Wspólne finanse - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 23 ]

1

Temat: Wspólne finanse

hej ! Wiem, że takie tematy już były poruszane ale chciałabym znać jeszcze nowsze opinie. A więc z moim narzeczonym mieszkamy razem od 2 lat.
Z kasą bywało u nas różnie od bidy z nędzą po mały luksus.
Na początku wspólnego mieszkania ja straciłam pracę i przez długi czas nie mogłam  znaleźć nowej, tylko dorabiałam 700 / 1000 zł na kręgielni.
Kazdą złotówke oddawałam na dom i życie, a mój narzeczony wiadomo też  dawał na utrzymanie, opłaty itd. Nie ukrywam, ze wiele razy było tak, że w słabszym miesiącu On nas ratował. No ale z czasem prace znalazłam i jakoś to sie kula, ale w dalszym ciągu jest za mało na NORMALNE życie, bo życie jest po prostu drogie.
No ale doczekaliśmy się momentu gdzie On dostał podwyżkę w pracy ale też dostaliśmy za zimę jakiś zaległy, zagubiony rachunek za gaz w wysokości 300 zł ... + prąd 150 zł
No i trzeba zapłacić.
Ja zarabiam najniższą krajową i nie ukrywam, że nie zawsze starcza mi do ostatniego.
Rachunkami dzielimy się na pół czyli ja płacę moją połowe za mieszkanie (600 zł) + połowa za rachunki
+ Rata za agd
Czyli w tym miesiącu łącznie 600 + rata + 225 zł i zostanie mi na życie 500 zł 
No i ! Mój narzeczony na początku nie upominał się o kase za ten rachunek więc pomyślałam, ze może za mnie wyłoży skoro wie, że zarabiam mniej  tym bardziej, ze dostał w pracy podwyżkę gdzie w tym mieisącu dodatkowo był jeszcze w drugiej pracy gdzie zarobił 2 tys. Więc pomyślałam, ze zapłaci za mnie chociazby dlatego, żebym mogła sobie kupić buty na lato... bo po prostu zarabiam mniej no to żebym miała...
No i jak go zapytałam czy może dałby mi na buty na lato po wypłacie to odparł "Ty mi musisz jeszcze dać na rachunek 200 zł"  nie ukrywam że się zdziwiłam... Po przecież żyjemy razem itd równie dobrze mogłabym, któregoś dnia nie zrobić zakupów do domu i mu kazać zrobić i bym miała te 200 zł ale nigdy się nie upominam o kase na zakupy.
Ostatnio jak szłam z moją siostrą na zakupy bo musiała sobie kupić coś do ubrania to on powiedział "jak Ci sie coś spodoba to sobie kup" i wiecie co dzięki bogu że nic sobie nie kupiłam bo nawet słowem nie wspomniał o tym, zeby oddać mi za to pieniądze. To tak jakbym dostała pozwolenie na wydanie swoich pieniędzy, których i tak de facto nie mam.
No i jest 11sty a ja mam na koncie 270 zł... A do końca jeszcze daleko.
Stąd moje pytanie jak sie dzielic opłatami w związku gdzie jedno zarabia mniej a drugie 4 razy tyle.
Jak kiedyś mu zaproponowałam wspólne konto to powiedział, że nie bo a co jeśli kiedyś będzie chciał mi zrobić niespodziankę i coś kupić?!
Wszystko spoko ale niespodzianek mi nie robi, bo zawsze coś dla mnie kupujemy razem na zakupach...

Jak to wszystko rozumieć i jak jest u Was? jak się dzielić opłatami?
Pozdrawiam

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Wspólne finanse

Na Twoim miejscu zamiast żerować na nim, szukałabym lepszej pracy.
Niestety tak wygląda życie. Oczekiwanie, że druga osoba fundnie Ci ciucha czy buty i zapłaci za Ciebie wszystkie rachunki jest trochę bezczelne.
I tak, może z Twojej perspektywy to tak nie wygląda, ale to niesamowicie frustruje jak druga osoba tak ciągnie i ciągnie i ciągnie, a nie ma żadnych perspektyw na moment, w którym ciągnąć przestanie.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

3

Odp: Wspólne finanse

Domyślałam się że padnie taka odpowiedź a to już tłumaczę big_smile
Szukam drugiej pracy.  On zawsze mi na to mówi, że nie mam szukac drugiej pracy bo jedną już mam. I że to On dąży do tego, żebysmy mieli lepiej.

4

Odp: Wspólne finanse

Olej to, co chłop mówi i poszukaj drugiej pracy. Masz bidować bo jaśniepan Ci pustą gadkę pociska? Za rachunki i tak musisz zapłacić, ubrania sobie kupić itp.

Nigdy w takiej sytuacji nie polegaj na mężczyźnie, bo się możesz na tym przejechać.
Finansowo musisz być niezależna, choćby się waliło i paliło, bo różnie w życiu może być.

5

Odp: Wspólne finanse

Olałabym takiego faceta. Dla mnie to znak , że w razie tarapatów nie ma co liczyć na łaskawość. Wystawi Ci rachunek.
Ja mam wspólne finanse z mężem i jestem zwolennikiem takiego rozwiązania. Nigdy nie będzie po równo, u mnie zawsze mąż więcej zarabiał i tak naprawdę dzięki niemu mamy dobry standard życia. I nie uważam żebyś żerowała na kimś - pracujesz. A że mniej zarabiasz? Po to chyba też wiążemy się na stałe żeby pomóc sobie w każdej dziedzinie. Życie jest drogie, nie każdy ma możliwość zarabiania po 4 tys wzwyż i siły na ciągnięcie dwóch etatów, tym bardziej jak partner ma dobrą pracę.
Zastanów się czy tego oczekujesz w życiu.

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

6 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-06-11 16:06:40)

Odp: Wspólne finanse
Marata napisał/a:

Olej to, co chłop mówi i poszukaj drugiej pracy. Masz bidować bo jaśniepan Ci pustą gadkę pociska? Za rachunki i tak musisz zapłacić, ubrania sobie kupić itp.

Nigdy w takiej sytuacji nie polegaj na mężczyźnie, bo się możesz na tym przejechać.
Finansowo musisz być niezależna, choćby się waliło i paliło, bo różnie w życiu może być.

Podpisuję się pod tym słowami Maraty.
Zależność finansowa czy jakiekolwiek oczekiwania, że facet będzie Cię wspierał finansowo, to w dłuższej perspektywie pole do nadużyć, kontroli i manipulacji. Musisz w tym względzie zadbać o siebie i niczego nie oczekiwać.

7

Odp: Wspólne finanse

Moja siostra mi tak samo robila,mam jej kupic bo ona jest biedna i poszkodowana, ja winna ze ona miala gorzej w dzieciństwie,ja mam zalatwiac prace, mam pomagac w studiach. co za to ?? atak na mnie za wszystko. Bo źle cos zrobione, bo jestem do niczego, bo rodzice mi pomagali wiec jej sie nalezy teraz.... Ok mozna zrobic  ale nie jak ktos wogole nie szanuje.... a z praca jasne chcialabys cos lepszego to jest obłęd w tym kraju po szukaniu dla siostry calymi godzinami wciaz nic, o firmach mogla bym z imienia pisać.... Panu ktory tego nie rozumie tylko podziekować bo on cie ani nie szanuje ani nie chce zrozumiec... hmm wole mieszkanie bez takiego pana

Zuza K

8 Ostatnio edytowany przez TypowyCharlie (2019-06-11 16:15:45)

Odp: Wspólne finanse

A ja mam wręcz odwrotne uczucia niż moja poprzedniczka chomik. Nie chciałbym by ktoś mnie utrzymywał do końca mojego życia, jak ktoś nie potrafi zadbać o swoje potrzeby to jednak coś jest nie tak. Niech autorka weźmie się w garść i zacznie szukać lepszej pracy, to nie jest takie trudne, wystarczą chęci i umiejętności. Według mnie osoby które nie potrafią zarobić na swoje utrzymanie to łamagi życiowe (bez urazy). Usiądźcie sobie w wolny dzień i zróbcie kalkulacje ile mniej więcej na wszystko wydajecie i podzielcie to na pół między wami.

Odp: Wspólne finanse

Mąż zarabia ja wydaję na dom, zakupy, rachunki.

10

Odp: Wspólne finanse
shewolf napisał/a:

Domyślałam się że padnie taka odpowiedź a to już tłumaczę big_smile
Szukam drugiej pracy.  On zawsze mi na to mówi, że nie mam szukac drugiej pracy bo jedną już mam. I że to On dąży do tego, żebysmy mieli lepiej.

Nie skupiaj się na tym, co on mówi, a raczej zwróć uwagę na to co robi.
Bo jego zachowanie wyraźnie pokazuje, że on nie dąży do tego żebyście Wy mieli lepiej.
Dąży do tego, żeby to on miał lepiej, a z Tobą rozlicza się skrupulatnie co do ostatniego grosika.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

11

Odp: Wspólne finanse

Nie szukaj drugiej pracy. Szukaj jednej, ale lepszej. Da się zarabiać więcej niż minimalna.
4k brutto to norma, nie marzenia.
4k netto to już trzeba się napracować, ale też osiągalne.

Kupuj tyle na ile masz sama. Jak Cię nie stać na mieszkanie to wyprowadź się do jednego pokoju. Albo dziel ten pokój z kimś innym. Mierz siły na zamiary i nigdy nie spodziewaj się, że on Ci kupi buty na lato bo nie masz. Ja na jego miejscu bym się ewakuowała. Nie przez to, że masz mniej kasy tylko przez postawę oczekiwania, że on Ci zapłaci za ciuchy.

Zacznij rozliczać zakupy spożywcze na pół.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

12

Odp: Wspólne finanse
chomik9911 napisał/a:

...
Ja mam wspólne finanse z mężem i jestem zwolennikiem takiego rozwiązania....

Mąż, czyli wspólnota małżenska a nie tzw. zwiazek.

13

Odp: Wspólne finanse

Jeżeli chodzi o finanse w związku, to poglądów jest wiele i nie da się wybrać jednej obiektywnie najlepszej wersji, czy np. dzielić po równo opłaty, czy wszystko do wspólnej kasy, czy... Natomiast tutaj akurat się facetowi nie dziwię w ogóle. Z tego co zrozumiałam, Ty od dwóch lat nie znalazłaś satysfakcjonującej Cię pod kątem finansów pracy, a Twój partner od tych dwóch lat łata dziury w budżecie - raz mniej, raz więcej, ale dokłada. To jest problem. Dwa lata, a nic się nie zmieniło. Ty masz jedną pracę, a chłopak ciągnie dwa etaty i Ty w związku z tym uznajesz, że ma płacić więcej rachunków i kupować Ci buty. Znaczy, on lata do drugiej pracy po to, żebyś Ty mogła wydawać więcej niż zarabiasz? Serio? o.O Można zrozumieć sytuacje przejściowe, można zrozumieć takie układy, gdzie jedna strona ma kasy jak lodu i chce wyrównać standard życia w związku, można zrozumieć naprawdę wiele, ale to? Facet ma pieniądze, bo ma dwie prace. Ty nie masz, bo masz jedną. Znajdź drugą albo lepiej płatną, bo to brzmi śmiesznie. Przecież w gruncie rzeczy wychodzi na to, że skoro on poszedł do drugiej pracy, to Ty masz się dokładać do wspólnego życia mniej, żeby Ci więcej zostało (a jemu mniej; kolejne cudo, bo gdyby facet chciał mieć mniej, to by sobie drugą pracę odpuścił, a nie latał do niej po to, żebyś Ty płacić nie musiała, absurd).

14

Odp: Wspólne finanse

"Czyli w tym miesiącu łącznie 600 + rata + 225 zł i zostanie mi na życie 500 zł  "
najniższa krajowa to 2200 zł, wiec jakim cudem zostaje ci 500?

15

Odp: Wspólne finanse
sosenek napisał/a:

najniższa krajowa to 2200 zł

Brutto
Ok 1600 na rękę.

16

Odp: Wspólne finanse
Wzl napisał/a:
sosenek napisał/a:

najniższa krajowa to 2200 zł

Brutto
Ok 1600 na rękę.

dramat.

17

Odp: Wspólne finanse

@shewolf
Jesteś jeszcze młoda, masz czas by zarabiać więcej. Prezentujesz jednak złą postawę w stosunku do partnera. Czym innym jest prezent, a czym innym ustalony podział. Przy takich zarobkach życie to jedynie oszczędzanie i zaciskanie pasa. Szukaj lepszej pracy, a w między czasie spróbuj złapać jakieś dorywcze zlecenia. Być może z nich sfinansujesz sobie buty. Możesz wziąć przykład z tego co napisała Lady Loka, bo nie brakuje tam celnych uwag.

18

Odp: Wspólne finanse
Lady Loka napisał/a:

Nie szukaj drugiej pracy. Szukaj jednej, ale lepszej. Da się zarabiać więcej niż minimalna.
4k brutto to norma, nie marzenia.
4k netto to już trzeba się napracować, ale też osiągalne.

Kupuj tyle na ile masz sama. Jak Cię nie stać na mieszkanie to wyprowadź się do jednego pokoju. Albo dziel ten pokój z kimś innym. Mierz siły na zamiary i nigdy nie spodziewaj się, że on Ci kupi buty na lato bo nie masz. Ja na jego miejscu bym się ewakuowała. Nie przez to, że masz mniej kasy tylko przez postawę oczekiwania, że on Ci zapłaci za ciuchy.

Zacznij rozliczać zakupy spożywcze na pół.

Autorka raczej nie oczekuje sponsoringu, raczej sprawiedliwości w 100%, jak ona ma sie dokładać do wszystkich opłat, to dlaczego on jej nie oddaje za zakupy spożywcze?, jakby oddawał połowę to Autorka by miała chociażby na te buty.
Fakt faktem niezależność finansowa to podstawa, szczególnie, gdy partnerzy rozliczają sie co do złotówki

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam
Odp: Wspólne finanse
Nirvanka87 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Nie szukaj drugiej pracy. Szukaj jednej, ale lepszej. Da się zarabiać więcej niż minimalna.
4k brutto to norma, nie marzenia.
4k netto to już trzeba się napracować, ale też osiągalne.

Kupuj tyle na ile masz sama. Jak Cię nie stać na mieszkanie to wyprowadź się do jednego pokoju. Albo dziel ten pokój z kimś innym. Mierz siły na zamiary i nigdy nie spodziewaj się, że on Ci kupi buty na lato bo nie masz. Ja na jego miejscu bym się ewakuowała. Nie przez to, że masz mniej kasy tylko przez postawę oczekiwania, że on Ci zapłaci za ciuchy.

Zacznij rozliczać zakupy spożywcze na pół.

Autorka raczej nie oczekuje sponsoringu, raczej sprawiedliwości w 100%, jak ona ma sie dokładać do wszystkich opłat, to dlaczego on jej nie oddaje za zakupy spożywcze?, jakby oddawał połowę to Autorka by miała chociażby na te buty.
Fakt faktem niezależność finansowa to podstawa, szczególnie, gdy partnerzy rozliczają sie co do złotówki

W takim razie powinni prowadzić budżet i się rozliczać co do grosza. I nikt nie będzie miał żalów.

20

Odp: Wspólne finanse
shewolf napisał/a:

Jak to wszystko rozumieć i jak jest u Was? jak się dzielić opłatami?
Pozdrawiam

Jak dla mnie, to związek i wspólne mieszkanie to wzajemne wspieranie się. Wprawdzie my jesteśmy małżeństwem i z mocy prawa kasa jest wspólna, ale mamy osobne konta i prawie osobne finanse.
U nas jest tak, że podzieliliśmy koszty i każde odpowiada za swoją działkę. Żona płaci za mieszkanie i wyżywienie, ja utrzymuje dzieci na studiach. Do tego auto, komputery, telefony to moja działka. Żona nie wnika ile ja wydaję. Chce mieć telefon który działa, internet, telewizję ze swoimi programami. Jak mi na to zabraknie, to mówię że coś kosztuje za dużo i albo współinansujesz, albo tego nie będzie.
Ona co jakiś czas komunikuje że jej zabraknie do końca miesiąca, więc jej daję tyle ile trzeba.

Nigdy w życiu nie pomyslalbym aby się z nią rozliczać do złotówki. Jak byliśmy na studiach, ona się lepiej uczyła i miała stypendium za naukę, do tego socjalne, jakieś tam jeszcze dodatki- miała więcej. Każdy wrzucał do wspólnego gara to co miał na zasadzie "to ja tym razem zapłacę" i już.

21 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-06-13 11:56:59)

Odp: Wspólne finanse
shewolf napisał/a:

Jak to wszystko rozumieć i jak jest u Was? jak się dzielić opłatami?

Moim zdaniem byłoby inaczej, gdyby chodziło o jakieś ekskluzywne produkty np. buty jakiejś drogiej firmy za 1000 zł, jednakże tutaj mamy raczej do czynienia z podstawowymi potrzebami. Wydaje mi się że to jest podstawowy element opieki w okresie np. długotrwałego bezrobocia lub innych okoliczności zewnętrznych, żeby nie kreować problemu w przypadku trudności z zapłaceniem rachunków, albo żeby zapewnić że m.in. jest kilka par dobrych i wygodnych butów na różne zastosowania - jedne na zimę, inne na lato, może jeszcze kilka przykładów dałoby się znaleźć, koszt 200 zł wydaje się rozsądnym kompromisem pomiędzy ceną i jakością. Nie mówimy tu oczywiście o sytuacji bezterminowej, np. mi trudno byłoby podołać takiemu stanowi, tylko o przejściowych trudnościach. Wsparcie na rynku pracy może mieć wiele postaci.

"Poznacie ich po ich owocach":D https://www.netkobiety.pl/viewtopic.php … 9&p=80 wszystko o randkach i związkach, a także wszystkie pytania do mnie, zapraszam:D

22

Odp: Wspólne finanse
Nirvanka87 napisał/a:

Autorka raczej nie oczekuje sponsoringu, raczej sprawiedliwości w 100%, jak ona ma sie dokładać do wszystkich opłat, to dlaczego on jej nie oddaje za zakupy spożywcze?, jakby oddawał połowę to Autorka by miała chociażby na te buty.
Fakt faktem niezależność finansowa to podstawa, szczególnie, gdy partnerzy rozliczają sie co do złotówki

Hm, ale czy wyłącznie autorka robi zakupy i za nie płaci? Ja odebrałam to tak, jakby robili je "jak wypadnie", raz jedno, raz drugie, raz jedno częściej, raz drugie. I jakby autorka uznała, że gdyby na jedne zakupy nie poszła, a wysłała partnera, to by miała na buty.


Lagrange napisał/a:

Nigdy w życiu nie pomyslalbym aby się z nią rozliczać do złotówki. Jak byliśmy na studiach, ona się lepiej uczyła i miała stypendium za naukę, do tego socjalne, jakieś tam jeszcze dodatki- miała więcej. Każdy wrzucał do wspólnego gara to co miał na zasadzie "to ja tym razem zapłacę" i już.

Ja generalnie też sobie nie wyobrażam takiej sytuacji. Jednak równie mocno nie jestem w stanie sobie wyobrazić sytuacji, w której ja kombinuję jak mogę, żeby mieć więcej kasy, ciągnę dwa etaty, a mój partner od dwóch lat siedzi sobie w możliwie najgorzej płatnej pracy i jeszcze woła, żeby mu dać na coś tam. Po prostu to trwa za długo moim zdaniem, żeby podpiąć to pod tymczasowe problemy i pomagać z uśmiechem. To już jest pora na "nie, teraz Ty mi pomóż, zarabiając przynajmniej na swoje potrzeby".

23

Odp: Wspólne finanse

Myślę że wspólne konto to absurdalny pomysł zwłaszcza że nie jesteście jeszcze małżeństwem Radziłabym żeby np on dawał 1500 zł na życie i tyle samo ty Z tego opłacacie rachunki i kupujecie jedzenie Pieniądze trzymasz ty Jak coś zostanie pod koniec miesiąca to przeznaczacie to na kino teatr lub wrzucacie do skarbonki i zbieracie na urlop Ten system się sprawdza polecam

Posty [ 23 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018