myśle, że klucz leży właśnie w tym, żeby móc osobno traktować radość z bycia  uczyjegoś boku a osobno szczęście z innych aspektó życia. A że akurat spotkaliśmy na drodze kogoś, kto nas nie chciał - trudno, zdarza się przecież. Dokładnie TAK SAMO jak my dawaliśmy zapewne komuś kiedyś kosza. Ciężko się przejmować tym, że ktoś po prostu nei przyjął zaproszenia do towarzyszenia nam w naszym życiu. Co innego, jak doświadczamy braku zaufania, zdrady oszustwa, tutaj jest powód do żalu i bólu. Mam nieco podobne podejście to tego chłopaka, ale nie uwazam się za introwertyka.

Nie no, zdesperowana nie jestem. Tego na pewno nie można powiedzieć. Gdybym była zdesperowana, to bym wzięła pierwszego lepszego, a ja nie chce być z kimś, do kogo nic nie czuję. Za to jestem sfrustrowana, że nie mogę sobie od wielu lat nikogo znaleźć, przytulić. A człowiek nie jest stworzony do samotności i ja wiem o tym najlepiej. Bycie samemu to pół biedy, ale niespełniona miłość boli bardzo
Ale z tym "nic ich nie cieszyło, bo nie mieli z kim szczęścia dzielić"- to tak, jak najbardziej się zgadzam. Długotrwała samotność potrafi z człowieka wydrapać resztki radości z życia. Gdybym miała chłopaka czułabym się lepiej. I nie mówię tego ot tak sobie, tylko to wiem, bo jak się zakochałam w tamtym chłopaku i spędzałam z nim czas czułam się po prostu szczęśliwa. Wystarczy, że stanął obok, a mimowolnie zaczęłam się uśmiechać od ucha do ucha. Zupełnie inna osoba. Także tak, miłość uskrzydla, tylko czy istnieje? Czy jest takie prawdopodobieństwo, że dwójka ludzi poczuje do siebie to samo?
Bo jak na razie to albo ja się podobam komuś, albo ktoś mi, nie może się to zgrać
No ten chłopak to jest introwertyk- lubi tylko swoje towarzystwo. Niby rozmawia z ludźmi, ale często siedzi sam z dala od wszystkich. Mi to jednak nie przeszkadzało

24

Odp: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?

Ty masz strasznie wyśrubowane wymagania, jacy Ci Twoi przyjeciele mają być i co mają robić dla Ciebie i jak Ty się masz z nimi czuć. Nikt do tych wymagań nigdy nie dorośnie.
Jak masz problem to i tak musisz go przejść sama. Przyjaciel nie zrobi tego za Ciebie.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

25 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2019-11-16 19:44:56)

Odp: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?

Nie sądzę, żeby to była kwestia stworzenia czy przeznaczenia. Raczej chodzi tutaj o podejmowane przez nas w życiu wybory lub wyważenie priorytetów. Nigdzie nie jest powiedziane, że człowiek musi mieć partnera, rodzinę, dziecko. Po prostu większość osób tak to odczuwa, zdecydowana mniejszość zaś NIE MA takich potrzeb. Jeżeli tylko czują, że dobrze się mają sami ze sobą, to po co to zmieniać? U mnie na ten moment związek a już na pewno małżeństwo czy tym bardziej dzieci, znajdują się na SAMYM KOŃCU listy. Wyobrażam sobie wszystkie możliwe scenariusze życiowe pod kątem zawodowym czy towarzyskim, ale na pewno nie rodzinę.    I to nie jest kwestia braku dojrzalości czy odpowiedzialności, tylko raczej niechęci do przeżywania takiej a nie innej prozy życia, związanej z małżeństwem. Człowiek niedojrzały czy nieodpowiedzialny pakuje się w coś, nie wiedząc jakie wiążą się z tym role, zadania i konsekwencje. W moim odczuciu to raczej wybieranie takiej drogi, jaka jest dla nas atrakcyjniejsza. Nie twierdzę też, że nie da się tego wszystkiego pogodzić, bo to byłaby oczywista bzdura. Pogodzić da się mnóstwo rzeczy. To raczej przeświadczenie, że nie zamierzam doświadczać w swoim życiu( dobrowolnie) pewnych zdarzeń. Tyle.

Ten gość może inaczej by sie zachował, gdyby nie przeżył jakiejś traumy. A tak to się zakmnął na uczucia i o dziwo dobrze się z tym czuje. Czytając opinie niektórych Pań tutaj( ciekawa jest historia Piegowatej w wątku "Samotność"), widać, że właśnie POMIMO dłuższej lub krótszej samotnośći, ciesza się właśnie życiem, odnajdują się w innych jego sferach, czerpią radość z chwili, POMIMO tego, że nie mają jej z kim dzielić. Odzielając całkowicie sferę związkową od pozostałych( w tym np zawodowej) sprawiamy, że włąśnie te pozostałe sprawy dają nam satysfakcję, radość i spełnienie. W moim odczuciu, to że nie mam partnera, NIE MOŻE wpływać na to, jak postrzegam innych ludzi, czy cieszę się z życia, odnajduję satysfakcję z pracy czy pasji. Wtedy człowiek wytwarza wokół siebie taką pozytywną otoczkę, która przyciąga do niego ludzi. A uskrzydlać to może naprawdę sporo innych rzeczy :-) Przynajmniej ja nie potrzebuję do tego związku ani miłości, żeby odczuwać radość z życia czy być w mega pozytywnym nastroju.

Fakt jest taki, że bycie w związku i samemu ma swoje dobre i złe strony. Każdy powinien dostrzegać jedne i drugie w obu stanach. I ewentualnie zdecydować co jest dla niego ważniejsze.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

26

Odp: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?
Lady Loka napisał/a:

Ty masz strasznie wyśrubowane wymagania, jacy Ci Twoi przyjeciele mają być i co mają robić dla Ciebie i jak Ty się masz z nimi czuć. Nikt do tych wymagań nigdy nie dorośnie.
Jak masz problem to i tak musisz go przejść sama. Przyjaciel nie zrobi tego za Ciebie.

Oczywiście, że muszę przejść sama
Ostatnio jednak miałam bardzo nieprzyjemną sytuację związaną z moją koleżanką
Koleżanka (którą też wyżej opisywałam) chciała rzucić studia, załamała się (to był wrzesień) i mimo że ja miałam egzamin to wspierałam ją, rozmawiałam, doradziłam, co ma robić i czego się uczyć i zdała ten egzamin
Natomiast niedawno ja miałam problem. Ona załatwiała z jednym panem profesorem zaliczenie dla siebie i dla mnie oraz jednego kolegi przy okazji, gdzie ja i on mieliśmy gorszą sytuację i nie byłam pewna, czy facet się zgodzi na kolejny termin dla mnie i kolegi. Jednak dostałam telefon z dziekanatu, że profesor się zgodził i szybko pobiegłam z kolegą na poprawę (koleżanka miałą inny termin na to). Ten kolega jej o tym powiedział a na się wkurzyła na mnie, że to ja powinnam jej powiedzieć, a pewnie nawet nie zamierzałam, że w ogóle mi to załatwiła więc powinnam jej dużą czekoladę kupić
I generalnie czuję się przez tą koleżankę bardzo źle ostatnio, bo mam wrażenie, że ona mnie nie szanuje. Wiele razy do mnie dzwoniła w jakiejś sprawie i się wypłakiwała, ja jej doradzałam. Może z raz podziękowała, ale no nie dostałam za to nic. Za to jak skręciła kostkę (nie powiedziała mi o tym, bo zapomniała) i jej jakieś jedne koleżanki pomogły jej z zakupami to od razu kupowała każdej po małej bombonierce z cukierkami i o przy mnie! Smutno mi się zrobiło, bo według mnie trudniej kogoś wesprzeć na duchu niż przynieść zakupy
I generalnie ta dziewczyna widzi, że jak jestem miła, to może mną gardzić. Potrafi się obrazić o byle co, niemiło się do mnie odzywać, bo wie, że jestem miła. Za to jak jej jedna koleżanka ją mobbingowała i mówiła jej przykre rzeczy to ta się jej bała i była dla niej milutka
Nie uważam jej za moją przyjaciółkę, bo to co robi jest jak widać straszne, ale nie mam nikogo innego, więc z braku laku raz na czas gdzieś z nią wyjdę na miasto czy do kina, bo inaczej cały czas bym była sama

27

Odp: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?
bagienni_k napisał/a:

Nie sądzę, żeby to była kwestia stworzenia czy przeznaczenia. Raczej chodzi tutaj o podejmowane przez nas w życiu wybory lub wyważenie priorytetów. Nigdzie nie jest powiedziane, że człowiek musi mieć partnera, rodzinę, dziecko. Po prostu większość osób tak to odczuwa, zdecydowana mniejszość zaś NIE MA takich potrzeb. Jeżeli tylko czują, że dobrze się mają sami ze sobą, to po co to zmieniać? U mnie na ten moment związek a już na pewno małżeństwo czy tym bardziej dzieci, znajdują się na SAMYM KOŃCU listy. Wyobrażam sobie wszystkie możliwe scenariusze życiowe pod kątem zawodowym czy towarzyskim, ale na pewno nie rodzinę.    I to nie jest kwestia braku dojrzalości czy odpowiedzialności, tylko raczej niechęci do przeżywania takiej a nie innej prozy życia, związanej z małżeństwem. Człowiek niedojrzały czy nieodpowiedzialny pakuje się w coś, nie wiedząc jakie wiążą się z tym role, zadania i konsekwencje. W moim odczuciu to raczej wybieranie takiej drogi, jaka jest dla nas atrakcyjniejsza. Nie twierdzę też, że nie da się tego wszystkiego pogodzić, bo to byłaby oczywista bzdura. Pogodzić da się mnóstwo rzeczy. To raczej przeświadczenie, że nie zamierzam doświadczać w swoim życiu( dobrowolnie) pewnych zdarzeń. Tyle.

Ten gość może inaczej by sie zachował, gdyby nie przeżył jakiejś traumy. A tak to się zakmnął na uczucia i o dziwo dobrze się z tym czuje. Czytając opinie niektórych Pań tutaj( ciekawa jest historia Piegowatej w wątku "Samotność"), widać, że właśnie POMIMO dłuższej lub krótszej samotnośći, ciesza się właśnie życiem, odnajdują się w innych jego sferach, czerpią radość z chwili, POMIMO tego, że nie mają jej z kim dzielić. Odzielając całkowicie sferę związkową od pozostałych( w tym np zawodowej) sprawiamy, że włąśnie te pozostałe sprawy dają nam satysfakcję, radość i spełnienie. W moim odczuciu, to że nie mam partnera, NIE MOŻE wpływać na to, jak postrzegam innych ludzi, czy cieszę się z życia, odnajduję satysfakcję z pracy czy pasji. Wtedy człowiek wytwarza wokół siebie taką pozytywną otoczkę, która przyciąga do niego ludzi. A uskrzydlać to może naprawdę sporo innych rzeczy :-) Przynajmniej ja nie potrzebuję do tego związku ani miłości, żeby odczuwać radość z życia czy być w mega pozytywnym nastroju.

Fakt jest taki, że bycie w związku i samemu ma swoje dobre i złe strony. Każdy powinien dostrzegać jedne i drugie w obu stanach. I ewentualnie zdecydować co jest dla niego ważniejsze.

Jeśli ktoś nie chce być w związku to ja nie widzę absolutnie żadnego problemu. Ja przykładowo kompletnie nie odczuwam potrzeby posiadania dzieci. Męża bym chciała mieć, ale dzieci mnie przerażają (chociaż większość facetów chce mieć dzieci, więc będę musiała iść na kompromis i urodzić chociaż jedno), ale to tylko jak facet będzie chciał, ja dzieci z roku na rok chcę coraz mniej. Może mi się odwidzi, ale wątpię. Także w pełni Ciebie rozumiem. sensem życia nie jest rozmnażanie ani posiadanie drgiej osoby, jeśli tego nie chcesz to nie jest problem

Właśnie kilka osób mi już pisało, że on po prostu jakoś nieszczęśliwie się zakochał i zraził w przeszłości (tak mi pisali ludzie, gdy dokładniej opisywałam sytuację) i nie chce być z kimś. Ma bardzo dużo kompleksów. W ciągu tygodnia potrafi wspomieć, że ma zakola, jest niski, ma rzadki zarost itp. mimo że mi to u niego kompletnie nie przeszkadzało
Czemu piszesz, że zamknął się na uczuci i "o dziwo" dobrze się czuje? To coś dziwnego?
Przeczytam wątek pani Piegowatej
Wiesz co, uważam, że na związek mam jeszcze czas, choć miło byłoby kogoś mieć. Moim największym problemem jest brak znajomych. Opisałam post wyżej co przechodzę z koleżanką. Po ostatnim czasie bardzo się do niej zniechęciłam.
Mam niby znajomych, których widuję raz na czas, ale nie mam np. zgranej paczki, na której mogłabym polegać, ludzi, z którymi "można konie kraść". Potrafię wiele tygodni z rzędu w weekendy oglądać wieczorami TV i tyle. Ewentualnie ta ww koleżanka czasem mnie gdzieś wyciągnie, ale coraz mniej mam ochotę na spotkania z nią
Ale żeby zmówić się ze znajomymi na jakiś wyjazd, to jest bardzo ciężko

28

Odp: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?

Przyjaciolom i kolegom nie trzeba kupowac czekolad za pomoc...
Poza tym to juz Twoj biznes ze pozwalasz sie tak traktowac zamiast dac sobie spokoj i znalezc inną kolezanke.

Wszystkie Twoje tematy sie zazębiają i łączą w tym samym punkcie - brakuje Ci asertywnosci.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

29

Odp: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?

Jestem coraz bardziej zdziwiona Twoim zachowaniem wobec innych, w tym wobec opisanej koleżanki.
Chcąc mieć znajomych stawiasz im pomniki, sama płaszcząc się przed nimi i pozwalając na kiepskie traktowanie. Z Twych słów wynika, że przymilasz się ludziom; między takim zachowaniem a byciem miłym jest olbrzymia różnica.

Dlaczego zgadzasz się na zachowania wobec Ciebie, które sama uznajesz za niegodne?
Dlaczego mimo że ktoś źle Cię traktuje jesteś na każde jego zawołanie?
Dlaczego nie szanujesz siebie?
Dlaczego tak nisko siebie cenisz?
[Odpowiedź na ostatnie pytanie - wyjdź poza standardowe "nie wiem" - jest też odpowiedzią na poprzednie.]


To - Twoje myślenie o sobie i relacjach międzyludzkich - jest przyczyną Twych problemów; zachowanie innych wobec Ciebie - jego konsekwencją.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

30 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-11-18 06:05:15)

Odp: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?
Lady Loka napisał/a:

Przyjaciolom i kolegom nie trzeba kupowac czekolad za pomoc...
Poza tym to juz Twoj biznes ze pozwalasz sie tak traktowac zamiast dac sobie spokoj i znalezc inną kolezanke.

Wszystkie Twoje tematy sie zazębiają i łączą w tym samym punkcie - brakuje Ci asertywnosci.

Właśnie wiem, w tym problem. Jestem asertywna, ale tą koleżankę uważałam za bliższą, a bliskim nie potrafię odmawiać, za miękkie serce mam
Owszem, nie trzeba nic kupować, ale jak ktoś mi przyniesie swoje notatki i nie chce pieniędzy to chociaż coś słodkiego mu kupuję
Ja sama od tej dziewczyny nic nie chcę, nie o tym pisalam. Chodziło o to, że zaczynam odnosić wrażenie, że jej się wydaje, że moim obowiązkiem jest pocieszanie jej i doradzanie, ale jak ktoś jej raz zakupy wniesie to już jest mu potwornie wdzięczna i po stopach całuje. To mnie wkurza

Wielokropek napisał/a:

Jestem coraz bardziej zdziwiona Twoim zachowaniem wobec innych, w tym wobec opisanej koleżanki.
Chcąc mieć znajomych stawiasz im pomniki, sama płaszcząc się przed nimi i pozwalając na kiepskie traktowanie. Z Twych słów wynika, że przymilasz się ludziom; między takim zachowaniem a byciem miłym jest olbrzymia różnica.

Dlaczego zgadzasz się na zachowania wobec Ciebie, które sama uznajesz za niegodne?
Dlaczego mimo że ktoś źle Cię traktuje jesteś na każde jego zawołanie?
Dlaczego nie szanujesz siebie?
Dlaczego tak nisko siebie cenisz?
[Odpowiedź na ostatnie pytanie - wyjdź poza standardowe "nie wiem" - jest też odpowiedzią na poprzednie.]


To - Twoje myślenie o sobie i relacjach międzyludzkich - jest przyczyną Twych problemów; zachowanie innych wobec Ciebie - jego konsekwencją.

W pełni się z Tobą zgadzam
Tylko głupio mi jest np. rozłączyć się, gdy koleżanka do mnie dzwoni i mówi że ma załamanie nerwowe i rzuca studia i nie wie co z życiem zrobić. Raz mnie bardzo uraziła, nawet o tym nie wie. Powiedziała, że nie chce już studiować tego kierunku, że go rzuca i nie chce mieć z nikim z nas kontaktu- bardzo dziwnie się na nią ludzie spojrzeli
Ja wiem, że się przymilam. Nie każdemu, tej dziewczynie wyjątkowo, ale już nie wiem, co robić, jak odmówić. Jest mi jej żal jak dzwoni i płacze. Z drugiej strony potem jej się wydaje, że moja godzinna rozmowa z nią i pocieszanie jej to nic przy wniesieniu jakiś zakupów i to boli. Czuję się niedoceniona
Z drugiej strony jak ona dzwoni i się zwierza to czuję, że ktoś mi wreszcie ufa i powierza sekrety
Paranoja

31

Odp: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?

Mam w domu - pewnie tak jak inni - sporo sprzętów, do głowy mi nie przyszło, by po ich użyciu okazywać im wdzięczność.


Potakujesz, przyznajesz rację i... na tym koniec. Nie robisz nic, by cokolwiek w sobie zmienić. To decyzja, nie mam zamiaru z nią dyskutować.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

32

Odp: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?
Wielokropek napisał/a:

Mam w domu - pewnie tak jak inni - sporo sprzętów, do głowy mi nie przyszło, by po ich użyciu okazywać im wdzięczność.


Potakujesz, przyznajesz rację i... na tym koniec. Nie robisz nic, by cokolwiek w sobie zmienić. To decyzja, nie mam zamiaru z nią dyskutować.

Sprzętów? Jakich na przykład? I czemu od razu wdzięczność?

Właśnie chciałam coś zmienić, ale co? Jak mogę zacząć? Przytakuję, bo się zgadzam, ale nikt nic konkretnego nie pisze prócz "zapisz się na dodatkowe lekce"- zapisałam się, ale nie wypaliło
I co dalej?

33

Odp: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?

z "zapisz się na dodatkowe lekce"-

Zamiast "lekcje" to wybrałbym jakąś "rozrywkową/hobbystyczną aktywność która lubisz".
Tylko, że regularne, aktywne, przebywanie z ludźmi którzy lubią rozrywkowo lubić coś podobnego i tak pewnie nic nie da jak się nie umie nawiązywać/podtrzymywać kontaktów.

Bo ja nie mogę znaleźć ani jednego ani drugiego i się zastanawiam, czy to ja mam pecha, czy po prostu wydaje mi się, że jest coś takiego, jak romantyczna miłość i przyjaźń, a to tylko w filmach

To jest chyba słuszne spostrzeżenie.
Media/powieści ryją mózg od dzieciństwa. Każdy książę znajdzie księżniczkę, a kopciuszek pozna księcia milionera. tongue

34 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2019-11-19 20:46:36)

Odp: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?

Myślałam, że jest to zrozumiałe. hmm

Koleżanka traktuje Cię jak sprzęt, używa, kiedy tego potrzebuje i odkłada. Sprzętom nie okazuje się wdzięczności. Ty zaś na takie siebie traktowanie wyrażasz zgodę, jesteś wtedy, gdy ona chce Cię użyć. Liczenie na to, że koleżanka zajmie się potrzebami sprzętu jest absurdalne.

Chcesz coś zmienić, ale nikt niczego konkretnego nie napisał. Napisał, tyle tylko, że to zignorowałaś lub potraktowałaś lekceważąco. Poradzono Ci, byś znalazła miejsce, w którym będziesz między ludźmi. Zapisałaś się, cud nie nastąpił, to zrezygnowałaś. 


Kiepsko myślisz o sobie, nie szanujesz siebie, jesteś uległą, przymilną i zzewnątrzsterowną, nie ufasz ludziom. Sama, jak widać, nie potrafisz sobie z tym poradzić (to nie zarzut). Rozwiązaniem jest skorzystanie z pomocy specjalisty, czyli podjęcie psychoterapii, ale będąc podporządkowana córką nie zrobisz nic, co wywoła choćby dezaprobatę rodziców. Nic to, że tym samym odcinasz sobie możliwość rozwiązania problemów.

Kilkakrotnie na forum stwierdzałam, a Ty studiując analitykę, będąc córką lekarza i pielęgniarki wiesz dobrze, że nikt nie wyleczy zapalenia płuc zażywając jedynie leki przeciwgorączkowe. Chcesz stosować półśrodki? Stosuj. Skutek będzie wiadomy.




***
Tzw. grzeczne dziewczynki nie mogą uwierzyć, że "Ania z Zielonego Wzgórza" jest bajką. Piękną, ale bajką. Miłość i przyjaźń istnieje, ale sama ani jedna, ani druga nie przypełznie.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

35

Odp: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?

Miłość i przyjaźń to nie jest jakaś religia, albo Yeti. Tu nie ma w co wierzyć. To po prostu istnieje, ale nie przydarza się każdemu. Nie każdy potrafi być przyjacielem, nie każdy potrafi kochać  i nie każdy potrafi przyjąć czyjąś miłość. No i przede wszystkim przyjaźń i miłość to nie są stany trwałe. A niektórym się wydaje, że jak miłość wygasła to jakby jej wcześniej nie było, bo prawdziwa miłość i przyjaźń to powinna być do grobowej deski. Tak jest tylko w książkach i filmach.

"Z gówna bata nie ukręci"  NieGall Anonim

36

Odp: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?

Wielokropek- niestety sama o sobie odnoszę takie wrażenie, że przymilam się do ludzi, ale wiem nawet, czemu tak jest. Wiele razy straciłam kontakt z ludźmi, na których mi zależało, bo albo przeważnie coś nas rozdzielało i druga osoba znajdywała "lepszych" ludzi w nowym otoczeniu. Straciłam przez to wiele znajomości
Tak samo w miłości- owszem, jestem młoda, jeszcze mam czas, ale nie przeżyłam żadnej takiej większej odwzajemnionej miłości. Podkochiwałam się w chłopakach, ale no albo zajęci, albo niezainteresowani. Teraz jak się zakochałam to też wiele razy temu chłopakowi pomagałam, bo bałam się, że go stracę. Tutaj jednak skutek był na plus, bo widział, że nie jestem zimną jędzą i przez to bardzo mnie polubił, ale no z przyczyn prywatnych nie chce mieć dziewczyny i nie jestem pierwszą, którą odrzucił, ale akurat on przez to, że może liczyć na moją pomoc zbliżył się do mnie. Bo to inteligentny chłopak, w przeciwieństwie do tej koleżanki.
"Sprzęt" i tu niestety masz rację. Sama czuję się nawet nie jak sprzęt a zwykły przedmiot. Coraz częściej słyszę z ust tej dziewczyny jakieś wyrzuty czy ukryte pretensje. Obraziła się na mnie na jeden dosyć sprośny obrazek, który jej wysłałam (mem). Przy czym wysłałam go kilku osobom. Taki żartobliwy, ale się na mnie obraziła i prawie 2 tygodnie nie odzywała. Nasz wspólny znajomy się zapytał, co się stało, to jak mu powiedziałam to nie mógł uwierzyć, że ktoś się tak obraził za taką głupotę. Jakieś 3 tygodnie temu przed wykładem gadała z koleżanką w sprawie uczelni, ja podeszłam spytać o ubezpieczenia (bo koleżanka się tym zajmowała) to tylko warknęła na mnie "no k*rwa przecież napiszę dzisiaj na grupie!". Co prawda potem mi napisała smsa że przeprasza (i wyczułam, że faktycznie tego żałuje), ale no chodzi o sam fakt, że na mnie nie miała oporów nawrzeszczeć, że nawet się nie powstrzymała
I dlatego czuję strach przed utratą kolejnej osoby. Z tą dziewczyną już dawno bym urwała kontakt, gdyby nie fakt, że nie mam innej osoby, z którą bym np. mogła iść do kina. Sporo moich koleżanek ma chłopaków i to z nimi w większości spędzają czas. Przykładowo z jedną znajomą uda mi się raz na pół roku na kawę wyjść, bo tak to nie możemy się zgadać

Misinx- też prawda

37

Odp: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?
Efira napisał/a:

(...) niestety sama o sobie odnoszę takie wrażenie, że przymilam się do ludzi, ale wiem nawet, czemu tak jest. Wiele razy straciłam kontakt z ludźmi, na których mi zależało, bo albo przeważnie coś nas rozdzielało i druga osoba znajdywała "lepszych" ludzi w nowym otoczeniu. Straciłam przez to wiele znajomości

Przypuszczam, że w Twoim odczuciu to przymilanie się ma Ci zjednać sympatię innych ludzi, ale to jest błędne założenie. Po pierwsze sztuczna uprzejmość jest wyczuwalna i na dłuższą metę trąci nieszczerością, ta z kolei bardziej odpycha niż przyciąga, co między innymi wynika z faktu, że druga strona nigdy nie wie co naprawdę myślisz, a nie wie, bo Ty za wszelką cenę usiłujesz być MIŁA. W ten sposób błędne koło się zamyka. Po drugie, jeśli nie potrafisz postawić granic, to ludzie Cię nie szanują, a trudno przyjaźnić się z kimś, kogo nie darzy się szacunkiem.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

38

Odp: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?
Olinka napisał/a:
Efira napisał/a:

(...) niestety sama o sobie odnoszę takie wrażenie, że przymilam się do ludzi, ale wiem nawet, czemu tak jest. Wiele razy straciłam kontakt z ludźmi, na których mi zależało, bo albo przeważnie coś nas rozdzielało i druga osoba znajdywała "lepszych" ludzi w nowym otoczeniu. Straciłam przez to wiele znajomości

Przypuszczam, że w Twoim odczuciu to przymilanie się ma Ci zjednać sympatię innych ludzi, ale to jest błędne założenie. Po pierwsze sztuczna uprzejmość jest wyczuwalna i na dłuższą metę trąci nieszczerością, ta z kolei bardziej odpycha niż przyciąga, co między innymi wynika z faktu, że druga strona nigdy nie wie co naprawdę myślisz, a nie wie, bo Ty za wszelką cenę usiłujesz być MIŁA. W ten sposób błędne koło się zamyka. Po drugie, jeśli nie potrafisz postawić granic, to ludzie Cię nie szanują, a trudno przyjaźnić się z kimś, kogo nie darzy się szacunkiem.

Ale właśnie problem w tym, że na nie usiłuję być miła. Ja jestem miła. Mam ten charakter po mamie. Przy czym mamę wszyscy lubią i szanują. Wśród dorosłych bycie miłym i kulturalnym człowiekiem jest na plus. U mnie wśród rówieśników jest to wykorzystywane. Nie mogę przestać być miła, bo to mój charakter. Niczego nie udaję. Lubię być miła i pomagać

A I JESZCZE JEDNA RZECZ, KTREJ TU NIE NAPISAŁAM
Z koleżanką opisaną wyżej trzymam od 1 roku surowo. Na 1 roku trochę mniej się kolegowałyśmy, zbliżyłyśmy się na 2. Zepsuło się między nami jakoś w czerwcu tego roku. A od rozpoczęcia roku akademickiego mam przeczucie, że mną po prostu gardzi
Fakt jest też taki, że znalazła nowe koleżanki. Najlepsze studentki na roku. Może też przez to czuje się lepsza? Przy czym te dziewczyny są raczej miłe. To tej koleżance odwala

Wydaje mi się, że taka pogarda miłymi ludźmi to domena osób z niedojrzałych z kompleksami, bo ja jestem dla wszystkich miła, wszystkich traktuje tak samo i są ludzie, którzy tak samo traktują mnie (tyle że to nie są bliższe przyjaźnie)
No np ten chłopak docenia to że jestem miła i nie znosi chamstwa. Tak samo wiele osób
Z resztą wiele osób nie ma dobrego zdania o tej dziewczynie
Tylko no ja mówię- zerwałabym kontakt ale bardzo ciężko jest wyciągnąć zapracowanego człowieka na kawę czy do kina
Zawsze coś stoi na przeszkodzie

39

Odp: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?

Twój ostatni post, tak jak poprzednie, jest dowodem Twej decyzji o sposobie życia.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

40

Odp: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?
Efira napisał/a:

Tylko no ja mówię- zerwałabym kontakt ale bardzo ciężko jest wyciągnąć zapracowanego człowieka na kawę czy do kina
Zawsze coś stoi na przeszkodzie

Nie jest. Jak zapracowany człowiek chce iść z Tobą na kawę to znajdzie czas i pójdzie.
Jak ktoś nie chce iść z Tobą na kawę, to choćby nic nie miał innego do robienia, to nie pójdzie.

Efira, ja patrząc na same Twoje rozważania tutaj na forum nie chciałabym Cię mieć za przyjaciółkę. Może tutaj tkwi problem?
Ciągle narzekasz, a jednocześnie nie chcesz nic zmieniać, więc narzekasz. Zamiast cieszyć się z tego, co masz, to wynajdujesz sobie ciągle nowe problemy. A bo nie ma faceta, a bo nie ma przyjaciółki. Od wiecznych marudzaczy ludzie uciekają. Zwłaszcza od takich, którzy nie chcą niczego zmieniać. Bo co, my Ci tu damy radę, a Ty za 2 miesiące wracasz z tym samym problemem, a nasze rady masz w odwłoku. No to albo wiesz lepiej, albo chcesz rad.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

41

Odp: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?

Efiro, pomiędzy byciem nadmiernie miłą a chamską jest jeszcze całe spektrum zachowań, z czego naprawdę mnóstwo mieści się w granicy akceptowalnych niemal dla wszystkich. Nadmierna uprzejmość na dłuższą metę naprawdę może być irytująca, a ja nie zachęcam Cię do tego, żebyś zaczęła robić coś wbrew sobie, ale żebyś swoją postawę nieco zweryfikowała. Sama zresztą widzisz, że obecna wcale nie zjednuje Ci przyjaciół ani nie sprawia, że czujesz się szczęśliwsza. Gdzieś musi tkwić błąd, więc może jednak warto się nad tym pochylić i coś zmienić? Niemniej decyzja należy do Ciebie, my tylko podpowiadamy.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

42

Odp: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?

Efira Musisz mieć w sobie więcej asertywności. Takie zachowanie, kiedy jesteś na każde skinienie znajomych sprawia, że zaczynają Cię traktować jako swojego przeprasza za określenie, pachołka, który gotowy jest zrobić wszystko, żeby zadowolić kogoś na siłę, poświęcająć siebie. Jeśli nigdy nie odmawiasz, ludzie wyczuwają w Tobie słabe punkty i będą starali się to wykorzystywać. Niestety tego typu podejście, jesli się przeniesie na związek, może spowodować jeszcze gorsze skutki. Ja nie doświadczyłem osobiście tego typu relacji ze strony kogoś znajomego, zawsze jest tak, że na pierwszym miejscu stawiają swoje sprawy i nie ma się czemu dziwić.Co nie oznacza, że traktuja mnie lekceważąco, przynajmniej ci, z którymi się regularnie widuję. Może sęk leży w tym, żeby nie okazywać aż tak bardzo i emanować tą uprzejmością a jedynei ją okazywać w takich momentach, kiedy jest to potrzebne.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

43

Odp: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?

Lady Loka- wiesz, no nie do końca tak jest. Ja sama czasem muszę odmówić, bo mając codziennie kolokwium no nie mogę ot tak iść sobie na kawę. Tak samo inni. A ja to pół biedy, bo jestem sama, więc mam tylko uczelnię na głowie, a są tacy, co mają więcej obowiązków np. dzieci czy narzeczonych, więc im jeszcze trudniej znaleźć czas. Jedna koleżanka mi zaproponowała kawę, ale akurat na weekend wracałam do domu, na następny ona wracała do domu, więc umówiłyśmy się 3 tygodnie do przodu i tak to wygląda
Oj tak ludzie nie cierpią marudzących osób. Przyznam szczerze, że w gimnazjum byłam strasznym marudą i wylewałam swoje frustracje, ale ludzie tego nie lubili. Później się ogarnęłam, bo sama zauważyłam że to jest złe. Znalazłam inny sposób- przez to, że wylewam żale tu, nie duszę tego w sobie i nie męczę znajomych, którzy znają mnie jako "tą uśmiechniętą bez problemów". Ta znajoma sama zasugerowała kilka razy, że ma wiele gorsze problemy niż ja, a moich nie zna

Olinka- jestem na prawdę wdzięczna za to podpowiadanie. Przez rady ludzi tutaj stwierdziłam, że pójdę do psychologa. Prywatnie. Będzie to ze 100 zł kosztowało, ale jak pójdę raz na 3-4 tygodnie się wygadać, posłuchać rad, może będzie lepiej. Dlatego ja Wam jestem bardzo wdzięczna big_smile

bagiennik- to nie jest tak, że jestem zupełnie nieasertywna. Była sytuacja bardziej błaha, że ta koleżanka była chora, prosiła mnie o zakup leków, a ja nie miałam czasu i jej powiedziałam, że ma przecież 2 współlokatorki- koleżanki i niech któraś kupi jej leki wracając z zajęć (a to jej przyjaciółeczki, trzymają się razem, więc nie zostawiłam jej na pastwę losu). Chodzi tu o poważniejsze rzeczy. Poważniejsze problemy, wtedy mi ciężko odmówić. No bo co zrobić, jak ktoś do nas dzwoni, mówi, że ma załamanie nerwowe, nie chce mu się żyć i ma wszytkiego dosyć, no co powiedzieć? "Mam cię w nosie, pa"?

44

Odp: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?
Lady Loka napisał/a:
Efira napisał/a:

Tylko no ja mówię- zerwałabym kontakt ale bardzo ciężko jest wyciągnąć zapracowanego człowieka na kawę czy do kina
Zawsze coś stoi na przeszkodzie

Nie jest. Jak zapracowany człowiek chce iść z Tobą na kawę to znajdzie czas i pójdzie.
Jak ktoś nie chce iść z Tobą na kawę, to choćby nic nie miał innego do robienia, to nie pójdzie.

Efira, ja patrząc na same Twoje rozważania tutaj na forum nie chciałabym Cię mieć za przyjaciółkę. Może tutaj tkwi problem?
Ciągle narzekasz, a jednocześnie nie chcesz nic zmieniać, więc narzekasz. Zamiast cieszyć się z tego, co masz, to wynajdujesz sobie ciągle nowe problemy. A bo nie ma faceta, a bo nie ma przyjaciółki. Od wiecznych marudzaczy ludzie uciekają. Zwłaszcza od takich, którzy nie chcą niczego zmieniać. Bo co, my Ci tu damy radę, a Ty za 2 miesiące wracasz z tym samym problemem, a nasze rady masz w odwłoku. No to albo wiesz lepiej, albo chcesz rad.

Zapomniałam dopisać- tak, sa przypadki, że ktoś na prawdę nie ma czasu, ale jest też Ta o jak mówisz- że ktoś nie chce się po prostu spotkać, dlatego nie ma czasu. Niestety tak olała mnie moja wtedy bliska koleżanka. Odpisywała raz na tydzień, potem dwa, potem unikała spotkań pod pretekstem "nie mam czasu" i no przestałam do niej pisać, bo miałam dość tego zlewania
Ale to jest po prostu smutne i bardzo boli, jednak ja próbuje podtrzymać znajomość, więc przy najmniej mam czyste sumienie, że zrobiłam co mogłam

45

Odp: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?
Efira napisał/a:

mówi, że ma załamanie nerwowe, nie chce mu się żyć i ma wszytkiego dosyć, no co powiedzieć? "Mam cię w nosie, pa"?

Nagrać rozmowę dyktafonem - dla celów dowodowych, zanieść na służby i luz. W razie czego: on/a się będzie tłumaczyć, że nie jest wielbłądem... a Ty nie jesteś psychiatrą i nie masz"umocowania" do pomagania ludziom z myślami samobójczymi.

Były amant, który się "zabije" jak go rzucić, już więcej pewnie nie zadzwoni.

46

Odp: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?
Znerx napisał/a:
Efira napisał/a:

mówi, że ma załamanie nerwowe, nie chce mu się żyć i ma wszytkiego dosyć, no co powiedzieć? "Mam cię w nosie, pa"?

Nagrać rozmowę dyktafonem - dla celów dowodowych, zanieść na służby i luz. W razie czego: on/a się będzie tłumaczyć, że nie jest wielbłądem... a Ty nie jesteś psychiatrą i nie masz"umocowania" do pomagania ludziom z myślami samobójczymi.

Były amant, który się "zabije" jak go rzucić, już więcej pewnie nie zadzwoni.

Niby tak, ale jak ktoś tak mówi, to nie powiesz, żeby spadał sad

47

Odp: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?
Efira napisał/a:

Tak się zastanawiam, czy istnieje jeszcze miłość i przyjaźń?
Czy istnieje? Czy ludzie są ze sobą, żeby nie być samotni i "przyjaźnią" się z przypadkowymi osobami? Jak to jest?
Bo ja nie mogę znaleźć ani jednego ani drugiego i się zastanawiam, czy to ja mam pecha, czy po prostu wydaje mi się, że jest coś takiego, jak romantyczna miłość i przyjaźń, a to tylko w filmach
Jak to jest?

Wg mnie FILM nie jest rzeczywistością i nigdy nie będzie, to pewien świat fikcyjny. Można w to jedynie uciekać, ale tam nie ma ani przyjaźni, ani miłości. Film o czymś jedynie opowiada, ale skrótowo. W życiu jest różnie. Trzeba uważać na to z kim się zadajesz. Jest wiele momentów w życiu, które odbiorą Ci nadzieję i wprowadzą w błąd w tej kwestii. Czasem to może być Twoja zgoda na zło. Zło dobrem trzeba zwyciężać. Ale stanowczo trzeba mówić NIE temu, co niszczy miłość i przyjaźń. Od tego bym zaczął smile

48

Odp: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?

Byc moze powinnas rozszerzyc krag znajomych, poznac ludzi, ktorzy maja takie same zainteresowania czy poglady
polecam strone meetup.com  (to nie spam - korzystanie z meetup jest bezplatne), wlasnie sprawdzilam, ze takze w Polsce dzialaja takie grupy polaczone przez meetup.

49

Odp: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?
Efira napisał/a:

Tak się zastanawiam, czy istnieje jeszcze miłość i przyjaźń?
Czy istnieje? Czy ludzie są ze sobą, żeby nie być samotni i "przyjaźnią" się z przypadkowymi osobami? Jak to jest?
Bo ja nie mogę znaleźć ani jednego ani drugiego i się zastanawiam, czy to ja mam pecha, czy po prostu wydaje mi się, że jest coś takiego, jak romantyczna miłość i przyjaźń, a to tylko w filmach
Jak to jest?

Nie czytając komentarzy po, odniosę się bezpośrednio.
Miłość nie jest uczuciem, "które zaczyna się na ustach, a kończy na dupie"!
Przyjaźń nie jest zachowaniem, "a nóż się przyda", bo to wyrachowaniem się staje.
Miłości nie ma bez przyjaźni.
Na początku może tak być, że o deflorację lub pozbycie się odium prawiczka może chodzić.
Potem schody się zaczynają.
Te schody są najważniejsze dla miłości.
I przyjaźni.
Pamiętajmy o tym. smile

facet po przejściach

50

Odp: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?

Katie96, w związku z tym, że swoje posty umieściłaś w wątku innej osoby i właściwie tylko symbolicznie nawiązałaś do problemu Autorki, zaś kolejne wypowiedzi już tylko coraz bardziej odciągały od niego uwagę, przenosząc ją na Ciebie, to całą tę część, czyli Twoje posty wraz z nawiązującymi do nich wypowiedziami, oddzieliłam od wątku i przeniosłam tutaj: https://www.netkobiety.pl/t120810.html Ten nowy wątek należy do Ciebie smile. Równocześnie bardzo proszę o zapoznanie się z naszym regulaminem i stosowanie do jego zapisów.
Z pozdrowieniami, Olinka

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

51

Odp: Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?
Olinka napisał/a:

Katie96, w związku z tym, że swoje posty umieściłaś w wątku innej osoby i właściwie tylko symbolicznie nawiązałaś do problemu Autorki, zaś kolejne wypowiedzi już tylko coraz bardziej odciągały od niego uwagę, przenosząc ją na Ciebie, to całą tę część, czyli Twoje posty wraz z nawiązującymi do nich wypowiedziami, oddzieliłam od wątku i przeniosłam tutaj: https://www.netkobiety.pl/t120810.html Ten nowy wątek należy do Ciebie smile. Równocześnie bardzo proszę o zapoznanie się z naszym regulaminem i stosowanie do jego zapisów.
Z pozdrowieniami, Olinka

Rozumiem, przepraszam, myślałam, że jak tematy podobne, to nie wolno "zaśmiecać" podobnymi wątkami, ale już rozumiem
Dziękuję za założenie wątku

Posty [ 51 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy wierzycie w przyjaźń i miłość?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018