Brak szczęścia, czy problem z samym sobą? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Brak szczęścia, czy problem z samym sobą?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

1 Ostatnio edytowany przez Vashedan (2019-04-14 23:30:21)

Temat: Brak szczęścia, czy problem z samym sobą?

Cześć wszystkim, może wyjdę troszkę na egoistę, ale czasem trzeba myśleć o sobie smile
Czemu postanowiłem napisać tutaj o swoich problemach z samotnością? W sumie to nie mam bladego pojęcia. Znajomym rzadko mówię o swoich problemach, jedynie najbliższym jestem w stanie wyjawić wszystko. Jak widać ich porady są niewystarczające dla mnie hmm

Mianowicie, mam już 20 lat, a jedyny związek w jakim byłem, to związek na odległość. Cóż, jeśli można to w ogóle nazwać związkiem...

Na starcie powiem, że wiem, że miłości nie powinno się szukać na siłę, bo to jest jak z innymi rzeczami. Próbujesz coś robić za mocno, a zamiast poprawić sytuację, to tylko ją pogorszysz. I tak jest chyba w moim wypadku...

Nigdy jakoś skory do rozmów nie byłem jeśli chodzi o płeć przeciwną. W gimnazjum starałem się nie wyróżniać, stałem na uboczu, w technikum było bardzo mało dziewczyn, więc też było ciężko o kontakty z nimi. Kończąc technikum i wybierając się na studia, bałem się, że gdy tam spotkam wiele kobiet na roku, to zabraknie mi języka, bo najzwyczajniej w świecie z nimi nie rozmawiałem.

Może to wydawać się śmieszne, ale serio, bałem się pierwszego spotkania z kobietą sam na sam, bo pomyślałem, że spanikuje i nie będę wiedział o czym z nią rozmawiać. Niestety, kobieta, to nie mężczyzna, na niektóre tematy nie pogada się z nią tak jak z płcią męską. A przynajmniej takie były moje przypuszczenia. Bo, gdy miałem sytuację wyżej wymienioną, gdzie zostałem sam na sam z kobietą, ku mojemu zdziwieniu rozmowa kleiła się bardzo dobrze. Od tego momentu moje obawy zniknęły, jeśli chodzi o rozmowy z kobietami.

Niemniej jednak wróćmy do meritum. Jak już wspomniałem, jedyny związek w jakim byłem to związek na odległość. Pomyślałem sobie, że mimo wszystko fajnie by było, gdybym znalazł sobie kogoś, z kim mógłbym dzielić się pasjami, przygodami, czy uczuciami. No bo tego ostatniego z mężczyznami nie zrobię big_smile

Na początku spotkałem fajna dziewczynę, w skrócie powiem, że po jakichś 4 miesiącach dobrej znajomości stwierdziłem, że powiem jej, że mnie się ona podoba. Oczywiście zbierałem się do tego dwa tygodnie, bo tak stres mnie zżerał. Ostatecznie powiedziałem jej o tym, no ale niestety stwierdziła, że możemy być przyjaciółmi. Ok, nie chciałem tracić fajnej znajomości, widocznie nie jest mi pisane z nią być i tyle. No więc friendzone...

Po jakimś czasie spotkałem kolejna dziewczyna, która jest całkiem spoko osobą. No ale cóż... Okazuje się, że zajęta. Eh, no nic.

Postanowiłem więc założyć sobie tindera, co mi szkodzi, pomyślałem.

No, I to chyba była moja najgorsza decyzja w całym życiu.

Na jakieś 100 par, może z 10 było takich, gdzie rzeczywiście można było pogadać z taką osobą. No ale we wszystkich przypadkach nie doszło do spotkania. W większości przypadków rozmowa wygląda tak jakbym udzielał wywiadu. Opowiem coś o sobie, zarzuce żartem, zapytam ją o coś, co ją interesuje, albo co nas interesuje, po czym uzyskuje głównie odpowiedź na pytanie i na tym koniec. I tak to już wygląda, że moje rozmowy tam to głównie monolog - _-

I teraz pytanie, czy to ze mną jest coś nie tak, że "nie umiem w kontaktu międzyludzkie", "internety", czy po prostu nie mam szczęścia i próbuje na siłę?

Nie uważam siebie za brzydką osobę, co prawda Adonisem nigdy nie byłem i nie będę, ale dbam o siebie i myślę, że u kilku dziewczyn mógłbym znaleźć zainteresowanie moją osobą.
Hobby też mam, bo lubię czytać i pisać (myślę nawet nad książką), uprawiać sport, grać w gry, interesuję się mitologią (różnymi, głównie nordycką), podróże to pasja, którą chcę realizować częściej. Także myślę, że tematy zawsze się u mnie znajdą smile

Już sam nie wiem czy problem jest we mnie, czy w czymś innym. Niby bycie samemu to nie jest coś złego, bo sam przez wiele lat twierdziłem, że jest to jedna z lepszych rzeczy jaka może się przydarzyć człowiekowi. Być niezależnym, niekiedy traci się to, gdy jest się z kimś. Ale jednak, chciałoby się mieć po prostu inne kontakty z kobietą. I nie, nie mówię tu o seksie. Chodzi mi bardziej o inne kwestie uczuciowe. Chciałbym się takiej osobie wyżalić, przytulić, być dla niej wsparciem, rozmawiać o wszystkim i o niczym, nie musieć liczyć godzin, które upłynęły na rozmowie z taką osobą...

Może rzeczywiście problem tkwi we mnie?Może za bardzo żyje w swoim wyidealizowanym świecie? Może miłość i bycie z kimś wygląda inaczej niż dla innych, ale skąd mam to wiedzieć jak to ma wyglądać? Bazuje na swojej wyobraźni, nie mam pojęcia jak ma to wyglądać, bo nie doświadczyłem czegoś takiego.  Nie chciałbym się wypowiadać na tematy, na których się nie znam ale jakoś tak już wychodzi samo big_smile

Jeśli was nie zanudziłem i dotrwaliście do samego końca, to winszuje wam smile
Może macie jakieś rady co zrobić w moim wypadku? Albo czego nie robić? Czy to obciach być w wieku 20 lat z nikim? (tego związku na odległość nawet nie liczę). Może zbytnio dramatyzuje, ale zawsze byłem pesymista i taki już zostanę (mam swoją teorie na ten temat tongue)

Może jest jakaś osoba z Warszawy chętna do spotkania, pogadania? smile

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-04-14 23:18:09)

Odp: Brak szczęścia, czy problem z samym sobą?

hahaha;)nawet częściej niż czasem:)u mnie pewnie za często:) ale to koniec pytania?

edycja: gdy odpowiadałem post miał jedno zdanie, doczytam i napiszę więcej

"Poznacie ich po ich owocach":D

3

Odp: Brak szczęścia, czy problem z samym sobą?

Przez to, że umieściłem emotikony wbudowane w moim telefonie zamiast tych wbudowanym na forum, nie pojawił się dalszy tekst po użyciu tej emotki big_smile Pewnie dlatego smile

4

Odp: Brak szczęścia, czy problem z samym sobą?

aha:) może z tego wynikają problemy techniczne z postami, o jakich użytkownicy czasem pisali. Kiedyś też sądziłem że rozmowa z dziewczyną to może być trudna sprawa, w moim przypadku było tak dlatego że sam miałem bardzo ograniczone zainteresowania. Później rozwiązało się samo

Vashedan napisał/a:

Mianowicie, mam już 20 lat, a jedyny związek w jakim byłem, to związek na odległość. Cóż, jeśli można to w ogóle nazwać związkiem

mam niecałe 26 lat i trochę wcześniej niż w Twoim wieku też byłem w krótkim związku jeśli tak to można nazwać, czasem opisywałem fragmenty na forum. Może taki punkt widzenia jakoś Ci pomoże

Vashedan napisał/a:

Na starcie powiem, że wiem, że miłości nie powinno się szukać na siłę, bo to jest jak z innymi rzeczami. Próbujesz coś robić za mocno, a zamiast poprawić sytuację, to tylko ją pogorszysz. I tak jest chyba w moim wypadku...

dokładnie tak, życie samemu (w kontekście związkowym bo jest też rodzina, znajomi) ma wiele zalet i w fajnym związku pewnie te zalety też mogą istnieć.

Vashedan napisał/a:

Może to wydawać się śmieszne, ale serio, bałem się pierwszego spotkania z kobietą sam na sam, bo pomyślałem, że spanikuje i nie będę wiedział o czym z nią rozmawiać. Niestety, kobieta, to nie mężczyzna, na niektóre tematy nie pogada się z nią tak jak z płcią męską. A przynajmniej takie były moje przypuszczenia. Bo, gdy miałem sytuację wyżej wymienioną, gdzie zostałem sam na sam z kobietą, ku mojemu zdziwieniu rozmowa kleiła się bardzo dobrze. Od tego momentu moje obawy zniknęły, jeśli chodzi o rozmowy z kobietami.

no i świetnie, zapamiętaj ten stan:)

Vashedan napisał/a:

Postanowiłem więc założyć sobie tindera, co mi szkodzi, pomyślałem.

No, I to chyba była moja najgorsza decyzja w całym życiu.

Na jakieś 100 par, może z 10 było takich, gdzie rzeczywiście można było pogadać z taką osobą. No ale we wszystkich przypadkach nie doszło do spotkania. W większości przypadków rozmowa wygląda tak jakbym udzielał wywiadu. Opowiem coś o sobie, zarzuce żartem, zapytam ją o coś, co ją interesuje, albo co nas interesuje, po czym uzyskuje głównie odpowiedź na pytanie i na tym koniec. I tak to już wygląda, że moje rozmowy tam to głównie monolog - _-

Nie wiem od czego to może zależeć, a o czym np. piszesz? czy są to ciekawe treści które mogą zaangażować dziewczynę w wymianę zdań? napisz jakiś przykład:)

Vashedan napisał/a:

Nie uważam siebie za brzydką osobę, co prawda Adonisem nigdy nie byłem i nie będę, ale dbam o siebie i myślę, że u kilku dziewczyn mógłbym znaleźć zainteresowanie moją osobą.
Hobby też mam, bo lubię czytać i pisać (myślę nawet nad książką), uprawiać sport, grać w gry, interesuję się mitologią (różnymi, głównie nordycką), podróże to pasja, którą chcę realizować częściej. Także myślę, że tematy zawsze się u mnie znajdą smile

mitologia rzeczywiście ciekawe;) (ja nic o tym nie wiem ale kiedyś lubiłem grecką) a podróże też lubię:) powinieneś trafić na dziewczynę która też to lubi

Vashedan napisał/a:

Już sam nie wiem czy problem jest we mnie, czy w czymś innym. Niby bycie samemu to nie jest coś złego, bo sam przez wiele lat twierdziłem, że jest to jedna z lepszych rzeczy jaka może się przydarzyć człowiekowi. Być niezależnym, niekiedy traci się to, gdy jest się z kimś. Ale jednak, chciałoby się mieć po prostu inne kontakty z kobietą. I nie, nie mówię tu o seksie. Chodzi mi bardziej o inne kwestie uczuciowe. Chciałbym się takiej osobie wyżalić, przytulić, być dla niej wsparciem, rozmawiać o wszystkim i o niczym, nie musieć liczyć godzin, które upłynęły na rozmowie z taką osobą...

Może rzeczywiście problem tkwi we mnie?Może za bardzo żyje w swoim wyidealizowanym świecie? Może miłość i bycie z kimś wygląda inaczej niż dla innych, ale skąd mam to wiedzieć jak to ma wyglądać? Bazuje na swojej wyobraźni, nie mam pojęcia jak ma to wyglądać, bo nie doświadczyłem czegoś takiego.  Nie chciałbym się wypowiadać na tematy, na których się nie znam ale jakoś tak już wychodzi samo big_smile

masz fajne wyobrażenie związku. takie dziewczyny też istnieją popatrz np. tutaj https://www.netkobiety.pl/t117509.html pisze trochę podobnie do Ciebie o niektórych rzeczach. Myślę że jest więcej podobnych osób z którymi związek byłby dla Ciebie udany

Vashedan napisał/a:

Może macie jakieś rady co zrobić w moim wypadku? Albo czego nie robić? Czy to obciach być w wieku 20 lat z nikim? (tego związku na odległość nawet nie liczę). Może zbytnio dramatyzuje, ale zawsze byłem pesymista i taki już zostanę (mam swoją teorie na ten temat tongue)

Może jest jakaś osoba z Warszawy chętna do spotkania, pogadania? smile

hahahahah:D na pewno 20 lat jest ok;) raczej 25 jest podawane jako granica przez niektórych, i mnie to śmieszy:D

"Poznacie ich po ich owocach":D

5

Odp: Brak szczęścia, czy problem z samym sobą?

Hej, na starcie dzięki za odpowiedź smile

Co do tego, o czym pisze z ni, to naprawdę zależy od osoby. Jeśli ma napisany opis, dzięki któremu dowiem się bez rozmowy z nią o tym, co ją interesuje, to zawsze zaczynam od jej zainteresowań, żeby się wypowiedziała na ten temat.

Czasem zacznę od siebie, zarzuce jakimś żartem i odpowiadam wedle tego, jak dalej rozmowa się toczy. Gorzej, że wygląda to tak, że nawet jeśli, a ostatnio dosyć się to często zdarza, kobieta sama do mnie napiszę, to zwykle jest to tylko wiadomość typu hej.
No to dobra, odpiszę jej, zapytam o kilka rzeczy, pogadam na luzie, po czym schemat się powtarza xD

Ja rozumiem, gdybym to ja do kogoś napisał i mi tak ktoś odpowiada, oznacza to, że ktoś nie jest zainteresowany rozmową. No ale jeśli to ktoś do mnie pisze, po czym nie wie po kilku minutach o czym pisać, no to już trochę słabo, żebym to ja musiał prowadzić rozmowę...

Czasem się zdarzy, że rozmowa jest świetna, ale potem brakuje tematów do rozmów, bo za długo ktoś nie chce się spotkać w realnym życiu. Az przez t mam obawy, że jeśli długo z taką osobą będę pisał, i jeśli jakimś cudem stwierdzi, że a czemu by się nie spotkać, bo spotkanie będzie trwało chwilę, przez brak tematów xD

Chyba, że te wszystkie dziewczyny są i wiele bardziej skórę do rozmów w prawdziwym życiu niż online, to wtedy zwracam honor.

Może i ciekawy mam sposób myślenia, ale wolałbym, żeby był prawdziwy big_smile

Skoro jest taka granicą, to może jeszcze jest dla mnie nadzieja. A co do twoich linków to chętnie przejrzę w wolnej chwili, dzięki smile

6

Odp: Brak szczęścia, czy problem z samym sobą?

a jak wyszukujesz profile tych dziewczyn do których piszesz? może masz jakieś kryteria wyszukiwania, które powodują zawężenie wyników, i nie docierasz do tych z którymi rozmowa mogłaby wyglądać lepiej?:)

"Poznacie ich po ich owocach":D

7

Odp: Brak szczęścia, czy problem z samym sobą?

Tam nie ma czegoś takiego, jak wyszukiwanie po zainteresowaniach, czy czymkolwiek. Jedyna opcja to wyszukiwanie danej osoby w podanym przeze mnie przedziale wiekowym, albo w przedziale kilometrowym, czyli np wszystkie kobiety 100km od miejsca, w którym aktualnie się znajduję.

8

Odp: Brak szczęścia, czy problem z samym sobą?

zobacz sobie co dziewczyny pisały u mnie;) hmm tylko linka znajde

Ok mam https://www.netkobiety.pl/t116729.html

ja korzystałem z innego portalu, na tym gdzie Ty jesteś myśle że będzie lepiej:) widać że piszesz dużo i ciekawie w przyjaznym stylu więc nie sądzę żeby tak miało być cały czas. Może troche za bardzo zacząłem pisać o portalach, ale nawiązując do tematu edukacji i studiów. Piszesz że skończyłeś technikum i masz 20 lat, czyli rozumiem że jesteś teraz na 1 roku. Nie ma tam żadnej fajnej dziewczyny, oprócz tej z którą zdarzyło Ci się rozmawiać? np. na wyższym roku? ja byłem na ITS ze względu na niepełnosprawność i mieliśmy możliwość wyboru przedmiotu z wyższego roku, wybrałem sobie z 3 roku coś czym wcześniej się interesowałem, mieli błąd w prezentacji:P (nie mówiłem tego bo nie chciałem żeby prowadząca obniżyła ocene) no i z dziewczynami też rozmowa wyglądała inaczej niż z tymi z mojego roku, chociaż w moim przypadku nic dalej z tego nie było bo jak jest z moją normalnością to chyba generalnie widać;) ale u Ciebie powinno być ok:) to są takie luźne pomysły i nie wiem czy Ci pomogą, ale z biegiem czasu jak napiszesz więcej o sobie powinno być łatwiej coś napisać. Widać że masz raczej pozytywne przyjazne nastawienie w porównaniu np. do tego tematu https://www.netkobiety.pl/t117865.html myśle że będzie ok:)

"Poznacie ich po ich owocach":D

9

Odp: Brak szczęścia, czy problem z samym sobą?

To ja trochę z innej beczki.
Intetesuje mnie ta teoria pesymizmu. Mało kto lubi pesymistów. Ja jestem na nich przeczulona i szybko wnioskuję z kim mam do czynienia. Unikam takich ludzi. Nie chodzi mi o to by kroś miał poczucie humoru jak satyryk. Ja sama go nie mam w takim stopniu, choć jestem osobą pogodnie usposobioną.
Jednak pesymizm jest wyczuwalny po krótkiej rozmowie i odstrasza.
Może warto zmienić coś w tej dziedzinie?

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

10

Odp: Brak szczęścia, czy problem z samym sobą?

Tak, dobrze rozumiesz, jestem na pierwszym roku smile

Właśnie są, sęk w tym, że z jedną friendzone, druga I trzecia zajęta hmm
Reszta jest nie w moim typie, chociaż powiem szczerze, że tylko na swoim roku próbowałem, z roku wyżej znam może max dwie osoby big_smile

Ale może masz rację, może zamiast skupiać się na dziewczynach z mojego roku, zacząć nawiązywać jakieś kontakty z innymi.

Co do tego mojego pesymizmu, może źle to określiłem. Z reguły jestem pesymista, bo tak jest dla mnie wygodniej. Jak coś nie wyjdzie, to przynajmniej nie ma takiego problemu, jakbym był optymistą, myślał, że wyjdzie, a jakby się okazało inaczej, to byłby większy ból.
Niemniej jednak mówiąc, że jestem pesymista, nie miałem na myśli, że wszystko widzę w czarnych barwach. Niekiedy próbuje patrzeć optymistycznie. Nawet jeśli w większości przypadków patrzę pesymistycznie na wszystko, to próbuje tego nie pokazywać po sobie w rozmowie z innymi, czy to w sposobie mówienia czy działania.

Nie powiedziałbym, że  pesymizm odstrasza, bo gdyby tak było, to większość osób by ze mną nie chciała mieć za dużo wspólnego no chyba, że ktoś jest bardzo na to wyczulony.
Potrafię się śmiać, śmiem twierdzić, że nawet więcej, niż typowy optymista. Żyje w takim przekonaniu, bo po prostu jest mi łatwiej, ale nie oznacza to, że gdy ktoś ze mną rozmawia, to jak wspomniałem wcześniej, będę wiecznie na coś narzekał, widział wszystko w czarnych barwach, był we wszystkim na nie, to się nie uda.

11 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-04-17 02:01:04)

Odp: Brak szczęścia, czy problem z samym sobą?

dokładnie tak:) na roku masz pewnie około 30-200 innych studentów, a dziewczyny można poznać w różnych miejscach:) właściwie wszędzie gdzie byłem spotykałem co najmniej jedną, która sama mnie zagadywała chociażby mówiąc "cześć" albo siadała obok, ja sobie z tym nie radziłem, ale dla normalnego chłopaka to na pewno jest pełno okazji przy których można kogoś poznać. Pesymizm może odstraszać jeśli jest nadmierny i wszechobecny niezależnie od okoliczności, na Twoim miejscu postarałbym się znaleźć jakiś środek z uwzględnieniem optymizmu i myśleć bardziej realistycznie. Wiem, łatwo powiedzieć trudniej zrobić:)

"Poznacie ich po ich owocach":D

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Brak szczęścia, czy problem z samym sobą?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018