cześć, potrzebuję Waszej porady.
Od grudnia zeszłego roku mam ogromny kryzys w związku (jesteśmy razem prawie 10 lat). ciężko nam się dogadać, ale jednocześnie wciąż się nie rozstajemy, mam wrażenie, że nie chcemy odpuścić. postanowiliśmy, że zamieszkamy osobno, żeby sobie przemyśleć pewne sprawy i odpocząć od kłótni o pierdoły, ale się nie rozstajemy.
od jakiegos czasu chciałam kupić mieszkanie, on wciąż się wahał, z wielu powodów (które mnie nie przekonują). mnie za to wszyscy namawiają do kupna (np. rodzice, którzy chcą mi w tym pomóc). to jest moje marzenie, żeby mieć własny kąt i jestem w stanie sama wziąć kredyt i je kupić. nawet mam jedno wymarzone mieszkanko na oku, o którym nie jestem w stanie przestać myśleć.
i tu pojawia się mój problem - czy to byłoby samolubne z mojej strony, gdybym je kupiła? jak byście się czuli w tej sytuacji?
dodam, że rozmawialiśmy o tym, pokazałam mu to mieszkanie (jest naprawde fajne) i mówiłam, że jeśli np. w ciągu kilku miesięcy uda nam się naprawić nasz związek, to to, że mam mieszkanie, nie zmieni za wiele, po prostu mógłby się do mnie wprowadzić, albo kupilibyśmy inne a to bym wynajmowała. ale on czuje się zlekceważony i twierdzi, że podejmuję decyzję za niego (mimo, że chcemy i tak zamieszkać osobno)
będę bardzo wdzięczna za wypowiedzi, bo jestem rozdarta - z jednej strony mogę spełnić marzenie, z drugiej rozwalić już do końca bardzo ważny dla mnie związek.