Tylko znajomosc? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

Temat: Tylko znajomosc?

Przychodze po porade bo albo zaczynam gubic zdrowy rozsadek albo wlasnie zaczyna on do mnie przemawiac.
Dwuletni zwiazek, trudny ze wzgledu na odleglosc, ktora generuje tesknote. Szanse na zawiazanie wspolnej codziennosci mamy nie szybciej niz za rok, moze nawet dwa ze wzgledu na sytacje zyciowa partnerki i moja.
Dwa miesiace temu w zyciu mojej partnerki pojawila sie nowa osoba, ktora od poczatku daje wyrazne sygnaly ze jest zainteresowana relacja niekoniecnzie tylko kolezenska. Zaproszenia na kawe, spotkania, wspolne wypady na rower. Codzienne rozmowy telefoniczne. Dzien dobry rano i dobranoc wieczorem. Troche sporo jak na zwykla, gdzies dopiero kielkujaca znajomosc. Moja partnerka niby o wszystkim mi mowila, wiec plus jakby dla niej.  Ale. No wlasnie.
Na poczatku przygladalam sie z boku temu jak rozwija sie ta znajomosc. Jednak kiedy nabrala rozpedu i rumiencow, powiedzialam partnerce, ze czuje sie zaniepokojona tym co sie dzieje. I tu odpowiedz zwrotna dala mi do myslenia: oburzenie, ze brak mi zaufania  a poza tym skarcenie mnie, ze niepotrzebnie zwrocilam jej uwage na to, ze tamta osoba jest zainteresowana nia, bo ona wczesniej tego nie widziala a teraz bedzie sie pod tym katem temu przygladac i jeszcze niepotrzebnie moze bedzie analizowac czy tamta osoba jest atrakcyjna. Troche to traci absurdem i proba przeniesienia odpowiedzialnosci za sytacje na mnie czy mi sie juz wydaje?
Nie czulabym tego niepokoju ktory gdzies sie we mnie zaczail i nie daje spokoju, bo wiem, ze jestesmy ze soba z wyboru a nie zprzymusu. Dajemy sobie rowniez swobode w podejmowaniu decyzji, nie ograniczamy siebie, dorosle i dojrzale podchodzimy do tego co jest ppmiedzy nami. Jednak bardzo podobna sytacje przerobilysmy na poczatku naszego zwiazku, po ktorej zostal dziwny posmak tego ze trzecia osoba sie zaangazowala uczuciowo i chociaz moja partnerka nie odpowiedziala na to, to nie dala jednak zadnego jasnego komunikatu, ze jest z uczuciami gdzie indziej i nie jest zainteresowana. Tlumaczyla to brakiem umiejetnosci stawiania granic.
Wtedy przyjelam. Dzis juz jednak chyba nie chce przyjmowac kolejny raz takiego tlumaczenia i chyba jednak zaczynam sie zastanawiac czy to nie ochota posmakowania czegos jeszcze.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-05-24 21:08:16)

Odp: Tylko znajomosc?

post poniżej poziomu forum, piętnujący homoseksualizm

3

Odp: Tylko znajomosc?
themusik napisał/a:

.....

No nie wiem, byłam w związku hetero i tez mnie maż rzucił..

MałaMi wydaje się, ze Twoja partnerka ma kompleksy i potrzebuje potwierdzenia swojej atrakcyjności, stad brak umiejętności stawiania barier, albo najzwyczajniej lubi być adorowana.
Niepokojące jest to, ze na Twoje uwagi reaguje złością, co może znaczyć, ze czuje się winna bo np. odwzajemnia adoracje. Odległość, która Was dzieli tez nie służy wierności, więc w mojej ocenie licz się z zakończeniem tej relacji..

4

Odp: Tylko znajomosc?

Też sobie od razu pomyślałam, ze to jest może taki typ osoby, która potrzebuje atencji, dobrze czuje się gdyby dostaje dużo zainteresowania, może nie mieć złych intencji, ale jej to schlebia, pasuje i dlatego takich zachowań nie ucina, aczkolwiek niebezpieczeństwo jest. Moim zdaniem takie osoby nie są idealnymi partnerami do związku, bo zawsze gdzieś z tyłu głowy jest niepokój, że może się coś stanie.

5

Odp: Tylko znajomosc?

Hm.
Zastanawiam sie nad tym i chyba właśnie tak jest/ to jest osoba która potrzebuje atencji, która jej w jakiś sposób podnosi poczucie własnej wartości.
Nie brzmi to dobrze kiedy głębiej na to spoglądam. Przecież z mojej strony dostaje zainteresowanie, uwaznosc i w moim odczuciu nie zdażyło sie żebym kiedykolwiek zdewaluowała jej wartość.
Co znamienne, pomimo moich powtórzeń, trudno jej przyjąć do wiadomości moje komplementy czy zapewnienia.

6

Odp: Tylko znajomosc?

Tak wiec kolejna rozmowa w rzeczonym temacie za nami. I - nie wiem na czym stoimy. Powiedziałam o moich obawach po raz kolejny. Ona twierdzi, ze sama chce decydować o tym z kim utrzymuje kontakty.
Dobrze wiem, ze sila jej nie zatrzymam jesli tam cos sie zadzieje a ona w to wejdzie. Wiem również ze moje jakiekolwiek zakazy nie tylko nie sa narzędziem w takich sytuacjach ale tez zazwyczaj przynoszą odwrotny efekt. To co z tym zrobi i tak już tylko pozostaje w gestii jej wyborów.
Ja mam również wybor. Na razie zostawiam to tak jak jest i bede sie temu przyglądać jakiś czas. Ona twierdzi, ze również sie będzie przyglądać i jesli zauważy ze tamta kobieta ma wobec niej jakies poważniejsze zamiary- postawi granice.
Z dziwnym posmakiem zostaje póki co.

7

Odp: Tylko znajomosc?

jak słusznie zauważyłaś - każdy w związku ma swoje granice w innym miejscu. kwestia taka, czy jej granice w związku nie różnią się od twoich tak bardzo, że nie da się tego pogodzić. Gdyby moj partner zachowywał się jak twoja dziewczyna to przekroczyłby granice mojego komfortu. Gdyby nie chciał więc tego zmienić to musielibyśmy się rozstac.

8

Odp: Tylko znajomosc?
sosenek napisał/a:

jak słusznie zauważyłaś - każdy w związku ma swoje granice w innym miejscu. kwestia taka, czy jej granice w związku nie różnią się od twoich tak bardzo, że nie da się tego pogodzić. Gdyby moj partner zachowywał się jak twoja dziewczyna to przekroczyłby granice mojego komfortu. Gdyby nie chciał więc tego zmienić to musielibyśmy się rozstac.

No właśnie- dociera do mnie ze nawet chyba to nie jest kwestia tego ze nasze granice sa w innych miejscach ale tego ze ona nigdy dokładnie swoich granic nie zakreśliła. Właśnie dzis podczas rozmowy powiedziałam, zreszta nie pierwszy przecież raz, jakie sa moje granice i zapytałam jakie sa jej. W odpowiedzi usłyszałam, ze ja postawiłam granice które warunkują jej zachowania a ona moze tylko określać granice wobec tamtej sytacji a nie tu bo to byłoby ograniczenie? Odpowiedzi na pytanie nie uzyskałam. Czemu? Teraz uświadamiam sobie, ze to przecież pachnie manipulacja, unikiem i kolejna próba przeniesienia srodka ciężkości na mnie, bo przecież to ja stawiam warunki.

9

Odp: Tylko znajomosc?

Jeszcze z jednym pytaniem przychodze- i w nawiązaniu do głównego wątku i troche pobocznie. Jesli poprzedni związek zakończył sie ponad dwa lata temu a osoba która dzis jest w innej relacji nadal przyjmuje od tej poprzedniej treści, ze tamta ja kocha, ze jest częścią jej życia, ze marzy o tym zeby byli jeszcze razem- i nie robi z tym nic, jest w porzadku wobec i poprzedniego i obecnego partnera?
Pozostawia przecież jakaś nadzieje npozwalając na takie treści względem siebie. Zapytana czemu na to nadal daje przyzwolenie tłumaczy to tym ze przecież nie ma wpływu na czyjeś mysli i emocje. Wpływu nie ma, fakt- ale ma przecież wpływ na to czy pozwalać na to zeby te emocje i uczucia nadal były do niej kierowane. To tłumaczy wówczas, ze to byłoby okrutne gdyby poprosiła zeby więcej z takimi treściami do niej przychodzić. Szczerze/ jak logiczne jest to ze nie mamy wpływu na czyjeś mysli tak reszta tłumaczenia jest chyba grubymi nićmi szyta wymówka.

10

Odp: Tylko znajomosc?

Ufaj sobie i swojej intuicji, jeśli Twoja partnerka przekracza granice Twojego komfortu, jest o tym poinformowana i nic z tym nie robi... Jeszcze ma jakieś mętne tłumaczenia i dalej jest bierna wobec adoracji innych.  . No to aż przykro się robi. Brzmisz jak rozsądną dziewczyna i jestem pewna, że nie chodzi Ci o zamykanie laski w złotej klatce, tylko chciałabyś, żeby ona wyraźnie stawiała granice i podkreślała, że zależy jej w pierwszej kolejności na Tobie. Bardziej, niż na byciu adorowaną przez osoby trzecie.
Sytuacja powinna być klarowna, jeśli jej na Tobie zależy. Uważam, że jest to w porządku wobec wszystkich- wobec Ciebie w pierwszej kolejności, ale równiez w stosunku do osób trzecich, bo dawanie złudnych nadziei i marnowanie czyjegoś czasu dla podbicia samooceny jest nie fair.

- Dokąd idziesz?
- Nie wiem- odpowiedział Włóczykij .
Drzwi zamknęły się i Włóczykij wszedł w las.
Miał przed sobą sto mil ciszy.

11

Odp: Tylko znajomosc?

Dziękuje za te słowa McMiodek.
Jakiś bagaż doświadczenia życiowego już mam a rzeczywiście tutaj momentami mam wrażenie ze gubie rozsądek.
Masz racje, potrzebuje jasnego określania granic i pilnowania tego. Nie przekonuje mnie już argument, ze ona ma problem z ich stawianiem. To rezonuje na nasza  relacje a tego nie chce. Nie mam potrzeby zamykać partnerki w klatce ograniczeń. Jest wolnym człowiekiem i ma wolna wole. Ale potrzebuje miec poczucie, ze stawia granice w takich sytacjach kiedy ktoś wychodzi z adoracja/ bo chce tych granic poniewaz to co tu, jest priorytetem i zaspokaja jej potrzeby emocjonalne i związkowe.
Słucham intuicji. Próbuje trzeźwo oceniać również fakty, stawiam w jasny sposób komunikaty kiedy czuje niepokój. Ale czuje ostatnio ze jestem już poza moja strefa komfortu. Rozumiem, ze strefa komfortu partnerki ma prawo być inna niz moja. Szanuje jej odmienność. Ale jednak potrzeba adoracji przez innych czy brak jasnych komunikatów które ograniczają czy ucinają zapędy poprzedniej partnerki, która wychodzi jawnie z oczekiwaniami powrotu- jest ponad moje „zrozumienie”

12

Odp: Tylko znajomosc?

Zdrowy egoizm również jest potrzebny. Nie może być tak, że Ty dla swojej dziewczyny masz ocean wyrozumiałości, a ona nawet nie potrafi wykazać się podstawową empatią w stosunku do Ciebie. Myślę, że możesz jej to wyraźnie przekazać. Chociaz wątpię, że dotrze, (bardzo chciałabym się mylić). Ale warto spróbować, żebyś Ty sama miała poczucie, że tyle, ile mogłaś- zrobiłaś. Bo wydaje mi się, że ona jedną nogą jest gdzieś tam i niezbyt jej zależy, żeby jeszcze brać pod uwagę Twoje uczucia. Możesz też spróbować się zdystansować i lekko odciąć, gdy uznasz, że powiedziałaś już wssystko... wtedy ruch będzie po jej stronie.
Być może coś do dziewczyny dotrze, gdy zorientuje się, że teraz to ona musi się postarać?

I jeszcze jedno: takie usprawiedliwianie, że się czegoś nie potrafi, jest przede wszystkim bardzo wygodne. Jedna z użytkowniczek forum ma trafną sentencję w sygnaturze: "Jak ktoś chce znajdzie sposób. Jak ktoś nie chce, znajdzie powód."

- Dokąd idziesz?
- Nie wiem- odpowiedział Włóczykij .
Drzwi zamknęły się i Włóczykij wszedł w las.
Miał przed sobą sto mil ciszy.

13

Odp: Tylko znajomosc?

Wyobraź sobie, że kogoś kochasz. I jest coś, co robisz i wiesz, że to powoduje złe samopoczucie u tej osoby. Pytanie, robisz coś z tym, czy olewasz? Ano właśnie...

-

14 Ostatnio edytowany przez MalaMi2 (2019-05-28 13:49:39)

Odp: Tylko znajomosc?

Czytam to co zostawiacie i trudno mi sie z tym nie zgodzić. Dociera do mnie, ze ogrom sobie racjonalizuje, bo tak jest w jakimś sensie „lepiej”.
Próbuje rozumieć potrzeby partnerki i wychodzić im naprzeciw. Doceniam, ze nie wywaliła ze swojego życia poprzedniej partnerki. Ze szanuje to, ze były sobie przecież bardzo bliskie, ze chce pozostawać w poprawnych z nią relacjach. Ale granica moim zdaniem byłaby dokładnie w tym miejscu - „zachować dobre, poprawne relacje”. Ale przyjmowanie z tamtąd deklaracji uczuciowych, oczekiwan powrotu, innych emocjonalnych zagrywek- chyba jednak musi służyć mojej partnerce do podnoszenia własnej wartości i lechtania ego bo nie widze innego wytłumaczenia. Kiedy mowie, ze to przecież nikomu nie służy a tak naprawdę w każdej z nas powoduje jakiś niepokój- slysze w odpowiedzi, ze co ma zrobić? Zabronić komuś wyrażać swoje uczucia?
No zabronić nie, ale moze przecież nie chciec tego przyjmować.
To w odpowiedzi dostaje komunikat, ze to byłoby przecież okrutne. W tym miejscu kończy mi sie logika. Okrutne? Dla kogo? Dla niej okrutne bo ona by sie zle z tym czuła. Bo taki ma system wartości i to postępowanie jest zgodne z nia.
A gdzie w tym uczucia moje, czy uczucia poprzedniej partnerki której przyjmowanie i brak zdecydowanej odmowy daje przecież jakaś nadzieje.
Albo można jeszcze powiedzieć, ze sie ma problem ze stawianiem granic bo boi sie zeby kogoś nie zranić i wchodzi sie w cos wbrew sobie, bo inni tego chcą. A czy to sie nie kłoci z tym zdaniem wyżej/ ze najbardziej boi sie „okrucieństwa” względem siebie i naruszenia swojej bezpiecznej strefy?

15

Odp: Tylko znajomosc?

Skoro Twoja partnerka nie widzi problemu, powiedz jej, że Ty tez znajdziesz sobie w swoim mieście podobną koleżankę na wspólne spędzanie czasu i wypady. Jej reakcja wiele Ci powie.
Szczerze to myślę, że Wasz związek chyli się ku upadkowi. Twoja dziewczyna uwielbia adorację, jest otwarta na nowe, myślę że wręcz tego szuka (oczywiście się nie przyzna, że tak jest). Sytuacja z jej byłą również jest b. znamienna. Ona lubi mieć kilka osób w zapasie, stałe grono adoratorek / adoratorów i to się raczej nie zmieni. Taki typ. Ty jesteś zupełnie inna, Wasze podejścia do relacji niestety nie pasują do siebie. Nie zdziwiłabym się, gdyby już do czegoś doszło z tamtą kobietą. Ja na Twoim miejscu bym się ewakuowała. Ale to Twoja decyzja. smile

16

Odp: Tylko znajomosc?
szeptem napisał/a:

Skoro Twoja partnerka nie widzi problemu, powiedz jej, że Ty tez znajdziesz sobie w swoim mieście podobną koleżankę na wspólne spędzanie czasu i wypady. Jej reakcja wiele Ci powie.
Szczerze to myślę, że Wasz związek chyli się ku upadkowi. Twoja dziewczyna uwielbia adorację, jest otwarta na nowe, myślę że wręcz tego szuka (oczywiście się nie przyzna, że tak jest). Sytuacja z jej byłą również jest b. znamienna. Ona lubi mieć kilka osób w zapasie, stałe grono adoratorek / adoratorów i to się raczej nie zmieni. Taki typ. Ty jesteś zupełnie inna, Wasze podejścia do relacji niestety nie pasują do siebie. Nie zdziwiłabym się, gdyby już do czegoś doszło z tamtą kobietą. Ja na Twoim miejscu bym się ewakuowała. Ale to Twoja decyzja. smile

Podjęłam decyzje, ze odsunę sie, ochlodze kontakt ze swojej strony. Na tyle zeby zauważyła a zauważy bo jest wręcz wyczulona na to.
Jesli wchodzi w cos, brnie pomimo tego, ze zna moje obawy i to ze sytacja zaczyna sie robić dla mnie coraz bardziej trudna emocjonalnie- i nic z tym nie zrobi- odpuszczę. Sila jej nie zatrzymam.
Przekonuje mnie to co czytam od Was, bo mi samej trudno zachować równowagę w ocenie. Wczoraj usłyszałam, ze ona zaczyna myslec, ze ja bym chciała zeby ona zrezygnowała ze znajomosci, z których ona wcale rezygnować nie chce, bo to mi dałoby zadowolenie, ale jej nie.
Kurcze.
Nie chce. Ale jednak chce granic pomiedzy przyjaźnią, zwykłymi znajomościami a tym co jednak niesie oczekiwania bardziej wymowne.
Zdanie- rezygnować z czegos dla mojego widzimisie, z czego ona nie chce.
Tu chyba jest klucz..

17

Odp: Tylko znajomosc?
MalaMi2 napisał/a:

Podjęłam decyzje, ze odsunę sie, ochlodze kontakt ze swojej strony. Na tyle zeby zauważyła a zauważy bo jest wręcz wyczulona na to.

Może powinnaś dawać znaki dymne? <sarkazm>
Dlaczego nie powiesz wprost, że postanowiłaś się wycifać nieco z relacji?
Aaaa...bo wtedy musiałabyś powiedzieć, że to jest manipulacja z Twojej strony obliczona na jej reakcję <znowu sarkazm>

Kończąc z sarkazmem, wydaje mi się, że powinnyście usiąść i pogadać, gdzie jest granica zazdrości z jednej strony a wolności z drugiej. IMHO tam jest granica mojej wolności, gdzie jest krzywda drugiego człowieka. Zatem idąc tym tropem może lepiej powiedzieć, że dla Ciebie bolesne, więc krzywdzące jest jej zachowanie i pozwolić jej wybrać, czy chce kontynuować relację bez względu na Twoje odczucia.

18

Odp: Tylko znajomosc?

Wracam. Po rozmowie która dla mnie przyniosła trudne wnioski.
Chyba sie pogubiłam kompletnie. Prosze, jesli możecie, spójrzcie na to z boku i powiedzcie czy moje reakcje sa nieadekwatne.
Powiedziałam o tym, co mnie niepokoi w tej jej zażyłej relacji z poprzednia partnerka. Postawiłam pytanie, dlaczego utrzymuje tamta relacje w takiej formie. Usłyszałam, ze ważne jest dla niej poczucie, ze jest bardzo wazna dla tamtej kobiety. Ze to nie „furtka” ale jednak nie potrafi zrezygnować z tego poczucia ze ktoś jeszcze ja kocha.
Wiem, ze teraz to ja musze sobie odpowiedzieć na pytanie, czy moge/chce budować związek z poczuciem ze emocjonalnie jest nas w tym związku 3.
Ona sie zdystansowała, jak zawsze po trudniejszych rozmowach. Mi wyrywa serce z bolu i żalu. Mam pustkę w głowie.

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018