netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

kupno mieszkania - czy to samolubne?

31 odpowiedzi4 143 wyświetleniazałożony przez kasiar, 08.09.2019

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » kupno mieszkania - czy to samolubne?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 32 ]

1

Temat: kupno mieszkania - czy to samolubne?

cześć, potrzebuję Waszej porady.
Od grudnia zeszłego roku mam ogromny kryzys w związku (jesteśmy razem prawie 10 lat). ciężko nam się dogadać, ale jednocześnie wciąż się nie rozstajemy, mam wrażenie, że nie chcemy odpuścić. postanowiliśmy, że zamieszkamy osobno, żeby sobie przemyśleć pewne sprawy i odpocząć od kłótni o pierdoły, ale się nie rozstajemy.

od jakiegos czasu chciałam kupić mieszkanie, on wciąż się wahał, z wielu powodów (które mnie nie przekonują). mnie za to wszyscy namawiają do kupna (np. rodzice, którzy chcą mi w tym pomóc). to jest moje marzenie, żeby mieć własny kąt i jestem w stanie sama wziąć kredyt i je kupić. nawet mam jedno wymarzone mieszkanko na oku, o którym nie jestem w stanie przestać myśleć.
i tu pojawia się mój problem - czy to byłoby samolubne z mojej strony, gdybym je kupiła? jak byście się czuli w tej sytuacji?
dodam, że rozmawialiśmy o tym, pokazałam mu to mieszkanie (jest naprawde fajne) i mówiłam, że jeśli np. w ciągu kilku miesięcy uda nam się naprawić nasz związek, to to, że mam mieszkanie, nie zmieni za wiele, po prostu mógłby się do mnie wprowadzić, albo kupilibyśmy inne a to bym wynajmowała. ale on czuje się zlekceważony i twierdzi, że podejmuję decyzję za niego (mimo, że chcemy i tak zamieszkać osobno)

będę bardzo wdzięczna za wypowiedzi, bo jestem rozdarta - z jednej strony mogę spełnić marzenie, z drugiej rozwalić już do końca bardzo ważny dla mnie związek.

2

Odp: kupno mieszkania - czy to samolubne?

Gdzie mieszkaliscie przed grudniem, czy to wasze czy wynajmowane, jakie kieliscie plany na przyszlosc co do mieszkania, dlaczego chcialas sama a nie z nim, dlaczego on nie chcial(szczegoly sa wazne wiec podaj).
Duzo za malo napisalas. W zasadzie nic.

3 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-09-08 10:54:25)

Odp: kupno mieszkania - czy to samolubne?
kasiar napisał/a:

cześć, potrzebuję Waszej porady.
Od grudnia zeszłego roku mam ogromny kryzys w związku (jesteśmy razem prawie 10 lat). ciężko nam się dogadać, ale jednocześnie wciąż się nie rozstajemy, mam wrażenie, że nie chcemy odpuścić. postanowiliśmy, że zamieszkamy osobno, żeby sobie przemyśleć pewne sprawy i odpocząć od kłótni o pierdoły, ale się nie rozstajemy.

od jakiegos czasu chciałam kupić mieszkanie, on wciąż się wahał, z wielu powodów (które mnie nie przekonują). mnie za to wszyscy namawiają do kupna (np. rodzice, którzy chcą mi w tym pomóc). to jest moje marzenie, żeby mieć własny kąt i jestem w stanie sama wziąć kredyt i je kupić. nawet mam jedno wymarzone mieszkanko na oku, o którym nie jestem w stanie przestać myśleć.
i tu pojawia się mój problem - czy to byłoby samolubne z mojej strony, gdybym je kupiła? jak byście się czuli w tej sytuacji?
dodam, że rozmawialiśmy o tym, pokazałam mu to mieszkanie (jest naprawde fajne) i mówiłam, że jeśli np. w ciągu kilku miesięcy uda nam się naprawić nasz związek, to to, że mam mieszkanie, nie zmieni za wiele, po prostu mógłby się do mnie wprowadzić, albo kupilibyśmy inne a to bym wynajmowała. ale on czuje się zlekceważony i twierdzi, że podejmuję decyzję za niego (mimo, że chcemy i tak zamieszkać osobno)

będę bardzo wdzięczna za wypowiedzi, bo jestem rozdarta - z jednej strony mogę spełnić marzenie, z drugiej rozwalić już do końca bardzo ważny dla mnie związek.

Nie, to, że chcesz spełnić swoje marzenia i pragnienia nie jest samolubne.
Bardziej samolubnym wydaje mi się manipulowanie Tobą poprzez wzbudzanie w Tobie poczucia winy, bo pragniesz spełnić swoje marzenie.
To tak odnośnie tytułu wątku :-)
Chyba, że Twój pomysł z zakupem mieszkania w momencie, kiedy Wasz związek chwieje się w posadach i wisi na włosku to także próba manipulacji, poprżez pokazanie, jak sobie już super zorganizujesz życie bez niego i ewentualnie go przygarniesz, jak będzie ku temu klimat. Wtedy to trochę inaczej wyglada ;-)


Inna sprawa, to komunikacja między Wami, bo z Twojego posta wyłania mi się obraz pary, która nie potrafi z sobą rozmawiać wprost i bezpośrednio, szczególnie o trudnościach między Wami i problemach w związku. Czyj był pomysł, żeby się rozstać „na próbę”? Pytam od kogo wyszła inicjatywa, bo ktoś musiał pierwszy wspomnieć o takim rozwiązaniu.

4

Odp: kupno mieszkania - czy to samolubne?

Jeśli nie jesteście w związku małżeńskim, a za mieszkanie chcesz zapłacić sama z własnego kredytu, powiem jedno: mało który mężczyzna miałby na Twoim miejscu takie dylematy. Mnie takie pytanie w ogóle nie przyszłoby chyba do głowy. Związek związkiem, ale jeśli chcę czegoś i stać mnie na to, to to kupuję, i nie oglądam się na innych. Kupiłbym to mieszkanie nawet jakby wszystko grało, a co dopiero w sytuacji kryzysowej.

5

Odp: kupno mieszkania - czy to samolubne?
ja86 napisał/a:

Gdzie mieszkaliscie przed grudbien, czy to wasze czy wynajmowane, jakie kieliscie plany na przyszlosc co do mieszkania, dlaczego chcialas sama a nie z nim, dlaczego on nie chcial(szczegoly sa wazne wiec podaj).
Duzo za malo napisalas. W zasadzie nic.

mieszkamy w wynajmowanych mieszkaniach od 7 lat. ja od dawna mysle o mieszkaniu, on caly czas mowil ze nie "bo dopiero co dostalem prace (po studiach), bo wychodzi na to samo wynajmowac i placic bankowi wiec lepiej poczekac kilka lat, bo teraz sa wysokie ceny mieszkan". ten temat sie przewija od 2 lat od kiedy skonczylismy studia.
ja chcialam mocno, ale sluchalam jego argumentow mimo ze sie nie zgadzalam w stu procentach. ostatecznie teraz w ktorejs klotni powiedzial mi, ze w sumie to chyba przed kupnem wspolnego mieszkania powstrzymywala go mysl ze nie jest miedzy nami tak jakby chcial. a teraz mowiac o kupieniu mieszkania mowi tylko o liczbach i o tym jak to niedlugo spadna ceny mieszkan i ze nie warto kupowac juz wyremontowanego mieszkania tylko takie do remontu i zrobic samemu mniejszym kosztem. za to dla mnie liczy sie bardzo to, czy chce tam mieszkac przez kolejne 10 olat i czy dobrze sie tam czuje i czy za komfort nierobienia remontu jestem w stanie nadplacic np. 15 tysiecy w perspektywie kilkunastu lat. odpowiedz brzmi - tak.

a mysle o kupieniu sama, bo mimo, ze chcialam (albo wciaz chce) z nim spedzic zycie, to w razie jakichkolwiek problemow to i tak jest moje. mam potrzebe zabezpieczenia sie na przyszlosc. potem mozemy miec wspolne, okej, albo on moze miec swoje drugie, ale to bedzie zawsze "moj majatek". jestesmy od zawsze dosc niezalezni od siebie, rowniez finansowo, traktowalismy sie zawsze po partnersku, na zasadzie - rowny podzial obowiazkow, kazdy ma prawo do swoich pasji i swoich znajomych no i do zarzadzania swoimi finansami.

6

Odp: kupno mieszkania - czy to samolubne?

To nie jest samolubne. To Twoje marzenie i zaslugujesz by je spelnic.
Nie czekaj na kogos wiecznie.

7

Odp: kupno mieszkania - czy to samolubne?
MagdaLena1111 napisał/a:
kasiar napisał/a:

cześć, potrzebuję Waszej porady.
Od grudnia zeszłego roku mam ogromny kryzys w związku (jesteśmy razem prawie 10 lat). ciężko nam się dogadać, ale jednocześnie wciąż się nie rozstajemy, mam wrażenie, że nie chcemy odpuścić. postanowiliśmy, że zamieszkamy osobno, żeby sobie przemyśleć pewne sprawy i odpocząć od kłótni o pierdoły, ale się nie rozstajemy.

od jakiegos czasu chciałam kupić mieszkanie, on wciąż się wahał, z wielu powodów (które mnie nie przekonują). mnie za to wszyscy namawiają do kupna (np. rodzice, którzy chcą mi w tym pomóc). to jest moje marzenie, żeby mieć własny kąt i jestem w stanie sama wziąć kredyt i je kupić. nawet mam jedno wymarzone mieszkanko na oku, o którym nie jestem w stanie przestać myśleć.
i tu pojawia się mój problem - czy to byłoby samolubne z mojej strony, gdybym je kupiła? jak byście się czuli w tej sytuacji?
dodam, że rozmawialiśmy o tym, pokazałam mu to mieszkanie (jest naprawde fajne) i mówiłam, że jeśli np. w ciągu kilku miesięcy uda nam się naprawić nasz związek, to to, że mam mieszkanie, nie zmieni za wiele, po prostu mógłby się do mnie wprowadzić, albo kupilibyśmy inne a to bym wynajmowała. ale on czuje się zlekceważony i twierdzi, że podejmuję decyzję za niego (mimo, że chcemy i tak zamieszkać osobno)

będę bardzo wdzięczna za wypowiedzi, bo jestem rozdarta - z jednej strony mogę spełnić marzenie, z drugiej rozwalić już do końca bardzo ważny dla mnie związek.

Nie, to, że chcesz spełnić swoje marzenia i pragnienia nie jest samolubne.
Bardziej samolubnym wydaje mi się manipulowanie Tobą poprzez wzbudzanie w Tobie poczucia winy, bo pragniesz spełnić swoje marzenie.
To tak odnośnie tytułu wątku :-)
Chyba, że Twój pomysł z zakupem mieszkania w momencie, kiedy Wasz związek chwieje się w posadach i wisi na włosku to także próba manipulacji, poprżez pokazanie, jak sobie już super zorganizujesz życie bez niego i ewentualnie go przygarniesz, jak będzie ku temu klimat. Wtedy to trochę inaczej wyglada ;-)


Inna sprawa, to komunikacja między Wami, bo z Twojego posta wyłania mi się obraz pary, która nie potrafi z sobą rozmawiać wprost i bezpośrednio, szczególnie o trudnościach między Wami i problemach w związku. Czyj był pomysł, żeby się rozstać „na próbę”? Pytam od kogo wyszła inicjatywa, bo ktoś musiał pierwszy wspomnieć o takim rozwiązaniu.


pomysł był moj, bo tak naprawde problem polega na tym, ze on oczekuje ode mnie pewnej zmiany, ktora jest dosc trudna, i nie jestem w stanie tym oczekiwaniom sprostac. nasza codziennosc stala sie juz w pewnym momencie bardzo meczaca, czulam ciagla presje (nie do konca wypowiedzianą) z jego strony wiec stwierdzilam ze moze troche oddechu sie nam przyda. on przyznal mi racje, ale potem sie bardzo podlamal. w trakcie jak szukalam mieszkania do wynajecia stwierdzilam, ze placenie takiej kasy za kawalerke (musze mieszkac sama, nie jestem w stanie mieszkac z kims obcym w tym momencie zycia, ogladalam jakies pokoje i zdalam sobie sprawe ze bylby to dla mnie koszmar).

z drugiej strony relacje miedzy nami sa bardzo przyjacielskie, ufamy sobie i potrafimy wciaz spedzac razem czas. ale tez sie klocimy. bardzo specyficzne sytuacja.

bylismy tez na terapii, ale nie poskutkowala, w sensie nie pozwolila nam na podjecie zadnej decyzji. tzn w sumie podjelismy niejako decyzje - zostalismy razem ale w dziwnych stosunkach... poszlam na swoja terapie, trwa od kilku miesiecy, sprawia, że też troche sie od niego oddalam bo zdaje sobie sprawe, ze byłam/wciaz jestem od niego dosyc uzalezniona i powinnam nauczyc sie kim jestem na nowo. dla niego to poznawanie nowej mnie, co tez jest dodatkowa trudnoscia.

8

Odp: kupno mieszkania - czy to samolubne?
Winter.Kween napisał/a:

To nie jest samolubne. To Twoje marzenie i zaslugujesz by je spelnic.
Nie czekaj na kogos wiecznie.

mam tez wrazenie, ze on nagle sie obudzil i dotarlo do niego, ze tez jednak juz chce. dostal nawet deklaracje duzej pomocy od rodzicow. sprawa wiec skomplikowala sie jeszcze bardziej, bo gdybysmy pewnie zawalczyli troche i zazegnali kryzys, moglibysmy byc za rok na wlasnym wspolnym mieszkaniu. a tak - ja mam swoje, a on?

problemem jest tez to, ze i tak musze wziac kredyt na jakies 20 lat. plan jest splacic go duzo wczesniej, ale tak czy tak - wg niego to nie do konca rozsadne i woli kupic taniej. wiec dochodza jeszcze liczne kwestie ekonomiczne big_smile

9

Odp: kupno mieszkania - czy to samolubne?

A czy to nie jest trochę tak, ze takim ruchem chcesz przyspieszyc podjęcie decyzji o rostaniu?
Zaznaczam, ze nie oceniam, ale widze to tak - jesteście na rozdrożu, kazde z was może pojsc swoja drogą, albo pojdziecie (za jakiś czas) razem.
Decyzja własnego mieszkania, poważnego zadluzenia się sprzyja umacnianiu własnej niezaleznosci.

10

Odp: kupno mieszkania - czy to samolubne?
kasiar napisał/a:
Winter.Kween napisał/a:

To nie jest samolubne. To Twoje marzenie i zaslugujesz by je spelnic.
Nie czekaj na kogos wiecznie.

mam tez wrazenie, ze on nagle sie obudzil i dotarlo do niego, ze tez jednak juz chce. dostal nawet deklaracje duzej pomocy od rodzicow. sprawa wiec skomplikowala sie jeszcze bardziej, bo gdybysmy pewnie zawalczyli troche i zazegnali kryzys, moglibysmy byc za rok na wlasnym wspolnym mieszkaniu. a tak - ja mam swoje, a on?

problemem jest tez to, ze i tak musze wziac kredyt na jakies 20 lat. plan jest splacic go duzo wczesniej, ale tak czy tak - wg niego to nie do konca rozsadne i woli kupic taniej. wiec dochodza jeszcze liczne kwestie ekonomiczne big_smile

Niby tak, jednak w takiej sytuacji jaka wy macie to nie pakowalabym sie we wspolne mieszkanie wlasnosciowe.
Na Twoim miejscu, gdybym miala takie marzenie, to kupilabym to mieszkanie i ewentualnie on by zamieszkal ze mna. Innej opcji nie bralabym nawet pod uwage.
Jednak to jest oczywiscie widziane przez moj wlasny filter, wiec moze to byc bledna rada. Zawsze o tym pamietaj. Nikt nie powie Ci co jest dla Ciebie najlepsze.

11

Odp: kupno mieszkania - czy to samolubne?
Benita72 napisał/a:

A czy to nie jest trochę tak, ze takim ruchem chcesz przyspieszyc podjęcie decyzji o rostaniu?
Zaznaczam, ze nie oceniam, ale widze to tak - jesteście na rozdrożu, kazde z was może pojsc swoja drogą, albo pojdziecie (za jakiś czas) razem.
Decyzja własnego mieszkania, poważnego zadluzenia się sprzyja umacnianiu własnej niezaleznosci.

możliwe. sama się nad tym zastanawiam. oboje nie do końca wiemy, czy chcemy być wciąż razem i czy trzyma nas jakaś ogromna miłość, czy przyjaźń, czy może przyzwyczajenie... chyba boimy się podjęcia złej decyzji.

12

Odp: kupno mieszkania - czy to samolubne?
Winter.Kween napisał/a:
kasiar napisał/a:
Winter.Kween napisał/a:

To nie jest samolubne. To Twoje marzenie i zaslugujesz by je spelnic.
Nie czekaj na kogos wiecznie.

mam tez wrazenie, ze on nagle sie obudzil i dotarlo do niego, ze tez jednak juz chce. dostal nawet deklaracje duzej pomocy od rodzicow. sprawa wiec skomplikowala sie jeszcze bardziej, bo gdybysmy pewnie zawalczyli troche i zazegnali kryzys, moglibysmy byc za rok na wlasnym wspolnym mieszkaniu. a tak - ja mam swoje, a on?

problemem jest tez to, ze i tak musze wziac kredyt na jakies 20 lat. plan jest splacic go duzo wczesniej, ale tak czy tak - wg niego to nie do konca rozsadne i woli kupic taniej. wiec dochodza jeszcze liczne kwestie ekonomiczne big_smile

Niby tak, jednak w takiej sytuacji jaka wy macie to nie pakowalabym sie we wspolne mieszkanie wlasnosciowe.
Na Twoim miejscu, gdybym miala takie marzenie, to kupilabym to mieszkanie i ewentualnie on by zamieszkal ze mna. Innej opcji nie bralabym nawet pod uwage.
Jednak to jest oczywiscie widziane przez moj wlasny filter, wiec moze to byc bledna rada. Zawsze o tym pamietaj. Nikt nie powie Ci co jest dla Ciebie najlepsze.

dziękuję. szczerze mówiąc też myślę, że mogę robić to co uważam za słuszne, i jeśli on ma coś przeciwko to chętnie posłucham jego opinii ale decyzję podejmę sama. jeśli on uznaje to za zakończenie związku, bo podjęłam decyzję, która mu się nie podoba, to tu mam właśnie zgrzyt. nie wiem czy objaw męskiej dumy, czy rzeczywiście poczucie skrzywdzenia i zlekceważenia, a to ja jestem egoistką.

13 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-09-08 11:28:15)

Odp: kupno mieszkania - czy to samolubne?
kasiar napisał/a:

pomysł był moj, bo tak naprawde problem polega na tym, ze on oczekuje ode mnie pewnej zmiany, ktora jest dosc trudna, i nie jestem w stanie tym oczekiwaniom sprostac. nasza codziennosc stala sie juz w pewnym momencie bardzo meczaca, czulam ciagla presje (nie do konca wypowiedzianą) z jego strony wiec stwierdzilam ze moze troche oddechu sie nam przyda. on przyznal mi racje, ale potem sie bardzo podlamal. w trakcie jak szukalam mieszkania do wynajecia stwierdzilam, ze placenie takiej kasy za kawalerke (musze mieszkac sama, nie jestem w stanie mieszkac z kims obcym w tym momencie zycia, ogladalam jakies pokoje i zdalam sobie sprawe ze bylby to dla mnie koszmar).

z drugiej strony relacje miedzy nami sa bardzo przyjacielskie, ufamy sobie i potrafimy wciaz spedzac razem czas. ale tez sie klocimy. bardzo specyficzne sytuacja.

bylismy tez na terapii, ale nie poskutkowala, w sensie nie pozwolila nam na podjecie zadnej decyzji. tzn w sumie podjelismy niejako decyzje - zostalismy razem ale w dziwnych stosunkach... poszlam na swoja terapie, trwa od kilku miesiecy, sprawia, że też troche sie od niego oddalam bo zdaje sobie sprawe, ze byłam/wciaz jestem od niego dosyc uzalezniona i powinnam nauczyc sie kim jestem na nowo. dla niego to poznawanie nowej mnie, co tez jest dodatkowa trudnoscia.

kasiar napisał/a:

mam tez wrazenie, ze on nagle sie obudzil i dotarlo do niego, ze tez jednak juz chce. dostal nawet deklaracje duzej pomocy od rodzicow. sprawa wiec skomplikowala sie jeszcze bardziej, bo gdybysmy pewnie zawalczyli troche i zazegnali kryzys, moglibysmy byc za rok na wlasnym wspolnym mieszkaniu. a tak - ja mam swoje, a on?

problemem jest tez to, ze i tak musze wziac kredyt na jakies 20 lat. plan jest splacic go duzo wczesniej, ale tak czy tak - wg niego to nie do konca rozsadne i woli kupic taniej. wiec dochodza jeszcze liczne kwestie ekonomiczne big_smile

Hm...to wygląda jakbyś rzeczywiście wymykała mu się z rąk :-O
To, co piszesz o swoim wcześniejszym uzależnieniu od niego oraz o jego próbach ukształtowania Ciebie pod jego oczekiwania poprzez wymuszenie na Tobie pożądanej zmiany w zderzeniu z Twoim pomysłem rozstania i planami na życie bez niego wygląda jakby Twoja terapia pomogła Ci stawać się samodzielną i samorządną osobą:-))
To mogło faktycznie uderzyć w Twojego partnera.
Myślę, że postępujesz słusznie.
Twój partner musi zdecydować, czy nowa Ty mu odpowiada, czy stajesz się kimś obcym i niechcianym. Bo na razie on trochę stoi w rozkroku i nie bardzo rozumie, co się dzieje, więc być może z tego powodu pojawiają się próby manipulacji Tobą.

14

Odp: kupno mieszkania - czy to samolubne?

Gdybym miała możliwość kupna mieszkania za swoje to zdecydowałabym się na to długo się nie zastanawiając. To Twoje marzenie i masz prawo je spełnić, a Twój partner cały czas Cię blokuje wyszukując nowych argumentów, które przemawiałaby za tym, żeby się wstrzymać. Ceny mieszkań rosną cały czas i nie zapowiada się na to, żeby miały spaść, wiec ten argument jest słaby. Działaj Dziewczyno, jeśli będziecie mieli razem żyć to to mieszkanie nie powinno być przeszkoda.

15

Odp: kupno mieszkania - czy to samolubne?
Jazzmine napisał/a:

Gdybym miała możliwość kupna mieszkania za swoje to zdecydowałabym się na to długo się nie zastanawiając. To Twoje marzenie i masz prawo je spełnić, a Twój partner cały czas Cię blokuje wyszukując nowych argumentów, które przemawiałaby za tym, żeby się wstrzymać. Ceny mieszkań rosną cały czas i nie zapowiada się na to, żeby miały spaść, wiec ten argument jest słaby. Działaj Dziewczyno, jeśli będziecie mieli razem żyć to to mieszkanie nie powinno być przeszkoda.

dziękuję!
też uważam, że ten argument nie jest słuszny i wciąż mu to powtarzam.
żeby też było jasne - mam możliwość kupna mieszkania na kredyt, bo mam na tyle wysoką zdolność kredytową i pomoc rodziców z wkładem i dam sobie radę sama go spłacać. gdybym miała gotówkę to sytuacja byłaby już w ogóle jasna, klarowna i fantastyczna.

16 Ostatnio edytowany przez Miłycham (2019-09-08 11:59:31)

Odp: kupno mieszkania - czy to samolubne?
kasiar napisał/a:

będę bardzo wdzięczna za wypowiedzi, bo jestem rozdarta - z jednej strony mogę spełnić marzenie, z drugiej rozwalić już do końca bardzo ważny dla mnie związek.

Obecnie jest nieodpowiedni czas na zaciąganie kredytu hipotecznego. Twój partner ma rację co do cen mieszkań. Lepiej przeczekać.

kasiar napisał/a:

ja chcialam mocno, ale sluchalam jego argumentow mimo ze sie nie zgadzalam w stu procentach.

Co to za zdanie, że nie zgadzasz się w 100% procentach? Uzasadnij, dlaczego się nie zgadzasz?

17

Odp: kupno mieszkania - czy to samolubne?
Miłycham napisał/a:
kasiar napisał/a:

będę bardzo wdzięczna za wypowiedzi, bo jestem rozdarta - z jednej strony mogę spełnić marzenie, z drugiej rozwalić już do końca bardzo ważny dla mnie związek.

Obecnie jest nieodpowiedni czas na zaciąganie kredytu hipotecznego. Twój partner ma rację co do cen mieszkań. Lepiej przeczekać.

kasiar napisał/a:

ja chcialam mocno, ale sluchalam jego argumentow mimo ze sie nie zgadzalam w stu procentach.

Co to za zdanie, że nie zgadzasz się w 100% procentach? Uzasadnij, dlaczego się nie zgadzasz?

Dziękuje Ci za opinie. Jak myślisz, ile trzeba by było przeczekać?

Nie zgadzałam się np z tym ze bardziej opłaca się wynajmować niż płacić bankowi, bo można „odłożyć więcej pieniędzy na wkład własny”. Tylko ze wiem, ze w praktyce takie odkładanie nie wychodzi (on nie ma oszczędności) i można czekac bez końca. Nie jest to wg mnie efektywne. Tak samo jak czekanie aż ceny spadną, bo czekam już teoretycznie dwa lata, to długo... No i nie skorzystaliśmy z MDMu co tez jest wg mnie błędem trochę. 
To tak na pierwszy rzut, ale są tez inne rzeczy

18

Odp: kupno mieszkania - czy to samolubne?

Myslę, że to on jest samolubny, a nie Ty. Blokuje Twoje marzenie, bo JEMU się ono nie podoba. Ja bym kupowała i nawet nie słuchała jęków partnera.

19 Ostatnio edytowany przez Miłycham (2019-09-08 13:14:04)

Odp: kupno mieszkania - czy to samolubne?
kasiar napisał/a:

Dziękuje Ci za opinie. Jak myślisz, ile trzeba by było przeczekać?

Nie zgadzałam się np z tym ze bardziej opłaca się wynajmować niż płacić bankowi, bo można „odłożyć więcej pieniędzy na wkład własny”. Tylko ze wiem, ze w praktyce takie odkładanie nie wychodzi (on nie ma oszczędności) i można czekac bez końca. Nie jest to wg mnie efektywne. Tak samo jak czekanie aż ceny spadną, bo czekam już teoretycznie dwa lata, to długo... No i nie skorzystaliśmy z MDMu co tez jest wg mnie błędem trochę. 
To tak na pierwszy rzut, ale są tez inne rzeczy

To czy bardziej opłaca się wynajmować czy brać kredyt nie jest rzeczą zero jedynkową. Przez pierwsze kilka lat i tak będziesz spłacała same odsetki. Wszystko zależy od sytuacji na rynku, samego kredytu i sytuacji ekonomicznej na świecie. To czy będziesz brała z partnerem czy sama nie ma znaczenia. To już indywidualne Twoje podejście, w które nie chce ingerować. Sama znasz wasz związek najlepiej. Nie słuchaj dyrdymałów o blokowaniu marzeń, bo to zobowiązanie długoterminowe, na które wiele rzeczy wpływa i Ty z nim zostaniesz. Według mnie partner zwyczajnie się boi.
Na te chwilę powiększaj majątek.
Wracając. Dwa lata to nic na rynku mieszkaniowym. Na nieopłacalność obecnego kredytu wpływa kilka rzeczy. Po pierwsze niskie stopy procentowe, które są od dłuższego czasu. Spowodowało to że kredyt sam w sobie wydaje się tani, ale jednocześnie marże na kredycie są bardzo wysokie. Stopy procentowe wzrosną, duża marża zostanie i będziesz miała drogi kredyt. Tym bardziej, że w Polsce w odróżnieniu od zachodu, większość kredytów jest ze zmienną stopą procentową (Więc jak coś celuj ze stałą, mimo trochę wyższej ceny). A to nie jedyny punkt wpływający na cenę kredytu. Kolejny to zalew imigrantów z Ukrainy co powoduje co prawda wzrost cen wynajmu, ale również wzrost sprzedaży mieszkań. Do tego dochodzi sytuacja na świecie, gdzie czai się nadchodzący kryzys, jak duży by nie był to jakiś będzie. Widać to choćby po cenach złota, które obecnie bardzo rosną.
Jest kilka czynników, które wpłyną na przyszłe ceny i owy kryzys. Rynek mieszkaniowy, między innymi w Kanadzie (bańka kredytowa), Chinach (drogi kredyt, a jednocześnie ponad 65 mln pustych mieszkań). Oczywiście to nie jedyne rynki, które trzeba brać pod uwagę i nie tylko o rynek mieszkaniowy chodzi.
Jest też nasz kraj. Odchodzenie od wynajmu krótkoterminowego w Polsce, z kilku powodów. Co spowoduje wyprzedaż części mieszkań i spadek cen. Kolejnym powodem będzie wzrost stóp procentowych co podwyższy ceny kredytów. Nie ma co się oszukiwać, dużo ludzi zaciągnęło kredyty na swoje maksymalne możliwości i gdy tak się stanie, trzeba będzie sprzedawać, aby móc spłacać zobowiązanie (to nie USA, gdzie oddajesz mieszkanie i kredyt zamknięty). Mamy też wzrost wysoko gotówkowych kredytów powyżej 250 tys., a spadek od 100 do nieco ponad 150 tys.
Dokładnie kryzysu nie przewidzisz, ale są pewne ruchy, które wskazują, że nadchodzi. Ludzie to głównie emocje.
Śledź gdy zacznie spadać popyt, ceny mieszkań będę jeszcze przez jakiś czas rosły. Rata kredytu może nawet bilansować się z ceną wynajmu. Ale to będzie początek. Według mnie będzie to ok. 2-3 lat, gdy będzie można myśleć o zakupie.

20

Odp: kupno mieszkania - czy to samolubne?

Jeśli związek się chwieje, to ja bym się we wspólne budowanie przyszłości nie pchała. Zawsze on może zamieszkać u Ciebie, a co dalej - życie pokaże.

21

Odp: kupno mieszkania - czy to samolubne?
Miłycham napisał/a:
kasiar napisał/a:

Dziękuje Ci za opinie. Jak myślisz, ile trzeba by było przeczekać?

Nie zgadzałam się np z tym ze bardziej opłaca się wynajmować niż płacić bankowi, bo można „odłożyć więcej pieniędzy na wkład własny”. Tylko ze wiem, ze w praktyce takie odkładanie nie wychodzi (on nie ma oszczędności) i można czekac bez końca. Nie jest to wg mnie efektywne. Tak samo jak czekanie aż ceny spadną, bo czekam już teoretycznie dwa lata, to długo... No i nie skorzystaliśmy z MDMu co tez jest wg mnie błędem trochę. 
To tak na pierwszy rzut, ale są tez inne rzeczy

To czy bardziej opłaca się wynajmować czy brać kredyt nie jest rzeczą zero jedynkową. Przez pierwsze kilka lat i tak będziesz spłacała same odsetki. Wszystko zależy od sytuacji na rynku, samego kredytu i sytuacji ekonomicznej na świecie. To czy będziesz brała z partnerem czy sama nie ma znaczenia. To już indywidualne Twoje podejście, w które nie chce ingerować. Sama znasz wasz związek najlepiej. Nie słuchaj dyrdymałów o blokowaniu marzeń, bo to zobowiązanie długoterminowe, na które wiele rzeczy wpływa i Ty z nim zostaniesz. Według mnie partner zwyczajnie się boi.
Na te chwilę powiększaj majątek.
Wracając. Dwa lata to nic na rynku mieszkaniowym. Na nieopłacalność obecnego kredytu wpływa kilka rzeczy. Po pierwsze niskie stopy procentowe, które są od dłuższego czasu. Spowodowało to że kredyt sam w sobie wydaje się tani, ale jednocześnie marże na kredycie są bardzo wysokie. Stopy procentowe wzrosną, duża marża zostanie i będziesz miała drogi kredyt. Tym bardziej, że w Polsce w odróżnieniu od zachodu, większość kredytów jest ze zmienną stopą procentową (Więc jak coś celuj ze stałą, mimo trochę wyższej ceny). A to nie jedyny punkt wpływający na cenę kredytu. Kolejny to zalew imigrantów z Ukrainy co powoduje co prawda wzrost cen wynajmu, ale również wzrost sprzedaży mieszkań. Do tego dochodzi sytuacja na świecie, gdzie czai się nadchodzący kryzys, jak duży by nie był to jakiś będzie. Widać to choćby po cenach złota, które obecnie bardzo rosną.
Jest kilka czynników, które wpłyną na przyszłe ceny i owy kryzys. Rynek mieszkaniowy, między innymi w Kanadzie (bańka kredytowa), Chinach (drogi kredyt, a jednocześnie ponad 65 mln pustych mieszkań). Oczywiście to nie jedyne rynki, które trzeba brać pod uwagę i nie tylko o rynek mieszkaniowy chodzi.
Jest też nasz kraj. Odchodzenie od wynajmu krótkoterminowego w Polsce, z kilku powodów. Co spowoduje wyprzedaż części mieszkań i spadek cen. Kolejnym powodem będzie wzrost stóp procentowych co podwyższy ceny kredytów. Nie ma co się oszukiwać, dużo ludzi zaciągnęło kredyty na swoje maksymalne możliwości i gdy tak się stanie, trzeba będzie sprzedawać, aby móc spłacać zobowiązanie (to nie USA, gdzie oddajesz mieszkanie i kredyt zamknięty). Mamy też wzrost wysoko gotówkowych kredytów powyżej 250 tys., a spadek od 100 do nieco ponad 150 tys.
Dokładnie kryzysu nie przewidzisz, ale są pewne ruchy, które wskazują, że nadchodzi. Ludzie to głównie emocje.
Śledź gdy zacznie spadać popyt, ceny mieszkań będę jeszcze przez jakiś czas rosły. Rata kredytu może nawet bilansować się z ceną wynajmu. Ale to będzie początek. Według mnie będzie to ok. 2-3 lat, gdy będzie można myśleć o zakupie.

Bardzo Ci dziękuje. Rzeczywiście, tak jak napisałeś, ludzie to głównie emocje - dlatego ja chyba się bardziej kieruje emocjami niż faktami, na które wskazujesz. I może to być duży błąd, dlatego staram się tez sama siebie hamować. Dużo czytam, żeby trochę temat zgłębić i pytam o zdanie znajomych, rodzine. Wiadomo ze co człowiek to opinia, ale można i tak pewne rzeczy zaobserwować.

To tyle jeśli chodzi o rozsądek. A mną cały czas rządzi myślenie - chce mieć już swoje, nie chce czekac... z drugiej strony nie chce się uwiazywac na 20 lat. Kto wie, czy w zwiazku z kryzysem nie stracę pracy za jakiś czas?

Dużo czynników, za dużo jak na jedna osobę na wczesnym etapie swojego dorosłego życia big_smile trochę mnie to przytłacza sad

22

Odp: kupno mieszkania - czy to samolubne?

Na naszym forum istnieje zasada 1związek=1wątek. Ponieważ pojawiło się tu sporo wypowiedzi, zostawiam nowy wątek otwarty, ale Ciebie bardzo proszę, byś na przyszłość nie mnożyła tematów i zapoznała się z Regulaminem naszego forum.

Z pozdrowieniami, Cyngli.

23 Ostatnio edytowany przez Miłycham (2019-09-08 18:27:58)

Odp: kupno mieszkania - czy to samolubne?
kasiar napisał/a:

To tyle jeśli chodzi o rozsądek. A mną cały czas rządzi myślenie - chce mieć już swoje, nie chce czekac... z drugiej strony nie chce się uwiazywac na 20 lat. Kto wie, czy w zwiazku z kryzysem nie stracę pracy za jakiś czas?

Nie będzie Twoje, dopóki nie spłacisz. Na te chwilę gromadź majątek. Najlepiej w dolarach, ewentualnie frankach szwajcarskich. Na wkład, na zabezpieczenie spłacania czyli odłożonych pieniądzach na przynajmniej 6 rat, gdy już go zaciągniesz. Na remont i obsługę, włączając w to firmę do odbioru mieszkania. Sam kredyt tylko ze stałymi stopami. Obecnie można znaleźć co najmniej na 5 lat stałych stóp. Ale obecnie na branie kredytu czas jest zły.
Więc prócz zbierania, możesz go poświęcić na przemyślenie związku.

24

Odp: kupno mieszkania - czy to samolubne?
Tycho napisał/a:

Jeśli nie jesteście w związku małżeńskim, a za mieszkanie chcesz zapłacić sama z własnego kredytu, powiem jedno: mało który mężczyzna miałby na Twoim miejscu takie dylematy. Mnie takie pytanie w ogóle nie przyszłoby chyba do głowy. Związek związkiem, ale jeśli chcę czegoś i stać mnie na to, to to kupuję, i nie oglądam się na innych. Kupiłbym to mieszkanie nawet jakby wszystko grało, a co dopiero w sytuacji kryzysowej.

Bardzo słuszna uwaga- mężczyżni potrafią lepiej o siebie zadbać.

25

Odp: kupno mieszkania - czy to samolubne?

codziennie rozmawiamy i on zmienił trochę podejście. on twierdzi, że to mieszkanie, w którym się zakochałam i które wybrałam jest drogie. że można znaleźć tańsze. (to, które znalazłam jest gotowe do zamieszkania jedynie po wstawieniu łóżka i kilku innych niezbędnych mebli, więc nie bujałabym się z remontem). sam też zaczął szukać.

stety niestety to jego gadanie wzbudza we mnie kolejne wątpliwości i nie podejmuję na razie żadnej decyzji, szukam dalej. staram się słuchać mądrzejszych ode mnie, ale jeśli znajdę coś w lepszej cenie, nie wiem, nie ręczę za siebie, zwłaszcza, że rodzice też nalegają na kupno.

26

Odp: kupno mieszkania - czy to samolubne?
Ela210 napisał/a:
Tycho napisał/a:

Jeśli nie jesteście w związku małżeńskim, a za mieszkanie chcesz zapłacić sama z własnego kredytu, powiem jedno: mało który mężczyzna miałby na Twoim miejscu takie dylematy. Mnie takie pytanie w ogóle nie przyszłoby chyba do głowy. Związek związkiem, ale jeśli chcę czegoś i stać mnie na to, to to kupuję, i nie oglądam się na innych. Kupiłbym to mieszkanie nawet jakby wszystko grało, a co dopiero w sytuacji kryzysowej.

Bardzo słuszna uwaga- mężczyżni potrafią lepiej o siebie zadbać.

wróciłam do swojego starego tematu i poczułam się zainspirowana, żeby zaktualizować sytuację a może nawet pochwalić, że zadbałam o siebie. dużo się wydarzyło w międzyczasie, wyprowadziłam się od partnera pod koniec września i tydzień później sie rozstaliśmy, wynajęłam kawalerkę tymczasowo, a w międzyczasie znalazłam swoje wymarzone mieszkanie. za tydzień podpisuję akt notarialny smile jestem ogromnie szczęśliwa!

27

Odp: kupno mieszkania - czy to samolubne?
kasiar napisał/a:

wróciłam do swojego starego tematu i poczułam się zainspirowana, żeby zaktualizować sytuację a może nawet pochwalić, że zadbałam o siebie. dużo się wydarzyło w międzyczasie, wyprowadziłam się od partnera pod koniec września i tydzień później sie rozstaliśmy, wynajęłam kawalerkę tymczasowo, a w międzyczasie znalazłam swoje wymarzone mieszkanie. za tydzień podpisuję akt notarialny smile jestem ogromnie szczęśliwa!

Gratulacje smile Miło czytać, że Ci się układa i fajnie, że zdecydowałaś się nam o tym napisać. Nowe życie we własnym mieszkanku, coś wspaniałego smile Bądź szczęśliwa!

28

Odp: kupno mieszkania - czy to samolubne?
extravaganza napisał/a:
kasiar napisał/a:

wróciłam do swojego starego tematu i poczułam się zainspirowana, żeby zaktualizować sytuację a może nawet pochwalić, że zadbałam o siebie. dużo się wydarzyło w międzyczasie, wyprowadziłam się od partnera pod koniec września i tydzień później sie rozstaliśmy, wynajęłam kawalerkę tymczasowo, a w międzyczasie znalazłam swoje wymarzone mieszkanie. za tydzień podpisuję akt notarialny smile jestem ogromnie szczęśliwa!

Gratulacje smile Miło czytać, że Ci się układa i fajnie, że zdecydowałaś się nam o tym napisać. Nowe życie we własnym mieszkanku, coś wspaniałego smile Bądź szczęśliwa!

bardzo dziękuję! <3 i wszystkim osobom z tego forum. czytam je regularnie i pomaga mi zrozumieć siebie i innych.

29

Odp: kupno mieszkania - czy to samolubne?
kasiar napisał/a:

wróciłam do swojego starego tematu i poczułam się zainspirowana, żeby zaktualizować sytuację a może nawet pochwalić, że zadbałam o siebie. dużo się wydarzyło w międzyczasie, wyprowadziłam się od partnera pod koniec września i tydzień później sie rozstaliśmy, wynajęłam kawalerkę tymczasowo, a w międzyczasie znalazłam swoje wymarzone mieszkanie. za tydzień podpisuję akt notarialny smile jestem ogromnie szczęśliwa!

Like!

30

Odp: kupno mieszkania - czy to samolubne?

Dopiero dziś trafiłam na Twój odświeżony wątek.
Jeśli po rozstaniu czujesz się z tym komfortowo, być może nawet poczułaś ulgę, to sygnał, że podjęłaś słuszną decyzję. Nawiązując do tematu mieszkania - gratuluję i mam nadzieję, że będzie Ci się dobrze mieszkać.

31

Odp: kupno mieszkania - czy to samolubne?

Kupno mieszkania to ważna rzecz. Jak masz fajną okazję- nie przegap jej
I jak facet się przez to obrazi to tylko pokaze, ile jest tak na prawdę wart, czyli niewiele

32

Odp: kupno mieszkania - czy to samolubne?
kasiar napisał/a:
Ela210 napisał/a:
Tycho napisał/a:

Jeśli nie jesteście w związku małżeńskim, a za mieszkanie chcesz zapłacić sama z własnego kredytu, powiem jedno: mało który mężczyzna miałby na Twoim miejscu takie dylematy. Mnie takie pytanie w ogóle nie przyszłoby chyba do głowy. Związek związkiem, ale jeśli chcę czegoś i stać mnie na to, to to kupuję, i nie oglądam się na innych. Kupiłbym to mieszkanie nawet jakby wszystko grało, a co dopiero w sytuacji kryzysowej.

Bardzo słuszna uwaga- mężczyżni potrafią lepiej o siebie zadbać.

wróciłam do swojego starego tematu i poczułam się zainspirowana, żeby zaktualizować sytuację a może nawet pochwalić, że zadbałam o siebie. dużo się wydarzyło w międzyczasie, wyprowadziłam się od partnera pod koniec września i tydzień później sie rozstaliśmy, wynajęłam kawalerkę tymczasowo, a w międzyczasie znalazłam swoje wymarzone mieszkanie. za tydzień podpisuję akt notarialny smile jestem ogromnie szczęśliwa!

Gratuluje smile

Posty [ 32 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » kupno mieszkania - czy to samolubne?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026