razczy dwa bylam świadkiem jak moja mama chciała popełnić samobójstwo,wiec ja powiedziałam sobie ze u mnie tak nie będzie,niestety po latach stwierdzam ze jest podobnie ,wiec ja generalnie staram sie nie pić lub bardzo rzadko.W wyniku bezradności iz mąŻ nie potrrafi odmowic matce i bratu alkoholu zagrozilam ,ze się rozwiode(w miedzy czasie poznalam kogos,tez zwiazanego z kims),ale kiedy mąŻ postanowił ze sie wyprowadzamy myslalam ze się ułoży ale im bardziej staralam sie to jakoś kleić tym jest gorzej ,krotko mowiac maz twierdzi że mnie kocha najbardziej na świecie,po zachowaniu trudno w to wierzyć,wiec jest coraz gorzej,rzadko uprawiamy seks i bezprzerwy sie klocimy.Jednym słowem coraz gorzej wyjazdy koncza się klotniami.Nie chcę sie uzalac nad soba i pisac jaka to jestem i idealna a on zly ,potrzebuje tylko z kims pogadac ponieważ nie mam sie komu wyzalic
1 2019-06-22 21:12:57 Ostatnio edytowany przez helenadorota (2019-06-22 21:32:19)
Podobne tematy
Dobra, dobra.....pitu pitu. Drugi pańcio namącił w głowie i tyle. A to że mąż jest zły i najgorszy w takich sytuacja to już klasyka.
"rzadko uprawiamy seks i bezprzerwy sie klocimy"
Myslisz żę maż czegoś juz nie podejrzewa???
Ty weź się za ratowanie swojego związku. Pogadajcie z mężem co was boli, a nie szukasz miodu i to jeszcze u zajętych.
Dziękuję za podpowiedź,sytuacja miala miejsce 8 lat temu,nie raz rozmawialiśmy co nas boli ,ale nic sie nie zmienia
Czy mąż wie, żę miałąś kontakt z kimś na boku?