Czuję się wykorzystywana - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czuję się wykorzystywana

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

1 Ostatnio edytowany przez Charline (2019-05-07 19:40:27)

Temat: Czuję się wykorzystywana

Z chłopakiem jesteśmy razem od 7 miesięcy, obydwoje mamy po 22 lata, obydwoje byliśmy wcześniej w poważnych związkach.
Teraz myślę, że oboje traktujemy ten związek inaczej niż poprzednie, szczenięce. I jest to bardzo dobra relacja, pełna szacunku, miłości, poszanowania emocji i potrzeb. Czuję się adorowana, kochana, bezpieczna, szczęśliwa. On ma wszystkie cechy, których potrzeba, aby tworzyć stabilny związek na dłużej.
Z powodu ogromnego zbiegu okoliczności i korzystając z dobrej okazji zamieszkaliśmy razem po zaledwie 4 miesiącach.

Problemem okazało się sprzątanie.

Na początku on miał pracę, która zabierała mu straszną ilość czasu, więc ja wykonywałam 90% pracy cały czas, i nie miałam do niego żadnych pretensji, do momentu jak miał np. na 13 a i tak nic nie robił. Generalnie szybko wyszło, kto jest osobą decyzyjną, odpowiedzialną, która pilnuje by żyć jak ludzie. Kiedy zrobić pranie, lista zakupów, co jemy - wszystko zależało ode mnie, ale wtedy chciałam go wspierać w trudnej sytuacji w pracy, więc nie przeszkadzało mi to. Po kilku tygodniach mieszkania razem podjęłam pierwszą rozmowę, bo okazywało się, że gotując, piorąc i sprzątając marnuję dziennie 2-3 godziny, a gdy o coś prosiłam, jak wyniesienie śmieci, musiałam się prosić kilka dni aż śmierdziało. Spotkałam się z bardzo agresywną reakcją i kontratakiem, wziął to bardzo osobiście i zrobiła się z tego niezła awantura. Zwalił wszystko na pracę, ale faktycznie coś tam więcej robił, czasem sam umył naczynia itd.

Wtedy podjęłam decyzję, że nie chcę być jedną z tych kobiet które ciągle trują i są wiecznie niezadowolone. Patrząc na związki znajomych z tym samym problemem, stwierdziłam, że faktycznie lubię i umiem gotować, więc ja będę to robić, a skoro to mi zależy żeby był ciągle porządek, to będę robić więcej - tak o, po prostu, żeby się niepotrzebnie nie żreć, ale w zamian za coś. Za szacunek, docenienie i pomoc, kiedy już proszę, by coś zrobił - i by robił to od razu, bez gadania.

Czas płynął, my się do siebie zbliżyliśmy jeszcze bardziej i latałam ciągle w chmurach, bardzo szczęśliwa, a my świergotaliśmy jak ptaszki. Kilka tygodni temu zrezygnował z tamtej pracy i nagle miał masę czasu, ale w dbaniu o dom niewiele się zmieniło. Faktycznie gdy np. wychodziłam na siłownię i prosiłam, by coś zrobił, to to robił, ale sam z siebie raczej nic.  I tu popełniłam błąd, zaczęłam myśleć bardziej w kategoriach, że chcę mu zrobić przyjemność tym, że go w czymś wyręczę albo w tym, że mu coś ugotuje. Bardzo go kocham więc chciałam mu sprawiać miłe niespodzianki czy po prostu gesty, więc gdy go bolały plecki miał masaż, obiadki pod nos, herbatki i ulubione potrawy, mizianie czy lodzik jak miał ochotę. I chcę zaznaczyć, że do niczego nie czułam się ZMUSZANA ani tym bardziej WYKORZYSTYWANA, on też czasem się odwdzięczał i byłam zadowolona z tego, jak jest i nigdy tego nie wypominałam.

Do czasu, gdy się za siebie nałożyło kilka sytuacji na raz. Tu nie zrobił tego o co prosiłam, potem znowu, tu mnie olał, tam obiecał masaż w rewanżu a ciągle miał lepsze rzeczy do roboty, jak prosiłam o pomoc, to wszystko inne było ważniejsze. Więc po raz drugi odkąd razem mieszkamy, chciałam porozmawiać. Na spokojnie, bez ataku. Znowu spotkałam się ze straszną agresją i kontratakiem, usłyszałam, że:

- Nikt mnie o to nie prosi,
- CIĄGLE mu robię o to afery i truję (!? ani słowa, nigdy!)
- JESTEM jedną z tych lasek,
- Ma mnie dość,
- Gdybym nie robiła to sam by sobie robił,
- Generalnie ma to w dupie i mogę przestać

Ciśnienie mi skoczyło jak nigdy, więc powiedziałam, że jak nie chce żeby było miło to nie musi być, od teraz sam sobie będzie gotował, zmywał i prał skoro mnie nie chce, a ja nie będę mu nic przypominać, ale jak będziemy żyć w syfie to się wyprowadzę i tyle. W odwecie stwierdził, że idzie spać do mamy smile

Ja jestem załamana, bo dla mnie wszystkie te małe gesty które dla niego robiłam były moim okazaniem miłości, a okazało się, że on tego nawet nie docenia. Myślałam, że cieszy się, jak fajną ma dziewczynę, a okazało się, że ma mnie dość. Wszystko to strasznie mnie zabolało i kompletnie rozchwiało mój pogląd na ten związek, bo ja nie chcę bylejakości, agresji ani sprzeczek o mycie talerzy. Chcę nawet po 10 latach mówić do siebie per kochanie i zrobić herbatę bez pytania. Myślę, że spokojnie znajdę faceta, który to doceni i będzie mnie traktował tak samo, jeśli obecny nie potrafi.

Pogodziliśmy się tamtego dnia, ale następnego, czyli dzisiaj, chciałam wprowadzić zmiany. Faktycznie naciskać na swoje i dać mu szansę się wykazać. Już rano okazało się, że po tym jak zrobiłam mu pranie, wywiesiłam i złożyłam i poprosiłam by tylko schował suszarkę, nie zrobił tego. Poszłam zrobić trening a naczynia z wczorajszej kolacji leżały brudne, on grał. 1,5h później nadal tam były, choć poprzedniego dnia rozmawiając jasno zaznaczyłam : ja gotuję, ty zmywasz. Od razu, bo jemy 5 posiłków dziennie.
Więc powiedziałam: miałeś się wykazać, a leżą brudne. To był fakt, nie atak.
Znowu agresja w rewanżu. Tekst " No i ich nie pozmywam smile"
Znowu pretensje.
I coś pykło. Nic mu już nie ugotuję, prać będę tylko sobie, a on nigdzie nie musi mnie wozić, dojadę komunikacją. Skoro nie chce miłego związku, to nie musi być. Ale minęło już kilka godzin a ja się czuję bardzo zmęczona takimi przepychankami, a z drugiej strony nie mogę odpuścić przecież bo zostanę etatową kucharką, sprzątaczką i dziwką. Chyba mam małą wytrzymałość bo jeśli tak ma to wyglądać, to już za kilka dni wolę się wyprowadzić.

Uderzyło mnie jak dziecinny jest i jak absolutnie nie znosi żadnej krytyki. I przykro mi, że on nie chce mi sprawiać przyjemności.
Nie wiem w jaki sposób do niego dotrzeć.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czuję się wykorzystywana

Dobry jest :-)
No cóż, dajesz mu się modelowo podpuszczać.
A dzięki temu, że dajesz się podpuszczać on osiąga swoje cele, czyli Twoje wycofywanie się z krytyki/pretensji/wrzucania mu niechcianych prac.
Czuję, że niezależnie od tego, jak to się skończy, będziesz miała jeszcze wiele okazji aby przerobić sobie z nim techniki rozmawiania, które ułatwiają mu ucieczkę od problemu, zmianę tematu, wprowadzenie nowego intrygującego zdarzenia odwracającego uwagę, bo niestety on nie gra czysto i za każdym razem gdy włącza mu się "święte oburzenie" z powodu Twoich uwag jest wygrany.

3

Odp: Czuję się wykorzystywana

22 lata to jeszcze widocznie dzieciak. Wyprowadź się do rodziców. Tego po prostu zostaw, nauczy się.
Znajdź sobie starszego (być może okaże się dojrzalszy) i takiego, który to doceni.

4

Odp: Czuję się wykorzystywana

Macie różne wizje czystości w domu. Ty robisz coś np sprzątasz gotujesz i oczekujesz od niego wdzięczności za to. On odbiera twoje słowa o sprzątaniu jako atak na siebie więc reaguje agresywnie. Z jego punktu widzenia to jest twoje widzimisię i pod przykrywką porządku i życiem jak ludzie próbujesz kontrolować jego zachowanie. To on ma zmywać na rozkaz to on ma robić coś od razu bo Ty akurat zauważyłaś taką potrzebę. On takiej potrzeby nie ma i być może jeszcze długo nie będzie mieć. Ty go w tym utwierdziłaś że tak ma być przez pierwsze miesiące mieszkania razem i nagle ten układ przestał Ci pasować. Będziecie wzajemnie się unieszczęśliwiać bo Ty odczuwasz potrzebę wyrzucania śmieci raz na 3 dni a on raz na tydzień więc zawsze zanim jemu śmieci zaczną przeszkadzać Ty je sprzątniesz albo każesz mu to zrobić. I tak oto macie układ z jednej strony tyranka co chce decydować co ma jej luby robić i z drugiej niedojrzały chłopak co nie odczuwa potrzeby sprzątania.

On ma 22 lata chłopaka który w tym wieku by chętnie ogarniał cały dom i był z tego powodu zadowolony to ze świecą szukać także powodzenia . Możesz go próbować wychować aby dorównał twoim standardom ale to byś musiała mieć wiele cierpliwości i umiejętnie go chwalić za każdy drobiazg jaki zrobi i do tego z małą szansą na końcowy sukces.

Moja rada? Rób rzeczy dla siebie a nie dla partnera z oczekiwaniem że on doceni. A jak z kimś wchodzisz we wspólne mieszkanie to na samym starcie ustalcie co kto robi i nie ponaglaj nie poprawiaj tylko daj danej osobie szansę wykazania się jeśli po jakimś czasie rezultaty będą dalece niezadowalające to po prostu się rozstań i szukaj innego szkoda nerwów na kłótnie do końca życia o to kto wyniesie śmieci .

5

Odp: Czuję się wykorzystywana

On nie jest ciebie warty. Zasługujesz na więcej. Choć znamy tylko twoja wersję.

6

Odp: Czuję się wykorzystywana

Przestań go o wszystko prosić. Powiedział Ci wprost, że nic nie robi, bo Ty i tak zrobisz. Pogadasz sobie, poobrażasz się ale zrobisz.
Weź gotuj tylko dla siebie, sprzątaj po sobie, pierz swoje rzeczy i zobacz wtedy jak się będzie zachowywał.

7

Odp: Czuję się wykorzystywana

Jak wszystko za niego robiłaś i nagle zaczęłaś mieć wymagania, to nie dziwię się, że powstal konflikt. Oczekiwałaś, że będzie Ci w myślach czytać? Że domyśli się, że oczekujesz rewanżu za wszystko co robisz? Bez jaj.

Dorośli ludzie powinni ze sobą takie rzeczy uzgadniać poprzez grafik, którego się trzymają. Nie zaprzeczę, że z Twojego faceta jest kawał wygodnickiego manipulanta, ale Ty sama masz zadatki na mamuśkę starego chłopa, która chce mu dyktować co i kiedy ma ogarniać.

8

Odp: Czuję się wykorzystywana

Jezeli chcesz dac mu szanse to usiądź z nim i przegadaj to wszystko. Podzielcie wszystkie obowiązki domowe między siebie i konsekwentnie zacznij wymagać, żeby on robił swoje. Nie umyje naczyń? Nie gotuj, zjedz sobie coś sama. Nie wyniósł śmieci? Niech mu śmierdzą. Nie wyręczaj go, bo w ten sposób nic nie osiągniesz.

A co do tego, że on nie ma potrzeby wynosić śmieci, w związku są kompromisy. Po to się rozmawia o tym, co ile takie rzeczy się robi. Ale to się robi razem.

Nie zasłużysz na żaden jego szacunek robiąc wszystko.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

9

Odp: Czuję się wykorzystywana

Napisałaś że nie chcesz bylejakości a mieszkasz z nim przed ślubem.
Wiadomo skoro mieszkacie to też współżyjecie.
Seks przed ślubem to grzech ciężki.
Nie chcesz bylejakości ale grzesząc ciężko zgadzasz się na nią.
Grzech w związku to bylejakość która jest toksyczna. Niszczy związek.

A swoją drogą to go zostaw... raz że przestaniesz grzeszyć a dwa że jeśli chłop nie umie przyznać się do błędu i atakuje cię agresją to przyszłości z nim nie ma.
Już wiesz czemu jego związek się rozpadł.

10

Odp: Czuję się wykorzystywana

Nie zmienisz go, przestań na to liczyć.
Masz dwa wyjścia:
- zostawić go.
- zatrudnić panią do sprzątania, przestaniesz wtedy odczuwać tę nierówność, niesprawiedliwość.
Polecam drugi sposób, to nie są duże pieniądze.
To już nie te czasy, gdy kobieta musi zapieprzać w domu. RAZEM pracujecie, razem zarabiacie, w domu więc też powinniście wszystko robić razem.

11

Odp: Czuję się wykorzystywana

Dziękuję za wszystkie odpowiedzi.
Pokazałam mu te odpowiedzi licząc na to, że pozna mój punkt widzenia i reakcje ludzi.

Niestety po całonocnej kłótni wydziało się między nami za dużo żeby mój mózg mógł to przetworzyć.
Musiałam jechać do domu rodzinnego, poprosiłam go, by jechał ze mną, bo czuję się fatalnie, boję się, potrzebuję porozmawiać i to wyjaśnić jakoś.
Obecnie siedzi z kumplem i są poćpani, a ja siedzę 80 km dalej.

To chyba na tyle w tym temacie

12 Ostatnio edytowany przez madoja (2019-05-10 13:31:00)

Odp: Czuję się wykorzystywana

Bardzo mi przykro.
Niestety część facetów jest totalnie niereformowalna jeśli chodzi o sprzątanie itd.
W wielu przypadkach jest to wina ich rodziców niestety...
Twój facet ma jeszcze dodatkową wadę - to "beton" - tak nazywam ludzi do których nie dociera rozmowa, krytyka, sugestie. Obrażają się, nie chcą porozumienia, nie chcą się zmienić.

Z moim poprzednim facetem miałam ten sam problem, zakładałam tematy na forach, ludzie doradzali, ale to nic nie dawało. On nigdy się nie zmienił. Mówił "skoro tobie przeszkadza bałagan, to sprzątaj, mi nie przeszkadza". Tylko że sprzątałam też jego bałagan...

13

Odp: Czuję się wykorzystywana

Prosto z mostu: Twój facet to dzieciak, który nie dorósł do związku.

Uwierz mi, w normalnych warunkach, da się wypracować jakiś kompromis. Mój narzeczony jest niesamowitym bałaganiarzem- w pięć minut stwarza chaos, nigdy nie składa ubrań, tylko rzuca na dywan, jak je to jedzenie jest dookoła niego i na podłodze, a nawet jak coś porządkuje w ogródku to potrafi zostawić kupę śmieci na środku bo mu nie przyszlo do głowy, że jak poprzycianał krzaki to to trzeba pozamiatać i wywalić na kompost. Taka uroda big_smile Suszenie mu łba jest bez sensu- nic nie mówię jak znajduje porozrzucane skarpetki czy takie tam. Zamiast tego mobilizuję go do odkurzania domu, mycia podłóg i łazienek w weekend. On jest zadowolony, że coś zrobił dla domu, a ja nie muszę kibla myć.

14

Odp: Czuję się wykorzystywana
Charline napisał/a:

I jest to bardzo dobra relacja, pełna szacunku, miłości, poszanowania emocji i potrzeb. Czuję się adorowana, kochana, bezpieczna, szczęśliwa. On ma wszystkie cechy, których potrzeba, aby tworzyć stabilny związek na dłużej.

Jesteś tego pewna? Raczej nie.

Charline napisał/a:

Uderzyło mnie jak dziecinny jest i jak absolutnie nie znosi żadnej krytyki. I przykro mi, że on nie chce mi sprawiać przyjemności.
Nie wiem w jaki sposób do niego dotrzeć.

I takie raczej życie Cię z nim czeka - użeranie się z wiecznym chłopcem, który nie potrafi po sobie sprzątnąć, nie będzie chciał w niczym pomagać w domu, tylko będzie szukać wymówek, a niech dojdzie proza życia, Ty pójdziesz do pracy, będziesz miała dzieci i bałagan po nich, a jaśnie pan mąż jak mu tylko zwrócisz uwagę to strzeli focha i ... pójdzie się naćpać. Wspaniałe perspektywy.

15

Odp: Czuję się wykorzystywana

Jego odpowiedzi są niewłaściwe, fakt. Zastanawiam się jednak, jak wyglądały te rozmowy. Czy z Twojej strony padły obowiązki + częstotliwość ich wykonywania do podziału (=facet nie ma nic do gadania, Twoja wersja ogarniania domu jest tą słuszną), czy pytałaś ogólnie, jak on sobie to wyobraża, jakie czynności uważa za konieczne, jaką częstotliwość za optymalną itd.? Bo jeżeli ta pierwsza wersja, coś na zasadzie "trzeba gotować raz na 2 dni, wynosić śmieci w ciągu paru godzin od zapełnienia kosza, a raz w tygodniu odkurzyć, umyć podłogi i zetrzeć kurze, wybierz sobie coś z tej listy", to właściwie nie dałaś mu wyboru w pełni, sama opracowałaś listę obowiązków, trochę jak matka, która wymaga od dziecka sprzątania po sobie i odstawienia naczyń z suszarki. A on się dostosował i zareagował jak dziecko - buntem. Nie mówię, że postąpił dobrze, powinien porozmawiać, ale po pierwsze może sobie nie zdawać nawet sprawy do końca z tego, o co mu chodzi i dlaczego nagle się złości, a po drugie - sama mogłaś do tego doprowadzić, uznając swoją wersję zajmowania się domem jako tą jedyną słuszną.

16 Ostatnio edytowany przez Monoceros (2019-05-11 00:09:07)

Odp: Czuję się wykorzystywana

Młodzi jesteście, możecie nie wiedzieć przed zamieszkaniem razem, jak dobrze by było zacząć wspólne mieszkanie, podzielić obowiązki. Ja trochę się nie dziwię, że taka sytuacja powstała, ale też nie sądzę, żeby to był powód do rozstania. Raczej szansa na przekucie konfliktu w rozwojowy dla was moment. Łatwo być razem jak jest pięknie i ptaszki ćwierkają.

Co można zrobić? Zauważ, że sama nie jesteś w tym "bez winy". Robiłaś dużo rzeczy, po cichu oczekując podziękowań i wzajemności, ale ani słowem o tym nie wspomniałaś.
Nie umówiliście się na podział obowiazków. Co to znaczy "posprzątać kuchnię" bo dla innych wchodzi w to umycie naczyń i zlewu i wyniesienie śmieci, a dla kogoś innego naczynia i śmieci to już coś innego.
Nie piszesz o tym, jak Ty miałaś w domu i jak on miał - czy u was to kobieta jest tą sprzątaczką i kucharką? Może takie były wasze matki. U was tak być nie musi.
Nie wiem, jakie masz oczekiwania co do czystości domu - może je sobie spisz i sprawdź, czy to jest tak, że one są w 100% konieczne, czy możesz z czegoś spuścić w imię dobrego samopoczucia. Być może podłóg nie trzeba myć co drugi dzień, blaty porządnie wymyć raz  w tygodniu, zainwestować w zmywarkę, kupić automatyczny odkurzacz, jeść częściej na mieście czy zamawiać, żeby nie gotować i nie zmywać tyle... Wyjść jest BARDZO dużo. Tylko jeśli Ty się teraz zacietrzewisz w tym, że "jak on tak może mnie traktować! nie jestem służącą!" a on w tym "ona chce mnie kontrolować!" to nic już nie zdziałacie.

A więc - rozmowa. Najlepiej zaplanowana kilka dni przed i zapowiedziana: nie chcę się kłócić, pogadajmy o naszym domu, żeby nam obojgu było dobrze, co możemy razem zrobić, żeby dom był dla nas fajnym, ciepłym, przyjaznym miejscem, w którym możemy się dobrze czuć. Opowiem ci, czego potrzebuję, ty opowiesz, czego ty potrzebujesz i ustalimy coś razem, może nawet rozpiszemy...
Daj znać, że to nie chodzi o to, żeby stanęło na twoim i koniec, a on jest bałaganiarzem, który ma się dostosować, bo właśnie w ten sposób tracisz wszelki urok jako kobieta (partnerka), a stajesz się "matką". Tobie zależy na tym, żeby z nim budować dom, czy "do niego dotrzeć"?

people make mistakes
fathers mothers
people make mistakes
you are not alone

17

Odp: Czuję się wykorzystywana

odpuść, on widocznie myślał, że mieszkanie z partnerką to jak z mamusią -posprząta, ugotuje i nie będzie gderać.
do tego jest bezczelny.
jeśli widzisz, że nie ma w waszym życiu równowagi mimo rozmów - to po co się szarpać?

18 Ostatnio edytowany przez SaraS (2019-05-12 08:02:06)

Odp: Czuję się wykorzystywana
sosenek napisał/a:

odpuść, on widocznie myślał, że mieszkanie z partnerką to jak z mamusią -posprząta, ugotuje i nie będzie gderać.

No i w sumie miał trochę racji - autorka sprzątała, gotowała, tyle że potem gderała, że synuś... tfu, partner, nie pomaga. wink

19

Odp: Czuję się wykorzystywana

Zamieszkując razem już na wstępie powinniście ustalić jakieś zasady Nie może być tak że wszystko jest na twojej głowie W dobrym związku partnerzy powinni się wspierać i dzielić obowiązkami Moim zdaniem on jest niedojrzały do poważnego związku albo robi ci wyrzuty nie doceniając tego co dla niego robisz albo obrażony ucieka do mamusi To chore ! Myślę że powinnaś z nim szczerze porozmawiać i ustalić zasady a jak znowu dojdzie z jego strony do agresji to spakować się i wyprowadzić

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czuję się wykorzystywana

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018