Nie wiem co dalej... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nie wiem co dalej...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 ]

1 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-09-21 09:41:46)

Temat: Nie wiem co dalej...

Dzisiaj, w piątek 20 września 2019 roku, odczułam,że nie chce mi się dalej żyć.
To przykre, bolesne i bardzo trudne.
Wszystko było normalne – przynajmniej tak mi się wydawało. Praca, zakupy, dom. Chwila wolnego, bo brat w końcu wyszedł z domu. Jednakże po powrocie się zaczęło. Kopnął mnie  w prawe udo – będzie siniak, bo czuję gorąc na udzie. Wyzywał mnie od wulgaryzm, pijaków etc...Wyrwał kabel z tv, kiedy powiedziałam,że ja za to płacę...
A ja tkwię teraz w kuchni z oczami wypełnionymi łzami i nie wiem, co zrobić dalej...
Ogólnie mam związane ręce. Mam prawie 50 tyś na koncie, jednak ze spłatą mieszkanie się nie kwapi, więc tkwię w tym chorym układzie już drugi rok. Kurde– ile można – na kredyt obecnie mnie nie stać, gdzyz umowę mam na czas określony i na dodatek jeszcze na zastępstwo. On spłacić mnie nie chce, więc siłą rzeczy mam związane ręce.
Nie wiem, co dalej.
Kompletnie nie wiem.
Mam żal,że tak został wychowany. Bo nie robi nic, nie interesuje go nic, sprzątanie, gary, kibel... mam dość. Jest starszy, nie ma pracy, bo nie chce jej mieć. Liczy na wygodne życie, które po części mu zapewniam, bo przecież nie wydzielam,że ten ser jest mój...
Dojeżdżam do pracy ponad 50 km w jedną stronę każdego dnia jedyne co słyszę, to to, że może w końcu się wulgaryzm ...Miło, prawda?
Nie mam rodziny – rodzice nie żyją nie mam wuja, cioci etc. Więc siedzę z tym wszystkim totalnie sama. Jednakże już powoli czuję, że nie daję rady. Ile można znosić taką sytuację? I jak ja mam się jutro pokazać sąsiadom na oczy? Bo co- wulgaryzm wyszła?
Mam chęć rozpędzić auto i zaryzykwać ... bo nie ma już we mnie nic i czuję,że nic nie jestem warta...a szkoda, bo zawsze myślałam,że jest inaczej.
Fakt faktem, wypiję piwo czasem więcej, bo nie umiem tego rozgryźć na trzeźwo...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nie wiem co dalej...

Wyprowadz sie skoro masz pieniadze. W czym problem?

'Żadne drzewo nie wzrośnie do nieba,jeśli jego korzenie nie sięgają do piekła.'

3

Odp: Nie wiem co dalej...
Żywcia napisał/a:

Dzisiaj, w piątek 20 września 2019 roku, odczułam,że nie chce mi się dalej żyć.
To przykre, bolesne i bardzo trudne.
Wszystko było normalne – przynajmniej tak mi się wydawało. Praca, zakupy, dom. Chwila wolnego, bo brat w końcu wyszedł z domu. Jednakże po powrocie się zaczęło. Kopnął mnie  w prawe udo – będzie siniak, bo czuję gorąc na udzie. Wyzywał mnie od wulgaryzm, pijaków etc...Wyrwał kabel z tv, kiedy powiedziałam,że ja za to płacę...
A ja tkwię teraz w kuchni z oczami wypełnionymi łzami i nie wiem, co zrobić dalej...
Ogólnie mam związane ręce. Mam prawie 50 tyś na koncie, jednak ze spłatą mieszkanie się nie kwapi, więc tkwię w tym chorym układzie już drugi rok. Kurde– ile można – na kredyt obecnie mnie nie stać, gdzyz umowę mam na czas określony i na dodatek jeszcze na zastępstwo. On spłacić mnie nie chce, więc siłą rzeczy mam związane ręce.
Nie wiem, co dalej.
Kompletnie nie wiem.
Mam żal,że tak został wychowany. Bo nie robi nic, nie interesuje go nic, sprzątanie, gary, kibel... mam dość. Jest starszy, nie ma pracy, bo nie chce jej mieć. Liczy na wygodne życie, które po części mu zapewniam, bo przecież nie wydzielam,że ten ser jest mój...
Dojeżdżam do pracy ponad 50 km w jedną stronę każdego dnia jedyne co słyszę, to to, że może w końcu się wulgaryzm ...Miło, prawda?
Nie mam rodziny – rodzice nie żyją nie mam wuja, cioci etc. Więc siedzę z tym wszystkim totalnie sama. Jednakże już powoli czuję, że nie daję rady. Ile można znosić taką sytuację? I jak ja mam się jutro pokazać sąsiadom na oczy? Bo co- wulgaryzm wyszła?
Mam chęć rozpędzić auto i zaryzykwać ... bo nie ma już we mnie nic i czuję,że nic nie jestem warta...a szkoda, bo zawsze myślałam,że jest inaczej.
Fakt faktem, wypiję piwo czasem więcej, bo nie umiem tego rozgryźć na trzeźwo...

Masz 50 tys i decydujesz się z tego utrzymywać brata?
To wcale niemała poduszka finansowa, która pozwoli Ci wyprowadzić się natychmiast i zająć własnym życiem.
Będąc spokojna i bezpieczna o wiele więcej zdziałasz na rynku pracy i odbudujesz poczucie swojej wartości.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

4

Odp: Nie wiem co dalej...

Po pierwsze, uwierz w siebie. Wyjdź na spacer. Odetchnij. Uwierz mi, większość ludzi wie, jak on cię traktuje. Widzą, że starasz się i jesteś zaradna. Pewnie uważają, że to on jest niezaradny prostak i cham, wykorzystujący swoja siostrę.
Przestań wkręcać sobie, że myślą cokolwiek innego.
Wynajmij mieszkanie lub pokój w mieście, w którym pracujesz. Odpadnie Ci toksyczny brat oraz jego pranie, sprzątanie, gotowanie, itd. Odpadną Ci męczące dojazdy.
Już teraz zacznij szukać nowej pracy.
Tak na prawdę w tym strasznym miejscu, w tej okropnej sytuacji trzyma Cię tylko Twoja wola.
Głowa do góry. Zobacz, ile już osiągnęłaś, masz własne oszczędności, dobrze płatną pracę. Możesz się z tego marazmu wyrwać.
Twoje pół mieszkania i tak będzie zawsze Twoje.

5 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-09-21 19:11:57)

Odp: Nie wiem co dalej...

Przede wszystkim zamiast użalać się idź do prawnika .
Jeżeli używa w stosunku do Ciebie przemocy zrób obdukcję i dzwoń na Policję nibieska karta nie bój się.
On nie ma prawa tak Ciebie traktować .
Nie jego sprawa jak Ty żyjesz.
Nie miej skrupułów bo Twój brat to chyba psychol toksyk chce Ciebie zmusić do czegoś przemocą i wyżywa się na Tobie bo jest słabeuszem i nieudacznikiem.
Wykończysz się w walce z nim ulegając mu pozwalasz na coraz więcej.
Jeżeli możesz wyprowadź się jednocześnie zabezpiecz swoje prawa do mieszkania bo chyba macie współwłasność .
Zostając z nim pomagasz mu w byciu toksykiem w pewnym sensie w życiu nie pójdzie do pracy mając niewolnicę z młodszej siostry .
Pomyśl o terapii która postawi Ciebie na nogi  doda odwagi.
Reszta jak wyżej dziewczyny Ci napisały nie siedź w domu poszukaj stałej pracy wyjdź do ludzi nie wstydź sie zwracać o pomoc bo być może ratujesz swoje zdrowie i przyszłość .
On jest dorosły może sobie poradzić ma dwie ręce,głowę dwie nogi nie przeżyjesz życia za niego.
Nie jesteś jego darmową opiekunką dziewczynką do bicia to nie jest nielojalność zadbać o siebie.Nie szukaj wymówek.

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

6

Odp: Nie wiem co dalej...

Po ile macie lat?

Chcącemu nie dzieje się krzywda.

7 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2019-09-21 15:32:54)

Odp: Nie wiem co dalej...

Ile masz lat? Co takiego cię spotkalo w życiu, ze tak w siebie nie wierzysz? Jestes zaradna (50 tys na koncie, ktorych nie roztrwoniłaś), jakos sobie radzisz, masz pracę... Tylko co z twoją wiarą w siebie i tą niską samooceną? Czy wiesz, że normalna kobieta, która ma szacunek do siebie, zawiadomiłaby policję o tym, że doznaje przemocy w swoim domu? Czy wiesz, że kopanie i lżenie kogoś, to przemoc? Od czego trzeba zacząć rozmowę z tobą, bo nie wiem, nie znam cię.
Wiem, że najłatwiej użalać się nad sobą i plakać.. Wiem, bo przez to przeszlam. Trzeba było lat, abym z tego wyszla, ale udalo się. Tylko trzeba zrobic maleńki krok na początek, a potem już wszystko się toczy. Przestan płakać, od tego tylko zmarszczek możesz dostać:) Zacznij o sobie mysleć, jak o kimś, kogo kochasz, dla kogo chcesz dobrej przyszlości. Pomyśl o sobie jak o dziecku, ktorym się opiekujesz. I nie myśl, że skrzywdzisz brata. Może być tak, że go uratujesz. Bo narazie jesteście oboje na równi pochyłej... i zsuwacie się w dół.

8

Odp: Nie wiem co dalej...

Mieszkanie macie na współwłasność?
Jeśli tak, to wyprowadź się jak Ci wyżej radzono, a do sądu złóż wniosek o zniesienie współwłasności.

9

Odp: Nie wiem co dalej...
luc napisał/a:

Mieszkanie macie na współwłasność?
Jeśli tak, to wyprowadź się jak Ci wyżej radzono, a do sądu złóż wniosek o zniesienie współwłasności.

No i co da jej zniesienie wspólwłasności?

10

Odp: Nie wiem co dalej...
Salomonka napisał/a:

No i co da jej zniesienie wspólwłasności?

To chyba oczywiste smile
Sąd przyzna mieszkanie jednej osobie (za spłatą drugiej) i jeśli jej, to jako właściciel będzie go mogła eksmitować. Jeśli przyzna bratu, to ona dostanie spłatę.

11 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2019-09-21 18:13:01)

Odp: Nie wiem co dalej...
luc napisał/a:
Salomonka napisał/a:

No i co da jej zniesienie wspólwłasności?

To chyba oczywiste smile
Sąd przyzna mieszkanie jednej osobie (za spłatą drugiej) i jeśli jej, to jako właściciel będzie go mogła eksmitować. Jeśli przyzna bratu, to ona dostanie spłatę.


Nie. Sąd zniesie wspólwłasność ale nikogo nie pozbawi wlasnosci do lokalu. Jedynie pozwoli, aby mogli sprzedać swoją część. Narobi się więcej problemów niż jest teraz Nie radz, jak nie masz pojęcia  o tym, co się może stać.

12 Ostatnio edytowany przez luc (2019-09-21 18:30:48)

Odp: Nie wiem co dalej...
Salomonka napisał/a:

Nie. Sąd zniesie wspólwłasność ale nikogo nie pozbawi wlasnosci do lokalu. Jedynie pozwoli, aby mogli sprzedać swoją część. Narobi się więcej problemów niż jest teraz Nie radz, jak nie masz pojęcia  o tym, co się może stać.

Jeżeli nie wiesz na czym polega zniesienie współwłasności, to nic na to nie poradzę.

P.S.
Może zapytaj syna, który jest ponoć jednym z najlepszych adwokatów w Polsce?
Tak, to sarkazm.

13 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2019-09-21 18:20:26)

Odp: Nie wiem co dalej...
luc napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Nie. Sąd zniesie wspólwłasność ale nikogo nie pozbawi wlasnosci do lokalu. Jedynie pozwoli, aby mogli sprzedać swoją część. Narobi się więcej problemów niż jest teraz Nie radz, jak nie masz pojęcia  o tym, co się może stać.

Jeżeli nie wiesz na czym polega zniesienie współwłasności, to nic na to nie poradzę.

I dobrze. Jesli nikt cię nie  posłuchał, to już jest wielkie zwycięstwo.

14

Odp: Nie wiem co dalej...

Przepraszam,że milczałam, ale musiałam przemyśleć, więc wybrałam się na długi spacer.
Ja mam 33 lata, brat 37. Mieszkanie mamy na współwłasność. Brat też ma odłożoną kasę, prawie równą mojej, ale nie kwapi się, by mnie spłacić, bądź wziąć spłatę ode mnie. Ja pracuję, teraz umowa jest taka, jaka jest,ale od następnego roku szkolnego może ulec fajnej zmianie. Wówczas stać mnie będzie na kredyt, który nie będzie dużym obciążeniem moich dochodów. Tylko to musi potrwać minimum rok. Szkoda mi kasy na wynajmowanie mieszkania, bo to kwota ok 15 tyś., które wolałabym dołożyć do tych, które mam. CHoć obecnie nie wiem, czy jednak nie wynająć czegoś. Najgorsze jest to,że to moja jedyna rodzina i nikogo poza nim nie mam. Żal mi to tak rozwiązywać.
Wczoraj wyszedł ze swoimi kolegami i się lekko nabomblowali i stąd taka sytuacja, choć nie chcę go teraz tłumaczyć, bo nie o to chodzi.
Dziś mnie unika, wyszedł rano z domu i do teraz go nie ma.
Nie wiem, co dalej, czy podejmować rozmowę, czy po prostu przyjąć stanowisko, że się nie znamy i żyć obok siebie do momentu, kiedy czegoś nie znajdę i się wyprowadzę.

15

Odp: Nie wiem co dalej...
Żywcia napisał/a:

Przepraszam,że milczałam, ale musiałam przemyśleć, więc wybrałam się na długi spacer.
Ja mam 33 lata, brat 37. Mieszkanie mamy na współwłasność. Brat też ma odłożoną kasę, prawie równą mojej, ale nie kwapi się, by mnie spłacić, bądź wziąć spłatę ode mnie. Ja pracuję, teraz umowa jest taka, jaka jest,ale od następnego roku szkolnego może ulec fajnej zmianie. Wówczas stać mnie będzie na kredyt, który nie będzie dużym obciążeniem moich dochodów. Tylko to musi potrwać minimum rok. Szkoda mi kasy na wynajmowanie mieszkania, bo to kwota ok 15 tyś., które wolałabym dołożyć do tych, które mam. CHoć obecnie nie wiem, czy jednak nie wynająć czegoś. Najgorsze jest to,że to moja jedyna rodzina i nikogo poza nim nie mam. Żal mi to tak rozwiązywać.
Wczoraj wyszedł ze swoimi kolegami i się lekko nabomblowali i stąd taka sytuacja, choć nie chcę go teraz tłumaczyć, bo nie o to chodzi.
Dziś mnie unika, wyszedł rano z domu i do teraz go nie ma.
Nie wiem, co dalej, czy podejmować rozmowę, czy po prostu przyjąć stanowisko, że się nie znamy i żyć obok siebie do momentu, kiedy czegoś nie znajdę i się wyprowadzę.


A dlaczego chcesz się wyprowadzać? Nie lepiej wziąc sprawy w swoje ręce i przejąc ster? Może spróbuj za pomoca adwokata, całkiem  mozliwe ze jesli brat zobaczy, ze nie ma przed sobą slabej kobiety którą można skopać, tylko kancelarię adwokacką to zacznie inaczej "śpiewać". Spróbuj z nim "po dobroci" ale za pośrednictwem adwokata. Czego się boisz? Możesz odpowiedzieć mi na to pytanie?

16

Odp: Nie wiem co dalej...

W sumie to tak naprawdę nie wiem czego się boję. Może chodzi o to,że jeśli pójdziemy na noże, to skończy się wszystko.
A ja chyba chciałabym mieć z nim dobry kontakt.
Nie wiem, co się popsuło i kiedy. Bo dotychczas było naprawdę super.

17

Odp: Nie wiem co dalej...
Żywcia napisał/a:

W sumie to tak naprawdę nie wiem czego się boję. Może chodzi o to,że jeśli pójdziemy na noże, to skończy się wszystko.
A ja chyba chciałabym mieć z nim dobry kontakt.
Nie wiem, co się popsuło i kiedy. Bo dotychczas było naprawdę super.


A co się skończy? Nie będzie cie kopał, lżył i poniżał? To miałaś na myśli?
Napisałam ci już, że wcale nie musicie "skończyć na nożach". Calkiem mozliwe, że doprowadzisz do dobrego końca tej historii, swojej i brata, tylkjo pokaż że masz szacunek do samej siebie i honor.

18

Odp: Nie wiem co dalej...

Wczoraj jeszcze nie chciało ci się zyc, a dziś już usprawiedliwiasz brata przemocowca..

19 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2019-09-21 20:22:14)

Odp: Nie wiem co dalej...
Benita72 napisał/a:

Wczoraj jeszcze nie chciało ci się zyc, a dziś już usprawiedliwiasz brata przemocowca..

I to właśnie...

Tylko każde "przegięcie" jest niedobre. Ona sama musi dojrzeć do decyzji, a to może potrwać. Dziś jest współuzależnioną, ofiarą przemocy, a to bardzo skomplikowany układ. Nie da się z niego wyjść w jednej chwili. Myślę, że oprocz naszej pomocy, powinna zgłosić się do poradni dla osób wsółuzależnionych, tam ją pokierują. My możemy tylko pokazać kierunek, ona musi zdecydować sama gdzie chce iść.

20

Odp: Nie wiem co dalej...
Salomonka napisał/a:
Benita72 napisał/a:

Wczoraj jeszcze nie chciało ci się zyc, a dziś już usprawiedliwiasz brata przemocowca..

I to właśnie...

Tylko każde "przegięcie" jest niedobre. Ona sama musi dojrzeć do decyzji, a to może potrwać. Dziś jest współuzależnioną, ofiarą przemocy, a to bardzo skomplikowany układ. Nie da się z niego wyjść w jednej chwili. Myślę, że oprocz naszej pomocy, powinna zgłosić się do poradni dla osób wsółuzależnionych, tam ją pokierują. My możemy tylko pokazać kierunek, ona musi zdecydować sama gdzie chce iść.

Sa dwa scenariusze - albo autorka przyszla tu tylko ponarzekać na swój los, jak to się często zdarza na forum (wtedy nie zrobi pewnie nic), albo tez rzeczywiście jest juz zdesperowana i dojrzala do tego, by cos zmienić ( wtedy skorzysta z porad i pojdzie po pomoc). Ze wspoluzaleznienia można wyjść, jeśli się tego chce.
Innej drogi raczej nie ma..

21

Odp: Nie wiem co dalej...

Dziękuję za porady, dobre słowa i wskazówki.
Nie ukrywam,że jest to trudna sytuacja i muszę ją rozwiązać. Nie zrobię tego już dziś, bo jest to sprawa dość świeża i na dodatek weekend.
To chyba jest współuzależnienie, podobnie jak z alkoholikiem - zawsze można znaleźć wytłumaczenie i życ z poczuciem, że może będzie lepiej.
Żałuję, że przytrafiło się to akurat mi, ale tak jest i teraz muszę stanąć na nogi i coś zrobić.
Benita72 zdaję sobie sprawę z tego,że nie mam już innego wyjścia. Nie zrobię tego już dziś, ale może za kilka dni, pojutrze zbiorę siły i zawalczę o siebie. Łatwo się mówi i doradza - wiem. Jeśli miałabym gdzie iść, spakowałabym rzeczy i poszła gdzieś indziej. Nie znajdę mieszkania z dnia na dzień. Nie sprzedam mieszkania od ręki, bo sporo na tym stracę. Muszę to logicznie rozwiązać i z sensem. Potrzebuję kilku dni na dobry pomysł i konkretne decyzje.
Dziękuję za porady, naprawdę daje mi to dużo

Posty [ 21 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nie wiem co dalej...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018