Mam polskie pochodzenie, moja śp. babcia uczęszczała do polskiej szkoły. Od dziecka mieszkałem we wschodniej części Białorusi gdzie nie ma języka polskiego poza kościołem. Chodziłem do kościoła, ale bardzo źle rozumiałem księży i siostry zakonne bo pzyjechali z Polski i sami jednocześnie uczyli się białoruskiego (dla mszy) i rosyjskiego (dla pozostałych rozmów).
Postanowiłem więc uczyć się polskiego samodzielnie. W ogóle lubię się uczyć, poza tym miałem w domu słownik polsko-rosyjski oraz rozmówki. Wzorów poprawnego mówienia po polsku w kościele też nie brakowało. Powolutku poszło po mojej myśli ponieważ język białoruski a język polski są do siebie bardzo podobne.
Dużo czasu spędziłem na czytaniu po polsku, ale na początku szło mi to bardzo niemrawo. Uczyłem się nowych dla mnie słów. Było ich wiele. Natomiast w pamięci utkwiły wzory poprawnej pisowni. Odwiedzałem Polskę kilka razy. Miałem wtedy chyba poziom A2. W kościele już większych problemów nie było.
Potem była długa przerwa. Uczyłem się serbskiego (miałem juź doświadczenie jak się to robi). Teraz od trzech lat przypominam sobie język polski. Wysłuchałem już kilkanaście (jeżeli nie kilkadziesiąt) audiobooków po polsku. Możliwe jest, że w przyszłości zamieszkam w Polsce.