Czy to już koniec? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

Temat: Czy to już koniec?

Witam wszystkich 

Piszę tutaj, bo tak naprawdę nie mam z kim o tym wszystkim porozmawiać. A zapętliłam się, nie potrafię ogarnąć swoich uczuć, nie potrafię podjąć decyzji której bym potem nie żałowała. Jestem w jednej wielkiej kropce, dosłownie czuję się jakbym znowu miała 15lat.

Mam 28 lat, mój partner 32 i jesteśmy razem 8 lat z czego od  7 mieszkamy razem.  Dotychczas wszystko było dobrze…. Jednak od roku mam pewne wątpliwości co do naszego związku. Myślałam, że to może po prostu rutyna, tyle lat razem… jesteśmy już i zachowujemy się jak stare dobre małżeństwo. Próbowałam coś robić, jakoś „rozruszać” ten związek, jednak nic to nie dało.  W styczniu moja mama połamała nogę, musiałam przyjechać na miesiąc do niej i pomóc jej w domu itp. I właśnie ten czas osobno uzmysłowił mi, że chyba moje uczucia się zmieniły. Drażnią mnie ciągłe esemesy, nie tęskniłam zbytnio gdy byliśmy osobno, nie mam ochoty na wspólne wyjście nawet do kina. Mój partner uważa, że wszystko jest w porządku, nie widzi żadnego problemu w tym, że żyjemy jak starsi ludzie, praca-dom, weekendy praktycznie zawsze osobno, bo on poświęca je swojej pasji.   Moi rodzice go uwielbiają, ja sama nie mogę powiedzieć na niego złego słowa. Jest wspaniałym facetem, tylko może po prostu nie dla mnie?
A jeszcze jakby było mało, miesiąc temu poznałam kogoś w trakcie jednego z biegów. Czysty przypadek,  nie planowałam tego. Po prostu się stało. Wiem, że to co nowe pociąga i wywołuję emocję. Jednakże złapaliśmy fajny kontakt, świetnie nam się razem piszę…  Zamiast znowu próbować jakoś odbudować związek, stworzyć chemię, rozmawiam bądź co bądź obcym facetem.
Jestem kompletnie pogubiona, to jest 8 lat związku. Nie wiem co zrobić, nie wiem nawet co czuję… Z jednej strony nie wyobrażam sobie tkwić w takim związku latami, to jest jak wegetacja, a z drugiej strony rzucić to wszystko? Tyle lat, wspomnień? Nie wiem…

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy to już koniec?

Skoro szukasz nowych facetów na portalach i nawet jakiegoś potencjalnego już znalazłaś, to nad czym się zastanawiasz? Decyzję podjęłaś i spróbuj szczęścia z kimś innym. Może akurat ci się uda? Może tym razem trafisz na takiego, który wrażeń da ci tak wiele, że będziesz latała jak na karuzeli
Wprawdzie trzymasz się jeszcze starej gałęzi, bo nowa niezbyt pewna, ale co tam? Ja nie będę cię oceniać.
Żyje się raz i raz kozie smierc.
Drażnią cię smsy od twojego faceta, nie tęsknisz za nim i ziewasz z nudów. A ty potrzebujesz przecież żyć pełnią życia. No cóż. Masz do tego prawo.
Tylko postaraj się rozstać ze swoim facetem w atmosferze szacunku bo szkoda byłoby zranić wartościowego człowieka.

3

Odp: Czy to już koniec?
ulle napisał/a:

Skoro szukasz nowych facetów na portalach i nawet jakiegoś potencjalnego już znalazłaś, to nad czym się zastanawiasz? Decyzję podjęłaś i spróbuj szczęścia z kimś innym. Może akurat ci się uda? Może tym razem trafisz na takiego, który wrażeń da ci tak wiele, że będziesz latała jak na karuzeli
Wprawdzie trzymasz się jeszcze starej gałęzi, bo nowa niezbyt pewna, ale co tam? Ja nie będę cię oceniać.
Żyje się raz i raz kozie smierc.
Drażnią cię smsy od twojego faceta, nie tęsknisz za nim i ziewasz z nudów. A ty potrzebujesz przecież żyć pełnią życia. No cóż. Masz do tego prawo.
Tylko postaraj się rozstać ze swoim facetem w atmosferze szacunku bo szkoda byłoby zranić wartościowego człowieka.

Gdzie ja napisałam, że szukam facetów na portalach? Nikogo nie szukałam.

4

Odp: Czy to już koniec?

Napisałaś, że fajnie ci się pisze z jakim nowym kandydatem, to pomyślałam sobie, że siedzisz na portalach i polujesz na nowego chłopa.
Znalazlas nowego i stary wydał ci się nudnym, jak nigdy wczesniej.

5

Odp: Czy to już koniec?

Chemii nie odbudujesz. Po takim czasie to u każdego pojawia się ten syndrom jednak to od Ciebie i od niego zależy jak to dalej pójdzie. Skoro Ci nie odpowiada to Ty albo pogadaj albo odejdź bo samo się nie zmieni. Z doświadczenia wiem że jak kobieta pisze że nie wie co czuje to znaczy że nic nie czuje.
Coś podejrzewam że decyzję podjelas Ale nie wiesz jak z niej wybranac.

Nigdy nie wiesz jak silny jesteś, dopóki bycie silnym nie stanie się jedynym wyjściem jakie masz.
=Bob Marley=

6

Odp: Czy to już koniec?
dorias napisał/a:

Chemii nie odbudujesz. Po takim czasie to u każdego pojawia się ten syndrom jednak to od Ciebie i od niego zależy jak to dalej pójdzie. Skoro Ci nie odpowiada to Ty albo pogadaj albo odejdź bo samo się nie zmieni. Z doświadczenia wiem że jak kobieta pisze że nie wie co czuje to znaczy że nic nie czuje.
Coś podejrzewam że decyzję podjelas Ale nie wiesz jak z niej wybranac.

To nie trwa miesiąc/dwa, jest tak jak napisałam... z dobry rok "biję" się z myślami i starałam się coś zmienić w naszym związku.  Z partnerem rozmawiałam, wiem, że mu zależy, że mnie kocha itp. jednak jeśli chodzi o to jak wygląda "nasze" życie, to on nie widzi większego problemu, jemu odpowiada wszystko. Problem jest we mnie, coś się wypaliło.  Być może, jest tak jak piszesz...tylko sama przed sobą nie chcę się do tego przyznać.

7

Odp: Czy to już koniec?

Bo może jest tak, że bycie z partnerem nie powinno trwać wiecznie. Może instytucja małżeństwa nie jest taka zła....
A tak każdy wybrał z tego źródła tyle wody ile było i poszedł sobie szukać innego.

8 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-04-23 03:53:16)

Odp: Czy to już koniec?

Nie byłem w takiej sytuacji, ale prawdopodobnie zaplanowałbym taki schemat postępowania

MadzikxES napisał/a:

Dotychczas wszystko było dobrze…. Jednak od roku mam pewne wątpliwości co do naszego związku. Myślałam, że to może po prostu rutyna, tyle lat razem… jesteśmy już i zachowujemy się jak stare dobre małżeństwo. Próbowałam coś robić, jakoś „rozruszać” ten związek, jednak nic to nie dało [...] Mój partner uważa, że wszystko jest w porządku, nie widzi żadnego problemu w tym, że żyjemy jak starsi ludzie, praca-dom, weekendy praktycznie zawsze osobno, bo on poświęca je swojej pasji.

Postarałbym się rozszerzyć pojęcie rutyny, opisać konkretnymi słowami, jaki jest aktualny stan, jak było kiedyś, co mi odpowiada a co nie. Wtedy mogę dobrać jakiś sposób postępowania, wymyślić nowe wspólne rozrywki, zachęcić do aktywności i własnej kreatywności osobę z którą jestem. Jeśli wielokrotne próby nie przyniosą rezultatu, i np. mąż w dalszym ciągu będzie skoncentrowany tylko na swojej weekendowej pasji bez chęci czegoś wspólnego, wtedy można mówić o rutynie, na którą nie mogłem wpłynąć mimo chęci i podjętych działań. Może to być, ale nie musi, jedna z przyczyn składających się na rozejście.

MadzikxES napisał/a:

W styczniu moja mama połamała nogę, musiałam przyjechać na miesiąc do niej i pomóc jej w domu itp. I właśnie ten czas osobno uzmysłowił mi, że chyba moje uczucia się zmieniły. Drażnią mnie ciągłe esemesy, nie tęskniłam zbytnio gdy byliśmy osobno, nie mam ochoty na wspólne wyjście nawet do kina.

Takie uczucia mogą występować nawet w krótkotrwałych związkach, nie zawsze ma się chęć na zbyt częste pisanie, zwłaszcza mając dużo obowiązków

MadzikxES napisał/a:

A jeszcze jakby było mało, miesiąc temu poznałam kogoś w trakcie jednego z biegów. Czysty przypadek,  nie planowałam tego. Po prostu się stało. Wiem, że to co nowe pociąga i wywołuję emocję. Jednakże złapaliśmy fajny kontakt, świetnie nam się razem piszę…  Zamiast znowu próbować jakoś odbudować związek, stworzyć chemię, rozmawiam bądź co bądź obcym facetem.
Jestem kompletnie pogubiona, to jest 8 lat związku. Nie wiem co zrobić, nie wiem nawet co czuję… Z jednej strony nie wyobrażam sobie tkwić w takim związku latami, to jest jak wegetacja, a z drugiej strony rzucić to wszystko? Tyle lat, wspomnień? Nie wiem…

W zależności od własnego wyboru, mogę takie uczucia (jeśli takowych doświadczam, to znaczy że nie wypaliło się, w sumie trochę nie rozumiem tego pojęcia) czuć do tej nowej osoby i zrezygnować z dalszego bycia w nieudanym związku. Mogę też niejako przekierować te same uczucia na kogoś z kim jestem wiele lat i zastanowić się co jest fajniejszego w rozmawianiu z kimś nieznanym, spróbować w taki sam sposób pisać z kimś kogo znam. Może zachęcić do podobnych sportów np. bieganie, więcej mówić o doświadczanych niedoborach. Czasami mimo najlepszych chęci nie ma możliwości poprawy, z męskiej perspektywy możemy o takiej sytuacji poczytać tutaj https://www.netkobiety.pl/t117889.html natomiast z perspektywy żeńskiej np. tu https://www.netkobiety.pl/t115510.html. Możesz samodzielnie zdecydować, czy wolisz dalsze bycie w aktualnym związku, czy samotność, czy coś nowego z tamtym kolegą z biegów.

"Poznacie ich po ich owocach":D

9

Odp: Czy to już koniec?

Przechodzony związek.
Tak to wygląda właśnie, jak związek się nie rozwija, nie ma dążenia nigdzie dalej do założenia własnej rodziny, budowania czegoś wspólnie. Po czasie jedna strona związku dochodzi do takich samych wniosków jak Ty.

Nie da się tego już odbudować.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

10

Odp: Czy to już koniec?

Nie ma sensu tego ciągnąć skoro uczucia się wygasiły. Jesteście jeszcze młodzi, to powinien być fajny okres a nie jakaś stagnacja.

11

Odp: Czy to już koniec?
Lady Loka napisał/a:

Przechodzony związek.
Tak to wygląda właśnie, jak związek się nie rozwija, nie ma dążenia nigdzie dalej do założenia własnej rodziny, budowania czegoś wspólnie. Po czasie jedna strona związku dochodzi do takich samych wniosków jak Ty.

Nie da się tego już odbudować.

U nas dokładnie tak to wygląda, nie mamy żadnych konkretnych planów na przyszłość.

12

Odp: Czy to już koniec?
marcheffa141 napisał/a:

Nie ma sensu tego ciągnąć skoro uczucia się wygasiły. Jesteście jeszcze młodzi, to powinien być fajny okres a nie jakaś stagnacja.

Właśnie, stagnacja. Ja się duszę w tym wszystkim.

Dla mnie jest to strasznie ciężka sytuacja. Nie chcę zranić partnera, ale sama też nie chcę żyć w taki sposób.

13

Odp: Czy to już koniec?

Wiesz, miałam taką sytuację z kimś. Razem ponad 4 lata i... nico hmm Żadnych planów ślubu, zbierania na kredyt, organizowania kariery. Rozmawiałam z nim wielokrotnie, że chciałabym się ustatkować i zająć przyszlością, a mój wtedy chłopak obracał wszystko w żart i nie widzial wogóle potrzeby zmiany swojego zachowania. Dorosły chłop, a wolał czytać komiksy i grać w gry zamiast coś z tym zrobić. Nie muszę dodawać, że się rozleciało wszystko z wielkim hukiem. Mimo tego, że też mi było żal spędzonego czasu, to była najlepsza decyzja.

Wyszło mi to na dobre, bo dzisiaj od lat jestem w związku z kimś, kto podziela mój światopogląd i kto od poczatku widział sens w tworzeniu wspólnego domu.

14

Odp: Czy to już koniec?
Beyondblackie napisał/a:

Wiesz, miałam taką sytuację z kimś. Razem ponad 4 lata i... nico hmm Żadnych planów ślubu, zbierania na kredyt, organizowania kariery. Rozmawiałam z nim wielokrotnie, że chciałabym się ustatkować i zająć przyszlością, a mój wtedy chłopak obracał wszystko w żart i nie widzial wogóle potrzeby zmiany swojego zachowania. Dorosły chłop, a wolał czytać komiksy i grać w gry zamiast coś z tym zrobić. Nie muszę dodawać, że się rozleciało wszystko z wielkim hukiem. Mimo tego, że też mi było żal spędzonego czasu, to była najlepsza decyzja.

Wyszło mi to na dobre, bo dzisiaj od lat jestem w związku z kimś, kto podziela mój światopogląd i kto od poczatku widział sens w tworzeniu wspólnego domu.

U mnie zamiast komiksów, wieczorem jest piwko i komputerek. Zero jakiś konkretnych rozmów dotyczących naszej przyszłości... "kiedyś" się zaręczymy, "kiedyś" pomyślimy o mieszkaniu większym itp.


Myślę, że to wszystko gdzieś mi od pewnego czasu przeszkadzało, tylko starałam się o tym nie myśleć, a teraz przyszedł moment w którym pękam...

15

Odp: Czy to już koniec?

DZIEWCZYNO, przejrzyj na oczy. Ten związek nie zapewni Ci rodziny. To jest pusta uliczka.

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018