Zakazana, nieodwzajemniona miłość. Jak zapomnieć? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zakazana, nieodwzajemniona miłość. Jak zapomnieć?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 34 ]

Temat: Zakazana, nieodwzajemniona miłość. Jak zapomnieć?

Witam. Mam problem. Męczę się już drugi miesiąc... zacznę może od początku. Mam 36 lat, wychowuję samotnie dziecko (10lat), jestem 4 lata po rozwodzie. Jakieś 3 lata temu zmieniłam pracę. Poznałam tam fajnego faceta. Zaprztyjaźniliśmy się. Zwierzał mi się ze wszystkiego. Ja jemu zresztą też. W końcu zaczęły się opowieści o nieszczęśliwym małżeństwie, w którym tkwi dla dziecka. Problemy które opisywał bardzo pasowały do tego co miałam w swoim małżeństwie. Mój mąż też był ze mną raczej dla dziecka. W moim małżeństwie bolał mnie chłód, emocjonalny dystans, byliśmy jak para obcych sobie ludzi. Rozwiedliśmy się.  Bardzo często mówił jaki jest nieszczęśliwy... z czasem nasza przyjaźń przerodziła się w romans. Trwał 2 lata. Trwał, bo jak to pewnie we wszystkich tego typu historiach musiał się skończyć. Z jednej strony nie żałuję, bo po jakimś czasie był już tylko smutny i bolesny. Jak wracał do siebie, cierpiałam, płakałam. Bardzo pokochałam tego człowieka. Padały wielkie słowa z jego strony. Z mojej też, ale czy jego słowa były prawdziwe? A zatem - skończyła się nasza relacja. Został z żoną - ponoć dla dziecka. On chce żebyśmy byli znowu koleżeństwem. A ja cierpię. Bardzo chciałabym się wyleczyć z tego co do niego czuję. Nie wiem jak. Jednego dnia cieszę się że to koniec. Drugiego tak strasznie mi go brakuje... to jest koszmarna huśtawka. Proszę jeśli ktoś z was był w takiej sytuacji, jeśli przeżywał czyjeś odejście, nieszczęśliwą miłość - doradźcie mi co zrobić, żeby dojść do siebie. Zapomnieć...
Nie wiem jak mam się z nim tylko przyjaźnić po czymś takim... są dni kiedy wszystko mnie wewnątrz boli, nie mam siły wstać z łóżka. Żyję bo muszę się zająć dzieckiem, gdyby nie ono, to nie wiem... czy on mnie oszukał? Sam już nie wiem. Chciałabym zapomnieć ale nie potrafię...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Zakazana, nieodwzajemniona miłość. Jak zapomnieć?
Pink Panther 38 napisał/a:

Witam. Mam problem. Męczę się już drugi miesiąc... zacznę może od początku. Mam 36 lat, wychowuję samotnie dziecko (10lat), jestem 4 lata po rozwodzie. Jakieś 3 lata temu zmieniłam pracę. Poznałam tam fajnego faceta. Zaprztyjaźniliśmy się. Zwierzał mi się ze wszystkiego. Ja jemu zresztą też. W końcu zaczęły się opowieści o nieszczęśliwym małżeństwie, w którym tkwi dla dziecka. Problemy które opisywał bardzo pasowały do tego co miałam w swoim małżeństwie. Mój mąż też był ze mną raczej dla dziecka. W moim małżeństwie bolał mnie chłód, emocjonalny dystans, byliśmy jak para obcych sobie ludzi. Rozwiedliśmy się.  Bardzo często mówił jaki jest nieszczęśliwy... z czasem nasza przyjaźń przerodziła się w romans. Trwał 2 lata. Trwał, bo jak to pewnie we wszystkich tego typu historiach musiał się skończyć. Z jednej strony nie żałuję, bo po jakimś czasie był już tylko smutny i bolesny. Jak wracał do siebie, cierpiałam, płakałam. Bardzo pokochałam tego człowieka. Padały wielkie słowa z jego strony. Z mojej też, ale czy jego słowa były prawdziwe? A zatem - skończyła się nasza relacja. Został z żoną - ponoć dla dziecka. On chce żebyśmy byli znowu koleżeństwem. A ja cierpię. Bardzo chciałabym się wyleczyć z tego co do niego czuję. Nie wiem jak. Jednego dnia cieszę się że to koniec. Drugiego tak strasznie mi go brakuje... to jest koszmarna huśtawka. Proszę jeśli ktoś z was był w takiej sytuacji, jeśli przeżywał czyjeś odejście, nieszczęśliwą miłość - doradźcie mi co zrobić, żeby dojść do siebie. Zapomnieć...
Nie wiem jak mam się z nim tylko przyjaźnić po czymś takim... są dni kiedy wszystko mnie wewnątrz boli, nie mam siły wstać z łóżka. Żyję bo muszę się zająć dzieckiem, gdyby nie ono, to nie wiem... czy on mnie oszukał? Sam już nie wiem. Chciałabym zapomnieć ale nie potrafię...

Po piewsze, nie myśl teraz o tym, kto kogo oszukał, albo kto zawinił. Masz dziecko, jesteś za nie odpowiedzialna a twoje stany załamania, gdy nie możesz wstać z łożka na pewno ci nie służą. Mogą cię doprowadzić do depresji, jesli się za siebie poważnie nie weżmiesz. Najlepiej byłoby, gdybys przestała go widywać codziennie.. Jest możliwość, abyś zmieniła pracę? Odcięła się od wszystkiego, co ci się z nim kojarzy?  Nie musisz zaraz wyrzucać do śmieci np. twojej ulubionej bluzy, którą od niego dostałaś, ale zdjęcie z półki, albo z telefonu czy gdzie je tam trzymasz .. już tak.
Ja po tym, gdy mój ex odszedł, to załamana byłam chyba ... No długo w każdym razie smile To była całkowita "demolka" mojego życia, bo planowaliśmy nawet ślub. Myślałam, ze już zostanę w tej "żalobie" do końca swoich dni, a dziś ledwo go pamietam i dziwię się sama sobie, że mogłam tak kiedyś rozpaczać po nim.

Na pewno czas działa na twoją korzyść, o ile nie bedziesz na bierząco burzyła tego, co uda mu się zdziałać. Może na poczatek weź urlop i wyjedź gdzieś z dzieckiem? Może uda ci się wyjechać z kimś, czyje towarzystwo lubisz i komu możesz się bez przeszkód zwierzać? Może przyjaciółka albo siostra? Wypłakac się komuś to naprawdę nie wstyd, a jaką ulgę przynosi smile

Walcz o siebie dziewczyno.

3

Odp: Zakazana, nieodwzajemniona miłość. Jak zapomnieć?

Cześć Pink Patnher,

Nie, nie byłam w takiej sytuacji, ale wiem, co to nieszczęśliwa miłość. Wiem, co to znaczy kochać i tęsknić po rozstaniu. Jeśli faktycznie jest tak, że jest pozamiatane między wami to trzeba odbić w inny kierunek.
Kilka faktów na pocieszenie:
1. Był mąż, po jego stracie był on.. więc wiesz w przyrodzie wszystko krąży i pocieszący jest fakt, że nawet po 2 czy 3 zerwanym związku jesteśmy w stanie nadal się zakochać smile
Dla przykładu, wiesz ile razy ja byłam zakochana??? smile Całe mnóstwo smile Rozstałam się z facetem niedawno, nie kochałam go już, ale byłam tak wypalona relacjami z facetami, że już myślałam, że niemożliwe, że znów się zakocham, a stało się smile...
2. Jak zapomnieć? Klasyka - powrót do samej siebie, do tego jaką lubisz siebie pokazywać innym, odświeżenie siebie, zawsze to powtarzam sobie i koleżankom: najważniejsze to dbać o siebie, o swój wygląd i atrakcyjność (zdrowie i rozwój duchowy oczywiście na pierwszym miejscu) ale po całym mnóstwie doświadczeń uważam, że nasze poczucie aktrakcyjności ma wpływ na naszą psychikę. Ja mam zawsze tak, że jak powracam tak na chwilę do samej siebie i odzyskuję równowagę i dbam o tą swoją powierzchowność, przychodzi moment kiedy zaczynam odczuwać brak męskiej energii i powoli powoli się na nowo rozkręcam: makijaż, ubrania, pozytwna energia i faceci sami się znajdują. I to nie jest tak, że ja jestem Miss Polonia. Po prostu tak to działa.
3. Myślę, że skoro ten facet nie odszedł od żony to znaczy, że góra tak to napisała. Pomógł Ci wyjść z dołka po rozstaniu z mężem, ale najwyraźniej sam się pogubił i tak niestety zawsze może się zdarzyć. Moim zdaniem dobrze, że nie odszedł od żony, nie będziesz czuła tego brzemienia, że doprowadziłaś do tego - jesteś "czysta". Zasługujesz na coś o wiele lepszego, konkretnego, kto będzie wsparciem a nie tylko pocieszycielem. "Góra" (w którą wierzę) pisze dla ciebie inny scenariusz...
4. Wszystkie doświadczenia mówią nam czego chcemy i czego nie chcemy, to doświadczenie miało ci pokazać, że z żonatymi nigdy nic nie wiadomo smile zresztą tak myślę, że naprawdę mały odsetek decyduje się na odejście...
5. Nie żałuj, że z nim byłaś. Moim zdaniem im więcej do kolekcji tym lepiej - jesteś bardziej rozwinięta emocjonalnie, bardziej świadoma, to w zasadzie jest siła napędzająca w wielu przypadkach, kobieta z doświadczeniem. Wiem, że teraz cierpisz, ale nie bój się powstaniesz - i to przyjdzie samo. Staraj się myśleć o nim jak najmniej, bo tak naprawdę co on już cie teraz obchodzi? Uciekł do żony, do bezpiecznej przystani, która musiała też wspiąć się na wyżyny, żeby mu to wybaczyć, albo była na tyle słaba, że wybaczyła... Ten facet naprawdę nie jest wart twojego myślenia o nim.

Odp: Zakazana, nieodwzajemniona miłość. Jak zapomnieć?
Salomonka napisał/a:
Pink Panther 38 napisał/a:

Witam. Mam problem. Męczę się już drugi miesiąc... zacznę może od początku. Mam 36 lat, wychowuję samotnie dziecko (10lat), jestem 4 lata po rozwodzie. Jakieś 3 lata temu zmieniłam pracę. Poznałam tam fajnego faceta. Zaprztyjaźniliśmy się. Zwierzał mi się ze wszystkiego. Ja jemu zresztą też. W końcu zaczęły się opowieści o nieszczęśliwym małżeństwie, w którym tkwi dla dziecka. Problemy które opisywał bardzo pasowały do tego co miałam w swoim małżeństwie. Mój mąż też był ze mną raczej dla dziecka. W moim małżeństwie bolał mnie chłód, emocjonalny dystans, byliśmy jak para obcych sobie ludzi. Rozwiedliśmy się.  Bardzo często mówił jaki jest nieszczęśliwy... z czasem nasza przyjaźń przerodziła się w romans. Trwał 2 lata. Trwał, bo jak to pewnie we wszystkich tego typu historiach musiał się skończyć. Z jednej strony nie żałuję, bo po jakimś czasie był już tylko smutny i bolesny. Jak wracał do siebie, cierpiałam, płakałam. Bardzo pokochałam tego człowieka. Padały wielkie słowa z jego strony. Z mojej też, ale czy jego słowa były prawdziwe? A zatem - skończyła się nasza relacja. Został z żoną - ponoć dla dziecka. On chce żebyśmy byli znowu koleżeństwem. A ja cierpię. Bardzo chciałabym się wyleczyć z tego co do niego czuję. Nie wiem jak. Jednego dnia cieszę się że to koniec. Drugiego tak strasznie mi go brakuje... to jest koszmarna huśtawka. Proszę jeśli ktoś z was był w takiej sytuacji, jeśli przeżywał czyjeś odejście, nieszczęśliwą miłość - doradźcie mi co zrobić, żeby dojść do siebie. Zapomnieć...
Nie wiem jak mam się z nim tylko przyjaźnić po czymś takim... są dni kiedy wszystko mnie wewnątrz boli, nie mam siły wstać z łóżka. Żyję bo muszę się zająć dzieckiem, gdyby nie ono, to nie wiem... czy on mnie oszukał? Sam już nie wiem. Chciałabym zapomnieć ale nie potrafię...

Po piewsze, nie myśl teraz o tym, kto kogo oszukał, albo kto zawinił. Masz dziecko, jesteś za nie odpowiedzialna a twoje stany załamania, gdy nie możesz wstać z łożka na pewno ci nie służą. Mogą cię doprowadzić do depresji, jesli się za siebie poważnie nie weżmiesz. Najlepiej byłoby, gdybys przestała go widywać codziennie.. Jest możliwość, abyś zmieniła pracę? Odcięła się od wszystkiego, co ci się z nim kojarzy?  Nie musisz zaraz wyrzucać do śmieci np. twojej ulubionej bluzy, którą od niego dostałaś, ale zdjęcie z półki, albo z telefonu czy gdzie je tam trzymasz .. już tak.
Ja po tym, gdy mój ex odszedł, to załamana byłam chyba ... No długo w każdym razie smile To była całkowita "demolka" mojego życia, bo planowaliśmy nawet ślub. Myślałam, ze już zostanę w tej "żalobie" do końca swoich dni, a dziś ledwo go pamietam i dziwię się sama sobie, że mogłam tak kiedyś rozpaczać po nim.

Na pewno czas działa na twoją korzyść, o ile nie bedziesz na bierząco burzyła tego, co uda mu się zdziałać. Może na poczatek weź urlop i wyjedź gdzieś z dzieckiem? Może uda ci się wyjechać z kimś, czyje towarzystwo lubisz i komu możesz się bez przeszkód zwierzać? Może przyjaciółka albo siostra? Wypłakac się komuś to naprawdę nie wstyd, a jaką ulgę przynosi smile

Walcz o siebie dziewczyno.

Wypłakać nie mam się komu. Romans z żonatym to nie powód do chwalenia się. Z pracy nie odejdę, mam tam stabilną pozycję a w mojej miejscowości trudno mi będzie znaleźć coś równie atrakcyjnego pod względem warunków pracy... tak strasznie tęsknię za nim, tak bardzo mi brakuje naszych rozmów... czasem w pracy przychodził i rozmawialiśmy, o wszystkim. Mieliśmy tyle wspólnych tematów. Najbardziej boli mnie, że może on mnie oszukiwał... bardzo mu ufałam. Z dnia na dzień wyrzucił mnie ze swojej rzeczywistości, w głowie mam totalny rozgardiasz. Już nigdy nie wpuszczę nikogo do swojego życia...

Dziękuję Wam za dobre słowa. Bałam się, że zostanę zmieszana z błotem. Nie kazałam mu się broń Boże rozwodzić. Ale beznadziejnie pragnęłam jego obecności...

5

Odp: Zakazana, nieodwzajemniona miłość. Jak zapomnieć?

Naprawdę w swym otoczeniu nie masz żadnej bliskiej osoby, której byś mogła wypłakać się, a która nie potraktowałaby Twych zwierzeń jako chwalenia się?



Boli Cię, że on Cię oszukał. Na pewno oszukał? A może to Ty zaczęłaś wyobrażać sobie to, czego on nie obiecał?

Pytasz, co zrobić, by zapomnieć. Jeśli był/jest dla Ciebie to ktoś ważny, to nie zapomnisz, chyba że dopadnie Cię - czego nie życzę - amnezja. Przeżywasz żałobę, ona ma kilka etapów. Daj czasowi czas, sobie też. Odpłacz, odsmarkaj, odzłość się.
I... nie zasklepiaj się i nie zamykaj przed światem i innymi ludźmi. Nie warto.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski
Odp: Zakazana, nieodwzajemniona miłość. Jak zapomnieć?
Wielokropek napisał/a:

Naprawdę w swym otoczeniu nie masz żadnej bliskiej osoby, której byś mogła wypłakać się, a która nie potraktowałaby Twych zwierzeń jako chwalenia się?



Boli Cię, że on Cię oszukał. Na pewno oszukał? A może to Ty zaczęłaś wyobrażać sobie to, czego on nie obiecał?

Pytasz, co zrobić, by zapomnieć. Jeśli był/jest dla Ciebie to ktoś ważny, to nie zapomnisz, chyba że dopadnie Cię - czego nie życzę - amnezja. Przeżywasz żałobę, ona ma kilka etapów. Daj czasowi czas, sobie też. Odpłacz, odsmarkaj, odzłość się.
I... nie zasklepiaj się i nie zamykaj przed światem i innymi ludźmi. Nie warto.

Wiesz raczej chodzi o to, że mówił, że jest w swoim związku nieszczęśliwy, że bardzo mu na mnie zależy, a z żoną to tylko dla dziecka. Że jest ze mną szczęśliwy.
A potem z dnia na dzień - ciach.
To w końcu był nieszczęśliwy, kochał mnie?

Chryste, nie wierzę, że jeszcze będę w stania komukolwiek zaufać, uwierzyć. Ufałam mu bezgranicznie. Każde jego słowo było dla mnie niesamowicie ważne.
Ta amnezja byłaby moim ratunkiem.

7

Odp: Zakazana, nieodwzajemniona miłość. Jak zapomnieć?

Uważaj o czym marzysz, bo marzenia się spełniają.
Skoro amnezja, to utracisz albo wszystko ze swej pamięci (łącznie z dzieciństwem i byciem matką), albo część - ale i wtedy wątpię, by przestała pamiętać o tym człowieku.

Determinacji w walce o siebie życzę.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski
Odp: Zakazana, nieodwzajemniona miłość. Jak zapomnieć?
Wielokropek napisał/a:

Uważaj o czym marzysz, bo marzenia się spełniają.
Skoro amnezja, to utracisz albo wszystko ze swej pamięci (łącznie z dzieciństwem i byciem matką), albo część - ale i wtedy wątpię, by przestała pamiętać o tym człowieku.

Determinacji w walce o siebie życzę.

Wiesz jak by się dało mieć taką wybiórczą amnezję, to byłabym pierwsza w kolejce, zeby wymazać z pamięci przeryczane małżeńskie noce i to co sie dzieje przez ostatnie miesiące... wrzuciłam z domu cały alkohol,  bo dawał mi niepokojąco dużo ukojenia co wieczór. Nie wiem co zrobić żeby przestało boleć, jak żyć - na wszelki wypadek każdego uznać za kłamcę i trzymać od siebie na odległość kija?

9

Odp: Zakazana, nieodwzajemniona miłość. Jak zapomnieć?

Myślę, że zbyt szybko weszłaś w nową relację i to ze złą osobą.

Ochłoń, odpocznij, pobądź sama. Może jakaś terapia, psycholog? Na pewno nie zaszkodzi.

10

Odp: Zakazana, nieodwzajemniona miłość. Jak zapomnieć?

Niełatwe przeżycia za Tobą. hmm

Co zrobić, by przestało boleć? Pozwolić sobie na przeżycie wszystkich uczuć, które kłębią się w Tobie, w żadnym wypadku nie ukrywać ich po kątach. I dać sobie czas.

Jak żyć? Dniem dzisiejszym. Nie patrzeć w tył, nie wybiegać zanadto w przyszłość. I nie zarzekać się, że "już nigdy".

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

11 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-11-08 21:54:05)

Odp: Zakazana, nieodwzajemniona miłość. Jak zapomnieć?

Możliwe że jak to mówił Tobie to nawet chciał sam w to wierzyć,a może nawet trochę wierzył,ale ponoć "wiara bez uczynków martwa jest".
Nic nie zrobił oprócz gadania i dobrego czucia się przy Tobie niestety na wzajem ale co ty możesz .
Jedno jest prawie pewne i możliwe -  żony to nie kochał raczej jeżeli postanowił ją zdradzać .
Zasłaniał się dzieckiem, nie kocha żony dla dziecka i tak siedzi tam nieszczęśliwy widocznie wygodnie mu przystosował się do tego..
Ewentualnie wszystko co Ci powiedział to bzdury po to żebyś mu zaufała bardziej i mógł Ciebie spokojnie przelecieć bo byłaś chętna i gotowa na to.
Nie mogłaś mu niczego kazać a nawet to co w tym dobrowolnego by było z jego strony z jednego przymusu w drugi .lubisz niewolników i tchórzy ?
Wszystko to teraz nieistotne już zdarzyło się bo mogło jest częste z romansami niemal zawsze ktoś płacze - padło na Ciebie tym razem.Chciałaś wierzyć słyszałaś co chciałaś słyszeć widziałaś co chciałaś widzieć może złudzenia i wyobrażenia a może cząstkę czegoś prawdziwego nie dowiesz się już tego co facet miał w sobie naiwna, zakochana ,łatwowierna może tak może nie.Nie ma co zajmować się jego motywami, intencjami wielka niewiadoma i maleńkie cząstki fragmenty tego co widziałaś reszta to interpretacje  nie poczujesz ulgi ciągle spekulując i co z jego rodziną się działo dzieje to nie Twoja sprawa. .
Przeszłości nie zmienisz i o niej nie zapomnisz jeżeli chcesz być spokojna odpuść odpuszczaj sobie to co było nie chowaj urazy nie hoduj jej oczekiwałaś jawnie i skrycie czegoś co się nie stało  nie warto rozmyślać o tym nadmiernie ale przez jakiś czas będziesz wspominać ,analizować ,oceniać, starać się zapomnieć, wiele z tego na darmo jest, wzmacnia pamięć dobrze zacząć ,robić ,uczyć zająć się czymś, nowym żeby mniej wracać do przeszłości i nie tłumić tym uczuć i emocji które się pojawiają nawet wtedy kiedy ich nie chcesz.Róże etapy przed tobą jak chcesz to poczytaj podobne wątki na forum - niektórym to pomaga poukładać sobie w głowie rozliczyć się z tym czasem. na przykład ten https://www.netkobiety.pl/t119959.html
Obrzucanie Ciebie błotem jest bez sensu nic Ci nie da najwyżej ktoś lepiej się poczuje jak to zrobi i osądzi to co robiłaś ale to się już stało czas nie podlega funkcji cofania a największym i najsurowszym sadzią mogłaś być dla siebie jeżeli masz sumienie i kontakt z nim
poczucie winy jak w nim utkniesz to też pułapka nic dobrego na przyszłość podobnie jak poczucie krzywdy urojonej lub nie  jak się zatrzymasz to długo się nie wygrzebiesz z tego nie staniesz się kimś lepszym wręcz przeciwnie takie też jest moje doświadczenie podobne do Twojego po latach wspomnienia nie ranią wraca spokój i jeżeli przeżyjesz wszystkie stany po romansie i rozstaniu świadomie możesz być mądrzejsza i nie będziesz może już więcej pakować się w niejasne związki.Może spotkasz kogoś kto potrafi akceptować kochać zrozumieć i współczuć kto wie jak Ty będziesz potrafić to poznasz a zacznij od siebie spokojnie i łagodnie .

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

12

Odp: Zakazana, nieodwzajemniona miłość. Jak zapomnieć?
Pink Panther 38 napisał/a:
Salomonka napisał/a:
Pink Panther 38 napisał/a:

Witam. Mam problem. Męczę się już drugi miesiąc... zacznę może od początku. Mam 36 lat, wychowuję samotnie dziecko (10lat), jestem 4 lata po rozwodzie. Jakieś 3 lata temu zmieniłam pracę. Poznałam tam fajnego faceta. Zaprztyjaźniliśmy się. Zwierzał mi się ze wszystkiego. Ja jemu zresztą też. W końcu zaczęły się opowieści o nieszczęśliwym małżeństwie, w którym tkwi dla dziecka. Problemy które opisywał bardzo pasowały do tego co miałam w swoim małżeństwie. Mój mąż też był ze mną raczej dla dziecka. W moim małżeństwie bolał mnie chłód, emocjonalny dystans, byliśmy jak para obcych sobie ludzi. Rozwiedliśmy się.  Bardzo często mówił jaki jest nieszczęśliwy... z czasem nasza przyjaźń przerodziła się w romans. Trwał 2 lata. Trwał, bo jak to pewnie we wszystkich tego typu historiach musiał się skończyć. Z jednej strony nie żałuję, bo po jakimś czasie był już tylko smutny i bolesny. Jak wracał do siebie, cierpiałam, płakałam. Bardzo pokochałam tego człowieka. Padały wielkie słowa z jego strony. Z mojej też, ale czy jego słowa były prawdziwe? A zatem - skończyła się nasza relacja. Został z żoną - ponoć dla dziecka. On chce żebyśmy byli znowu koleżeństwem. A ja cierpię. Bardzo chciałabym się wyleczyć z tego co do niego czuję. Nie wiem jak. Jednego dnia cieszę się że to koniec. Drugiego tak strasznie mi go brakuje... to jest koszmarna huśtawka. Proszę jeśli ktoś z was był w takiej sytuacji, jeśli przeżywał czyjeś odejście, nieszczęśliwą miłość - doradźcie mi co zrobić, żeby dojść do siebie. Zapomnieć...
Nie wiem jak mam się z nim tylko przyjaźnić po czymś takim... są dni kiedy wszystko mnie wewnątrz boli, nie mam siły wstać z łóżka. Żyję bo muszę się zająć dzieckiem, gdyby nie ono, to nie wiem... czy on mnie oszukał? Sam już nie wiem. Chciałabym zapomnieć ale nie potrafię...

Po piewsze, nie myśl teraz o tym, kto kogo oszukał, albo kto zawinił. Masz dziecko, jesteś za nie odpowiedzialna a twoje stany załamania, gdy nie możesz wstać z łożka na pewno ci nie służą. Mogą cię doprowadzić do depresji, jesli się za siebie poważnie nie weżmiesz. Najlepiej byłoby, gdybys przestała go widywać codziennie.. Jest możliwość, abyś zmieniła pracę? Odcięła się od wszystkiego, co ci się z nim kojarzy?  Nie musisz zaraz wyrzucać do śmieci np. twojej ulubionej bluzy, którą od niego dostałaś, ale zdjęcie z półki, albo z telefonu czy gdzie je tam trzymasz .. już tak.
Ja po tym, gdy mój ex odszedł, to załamana byłam chyba ... No długo w każdym razie smile To była całkowita "demolka" mojego życia, bo planowaliśmy nawet ślub. Myślałam, ze już zostanę w tej "żalobie" do końca swoich dni, a dziś ledwo go pamietam i dziwię się sama sobie, że mogłam tak kiedyś rozpaczać po nim.

Na pewno czas działa na twoją korzyść, o ile nie bedziesz na bierząco burzyła tego, co uda mu się zdziałać. Może na poczatek weź urlop i wyjedź gdzieś z dzieckiem? Może uda ci się wyjechać z kimś, czyje towarzystwo lubisz i komu możesz się bez przeszkód zwierzać? Może przyjaciółka albo siostra? Wypłakac się komuś to naprawdę nie wstyd, a jaką ulgę przynosi smile

Walcz o siebie dziewczyno.

Wypłakać nie mam się komu. Romans z żonatym to nie powód do chwalenia się. Z pracy nie odejdę, mam tam stabilną pozycję a w mojej miejscowości trudno mi będzie znaleźć coś równie atrakcyjnego pod względem warunków pracy... tak strasznie tęsknię za nim, tak bardzo mi brakuje naszych rozmów... czasem w pracy przychodził i rozmawialiśmy, o wszystkim. Mieliśmy tyle wspólnych tematów. Najbardziej boli mnie, że może on mnie oszukiwał... bardzo mu ufałam. Z dnia na dzień wyrzucił mnie ze swojej rzeczywistości, w głowie mam totalny rozgardiasz. Już nigdy nie wpuszczę nikogo do swojego życia...

Dziękuję Wam za dobre słowa. Bałam się, że zostanę zmieszana z błotem. Nie kazałam mu się broń Boże rozwodzić. Ale beznadziejnie pragnęłam jego obecności...




Nie czaję. Jak można tęsknić za kimś kto tak oszukał? To się wyklucza. Ja wiem, że to nie jest łatwe na poziomie emocji, a poza tym my kobiety często jesteśmy nielogiczne, ale nie możemy tak sobie wszystkiego tłumaczyć, a już w szczególności jak nam się życie wali....

Powinnaś skończyć z tęsknotą bo de facto nie ma za kim tęsknić...Tęsknienie za oszustem, graczem, manipulantem to świadome okalaczanie samej siebie. W tym momencie powinnać powiedzieć dosyć, zapanować nad schematami myślenia bo są błędne. Jeśli pozwalasz sobie na tęsknotę to pomyśl sobie, że ok: tęsknie za takim gestem czy zachowaniem faceta ale nie za tą konkretną osobą...

13 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2019-11-09 00:56:39)

Odp: Zakazana, nieodwzajemniona miłość. Jak zapomnieć?
Pink Panther 38 napisał/a:

Wiesz raczej chodzi o to, że mówił, że jest w swoim związku nieszczęśliwy, że bardzo mu na mnie zależy, a z żoną to tylko dla dziecka. Że jest ze mną szczęśliwy.
A potem z dnia na dzień - ciach.
To w końcu był nieszczęśliwy, kochał mnie?

Nie myśl, że przychodzę, by Ci dokuczyć. I tak masz teraz emocjonalną polkę-galopkę. Chciałabym jedynie zwrócić Twoją uwagę na dwa fakty. Twój przyjaciel wcale Cię nie oszukał. Czuje się nieszczęśliwy w swoim małżeństwie i najprawdopodobniej jego związek jest już pusty, ale rodzicielskie powinności utrzymują to stadło. Na Tobie mu zależy, bo stałaś się katalizatorem jego wypalonych uczuć względem żony, a Twoje zaangażowanie, troska i czułość podziałały jak balsam na jego opustoszałą uczuciowo duszę. Tak, mógł się w Tobie nawet zakochać, czuć się w Twoim towarzystwe zrozumiany, akceptowany, zaopiekowany i mógł zapewniać Cię o tym, ale moim zdaniem wcale Cię nie oszukał, bo z tego, co piszesz, nie wynika, że kiedykolwiek Ci obiecał, że rozstanie się z żoną i opuści dla Ciebie swoją rodzinę. To po pierwsze.

A po drugie, wiedząc, że jest żonatym mężczyzną i zacieśniając z nim więzi coraz mocniej, sama w jakimś sensie brałaś udział w oszustwie. Osobą oszukiwaną przez te lata była jego żona, nie Ty. To, że czujesz gorycz po rozstaniu, jest naturalne, ale postaraj się popatrzeć obiektywnie na tę sytuację, bez obciążania winą tylko jednej ze stron. Będąc z nim, Ty także czerpałaś jakieś profity, coś sobie wypełniałaś tą relacją, jak każda kochanka zresztą. Gdyby nie pragnienie spełnienia jakiś własnych potrzeb, nie weszłabyś w związek, który trzeba ukrywać i który sieje w Tobie teraz tak wielkie spustoszenie. Romans z żonatym człowiekiem to zgoda na bylejakość, na życie w wiecznym mroku, na półprawdy, na chowanie takiego żwiązku przed światem, na wyrywanie z życia chwil, na tłumienie emocji. Romans to nie relacja - to układ, byle się tylko nie wydało...

Wstawaj z kolan, dziewczyno, bo klęczysz przed kimś, kto przez lata oszukiwał najbliższego mu człowieka - własną żonę. Jaką masz pewność, że gdyby nawet się rozstali, Ty za jakiś czas nie byłabyś kolejną zdradzaną w jego życiu? Jak zniosłabyś wtedy wieść, że od dwóch lat wysmarkuje w mankiet jakiejś koleżance z działu kadr wszystkie problemy, które ma z Tobą i bzyka się z nią dla pocieszenia, po nieudanej relacji właśnie z kimś takim jak Ty?

14

Odp: Zakazana, nieodwzajemniona miłość. Jak zapomnieć?
paslawek napisał/a:

Możliwe że jak to mówił Tobie to nawet chciał sam w to wierzyć,a może nawet trochę wierzył,ale ponoć "wiara bez uczynków martwa jest".
Nic nie zrobił oprócz gadania i dobrego czucia się przy Tobie niestety na wzajem ale co ty możesz .
Jedno jest prawie pewne i możliwe -  żony to nie kochał raczej jeżeli postanowił ją zdradzać .
Zasłaniał się dzieckiem, nie kocha żony dla dziecka i tak siedzi tam nieszczęśliwy widocznie wygodnie mu przystosował się do tego..
Ewentualnie wszystko co Ci powiedział to bzdury po to żebyś mu zaufała bardziej i mógł Ciebie spokojnie przelecieć bo byłaś chętna i gotowa na to.
Nie mogłaś mu niczego kazać a nawet to co w tym dobrowolnego by było z jego strony z jednego przymusu w drugi .lubisz niewolników i tchórzy ?
Wszystko to teraz nieistotne już zdarzyło się bo mogło jest częste z romansami niemal zawsze ktoś płacze - padło na Ciebie tym razem.Chciałaś wierzyć słyszałaś co chciałaś słyszeć widziałaś co chciałaś widzieć może złudzenia i wyobrażenia a może cząstkę czegoś prawdziwego nie dowiesz się już tego co facet miał w sobie naiwna, zakochana ,łatwowierna może tak może nie.Nie ma co zajmować się jego motywami, intencjami wielka niewiadoma i maleńkie cząstki fragmenty tego co widziałaś reszta to interpretacje  nie poczujesz ulgi ciągle spekulując i co z jego rodziną się działo dzieje to nie Twoja sprawa. .
Przeszłości nie zmienisz i o niej nie zapomnisz jeżeli chcesz być spokojna odpuść odpuszczaj sobie to co było nie chowaj urazy nie hoduj jej oczekiwałaś jawnie i skrycie czegoś co się nie stało  nie warto rozmyślać o tym nadmiernie ale przez jakiś czas będziesz wspominać ,analizować ,oceniać, starać się zapomnieć, wiele z tego na darmo jest, wzmacnia pamięć dobrze zacząć ,robić ,uczyć zająć się czymś, nowym żeby mniej wracać do przeszłości i nie tłumić tym uczuć i emocji które się pojawiają nawet wtedy kiedy ich nie chcesz.Róże etapy przed tobą jak chcesz to poczytaj podobne wątki na forum - niektórym to pomaga poukładać sobie w głowie rozliczyć się z tym czasem.
Obrzucanie Ciebie błotem jest bez sensu nic Ci nie da najwyżej ktoś lepiej się poczuje jak to zrobi i osądzi to co robiłaś ale to się już stało czas nie podlega funkcji cofania a największym i najsurowszym sadzią mogłaś być dla siebie jeżeli masz sumienie i kontakt z nim
poczucie winy jak w nim utkniesz to też pułapka nic dobrego na przyszłość podobnie jak poczucie krzywdy urojonej lub nie  jak się zatrzymasz to długo się nie wygrzebiesz z tego nie staniesz się kimś lepszym wręcz przeciwnie takie też jest moje doświadczenie podobne do Twojego po latach wspomnienia nie ranią wraca spokój i jeżeli przeżyjesz wszystkie stany po romansie i rozstaniu świadomie możesz być mądrzejsza i nie będziesz może już więcej pakować się w niejasne związki.Może spotkasz kogoś kto potrafi akceptować kochać zrozumieć i współczuć kto wie jak Ty będziesz potrafić to poznasz a zacznij od siebie spokojnie i łagodnie .

"Czyny, nie słowa" - powiedział mi kiedyś ktoś. Dawno temu, na długo przed rozwodem, w innym życiu... miał rację. Uczepiłam się słów, a słowa, to tylko słowa. Można się ich wyprzeć. Jak tonący brzytwy uczepiłam się słów. I to głównie słowa wyniosłam z tego czegoś. To plus w tej chwili przeogromny smutek.
Tymczasem nie chcę, naprawdę nie chcę nikogo więcej obok siebie. Nie chciałabym już nikogo kochać, żadnego mężczyzny. W gruncie rzeczy ten rok po rozwodzie w samotności nie był znowu taki zły. Był spokojniejszy niż to co się teraz ze mną dzieje. Najbardziej lubię spać, zapadać w ciemność. Nie mam snów - i dobrze. Wolę ich nie mieć. Bardzo chciałam wierzyć, że to co było między nami było prawdziwe. Teraz chciałabym przestać czuć. Zobojętnieć.

15 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2019-11-09 17:21:22)

Odp: Zakazana, nieodwzajemniona miłość. Jak zapomnieć?
Pink Panther 38 napisał/a:
paslawek napisał/a:

Możliwe że jak to mówił Tobie to nawet chciał sam w to wierzyć,a może nawet trochę wierzył,ale ponoć "wiara bez uczynków martwa jest".
Nic nie zrobił oprócz gadania i dobrego czucia się przy Tobie niestety na wzajem ale co ty możesz .
Jedno jest prawie pewne i możliwe -  żony to nie kochał raczej jeżeli postanowił ją zdradzać .
Zasłaniał się dzieckiem, nie kocha żony dla dziecka i tak siedzi tam nieszczęśliwy widocznie wygodnie mu przystosował się do tego..
Ewentualnie wszystko co Ci powiedział to bzdury po to żebyś mu zaufała bardziej i mógł Ciebie spokojnie przelecieć bo byłaś chętna i gotowa na to.
Nie mogłaś mu niczego kazać a nawet to co w tym dobrowolnego by było z jego strony z jednego przymusu w drugi .lubisz niewolników i tchórzy ?
Wszystko to teraz nieistotne już zdarzyło się bo mogło jest częste z romansami niemal zawsze ktoś płacze - padło na Ciebie tym razem.Chciałaś wierzyć słyszałaś co chciałaś słyszeć widziałaś co chciałaś widzieć może złudzenia i wyobrażenia a może cząstkę czegoś prawdziwego nie dowiesz się już tego co facet miał w sobie naiwna, zakochana ,łatwowierna może tak może nie.Nie ma co zajmować się jego motywami, intencjami wielka niewiadoma i maleńkie cząstki fragmenty tego co widziałaś reszta to interpretacje  nie poczujesz ulgi ciągle spekulując i co z jego rodziną się działo dzieje to nie Twoja sprawa. .
Przeszłości nie zmienisz i o niej nie zapomnisz jeżeli chcesz być spokojna odpuść odpuszczaj sobie to co było nie chowaj urazy nie hoduj jej oczekiwałaś jawnie i skrycie czegoś co się nie stało  nie warto rozmyślać o tym nadmiernie ale przez jakiś czas będziesz wspominać ,analizować ,oceniać, starać się zapomnieć, wiele z tego na darmo jest, wzmacnia pamięć dobrze zacząć ,robić ,uczyć zająć się czymś, nowym żeby mniej wracać do przeszłości i nie tłumić tym uczuć i emocji które się pojawiają nawet wtedy kiedy ich nie chcesz.Róże etapy przed tobą jak chcesz to poczytaj podobne wątki na forum - niektórym to pomaga poukładać sobie w głowie rozliczyć się z tym czasem.
Obrzucanie Ciebie błotem jest bez sensu nic Ci nie da najwyżej ktoś lepiej się poczuje jak to zrobi i osądzi to co robiłaś ale to się już stało czas nie podlega funkcji cofania a największym i najsurowszym sadzią mogłaś być dla siebie jeżeli masz sumienie i kontakt z nim
poczucie winy jak w nim utkniesz to też pułapka nic dobrego na przyszłość podobnie jak poczucie krzywdy urojonej lub nie  jak się zatrzymasz to długo się nie wygrzebiesz z tego nie staniesz się kimś lepszym wręcz przeciwnie takie też jest moje doświadczenie podobne do Twojego po latach wspomnienia nie ranią wraca spokój i jeżeli przeżyjesz wszystkie stany po romansie i rozstaniu świadomie możesz być mądrzejsza i nie będziesz może już więcej pakować się w niejasne związki.Może spotkasz kogoś kto potrafi akceptować kochać zrozumieć i współczuć kto wie jak Ty będziesz potrafić to poznasz a zacznij od siebie spokojnie i łagodnie .

"Czyny, nie słowa" - powiedział mi kiedyś ktoś. Dawno temu, na długo przed rozwodem, w innym życiu... miał rację. Uczepiłam się słów, a słowa, to tylko słowa. Można się ich wyprzeć. Jak tonący brzytwy uczepiłam się słów. I to głównie słowa wyniosłam z tego czegoś. To plus w tej chwili przeogromny smutek.
Tymczasem nie chcę, naprawdę nie chcę nikogo więcej obok siebie. Nie chciałabym już nikogo kochać, żadnego mężczyzny. W gruncie rzeczy ten rok po rozwodzie w samotności nie był znowu taki zły. Był spokojniejszy niż to co się teraz ze mną dzieje. Najbardziej lubię spać, zapadać w ciemność. Nie mam snów - i dobrze. Wolę ich nie mieć. Bardzo chciałam wierzyć, że to co było między nami było prawdziwe. Teraz chciałabym przestać czuć. Zobojętnieć.

A co z lekarzem? Przeciez chyba sama widzisz, że dzieje się z tobą coś niedobrego. Przyjaciół nie masz, pomocy znikąd, sama sobie nie poradzisz. Wiesz, jest takie mądre powiedzenie i chociaż jest zaczerpnięte z Biblii, dotyczy wszystkich bez względu na wyznanie;

"Po owocach ich poznacie"
Dobrzy ludzie nie sprawiaja, że cierpimy w życiu, nie zostawiają po sobie popiołu i spalonej ziemi.

Nie myśl, że już nic w życiu cię nie czeka, bo ja też tak myslałam, przeszłam  naprawdę wiele cierpień  i zawsze kiedyś to się kończyło. Zawsze w końcu wychodziło słońce po burzy i wszystko się zmieniało na lepsze. Najgorsze masz już za sobą, cięcie jak w czasie operacji, teraz rana się goi. Może wolno, może ropieje, ale w końcu się zabliźni.
Będziesz silniejsza i mądrzejsza i kiedyś jak przeczytasz to co napisałaś dzisiaj, to nie będziesz mogła uwierzyć że to twoje słowa.

Trzymaj się, dla córki, ale przede wszystkim dla siebie.

16

Odp: Zakazana, nieodwzajemniona miłość. Jak zapomnieć?

Poradzenie sobie z tym wszystkim, co w Tobie się dzieje polega na... nieradzeniu sobie, pozwoleniu na przeżycie i bólu, i rozpaczy, i rozczarowania, zawodu, i pozostałych nieprzyjemnych uczuć. By rana pokryła się blizną potrzebne jest jej oczyszczenie, czas i powstrzymanie się od grzebania w niej, mimo bólu i swędzenia.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

17

Odp: Zakazana, nieodwzajemniona miłość. Jak zapomnieć?
Pink Panther 38 napisał/a:

"Czyny, nie słowa" - powiedział mi kiedyś ktoś. Dawno temu, na długo przed rozwodem, w innym życiu... miał rację. Uczepiłam się słów, a słowa, to tylko słowa. Można się ich wyprzeć. Jak tonący brzytwy uczepiłam się słów. I to głównie słowa wyniosłam z tego czegoś. To plus w tej chwili przeogromny smutek.
Tymczasem nie chcę, naprawdę nie chcę nikogo więcej obok siebie. Nie chciałabym już nikogo kochać, żadnego mężczyzny. W gruncie rzeczy ten rok po rozwodzie w samotności nie był znowu taki zły. Był spokojniejszy niż to co się teraz ze mną dzieje. Najbardziej lubię spać, zapadać w ciemność. Nie mam snów - i dobrze. Wolę ich nie mieć. Bardzo chciałam wierzyć, że to co było między nami było prawdziwe. Teraz chciałabym przestać czuć. Zobojętnieć.

Chciałaś byś wierzyć że to było prawdziwe było jakie było może prawdziwe - nieuczciwe, niewzajemne, niejasne, chore,piękne, pomieszane itp,itd BYŁO i umarło przeszłość jak SEN teraz obudź się
Napisałaś  jakbyś marzyła o morfinie albo heroinie - nie polecam .
Sny mogą się pojawić z znienacka
Jak tak śnisz i śpisz nie ma Ciebie przy dziecku zajmij się nim bo prześpisz ważne rzeczy.

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

18

Odp: Zakazana, nieodwzajemniona miłość. Jak zapomnieć?
paslawek napisał/a:
Pink Panther 38 napisał/a:

"Czyny, nie słowa" - powiedział mi kiedyś ktoś. Dawno temu, na długo przed rozwodem, w innym życiu... miał rację. Uczepiłam się słów, a słowa, to tylko słowa. Można się ich wyprzeć. Jak tonący brzytwy uczepiłam się słów. I to głównie słowa wyniosłam z tego czegoś. To plus w tej chwili przeogromny smutek.
Tymczasem nie chcę, naprawdę nie chcę nikogo więcej obok siebie. Nie chciałabym już nikogo kochać, żadnego mężczyzny. W gruncie rzeczy ten rok po rozwodzie w samotności nie był znowu taki zły. Był spokojniejszy niż to co się teraz ze mną dzieje. Najbardziej lubię spać, zapadać w ciemność. Nie mam snów - i dobrze. Wolę ich nie mieć. Bardzo chciałam wierzyć, że to co było między nami było prawdziwe. Teraz chciałabym przestać czuć. Zobojętnieć.

Chciałaś byś wierzyć że to było prawdziwe było jakie było może prawdziwe - nieuczciwe, niewzajemne, niejasne, chore,piękne, pomieszane itp,itd BYŁO i umarło przeszłość jak SEN teraz obudź się
Napisałaś  jakbyś marzyła o morfinie albo heroinie - nie polecam .
Sny mogą się pojawić z znienacka
Jak tak śnisz i śpisz nie ma Ciebie przy dziecku zajmij się nim bo prześpisz ważne rzeczy.

Spoko. Miałam na myśli normalne spanie nocne. No i drzemki popołudniowe, bo czasem mnie już łapią smile narkotyków nie próbowałam i nie spróbuję bo mnie przerażają i są niezdrowe.
Z dzieckiem staram się spędzać jak najwięcej czasu, wychowuję go sama. Ex zjawia się 1 raz góra 2 razy w tyg. 
Marzę o obojętności. Mam nadzieję że się zjawi. Czasem myślę że jest blisko ale są dni kiedy trudno powstrzymać łzy.

19

Odp: Zakazana, nieodwzajemniona miłość. Jak zapomnieć?
Pink Panther 38 napisał/a:

Spoko. Miałam na myśli normalne spanie nocne. No i drzemki popołudniowe, bo czasem mnie już łapią smile narkotyków nie próbowałam i nie spróbuję bo mnie przerażają i są niezdrowe.
Z dzieckiem staram się spędzać jak najwięcej czasu, wychowuję go sama. Ex zjawia się 1 raz góra 2 razy w tyg. 
Marzę o obojętności. Mam nadzieję że się zjawi. Czasem myślę że jest blisko ale są dni kiedy trudno powstrzymać łzy.

Domyślam się smile
Obojętność - dla mnie to abstrakcja nie wiem chyba za bardzo co to i o co chodzi raczej kojarzy mi się z czymś złym ze znieczulaniem właśnie,ale to mi
Spokój to nie obojętność i nie nuda .
Po co powstrzymujesz łzy popłacz wypłacz się potem wyzłość - nic Ci się od tego nie porobi oczyścisz się co najwyżej z zalegających uczuć smile

P /Wielokropek napisał/a:

Poradzenie sobie z tym wszystkim, co w Tobie się dzieje polega na... nieradzeniu sobie, pozwoleniu na przeżycie i bólu, i rozpaczy, i rozczarowania, zawodu, i pozostałych nieprzyjemnych uczuć. By rana pokryła się blizną potrzebne jest jej oczyszczenie, czas i powstrzymanie się od grzebania w niej, mimo bólu i swędzenia.

Właśnie o tak jak nie wierzysz sprawdź ja sprawdziłem wiele lat temu to żaden kit

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

20

Odp: Zakazana, nieodwzajemniona miłość. Jak zapomnieć?

Przed chwilą przeczytałam:

Agnieszka Graff napisał/a:

Szczęście stało się dziś obowiązkiem. Ludzie smutni czy melancholijni postrzegani są jako nieudacznicy. Tymczasem w życiu jednostki i w życiu zbiorowości dzieją się rzeczy bolesne, przerażające, okropne. I może warto się z nimi zmierzyć inaczej niż przez optymistyczne machnięcie ręką? Mamy prawo do rozpaczy. Rozpacz bywa sensowna. Jest przyznaniem, że życie nie jest sprawiedliwe i czasem musimy przegrać. A wtedy potrzebujemy innych ludzi, którzy z nami tę rozpacz podzielą.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

21

Odp: Zakazana, nieodwzajemniona miłość. Jak zapomnieć?

2 lata to za dlugo. Na co czekal? Ile czasu potrzeba aby byc pewnym ze w ditychczasowym zwiazku jest sie nieszczesliwym. 2 lata zwidzenia. Gdyby sie w Tobie zakochał, gdyby faktycznie chcial odejsc od zony to zrobiłby to w 6 miesiecy. Wiec ... zapomnij o nim lub baw sie w kolejna hustawke emocjonalną rezygnując przy tym z innych okazji znajomosci.

22 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-11-11 16:27:22)

Odp: Zakazana, nieodwzajemniona miłość. Jak zapomnieć?
paslawek napisał/a:
Pink Panther 38 napisał/a:

Spoko. Miałam na myśli normalne spanie nocne. No i drzemki popołudniowe, bo czasem mnie już łapią smile narkotyków nie próbowałam i nie spróbuję bo mnie przerażają i są niezdrowe.
Z dzieckiem staram się spędzać jak najwięcej czasu, wychowuję go sama. Ex zjawia się 1 raz góra 2 razy w tyg. 
Marzę o obojętności. Mam nadzieję że się zjawi. Czasem myślę że jest blisko ale są dni kiedy trudno powstrzymać łzy.

Domyślam się smile
Obojętność - dla mnie to abstrakcja nie wiem chyba za bardzo co to i o co chodzi raczej kojarzy mi się z czymś złym ze znieczulaniem właśnie,ale to mi
Spokój to nie obojętność i nie nuda .
Po co powstrzymujesz łzy popłacz wypłacz się potem wyzłość - nic Ci się od tego nie porobi oczyścisz się co najwyżej z zalegających uczuć smile

P /Wielokropek napisał/a:

Poradzenie sobie z tym wszystkim, co w Tobie się dzieje polega na... nieradzeniu sobie, pozwoleniu na przeżycie i bólu, i rozpaczy, i rozczarowania, zawodu, i pozostałych nieprzyjemnych uczuć. By rana pokryła się blizną potrzebne jest jej oczyszczenie, czas i powstrzymanie się od grzebania w niej, mimo bólu i swędzenia.

Właśnie o tak jak nie wierzysz sprawdź ja sprawdziłem wiele lat temu to żaden kit

Mam różne dni. Złe i bardzo złe. Trochę dobrych. On siedzi w każdej mojej myśli. Wciąż analizuję czy to co mi mówił, to wszystko to tylko kłamstwa? Czy naprawdę mogłam tak się pomylić...
Staram się nie myśleć ale to jak nie myślenie o różowym słoniu.
W dzień staram się funkcjonować. Żeby dziecko nie widziało mojego rozwalenia. Przed snem wyję, póki nie zasnę. Budzę się z bólem głowy. Smutek. Żal, że zaufałam choć nie powinnam, zwierzałam się. Podnosiłam na duchu, jak mówił że cierpi, że nie daje rady. "Uwierz mi, ja to skończę, bo nie daję już rady tak żyć. Ale nie teraz, bo dziecko jest za małe (12lat). Muszę jeszcze zaczekać, odłożyć pieniądze, żeby nie zostać z niczym".
Ufałam, wierzyłam w nieszczęście, odbierałam każdy telefon, choćby w środku nocy... dwa lata z telefonem w dłoni. Dałam mnóstwo siebie, mnóstwo emocji, pomagałam, pocieszałam, i nagle - z dnia na dzień - on musi kończyć, bo z żoną tylko dla dziecka, ale musi kończyć...
Wylądowałam w kącie.

Beczę i beczę. Tęsknię i tęsknię. Końca nie widać. Pomocy...
W mojej głowie wciąż kotłują się wspomnienia słów, zdarzeń. Wciąż myślę o tym, że to koniec. Że już nigdy nie spotkam kogoś takiego. Że dla niego to był tylko seks, a dla mnie dużo, dużo więcej. Koszmar. Nie mogę się pozbyć tych myśli. Gdybym mogła obudzić się rano i go nie pamiętać. Zapomnieć że istniał...

23

Odp: Zakazana, nieodwzajemniona miłość. Jak zapomnieć?

post przeniesiony:

Pink Panther 38 napisał/a:

Witam. Przez 2 lata spotykałam się z facetem. Kocham go - nawet teraz, po rozstaniu. Mimo rozstania, utrzymujemy kontakt telefoniczny. Nie tak częsty jak kiedyś, ale jednak. Związek to nie był. Relacja z żonatym. Nieszczęsliwym, zaniedbanym - normalka. Żony nie zostawi bo: a. Dziecko i b. Teraz ona się stara(po wydaniu się wszystkiego) c. Co nie przeszkadza mu proponować mi powrotu do romansu.

Ale ja nie o tym. Jego "odstawienie" wywołuje u mnie koszmarne objawy - łomoty serca, paskudne przygnębienie, tęsknoty nie do opisania - pomaga hydroxyzyna i neospasmina. Gdy zadzwoni, albo go zobaczę, jest lepiej przez jakiś czas. Potem nagle urywa kontakt i czuję się wtedy jakby mi lat przybyło, nic mnie nie cieszy. Jak zadzwoni choćby na 2 minuty - haj. Potem cykl się powtarza.
Zawsze lubił dużo opowiadać o sobie. Jakim to jest super facetem, bo dobrze zarabia, wszystko w domu załatwia, na wielu rzeczach się zna... po każdym kontrakcie opiwiadał i podliczał ile kasy zarobił, jakie mieli z żoną wydatki i ile może odłożyć. Nie wiem po co mi to mówił... potrafił mi opowiadać w kółko o sukcesach w pracy - moim zadaniem (nieformalnym) było go chwalić, o tym co go wkurzało (tu ""musiałam" poprzeć), w ogóle jak czasem ochłonę - jak teraz, widzę jakie to dziwne. Potrafi nagle urwać kontakt, wie że czekam na to żeby się odezwał, chodzę dosłownie po ścianach, jestem rozdrażniona jak nie słyszę jego głosu. Ja oczywiście nie mogę dzwonić - bo żona... napiszę nieraz na whatsapp, to mu się nieraz nawet odpisać nie chce, a ja jak durna sprawdzam w kółko kiedy był dostępny.
Potem znowu dzwoni na chwilę i znowu mam ten haj. Widzę, że to dziwne, chore - czy z Waszej perspektywy też to tak wygląda? Kocham go, ale to chyba jakaś chora miłośc. Jednego dnia czuję ze "ogarniam", dam radę a innego totalnie się rozklejam aż się mnie w pracy pytają co ze mną choć staram się to ukrywać... pracujemy razem. Nie chcę już uprawiać z nim seksu, to mnie ogromnie wiązało zawsze z każdym mężczyzną.
W trakcie romansu, po ok 6 mcach po kazdym jego wyjściu wyłam. Przychodził - haj przez kilka godzin. Wychodził - zgon przez kilkadziesiąt godzin. Mam wrażenie że coś mi się dzieje z głową...
Jego żona dowiedziała się o romansie. On jej powiedział, ze nie zerwie ze mną kontaktu. Mam być koleżanką... nie wiem jak mam to zrobić? On mnie nie kocha - to pewne, widziałam od dawna, że nie zależy mu tak, jak mi
Jednocześnie nie umiem zerwać tej znajomości. Ogromnie mi go brakuje. Tego, żeby choć usiadł za stołem... porozmawiał...
Co robić, jak to widzicie, co się ze mną dzieje...?

24

Odp: Zakazana, nieodwzajemniona miłość. Jak zapomnieć?

Chodzi mi o to, między innymi, żeby ktoś pomógł mi zdiagnozować czy to narcyz. Obecnie nic nie rozumiem, jestem kompletnie rozedrgana emocjonalnie, nie daję rady, wolałabym, żeby nie utrzymywał już kontaktu, bo mnie samej jeszcze nie stać na nie odebranie telefonu...

25

Odp: Zakazana, nieodwzajemniona miłość. Jak zapomnieć?

by przestało boleć, musisz przesunąć tę relację w takie miejsce by nie czuć dyskomfortu. Twój kochanek to potrafi bez skreślania Ciebie jak widzisz.
Chcesz byśmy pomogli Ci niejako znaleźć w nim wady, by w tamtym miejscu po jego stronie znaleźć słaby punkt w którym możesz go "odczepić"
Może i to się uda, ale zostanie paskudna rana i wyrwany kawałek Ciebie.
Lepiej poszukać dyskretnego zapięcia i delikatnie odpiąć nie niszcząc konstrukcji  .odsyłam Cię do wpisu Marajki w wątku Softheart

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

26

Odp: Zakazana, nieodwzajemniona miłość. Jak zapomnieć?
Ela210 napisał/a:

by przestało boleć, musisz przesunąć tę relację w takie miejsce by nie czuć dyskomfortu. Twój kochanek to potrafi bez skreślania Ciebie jak widzisz.
Chcesz byśmy pomogli Ci niejako znaleźć w nim wady, by w tamtym miejscu po jego stronie znaleźć słaby punkt w którym możesz go "odczepić"
Może i to się uda, ale zostanie paskudna rana i wyrwany kawałek Ciebie.
Lepiej poszukać dyskretnego zapięcia i delikatnie odpiąć nie niszcząc konstrukcji  .odsyłam Cię do wpisu Marajki w wątku Softheart

Elu miałam ten tekst o narcyzmie w dziale "związki", w sumie chodziło.mi o to czy to co opisałam (Cyngli wrzuciła tu posta) pasuje do osobowości narcystycznej. Chodzi mi o to jak on postępuje - jeśli się na coś nie zgodzę, natychmiast wycofuje się na kilka dni z kontaktu.Nagradza mnie kontaktem, karze jego brakiem
Często się chwali swoimi.sukcesami a.zresztą tak jak kilka postów wyżej napisałam - w miejscu gdzie Cyngli wrzuciła mojego posta.

27

Odp: Zakazana, nieodwzajemniona miłość. Jak zapomnieć?

A co Ci da wiedza czy narcyz czy nie narcyz? Musisz go włożyć do przegródki, żeby się poczuć lepiej?

Polepszyłoby Ci się jakbyś przestała mieć z nim kontakt. Rozmowy telefoniczne to zjazd na Twoje własne życzenie.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

28

Odp: Zakazana, nieodwzajemniona miłość. Jak zapomnieć?

Wychowując córkę powtarzałem jak mantra - Uważaj dziecko, są tacy faceci, którzy podrywają metodą Na Płacz.
Mam dobrego znajomego w pracy. Żonaty, ale nie przeszkadza mu to, że ma zawsze jakąś kochankę. Opowiada nam, kolegom jak podrywa.
Psychologicznie obiera podatną na  podryw. Rozmawia, jest przyjemny, czymś zaintryguje, po czym zaczyna:...
Jaki to on  jest  nieszczęsliwy w swoim związku, że dawno odszedłby, gdyby nie dzieci, że jest za bardzo uczuciowy, aby to zrobić maleństwom, dlaczego żona nie próbuje go zrozumieć, a tak bardzo się stara, dlaczego nie spotkałem cię wcześniej.... itd. itp. ble ble ble.
Jak kolega mówi co druga się na to nabiera. Niezależnie czy to mężatka czy nie. I tak mniej więcej po roku lub półtora darmowego seksu, kiedy to ofiara nudzi już go zaczyna się wycofywać. Że ma wyrzuty sumienia, bo te moje maleństwa....
I bierze się za następną ofiarę...
Moja córka znając już tę metodę i gdy ma do czynienia z "maślącymi oczami" wali z mostu:
Tak tak... Jakiś ty biedny gościu, taki nie rozumiany przez żonę. To może idź do psychologa!

Nullius in verba - Nie wierz na słowo. (Motto akademii naukowych)

29 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2019-11-16 09:44:09)

Odp: Zakazana, nieodwzajemniona miłość. Jak zapomnieć?
Pink Panther 38 napisał/a:

Chodzi mi o to, między innymi, żeby ktoś pomógł mi zdiagnozować czy to narcyz. Obecnie nic nie rozumiem, jestem kompletnie rozedrgana emocjonalnie, nie daję rady, wolałabym, żeby nie utrzymywał już kontaktu, bo mnie samej jeszcze nie stać na nie odebranie telefonu...

Przypuśćmy, że ktoś orzeknie, że jest on narcyzem. Co z tym zrobisz? Zmienisz zachowanie wobec niego? Już nie odbierzesz telefonu, gdy on zadzwoni? Już poradzisz sobie sama ze sobą? Tyle - taka "diagnoza" - pomoże Ci? Jeśli tak, to jestem gotowa: jest narcyzem. I co? Lepiej? Już teraz nie dasz się tłamsić?



Chcesz zrozumieć... jego. On dobrze się bawi, ma dwie (jeśli tylko dwie) kobiety, które zabiegają o niego, którymi może sterować. Jest panem sytuacji i nic nie wskazuje, by ze swego zachowania miał zrezygnować. On Cię nie kocha. On kocha Cię (i nie tylko) używać.



Ty też nie kochasz go. Jesteś uzależniona emocjonalnie, a uzależnienie się leczy, ale tylko wtedy, gdy to uzależniony podejmie taką decyzję. Opisałaś swe zachowanie, gdy on przez kilka dni nie daje znaku życia. To opis reakcji odstawiennej, czyli tego, co dzieje się z człowiekiem, gdy obiekt jego uzależnienia znika.




Dla swego dobra zrezygnuj z analizowania przyczyn jego zachowania, zajmij się przyczynami własnej i teoretycznym brakiem umiejętności podejmowania decyzji. Powtarzam od lat, że brak decyzji też jest decyzją.



***
I jeszcze jedno.
Zamiast twierdzić, że "(...) mnie samej jeszcze nie stać na nie odebranie telefonu...", powiedz sobie szczerze: "Zdecydowałam, że będę odbierała telefon". Dlaczego? Ten pierwszy tekst jest usprawiedliwianiem się, ten drugi - faktem. Poraża? To dobrze. To szansa dla Ciebie. Nie rezygnuj z prawa do życia z godnością i szacunkiem. Odwagi życzę i trzymam kciuki.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

30

Odp: Zakazana, nieodwzajemniona miłość. Jak zapomnieć?

Chodzi raczej o to, bym dobrze pojęła ten schemat, żeby kolejny raz widząc jak się ktoś zachowuje na początku relacji, unikać takiej osoby. Żeby szybciej rozpoznać w przyszłości czy to narcyz.

Widzę pewne schematy, jakieś zależności, ale nie jestem pewna...
Myślałam, że może któreś z Was natknęło się na podobnego typa, stąd moje prośby.

31 Ostatnio edytowany przez OneDay (2019-11-16 14:22:09)

Odp: Zakazana, nieodwzajemniona miłość. Jak zapomnieć?
Pink Panther 38 napisał/a:

Chodzi raczej o to, bym dobrze pojęła ten schemat, żeby kolejny raz widząc jak się ktoś zachowuje na początku relacji, unikać takiej osoby. Żeby szybciej rozpoznać w przyszłości czy to narcyz.

Widzę pewne schematy, jakieś zależności, ale nie jestem pewna...
Myślałam, że może któreś z Was natknęło się na podobnego typa, stąd moje prośby.


Przede wszystkim należy unikać romansów z żonatymi. Wiele historii na tym forum wskazuje, że niesie to ze sobą tylko cierpienie (wielu stron). Z tego względu powinnaś sobie była darować wchodzenie w tę relację. To czy on jest narcyz czy nie, ma tu naprawdę marginalne znaczenie.

Twój problem nie wynika z tego, że związałaś się z narcyzem tylko z tego, że związałaś się z żonatym.

32

Odp: Zakazana, nieodwzajemniona miłość. Jak zapomnieć?
OneDay napisał/a:
Pink Panther 38 napisał/a:

Chodzi raczej o to, bym dobrze pojęła ten schemat, żeby kolejny raz widząc jak się ktoś zachowuje na początku relacji, unikać takiej osoby. Żeby szybciej rozpoznać w przyszłości czy to narcyz.

Widzę pewne schematy, jakieś zależności, ale nie jestem pewna...
Myślałam, że może któreś z Was natknęło się na podobnego typa, stąd moje prośby.


Przede wszystkim należy unikać romansów z żonatymi. Wiele historii na tym forum wskazuje, że niesie to ze sobą tylko cierpienie (wielu stron). Z tego względu powinnaś sobie była darować wchodzenie w tę relację. To czy on jest narcyz czy nie, ma tu naprawdę marginalne znaczenie.

Twój problem nie wynika z tego, że związałaś się z narcyzem tylko z tego, że związałaś się z żonatym.

Tak, tak wiem ale bylam już w innym związku 3 lata temu i podobnie to wyglądało... tzn jak było ok i na wszystko się zgadzałam to miałam nagrody w postaci kontaktu
A jak tyljo coś było nie po jego myśli to zaraz dostalam po schabach
Jak tu

Widzę jakiś schemat

Czy jest tu ktoś kto był z narcyzem?
Od kilku dni nie mam kontaktu i początek to była malabra. Teraz z każdym dniem jakby lepiej
Ale ten niepokój
Odłózmy na sekunde na bok jego żonatość i powiesie czy to przyciąganie-odpychanie to nie manipulacja narcyza???

33

Odp: Zakazana, nieodwzajemniona miłość. Jak zapomnieć?

Wpisz w wyszukiwarkę hasło 'osobowość narcystyczna', znajdziesz strony, na których problem opisany jest szczegółowo, łącznie z kryteriami klasyfikacji ICD 10 i DSM IV, ale i tak postawienie diagnozy należy wyłącznie do specjalisty.

Jeśli bohater wątku i wszyscy wcześniejsi spełniają przedstawione tam warunki, aktualnym pozostaje pytanie o Twój sposób wybierania potencjalnych partnerów. Co w ewentualnych narcyzach jest takiego frapującego, że ich wybierasz? Jakie korzyści odnosisz z bycia z nimi w związku? Dlaczego ignorujesz pierwszy/pierwsze sygnały ich toksyczności i brniesz w związek?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

34 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-11-16 17:22:41)

Odp: Zakazana, nieodwzajemniona miłość. Jak zapomnieć?

Pantero ale Ty z tym narcyzem kombinujesz smile
Jego nawet domniemany narcyzm niczego nie usprawiedliwia i nie sadzę żebyś Ty znalazła w diagnozie ukojenie.
Tęsknisz i szukasz nadziei chcesz znać sposób jak przejąć kontrolę .Szukasz słabych punktów kontrolując poddajesz się kontrolowaniu w sferze myślenia obsesyjnego i emocji "chorych emocji" tak jest w romansach które często balansują na krawędzi oscylują i zmierzają (i stają się bardzo często )w stronę toksyczności i uzależnienia .
Jego małżeństwo ma duży wpływ na niego a raczej jego postawa i stosunek do żony i rodziny i to że podtrzymuje romansowanie nie da się tego rozdzielić.
Resztę inni wcześniej napisali.

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

Posty [ 34 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zakazana, nieodwzajemniona miłość. Jak zapomnieć?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018