Akceptacja - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

Temat: Akceptacja

Witam,

mam 25 lat i od niecałych 3 lat jestem w związku z dziewczyną, co do której coraz ciężej mi sprecyzować uczucia.

Mam nadzieję, że dzięki waszej pomocy uda mi się zrozumieć swój problem.

Jest to mój trzeci poważny związek, pierwszy był w porządku, zakończył się na stopie koleżeńskiej bez większych szkód emocjonalnych.
Natomiast mój drugi związek, w który bardzo dużo zainwestowałem bardzo wpłynął na mój charakter. Nakryłem dziewczyne na zdradzie,
oczywiście zapierała się, że to kłamstwo by po miesiącu od naszego zerwania związać się z osobą, którą podejrzewałem.

Myślę, że przez ten związek w aktualnym mam problemy z takimi rzeczami jak zaufanie, zaangażowanie czy wyznawanie miłości.
Najgorsze było to, że byłem pewień w 100% uczuć mojej byłej partnerki, dlatego też jej zdrada tak bardzo mnie zabolała.
Myślałem, że z czasem to minie ale chyba już nigdy nikomu nie zaufam w stu procentach. Teraz czuję, że moja aktualna partnerka
nigdy by mnie nie zdradziła, że jest zupełnie inna lecz z tym doświadczeniem życiowym jakie mam nie potrafie już mieć takiej pewności.

Druga sprawa jest taka, że gdy się poznawaliśmy patrzyłem głównie na charakter, oczywiście wygląd też był ważny ale nie najważniejszy.
Po czasie troche jej się przytyło. Próbowałem ja namawiać do diety, ćwiczeń ale bez skutecznie. Ma bardzo słomiany zapał.
Próbowaliśmy basenu, proponowałem bieganie wspólne, ćwiczenia nic. Ona nie lubi swojego ciała, narzeka lecz mało robi w kierunku zmian.
Po wielu próbach myślę, że w końcu jest jakiś postęp w tym temacie bo zaczeła w domu robić ćwiczenia na brzuch, lecz robi je nieregularnie i widzę,
że ma problem z systematycznościa i jakby się zmusza? Nie robi ich dla siebie lecz mam wrażenie , że dla mnie żebym ją zaakceptował.
Ja niestety ciągle mam jakieś ale...

Boję się , że nigdy jej nie zaakceptuje w stu procentach.

Ostatnim aspektem jest jej zaradność życiowa. Mimo, że jesteśmy ze sobą dopiero 3lata to już ze strony rodziny pojawia się temat ślubu i dzieci.
Zwłaszcza ze strony jej rodziny. Nam się nie spieszy do tego, a mi tym bardziej z moimi wątpliwościami.
Mieszkam sam, wynajmuje kawalerke, pracuje, jestem samowystarczalny.
Ona mieszka u rodziców, studiuje i pracuje.
Przez 2 miesiące mieszkała u mnie lecz oceniam ten okres bardzo średnio. Pokazał mi, że zamiast mi pomóc to tylko dokładała mi sprzątania itp.
Uważam, że skoro mieszkała u mnie za darmo, mogłaby chociaż z wdzięczności co nieco pomóc, chociaż sprzątać po sobie, czasem zrobić obiad
to przecież nie wymaga wiele wysiłku. Niestety odnosze wrażenie, że jest rozpieszczona mimo że jej rodzice nie dają jej pieniędzy.

Boję się , że gdy w przyszłości zamieszkamy już na stałe razem to ja będę ogarniał prace, dom a ona będzie tylko narzekać i dokładać mi stresu.

Kocham ją za charakter, za wspólne zainteresowania, za to że gdy się kłócimy zawsze stara się dojść do porozumienia, za to że kocha i akceptuje mnie takim jakim jestem.
Dlaczego ja nie potrafię tego odwzajemnić?

Jakieś pół roku temu zerwałem z nią bo jak teraz nie wiedziałem co czuje a nie chciałem jej ranić. Jednak po miesiącu ją przeprosiłem i dała mi drugą szanse. Wszystko wróciło
do normy a nawet było jeszcze lepiej. Niestety teraz te myśli wróciły, mój najlepszy przyjaciel który zna mnie od dziecka twierdzi, że ten związek nie ma przyszłości i to tylko kwestia czasu.
Ja już nie wiem co mam myśleć, aktualnie nie wiąże z nią przyszłości i może marnuje mój czas, który mógłbym zainwestować w inny związek?
Może liczę, że z czasem się to zmieni i zaakceptuję ją taką jaka jest?

Czekam na wasze opinie co do mojej sytuacji.

Dziękuje i pozdrawiam serdecznie.

Zobacz podobne tematy :
Odp: Akceptacja
17nataku napisał/a:

Witam,

mam 25 lat i od niecałych 3 lat jestem w związku z dziewczyną, co do której coraz ciężej mi sprecyzować uczucia.

Mam nadzieję, że dzięki waszej pomocy uda mi się zrozumieć swój problem.

Jest to mój trzeci poważny związek, pierwszy był w porządku, zakończył się na stopie koleżeńskiej bez większych szkód emocjonalnych.
Natomiast mój drugi związek, w który bardzo dużo zainwestowałem bardzo wpłynął na mój charakter. Nakryłem dziewczyne na zdradzie,
oczywiście zapierała się, że to kłamstwo by po miesiącu od naszego zerwania związać się z osobą, którą podejrzewałem.

Myślę, że przez ten związek w aktualnym mam problemy z takimi rzeczami jak zaufanie, zaangażowanie czy wyznawanie miłości.
Najgorsze było to, że byłem pewień w 100% uczuć mojej byłej partnerki, dlatego też jej zdrada tak bardzo mnie zabolała.
Myślałem, że z czasem to minie ale chyba już nigdy nikomu nie zaufam w stu procentach. Teraz czuję, że moja aktualna partnerka
nigdy by mnie nie zdradziła, że jest zupełnie inna lecz z tym doświadczeniem życiowym jakie mam nie potrafie już mieć takiej pewności.

Druga sprawa jest taka, że gdy się poznawaliśmy patrzyłem głównie na charakter, oczywiście wygląd też był ważny ale nie najważniejszy.
Po czasie troche jej się przytyło. Próbowałem ja namawiać do diety, ćwiczeń ale bez skutecznie. Ma bardzo słomiany zapał.
Próbowaliśmy basenu, proponowałem bieganie wspólne, ćwiczenia nic. Ona nie lubi swojego ciała, narzeka lecz mało robi w kierunku zmian.
Po wielu próbach myślę, że w końcu jest jakiś postęp w tym temacie bo zaczeła w domu robić ćwiczenia na brzuch, lecz robi je nieregularnie i widzę,
że ma problem z systematycznościa i jakby się zmusza? Nie robi ich dla siebie lecz mam wrażenie , że dla mnie żebym ją zaakceptował.
Ja niestety ciągle mam jakieś ale...

Boję się , że nigdy jej nie zaakceptuje w stu procentach.

Ostatnim aspektem jest jej zaradność życiowa. Mimo, że jesteśmy ze sobą dopiero 3lata to już ze strony rodziny pojawia się temat ślubu i dzieci.
Zwłaszcza ze strony jej rodziny. Nam się nie spieszy do tego, a mi tym bardziej z moimi wątpliwościami.
Mieszkam sam, wynajmuje kawalerke, pracuje, jestem samowystarczalny.
Ona mieszka u rodziców, studiuje i pracuje.
Przez 2 miesiące mieszkała u mnie lecz oceniam ten okres bardzo średnio. Pokazał mi, że zamiast mi pomóc to tylko dokładała mi sprzątania itp.
Uważam, że skoro mieszkała u mnie za darmo, mogłaby chociaż z wdzięczności co nieco pomóc, chociaż sprzątać po sobie, czasem zrobić obiad
to przecież nie wymaga wiele wysiłku. Niestety odnosze wrażenie, że jest rozpieszczona mimo że jej rodzice nie dają jej pieniędzy.

Boję się , że gdy w przyszłości zamieszkamy już na stałe razem to ja będę ogarniał prace, dom a ona będzie tylko narzekać i dokładać mi stresu.

Kocham ją za charakter, za wspólne zainteresowania, za to że gdy się kłócimy zawsze stara się dojść do porozumienia, za to że kocha i akceptuje mnie takim jakim jestem.
Dlaczego ja nie potrafię tego odwzajemnić?

Jakieś pół roku temu zerwałem z nią bo jak teraz nie wiedziałem co czuje a nie chciałem jej ranić. Jednak po miesiącu ją przeprosiłem i dała mi drugą szanse. Wszystko wróciło
do normy a nawet było jeszcze lepiej. Niestety teraz te myśli wróciły, mój najlepszy przyjaciel który zna mnie od dziecka twierdzi, że ten związek nie ma przyszłości i to tylko kwestia czasu.
Ja już nie wiem co mam myśleć, aktualnie nie wiąże z nią przyszłości i może marnuje mój czas, który mógłbym zainwestować w inny związek?
Może liczę, że z czasem się to zmieni i zaakceptuję ją taką jaka jest?

Czekam na wasze opinie co do mojej sytuacji.

Dziękuje i pozdrawiam serdecznie.

Odniosłam wrażenie, że jesteś z nią z braku laku.
Cały czas szukasz tych "ale", mimo że Wasz związek wydaje się być udanym.
Nie przepracowałeś ostatniego rozstania i wszedłeś w nowy związek z ograniczonym zaufaniem. Tak nie wolno. Nie można winić partnera za krzywdy, które wyrządziły nam inne osoby. Zatem, to że jej nie ufasz jest całkowicie bezpodstawne i krzywdzące. Rozmawiałeś z nią o tym?

Czy zanim się wprowadziła na te kilka miesięcy, ustalaliście na jakich warunkach, albo jak ma to wyglądać? Może sam robiłeś obiadki i sprzątałeś, mówiąc jej żeby odpoczęła lub może traktowałeś ją jak gościa?

Myślę, że 3 lata związku, to wystarczający czas by wiedzieć czy chce się spędzić z drugą osobą życie, Ty szukasz wymówek. Rozmawiałeś z nią na ten temat, czy żyje ona w błogiej nieświadomości, że może znów z dnia na dzień powiesz jej że to koniec?

Kobieta jest organizmem ultradoskonałym.
Potrafi się regenerować po ekstremalnie ciężkich doświadczeniach.
Przetrwa wszystko.

3

Odp: Akceptacja

może dziewczyna nie jest zadowolona ze swojego ciała, waży trochę więcej, ale nie ma teraz chęci, możliwości albo czasu na zmiany? i ta logika, że ona to robi nie dla siebie tylko żebyś ją zaakceptował, skąd taki wniosek w ogóle?

miała domyśleć się, że przyjmujesz ją do mieszkania z oczekiwaniem że będzie pomagać? jak dla mnie, takie rzeczy ustala się wcześniej, a nie dopiero po dwóch miesiącach

"zainwestować czas w inny związek"? to brzmi jak jakieś rynki finansowe

"Poznacie ich po ich owocach":D https://www.netkobiety.pl/viewtopic.php … 9&p=91 wszystko o randkach i związkach, a także wszystkie pytania do mnie, zapraszam:D

4

Odp: Akceptacja

Ależ Ty tej dziewczyny w ogóle nie akceptujesz.
Tyle rzeczy Ci przeszkadza, że zmuszasz się do bycia z nią.

Marnujesz tylko jej czas, bo za chwilę będziesz rozglądał się za inną, podczas gdy ona mogła by być już z kimś, kto ją zaakceptuje i pokocha bez względu na jej wygląd.

5

Odp: Akceptacja

Pokręcona Owieczka

Myślę, że masz racje co do nieprzepracowania poprzedniego rozstania, problem w tym, że myślałem że to już odpowiedni czas.
Dopiero po pewnym okresie zwróciłem na to uwagę. Pytanie jak sobie z tym radzić?
Ona w żaden sposób tego nie odczuwa bo nie pokazuje tego deficytu zaufania, lecz mam go z tyłu głowy i zwyczajnie boję się, że sytuacja się powtórzy.

Jeśli chodzi o te dwa wspólne miesiące to rozmawialiśmy, że będzie mi pomagać, sprzątać po sobie mimo, że była gościem.
No właśnie dla mnie te 3 lata nie są wystarczające, stąd moje wątpliwości. Nie chce jej znów ranić bo uważam, że problem leży po mojej stronie tylko nie mogę go zlokalizować.

nudny.trudny Marata
Nie jest zadowolona ze swojego ciała, rozmawialiśmy na ten temat wiele razy, nie tylko ja jej na to zwracałem uwage, znajomi i rodzina też potrafili jej docinać, możliwości i czas ma, ale z chęciami jest problem.
Inwestowanie czasu w inny związek to właśnie miałem na myśli, żeby nie marnować jej czasu, bo może zasługiwać na kogoś kto nie będzie miał do niej wątpliwości a traci czas ze mną.

Czy możecie mi coś poradzić? Co w sobie zmienić żeby rozwiązać problem, na prawdę mi na niej zależy i nie chciałbym z niej rezygnować a zwłaszcza z takich pobudek.

6

Odp: Akceptacja

Ty nie bedziesz oewny nawet i po 10 latach czy chcesz z nia spedzic zycie. Wiesz czemu? Bo nie chcesz.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018