Dzieci, były mąż, finanse - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Dzieci, były mąż, finanse

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

Temat: Dzieci, były mąż, finanse

Cześć wszystkim,
Z góry przepraszam, jeśli piszę w niewłaściwym dziale, ale jestem z lekka zdezorientowana i potrzebuję porady lub Waszego zdania.
Jestem rozwiedziona już 7 lat, ja mieszkam w Polsce., były mąż za granicą.
Mamy dwoje dzieci, które są ze mną - były mąż sam zgodził się na takie rozwiązanie .
Oboje ułożyliśmy sobie życie na nowo, nikt nikomu nie wchodzi w drogę, nigdy nie utrudniałam kontaktów z dziećmi bo uważam, że takie rzeczy robią naprawdę podli ludzie, którzy dzieci nie kochają i ich dobro jest mniej ważne, aniżeli utarcie nosa byłemu partnerowi.
Niestety zdarzyło się ze strony byłego męża kilka nieprzyjemności (np straszenie prawnikiem w sytuacji, kiedy uznałam, że dzieci nie powinny jechać na wakacje do UK - oczywiście dałam wolną rękę byłemu mężowi na przyjazd tu i wyjazd z dziećmi gdziekolwiek by chciał w obrębie Polski . Niestety wówczas dostałam zarówno pismo od prawnika z informacją o utrudnianiu kontaktów jak i dowiedziałam się od starszej córki, że tata  i jej powiedział o takim stanie rzeczy. Córka ma 14 lat, więc starała się mu wytłumaczyć że wcale tak  nie jest, ale jak stwierdziła: tato nie dał jej dojść do słowa).
Czasem też jest mi za dzieci najzwyczajniej w świecie przykro, ale nigdy im słowa w tym temacie nie powiedziałam, mają swój rozum . Sytuacje, że tato jest w Polsce przez dwa tygodnie, zwiedza i generalnie spędza czas ze swoją drugą połówką są relatywnie częste i dzieci np dowiadują się, że tata znajduje dla nich dwa, trzy dni w międzyczasie, przy czym przyjeżdża, zabiera je do hotelu i np cały dzień odsypia wojaże, nie należą dla mnie do przyjemnych. I dla córek też nie, bo dzwonią do mnie lub piszą.
Jeśli zwracam mu uwagę (spokojnie, możecie wierzyć lub nie, ale serio staram się działać bez emocji, bo z nim się inaczej nie da. Jeśli powiedziałabym o słowo za dużo, rozpętałabym kłótnie), i tak jest obraza majestatu i zawsze prawie padają słowa, że on ma dzieci na odległość, że to ja wyjechałam plus wyciąganie trupów z szafy w postaci przytyków z przeszłości.
Córki otwarcie mówią, że wolą ojczyma od taty, i nie dlatego że ktoś je zmanipulował. Po prostu ktoś im poświęca w końcu czas, nie śpi do 12, nie wychodzi wieczorami, tylko spędza czas, pomaga w lekcjach i najzwyczajniej w świecie się troszczy.
I teraz: były mąż miał nie przyjeżdżać do Polski na te wakacje w ogóle, z racji kwarantanny musiał wybrac cały urlop (tak twierdził) i nie był pewien, czy uda mu się dostać cos dodatkowo.
OK, rozumiałam to i takie wieści przekazałam dziewczynom, tłumacząc sytuację na świecie.
Kilka dni temu okazało się, że jednak będzie w Polsce, bo w rodzinie jego partnerki jest ślub, więc na niego przyjeżdżają.
W międzyczasie uda się mu też zobaczyć z dziećmi.
Nasze miejscowości są dość daleko od siebie, więc mój były mąż oczekuje że.......albo odwiozę dzieci, albo spotkamy się wpół drogi, albo przywiozę je z powrotem. Pyta również, dlaczego ona zawsze musi ponosić 100% kosztów tych wyjazdów....
Nie bierze pod uwagę, że ja też z dziećmi wyjeżdżam.
NApisał również, że jest to OBOWIĄZKIEM rodzica....(to dzielenie kosztów ich wspólnego wyjazdu, bo w sumie nie wiem).
Co mam  o tym sądzić|? Czy ktoś z Was, rozwiedzionych rodziców, organizując dzieciom wyjazd, oczekuje partycypacji w kosztach tegoż wyjazdu od drugiej strony? (Zakłądając że druga strona też takie wyjazdy organizuje). Serio, jestem zdezorientowana, nie wiem po prostu, co mam mu napisać, bo żaden argument nie dociera.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Kleoma (2020-07-10 19:30:14)

Odp: Dzieci, były mąż, finanse
Po prostu Gabi napisał/a:

Cześć wszystkim,
Z góry przepraszam, jeśli piszę w niewłaściwym dziale, ale jestem z lekka zdezorientowana i potrzebuję porady lub Waszego zdania.
Jestem rozwiedziona już 7 lat, ja mieszkam w Polsce., były mąż za granicą.
Mamy dwoje dzieci, które są ze mną - były mąż sam zgodził się na takie rozwiązanie .
Oboje ułożyliśmy sobie życie na nowo, nikt nikomu nie wchodzi w drogę, nigdy nie utrudniałam kontaktów z dziećmi bo uważam, że takie rzeczy robią naprawdę podli ludzie, którzy dzieci nie kochają i ich dobro jest mniej ważne, aniżeli utarcie nosa byłemu partnerowi.
Niestety zdarzyło się ze strony byłego męża kilka nieprzyjemności (np straszenie prawnikiem w sytuacji, kiedy uznałam, że dzieci nie powinny jechać na wakacje do UK - oczywiście dałam wolną rękę byłemu mężowi na przyjazd tu i wyjazd z dziećmi gdziekolwiek by chciał w obrębie Polski . Niestety wówczas dostałam zarówno pismo od prawnika z informacją o utrudnianiu kontaktów jak i dowiedziałam się od starszej córki, że tata  i jej powiedział o takim stanie rzeczy. Córka ma 14 lat, więc starała się mu wytłumaczyć że wcale tak  nie jest, ale jak stwierdziła: tato nie dał jej dojść do słowa).
Czasem też jest mi za dzieci najzwyczajniej w świecie przykro, ale nigdy im słowa w tym temacie nie powiedziałam, mają swój rozum . Sytuacje, że tato jest w Polsce przez dwa tygodnie, zwiedza i generalnie spędza czas ze swoją drugą połówką są relatywnie częste i dzieci np dowiadują się, że tata znajduje dla nich dwa, trzy dni w międzyczasie, przy czym przyjeżdża, zabiera je do hotelu i np cały dzień odsypia wojaże, nie należą dla mnie do przyjemnych. I dla córek też nie, bo dzwonią do mnie lub piszą.
Jeśli zwracam mu uwagę (spokojnie, możecie wierzyć lub nie, ale serio staram się działać bez emocji, bo z nim się inaczej nie da. Jeśli powiedziałabym o słowo za dużo, rozpętałabym kłótnie), i tak jest obraza majestatu i zawsze prawie padają słowa, że on ma dzieci na odległość, że to ja wyjechałam plus wyciąganie trupów z szafy w postaci przytyków z przeszłości.
Córki otwarcie mówią, że wolą ojczyma od taty, i nie dlatego że ktoś je zmanipulował. Po prostu ktoś im poświęca w końcu czas, nie śpi do 12, nie wychodzi wieczorami, tylko spędza czas, pomaga w lekcjach i najzwyczajniej w świecie się troszczy.
I teraz: były mąż miał nie przyjeżdżać do Polski na te wakacje w ogóle, z racji kwarantanny musiał wybrac cały urlop (tak twierdził) i nie był pewien, czy uda mu się dostać cos dodatkowo.
OK, rozumiałam to i takie wieści przekazałam dziewczynom, tłumacząc sytuację na świecie.
Kilka dni temu okazało się, że jednak będzie w Polsce, bo w rodzinie jego partnerki jest ślub, więc na niego przyjeżdżają.
W międzyczasie uda się mu też zobaczyć z dziećmi.
Nasze miejscowości są dość daleko od siebie, więc mój były mąż oczekuje że.......albo odwiozę dzieci, albo spotkamy się wpół drogi, albo przywiozę je z powrotem. Pyta również, dlaczego ona zawsze musi ponosić 100% kosztów tych wyjazdów....
Nie bierze pod uwagę, że ja też z dziećmi wyjeżdżam.
NApisał również, że jest to OBOWIĄZKIEM rodzica....(to dzielenie kosztów ich wspólnego wyjazdu, bo w sumie nie wiem).
Co mam  o tym sądzić|? Czy ktoś z Was, rozwiedzionych rodziców, organizując dzieciom wyjazd, oczekuje partycypacji w kosztach tegoż wyjazdu od drugiej strony? (Zakłądając że druga strona też takie wyjazdy organizuje). Serio, jestem zdezorientowana, nie wiem po prostu, co mam mu napisać, bo żaden argument nie dociera.

Z powodu wirusa to nie pozwoliłabym dzieciom iść na ślub.

A w jakiej wysokości masz alimenty na dzieci?
Nie pytam o konkretną sumę tylko czy jest to według ciebie suma wystarczająca, może nawet jesteś bardzo zadowolona z jej wysokości?

Znam kilka przypadków rozwodowych i wszędzie ojcowie sami płacą koszty kontaktów z dziećmi.

Poza jednym przypadkiem gdzie były mąż gdy weźmie dziecko do siebie to następnego miesiąca wysyła alimenty pomniejszone o sumę dniówek jakie dziecko u niego spędziło. Mimo, ze alimenty i tak są niskie. Matka nic z tym nie robi bo się go boi. Wielokrotnie straszył ja prawnikiem, tym że jej się coś może nagle stać jeśli będzie narzekać, ciągać go po sądach itd.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

3

Odp: Dzieci, były mąż, finanse

Ja mieszkam za granica z dzieckiem, tata dziecka w Polsce. Ponieważ kwestia kraju zamieszkania była moja decyzją, biorę na siebie ew. koszty podróży ojca dziecka. Bo to ja zdecydowałam o zamieszkaniu tak daleko że "normalne", regularne wizyty nie wchodzą w grę.

Jeśli tak jest że to Ty wróciłaś do kraju z dziećmi, moim zdaniem w twoim geście również jest partycypowanie w kosztach spotkania. Jakość czasu spędzanego przez ojca z dziećmi nie ma tu żadnego znaczenia. To jest jego czas i jego interes jak go z dziećmi zaplanuje.

- Dokąd idziesz?
- Nie wiem- odpowiedział Włóczykij .
Drzwi zamknęły się i Włóczykij wszedł w las.
Miał przed sobą sto mil ciszy.

4 Ostatnio edytowany przez Po prostu Gabi (2020-07-11 00:24:27)

Odp: Dzieci, były mąż, finanse
McMiodek napisał/a:

Ja mieszkam za granica z dzieckiem, tata dziecka w Polsce. Ponieważ kwestia kraju zamieszkania była moja decyzją, biorę na siebie ew. koszty podróży ojca dziecka. Bo to ja zdecydowałam o zamieszkaniu tak daleko że "normalne", regularne wizyty nie wchodzą w grę.

Jeśli tak jest że to Ty wróciłaś do kraju z dziećmi, moim zdaniem w twoim geście również jest partycypowanie w kosztach spotkania. Jakość czasu spędzanego przez ojca z dziećmi nie ma tu żadnego znaczenia. To jest jego czas i jego interes jak go z dziećmi zaplanuje.

Ale idąc Twoim token myślenia, on również powinien partycypować w kosztach naszych wakacji, tj moich i dzieci?
Ja wychowuję, zajmuję się i non stop pracuję. Urlop mam raz w roku. Wtedy też wyjeżdżam z dziećmi i nigdy w życiu nikogo nie prosiłam o pomoc.
Nawet kiedy byliśmy razem, cała opieka i wychowanie spadły na mnie.
Dlaczego mam partycypować w ich wspólnych wojażach, a on w naszych nie?
Próbuję zrozumieć, to wszytko.
Wysokość alimentów ustalona przez sąd. Były mąż się wywiązuje, aczkolwiek mam wrażenie, że dzięki temu wydaje mu się, że może duuuzo (wtedy, kiedy mu się przypomni). Na pewno nie będę wychodzić o obniżenie/podwyższenie alimentów. Wolałabym, by były po prostu pamiętał o dzieciach i się o nie troszczył. Zawsze... Nie przy okazji...
A jeśli te okazje i roszczenia staną się standardem ( co niestety się dzieje) wolałabym nie mieć alimentów i mieć pewność , że dzieci po raz kolejny nie zostaną zawiedzione.
Ps.. Były mąż potrafił zabrać dzieci na wakacje, zostawić je na noc w domu, w którym mieszkał jego chory na schizofrenię brat po odsiadce a sam wyszedł spotkać się ze znajomymi...
Wyraźnie podkreślałam, że to nie może się zdarzyć..
Uważasz zatem, że jakość nie ma znaczenia?
Serio?

5

Odp: Dzieci, były mąż, finanse

Jeśli dzieci jechałyby na wakacje do OJCA- owszem, powinien on płacić za ich podróż i utrzymanie, oraz Twój przelot/przejazd jako ich opiekunki na czas podróży. Nie dopowiadaj sobie całej reszty,ktorej nie napisałam. A skoro masz aż takie zastrzeżenia co do wpływu eksa na dzieci, to zamiast żalić się na niego na forum- ogranicz mu prawa rodzicielskie i ustal widzenia z dziećmi tylko u Was i w Twojej obecności sądownie. Wtedy będziesz mogła kontrolować sytuację tak, jak będziesz chciała.

- Dokąd idziesz?
- Nie wiem- odpowiedział Włóczykij .
Drzwi zamknęły się i Włóczykij wszedł w las.
Miał przed sobą sto mil ciszy.

6

Odp: Dzieci, były mąż, finanse
Kleoma napisał/a:
Po prostu Gabi napisał/a:

Cześć wszystkim,
Z góry przepraszam, jeśli piszę w niewłaściwym dziale, ale jestem z lekka zdezorientowana i potrzebuję porady lub Waszego zdania.
Jestem rozwiedziona już 7 lat, ja mieszkam w Polsce., były mąż za granicą.
Mamy dwoje dzieci, które są ze mną - były mąż sam zgodził się na takie rozwiązanie .
Oboje ułożyliśmy sobie życie na nowo, nikt nikomu nie wchodzi w drogę, nigdy nie utrudniałam kontaktów z dziećmi bo uważam, że takie rzeczy robią naprawdę podli ludzie, którzy dzieci nie kochają i ich dobro jest mniej ważne, aniżeli utarcie nosa byłemu partnerowi.
Niestety zdarzyło się ze strony byłego męża kilka nieprzyjemności (np straszenie prawnikiem w sytuacji, kiedy uznałam, że dzieci nie powinny jechać na wakacje do UK - oczywiście dałam wolną rękę byłemu mężowi na przyjazd tu i wyjazd z dziećmi gdziekolwiek by chciał w obrębie Polski . Niestety wówczas dostałam zarówno pismo od prawnika z informacją o utrudnianiu kontaktów jak i dowiedziałam się od starszej córki, że tata  i jej powiedział o takim stanie rzeczy. Córka ma 14 lat, więc starała się mu wytłumaczyć że wcale tak  nie jest, ale jak stwierdziła: tato nie dał jej dojść do słowa).
Czasem też jest mi za dzieci najzwyczajniej w świecie przykro, ale nigdy im słowa w tym temacie nie powiedziałam, mają swój rozum . Sytuacje, że tato jest w Polsce przez dwa tygodnie, zwiedza i generalnie spędza czas ze swoją drugą połówką są relatywnie częste i dzieci np dowiadują się, że tata znajduje dla nich dwa, trzy dni w międzyczasie, przy czym przyjeżdża, zabiera je do hotelu i np cały dzień odsypia wojaże, nie należą dla mnie do przyjemnych. I dla córek też nie, bo dzwonią do mnie lub piszą.
Jeśli zwracam mu uwagę (spokojnie, możecie wierzyć lub nie, ale serio staram się działać bez emocji, bo z nim się inaczej nie da. Jeśli powiedziałabym o słowo za dużo, rozpętałabym kłótnie), i tak jest obraza majestatu i zawsze prawie padają słowa, że on ma dzieci na odległość, że to ja wyjechałam plus wyciąganie trupów z szafy w postaci przytyków z przeszłości.
Córki otwarcie mówią, że wolą ojczyma od taty, i nie dlatego że ktoś je zmanipulował. Po prostu ktoś im poświęca w końcu czas, nie śpi do 12, nie wychodzi wieczorami, tylko spędza czas, pomaga w lekcjach i najzwyczajniej w świecie się troszczy.
I teraz: były mąż miał nie przyjeżdżać do Polski na te wakacje w ogóle, z racji kwarantanny musiał wybrac cały urlop (tak twierdził) i nie był pewien, czy uda mu się dostać cos dodatkowo.
OK, rozumiałam to i takie wieści przekazałam dziewczynom, tłumacząc sytuację na świecie.
Kilka dni temu okazało się, że jednak będzie w Polsce, bo w rodzinie jego partnerki jest ślub, więc na niego przyjeżdżają.
W międzyczasie uda się mu też zobaczyć z dziećmi.
Nasze miejscowości są dość daleko od siebie, więc mój były mąż oczekuje że.......albo odwiozę dzieci, albo spotkamy się wpół drogi, albo przywiozę je z powrotem. Pyta również, dlaczego ona zawsze musi ponosić 100% kosztów tych wyjazdów....
Nie bierze pod uwagę, że ja też z dziećmi wyjeżdżam.
NApisał również, że jest to OBOWIĄZKIEM rodzica....(to dzielenie kosztów ich wspólnego wyjazdu, bo w sumie nie wiem).
Co mam  o tym sądzić|? Czy ktoś z Was, rozwiedzionych rodziców, organizując dzieciom wyjazd, oczekuje partycypacji w kosztach tegoż wyjazdu od drugiej strony? (Zakłądając że druga strona też takie wyjazdy organizuje). Serio, jestem zdezorientowana, nie wiem po prostu, co mam mu napisać, bo żaden argument nie dociera.

Z powodu wirusa to nie pozwoliłabym dzieciom iść na ślub.

A w jakiej wysokości masz alimenty na dzieci?
Nie pytam o konkretną sumę tylko czy jest to według ciebie suma wystarczająca, może nawet jesteś bardzo zadowolona z jej wysokości?

Znam kilka przypadków rozwodowych i wszędzie ojcowie sami płacą koszty kontaktów z dziećmi.

Poza jednym przypadkiem gdzie były mąż gdy weźmie dziecko do siebie to następnego miesiąca wysyła alimenty pomniejszone o sumę dniówek jakie dziecko u niego spędziło. Mimo, ze alimenty i tak są niskie. Matka nic z tym nie robi bo się go boi. Wielokrotnie straszył ja prawnikiem, tym że jej się coś może nagle stać jeśli będzie narzekać, ciągać go po sądach itd.

Alimenty to jest obowiązek ojca orzeczony wyrokiem sądu a nie widzimisię ojca. W życiu nie pozwoliłabym o pomniejszanie alimentow za pobyt dziecka u ojca. To.jakiś absurd. Wyrok to wyrok.

7

Odp: Dzieci, były mąż, finanse

Gabi, ja także początkowo zrozumiałam, że Twój ex oczekuje abyś partycypowała w jego kosztach dojazdu do dzieci. Tu jednak chodzi o wakacje. Nie, nie masz żadnego obowiązku dokładania mu do wakacji. Na ogól sąd ustala zakres obowiązków i kontaktów rodzica, który nie mieszka z dziećmi, czyli standardowo w środku tygodnia, co drugi weekend. W Waszym przypadku wygląda to inaczej. Czy on odwiedza dzieci systematycznie, czy ot tak, z partyzanta, jak mu pasuje? Do tego dochodzi m-ąc wakacji i tydzień ferii zimowych oczywiście na koszt ojca. Słusznie zauważyłaś, że Ty też organizujesz dzieciom wakacje, a on Ci do nich nie dokłada.
Chyba za bardzo przejmujesz się jego roszczeniami, w kwestii wakacji są bezpodstawne, a zważywszy na jego małe zaangażowanie w czasie rzadkich spotkań z dziećmi... hmm, zastanów się, czy chcesz jechać przez pół Polski, żeby dowieźć mu dzieci?
Nie widzę powodów, żeby unosić się honorem i w ogóle rezygnować z alimentów od ojca. Nie rób tego, jeśli mu nie pasuje, to niech zwróci się do sądu. Rozumiem, że nie chcesz konfliktu z nim, ale chyba jesteś zbyt miękka.

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Dzieci, były mąż, finanse

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018