Cześć, jestem Basia i jestem tutaj nowa.
Czytam z przerwami od kilku lat to forum, ale nigdy nie miałam odwagi napisać. Dzisiaj jest ten dzień ![]()
Pytanie tyczy się oczywiście mężczyzny.
Poznałam go ponad pół roku temu i spotykaliśmy się przez 2 miesiące. Był naprawdę fantastyczny - czuły, cierpliwy, interesował się mną, był troskliwy, w łóżku - petarda. No ale po tym czasie powiedział, że on jednak nic do mnie nie czuje. Że próbował, bo jestem fajna i mnie szanuje, ale nie jest w stanie pokochać. Bardzo to przeżyłam, ale oczywiście uszanowałam decyzję i kontakt umarł śmiercią naturalną. Pomyślałam od razu, że poznał kogoś "pod siebie", więc nawet nie wnikałam w szczegóły a i on zignorował moją osobę.
Aż do dzisiaj. Dzisiaj dostałam od niego wiadomość na komunikatorze, że bardzo żałuje, że mnie tak potraktował, że z dnia na dzień poinformował że nic nie czuje i zniknął i czy możemy się spotkać i porozmawiać. Nie bardzo rozumiem co by to mogło mieć na celu, gdyż sam w dość niespodziewany sposób przekreślił moją osobę. Boję się, że jeśli się spotkam to moje uczucia odżyją a on znowu się trochę pobawi i jak znajdzie lepszą opcję to znowu z dnia na dzień zostawi.
Jak myślicie, powinnam mimo swoich obaw się z nim spotkać? Jak się nastawić, żeby znowu się nie zadurzyć jak małolata?
Podobne tematy
Cześć, jestem Basia i jestem tutaj nowa.
Czytam z przerwami od kilku lat to forum, ale nigdy nie miałam odwagi napisać. Dzisiaj jest ten dzień
Pytanie tyczy się oczywiście mężczyzny.
Poznałam go ponad pół roku temu i spotykaliśmy się przez 2 miesiące. Był naprawdę fantastyczny - czuły, cierpliwy, interesował się mną, był troskliwy, w łóżku - petarda. No ale po tym czasie powiedział, że on jednak nic do mnie nie czuje. Że próbował, bo jestem fajna i mnie szanuje, ale nie jest w stanie pokochać. Bardzo to przeżyłam, ale oczywiście uszanowałam decyzję i kontakt umarł śmiercią naturalną. Pomyślałam od razu, że poznał kogoś "pod siebie", więc nawet nie wnikałam w szczegóły a i on zignorował moją osobę.
Aż do dzisiaj. Dzisiaj dostałam od niego wiadomość na komunikatorze, że bardzo żałuje, że mnie tak potraktował, że z dnia na dzień poinformował że nic nie czuje i zniknął i czy możemy się spotkać i porozmawiać. Nie bardzo rozumiem co by to mogło mieć na celu, gdyż sam w dość niespodziewany sposób przekreślił moją osobę. Boję się, że jeśli się spotkam to moje uczucia odżyją a on znowu się trochę pobawi i jak znajdzie lepszą opcję to znowu z dnia na dzień zostawi.
Jak myślicie, powinnam mimo swoich obaw się z nim spotkać? Jak się nastawić, żeby znowu się nie zadurzyć jak małolata?
Jeśli czujesz, że popłyniesz, to lepiej się z nim nie spotykaj.
Chyba, że chcesz mu zaufać i wierzysz, że więcej Cię tak nie potraktuje.
Ja bym nie wchodziła w to. Pewnie znowu w życiu mu nie wyszło...z kimś innym.
sokpomarańczowy napisał/a:Cześć, jestem Basia i jestem tutaj nowa.
Czytam z przerwami od kilku lat to forum, ale nigdy nie miałam odwagi napisać. Dzisiaj jest ten dzień
Pytanie tyczy się oczywiście mężczyzny.
Poznałam go ponad pół roku temu i spotykaliśmy się przez 2 miesiące. Był naprawdę fantastyczny - czuły, cierpliwy, interesował się mną, był troskliwy, w łóżku - petarda. No ale po tym czasie powiedział, że on jednak nic do mnie nie czuje. Że próbował, bo jestem fajna i mnie szanuje, ale nie jest w stanie pokochać. Bardzo to przeżyłam, ale oczywiście uszanowałam decyzję i kontakt umarł śmiercią naturalną. Pomyślałam od razu, że poznał kogoś "pod siebie", więc nawet nie wnikałam w szczegóły a i on zignorował moją osobę.
Aż do dzisiaj. Dzisiaj dostałam od niego wiadomość na komunikatorze, że bardzo żałuje, że mnie tak potraktował, że z dnia na dzień poinformował że nic nie czuje i zniknął i czy możemy się spotkać i porozmawiać. Nie bardzo rozumiem co by to mogło mieć na celu, gdyż sam w dość niespodziewany sposób przekreślił moją osobę. Boję się, że jeśli się spotkam to moje uczucia odżyją a on znowu się trochę pobawi i jak znajdzie lepszą opcję to znowu z dnia na dzień zostawi.
Jak myślicie, powinnam mimo swoich obaw się z nim spotkać? Jak się nastawić, żeby znowu się nie zadurzyć jak małolata?Jeśli czujesz, że popłyniesz, to lepiej się z nim nie spotykaj.
Chyba, że chcesz mu zaufać i wierzysz, że więcej Cię tak nie potraktuje.
Już raz mu zaufałam - był bardzo wiarygodny i szczerze powiedziawszy, jeśli nie mógł się zaangażować uczuciowo to bardzo dobrze zaangażowanego grał. Jestem raczej wyczulona na męskie gierki, więc jego wyznanie/zerwanie było dla mnie niemałym szokiem. Nie dał mi nigdy odczuć, że coś jest nie tak.
Czuję, że mimo wszystko mogłabym popłynąć - rana przyschła, ale strupek łatwo zedrzeć.
Obawiam się, że nawet jeśli nie będzie działo się nic niepokojącego, Ty będziesz mieć gdzieś z tyłu głowy to, co usłyszałaś i co tak bardzo zabolało. Nie twierdzę, że zawsze, ale na pewno jeszcze bardzo długo. Może też pojawić się lęk czy aby na pewno wszystko co teraz będzie mówił jest szczere. W pewien sposób utraciłaś do niego zaufanie, a odbudowanie go niewątpliwie nie będzie łatwe i będzie dłuższym procesem.
To, czy popłyniesz, czy zedrzesz strupek zależy od Ciebie.
Zastanów się jednak nad powodami, dla których Ty rozważasz spotkanie z człowiekiem, który nie tak dawno zerwał z Tobą. Liczysz na coś? Jaki jest Twój cel ewentualnego spotkania? Czy, po prostu, decyzję o spotkaniu już podjęłaś a tu szukasz usprawiedliwienia dla niej?
7 2019-10-21 13:54:41 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-10-21 15:17:34)
To, czy popłyniesz, czy zedrzesz strupek zależy od Ciebie.
Zastanów się jednak nad powodami, dla których Ty rozważasz spotkanie z człowiekiem, który nie tak dawno zerwał z Tobą. Liczysz na coś? Jaki jest Twój cel ewentualnego spotkania? Czy, po prostu, decyzję o spotkaniu już podjęłaś a tu szukasz usprawiedliwienia dla niej?
Nie podjęłam jeszcze decyzji, nawet mu nie odpisałam.
Z jednej strony oczywiście bym chciała - pamiętam, jak na mnie działał i pewnie nadal działa.
Ale kiedy logicznie rozkładam to na czynniki pierwsze, nijak mi nie wychodzi dlaczego on chciałby się spotkać, skoro wtedy - po jakimś tam jednak czasie, nagle uciekł i powiedział, że nic nie czuje.
Sam fakt, że on powiedział, że nie jest w stanie się zaangażować ze mną, działa trzeźwiąco.
Bo co, teraz został sam i nagle znowu będzie próbował się zmusić do mnie? Bez sensu.
Obawiam się, że nawet jeśli nie będzie działo się nic niepokojącego, Ty będziesz mieć gdzieś z tyłu głowy to, co usłyszałaś i co tak bardzo zabolało. Nie twierdzę, że zawsze, ale na pewno jeszcze bardzo długo. Może też pojawić się lęk czy aby na pewno wszystko co teraz będzie mówił jest szczere. W pewien sposób utraciłaś do niego zaufanie, a odbudowanie go niewątpliwie nie będzie łatwe i będzie dłuższym procesem.
Olinko, najbardziej dla mnie niewiarygodne byłoby, gdyby on nagle po tym zerwaniu, ciszy, słowach że "nic nie czuje i nie poczuje" chciał jednak znowu próbować. Dla mnie to jest coś niemożliwego.
Wielokropek napisał/a:To, czy popłyniesz, czy zedrzesz strupek zależy od Ciebie.
Zastanów się jednak nad powodami, dla których Ty rozważasz spotkanie z człowiekiem, który nie tak dawno zerwał z Tobą. Liczysz na coś? Jaki jest Twój cel ewentualnego spotkania? Czy, po prostu, decyzję o spotkaniu już podjęłaś a tu szukasz usprawiedliwienia dla niej?Nie podjęłam jeszcze decyzji, nawet mu nie odpisałam.
Z jednej strony oczywiście bym chciała - pamiętam, jak na mnie działał i pewnie nadal działa.
Ale kiedy logicznie rozkładam to na czynniki pierwsze, nijak mi nie wychodzi dlaczego on chciałby się spotkać, skoro wtedy - po jakimś tam jednak czasie, nagle uciekł i powiedział, że nic nie czuje.
Sam fakt, że on powiedział, że nie jest w stanie się zaangażować ze mną, działa trzeźwiąco.
Bo co, teraz został sam i nagle znowu będzie próbował się zmusić do mnie? Bez sensu.
Dokładnie tak... Został sam, nie ma innych opcji na horyzoncie, i pomyślał, że może się jakoś do Ciebie przekona. Historia stara jak świat.
Trzymaj się rozumu. ![]()
sokpomarańczowy napisał/a:Wielokropek napisał/a:To, czy popłyniesz, czy zedrzesz strupek zależy od Ciebie.
Zastanów się jednak nad powodami, dla których Ty rozważasz spotkanie z człowiekiem, który nie tak dawno zerwał z Tobą. Liczysz na coś? Jaki jest Twój cel ewentualnego spotkania? Czy, po prostu, decyzję o spotkaniu już podjęłaś a tu szukasz usprawiedliwienia dla niej?Nie podjęłam jeszcze decyzji, nawet mu nie odpisałam.
Z jednej strony oczywiście bym chciała - pamiętam, jak na mnie działał i pewnie nadal działa.
Ale kiedy logicznie rozkładam to na czynniki pierwsze, nijak mi nie wychodzi dlaczego on chciałby się spotkać, skoro wtedy - po jakimś tam jednak czasie, nagle uciekł i powiedział, że nic nie czuje.
Sam fakt, że on powiedział, że nie jest w stanie się zaangażować ze mną, działa trzeźwiąco.
Bo co, teraz został sam i nagle znowu będzie próbował się zmusić do mnie? Bez sensu.Dokładnie tak... Został sam, nie ma innych opcji na horyzoncie, i pomyślał, że może się jakoś do Ciebie przekona. Historia stara jak świat.
Szkoda, że ludzie zawsze muszą się leczyć cudzym kosztem...:(
A może zanim się spotkasz napisz po co konkretnie się chce spotkać? Niech się teraz tłumaczy.
Bo raczej nie uwierzysz w bajkę, że zrozumiał po x czasie, że coś do Ciebie czuł...
ja bym nie zaufała.
skoro nie czuł i zerwał, to co się nagle stało,że mu odzylo? brak chętnej? zerwanie z poprzedniczką? a może pan lubi skakać z kwiatka na kwiatek i po 3 miesiącach znow uslyszysz, że to nie to?
skoro to nie to, to ja bym pana nie zmuszała... niech szuka innej naiwnej
nawet nie pisałabym do niego, bo sam fakt odpisania czegokolwiek, zachęciłby pana do odnawiania kontaktu.
Jego zachowanie zdaje się być oczywiste. Z kimś mu nie pykło, więc postanowił skontaktować nie z Tobą, bo w sumie nie było mi źle. A że nic nie poczuł? Przyroda. Jak poczuje, znowu się ulotni.
ja bym nie zaufała.
skoro nie czuł i zerwał, to co się nagle stało,że mu odzylo? brak chętnej? zerwanie z poprzedniczką? a może pan lubi skakać z kwiatka na kwiatek i po 3 miesiącach znow uslyszysz, że to nie to?
skoro to nie to, to ja bym pana nie zmuszała... niech szuka innej naiwnejnawet nie pisałabym do niego, bo sam fakt odpisania czegokolwiek, zachęciłby pana do odnawiania kontaktu.
Nie odpisałam mu, choć mnie bardzo korci. Wiem, że historia najprawdopodobniej by się powtórzyła. Dzień przed „zerwaniem” byliśmy ma randce, komplementował mnie, nie mógł się ode mnie oderwać (ciagle mnie całował), zachwycał moimi perfumami, planował a dzień później nagle nic nie czuł. Najgorsze jest to, że sobie poukładałam już w głowie pewne rzeczy a tu powrót myśli. ![]()
Nie odpisałam mu, choć mnie bardzo korci. Wiem, że historia najprawdopodobniej by się powtórzyła. Dzień przed „zerwaniem” byliśmy ma randce, komplementował mnie, nie mógł się ode mnie oderwać (ciagle mnie całował), zachwycał moimi perfumami, planował a dzień później nagle nic nie czuł. Najgorsze jest to, że sobie poukładałam już w głowie pewne rzeczy a tu powrót myśli.
Dobrze, że nie odpisałas i spróbuj w tym wytrwać. Po takim zerwaniu pewnie czuje dyskomfort i pewnie po prostu chce się lepiej poczuć, traktuje cie instrumentalnie, nie daj się. Twoje serce pewnie się jeszcze z niego nie wyleczyło, dlatego w ogóle rozważasz odezwanie się. W tej sytuacji nie polecam ci jakichkolwiek spotkań z nim, bo tylko wydłużysz proces „leczenia” ![]()
I co zrobiłaś?